X

Pobierz aplikację OvuFriend

Zwiększ szanse na ciążę!
pobierz mam już apkę [X]
Dodaj do ulubionych
‹‹ 4 5 6 7 8

1 maja 2015, 10:11

TY, ten na górze, rzekomo NAJWSPANIALSZY, sprawia ci przyjemność zadawania bólu innym?! Podobno jesteś łaskawy, dobroczynny i miłosierny. Co ja do cholery zrobiłam, że taki los dla mnie wybrałeś ?! KURWA, CO JA TAKIEGO ZROBIŁAM?! Najpierw odebrałeś Nam Nasze Maleństwo, potem postarałeś się żebym dwa razy straciła pracę, cały czas robisz mi pod górkę. Słuchaj, to, że sam dałeś się zabić za innych (bohater się znalazł...) to nie oznacza teraz, że możesz się wyżywać na innych, że ty nie żyłeś tak jak powinieneś. Ja chce żyć w spokoju, z dala od problemów, nie musieć liczyć każdego grosza i z nadzieją, że jutro będzie lepiej. Zacznij działać, bo inaczej spotkamy się w innym świecie...


...



Wyobraźcie sobie, dziewczyny, że kilka dni temu zapukali do nas z gazowni, żeby odłączyć gaz bo nie płacimy rachunków. My takie wielkie WTF?! Powiedziałam temu gościowi, że lepiej niech jedzie tam gdzie ludzie ciągną gaz na lewo albo nie płacą rachunków w ogóle i żeby wyszedł bo najpierw sprawdzimy wszystko sami. Akurat do góry przyszedł właściciel domu i też mu powiedział kilka słów. Po ich wyjściu wzięliśmy laptop i rachunki i sprawdzamy, no wszystko popłacone, no może po za ostatnim rachunkiem, ale kurde - kto by przy tylu problemach pamiętał o rachunku na kwotę 20 kilku złotych ?! A pan z gazowni twierdził, że nie płaciliśmy od zeszłego roku i kwota jest na 67zł... R. wziął laptopa i poszedł do właściciela i mu wszystko pokazuje. Właściciel wziął telefon i zadzwonił do gazowni....okazało się, że nie przysłali nam jednego rachunku na 14 złotych. Zajebiście nie ? Bo za nim się tu wprowadziliśmy gazu na tym piętrze nikt nie używał no i za nim przyszły regularne rachunki zużyliśmy tego gazu właśnie na tą kwotę a te debile nie przysłali tego kwitka... I z powodu ich pomyłki i burdelu w papierach potraktowali nas jak złodziei ;) Dobrze, że już nie przyszli ponownie bo bym im coś powiedziała, ale tak dosadnie.
Ta sytuacja utwierdziła mnie w przekonaniu, że ten kraj nie ma przyszłości.


A wczoraj? Standardowo. Awantura, pogodzenie i sielski spokój, awantura.

Truskavvkowa, tsh robiłam już kilkakrotnie i wszystko było okej ;) A na zdjęcie niestety trochę jeszcze trzeba zaczekać bo nie mam weny :D wybaczcie ;***




Wykopać sobie dziurę w ziemi i się tam położyć.

1 maja 2015, 17:04

Truskavvkowa, zmobilizował mnie Twój komentarz a dokładnie część, w której przyznałaś, że zbierałaś się na 'solidny opierdol' ;) Jakość zdjęć nie jest powalająca, ale czegoż można się spodziewać po laptopowej kamerce ? ;)

To jestem ja we własnej osobie :
312d27056973c206m.jpg

c12917c5110750d6m.jpg


Skoro już się ujawniłam to pokaże Wam, jak wyglądałam w dniu swojego ślubu ;) strasznie lubię oglądać zdjęcia z wesela bo nie skromnie Wam powiem, że impreza była zajebista ;) gdybym tylko miała kasę to z okazji każdej rocznicy robiłabym taką bibkę :D

f1f2a7470bd29a18m.jpg


Mam nadzieję, że nie odstraszyłam Was ;)

2 maja 2015, 21:29

Sobota, godzina 19.40, do domu z pracy wkracza zmęczona i wkurwiona Rotenkopf. Właściwie wkurwiona od rana, ach ten pms. Je kolacje a potem...robi ciasto ! :D
http://deserektv.pl/tort-smietanowy-bialy-puch/
Oczywiście przepis troszkę zmodyfikowałam pod siebie ;) m.in czekoladę mleczną dałam do śmietany, a białą do herbatników ;)


Rany, cieszę się, że Was nie odstraszyłam ;) dziękuję za te miłe słowa ;**

4 maja 2015, 14:47

Co za bezczelny gówniarz! Chodzi o najmłodszego brata mojego męża. Ja do niego z żartem a ten mnie atakuje. Chodzi o to, że wrzucił na fb fotkę, że został powołany do komisji wyborczej i podpisał to 'hajs się będzie zgadzał' na to ja mu totalnie w żartach, czy wytrzyma tyle bez komputera, odpisał mi, że spokojnie. No i cisza. Kilkanaście dni później a mianowicie wczoraj napisał coś w stylu, że on bez kompa wytrzyma dłużej niż ja w jednej robocie. Odpisałam, że ja przynajmniej mam kase regularnie, a nie od święta. W prywatnej wiadomości mu napisałam, że nie życzę sobie tego typu uwag tym bardziej,że nie zna powodu zmiany pracy. A on zaczął mi wyrzucać, że ja też nie znam powodów tego, że woli siedzieć przed kompem niż wyjść do ludzi ale się tego nie dowiem bo się bardzo interesuję RODZINĄ (tak napisane) i że pisze o tym dopiero teraz bo i dopiero stwierdził, że i tak mnie nie lubi. Ja do niego, że ja się interesuję tą rodziną tak jak oni mną/nami. I weź tu kurwa żyj z nimi normalnie. Co za ludzie!

Dzisiejsza nocka była okropna! Nie dość, że koniec majówki, niedziela czyli wyjazdy do pracy za granicę to jeszcze zmiana promocji. Moja nocka trwa od 19 do 7 rana. Jak przyjechałam do pracy oczywiście sajgon. Rozluźniło się dopiero...po północy. Cały czas tylko staliśmy i kasowaliśmy. Wyobraźcie sobie, że zaczęliśmy sprzątać dopiero po 4 nad ranem...Bo wcześniej musieliśmy zrobić ważniejsze sprawy związane z tą promocją. Podłogę myłam o 6.30 ;] Żeby było śmieszniej zawsze przy takich nockach sa 3 osoby na zmianie, teraz byliśmy w 2 ;] co prawda szefowa była od 17 do 24 i pomagała, ale jednak potem z tą gorszą częścią zostaliśmy sami ;/


MIŁEGO DNIA KOCHANE ;****

5 maja 2015, 21:10

Z rodziny męża robi się co raz większa patologia! Szczękę zbierałam z podłogi dobre 20 minut.
Pamiętacie o siostrzenicy mojego męża?
Więc po kolei :
Marzec, urodziny mojego męża, przy stole siedzą : moi rodzice, moja siostra z facetem, para znajomych, właścicielka domu w którym mieszkamy, ja z mężem, teściowa, i całe rodzeństwo mojego męża czyli szanowna nieodpowiedzialna mamusia, ojciec dziecka, który rucha/ruchał wszystko co popadnie, brat M. z bratową A (ci, z którymi bardzo dobrze się dogadujemy) no i dwójka najmłodszych A. (ten z którym się ostatnio spięłam) i T. (najmłodsza z całej gromady).
Między teściową a nieodpowiedzialną mamuśką wywiązał się jakiś dialog po czym w końcu mamuśka walnęła tekstem :
- No bo chrzestny M. (tak, chodzi tu o brata mojego męża) i coś tam coś tam.
My wszyscy rybka, na to M. pyta :
- To ja mam być chrzestnym ?
Teściowa się wychyla i mówi/pyta :
- To nie wiedziałeś?! Hahahahaha, no to już wiesz.

W taki sposób brat męża dowiedział się, że ma być chrzestnym. Spoko. Na urodzinach swojego brata, wśród tłumu ludzi i ze zwykłej rozmowy ;]
To jeszcze nic. Czytajcie to.
Maj.
A. (bratowa męża) miała niedawno urodziny. Oczywiście najlepsi z rodziny tam u Niej się zjawili. Okej. Siedzą przy ciastku i gadają więc M. pyta, kiedy ten chrzest w końcu będzie.
Moja teściowa odpowiada :
- No, któregoś tam czerwca, ale nie wiem dokładnie kiedy, a tak swoją drogą to nie musisz się przejmować bo już przecież chrzestnym nie będziesz. A. nim będzie. (Ten młodszy brat)
Dobrze, że mnie tam nie było to byłby niezły armagedon.
Gdyby to mi zafundowali takie coś to chyba bym wyszła z siebie i w końcu wybuchnęła. Wytłumaczycie mi jak tak można ?!
PARANOJA!




Jutro idziemy na cywilny naszych znajomych, którzy się skumali na naszym ślubie :D
Kiecka już wisi, jeszcze tylko paznokcie muszę pomalować ;)

Kurde, na ostatniej zmianie w pracy jak się szybko przebierałam zahaczyłam o te ucho z kolczykiem, i teraz boli jak diabli i jest spuchnięte ;( mam nadzieję, że przejdzie w niedługim czasie.

6 maja 2015, 18:44

Sanna, Zosia, na nich już nie ma odpowiednich słów. Już wykorzystałam cały zasób słów, które ukazują ich tok myślenia, działania, ich szacunek do ludzi... W tym wszystkim najbardziej mi szkoda mojego męża i Jego brata. Dziś w rozmowie z bratową męża powiedziałam Jej, że albo my jesteśmy przewrażliwione na ten temat albo chłopcy zamknęli się w twardej skorupie i tylko mówią, że mają to gdzieś i ich to wszystko nie obchodzi.
Co o tym wszystkim sądzicie, kochane? Myślicie, że jest jeszcze szansa na poprawienie ich jakoś? Albo olać ich totalnie już? Jest mi strasznie przykro, że z moimi rodzicami możemy się podzielić wszystkim, oni nas wysłuchają, doradzą, jak im się coś nie podoba to o tym powiedzą bez nacisku, że mamy zrobić tak jak oni uważają i koniec. Z drugiej strony cieszę się, że mój R. złapał z Nimi taki zajebisty kontakt. Z Jego rodzicami niestety tak nie jest...po co mamy im się zwierzać z tego co u nas? Jak kiedyś mówiliśmy im o naszych planach bez wyjątku czy to było przed ich zrealizowaniem czy po zawsze była gadka 'a po co/ a na co/ ja bym to zrobiła tak/a dlaczego aż tyle musi to kosztować?' i cały czas w ten deseń.
Np. Mąż myśli nad zmianą pracy, ale na 99% wiąże się to z przeprowadzką do innego miasta. Co na to moi rodzice? Mimo tego, że bardzo chcieliśmy znać ich zdanie na temat tej pracy (wybaczcie, na razie nie chce zapeszać, więc nie będę mówiła o jaką pracę chodzi, mam nadzieję, że nie będziecie miały mi tego za złe) to powiedzieli tylko, że co zrobimy to zrobimy, oni będą z Nami, w razie czego pomogą, ale decyzji za nas nie podejmą ani nie będą pomagać w jej podjęciu bo to my tworzymy rodzinę i to musi być nasza decyzja. Podejrzewam, że rodzice R. mówili by tylko że po co tak zmieniać robotę? Przeprowadzka? Czy my oszaleliśmy itd. Pewnie myślicie, że by tak nie było. Już nie raz się przekonałam, jak 'pomagają' i wiem, że teraz też by się tak skończyło.

Dalej co mnie wkurwia od kilku dni to ludzie, ich zachowanie, psioczenie bezmyślnie i zwalanie winy na wszystkich tylko nie na siebie. O co chodzi? Słyszałyście o zamieszkach na 4ligowym meczy piłki nożnej w Knurowie, gdzie zginął jeden z kiboli?
No i się zaczęło, że policja to mordercy bo zabili niewinnego człowieka(1), ojca dziecka(2), że oni nie powinni strzelać w ogóle do ludzi(3), że nie udzielili mu pomocy(4) i wielki płacz i lament po 'bracie'(5) itp itd
Noż kurwa mać!
Ad1. Jaki niewinny człowiek?! Niewinny człowiek okej, siedziałby sobie na meczu i oglądał go a nie rzucał racami w miejsce gdzie gra jego rzekomo ulubiony klub piłkarski, gdyby widział co się dzieje to normalny człowiek opuściłby tamto miejsce. Uwierzcie mi, byłam, zabezpieczałam mecz między klubami, których kibole się nienawidzą, widziałam co się dzieje, opatrywałam policjantów, więc moja słowa nie są 'gołe'. Widziałam na co stać takich sympatyków... Aaaaa, i bym zapomniała - ten pan prawdopodobnie był pod wpływem alkoholu.
Ad2. Ojciec dziecka, przepraszam, kochający ojciec spędza czas z dzieckiem a nie wybiera się na mecz podwyższonego ryzyka! Teraz wielce po internecie krąży zdjęcie tego chłopca, który stoi na boisku koło zniczy. Wiecie co ? Teraz będzie okrutnie z mojej strony, ale szczerze - przynajmniej istnieje szansa, że dziecko wyrośnie na normalnego obywatela a nie chuligana, jak ojciec.
Ad3. Po przeczytaniu komentarza, w którym ktoś napisał, że policja powinna mieć zakaz strzelania do ludzi naszła mnie myśl, że w takim układzie Straż Pożarna powinna mieć zakaz gaszenia pożarów, a ratownicy medyczni zakaz używania leków albo przeprowadzania resuscytacji krążeniwo-oddechowej.
Ad4. Policja nie udzieliła pomocy ? A skąd przy tym gościu była apteczka? A dlaczego policja nie udzielała pierwszej pomocy? A no dlatego, że kiedy ją podejmowali znalazło się wśród kibiców dwóch mężczyzn z uprawnieniami ratownika medycznego, więc logiczne, że sprawę zostawili osobom znającym się na tym a sami zabezpieczali miejsce.
Ad5. Jaki kurwa brat ?! Na nagraniach widać, jak rzucają w miejsce udzielania pierwszej pomocy lecą kamienie, race itp. Taki wielki brat....



Idąc dalej :
Narzeczony kuzynki wrzucił zdjęcie z ostrzeżeniem, że w X na ul. X stoi fotoradar, niepilnowany. I się zaczęło, że straż miejska to debile, że złodzieje, że jak to mogli postawić nieoznakowany i niepilnowany fotoradar?! No to mąż wkroczył do akcji. Tak się składa, że on pracuje w SM ;) Wystarczyło, że zgasił tego narzeczonego kuzynki bo to nie był fotoradar tylko urządzenie do pomiaru natężenia ruchu.
Na prawdę, wkurwiają mnie tacy ludzie, nie wiedzą, nie zadzwonią, nie spytają bo po co ? Lepiej wyzwać wszystkich od złodziei, morderców, debili...

Nie wiem czy to ja się zmieniłam, czy ludzi są co raz głupsi? Zaczynam wątpić w społeczeństwo co raz bardziej.

7 maja 2015, 11:52

Dlaczego muszę mieć dobrą pamięć do dat?! I dlaczego przywiązuję do nich szczególną uwagę?!
Jutro, 8 maja, ma nadejść @.
W karcie pacjentki u ginekologa w rubryce 'ostatnia miesiączka' widnieje 9.05.2014r.

Bardzo ciężki i płaczliwy dzień.

Musiałabym iść zrobić obiad, ale po co i komu? Mąż do wieczora siedzi w pracy a ja standardowo na noc a po za tym w ogóle nie jestem głodna, właściwie to nawet śniadania jeszcze nie zjadłam a nie śpie od 9.

Wiadomość wyedytowana przez autora 7 maja 2015, 12:00

9 maja 2015, 19:56

Ostatnie dni to jakiś koszmar...nie dość, ze chodzę śpiąca, śpię ile mogę to jestem niewyspana, okres daje się w znaki to jeszcze wczoraj siostrzenica doprowadziła mnie do takiego stanu, że wyszłam z mieszkania drugiej siostry (czyli jej drugiej cioci) trzaskając drzwiami. Za pewne zachowania jest mi głupio ale z kolejnych jestem zadowolona, a mianowicie, że w końcu ktoś mnie posłuchał, ale co z tego wyjdzie - nie wiem. Lepiej będzie jak opiszę po kolei i od całkowitego początku.
W. jest córką mojej najstarszej siostry. Młoda obecnie ma 9 lat. Długo bo ponad 8 lat była jedyną wnuczką moich rodziców, co też się przyczyniło do relacji między mną a nią. Kiedy ona się urodziła ja miałam 13 lat i kończyłam szkołę podstawową, potem przyszło gimnazjum więc jak to chyba każdy człowiek przechodziłam bunt na swój sposób, nie obchodziło mnie co się dzieje w rodzinie. W. rosła i zaczęły się schody. Nigdy nie mogłam jej mówić co mi nie pasuje bo zawsze ja byłam upominana przez kogoś. Prosiłam, żeby nie zwracali mi uwagi przy niej bo kiedyś może to się źle skończyć. No i teraz jak jej coś mówię, a najczęściej muszę podnieść głos bo smarkula mnie nie słucha to od niej słyszę, że mam dać jej spokój bo ja nie byłam lepsza. Właśnie teraz wychodzi to, że mimo moich próśb upominali mnie przy niej. W. chciała króliczka? Dostała od dziadków, z osprzętem przynajmniej za kilka stów. Ja chciałam (jeszcze mieszkając z nimi i nie znając mojego męża) to usłyszałam że nie bo 1- nie ma kasy, 2 - pewnie skończy się tak, że oni będą musieli go karmić itp itd Spoko, przebolałam. Przebolałam nawet to, że w końcu przyszedł taki czas, że oni zajmowali się tym sierściuchem od młodej ;) wiecznie tylko słyszałam, że mam jej odpuścić bo już dużo przeszła. Jej jciec alkoholik, awanturnik, siedział w kiciu. Mówiłam - zakazać kontaktu z ojcem całkowitego bo będzie co raz gorzej. I co słyszałam? Że dziecko musi mieć ojca. Spoko, kto by mnie słuchał. Dziecko ma ojca, a my wszyscy koszmar jak młoda wraca od niego ;) A ja się pytam, czy ktoś się mną przejmował jak codziennie się bałam czy taty nie zasypie na dole? Albo jak wróci pijany to czy mama w końcu nie straci cierpliwości i nie pójdzie z domu?
A teraz do sedna :
W. ma frajdę bo ma żywą lalkę - mojego chrześniaka, syna mojej 'średniej' siostry. Generalnie jak jesteśmy obie w pobliżu Księcia (bo tak Go nazywam ;) ) to zawsze się to kończy awanturą.
No i wczoraj nie mogłam spać po nocce to zadzwoniłam do siostry czy mogę przyjechać do Nich, już miałam to gdzieś, że młoda tam jest. Przyjechaliśmy i dołączyliśmy do nich na spacerze. Już pominę fakt, że młoda walnęła fochem jak jej chciałam pomóc wjechać wózkiem na duży krawężnik, długo, jak na mnie bardzo długo starałam się nie odzywać. Chodzimy, chodzimy, nastał czas, że chciałam jechać do domu bo jeszcze mieliśmy w planach zakupy a mąż na 20 do pracy, moja siostra zaprosiła nas do domu na kawę, no spoko, przekalkulowałam czas i poszliśmy. Wchodzimy do domu, weszłam umyć ręce żeby wyciągnąć Księcia z wózka i go przebrać (ciocia kupiła czekoladowego batonika;) ) młoda jak wparowała za mną do łazienki, zrobiła bydło bo ona musi być pierwsza (myślała, że jej pozwolę wyciągnąć Księcia z wózka...) to już ryknęłam po niej, bo ileż można?! Wyszłam, biorę Księcia i idę go przebrać, słyszę jak siostra jej coś tłumaczy. Młoda walnęła fochem i nie wychodziła z łazienki. Spoko, jak tak chce to niech se tak robi. Po chwili dzwoni jej matka do siostry i słyszę jak ryczy do tego telefonu co ja tam robię skoro doskonale wiem jak kończą się moja i młodej wizyty u Księcia. Ja taki wielkie WTF? A siostra jej tłumaczy, że ja nie mogę sobie wziąć wolne w pracy jak młoda w szkole i przyjeżdżać kiedy chcę. Potem słyszę, jak gada, że młoda jej powiedziała, że powiedziałam jej że zostaje do wieczora i nie będzie mogła zająć się nim. We mnie szlag trafił!!! bo nic takiego nie było, raz, że młoda tam miała zostać do dzisiaj a ja miałam chwilę później jechać. Tak się wkurwiłam, że wbiłam do tej łazienki i powiedziałam smarkuli, że dziękuję, że zjebała mi dzień. Dosłownie tak jej powiedziałam. Siostra (mama od Księcia)powiedziała, że mam się uspokoić i jej ustąpić. We mnie jeszcze większy wkurw i tylko zdążyłam powiedzieć, że miło, że mnie rozumieją i wyszłam bo myślałam, że młodą rozszarpie! Kłamczucha... Wyszłam się przejść po osiedlu i dziwnym trafem zadzwoniła moja mama i jej wszystko powiedziałam, wszystko co leżało mi na sercu. Dlaczego ja mam wiecznie jej ustępować, że to w końcu choć ja raz potrzebuje być na pierwszym miejscu bo zawsze to się ona tylko liczyła. To ja straciłam dziecko i potrzebuje kontaktu z Frankiem bo to jedyne dziecko, które nie kojarzy mi się z moją ciążą (siostra zaszła jeszcze za nim my planowaliśmy a urodziła co prawda 5 dni przed naszym ślubem czyli już po moim poronieniu, ale termin porodu nie był tak zbliżony jak mój z terminem siostry męża), że ja nie będę jej wiecznie ustępować bo miała trudne przeżycia! Koniec z tym!
Potem jak gadałam z siostrą to była trochę zła, że jej tylko rzuciłam, że mnie nie rozumieją, a jak mają mnie rozumieć jak nie wiedzą o co chodzi. We mnie krew się zalała, ale już się nie dałam wyprowadzić z równowagi. Mam wiecznie wszystkim przypominać, że straciłam dziecko?! Najgorsze jest to, że nawet mąż stoi trochę po stronie młodej, nawet przez nią się z nim pokłóciłam w domu. Potem jak się uspokoiłam to sobie wytłumaczyliśmy co i jak, ale dalej mam wrażenie, że wszyscy mnie obwiniają za wszystko. Uf, trochę długo i chaotycznie pewnie, ale mam taki wnerw, że nie umiem jakoś tego logiczniej sklecić.
No i jeszcze się wkurzyłam o to, że matka młodej zadzwoniła z rykiem do siostry, zamiast a spokojnie spytać o co chodzi.


A z plusów :
Dziś odkupiłam zajebistą kieckę od przyjaciółki.
http://www.orsay.com/pl-pl/moda/sukienki/sukienka-princeska-czarny-47300360.html
Tylko, że w kolorze żółtym :D nie wiem dlaczego nie ma zdjęcia na stronie, ale już kij z tym :D



Ps. Właśnie otworzyłam sobie puszkę nowej Warki Radler o smaku czarnej porzeczki i limonki - pyyyyyyychaaa! :D

Wiadomość wyedytowana przez autora 9 maja 2015, 20:02

11 maja 2015, 14:30

Wczoraj minęło pół roku jak jestem tutaj z Wami ;)
Jutro będziemy świętować z mężem 3 rocznicę związku ;) 12.05.2012r pamiętam jak dziś ;)



Jutro też czeka mnie wizyta u ginekolog.
A jak łaskawie się dodzwonię to w przyszłości wizyta u psychiatry. Trzeba wrócić do leków bo boję się co będzie za chwilę, ja już całe dnie potrafię przespać i cały czas chodzić zmęczona, smutna...

13 maja 2015, 12:46

Od czego tu zacząć ? ;)
Może od wizyty.
Babka okazała się spokojną i wyrozumiałą babką, prawie pod 50siątką (ale skubana się dobrze trzyma ;) ) W gabinecie dwa razy przerywałam wywiad bo łzy leciały do oczu, a ona cierpliwie czekała i uspokajała, tak samo na fotelu czy przy usg. Bałam się bardzo tej wizyty bo wiedziałam, że łzy polecą itd a opinie na jej temat są bardzo podzielone. Na całe szczęście wszystko jest ze mną w porządku, nawet ten jeden jajnik co boli co miesiąc ma się w porządku ;) i o dziwo wczoraj w 5dc miałam już pęcherzyk na 13,5 mm ;] Powiedziała tylko, że zapisze mi na ten jajnik czopki doodbytnicze (ja początkowo taki mały szok, że dlaczego takie skoro to się tyczy zupełnie innego miejsca, ale spoko ;D) i mam obserwować czy w tym cyklu będzie mnie też boleć po tych czopkach. O dziwo na moją prośbę przepisała mi też zastrzyki rozkurczowe na te moje bóle podczas okresu, spytała tylko, kto mi będzie je robił a ja z dumą odpowiedziałam, że mój mąż, który jest ratownikiem medycznym ;))
Mąż po wizycie (był ze mną i cierpliwie czekał na korytarzu) powiedział, ze jest ze mnie dumny ;)

Potem poszliśmy podreptać trochę po mieście, kupiłam sobie dwie pary trampek no i standardowe zakupy - chleb, wędlinki itp

Zrobiłam sobie wczoraj nowe pazurki ;)
9bbfa9bc5e658b6cm.jpg

Zdjęcie w kanarku (bo tak z przyjaciółką nazwałyśmy tą sukienkę, z racji koloru oczywiście) wrzucę jak będę miała dzień na zrobienie sobie jakiejś fajnej fryzury :D


A dziś mam wenę na zajebisty obiad :D Mam nadzieję, że R. będzie smakowało ;)
Roladki z ciasta francuskiego z piersią z kurczaka, marchewką i porem, do tego kotleciki z ziemniaków i sałatka z sosem czosnkowym :D

Teraz z gorszych spraw, niestety...
Moje ciało się buntuje... Tak cholernie mnie wszystko swędzi, że WSZĘDZIE mam wybroczyny i sińce ;/ Wczoraj już poszło combo z leków - maść z hydrocortyzonem, wapno i telfexo a i tak specjalnie mi to nie pomogło..;/

Maleństwo dziś miałoby 3 miesiące (*)
Na całe szczęście jakoś spokojniej dziś to przechodzę ;) Mam nadzieję, że nikt nie będzie miał mi tego za złe, w szczególności mój Aniołek.

19 maja 2015, 18:43

Źle.
Wkurwia mnie wieczny brak kasy.
Jak nie ma kasy to jak zacząć znów starania o dziecko ?


Dziennie mam ochotę się napić, ale tak solidnie...
Najebać się i nie myśleć o niczym...

21 maja 2015, 09:40

Dziękuję Dziewczyny za wsparcie ;* I nie ukrywam, że tym razem też potrzebuje Waszego wsparcia czy opinii...

Mąż stwierdził, że za nim zmieni pracę (w obecnej pracy się poprawiło i są perspektywy na lepszą kasę, a tam gdzie chciałby iść może złożyć papiery w każdej chwili)chciałby zacząć starania...A ja ? Ja też chcę, bardzo! Tylko, że... ten strach jest tak paraliżujący, że już sama nie wiem co mam robić, myśleć, czuć.
Zaraz po stracie Maleństwa (rany, dziś mija dokładnie 10 miesięcy od wyroku...) myślałam, że ja już chce, odliczałam tylko czas do dnia, kiedy będziemy mogli się starać, a teraz? Nawet powiedziałabym, że uciekam, że tchórzę.
Boję się reakcji na II kreski.
Boję się, że cały czas będę porównywać.
Boję się, że cały czas będę chodziła do lekarza, czy IP żeby zrobili mi usg czy wszystko jest okej ?
Boję się, że nie będę potrafiła nawiązać takiej więzi jak z Maleństwem, do którego już mówiłam od samiuśkiego początku i głaskałam czy dotykałam cały czas brzuch.
Boję się, że będę się bała powiedzieć komukolwiek o ciąży.
Boję się przygotowań bo co jeśli wszystko będzie dobrze a potem ...no właśnie, tego boję się najbardziej - jeśli się coś stanie?!
Wiem, że niektóre z moich obaw są irracjonalne, ale wierzcie mi, że drugiej takiej tragedii nie przeżyję...
Idąc dalej.
Boję się, że będę złą matką, że będę wisiała wiecznie nad łóżeczkiem i sprawdzała czy bobas oddycha. Co jeśli nie będę potrafiła wykarmić dziecka? Będzie płakało jak tylko będę chciała je przebrać, umyć ? Boję się, że nie będę potrafiła go uspokoić czy rozweselić.
Nie wiem co zrobić, na prawdę.
Z drugiej strony myślę sobie, że jeśli nie teraz to się nigdy nie odważę, ale w mojej głowie siedzi na razie jedno słowo - tragedia, panicznie się tego boje...



Wczoraj byliśmy u babci M. (biologicznej babci mojego R.), kiedy jedliśmy obiad dzwoni teściu, że przyjdzie na kawę. Spoko ;) Wchodzi i szok, że my tam jesteśmy, że jemy obiad itp. Jak skończyliśmy jeść obiad stwierdziłam, że idziemy na zakupy dla babci. Mieliśmy iść z babcią, no ale że przyszedł teść a ja nie miałam ochoty z nim się widzieć no to poszliśmy sami. A teraz najlepsza część. ok 22 dzwoni babcia, moje termoskurczki szybko myślą co się mogło stać,że babcia tak późno dzwoni ? Odbierałam.. uf, na całe szczęście babcia śmieje się w głos i mówi:
- Zgadnij kto do mnie przed chwilą dzwonił?
No to ja myślę i dodatkowo się wkurzam, bo kto dzwoni do starszej osoby tak późno?!
Odpowiadam, że nie mam pojęcia.
- No M.(wspaniała mamuśka), że przyjedzie jutro w odwiedziny z A. i A. (rodzice owej mamuśki i mojego R.)
Na to ja:
- Ooooo, czyżby ktoś (myśląc o teściu) zdał relacje swojej żonie, że my byliśmy?!
Babcia zaczęła się śmiać i dalej mówi :
- No najwidoczniej, a ta zadzwoniła do M. żeby nie było że nie chodzi tutaj.
Niby to nic takiego, że wnuczka chce odwiedzić babcie, nie? Ale dlaczego akurat za raz po naszych odwiedzinach ? Podejrzewam, że gdyby nie spontaniczne odwiedziny teścia, to M. też by tam dzisiaj z nimi nie było ;]
Babcia wieczorem ma zdać relację ;)

A tymczasem ja idę sprzątać i robić obiad ;) Dziś w menu gulasz z piersi z kurczaka, z kukurydzą i pieczarkami ;)

23 maja 2015, 14:06

Mimo moich obaw zmieniłam nastawienie.
BĘDZIE DOBRZE.
W KOŃCU SIĘ UŁOŻY.
JEŚLI NIE SPRÓBUJĘ TO SKĄD MAM WIEDZIEĆ CO BĘDZIE?
CO MA BYĆ TO BĘDZIE.
UDA SIĘ.
BĘDZIE JUŻ WSZYSTKO DOBRZE!
MUSI!


ostatnio wstąpił we mnie/ w Nas jakiś diabełek :D
serduchujemy po kilka razy ... dziennie :D
i zauważyłam, że jak zmieniłam podejście (tak, dzięki Wam ;*) to od razu mi lżej i mam lepszy humor ;) mój Najwspanialszy też to widzi ;)


PS. Ostatnio na mojej playliście praktycznie cały czas leci Nightwish - Elan
https://www.youtube.com/watch?v=zPonioDYnoY

Miłego weekendu Kochane ;****

25 maja 2015, 17:20

Moja kochana siostra uświadomiła mi, że mogę prowadzić wykres bez wykupywania pakietu :D
No to do dzieła ;)

Moje pozytywne nastawienie miesza się z obawą czy 'wstrzeliliśmy się' w odpowiedni moment.. ;(
Poczekamy, zobaczymy.

27 maja 2015, 08:51

Okej.
Wczoraj mieliśmy poważną rozmowę na temat mojej wredoty i wrogości wobec ludzi.
Kurde, ludzie się zmieniają, ja już nie jestem taka pewna siebie i obrałam sobie taką linię obrony. Czuję się głupia, mało inteligentna więc nie chcę nawiązywać nowej znajomości bo boję się, że ludzie sami odejdą bo stwierdzą, że jestem głupia.

Mimo mojego płaczu i smutku przez tą rozmowę to nie zepsuło mi dnia. Co a raczej kto mi go zepsuł? Tak,moja teściowa.

Wczoraj jak wiecie był dzień Mamy. Po pracy wbiłam do sklepu i kupiłam po drobiazgu dla swojej mamy i mamy R. Najpierw pojechaliśmy do mojej, posiedzieliśmy trochę i pojechaliśmy do mamy R. Przychodzimy, dajemy prezent a teściowa standardowo na niego nawet nie spojrzała, potem tylko burknęła, że dziękuje. Siedzimy, siostra R. przyniosła herbatę i ciasto, chwila gadki typu 'gdzie teść/jak tam w szkole' itp...i się zaczęło - JAKIM PRAWEM TRZYMAMY RZECZY OD E.(ta synowa od dziadków nie-dziadków) U SIEBIE/DLACZEGO JEJ POMAGAMY/DLACZEGO WIERZYMY WE WSZYSTKO CO MÓWI BABCIA itd wyobrażacie sobie? Dzień Mamy, syn przychodzi z prezentem a ta wyskakuje na Niego z pretensjami. R. już nie wytrzymał po kilku tam wypowiedziach i się spytał czemu akurat dziś to musiała wyjaśnić, hhahahaa, to stwierdziła że nigdy nie mamy czasu jak dzwoni (ona kiedykolwiek do nas zadzwoniła od świąt?! NIE) albo jak przyjeżdża pod dom to nas nie ma (HALO, MY PRACUJEMY!) i jak jest auto to nie odbieramy domofonu (nie ruszamy się wszędzie z autem tak jak ona..)
Nawet nie mam już sił opisywać całej tej awantury. Ogólnie zawsze wychodziło, że to my mieliśmy rację, potem cisza a potem znowu próbowała nas czymś zaatakować....paranoja.

29 maja 2015, 13:22

Nooo, to ten. Choróbsko dopadło mnie na amen. Kicham, prycham, sapie i ten katar...masakra!
Ale wczoraj poprawiłam sobie humor po kobiecemu ;)
Byłam u fryzjerki i robiła mi włosy ;)))

6193188394c976b7m.jpg


HAHAHAHAH, żartuje :D to było po zmyciu rozjaśniacza ;)

Tak wyglądam już na serio ;)
81c24f4f18b4d3f0m.jpg

Obecnie siedzimy z R. na zabezpieczeniu, na całe szczęście nie jest to bardzo poważne zabezpieczenie więc mogę sobie pozwolić na wpis ;)
Siedzimy na jakimś konkursie rysowania ;]


Miłego dnia ;***

29 maja 2015, 19:31

Hahahaha, 'stara babcia bez zmarszczek', czekoladowa, rozbroiłaś mnie :D


Chciałam już nie narzekać ale się nie da ;(
jest co raz gorzej ze mną ;(
Głowa mi pęka, nos i usta od kataru i chusteczek mam w takim stanie że pożalsiępanieboże, do tego doszły bóle mięśni i pleców i biegunka, a dreszcze mam tak zajebiste, że miałam je nawet pod prysznicem, gdzie ciało miałam czerwone jak rak od ciepłej wody ;]
A jutro dniówka...

Znikaj chorobo!

31 maja 2015, 08:51

Wyląduję w psychiatryku, mówię Wam!
Od kilku dni nad ranem albo jak już jest jasno budzę się jak po koszmarze, mimo, że ich nie mam - łapię szybki i głośny wdech, oczy robię wielkości piłki ping-pongowej, palpitacje serca i milion pytań.
- CO DZIŚ ZA DZIEŃ?!
- DLACZEGO NIE JESTEM W PRACY?! O BOŻE, ZASPAŁAM?
- CO TU ROBI R. ? NIE POWINIEN BYĆ W PRACY ? / DLACZEGO NIE MA W ŁÓŻKU R. ?
Na całe szczęście moje termoskurczki w mózgu wysyłają i odbierają dane dosyć szybko tak więc szybko ogarniam, jaki jest dzień, że nie zaspałam bo mam na noc, a R. właśnie wrócił z pracy.

Powiem Wam, istne szaleństwo, tym bardziej, że nie wiem skąd to się bierze? Stres? Jaki stres? Na teściową już brzydko mówiąc leje, z R. się nie kłócimy, ostatnio szefowa oznajmiła, że umowę mi przedłuży...więc o co chodzi mojemu mózgowi, że mnie tak straszy ?

1 czerwca 2015, 20:41

Byli u Nas teściowie. Wyszli jakiś czas temu. W takim dobrym humorze jej już dawno nie widziałam aczkolwiek nie uśmiechało mi się z nimi siedzieć ;/ ale są plusy - dostaliśmy patelnię do naleśników :D

Patrzcie, co mam na ścianie w sypialni ! ;)
135fbc2cceb57f82m.jpg

Katar ustępuje, ale zaczął się kaszel ;/ i te pieprzone zatkane uszy! masakra ;/ żadnych kropli nie mogę brać bo mam taką przypadłość, że jak 'na chama' sobie coś wleje do ucha to błędnik mi świruje i tracę równowagę.



Dzień Dziecka. Szkoda, że Naszego nie ma z Nami.
(*)

3 czerwca 2015, 21:37

Około godziny 20 zostaliśmy zaproszeni na chrzciny T.
Telefonicznie.
Chyba nie muszę dodawać jaka wkurwiona jestem za totalny brak szacunku?
Jeszcze bym to zrozumiała gdybyśmy mieszkali od siebie 400km, ale nie wtedy, kiedy szanowni rodzice dziecka jeżdżą do dziadków (czyli moich teściów), którzy mieszkają od nas jakieś niecałe pół kilometra prawie co drugi dzień.
‹‹ 4 5 6 7 8