Pamiętniki Ucząc się cierpliwości i pokory.
Dodaj do ulubionych
1 2 3 4 5 ››

30 stycznia 2018, 17:01

Przyszła @.

31 stycznia 2018, 07:49

Ćwierć wieku stukło.
Śnił mi się akurat dziś dzidziuś. Maleńka dziewczynka, Agnieszka. Przywieźliśmy ją do domu, położylismy na kanapie i nie wiem skąd ten spokój i zawieszenie jakby wszystkiego wokół, położylismy się obok niej i sobie patrzylismy na nią.
Sny u mnie zazwyczaj coś znaczą. Nigdy nie wybraliśmy takiego imienia. Czyżby to była adopcja? Moj organizm każe mi sobie nie robić nadziei?

1 lutego 2018, 11:54

Ja już nie wiem czy to @ czy nie. Przedwczoraj dosyć krwawiłam, wczoraj lekkie plamienie, dziś znowu krwawienie. Mąż się upiera, że to nie @, bo najpierw miała być owulacja. Ale jak krwawię to boli mnie macica. Przedwczoraj miałam skurcze jak przy @. No w końcu kto się zna lepiej na @ - ja czy mąż?

5 lutego 2018, 08:53

Ani nie plamię, ani krwawię. Więc to musiał być okres. Czekam na jakieś oznaki w śluzu. W sobotę mam usg, więc podejrzę jak tam pracują jajniki. Czy tylko ja jestem taka dziwna, że cieszę się na lekarza, żeby podejrzeć jak tam u mnie w środku? Jakoś jestem natchnięta nadzieją, nie wiem czemu, przecież kilka dni temu jeszcze twierdziłam, że pewnie po danazolu wszystko będzie wracać kilka miesięcy. Na ten cykl nie robię sobie nadziei, bo mąż nie bierze leków, ja tez kompletnie nic. Ale cieszę się, że próbujemy jakby na nowo, bo pierwszy raz po operacji, a jednocześnie sprawdzając czy bez trucia się lekami dałoby radę.

To jest takie zabawne, bo obiecałam sobie tego nie przeżywać, ani nie robić sobie nadziei, ale libido mi jakoś dziwnie wzrasta, że zastanawiam się czy jednak nie wracam do prawidłowych funkcji :D A na pewno jest tysiąc razy lepiej niż przed operacją :D Skoro teraz tak mi się podoba <3 to sobie pokorzystam, a co :D
Jeśli licząc, że te skąpe krwawienia to była @ to dziś były 7dc.

7 lutego 2018, 08:15

9dc.
Jakbym ja miała wtedy kiedy trzeba tyle śluzu płodnego tyle co teraz kremowego byłabym w siódmym niebie.
Dopiszę, że przed operacją była całkowita pustynia, nawet w teoretyczne dni płodne zero. Nie było co w ogóle obserwować, więc wielki plus :)

9 lutego 2018, 08:16

Jestem na siebie tak wściekła!! Miałam wczoraj dzwonić między 16-19 do przychodni, żeby lekarz zabrał moje wyniki i przywiózł w sobotę.. oczywiście zapomniałam, mąż mi przypomniał o 18:55 i już się nie dodzwoniłam ;( więc dziś o 12.30 siadamy w auto i jedziemy do Łodzi... Szkoda mi kasy na paliwo, żeby jechać po jeden świstek, czasu, bo obydwóm to rozwala dzisiejsze plany. Mąż na szczęście to anioł, złości nie okazał.
Ale chyba najgorsza złość to złość na siebie. Jak mogłam zapomnieć? Chyba naprawdę sobie odpuściłam w tych staraniach, że zapomniałam... Gapa ze mnie i tyle.

10 lutego 2018, 16:41

Że już po owulacji? I to z lewego jajnika? Wchodzę w drugą faze cyklu, za 14 dni powinna przyjsc @.

12 lutego 2018, 08:19

Relacja z sobotniej wizyty wygląda następująco: o dziwo, ja sobie czekam, a tutaj już była owulacja, i to lewego jajnika, z tego, co pierwszy gin mi powiedział, że mam się oswoić z myślą, że nie da się go uratować. Więc mam gii jeszcze do tego sobie jajeczko wypuścił ;)

Teraz mam czekać do @. Lekarz powiedział, że za 14 dni powinna przyjść. Dostałam aromka do lekkiej stymulacji, od 16dc mam brać acard. W razie ciąży mam dodać duphaston i encorton, zrobić badania, które ciągle wychodzą mi źle i zgłosić się na wizytę.
3 miesiące z tym aromkiem i acardem, mąż ma brać przez 10dni w ciągu cyklu swój steryd. W tym czasie mam również zrobić ocenę owulacji. Pytałam czy robić w tym czasie badania hormonalne, ale nieee, nic mam nie robić. Mam się zgłosić po tych 3 miesiącach z oceną owulacji i wtedy będziemy myśleć co dalej.

Jestem zadowolona, sprawdzę czy w ogóle pękają pęcherzyki, tyle się mówi, że pierwsze miesiące po laparo są najkorzystniejsze... I jestem spokojna, bo mam leki na podtrzymanie ciąży w razie czego, mam badania immuno zrobione, miałam owulację... No cóż, teraz pora uzbroić się w dalszą cierpliwość. Bardzo się uspokoiłam po tej wizycie.

19 lutego 2018, 11:17

Mieliśmy odpuścić, miałam nie myśleć, miałam nie robić sobie nadziei.
Mam roboty po pachy, a i tak znajdę czas, żeby zajrzeć w kalendarzyk i stwierdzić, że czas tak wolno leci. Nic się nie zmieniło. Druga faza cyklu zawsze ciągnie się jak flaki z olejem. Niby czekam na @ żeby zacząć wreszcie starania, a jednocześnie się łudzę, że może się udało, że leki które ceną mnie powaliły są niepotrzebne. Ciężko mi się pogodzić z myślą, że będę biegać na monitoring. Teoretycznie w ten weekend powinna być @.

Po za tym rodzice chorzy, męża też zaczęło rozkładać, choć się nie dał(mleko z czosnkiem i miodem). Więc czekam czy też mnie coś nie dopadnie...

21 lutego 2018, 10:24

Jak ten czas do @ się dłuży, ja pitole.

23 lutego 2018, 09:04

25dc.
Że niby 13 dpo. Zastanawiam się powoli kiedy powinnam pomyśleć o testowaniu. Bo póki co żadnych oznak na @. Na ciążę tym bardziej.

26 lutego 2018, 08:34

Tak się odzwyczaiłam od okresu, że od tygodnia w pracy przypomina mi się, że nie mam nic ze sobą w razie okresu. W czwartek naszykowałam sobie podpaski i zapomniałam wrzucić do torebki. Leżą na pralce do tej pory. Dziś 28dc. W sobotę przy odkurzaniu lekko pobolewał mnie brzuch, wczoraj dwa razy - rano i wieczorem. Śluz mocno kremowy, jak krem.
Jest już co najmniej 16 dni po owu, ale nie mam pojęcia jak cykl po danazolu może wyglądać... chyba trzeba jutro zrobić sikańca wreszcie, ale znam siebie - stchórzę.

26 lutego 2018, 16:48

Zapomniałam zapisać, że 21.02 byłam u endokrynologa. Powiedział, że tarczycowo jestem idealnie przygotowana do ciąży. Po ciąży będzie dążył, żeby mi odstawić tabletki na tarczyce. No ale najpierw muszę w nią zajść. Jak się nie uda mam przyjść za rok. Jak sie uda to tsh i wizyta w 7tc.
Ale z kolei moja witamina D to tragedia. Pezez mc kazał mi brać 10tys. jednostek, żeby wyrównac. Biorę w kropelkach. No i po woli leci.
Jutro testuję. Będzie co będzie. Trzeba wziąść to na klatę.

27 lutego 2018, 07:47

Wielka biel. No to @ przychodz szybko, chcemy zacząć starania.

28 lutego 2018, 09:01

30dc. Dzisiaj powinien być już okres. Ale nie zapowiada się, no chyba, że miałby być zdecydowanie łagodniejszy niż przed laparo.
Chyba najgorsza sytuacja to ta kiedy test pokazuje negatyw a okresu nie widać...
Powoli mam tego dość i dziś po prostu mam to już w dupie.

5 marca 2018, 08:57

Mąż, który o staraniach w ogóle nie chciał gadać "umawialiśmy się przecież, nie spinamy się" od piątku zaczął lekką panikę. Bo przecież lekarz powiedział, że okres dostanę tydzień temu, bo on testom nie ufa, a bo jeśli by się udało to powinnaś brać leki.
No co on nie powie. Jak robiłam test to mnie opieprzył, że za wcześnie, że teraz odpuszczę sobie i na pewno dostanę okres(??), że po co sobie wkręcam, ze po co ten test. W niedzielę włączyło mu się to samo, pytał co dałoby 100% pewności. Jak @ naprawdę nie będzie przychodzić to chyba się skoczę na tą betę już dla samego jego spokoju. Bo sfiksuje mi w końcu. I na pytanie mnie, czym mam kogoś w środku to mówię mu ze szczerością, że nie, a ten w szoku. I tym razem pretensje do mnie, że zachowuje się olewawczo. No kurczak najpierw kazał mi odpuścić, a teraz pretensje, że żyję i cieszę się, a nie fiksuje na punkcie starań. Na samą myśl o monitoringu mam mdłości.
Jak do piątku nie przyjdzie @ to pójdę na betę. Ale ja w ogóle się nie czuję, żeby miało się udać. Żadnych oznak ciąży, czuję się wręcz obojniacko. Żadnych plamień, nie czuję piersi, nie boli mnie brzuch, niiic, zero. Ani na @ ani na ciążę. Moja menopauza się chyba jeszcze nie wyłączyła.

6 marca 2018, 08:58

36dc, 24dpo - Poszłam na betę. No ile można się męczyć. Sprawdzę wynik wieczorem, z mężem. Jak się rozryczę, żeby było do kogo się przytulić.

6 marca 2018, 19:46

Beta też negatywna... to gdzie ten okres? :(

7 marca 2018, 08:04

Nie rozumiem kompletnie swojego organizmu, nie wiem co się dzieje. Czuję, że to fatalny początek naszych starań, żałuję, ze ten danazol nie skończyłam w grudniu, kiedy zagoiła mi się pochwa.
Mam serdecznie dość. To początek, a ja już chciałabym odpuścić. Mam chęć się nie starać. Jak się uda to super, jak nie to trudno.
Ja nie sądziłam, że się od razu uda, ale miałam nadzieję, że będzie to krok do przodu. A tutaj mój cykl jak w zegarku zwariował. Nie chce mi się myśleć. Najchętniej usunęłabym konto z ovf, z fejsa i zamknęła w domu. Szkoda mi tylko męża, że musi ze mną tyle przechodzić.

12 marca 2018, 11:45

2dc.
Wczoraj objawiła się wreszcie @ po 45 dniach od skończenia danazolu.
Przed chwilą wzięłam jedną nospę, wczoraj nic nie brałam. Za to jestem nie do życia - zmęczona, śpiąca i ciężko myśląca.
1 2 3 4 5 ››
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego

Projekt OvuFriend: "Opracowanie nowych w skali światowej rozwiązań w obszarze uczenia maszynowego wspierających w planowaniu rodziny i pokonywaniu problemu niepłodności" współfinansowany przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju w ramach programu Inteligentny Rozwój 2014-2020.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)