Z dedykacją dla Lentilki 
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/376540bb132b.jpg
W kwestii porodu też się kiedyś zastanawiałam,czy nie dałoby się wymyślić czegoś innego niż poród naturalny lub cesarka. Ale im dłużej o tym myślałam,tym bardziej dochodziłam do wniosku,że albo jedną albo drugą stroną musi wyjść - nie ma innej opcji, niestety
Kobiety mówią,że nie jest tak tragicznie,ale mi jakoś ciężko w to uwierzyć
Plusem jest tylko produkt końcowy 

23+0
waga 59kg (+6,5kg od początku ciąż)
Mamy już wózeczek dla naszej małej niuni
Bugaboo Cameleon. Jestem mega zadowolona, bo udało mi się kupić używaczka w super stanie...koła mają nawet jeszcze te "pipki" gumowe. Kolor też piękny - czerwony z czarno-białą budką w kwiaty. Do tego był fotelik samochodowy maxi-cosi, spacerówka i dodatki tj. folia, śpiworki, parasolka, pompka i smarowidła do kół. A za całość zapłaciłam 1338zł (tyle ile planowałam na zakup nowego wózka)
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/6559c470c4e7.jpg
Powoli szykuję wyprawkę, na razie wirtualną. Wrzucam co trzeba do koszyka na allegro i sprawdzam ceny w sklepach w naszym mieście. Muszę rozłożyć koszta na maj, czerwiec i lipiec, żeby było nam lżej. Największy wydatek i tak już za nami. Zastanawiam się nad kupnem łóżeczka - nowe/używane? Szukam na olx ciekawej oferty i jak coś mnie skusi (tak jak z tym wózkiem) to wezmę. Na razie obserwuję... Jeśli mam jakieś wątpliwości co do wyprawki pytam koleżanek, bo one są świeżo po porodzie. Wcale nie jest łatwo wszystko zebrać do kupy. Ciuszki (na szczęście) już wszystkie mam...
Kolejna wizyta u dr 11.05.15 ...jakoś mi się dłuży czas. Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze - musi być!
Majówka minęła, pierwszy grill już za mną.
Niunia wierci się codziennie. Jak do niej mówię, to chyba nasłuchuje, a jak się uciszę to wraca do swoich ćwiczeń. Czasami tak mnie kopnie, że aż się wystraszę. Silna z niej dziewczynka
Niestety lubi boksować mnie w pęcherz, co do przyjemności nie należy. Zauważyłam, że czasami mam wycieki z piersi, nie są widoczne bezpośrednio na skórze, ale na biustonoszu widać, że coś się już tam dzieje. Brzuszek rośnie. Z tygodnia na tydzień jest coraz większy...niedługo pewnie wyskoczy mi pępek. Czasami bolą mnie już plecy, jeśli za długo coś robię bez odpoczynku...ale lepiej nie będzie.
A to my w zeszłym tygodniu.
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/c0b89dfc057a.jpg
15+4
Dawno nie pisałam ale nie miałam też czasu bo chodziłam do pracy, cały miesiąc pracowałam. Zwolniłam się dziś bo pani z agencji od jakiegoś czasu działa mi na nerwy, ale nie ważne 
Chcę się trochę pochwalić moim maleństwem 
12+5
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/308d894d811b.jpg
a od tygodnia czuję już ruchy, na początku musiałam się na nich bardzo skupić, takie delikatne muśnięcia bąbelków, z dnia na dzień wyraźniejsze 
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 maja 2015, 22:21
15+4
Dla odmiany mam chyba przypływ energii. Wczoraj trochę pocwiczylam - ahhh, co to za ćwiczenia, gdzie pot nie leje się strumieniami, a mięśnie nie palą jakby je ktoś rozrywal
tak to można ćwiczyć 
Kolejny przełom - sama zaproponowalam mężowi seks dziś rano. Ale to dlatego, ze mieliśmy niedokończone sprawy z mojego snu
jak się obudzilam, to juz nie było innego wyjścia. Poza tym od poczatku ciąży miałam ochotę może raz albo dwa, a reszta to bardziej wyproszona...
Maz dorwal dodatkowa prace - teraz to juz go nie ma od rana do wieczora w poniedziałki i wtorki. Żal mi go. Czasami to mam ochotę spakowac kilka najważniejszych rzeczy i wyjechać do jakiegoś dzikiego kraju, hodować zwierzątka i warzywka i mieć wszystko gdzieś. Ale wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. Wole nie ryzykować
No i brzuch... Wczoraj na wieczór sobie trochę wyskoczył i doszlam do wniosku, ze to taki tylko wzdety i dziś wróci do normy, a tu dalej jest taki odstajacy. No to chyba zacznie być dostrzegamy również przez innych.
Poza tym nic ciekawego nie zapowiada się w najbliższej przyszłości. Nuda, ze szok. Chociaż czasami to nawet lepiej.
Trochę chaotycznie, ale mam jeszcze jedno pytanie: czy któraś z Was spotkała się z grzybami rosnącymi w doniczce w domu w kwiatku? Bo ja to wczoraj przy podlewaniu w szoku byłam.
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/23d29b004ada.jpg
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 maja 2015, 09:42
A co mi tam! Jestem zwykłym, szarym człowiekiem:
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/3d8a09aaa4bc.jpg
Sorry, ze tak w odbiciu szafy, ale niestety normalnego lustra jeszcze się nie dorobilam 
12+2, 31 %
Dupa ze skierowaniem.. Wczoraj robiłam wyniki, ale oczywiście dziś musiałam robić te same ponownie, ale prywatnie.. bo okazało się, że wyniku nie dostanę do ręki, że leci od razu do lekarza nfz u którego byłam, nawet wglądu nie mam. Więc u niego byłam pierwszy i ostatni raz 
Za badania więc i tak zapłaciłam , a myślałam, że ich wychujam 
*
Jutro badanie genetyczne. Większość dziewczyn się stresuje, a ja? Nie koniecznie
Czekam na to badanie jak na spotkanie z dzieckiem, a nie, że mogłoby mieć wady
Może dlatego, że jak już wiem,że w ciążę udało nam się zajść, to już nic nie stanie mi na drodze i będzie tylko dobrze.
*
Mężu powolutku szpachluje łączenia regipsów, (ale aktualnie ogląda mecz) 
Byliśmy dziś dokupić resztę rzeczy, tj, wanna, kibelek, umywalka, szafka, baterie, płytki,grzejnik i takie tam drobiazgi.
Niestety na pralkę już mi nie starczy, ale kupię za miesiąc jak dostanę chorobowe.
Brakuje trochę czasu, bo tata Dawida nam pomaga w remoncie, a teraz doszły mu opryski w lesie popołudniami. Ja niewiele się tam zdam teraz przy pomocy, bo powinno pójść teraz podprowadzenie ogrzewania i wody z dołu do góry, więc nie moje tematy 
*
Kot mi jeszcze nie urodził, mówię do niej : Mój kochany kwadraciku! - bo już jest taka kanciata że aż śmiesznie wygląda 
*
Apetyt mam większy od jakiegoś tygodnia. Śniadania muszą być dwa, o 8.30 i o 11 , bo nie przeżyje
Wczoraj zjadłam jakieś miodowe kółeczka z mlekiem, to myślałam że umrę na kiblu, cały zafajdany! Powiedziałam sobie - że już nigdy tego nie zjem
Trauma normalnie 
Piję napoje gazowane, choć perfekcyjna kobieta w ciąży nie pije takich rzeczy. Ja do takich nie należę, nawet ostatnio zaczęłam pić kawę rozpuszczalną z mlekiem 
Kolacja... kolacja wypada na godzinę 22.00 bo z głodnym żołądkiem nie zasnę za boga, spać chodzę o 24-1. Trudno, wali mnie to szczerze mówiąc o której jem
Przytyłam 5 kilo w pierwszym trymestrze. Niektóre albo wcale nie tyją, a nawet chudną, ale no nie rusza mnie to w żaden sposób.. bo wiem że i tak wrócę do tego jak wyglądałam, więc totaaaalnie zlewam na to 
Macie fote z majówki, mam nadzieje że Dawid tego nie zobaczy !
Siedzieliśmy tylko na ławce, a było tak wspaniale 
Co prawda byliśmy tam może z 5 minut, bo musiałam siku ! 
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/9418587f4450.jpg
/ właśnie weszłam żeby wydrukować wyniki z neta ... ale mam ciśnienie podniesione.. nie ma 3 badań
dobrze, że mam paragon... i dobrze, że czynne do 19...
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 maja 2015, 22:47
Ja już po wizycie !!!!!!!!!!
No dzieciątko moje fikało bez ograniczeń
pokazało nam się z każdej strony ! Normalnie jak sen.... nie do uwierzenia, że ktoś taki pływa sobie w brzuszku !
no zakochana jestem po uszy 
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/be10ed5d7c6e.jpg
no i kolejna niespodzianka, czułam że będzie dziewczynka.. a tu proszę jakie jajeczka 
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/6a042c8a6827.jpg
po prostu nie do uwierzenia 
achhhhhhhhhhhhh !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Żeby nie było tak różowo, wylądowaliśmy z Michasiem wczoraj na wizycie awaryjnej u naszego Pana Doktora. W środę zaczęłam plamić i cała spanikowana do niego napisałam. Kazał przyjechać następnego dnia rano. Oczywiście, moje czarne scenariusze nie miały końca..
Na szczęście, okazało się,że z dzidzią jest ok, nawet "ma się wyśmienicie",jak to Pan Doktor ujął
Plamienie prawdopodobnie zadziało się z kosmówki,choć nic wyraźnie nie było widać 
Dostałam luteinę i aspargin, no i oczywiście zwolnienie z przykazaniem leżenia i odpoczywania. Nie wolno mi nic robić, nawet chaty posprzątać. Sprzątać akurat nie lubię,ale teraz to już z nudów coś bym sobie chętnie posprzątała
Pranie tylko nastawiam,bo to nie jest ciężkie i naczynia myję na raty 
Z dobrych wieści, to magisterka już prawie, prawie skończona muszę tylko 3 strony dopisać do ostatniego rozdziału i finisz
Reszta zaliczona
I promotorkę mam mega kochaną i pomocną
Konkretna babka,ale i ludzka,co się rzadko zdarza w takim zestawieniu 
Pochwalę się też papuciami,które nasz Młody dostał od moich maturzystów w ramach podziękowania
Są tak słodkie,że się w nich po prostu zakochałam 
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/eece4b124c23.jpg
33 % ciąży , czyli zaczynamy 4 miesiąc, 14 tydzień 
Z rzeczy najważniejszych, najgorętszych : wczoraj moja biedna, młodziutka kotka rodziła 10 godzin . Pierwszego kotka miała wręcz ogromnego, ale urodził się martwy i nawet go nie oczyściła z błony. Urodziły się jeszcze dwa, dziewczynka i chłopczyk. Pozwoliłam jej okocić się w szafie, bo tak sobie weszła na swoje miejsce, powyciągałam ciuchy, włożyłam skrzynkę wyścieloną starą bluzą męża,której nie lubię (oczywiście bez jego wiedzy bym tego nie zrobiła)
10 godzin bite przy niej byłam, a gdy wyszłam na chwilę i zamknęłam drzwi od pokoju, wyszła ze skrzynki , za mną. Cały czas masowałam jej brzuszek, bo bez tego miała pojedyncze, płytkie skurcze, łapką chwytała mnie za rękę. Och, jak było mi jej szkoda, jak przeraźliwie miauczała i zerkała na mnie swoimi oczkami
ale na szczęście się udało, kotka ocalała, bo ona była dla mnie najważniejsza, ale udało się i również kotom, bo myślałam że nie będzie miała pokarmu
Jeszcze całą noc jej nie było przed tym porodem, dopiero rano ją znalazłam, jak stała biedna pogryziona w nogę, a zaraz za nią stał jakiś wielki kocur, ale go pogoniłam. Zabiłabym gnoja, bo już raz też ją pogryzł 
* Jutro wizyta z wynikami, no i wreszcie będę mogła pójść od 15go na chorobowe 
Ostatnio oglądałam wózki, przymierzam się, żeby kupić latem
Znalazłam w pięknej kolorystyce, pod pokój 
Jest to praktycznie to samo co Agamex pajero, który chciałam wcześniej kupić, ale ten zachwycił mnie kolorami 
Gongola jest długa więc trochę się zmieści 
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/5e4f603c6276.jpg
Etap pracy remontowej :
Dziś zamierzają podłączyć grzejnik i doprowadzić wodę, no i mąż będzie kończył gładzić ściany
łazienka będzie gotowa pewnie za miesiąc, bo pracują tylko kilka godzin po południu 
Mam rozpierdziel na górze, jeszcze kotka zabrała mi miejsce w szafie
Wszystko się nosi, cały pył z tamtych pomieszczeń, codziennie mus, żeby odkurzać i przemyć podłogi, bo jest biało . No i stwierdziłam, że już totalnie brakuje mi miejsca na różne rzeczy. W jednym pokoju mam wagę, kosmetyki, dokumenty, pieczątki, flaszki, komputer, no wszystko dosłownie.. brakuje mi pomieszczeń, gdzie swobodnie wszystko będzie mogło mieć swoje miejsce.
Na korytarzu składzik z panelami, łóżkiem i kartonami.. i kuweta dla kota, fotel. No ale jeszcze trochę i będzie porządek 
Ajajajjjjjjj !
Ogólnie dzis czuję się wymęczona po wczorajszym dniu, bardzo dużo stresu przezyłam, choć może i bardziej zmartwienie tym kotem
Mąż powiedział, że mnie podziwia,jest ze mnie dumny, że naprawdę mu zaimponowałam, bo dzięki mnie nasza kotka żyje 
Kot to część mnie, więc nie potrafiłabym nie pomóc.. tym bardziej, że chce żeby moje ukochane dziecko poznało serdecznego kota 
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 maja 2015, 17:39
No więc byliśmy na usg 4d
ja i Maksio, bo mąż nawalił
no ale nie ważne
najważniejsze że gin potwierdził że to cudo co mam jest niegroźne, nie było to już podwójne a pojedyncze, ale skoro mówił że nie groźne to nie groźne
i postaram się już więcej o tym nie myśleć
zwłaszcza o tym czy coś stało się z tą 2 częścią
W ogóle gin naprawdę młody ale suuuuuuuuuper! Miły, bardzo starał się pokazać mi dzidzi buźkę, ale dzidzia nie chciała współpracować. Widziałam 2 rączki, 2 nóżki i siusiaka 
Noo więc zaczeliśmy od rączek na głowie
w 2d:
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/d25d4c8a115c.jpg
i w 3d:
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/50a4f08b5887.jpg
Potem próbowaliśmy wsadzić stopę do nosa:
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/abcc2fcdd168.jpg
Siusiaka dumnie pokazałem:
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/157d588d9ab9.jpg
Facepalma pokazałem, to jest zdecydowanie moje dziecko 
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/48fa84697049.jpg
Próbowaliśmy złapać buźkę jeszcze od innej strony:
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/d41dbd64096e.jpg
Chwilę potańczyliśmy jakieś egipskie wygibasy:
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/941c650515ea.jpg
Powiedzmy, że prawie buźkę pokazaliśmy, pan doktor był uparty:
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/ad4dfa34199e.jpg
Ale praktycznie cały czas podwójna garda:
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/d509651e9a91.jpg
Lecę dziś do banku , po wyniki i na wizytę u gin. W drodze powrotnej jakieś zakupy, bo lodówka pusta 
13+1
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/fff170016c67.jpg
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 maja 2015, 19:46
24+3
waga 59,3kg (+6,8kg)
brzuszek 95cm
11.05.15 mieliśmy kolejną wizytę. Julia waży już prawie 1 kilogram
Lekarz z uśmiechem na ustach powiedział, że fajnie nam ta ciąża moja mija. Oby tak dalej. Kolejne spotkanie 15.06.15
Wczoraj miałam pierwszy fizyczny kryzys...siedziałam i ciężko mi było się ruszyć - mała kopała w pęcherz, co okropnie mnie "kłuje". Cycki strasznie zaczęły mnie boleć, skóra na brzuchu czasami niemiłosiernie swędzi, no i już nie zrywam się z dźwiękiem budzika...Czyżby dobrodziejstwa trymestru drugiego odchodziły w niepamięć?
Wczoraj nakupiłam ciuszków na rozmiar 62-74, używane w stanie idealnym
za jedyne 50zł. Znajoma mojej przyjaciółki sprzedawała, więc wzięłyśmy na połowę jeden wielki wór (cały 100zł). Potem i tak Marta odda mi swoją połowę jak już Pola wyrośnie.
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/67d2df8b1c7b.jpg
W sypialni mam niezły magazyn rzeczy wyprawkowych...czasami już nie mogę patrzeć na ten bałagan. W przyszłym m-cu w planach mam zakup szafki i fotela, więc się upchnie klamoty. Ostatnio też posadziłam kwiatki na balkonie...troszkę zabawy w piachu dobrze mi zrobiło 
Julka bryka zawzięcie... W nocy jak się tulę do pleców męża, to oboje czujemy jak harcuje. Ostatnio nawet tacie się dostało, jak mnie w brzuszek całował. Ciekawe jak będzie wyglądała...jakie cechy wyglądu odziedziczy po mnie, a jakie po mężu? Jeszcze tylko chwila i się dowiemy...
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/66eb9a1eeba6.jpg
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 maja 2015, 14:05
Wszyscy się chwalą wyprawkami i ciuszkami, to nie będę gorsza
Dziś dokumentacja rzeczy w rozmiarze 56 
Bodziaki z krótkim i długim rękawem:
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/a4cf470432eb.jpg
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/9f5e2e816e51.jpg
Ciepłe spodenki:
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/5f5846f23ef1.jpg
Śpiochy i spodenki na ramiączkach:
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/36bb51b753f0.jpg
Pajacyki:
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/a729dbbb0d09.jpg
Słodziachne spodnie:
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/d282458eba38.jpg
Bluzy i sweterek:
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/2939600d15fc.jpg
Bluzeczki:
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/af487ab8d8f3.jpg
I w końcu - buciki, kapcie i skarpetusie 
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/747450d96c1c.jpg
To na razie tylko rozmiar 56
może później "udokumentuję" rozmiar 62 
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/be1e0ccc7659.jpg
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/fece409713bc.jpg
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/79842fb48169.jpg
200 dni do porodu !!!!
29% ciąży za mną 
O matko jak ten czas szybko leci 
Nie mogę się doczekać środy, żeby zobaczyć dzidzię i wiedzieć, że wszystko z nią w porządku. Huśtawka nastrojów mnie dobija, sikanie do 5 minut mnie dobija, mój wybredny i niezrozumiały apetyt też mnie dobija:/ chwała, że chociaż mdłości już nie mam.
Brzusio rośnie, ja też, ale waga? No nie wiem
Nie jem mięsa bleee, ciężko mi dogodzić kulinarnie. Mam wielką jazdę na mleko czekoladowe
piję mleko jak niegdyś piwo:P
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/a95edababb60.jpg
Tak rośnie brzusio a wraz z nim nasz mały człowieczek:) zaczęłam czytać poradniki o ciąży i niemowlakach, które dostałam od znajomej
Maluszki są takie słodziutkie. Tatuś całuje po brzuszku i mówi do fasolki
Ja też powoli mówię na nią Wiktor
puk, puk kto tam siedzi w środku? Super byłoby w środę dowiedzieć się jakiej płci jest dzidzia 
Nie mogłam zmobilizować się żeby zrobić wpis na belly
Ale zrobiłam naleśniki, popiłam ciepłym mlekiem, zrobiło mi się dobrze i z chęcią teraz tu zaglądam
pobiłam rekord, zjadłam 4 naleśniki i na dodatek jeszcze je podsmażyłam z dwóch stron, mmmmmmmm pyszne 
Co się okazało na wtorkowej wizycie , że przybrałam od początku tylko 4 kg
a ja przerażona że już na wadze 5,5 na plusie. Zwyczajnie moja waga jest zrąbana i pokazuje liczby z kosmosu
choć moje ukochane stworzenie, zapewniało mnie, że waga jest zepsuta i tyle nie ważę 
w sumie waga jest dla mnie mało istotna tak naprawdę, bo rczyż nie sam fakt że jestem w ciąży nie jest zadowalający ?
Jasne że tak 
Zawsze wieczorem, gdy stoję golutka i smaruję ciało mazidłami,mąż mój mówi, że pięknie wyglądam, że śliczny mam brzuszek i tak bardzo lubi na mnie patrzeć
złoty mój 
Jutro wskakuje mi 15 tydzień
i zarazem 7 lat od naszego chodzenia.. 
Nie wiem co ja bym bez niego zrobiła, zwyczajnie nie potrafię bez niego żyć
Będzie wspaniałym Tatą, jestem pewna, że nie raz popłyną mi łzy, jak zatrzymam sobie czas na chwilę i spojrzę z boku, na niego i nasze dziecko
Najlepszy czas przed nami. Całe życie zmieni sens, będziemy kompletną rodziną
piękne to....
Byłam wreszcie w piątek u fryzjera, wysiedziałam 4 godziny..dałam radę, choć plecy wchodziły mi w tyłek 
Jestem mega zadowolona, zeszłam z czarnego, włosy zawsze są rozpuszczone 
No i Dawid zadowolony, bo wreszcie widać, że byłam u fryzjera 
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/901ec273d674.jpg
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/2fccacdf579a.jpg
W słońcu mają bardziej intensywny kolor, a w domu jak zwykły brąz z refleksami gdzieniegdzie 
Remont idzie słabo, bo chłopaki cierpią na brak czasu, a wujka który miał nam robić ogrzewanie złapała rwa kulszowa 
Powracając jeszcze do porodu kotki.. zapomniałam o tym napisać wcześniej- nie byłam pewna czy przypadkiem nie ma jeszcze jednego kota.. no i intuicja nie zawiodła.. zaczęła rodzić go po 24 godzinach od ostatniego kota.. razem poród trwał 38 godzin. Nie-do-wia-ry!
Przetrzymany kot, oczywiście był martwy.. urodziła go po 5 godzinach z moją pomocą..
Pipuszkę miała już spuchniętą troszkę od wcześniejszych kotów..nic nie chciała się rozszerzać pomimo jej parcia.. nałożyłam rękawiczki.. i powoli, powoli robiłam kółeczka, żeby ją rozciągnąć.. przy parciu naciągałam na ledwo widoczną główkę, bo kot był już w kanale.. O 2 w nocy wyszła głowa.. Jedno oko otwarte, pyszczek otwarty,język wywalony.. oczywiście nie był już w worku płodowym.. Mija czas.. wychodzi szyja.. i szyja.. i szyja i szyja.. ! Był taki duży.. Smród okropny.. Wypchnęła całego, jak buchnęło smrodem to myślałam że się zerzygam.
Płyny z worka płodowego wypłynęły.. Fuuu. Kotek urodził się już nieżywy, bez przednich łapek (!) tylne łapki były jakieś zrośnięte skórą . Widok: przerażający. Ale kto miał to zrobić i jej pomóc jak nie ja? Mąż już spał dawno... Zabrałam kota do reklamówki, i poszliśmy go zakopać.. wymieniłam jej te zalane posłanie w skrzynce. Taka to historia z moją Basią kochaną. Mówiłam jej że da radę, że będzie dobrze i sobie poradzimy ! Moja kochana Basia ,słuchała mnie, dzielna dziewczynka
no kocham ją niezmiernie ! I jest taką wspaniałą mamusią ! Włożyłam całe serce w jej męki .
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 maja 2015, 21:13
Tak,jak sobie zaplanowałam, dziś dokumentuję fotograficznie wyprawkę ciuszkową w rozmiarze 62.
Mąż uważa,że to nienormalne,ale ja się chcę podzielić radością i mieć też pamiątkę z ciąży 
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/cf8cac94a44c.jpg
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/ef741da693f5.jpg
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/2e13fe5b9b54.jpg
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/1976d9379ac7.jpg
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/e2687772e057.jpg
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/26dfee20261e.jpg
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/15fb33f0eeee.jpg
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/edcd7a544790.jpg
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/b6a909930c36.jpg
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/084e4c74138f.jpg
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/9ff00b257c48.jpg
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/15074ffb72d5.jpg
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/b09eb022b156.jpg
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/717d6f492eb3.jpg
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/660e5ef9a09e.jpg
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/dd3e90f2b808.jpg
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/02e19b98e0f6.jpg
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/e5c624bd3764.jpg
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/9e3e95341375.jpg
Dużo fotek,ale to mój pamiętnik, więc mogę zaśmiecać do woli 
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 maja 2015, 10:28
27+3
88 dni do terminu porodu.
Ostatni weekend był dosyć dziwny. W sobotę byłam na zajęciach i zdałam egzamin na 4. Oczywiście nie mając pojęcia o czym piszę i o co chodzi. Można powiedzieć, że była to praca grupowa...
Wczoraj poszliśmy na spacer. Wiało strasznie z każdej możliwej strony. W drodze wymyślaliśmy obiad. Decyzja została podjęta wspólnie - grill u teściów w ogrodzie, a na kolację naleśniki.
Muszę przyznać, że naleśniki wyszły mi zabójcze! Nie robiłam ich dużo, ale wystarczyło. Pojedliśmy ze smakiem, bez obżarstwa.
Dzisiaj obudziłam się z dosyć mocnym bólem brzucha. Mały się teraz tak układa, że pomimo widoku wypiętej dupki, sprawia mi lekki ból. W ogóle mam wrażenie, że skóra mi się napina do tego stopnia, że nie mogę oddychać.
Jeśli objawem ciąży jest częstomocz, to w III trymestrze można powiedzieć co to w ogóle jest!
Przed wyjściem z domu robię siusiu, zamykam drzwi i już mi się chce znowu. To jest częstomocz... W resztę nie uwierzę...
Byłam w netto
kupiłam co chciałam 
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/0fac5207f5d4.jpg
Poszłam z małą do parku. Posiedziałyśmy na ławeczce. Wróciłyśmy i teraz relaks.
Kawka, pranko wstawione i odpoczywamy.
Jutro czeka mnie wizyta u stomatologa. Mam nadzieję, że jakoś to wytrzymam...
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.