X

Pobierz aplikację OvuFriend

Zwiększ szanse na ciążę!
pobierz mam już apkę [X]
Dodaj do ulubionych
‹‹ 3 4 5 6 7 ››

1 marca 2015, 12:24

Nie wiem czy się śmiać czy płakać, ale na kilka z tych punktów mam żywe przykłady a o kilku niestety słyszałam (np z tym owinięciem pępowiny) a Wy co o tym sądzicie ?

http://www.papilot.pl/ciaza/29289/35-absurdalnych-ciazowych-przesadow-Nie-przyznawaj-sie-ze-w-nie-wierzysz.html

2 marca 2015, 13:43

Wczoraj rano dostałam sms'a od szefowej czy mogę przyjść na 16- 4 (trochę dziwnie, ale w pracy zrozumiałam dlaczego).
Wczoraj też się przekonałam co to znaczy prawdziwy ruch na stacji, ale wiecie co ? Im większy był ruch tym bardziej potrafiłam się zorganizować ;)
Na prawdę, jak zaczęli się zjeżdżać o mniej więcej 16, tak na telefon dopiero spojrzałam o 21.30 . Na całe szczęście ludzie nie robili żadnych problemów, stanęli w jednej kolejce i czekali na przywołanie do kasy, cierpliwie czekali na zamówienia i nikt nie robił problemów jak miałam problem z jakąś procedurą. Z jednej strony było okej, ale to zasługa tego, że była nas trójka na zmianie. Normalnie będzie nas dwoje/dwie. Ale już wiem co z czym się je i jak na prawdę może to wyglądać. Nie ukrywam, przyszłam wyjebana w kosmos.
No ale potem w nocy już było spokojniej, owszem był ruch ale dało się pracować i sprzątać.

Jutro idę na rano, jak będę wracała to jadę do mamy bo piecze ciasta do pracy mojego męża ponieważ w środę ma urodziny ;)
Potem wrócę i muszę posprzątać. Generalnie nie robimy wielkiej biby, po prostu kawa i ciasto i po imprezie, ale będzie moja teściowa i muszę jej pokazać, że ja potrafię a ona nie :D bo jak oni w domu mają jakąś imprezę to sprzątają tylko te pomieszczenie gdzie siedzą goście, korytarz, kuchnię i jedną łazienkę ;]

3 marca 2015, 22:31

Raaany, znów mam etap, że łatwiej i szybciej mogę wymienić to, co mi nie dolega. Już nie zliczę iloma maściami i innymi specyfikami jestem wysmarowana ;/
* ząb - znów powoli wyżyna mi się dolna ósemka po lewej stronie, pech chce, że jest ona usadowiona w policzku ;/ wyjściem jest albo cierpliwie czekać i znosić ból albo dać się pokroić ;] na razie walczę, a w walce pomaga mi Dentosept A.
* ucho - znowu na płatku ucha i pod nim mam ropne krostki, które swędzą i pieką niemiłosiernie. Dzieje mi się tak raz/dwa razy do roku. Czemu? Nie wiem. Tu pomaga mi zwykła skrobia ziemniaczana. I jak na złość infekcja objęła lewe ucho, a ja tak bardzo lubię spać na lewym boku.
* lewy bok brzucha - czemu? oczywiście, że nie wiem. Buscopan poszedł w ruch.
* lewy bark, znaczy się bardziej mięsień, który jest na nim - od dzieciństwa boli na zmianę pogody. RubArom sprawdza się świetnie.
* lewa kostka i śródstopie - hahaha, tu już w ogóle leże i kwiczę bo sama nie wiem jak mogłam się uszkodzić chcąc usiąść na fotelu ;) altacet i IceMix.
* na drugiej stopie wylądował jakiś żel z wyciągiem z kasztanowca na zmęczone i obrzęknięte stopy. Jak tylko wchłonie się altacet na lewej to też się tym wysmaruje.
* kręgosłup - zapomniałam, jak to jest stać całe 12h ;]

O żesz kurka! Wszystko praktycznie po lewej stronie, niech to szlag.


Dziś moi rodzice mają rocznicę ślubu ! <3
A jutro mój Najwspanialszy ma urodziny ! <3

5 marca 2015, 00:08

Mam straszny rozpierdol w głowie.
Już dłuższy czas się zastanawiałam nad tym co robię źle, kiedy popełniłam błąd i co mogę z tym zrobić ?
Dziś znów odbiłam piłeczkę teściowej ale do tego stopnia, że zrobiło mi się głupio. Owszem, przesadziłam, ale ileż można? Bo znowu doczepiła się tuszy mojego męża.
Po wyjściu niemalże wszystkich gości zostali tylko nasi przyjaciele i tak sobie od serca porozmawialiśmy. Trochę się wstawiłam, poleciały łzy (oczywiście moje) i... chyba się poddaje. To wszystko nie jest na moje siły. Dziś pękło we mnie wszystko, kiedy nie wiem jakim cudem wzięłam siostrzenicę męża na ręce! Tak, siostra męża i jej facet zjawili się na urodzinach mimo tego, że zarówno ich jak i resztę gości nie zapraszaliśmy. Po prostu - kto pamiętał i miał czas to przyjechał na kawę. I mało tego - nie wywaliłam gacha M. za drzwi! Dalej - pożegnałam się z nim tak normalnie.
Zastanawiam się nad poważną ale też spokojną rozmowę z rodzicami męża. Tylko się boję, że jak się obudzę to już ten pomysł wyda mi się głupi i bezsensowny.

Co robić ?
Chciałabym żeby już było dobrze, ale nie potrafię przejść obojętnie obok tego co się dzieje...

Wiadomość wyedytowana przez autora 5 marca 2015, 00:10

5 marca 2015, 17:41

I co ? Byliśmy, pogadaliśmy i tyle. Jak zwykle. Jakoś pewnie znowu nie wzięła sobie moich słów do myślenia a tym bardziej do serca. Mało tego, zaczęła wywlekać jakieś historie sprzed dobrych kilku lat, kiedy jeszcze się nie znaliśmy z mężem a był On wtedy z taką pindą, że szok. Wkurwiłam się. A już totalnie wyszłam z siebie jak spotkaliśmy tą pinde w sklepie jak byliśmy na zakupach po tej rozmowie.

No i ogólnie między Nami zrobiła się jakaś spięta atmosfera i oczywiście kłótnia gotowa.
M.in dlatego, że nie pojmuje jak mógł odpowiedzieć jej "cześć" jak ta franca go zdradziła po tym jak kazała mu wyjechać do pracy za granicę aby mógł zarobić na jej zachcianki.

6 marca 2015, 11:55

Oglądając powtórkę wczorajszego odcinka serialu, który oglądam od listopada/grudnia doszłam do wniosku, że ten serial ma w sobie dużo z realnego życia. Inne seriale są aż przecudownie szczęśliwe i pozytywne.
Nie wiem czy kojarzycie serial opowiadający o Osmanach na TVP1 - Wspaniałe Stulecie.
Dużo z tego odnajduję u siebie. Głównie poprzez bohaterów.
Sułtanka Matka - wredna kobieta, szukająca tylko nieszczęść, lubiąca knuć intrygi i robić wszystko żeby wszystkich skłócić - taki odpowiednik mojej teściowej.
Sułtan Sulejman - syn Sułtanki Matki, odważny i silny mężczyzna, stojący między młotem a kowadłem - zupełnie jak mój mąż.
Sułtanka Hurrem - ruda, odważna i mająca swoje zdanie trzecia kobieta Sułtana (to akurat ze mną się nie zgadza), która ma na pieńku z Sułtanką Matką - no wypisz - wymaluj cała ja.
Sułtanka Hatice - siostra Sułtana, naiwna kobietka nie znająca całej prawdy o swoim mężu, kiedyś przyjaźniły się z Hurrem, ale się popierdoliło - och, w niej widzę siostrę męża.
Ibrahim - mąż sułtanki Hatice, zdradza ją, nawet w nocy kiedy ona rodzi ich dzieci - cały gach siostry męża.

I co Wy na to ? :D

6 marca 2015, 19:44

Już nie mam nadziei, że kiedykolwiek będzie lepiej i że wszystko się ułoży.

Ok, mąż wstąpił do zakładu gospodarki mieszkaniowej po sam wniosek na mieszkanie, bo gdzieś stare nam zaginęło.
Wypisałam i szukałam takiej wkładki z dochodami do tego, bo to na bank mamy.
Znalazłam, ale żeby to znaleźć musiałam rozkopać dokumenty. Poprosiłam męża żeby je schował - awantura, że dlaczego on ma to robić skoro ja zrobiłam rozpierdol.

Kłótnia, kłótnia i po kłótni.
Dla zrelaksowania się chciałam wypić szklankę martini.
Wywód, że od tego zaczyna się alkoholizm.

Wywód, wywód i po wywodzie.

Zadzwoniłam do siostry wypytać czy ewentualnie mogłaby wziąć na siebie kredyt żebyśmy mogli wyremontować mieszkanie, które byśmy dostali. Wiem, że jeszcze tego mieszkania nie mamy, ale ja wole mieć plany na ewentualność potrzeby tej kasy na ten remont, bo jeśli nie wyrobimy czasowo z tym co oni chcą żeby w tym mieszkaniu było zrobione to albo płacimy karę albo odbierają nam te mieszkanie.
Źle bo zabieram się z dupy strony itd itp etc ...
Awantura kolejna.

Miarka się przebrała. Jak tylko mąż wyszedł do pracy (dziś na 20 bo znów patrol mieszany) zaatakowałam komodę na przedpokoju.
Kurwa mać, staram się a i tak źle !
To co ja mam kurwa robić ?!


Hahahaha, i żeby było śmieszniej - zarabiamy za dużo żeby otrzymać mieszkanie już gotowe, ale z kolei brakuje nam po 15zł na osobę żeby zaliczyć próg zarobkowy na staranie się o mieszkanie do remontu (wyliczyłam to po tym jak znalazłam te kartki)
TEN KRAJ JEST POJEBANY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

10 marca 2015, 17:33

Chyba czas na porządne odseparowanie się od rodziny męża (przynajmniej znacznej części).
Jak do tego doszłam ?
Wszystko dzięki tej siostrze mojego męża.
Kurwa mać! Jak można być tak nie odpowiedzialnym rodzicem ?!
Okej, rozumiem - pierwsze dziecko. Ja też nie byłabym alfą i omegą, ale do kurwy, żyjemy w dobie internetu, książek, poradników, gazet dla mam...no i są jeszcze doświadczenia innych mam. Ale po kolei.
1) Jeżdżenie do wszystkich zaraz po wyjściu ze szpitala, nawet do domu moich teściów, gdzie swego czasu w melinach było czyściej niż u nich... - to już przełknęłam.
2) Jeżdżenie do wszystkich o godzinie ... 18-20, kiedy to dziecko powinno być przynajmniej kąpane, a najlepiej już uspane.
3) Budzenie dziecka za dnia na siłę bo "budzi nam się dwa razy w nocy" - serio?! jak dziecko śmie wam przeszkadzać w spaniu?!
4) Zostawianie dziecka z osobą, która ma niedowład jednej strony ciała i wyjście nie wiadomo gdzie - to akurat wiemy od babci mojego męża, oczywiście mowa o moim schorowanym teściu.
Ale wczoraj dała dowód totalnej bezmyślności w postaci zdjęcia (oczywiście na fb). I krew we mnie zawrzała!
5) Posadziła, tak, POSADZIŁA małą w takim leżaczku (mój chrześniak ma taki, jeszcze z opcją wibracji, wiecie o co mi chodzi?), zapięła ją szelkami pod pachami, okej, założyła czapeczkę na głowę...ale nogi były już zupełnie gołe...
Moja siostra bała się Frania dać do takiego czegoś jak miał 4 miesiące, kiedy już nie miał tej pozycji embrionalnej. Mało tego - szelki też nie są dobre dla tak małego dziecka...a już nie wspomnę o gołych nóżkach i stópkach...

Jak się odezwę to znowu będę ta najgorsza i na bank powiedzą mi, że mam się nie wtrącać albo, że zobaczymy jak ja będę się opiekowała swoim, i że przypomną nam to wszystko.
Ale jak się nie wtrącać, kiedy chodzi o zdrowie dziecka?!
Na razie jestem na etapie, że to oleje, ale boję się,że kiedy faktycznie się coś stanie to będę pluła sobie w mordę, że nic nie zrobiłam....
Pomóżcie! Błagam!

12 marca 2015, 14:19

Na razie sprawę M. zostawiam. Ale znajdę/dowiem się/ zobaczę na własne oczy chociaż jeden dowód jej nieodpowiedzialności poruszę niebo i ziemię aby pomóc Małej!


Małpa się zbliża.
Humor znów wisielczy i płaczliwy.
Ostatnio rozmawiałam z bratową męża, życzyłam im i nam żeby w końcu się udało...

Mój mąż wczoraj zapisał mnie do ginekologa na nfz. Termin dopiero 12 maja, ale z kolei zdążę się przygotować psychicznie na to. Wezmę też ze sobą teczkę, którą założyłam jak tylko dowiedziałam się o ciąży. Podpisałam ją 'Maleństwo' i trzymałam tam wszystkie badania, wyniki, zdjęcia usg...nawet włożyłam tam te ostatnie...ze szpitala.
Gdyby Maleństwo żyło jutro kończyło by miesiąc...

12 marca 2015, 17:18

Dzięki Kochane, kciuki się na pewno przydadzą. ;**

Od godziny ostatniego postu cały czas płaczę i nie potrafię przestać.
Boję się, że się coś stanie, boję się znowu o wszystko.

I właśnie sobie zdałam sprawę z tego, że znowu mamy cały tydzień w dupie.
W poniedziałek co prawda mieliśmy pół dnia dla siebie, jak tylko wstałam z nocki to pojechałam po męża do pracy a potem na zakupy, po zakupach sprzątałam w domu łącznie z umyciem wszystkich okien, a mąż w tym czasie robił łazanki.
Ja we wtorek miałam wolne, za to mój mąż miał zmianę od 8 do 20. Wrócił, kolacja i spać.
Wczoraj miałam dniówkę, a mój mąż...tak, miał wolne! Był w Zabrzu, a potem wrócił i przygotował pyszną kolację. Wróciłam, zjedliśmy i spać.
Żeby nie było zbyt kolorowo - ja dziś na 19, a mąż siedzi w pracy od 8 do 20.
SZLAG BY TO WSZYSTKO TRAFIŁ!!! ;/
Jutro ja śpię po nocce, mąż ma wolne ale idzie do dwóch lekarzy, potem odwożę moją siostrę z pracy do domu, i zaś w dupie cały dzień.
Sobota - ja mam wolne, mąż do 14 w pracy a potem jedzie albo jedziemy na jakieś zasrane mecze - szkoda, że najpierw nie spytał mnie o zdanie.
Niedziela? Jak zwykle. Ja w pracy na dzień, mąż ma wolne.

Czasami się zastanawiam na chuj nam to wszystko ?
Praca? Po co, jak i tak nie stać cie na nic.
Małżeństwo ? Po co, jak i tak nie masz czasu na przyjemności bo chodzisz do pracy, mijacie się w związku z nią a i tak gówno z tej pracy macie. Do tego dochodzi dużo innych problemów.
Gdyby nie to, że można tak mocno kogoś kochać...

13 marca 2015, 18:53

Właśnie wróciliśmy do domu.
Po pozałatwianiu wszystkich spraw pojechaliśmy na cmentarz. Zapaliliśmy znicz Naszemu Maleństwu. Gdyby Maleństwo żyło dziś byłby 1 miesiąc Jego życia.
Znowu nie dałam rady i się popłakałam. Jak się uspokoiłam to postanowiliśmy już iść, tym bardziej, że się ściemniało.
Idziemy do bramy, a tu niespodzianka! Zamknięte ;] Pędem do drugiej bramy - to samo.
Ja panikuje, mąż się śmieje i mówi - Chciałaś znaki? No to masz.
Przy modlitwie poprosiłam Maleństwo żeby dawało jakieś znaki, że 'jest' z Nami.
Znaleźliśmy trzecią bramę, ja już się wspinam...a mąż łapie za klamkę i otwiera bramę...moja mina musiała być komiczna ;)

Teraz na dodatek siadła nam centralka z zamków w samochodzie i teraz musimy ją naprawić bo innego rodzaju otwierania nie mamy ponieważ przy kupnie poprzedni właściciel powiedział, że bębenki nie działają i dlatego zaraz po zakupie założyliśmy centralkę.
Wieczór pełen przygód.

A do kolacji zażyczyłam sobie wiśnióweczkę ;)

16 marca 2015, 13:58

Koniec. Przestaje wymagać od męża czegokolwiek. Teoretycznie mijamy sie w drzwiach, a jak już mamy te kilka godzin wolnego tak jak dziś, bo ja wyjeżdżam z domu o 18.20 a on dziś kończy o 14, to on sobie wymyślił, że pojedziemy do sklepu po jakieś tam rzeczy do roweru. 1) zapomniał, że idę na noc. 2) wie, że mi go w chuj brakuje. 3) myśli, że obiad się zrobi w trzy sekundy. 4) podobno nie mamy kasy a on chce kupywać jakieś pierdoły do roweru na którym i tak mu nie pozwolę jeszcze jeździć bo jest za zimno...
A nawet gdyby nie ten sklep to pewnie gdyby tylko zadzwonił ten przyjaciel, który ma firme, że coś tam wypadło i nie ma ratownika to by w laczach poleciał.
Za pewne jak tylko wrócimy do domu i go poproszę żeby posprzątał jak będę w pracy to znowu się nasłucham i wyjdzie z tego awantura.
I gdzie tu ma się zacząć układać?

Wyszło słońce to i mamusie z wózkami zaczęły się pojawiać. Dziś też pokazałam znajomej która jest w ciąży dwa sklepy na mieście z wózkami, bo ona nie mieszka tutaj długo i nie zna dobrze miasta, aż się dziwię, że się nie rozbeczałam w sklepie...

16 marca 2015, 23:23

To będzie długa noc...
Humor do bani, mój kompan też jakiś niemrawy, spać mi się chce i wgl wszystko jest do dupy...

17 marca 2015, 16:03

Dobrze, że dziś świeci Słońce, zaraz idziemy na spacer złapać troche witaminek od Słońca, naładować bateryjki ;)

Mąż wczoraj chyba zrozumiał, że przesadził bo nawet się nie zająkał kiedy poprosiłam go o posprzątanie ;)

@ przyszła, w sumie to dobrze bo już sama siebie miałam dosyć, wszystko kończyło się płaczem i histerią.

18 marca 2015, 18:54

Słońca wczoraj nie 'nałapaliśmy' bo ... przy wyjściu znowu musieliśmy się pokłócić.
Do tego stopnia, że przyszła do nas sąsiadka z dołu, która jest właścicielką tego domu. Na nasze nie szczęście szła do swojego syna na górę i usłyszała jak płaczę i zapukała bo jak się okazało (potem przy rozmowie wyszło), że strasznie ją niepokoiło to, że często płaczę. I nie wiedziała dlaczego. Myślała, że mój mąż męczy mnie psychicznie i trochę ją zaszokowało to co usłyszała. Że prawda jest inna, że kłócimy się przez różne zdania i uczucia po tym co nas spotkało. Że ja dalej nie potrafię się z tym pogodzić, choć już trochę minęło...
Swoją drogą, kiedyś tam jak byliśmy na kawie, to pytała czy my w ogóle jesteśmy w tym domu bo ona nas w ogóle nie słyszy, na to my zaszokowani, że niech nie przesadza bo pewnie nie raz słyszy jak się kłócimy, na to ona, że absolutnie nic nie słyszy. No to myślałam, że mogę w spokoju sobie popłakać jak mam doła, a tu psikus, jednak nie. Aczkolwiek dobrze, że wszystko zostało wyjaśnione. Długo nam mówiła o Bogu, o wierze, że wszystko się ułoży, że 'jak Bóg coś zabiera to w końcu oddaje, czasami więcej' itp itd Jest strasznie wierzącą osobą.
Końcem końców w końcu dotarło do nas, że tak nie możemy i do mnie dotarło, że jednak nie mogę sobie spokojnie popłakać.

Jak już się ogarnęłam po tym płaczu to się pozbieraliśmy i poszliśmy na gorącą czekoladkę ;)

19 marca 2015, 21:15

Apogeum, kurwa.
Wystraszyłam się dziś nie na żarty.
Bez wchodzenia w zbędne szczegóły napisze tylko tyle, że nie wiedziałam, że może być tyle skrzepów (okej, może przesadzam, bo przed ciążą nie miałam takiego czegoś, a po ciąży podczas każdego okresu robię wielkie oczy ze strachu) w ciągu jednego dnia, i tak ze mnie lecieć...nie nadążałam się 'wymieniać', na dodatek byłam w pracy i szlag mnie trafiał jak musiałam stać i obsługiwać bo jak na złość wtedy, kiedy MUSIAŁAM iść do wc robiła się kolejka... Wybaczcie za określenia ale ładniejszych słów nie znam :D

Słońce napieprzało od rana, mimo tego wiatr daje się we znaki a i ruda głowa od rana chodzi wkurwiona ; ) ale już po dobrej kolacyjce jest lepiej ; )

20 marca 2015, 13:57

Wiedziałam, ja to kurwa wiedziałam !!!!!!!!!!!!!
Nie może być super dłużej niż dzień...
Wstaliśmy w dobrych humorach, każdy zajął się swoimi sprawami, obejrzeliśmy zaćmienie i było super ;)
Poszłam na dół do sąsiadki na herbatę, pogadałyśmy, wypiłam tą herbatę i wróciłam do na górę, i co ? Praktycznie całe plany spędzenia wolnego weekendu poszły się jebać!
Mieliśmy jutro wrócić oboje z nocek, mąż miał tylko pojechać od 9 do 13 na jakieś tam zabezpieczenie, miał wrócić i mieliśmy spędzić do poniedziałku czas razem. A na niedzielę planowaliśmy wyjazd do Krakowa z bratem męża i jego żoną.
Okazało się, że zabezpieczenie raczej się przedłuży, o ile? nie wiem bo sam szef nie wie...a kierowniczka z pracy napisała do męża sms'a, że jest zmiana grafiku i że jutro ma też iść na nockę...miał być zajebisty weekend, a zamiast tego o ile nawet już pojedziemy do tego Krakowa to będzie chujnia bo mąż będzie nie wyspany, i co mi po tym ?!
KURWAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!

20 marca 2015, 17:32

No i na chuj to wszystko?! Planowanie, radość, że w końcu jakoś inaczej spędzimy weekend, układanie planu....no na chuj?!
Zabezpieczenie okazało się być od 12 do 16, mąż wróci i jedzie od razu na noc...
Zresztą chyba powinnam już być przyzwyczajona, że znowu coś nie wyjdzie, ale za każdym razem boli tak samo.

Nie wiem dlaczego, ale co raz częściej przeszukuję ogłoszenia mieszkań do wynajęcia, niby nie jestem zła za to, że sąsiadka wtedy przyszła jak się kłóciliśmy, ale przynajmniej w bloku czy gdzieś moglibyśmy się na spokojnie pokłócić jak młode małżeństwo i nie będę miała wtedy wykładów o tym, jak mam szukać pomocy Boga...

I oczywiście znowu wybieram się do pracy ze zjebanym humorem...

21 marca 2015, 19:10

Ponarzekałam, ponarzekałam...i tyle ;) chyba musiałam z siebie trochę wyrzucić ;) w nocy w pracy poprawił mi się humor, mimo tego, że było ciężko pod względem pracy i ludzi - trochę spory ruch był jak na noc, a jeszcze na dodatek było kilka autokarów, jeden przyjechał o 6.20...a ja kończę pracę o 7 :D


Jak ja lubię mieć posprzątane i pachnące mieszkanie...ale za cholerę nie lubię sprzątać - ot, taki paradoks :D
A najbardziej uwielbiam zapach mojego płynu do podłóg - mydło marsylskie (polecam :D) ;]

Hahaha, jestem ciekawa, o której zasnę. Dziś zaszalałam i z małymi przerwami na wc czy rozmowy telefoniczne wstałam o 15.30 :D
Wstałam oczywiście z planami, że posprzątam... o mały włos a plan nie został by zrealizowany bo jak tylko mąż wyszedł do pracy położyłam się na chwilę do łóżka, ale znalazłam siły i wstałam! Jestem z siebie dumna ;))

A jak Wam, Kochane, leci pierwszy dzień wiosny ?

Wiosna, wiosna, wiosna ! <3<3<3<3<3<3<3<3
będzie kichanie, będą oczy ćpuna, ale w końcu wszystko odżywa i rośnie i pachnie i jest kolorowo!
Pozwolę sobie nawet napisać część sms'a od mojego męża z rana :
"...kupiłem też (...) dla mojej kochanej żony ;* mojego kwiatuszka który mam nadzieje zacznie na wiosne kwitnąć i kipieć radością i szczęściem;* "
jak ja go KOCHAM! <3

22 marca 2015, 13:54

Kraków! ;)
Pogoda nie rozpieszcza, ale cóż ;)
‹‹ 3 4 5 6 7 ››