X

Pobierz aplikację OvuFriend

Zwiększ szanse na ciążę!
pobierz mam już apkę [X]
Pamiętniki starania W poczekalni
Dodaj do ulubionych
‹‹ 2 3 4 5 6

27 października 2013, 09:15

Pieknie, k...a, pieknie! Niby taka spokojna, wyluzowana, nie placze. Taaak! :-/ Organizm wie swoje! Tak mnie dzis w nocy klulo w okolicy serca, ze spac nie moglam! Wstalam i oczywiscie nic nie przeszlo, ba, pogorszylo sie, bo oddychac nie moge. Jak chce nabrac wiecej powietrza, to tak kluje, ze nie idzie! Fuck! Jak tu dotrzec do tej mojej zrytej lepetyny, ze tragedii nie ma, ze bedzie ok i takie tam pierdoly?
Zeby nie bylo, to nie o ciaze (jej brak) takie zamieszanie. Mam w piatek pewien wazny termin, sni mi sie juz po nocach i to cholerstwo mnie tak nakreca! :-/

28 października 2013, 16:02

"Pani wyniki sa jak najbardziej w normie."
"Czy partner zostal zbadany?"
" Czy ma Pani duzo stresu?"
"Moge Pani przepisac na ten progesteron tabletki (...), ale przede wszystkim prosze co najmniej dwa miesiace sie nie stresowac i wyslac partnera na badania. Tabletki (...) prosze brac od 13dc do krwawienia. W przyszlym miesiacu ponownie."
Tylko zapomnialo jej sie na recepcie napisac "x2", wiec w aptece sprzedano mi lek na jeden, nie na dwa miesiace. A lubego sama "wylecze", kupie domowy tester nasienia i bedzie lykal witaminki. :-P Tylko na te stresy to ja rady nie mam! :-P
Acha: kupilam termometr. Od jutra uzywam!

Wiadomość wyedytowana przez autora 28 października 2013, 17:04

29 października 2013, 21:22

Plan dzialan:
1. Pomiar temperatury w celu wykrycia owulacji.
2. "Cukierki" po jednym dziennie od wykrycia owulacji przez program do... Zielonej kropy! Jak mnie krew nie zaleje oczywiscie!
3. Witaminki dla lubego.
4. Duzo seksu.
5. Jeszcze wiecej seksu.
6. Walka ze stresem poprzez zumbe i joge (zajecia probne, jak beda fajne, zostaje).
7. Zero alkoholu przy "cukierkach".
8. Wiecej warzyw.
9. Duzo seksu, bo to odstresowuje.
10. Aktywnosc na ovufriend tylko w zwiazku z wykresem, zeby sie nie nakrecac.

Wiadomość wyedytowana przez autora 29 października 2013, 21:25

8 listopada 2013, 13:58

Mialam nie przesiadywac tu za wiele, ale sie nie da. Mam zdecydowany PMS. Tylko dowcip polega na tym, ze to nie przed @, a przed owulacja!!! To samo bylo w zeszlym cyklu. Tez mega wkurw i seks z musu wlasnie w TE WLASCIWE dni. Przedtem ani potem juz mnie to jakos tak nie cisnie i kocham sie, a nie bzykam. Ale dzis? Qwa, znowu TRZEBA, a mi sie po prostu nie chce!!! Zeby jeszcze moj luby byl na tyle empatyczny, ze sam by cos zaproponowal. Ale nie! Musze doslownie na niego wlezc, zeby cos bylo. To upokarzajace! Oczywiscie poza TYMI DNIAMI wszystko ok, zwarty, chetny i gotowy! Qwa!
Zeby jeszcze chociaz ta owulacja byla jakas przewidywalna. Ale nie, po co! Miala byc wczoraj, a tu dzis pozytywny tescior (wkurzylam sie i zrobilam, a mialam nie robic), napiecie w cycach, sluzu po pachy i temperatura jak u zombie. Czyli nie wczoraj, a dzis. Albo jutro.
Dobra, ide na ta dziecieca gimnastyke, a potem zmusze sie jeszcze do tego upokarzajacego seksu. Jutro mamy oboje wolne, wiec sie chociaz po wszystkim wyspimy!

12 listopada 2013, 15:36

Moze jednak powinnam opisac nowe doswiadczenie w zwiazku z lekiem na podwyzszenie progesteronu. Tylko bez nazw wlasnych! ;-)
Jak w ulotce straszono, tak mam:
-mdlosci
-sennosc
-wrazliwe piersi
-zawroty glowy
-dziwny sluz

Do tego zanizona temperatura. Tego akurat w ulotce nie bylo. Nie bylo tez, ze czlowiek z napiecia (w cyckach i nie tylko) wybuchowy bedzie i sie z lubym pokloci! :-/ Na szczescie juz git i nawet wygralam! :-P Teraz jakiegos fanta wypadaloby wyludzic. Zima idzie. Potrzebuje nowych butow!

Wiadomość wyedytowana przez autora 15 listopada 2013, 18:13

16 listopada 2013, 12:49

"Chodz, zabiore Cie na zakupy, za ktore Ty zaplacisz." Jesli to mial byc zart, to wyjatkowo niesmieszny. Cynizm tego faceta nie zna granic. Poranny seks mial na celu w takim razie wyludzenie kolejnych pieniedzy. Ale trafila kosa na kamien, ja jestem jeszcze bardziej cyniczna. Na moje, to mozemy odzywiac sie tynkiem ze scian! Nie zainwestuje w to gospodarstwo ani centa wiecej. Postanowilam, ze zrobie prawo jazdy i zrobie. Obojetne mi, jakim kosztem.

Pojechal obrazony w pizdu. Niech jedzie. I tak wroci.

16 listopada 2013, 20:17

Czy my nauczymy sie rozmawiac ze soba, a nie obok siebie? Ja nie rozumiem jego, on mnie. Po jakims czasie jest efekt "Acha!" , tlumaczenie i "A ja myslalem/lam, ze..."
Mowic a rozmawiac. Rozmawiac a sie porozumiec. Ech... Tu naprawde Wenus mowi do Marsa!...

Wiadomość wyedytowana przez autora 16 listopada 2013, 20:18

18 listopada 2013, 15:08

Raport z realizacji planu: punkty 1-9 uwazam za zrealizowane. 10 nadaje sie do wykreslenia, bo sa pewne rzeczy w moim zyciu, z ktorych nie umiem zrezygnowac. Nalezy do nich czekolada i seks, a od paru miesiecy takze Ovufriend. Punkt 2 jeszcze w zawieszeniu, bo ani zielono , ani czerwono. Sklaniam sie raczej ku tej drugiej opcji, bo nerwa mam takiego, ze bym gryzla i to za niewinnosc! :-/

20 listopada 2013, 21:55

Czuje sie raczej na @, choc nadzieje jeszcze mam. Luby ja podsycil mowiac: "Ty wiesz, ze ja @ na 24 godziny przed wyczuwam. Dzis jej nie czuje. Nie bedzie jej na pewno jeszcze co najmniej dwa dni."
Wczul sie! :-)
Ale ja mimo wszystko w strachu, bo po <3 byla na papierze kropla krwi. Wkrecam sobie, ze moze jakies otarcie albo po goleniu. Na wszelki wypadek wzielam dwa cukierki zamiast jednego.
Test w piatek. Oby! & Tylko bardzo ciezko mi teraz czekac. Boje sie strasznie! Boje sie, ze jego nasienie jest zbyt slabe. A on tak chetnie lyka swoje witaminy! ... Oby cos daly...

Wiadomość wyedytowana przez autora 20 listopada 2013, 21:56

22 listopada 2013, 13:21

Zdecydowanie negatywny. Nie ma nawet cienia cienia. Za wczesnie nie moze byc, to 30 dc, a @ najpozniej po 29 dniach przylazila. Czyli w ciazy nie jestem. Czyli mamy problem z nasieniem. Czyli dupa, dupa, dupa! :-(

23 listopada 2013, 15:50

Dowiedzialam sie dzis od poloznej, ze:
- niektore leki moga blokowac wystapienie @;
- testy "sikane" sa mniej wiarygodne (bo mniej czule) niz testy krwi i moze byc np. wynik z krwi nieco powyzej 100 i test "sikany" wyjdzie negatywny.
W zwiazku z tym mam brac co najmniej do poniedzialku cuksy, isc w poniedzialek na bete i wtedy:
a) przy negatywnym wyniku odstawic cuksy i czekac na @;
b) przy pozytywnym wyniku brac dalej cuksy, by progesteron za szybko nie spadl wywolujac poronienie.

Czyli dalej wiem, ze nic nie wiem. :-/ Poczekalni ciag dalszy...

24 listopada 2013, 17:04

Zalozmy, ze beta bedzie ujemna. To jasny znak, ze ja sama juz nic wiecej nie wyczaruje. On sie musi zbadac i zaczac leczyc. To, ze mu warzywa i witaminy wciskam, nie zalatwia wszystkiego. A on sobie najwyrazniej nie zdaje sprawy z powagi sytuacji. Do tego wnerwia mnie tak ogolnie caloksztaltowo soba. Nie powiem, postarac sie tez potrafi. I jasne jak slonce, ze kocha i chce sie ze mna rozmnozyc. Tylko te jego takie rozne wkurzajace zachowania. Ja wiem, nie ma idealow, a juz na pewno nie wsrod facetow. Powinnam odpuscic i wyluzowac, bo od napinania sie raczej nie zajde. Ale od tych calych staran to ja czasem juz racjonalnie nie mysle. Dziecko przyslonio mi caly swiat. Dziecko, ktore, jesli ojciec jest zdrowy, juz JEST...

Byly trzy dni plamienia pomiedzy 28 a 30 dc. Jakbym sie mocno uparla, moglabym uznac, ze byl to "okres". Miewaja tak kobiety w ciazy nawet przez kilka miesiecy.
No prosze, jak ja sobie ladnie umiem wkrecac! :-P

25 listopada 2013, 06:47

Fakt, lekarka mowila o dwoch miesiacach i ze organizm to nie maszyna. Ladnie mi sie fl wydluzyla. Postep jest. Luby lyka swoje witaminki na ochotnika i ma po nich wieksze libido. Tez na plus. Zaczynamy wiec nowy miesiac z tymi samymi zalozeniami, co w minionym. Moze mu jeszcze jakis suplement wcisne po uprzedniej pogadance. Bo sama przeciez nie zajde!

Wiadomość wyedytowana przez autora 2 grudnia 2013, 18:39

29 listopada 2013, 18:11

Zaklinaczka dzieci.
Juz jako 12-latka miala ten dar. Byla z matka na zakupach. W jakims wozku siedzialo bardzo rozkrzyczane i zaplakane dziecko. Dzis juz nie pamieta, jak, ale je uspokoila, matka opowiada o tym do tej pory na zjazdach rodzinnych.
Potem wlasciwie toczylo sie samo, maluchy z blokowiska zawsze powierzaly jej swoje smutki lub biegly sie po prostu przytulic, gdy wracala z zajec, a one akurat bawily sie na podworku. Byla pewna, ze kiedys bedzie miala troje dzieci, piekny dom i stadnine koni.
Ale czas mijal. Maluchy rosly, pojawialy sie nowe. Ze wszystkimi bylo tak samo, wszystkie potrafila "zaklinac". O swoich nie myslala. Musiala skonczyc studia, potem doktorat, swietna praca, wyjazd za granice, kariera.
Mezczyzni przychodzili i odchodzili. Ona ich odsylala. Nie traktowala zadnego z nich jako ojca jej dzieci. Az do tego momentu, gdy uswiadomila sobie, ze skonczyla 31 lat, osiagnela, co bylo do osiagniecia i wlasciwie rozleniwiona w dlugoletnim juz zwiazku, spojrzala na Niego inaczej. Tak, w sumie moglby zostac ojcem. Ma niezly kontakt z dziecmi znajomych. Nie potrafi "zaklinac", ale to jest przeciez dar.
Sprobowali wiec. Miesiac, dwa... dziewiec...
I wtedy dotarlo do niej, ze cos jest nie tak. Ze On nigdy nie zdola dac jej trojki dzieci, pieknego domu i stadniny koni. Ze wszystko, co ma, osiagnela sama. Ze o reszte tez bedzie musiala sama walczyc. Nie bala sie. Potrzebowala juz tylko odpowiedniej taktyki.

Wiadomość wyedytowana przez autora 20 grudnia 2013, 12:49

11 grudnia 2013, 20:51

Wiesz juz wszystko i miedzy nami jest tak pieknie. Az sie boje, zeby cos sie nie zepsulo! Bo tak blisko Ciebie jest mi tak dobrze! I znowu jak patrze w Twoje oczy, to mam motylki i te Twoje rzesy znowu mnie czaruja... Rozmawiamy, przytulamy sie. Nie chodzi o seks, chociaz nie potrafie i nie chce Ci odmowic, ciagle mi Ciebie malo!
Czasem chyba trzeba sie od siebie oddalic, stracic sie z oczu, by zatesknic i odkryc na nowo.

Bez wzgledu na to, czy uda nam sie tym razem, czy nie, chce probowac znowu i znowu. Dzieci sa z milosci, wiec mamy szanse. Nie zmarnuje jej!

20 grudnia 2013, 12:44

Rano zapytalam lubego, czy mysli, ze sie udalo. Odpowiedzial, ze bardzo by chcial i ze bardzo sie tym denerwuje. A mi kaze sie nie nakrecac! Staram sie, probuje, ale jak tylko zostane sama: rozowe ploty i przede wszystkim wykres! Wsluchuje sie w siebie, jakby moja byc moze zaplodniona komorka jajowa miala za chwile do mnie przemowic!

Jest mi cholernie niedobrze. W pracy wmowilam wszystkim (sobie prawie tez), ze to grypa zoladkowa. Temperatura rano sie zdecydowac nie mogla: 36,5-36,6-36,4. Nic nie wpisalam. Ale po powrocie z pracy wyciagnelam rteciowy (chyba sie na niego przerzuce znow) i zaznaczylam o 12:00 37,2. Jakby to mialo w czyms pomoc! Za sprzatanie bym sie moze lepiej wziela! :-/

WESOLYCH SWIAT!

25 grudnia 2013, 16:30

Ironia losu. Drwina Wszechswiata. Zemsta Boga/Allaha/Jahwe.
Wyczekane. Wypragnione. Wypracowane. Ukochane. Nie przyszlo.
Haslo: "Swieta tylko we dwoje" nabralo doslownosci. Postanowienie: "Zadnych prezentow" zrealizowalo sie nie tak, jak powinno. Bo jeszcze wczoraj rano pojechalismy po nowiuska kanape, a pod choinka czekala urocza bielizna. Mial byc seks do kompletu, ale jednak zaskoczyla nas wizyta nieproszonego goscia. Akurat w momencie nakrywania do stolu poczulam BOL. @ wprosila sie na kolacje i postanowila zostac na Swieta.
To dlatego nigdzie nie chcialam jechac. Zeby w razie czego schowac sie w lozku i plakac do woli. Na samym dnie serca liczylam, ze dzwoniac do rodzicow, powiem: "Jestem w ciazy, dlatego nie moglismy przyjechac."
Nie tym razem...

Nie placze, bo jest ON. "Naprawde chcialem" powiedzial przytulajac sie do brzucha. Zrobilam sie wiec na bostwo i lamiac sie oplatkiem, nie musielismy mowic glosno, czego sobie zyczymy.

Wiadomość wyedytowana przez autora 25 grudnia 2013, 16:34

2 stycznia 2014, 12:50

To bylo straszne! Domowy test nasienia. Najpierw przelew nie poszedl i po tygodniu okazalo sie, ze trzeba ponowic zlecenie zaplaty. Potem przesylka "nie znalazla" nadawcy i po mojej interwencji zostala wyslana ponownie. W koncu dotarla w Sylwestra. W Nowy Rok testowalismy. Opis nie do przejscia, musialam czytac ze dwa razy, zeby zalapac, o co chodzi. W koncu nasienie trafilo do pojemniczka i po godzinie czekania (Boze, jak moj sie denerwowal!) wynik. Wez to teraz zinterpretuj: fiolet zle, roz dobrze. No, ale jaki to kolor wyszedl? W kuchni widze ewidentny roz, w lazience robi sie fiolet. Moj bialy jak sciana, wedlug niego jest fiolet i koniec, trzeba isc do banku spermy. Nie no, kochanie, po pierwsze, to ja tu widze roz, a po drugie, test niemiarodajny, bo po Sylwestrze i bez abstynencji. Powtorzymy, kocham Cie.
I tu sama sie zdziwilam, z jakim spokojem i miloscia do niego podeszlam! Ale ten fiolet siedzial w mojej glowie, bylo mi smutno. Wieczorem w sypialni moj zerknal znowu i mowi: "Ty, to jest jednak rozowe!". Rzeczywiscie. Jest rozowy, pozytywny, ilosc plywakow w normie. Skad ten fiolet? A bo mamy w lazience tzw. "jarzeniowke", a ulotka mowi (oglednie i nieprecyzyjnie), ze nie wolno patrzec pod zarowke fluorescencyjna.
Tyle stresu, tyle nerwow! Az mi szkoda mojego mezczyzny, bo skoro ja tak to przezylam, to jak on musial sie czuc?! Ale moral z tej sytuacji jest taki, ze jestem na 100% pewna, ze to z nim chce miec dziecko i zrobie wszystko, by to marzenie spelnic. Ze go nie zostawie, ze bede z nim juz zawsze. Ze on kocha mnie jeszcze bardziej i ze nasze dziecko bedzie dzieckiem poczetym z prawdziwej milosci. Maly Szczesciarz! Jeszcze Cie nie ma, a juz Cie tak kochamy! <3

11 stycznia 2014, 12:11

Mam to oficjalnie w dupie! Po prawie roku staran i wizytach u milej, aczkolwiek niekumatej pani doktor, bylam dzis tam po raz ostatni. Nic nowego sie nie dowiedzialam (Poza tym, ze wszystko wyglada "normalnie" i raczej "Nie na ciaze"!). Naczekalam sie tylko jak glupia, standardowo ponad godzine, po czym na wlasne zadanie (bo doktorka nie jest w stanie sama na cokolwiek wpasc), probowano mi pobrac krew na jebany progesteron. Trzy wklucia w rozne zyly i nic! Tylko w glowie mi sie zakrecilo, p.o. maz musial mnie do domu przywiezc. Mam przyjsc niby jutro o 9:00, ale powaznie sie zastanawiam, czy mam ochote na ten cyrk. Chyba raczej nie, bo coz to zmieni? Tabletki dobiore do konca opakowania, a potem totalna olewka. P.o. maz dostal adres do urologa, moze sie tam wybierzemy w kwietniu, jesli do kwietnia nie bede w ciazy. I tyle. Akcja odwolana. Dziecko jak bedzie mialo ochote, to sie po prostu pojawi.

Wiadomość wyedytowana przez autora 14 stycznia 2014, 13:26

27 stycznia 2014, 15:57

Moje paznokcie wygladaja jak idz stad. Wszystko dlatego, ze sobie przy ostatniej wyplacie ciaze wmowilam (jak co miesiac zreszta i to urojona jak zwykle) i nie poszlam do kosmetyczki, bo opary akrylu szkodza zarodkowi. Tylko ze tego zarodka nie ma i nie bylo, kasiora sie rozeszla, a ja jak paznokci nie zrobilam, tak nie zrobilam i teraz z nerwow obgryzam! :-/
Za to wlosy pofarbowalam, bo mnie p.o. maz na farbe tuz po wyplacie namowil. Farba swoje odstala (no bo przeciez opary amoniaku, czy na czym tam jest to cholerstwo, szkodza zarodkowi!) i jak @ wpadla, to byla jak znalazl.
I tak chodze wymalowana do tej roboty, ale z pogryzionymi pazurami. Dobrze, ze zima jest, to sobie rekawiczki zakladam nawet w pracy, bo ze niby tak mi zimno! :-P

Wiadomość wyedytowana przez autora 27 stycznia 2014, 15:57

‹‹ 2 3 4 5 6