W niedzielę w tym Krakowie mimo tej zakichanej pogody było zajebiście, kupa śmiechu, dużo chodzenia, zdjęć i jedzenia
dopadliśmy stoisko z przeróżnymi rzeczami w czekoladzie, kupiłam sobie papryczkę chili w mlecznej czekoladzie, ale ona nie było w ogóle ostra i się zawiodłam! ;( 
Wróciliśmy do domu sporo po 22
A ja wczoraj miałam na rano ;]W niedzielę rano mąż przyszedł do domu z nocki i powiedział mi, że w nocy było trochę nieciekawie z powodu jednej akcji. Okazała się na tyle poważna, że kompan mojego męża, który był kierownikiem zespołu poleciał natychmiast, na całe szczęście mój mąż dalej ma pracę. Wybaczcie, ale nie mogę nic więcej powiedzieć.
Uwierzcie, że wczorajszy dzień odkąd się dowiedziałam, że on poleciał, do dzisiejszego telefonu z którego się dowiedzieliśmy, że mąż zostaje miałam takiego doła, że hej! Już się bałam,że znowu będziemy musieli przełożyć starania...na całe szczęście wszystko się skończyło dobrze
a ja już z powrotem mam swój humorek 
Słoneczko świeci, szkoda, że dziś do pracy na noc.
Byliśmy też z moją mamą i siostrzenicą na rynku bo jest jarmark wielkanocny

I było też tam stoisko z tymi rzeczami w czekoladzie
wzięłam sobie jabłko 
i wate cukrową jadłam, i trzy rodzaje oscypka, i kupiliśmy żurek na jutro, i duuuużo przypraw

Wiadomość wyedytowana przez autora 24 marca 2015, 15:09
Hahahahah, żartowałam

Wróciłam z nocki... i nie chce mi się spać

Ciekawe w jakim będę stanie popołudniu
))Miłego i słonecznego dnia, Dziewczyny! ;**

Po napisaniu do Was włączyłam sobie mój serial..i zasnęłam jak się okazało po 10 minutach

Ale siostra mnie obudziła koło 12
właśnie wróciliśmy ze spaceru, co prawda był on do sklepu i nie co wymuszony bo musieliśmy kupić coś siostrzenicy mojego męża bo dziś (stesty, niestety) wybieramy się do tej [nieodpowiedzialnej]siostry razem z bratem i bratową męża..totalnie nie mam sił i ochoty tam jechać, ale trudno...dam rade
Trochę z wczorajszej wizyty u siostry męża, jej gacha i dziecka.
Mieszkanie? Obłęd, strasznie zaniedbane (ale cóż się dziwić, mieszkanie w familoku, i w patologicznej dzielnicy, nie, nie ubogiej ale patologicznej.) rozumiem, że można nie mieć pieniędzy, ale jakoś idzie doprowadzić mieszkanie do ładu i składu (tak jak my to zrobiliśmy). Z opowiadań teściowej mieszkanie miało być gotowe na błysk, wszystko zrobione, łazienka, nowa kuchnia, panele, ściany w gładziach i pomalowane...hahahahhahaha! Łazienka zrobiona na 'odpierdol sie', płytki tak położone, że całe się ruszają, w kuchni tylko zestaw mebli na jedną ścianę z byle jakiej płyty i nowa lodówka, owszem - panele położone, ale ściany? TRAGEDIA. Tu pomalowane, tam nie. Tam wyżej, tu niżej ...masakra. Kable wiszące wszędzie, normalnie obraz nędzy i rozpaczy.
A mała?
Głowa cały czas w jedną stronę. Okej, dzieci podobno tak mają, ale np. moja siostra pilnowała i co jakiś czas inaczej układała swojego Maluszka. Cały czas zostawiona samą sobie w tym leżaczku. Paznokcie ? Nieobcięte (okej, słyszałam, że dziecku szybko rosną, ale żeby aż tak?!) i uwaga - czarne, jak by Mała bawiła się już w piaskownicy...
Przyjechaliśmy tam koło 17. Na stole była jakaś butelka z mlekiem. Jakoś koło 18.30 zaczęła być głodna, i co zrobiła siostra męża? Tak, dała jej te zimne i stare mleko...
Małej było mało bo dłuższą chwilę po karmieniu znowu zaczęła marudzić, jak siostra męża sprawdziła czy rzeczywiście jest głodna? Wsadziła jej palec do buzi, szkoda tylko, że wsadziła go dobre 3/4 a na paznokciach tipsy takie do szpica...
Dalej - okno w kuchni otwarte na oścież, mi wiało po nogach równo, M.ubrana w spodnie, bluzkę i sweter, a Mała? jakieś cieniutkie rajstopki i sukieneczka...
Był tam też prawie roczny siostrzeniec tego gacha, który pełzał po podłodze w samych bodach...za przeproszeniem - ujebanych jak nie wiem co. Tak, dziecko brudne to szczęśliwe, tylko dlaczego nawet nogi miał umorusane skoro M. tak się chwaliła, że nie dawno umyła podłogi ?
Muszę coś więcej dodawać ?
Ps. Byliśmy dziś na herbacie u moich rodziców. Mama akurat wróciła z zakupów i daje mi awizo. Na panieńskie nazwisko i że do odebranie w paczkarni. Okazało się, że przysłali mi jakieś pudełko z Bobovity... Zapomniałam, że zapisałam się tam jak jeszcze byłam w ciąży.
Zrobiło mi się przykro, ale się nie poryczałam
Jasne, mogę to zgłosić dla dobra dziecka - w końcu będzie pod okiem kogoś normalnego i kogoś kto wie jak postępować z małymi dziećmi. Niestety z racji rodziny męża są również minusy tego kroku. Jeśli się dowiedzą albo zaczną podejrzewać, że to ja zgłosiłam (anonim anonimem, ale wiedzą, że mam dojścia do opieki społecznej) to zostanie mi to oddane z nawiązką x3635237465372, to, że mnie znienawidzą to mam to w dupie. Kolejny minus jest taki, że jeśli nie daj Boże odbiorą im małą to serce mi pęknie bo nie o to mi chodzi żeby ją zabierać tylko żeby pokazać im na czym polega właściwe wychowanie i dbanie o dziecko.
Wczoraj rozmawiałam z babcią mojego męża i się dowiedziałam, że M. nieodpowiedzialność 'wyssała z mlekiem matki'. Jak do tego doszłam ? Po przytoczeniu jednej historii. Na początek chwała Babci za to, że uratowała mojego męża przed śmiercią w wieku 8 lat. Ale od początku. Babcia jest świadkiem całej historii :
Pewnego dnia, mój R. zachorował. Miał 8 lat. Szanowna teściowa zabrała go do lekarza. Ten zbadał i wystawił skierowanie do szpitala w związku z zapaleniem wyrostka. Po powrocie do domu teściowa zaczęła najeżdżać na lekarza, że jest durniem, że on się nie zna, że to nie wyrostek itp itd Męża bolało to co raz bardziej. Co robiła teściowa? Krzyczała po Nim, że ma nie udawać. Dopiero następnego dnia łaskawie po awanturze ze strony babci zawiozła go do szpitala. Babcia już nie pamięta czy ten wyrostek się rozlał czy był już prawie na pęknięciu, ale fakt zostaje faktem, że mój mąż spędził w szpitalu ponad 2 tygodnie, a kiedy po operacji na oddział weszła moja teściowa lekarz przywitał ją słowami : "witam matkę, która chciała zabić swoje dziecko" .
Jak to usłyszałam to najpierw zamarłam a potem się tak zagotowałam, że hej!
Dowiedziałam się jeszcze kilku ciekawych rzeczy na temat mojej teściowej -tak, babcia też jej nie lubi
haha, jestem drugim pokoleniem nienawiści między teściową a synową
bo babcia to teściowa mojej teściowej ;p Ale nie będę ich przytaczać bo są ohydne... może dla zobrazowania tylko - robiłyście kiedyś w swojej sypialni stosik z podpasek? tak, zużytych.Kiepski dzień w ogóle mam. Humor od rana jakiś taki dziwny. Na koniec zmiany oczywiście autokar + klient, który wkurwił mnie strasznie. Rozbolała mnie głowa, i ogólnie jakoś tak, nawet w nocy nie mogłam spać bo za dużo myślałam o tej siostrzenicy męża.

Od samego rana towarzyszy mi kilka piosenek, których słucham zawsze jak mam dobry dzień

np.
Jermaine Jackson and Pia Zadora - When The Rain Begins to Fall
https://www.youtube.com/watch?v=cD4BgDL5bek
Kaoma - Lambada
https://www.youtube.com/watch?v=iyLdoQGBchQ
Gipsy Kings - Soy
https://www.youtube.com/watch?v=SWDz7xYiXuU
Są też nawet polskie piosenki :
Anna Jurksztowicz - Stan Pogody
https://www.youtube.com/watch?v=GRhpanhkW18
I.... DISCO POLO!

Akcent - Dziewczyna z klubu disco
https://www.youtube.com/watch?v=m5t3so0Zdos
A przy tej piosence tańczyliśmy pierwszy raz
było to w pierwszych dniach marca 2012 roku na zabawie tanecznej VIII Ogólnopolskich Zimowych Igrzysk Olimpiad Specjalnych w Skarżysku-Kamiennej
) jeszcze wtedy nie byliśmy razem, ale wiecie...jakieś iskierki były
)Tarzan Boy - Promienie
https://www.youtube.com/watch?v=1BOdJRSLXwQ
Ach, jak cudownie wtedy było
codziennie rano, kiedy witaliśmy się na hali (bo niestety byliśmy przydzieleni do innych hoteli), gdzie odbywały się zawody czułam taaaakie motyle w brzuchu, że o japierdziu! A żebyście wiedziały, jak On seksownie wyglądał (i nadal wygląda!) w czerwonym mundurku

Wszystkie wolontariuszki do niego lgnęły, ale On jest mój!
)Kiedyś przeglądałam zdjęcia z tamtego wyjazdu i na każdym zdjęciu gdzie jesteśmy w grupie czy jak ktoś nas sfotografował podczas zawodów zawsze był niedaleko mnie
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 marca 2015, 14:00
Zamówiłam cienie do powiek, takie pigmenty. Nie znam się na tym za cholerę, ale postanowiłam, że zacznę dbać o siebie
jeszcze tylko po wypłacie lecę do babki od paznokci i zobaczymy co to ze mnie będzie 
Miłego dnia, Dziewczyny ;***
no chyba, że coś mu odpali i będzie chciał zostać do wieczora u swoich rodziców bo idziemy tam na obiad, który właściwie będziemy robić. Śmieszne nie? Teściowa zadzwoniła z zaproszeniem z ten obiad ale i prośbą żebyśmy pomogli go zrobić najmłodszej siostrze bo ona jest w pracy (!). Paranoja - ona pracuje na probostwie, sami księża tak wszędzie głoszą, że święta należy spędzać z rodziną, dzień święty święcić...W rodzinie męża jest kolejna afera bo u dziadków nie-dziadków pojawiło się znęcanie psychiczne i wywalanie z domu w samych skarpetkach ich synowej przez ich samych i jej męża czyli ich biologicznego syna... patologia, kurwa! Swoją drogą ciekawe czy nie myślała o tym, kiedy jeszcze przed ślubem kazali jej podpisać intercyzę a do pracy nie poszła bo po co?
Mimo wszystko życzę Wam Kochane zdrowych i spokojnych świąt ! ;****
1) Mój ośmio miesięczny chrześniak trafił do szpitala.
2) Od rana kłótnie z mężem.
3) Spotkanie z teściami i ogólnie rodziną męża a co za tym idzie - mam kolejne dowody na nieodpowiedzialność matki małej T.
4) Jestem w pracy na noc.
Mam kolejny spadek samopoczucia, totalne załamanie i dół.
Trzeba coś zrobić!
Świąteczny obiad u teściów. Standardowo byli wszyscy.
1) w domu nienagrzane - ok. Mała w cienkiej sukience i cieniutkach rajstopach. Z fochem dostalam dla niej skarpetki, stopki miała lodowate!
2) zasnęła mi na rękach to włożyłam ją do nosidełka, które było wpięte do wózka i przykryłam kocykiem (patrz pkt1) a jeszcze wcześniej zapięlam ją coby była bezpieczna. Co zrobiła jej mama? Odkryła ją i odpięła z tych pasów.
3) Paznokcie bez zmian - czarne.
4) Mała dostaje jakichś skurczy, że odgina głowę do tyłu i się cała pręży i nic nie idzie z nią zrobić.
5) Hasło jej matki czy ojca do drugiego rodzica (bo już nie pamiętam kto do kogo to mówił) - No, wypadałoby w końcu iść z małą do lekarza.
Wyszło na to, że od urodzenia nie byli z nią jescze na kontroli ani nic.
6) Dla przypomnienia - mała ma dwa miesiące z małym hakiem. Na stole były mini wersje ciepłych lodów, wiecie, taka pseudo bita śmietana na wafelku oblane czekoladą. Teściowa wzięła jedno...i dała małej!!!
Aaaaa i bym zapomniała - cudowny tatuś opowiedział historie, jak wrócił po nocce z pracy i budził (!) matke małej bo płakała, wstała, zrobiła butelkę, kazała tatusiowi ją nakarmić a sama poszła grać w jakąś gre na konsoli.
Trzeba znaleźć odpowiednie telefony.
Miarka sie przebrała.
Jutro jadę do bratowej męża na babski wieczór
w związku z tym nasi panowie również spędzą wieczór w swoim gronie. Będziemy robiły sobie wieczór SPA, oczywiście przy asyście wina 
Co raz częściej znów nachodzą mnie myśli, że już chciałabym być w ciąży, po czym przychodzi paniczny strach...
Nawet w święta bałam się iść na cmentarz...

Chciałam się dowiedzieć jak to rzeczywiście wszystko wychodzi w praktyce i w oparciu o kodeks.
Mam kilka pytań -
1) Ile trzeba przepracować żeby przysługiwał ten roczny urlop macierzyński. I jakie wynagrodzenie się dostaje w trakcie jego obowiązywania?
2) Co wtedy kiedy podczas urlopu macierzyńskiego kończy się umowa o pracę?
3) Dobrze rozumiem, że jeśli kobiecie przedłużą umowę o pracę do daty porodu to nie przysługuje jej ten urlop ?
4) Co jeśli kobieta zajdzie w kolejną ciążę podczas urlopu macierzyńskiego ?
Tak, właśnie od tego zależy kiedy zaczniemy się starać...
Po kolejnej kłótni z mężem postanowiłam, że już niczego od nikogo wymagać nie będę bo i tak to nie ma sensu.
Sprawę małej T. załatwie osobiście przy pierwszej lepszej okazji. Jeśli problem nie dotrze do nich po moich słowach wtedy zrobię krok dalej.
Na jakiś czas robię sobie przerwę, mimo tego, że strasznie Was potrzebuje. Ale potrzebuje też kilku dni, może tygodni bez fioletowej strony. Strasznie się cieszę Waszymi groszkami ale istnieje też małe ukłucie w sercu z zazdrości i tym samym zwiększa się mój nacisk żeby już, teraz, natychmiast nastał czas na staranie a to niemożliwe ze względu na prace.
Chciałabym zniknąć z życia, przynajmniej na jakiś czas.
Nie daje rady bez Was, bez forum.
Dziś znowu przyszła małpa. Boli jak diabli a jutro do pracy.
Za to wczoraj miałam miły wieczór z bratową męża
Wino i domowe spa
Tzn na winie się nie skończyło, w ruch poszedł jeszcze miodownik i malinówka
także dzisiaj mały kac był ale żyję 
;***
Kiedyś byłam wieczną optymistką z uśmiechem od ucha do ucha. Kiedy coś nie szło po mojej myśli nie kładłam się do łóżka z płaczem tak jak teraz tylko walczyłam o to żeby te coś jednak poszło tak jak powinno.
Rzadko się uśmiecham, więcej płaczę, krzyczę, chodzę smutna i wiecznie się czegoś boje. Teraz wszystko wyliczam, planuje, układam. Nie mam już takiej spontaniczności jak kiedyś. Tęsknie sama za sobą tak na prawdę. Mam świadomość, ze nigdy już nie będę jak kiedyś, za dużo się stało, za dużo się zmieniło. Mimo wszystko będę walczyła o każdy uśmiech na swojej twarzy, jak nie dla siebie to najbardziej dla męża
Tak samo między Nami - miłość kwitnie w najlepsze, cały czas ktoś powie 'kocham Cię', po prostu jest cudownie
))Ze mną trochę gorzej. Znowu jakieś choróbsko się przypałętało. Z objawów i doświadczenia wnioskuję, że może to być zapalenie tchawicy. Czyli - broń boże przed ciężką pracą i/lub wysiłkiem bo zaczniesz się dusić. Na l4 nie mogę iść z racji umowy na czas próbny a po za tym wczoraj zwolniła się jedna dziewczyna a druga idzie na operacje nóg, więc będzie sajgon.
Spokojnej niedzieli Dziewczynki ;***
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 września 2015, 07:54
Wczoraj rano było ze mną tak źle, że pojechałam do lekarza, właściwie gdyby nie te zapalenie oskrzeli w lutym to bym nie pojechała. I co się okazało? Zapalenie tchawicy. Odpukać - nie jest tak tragicznie jak zawsze, może to dzięki temu, że szybko wdrożyłam porządne leczenie
tak czy siak - znów mam antybiotyk ;/Czarnaa94, będzie dobrze
Trzymam kciuki ;***
A przy okazji zastanawiam się które z nas jest bardziej szurnięte - ja z moimi pomysłami, czy mój mąż, który je akceptuje i wykonuje ? :]Idziemy sobie na miasto, bez konkretnego celu, ładna pogoda, gadamy, gadamy i nagle do głowy wpada mi ten pomysł. Uważam, że dosyć...hm, szalony ponieważ boję się tego typu rzeczy, a teściowa jak mnie zobaczy to nie jestem w stanie przewidzieć jej reakcji, no i sam fakt, że chyba takich rzeczy nie robią żony, co prawda młode ale jednak żony.
- Kochanie, chce kolczyk w chrząstce na uchu. Dzisiaj! Teraz!
Mój mąż z tym swoim stoickim spokojem - Dobrze, chodź sobie wybrać kolczyk i pójdziemy do apteki po wenflon i zrobię Ci go.
Moją szczękę zebrałam z podłogi i pędem do sklepu! Hahaha, gdybyście widziały mój zaciesz
żeby było śmieszniej tak się złożyło, że na miasto poszliśmy od mojej mamy i mieliśmy tam jeszcze wrócić i posiedzieć do czasu aż nie pojedziemy do mojej siostry, więc powiedziałam R. że kolczyk robimy u mojej mamy żebym się nie rozmyśliła. Dobrze, że mój tato był w pracy!
Tak, mam 22 lata i boję się taty ;] nie no, nie tyle, że boję co dbam o Jego samopoczucie - znając życie panikował by gorzej niż ja
A moja mama? Oczywiście komentowała pół żartem pół serio, ale trzymała dzielnie mnie i czule mówiła, że mam 'nie drzeć ryja', jeszcze tym swoim tonem niby złym ale zabawnym - kocham ich 
Spanikowałam tylko jak poczułam, że igła chce przebić chrząstkę no i trochę naciągnęło mi się ucho, ale tak to przeżyłam

I takim o to sposobem jestem 22letnią żoną męża, który w pracy ubiera mundur i służy obywatelom, z wygolonymi do zera włosami pod obu stronach głowy, a pozostałe włosy są rude i kolczykiem w chrząstce

Najbardziej rozbroiła mnie rozmowa z bratową męża. Wysłałam Jej zdjęcie mojego ucha zaraz po zabiegu.
Ona: To Twoje ucho?
Ja: No a czyje ?
Ona: Wygląda zajebiście! Gdzie robiłaś ?
Ja: R. mi go zrobił

Ona: Zaczynam się Was bać...
Hahahahahahaha!
Ps. Szanowna Pani Matka odezwała się do swego pierworodnego.
Hahahahahahahahahaha, chciała żeby R. rozliczył i wysłał jej pity. Szybko się zorientowała

Takiego !
Widzisz! Jednak było super! Zazdroszczę Ci ! Kocham Kraków ! :)
Super,że weekend w Krakowie udany :)
Ciesze się, ze się tak dobrze bawiliście :) A z tylu roześmianych buziek jestem dumna :) dziekuje za wsparcie :)