A to moje dzieła

http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/071b044e223f7b3e.html
http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/b8c3efb637ed86ff.html
Ps. nie wiem czy to w ten sposób miałam wrzucić tutaj, ale robię to po raz pierwszy
Jutro druga wizyta u pani psycholog.
A im bliżej świąt tym większą niechęć mam do czegokolwiek.
Porządki zrobione
i o dziwo nie pokłóciliśmy się z mężem 
Od wczoraj jakoś tak mi lepiej

Ps. Wybaczcie, że jeszcze nie poprawiłam tych zdjęć, ale obiecuje, że jak tylko dorwę się do komputera to to zrobię.
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 grudnia 2014, 18:27
A jutro mija 5 miesięcy od kiedy zawalił mi się świat...
Aniołku, Nasze kochane Maleństwo, byłeś/ byłaś z Nami tak krótko, a ja już zdążyłam pokochać Cię całą sobą i całym moim sercem. Tatuś też, zawsze wieczorami czytał książkę, którą kupiłam mu na Dzień Ojca i która miała mu pomóc w pierwszych dniach z Tobą w Naszym gniazdku.
Pewnie czułaś/czułeś jak 7 czerwca skakałam z radości machając tatusiowi pozytywnym testem przed nosem...
Dlaczego?
Dlaczego los tak okrutnie postąpił?
Pamiętaj, KOCHAMY CIĘ NAD ŻYCIE!!!
(*) Aniołku, to już 5 miesięcy...Tęsknię.
Stety, niestety, jutro Wigilia, muszę to przeżyć...
Mimo wszystko, Kochane, zdrowych i spokojnych świąt oraz spełnienia marzeń! ;*
)))Nazwaliśmy go Semir i urodził się 17 listopada
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 grudnia 2014, 19:34
Teraz znowu piszczy i nie wiem dlaczego...On piszczy a ja płaczę... Mam za miękkie serce...
Mąż właśnie pojechał do pracy, boję się tej nocy.
Humor mam znowu wisielczy..o wszystko bym płakała, znowu też mam ochotę spać cały dzień...
Czy stanie się w końcu coś, co pójdzie od początku do końca łatwo i przyjemnie, bez stresu i płaczu ? ;/
Jakieś choróbsko mnie łapie..kicham, jest mi słabo, stan podgorączkowy i ostatnio jakiś taki dyskomfort czuję jakby z lewego jajnika.
Jutro idę na spotkanie z panią psycholog, i bardzo dobrze, bo znów moje samopoczucie poszybowało ostro w dół...
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 grudnia 2014, 17:34
Dziś musieliśmy oddać Semira do domu z którego go wzięliśmy ;(
Jebnięta alergia powróciła...
Przecież cały rok mieszkałam z psem, który tracił sierść niezależnie od pory roku i nic mi nie było! ;(
Tego roku, w którym było raz zajebiście, raz ciut gorzej, znów lepiej a potem totalny dół.
Taki rollercoaster.
Nowa praca, wieść o ciąży, poronienie, narodziny mojego najcudowniejszego chrześniaka, ślub, utrata pracy, i znów nowa praca...
Mam cichą nadzieję, że nadchodzący rok będzie spokojniejszy i łatwiejszy. Oczywiście, nieuniknione jest, że zdarzą się rzeczy i sprawy nie planowane ale chce dać im radę bez nadmiernego stresu, płaczu i nerwów.
Kochane, życzę Wam spokojnego i szczęśliwego nadchodzącego roku ! ;*
Obyśmy WSZYSTKIE za rok piły Piccolo z małym Bąbelkiem w ramionach
))
Bardzo chujowy dzień.
Od rana chodzę wkurwiona na wszystko i na wszystkich. Oczywiście odbiło się to na mężu i cały dzień się kłóciliśmy. Dopiero jakieś 2h się uspokoiłam i było już okej, ale co z tego jak teraz jest już w pracy ?
Mam taki mętlik w głowie, że (przepraszam za wyrażenie) ojapierdole.
1 - Dlaczego jeszcze się nie udało ? Może coś jest nie tak po zabiegu ? Może ja się zablokowałam? A może już jestem ale jeszcze nie wiem? Kupić test ? Nieee, za wcześnie. A może jednak? Nie! ZA WCZEŚNIE.
2- A jak to będzie, kiedy będę w ciąży? Czy będę opanowana i starczy mi jedna wizyta na trzy tygodnie? Nie będę biegała co tydzień? Och, będę musiała kupić detektor tętna płodu, a na potem detektor oddechu. Aaa, no i do rozwiązania nie będę chciała żadnych ciuszków, bibelotów w domu. A wózek i łóżeczko ? Zostaną wybrane w odpowiednim momencie, a mąż przyniesie je do domu kiedy będę w szpitalu już z Bąbelkiem..ALE NIE! Przecież Bąbelek nie może cierpieć za to co się stało i powinno mieć przygotowania jak każde inne dziecko, czyli od razu i muszę zapomnieć o bólu.
Te dwa tematy i te wszystkie pytania łącznie z zawahaniami zajmują mój umysł cały dzień, a właściwie całe dnie.
Nadszedł styczeń. Przysięgam, że nie będę odbierała telefonów od teściowej, bo w każdym momencie może zadzwonić z informacją, że siostra mojego męża urodziła, a wtedy mogłabym jej powiedzieć kilka przykrych słów.
Niechce mi się żyć!!!
Ten cykl był ostatnim cyklem, w którym dałam szanse Bogu, żeby dał znak, że istnieje. I co? BÓG NIE ISTNIEJE !
Dlaczego? KURWA DLACZEGO?! Co jeszcze muszę zrobić żeby się udało? No co, kurwa?!
Edit (późno w nocy) :
Polecam wino Varna 1444 białe półsłodkie.
Cała zawartość butelki jest w mojej krwi i czuje się lepiej
)))))))))
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 stycznia 2015, 22:51
Szczęście? Podobno jest.
Radość? Zapomniałam co to.
Łzy? Są.
Stres? Obecny.
Nerwy? Są.
Kłótnie? Są.
Ech...znowu coś poszło nie tak, jak miało pójść.
Szczęście? Podobno jest.
Radość? Zapomniałam co to.
Łzy? Są.
Stres? Obecny.
Nerwy? Są.
Kłótnie? Są.
Ech...znowu coś poszło nie tak, jak miało pójść.
Piękna książka, popchnęła mnie do refleksji, ale i tak znów mam mętlik w głowie.
W poniedziałek (tak, 5 stycznia) zadzwoniła z awanturą (mąż był z 4m ode mnie a ja wszystko słyszałam) że jakim prawem nie zadzwoniliśmy do dziadków z życzeniami noworocznymi ( dla ścisłości to nie są biologiczni dziadkowie ale to wątek do rozpisania się w innym terminie ) i teraz oni są źli i zapowiedzieli, że nie przyjdą już do nas na żadną imprezę. Jest mi tak przykro z tego powodu, że o mało nie zatańczyłam wesołego tańca z tego powodu
aaaaa i najlepszy tekst teściowej - przemyślcie swoje zachowanie i naprawcie je. Hahaha, choćby do przedszkolaków. Do brata męża też zadzwoniła z takimi pretensjami.W czwartek zadzwoniła na komórkę męża ale mój R. kazał mi odebrać. Oczywiście nie raczyła powiedzieć choćby 'dzień dobry'. Chciała żeby R. przyszedł naciąć drewna tonem jakby natychmiast miał wykonać rozkaz. Uświadomiłam ją, że tego nie zrobi bo jest po nocce i przed nocką. Rzuciła słuchawką.
A wczoraj było najlepsze! R. pojechał do nich bo potrzebował trochę miejsca na wymianę jakiejś części w aucie. Oczywiście dał się wrobić w te drewno. No ale potem siedzą w kuchni i teściowa spytała się czy możemy wziąć na siebie raty/kredyt żeby oni mogli kupić sobie zmywarkę? Hahahahahahahhaha! Dobrze, że mnie tam nie było. Ech..o zmywarce też jest ładna historia.
Ale tym razem chyba udało mi się otworzyć oczy mężowi na fakt, iż jego mama odzywa się wtedy, kiedy potrzebuje czegoś od nas albo chce nas skłócić wpierdalając się w nasze życie.







Nie mogę obejrzeć Twoich dzieł
Jak wrócę do domu to coś z tym zrobię ;)
ustaw album na publiczne jak dodajesz zdjecia, a z linkow wybierz: podaj wiecej kodow/ Kody na forum dyskusyjne / zdjecie 500px na forum i skopiuj ten link :)