X

Pobierz aplikację OvuFriend

Zwiększ szanse na ciążę!
pobierz mam już apkę [X]
Dodaj do ulubionych
1 2 3 4 5 ››

11 grudnia 2014, 14:17

Ech... wczoraj była wypłata i po opłaceniu wszystkiego już wiem, że będzie ciężko do następnej, a jeszcze święta i w ogóle.. A przecież pracujemy oboje na pełne etaty ! Chuj by to strzelił ! ;/


A to moje dzieła ;)
http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/071b044e223f7b3e.html
http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/b8c3efb637ed86ff.html


Ps. nie wiem czy to w ten sposób miałam wrzucić tutaj, ale robię to po raz pierwszy ;)

14 grudnia 2014, 13:52

Czy każde moje zachowanie, które odbiega od wymagań otoczenia musi być komentowane słowami "weź się już w garść, nie stał się koniec świata" itp?

Jutro druga wizyta u pani psycholog.
A im bliżej świąt tym większą niechęć mam do czegokolwiek.

16 grudnia 2014, 18:25

Postęp!
Porządki zrobione ;) i o dziwo nie pokłóciliśmy się z mężem ;)

Od wczoraj jakoś tak mi lepiej ;)

Ps. Wybaczcie, że jeszcze nie poprawiłam tych zdjęć, ale obiecuje, że jak tylko dorwę się do komputera to to zrobię.

Wiadomość wyedytowana przez autora 16 grudnia 2014, 18:27

18 grudnia 2014, 18:34

Poprawiłam ;)) :
071b044e223f7b3em.jpg

b8c3efb637ed86ffm.jpg




Ps. Zajebie kogoś, gołymi rękoma !!!

19 grudnia 2014, 15:10

Święta? Dla mnie w tym roku mogłyby nie istnieć...

20 grudnia 2014, 17:44

W święta byłabym w 34tc ...
A jutro mija 5 miesięcy od kiedy zawalił mi się świat...

21 grudnia 2014, 20:44

Przed chwilą minęła TA godzina, ta cholerna godzina, która zamieniła moje szczęście w żałobe...

Aniołku, Nasze kochane Maleństwo, byłeś/ byłaś z Nami tak krótko, a ja już zdążyłam pokochać Cię całą sobą i całym moim sercem. Tatuś też, zawsze wieczorami czytał książkę, którą kupiłam mu na Dzień Ojca i która miała mu pomóc w pierwszych dniach z Tobą w Naszym gniazdku.
Pewnie czułaś/czułeś jak 7 czerwca skakałam z radości machając tatusiowi pozytywnym testem przed nosem...
Dlaczego?
Dlaczego los tak okrutnie postąpił?
Pamiętaj, KOCHAMY CIĘ NAD ŻYCIE!!!

22 grudnia 2014, 14:29

Kłótnia za kłótnią...i po co mi takie święta?! W ogóle po chuj mi są święta?!




(*) Aniołku, to już 5 miesięcy...Tęsknię.

23 grudnia 2014, 22:59

Wczoraj byliśmy na cmentarzu... Kładąc znicz i życząc Maleństwu anielskich świąt dostałam takiego ataku płaczu, że chyba wszyscy tam mnie słyszeli...


Stety, niestety, jutro Wigilia, muszę to przeżyć...


Mimo wszystko, Kochane, zdrowych i spokojnych świąt oraz spełnienia marzeń! ;*

27 grudnia 2014, 19:18

Aaaaaaaa!mamy szczeniaczka! ;))))
Nazwaliśmy go Semir i urodził się 17 listopada ;)

28 grudnia 2014, 19:32

Przedstawiam Wam, Naszego śpiocha i przytulaska Semira ;))

d2fd085bea5e2713m.jpg

ef493ec211d78a9bm.jpg

5df17b01b1249edfm.jpg

Wiadomość wyedytowana przez autora 28 grudnia 2014, 19:34

29 grudnia 2014, 17:24

Ech, myślałam, że będzie łatwiej... Pierwszą noc pozwoliliśmy Semirowi spać z Nami - wiadomo, wzięty w obce miejsce, z daleka od mamy i taty... Wczoraj tzn druga noc była gorsza, tzn już więcej spał u siebie ale jak już piszczał to strasznie głośno i długo. Poczułam się jak bym przeżyła kolejną klęskę, ale dziś jest nadzieja. Młody łapie co raz to więcej zasad. Na razie walczymy z Jego spaniem za dnia, śpi często tak, że możemy go przenosić a ten nawet nie drgnie, a potem w nocy szaleje.
Teraz znowu piszczy i nie wiem dlaczego...On piszczy a ja płaczę... Mam za miękkie serce...
Mąż właśnie pojechał do pracy, boję się tej nocy.

Humor mam znowu wisielczy..o wszystko bym płakała, znowu też mam ochotę spać cały dzień...

Czy stanie się w końcu coś, co pójdzie od początku do końca łatwo i przyjemnie, bez stresu i płaczu ? ;/

Jakieś choróbsko mnie łapie..kicham, jest mi słabo, stan podgorączkowy i ostatnio jakiś taki dyskomfort czuję jakby z lewego jajnika.
Jutro idę na spotkanie z panią psycholog, i bardzo dobrze, bo znów moje samopoczucie poszybowało ostro w dół...

Wiadomość wyedytowana przez autora 29 grudnia 2014, 17:34

30 grudnia 2014, 14:38

Po raz kolejny życie pokazało mi, że nie mam prawa do szczęścia i radości...
Dziś musieliśmy oddać Semira do domu z którego go wzięliśmy ;(
Jebnięta alergia powróciła...
Przecież cały rok mieszkałam z psem, który tracił sierść niezależnie od pory roku i nic mi nie było! ;(

31 grudnia 2014, 12:20

Ostatni dzień roku.
Tego roku, w którym było raz zajebiście, raz ciut gorzej, znów lepiej a potem totalny dół.
Taki rollercoaster.
Nowa praca, wieść o ciąży, poronienie, narodziny mojego najcudowniejszego chrześniaka, ślub, utrata pracy, i znów nowa praca...
Mam cichą nadzieję, że nadchodzący rok będzie spokojniejszy i łatwiejszy. Oczywiście, nieuniknione jest, że zdarzą się rzeczy i sprawy nie planowane ale chce dać im radę bez nadmiernego stresu, płaczu i nerwów.

Kochane, życzę Wam spokojnego i szczęśliwego nadchodzącego roku ! ;*
Obyśmy WSZYSTKIE za rok piły Piccolo z małym Bąbelkiem w ramionach ;)))

2 stycznia 2015, 19:28

Chujowy dzień.
Bardzo chujowy dzień.
Od rana chodzę wkurwiona na wszystko i na wszystkich. Oczywiście odbiło się to na mężu i cały dzień się kłóciliśmy. Dopiero jakieś 2h się uspokoiłam i było już okej, ale co z tego jak teraz jest już w pracy ?

Mam taki mętlik w głowie, że (przepraszam za wyrażenie) ojapierdole.
1 - Dlaczego jeszcze się nie udało ? Może coś jest nie tak po zabiegu ? Może ja się zablokowałam? A może już jestem ale jeszcze nie wiem? Kupić test ? Nieee, za wcześnie. A może jednak? Nie! ZA WCZEŚNIE.
2- A jak to będzie, kiedy będę w ciąży? Czy będę opanowana i starczy mi jedna wizyta na trzy tygodnie? Nie będę biegała co tydzień? Och, będę musiała kupić detektor tętna płodu, a na potem detektor oddechu. Aaa, no i do rozwiązania nie będę chciała żadnych ciuszków, bibelotów w domu. A wózek i łóżeczko ? Zostaną wybrane w odpowiednim momencie, a mąż przyniesie je do domu kiedy będę w szpitalu już z Bąbelkiem..ALE NIE! Przecież Bąbelek nie może cierpieć za to co się stało i powinno mieć przygotowania jak każde inne dziecko, czyli od razu i muszę zapomnieć o bólu.

Te dwa tematy i te wszystkie pytania łącznie z zawahaniami zajmują mój umysł cały dzień, a właściwie całe dnie.


Nadszedł styczeń. Przysięgam, że nie będę odbierała telefonów od teściowej, bo w każdym momencie może zadzwonić z informacją, że siostra mojego męża urodziła, a wtedy mogłabym jej powiedzieć kilka przykrych słów.

3 stycznia 2015, 14:24

I znowu przyszła ta małpa!
Niechce mi się żyć!!!
Ten cykl był ostatnim cyklem, w którym dałam szanse Bogu, żeby dał znak, że istnieje. I co? BÓG NIE ISTNIEJE !


Dlaczego? KURWA DLACZEGO?! Co jeszcze muszę zrobić żeby się udało? No co, kurwa?!

Edit (późno w nocy) :
Polecam wino Varna 1444 białe półsłodkie.
Cała zawartość butelki jest w mojej krwi i czuje się lepiej ;))))))))))

Wiadomość wyedytowana przez autora 3 stycznia 2015, 22:51

5 stycznia 2015, 10:35

Nowy rok? Jest.
Szczęście? Podobno jest.
Radość? Zapomniałam co to.
Łzy? Są.
Stres? Obecny.
Nerwy? Są.
Kłótnie? Są.
Ech...znowu coś poszło nie tak, jak miało pójść.

5 stycznia 2015, 10:35

Nowy rok? Jest.
Szczęście? Podobno jest.
Radość? Zapomniałam co to.
Łzy? Są.
Stres? Obecny.
Nerwy? Są.
Kłótnie? Są.
Ech...znowu coś poszło nie tak, jak miało pójść.

7 stycznia 2015, 14:38

"Niebo istnieje...Naprawdę!"
Piękna książka, popchnęła mnie do refleksji, ale i tak znów mam mętlik w głowie.

10 stycznia 2015, 19:30

Moja teściowa przechodzi samą siebie.
W poniedziałek (tak, 5 stycznia) zadzwoniła z awanturą (mąż był z 4m ode mnie a ja wszystko słyszałam) że jakim prawem nie zadzwoniliśmy do dziadków z życzeniami noworocznymi ( dla ścisłości to nie są biologiczni dziadkowie ale to wątek do rozpisania się w innym terminie ) i teraz oni są źli i zapowiedzieli, że nie przyjdą już do nas na żadną imprezę. Jest mi tak przykro z tego powodu, że o mało nie zatańczyłam wesołego tańca z tego powodu ;) aaaaa i najlepszy tekst teściowej - przemyślcie swoje zachowanie i naprawcie je. Hahaha, choćby do przedszkolaków. Do brata męża też zadzwoniła z takimi pretensjami.
W czwartek zadzwoniła na komórkę męża ale mój R. kazał mi odebrać. Oczywiście nie raczyła powiedzieć choćby 'dzień dobry'. Chciała żeby R. przyszedł naciąć drewna tonem jakby natychmiast miał wykonać rozkaz. Uświadomiłam ją, że tego nie zrobi bo jest po nocce i przed nocką. Rzuciła słuchawką.
A wczoraj było najlepsze! R. pojechał do nich bo potrzebował trochę miejsca na wymianę jakiejś części w aucie. Oczywiście dał się wrobić w te drewno. No ale potem siedzą w kuchni i teściowa spytała się czy możemy wziąć na siebie raty/kredyt żeby oni mogli kupić sobie zmywarkę? Hahahahahahahhaha! Dobrze, że mnie tam nie było. Ech..o zmywarce też jest ładna historia.
Ale tym razem chyba udało mi się otworzyć oczy mężowi na fakt, iż jego mama odzywa się wtedy, kiedy potrzebuje czegoś od nas albo chce nas skłócić wpierdalając się w nasze życie.
1 2 3 4 5 ››