W zasadzie u mnie nic ciekawego się nie dzieje poza szyciem oczywiście! 2 cykl po laparoskopii sobie leci i czekam co przyniesie... Szczerze powiedziawszy to trochę spuscilam z tonu. Chyba przestaje mi zależeć... Wiem że teraz po operacji nie powinno, ale ja już nie mam siły. Najchętniej by się porównała do pocisku który na początku leci z dużą szybkością a na końcu spowalnia aż w końcu staje w miejscu... Nie myślę narazie o IVF, plan jest taki, że w sierpniu podchodzimy do IUI (mam nadzieję że to będzie sierpień), w lipcu mamy pierwsza wizytę w Krakowie, liczę na to że lekarz przejrzy wyniki badań moje męża i zleci nowe potrzebne do IUI i będziemy w sierpniu działać, a jak nie to we wrześniu. Tyle już czekam to poczekam i te kilka miesięcy... Daje sobie czas do końca roku, potem żyje tak jakby dziecka miało nie być. Chcę już zamknąć ten temat, nie chce żeby dziecko było moim celem. Chcialabym żeby dziecko było dopełnieniem szczęścia, które już jest... Po 30 jak nadal nie będziemy mieli dziecka będzie decyzja o IVF. Ostatnio w pracy był taki Pan Z. Którego córka ma 39 lat i nie wiem o co chodziło, ale nie mogła mieć z mężem dziecka, praktycznie ich małżeństwo nie istniało, bo facet był obrażony bo nie mieli dziecka. Nie wyobrażam sobie ratowania małżeństwa dzieckiem. Dla mnie to byłby dramat. To ja muszę być szczęśliwa, mój mąż musi być ze mną szczęśliwy, wtedy dziecko jest dopełnieniem szczęścia. Nie chciałabym sytuacji, kiedy w małżeństwie i w życiu jestem nieszczęśliwa a dziecko traktować jako coś co może dać mi jedyne szczęście... Mam nadzieję że to rozumiecie...
Ostatnio miałam przyjemność szycia sukni do sesji ciążowej, jestem nią zachwycona, kosztowała mnie sporo pracy i stresu (ten moment kiedy zatapiasz nożyczki w tkaninie i masz serce na ramieniu
) mój manekin dostał ciążowy brzuszek heheh
oczywiście zdarzyło się też coś eleganckiego dla maluszka ♥️
Mam nadzieję że się Wam podoba 
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/83ca7ede3b9d.jpg https://naforum.zapodaj.net/thumbs/dffe8056a0fe.jpg https://naforum.zapodaj.net/thumbs/32595716d557.jpg https://naforum.zapodaj.net/thumbs/84c3410f2309.jpg
21 dc 3 dpo
Wychodzi na to, że owulacja była w 18 dc. Poszłam na monitoring, bo wypadałoby wiedzieć jak się mają testy owu do rzeczywistej owulacji, a przede wszystkim ogarnąć ten temat przed inseminacją. Przy okazji poszukiwania lekarza od monitoringu trafiłam na świetnego ginekologa! Napewno będę do niego chodziła przy jakichś szybkich wizytach. Chyba nigdy tak zyczliwego lekarza nie spotkałam. Na środowym monitoringu u ginekologa do którego chodziłam jak pracowałam w starym miejscu załapałam doła. Czułam się jak niechcianych pacjent. Serio... I zazwyczaj tak się u lekarzy czuję, jakby chcieli wziąć tylko pieniądze a pacjenta załatwić w 5 minut... Osobiście uważam że jest to nie fair i każdemu powinno się poświęcić choć trochę uwagi, zwłaszcza jeśli wybiera takiego a nie innego lekarza, to powinno ich podbudowywac raczej ze ktoś przychodzi właśnie do nich. Niestety w większości przypadków tak nie jest. Lekarz nazwijmy go "x"( ten od środowego monitoringu) zrobił usg nic nie mówiąc, pecherzyk niecale 19 mm endo niby 8,87 mm (poszłam na monit przy pozytywnym owulaku). Skomentował tylko tyle że można już działać. Wiem że to TYLKO monitoring i nie powinnam zadawać pytań tylko oddalić się w ciszy ku drzwiom, ale zapytalam o ciążę biochemiczne które mi się przytrafily do tej pory, w tym ta z cyklu z laparoskopia i beta na poziomie 7. Lekarz jakoś mało przyjaźnie oświadczył mi że taka beta to nie ciąża, że ciąża zaczyna się od bety powyżej 70. Nie powiem zrobiło mi się trochę przykro... W zasadzie zatkało mnie i nie chciałam już z facetem gadać, ogólnie przemawiało przez niego coś w stylu : weź Pani doplac to porozmawiamy, więc stwierdziłam że wychodzę. Jak kobieta czeka tyle czasu na cud, to dla niej każda beta coś znaczy, no ale nieważne. Lekarzowi chyba zrobiło się głupio jak odwróciłam się na pięcie i chwyciła za klamkę. Zaczął coś gadać, ale już nie chciało mi się słuchać, bo widziałam że było to wszystko na siłę, poza tym tekst "ma Pani swojego lekarza prowadzącego" wkurzył mnie niemiłosiernie. Skoro mam lekarza a jednak przychodzę do niego i jemu płacę, to chyba logiczne, że chciałabym żeby też coś powiedział, a nie podejście : ja mogę zarobić, ale i tak Pani nic nie powiem, niech tamten się glowi. Już drugi raz to słyszę. Stąd decyzja o zmianie lekarza od monitoringu... Poszłam do pierwszego lepszego lekarza, który miał ła akurat wolny termin i to był strzał w dziesiątkę. Lekarz sympatyczny, miły, z humorem. Zagadywal, wypytywał, nie sprawiał wrażenia że chce się mnie pozbyć raz dwa i potraktować jak kolejny numerek.... Porozmawialismy dość długo jak na zwykły monitoring, a ja pierwszy raz od 3 lat wyszłam od lekarza tak pozytywnie nastawiona! Nieważne, że nie powiedział nic mądrego, nie wypisał recepty na leki, ale wykazał zrozumienie i kazał być dobrej myśli. Nie potrafię tego wytłumaczyć, ale taki właśnie powinien być lekarz! Już nie pójdę do nikogo innego na monitoring, czy nawet na zwykłą wizytę żeby się przebadac jak skończymy starania po inseminacji.
W owulacje udało się działać, więc jak coś ma być to będzie. Znowu jestem na encortonie , heparynie, dupku i ovitrelle, jeszcze tylko jeden cykl tak obstawiony i koniec tego cyrku, bo mnie to już męczy. Powoli się przyzwyczajam do myśli, że jednak laparoskopia nic nie zmienila. Szukam plusów tego, że nie mamy dzieci. Możemy wyskoczyc na nocny wypad rowerowy po mieście, mogę szyć ile mi się podoba. Moge się wyspać, kupić sobie coś tylko dla siebie, czasem mogę nie zrobić obiadu, bo mi się nie chce. Mogę mieć bałagan w pracowni i wszystko na wierzchu, no właśnie, mogę mieć pracownie! Mogę usiąść w spokoju z kawą i oglądnąć serial. Mogę pojechać na długie zakupy, mogę leżeć cały dzień jak nic mi się nie chce. Wiem, że macierzyństwo jest piękne itd, ale mnie to nie dotyczy i obawiam się że mi się nigdy nie przytrafi. Stąd decyzja, że muszę iść za swoimi marzeniami. Zrobiłam sobie przerwę w pracy, bo rok temu wierzyłam że jak zmienię pracę, skończy się stres to zajde w upragnioną ciążę. Minął rok jak pracuje w nowej firmie i nadal nie mam dzieci. Dalsze czekanie na cud jest bezsensowne. Muszę wziąć się w garść i działać. Czas spełniać marzenia, a nie czekać na coś, co i tak nie przyjdzie. Przygnebia mnie fakt, że tak naprawdę niewiadomo co u mnie jest nie tak. Gdzie wszystko się psuje, chyba się nie dowiem. Może jestem za słaba, zbyt łatwo się poddaję. Możliwe, ale czuję że jeszcze chwila i mogłabym się nie pozbierać. Może nie jestem gotowa na dziecko, to jeszcze nie ten czas, albo ten czas nigdy nie nadejdzie. Boję się, że życie mi minie w tym oczekiwaniu, tracę zbyt wiele.
Byliśmy dzisiaj w Ikei, kupiłam kilka rzeczy do pracowni. Oczywiście mijałam wiele kobiet w ciąży, przeszło mi przez myśl, że czemu one są a ja nie, ale zaraz przychodziła myśl, że przynajmniej mam spokój. Ciąża mnie stresuje jak nic innego. Badanie przyrostow, robienie testów... Łatwiej mi nie być w ciąży...
Do wesela siostry już niecałe 3 miesiące. Już słyszę te pytania ciotek kiedy dzieci. Powiem że póki co to robię kariere 😂 no i kariera idzie tak, że uszylam do sesji brzuszkowej takie cudo. Dostałam nawet już zdjęcie z sesji. No magia ♥️
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/494918882b6c.jpg https://naforum.zapodaj.net/thumbs/ffd54c45c22f.jpg
28+4
80 dni do terminu porodu.
Dzień matki:-) mój pierwszy hehe hehe hehe
Byłam ponad dwie godziny na słoneczku... Pochodziliśmy trochę, a teraz relaks...
Wpadłam na pomysł żeby upiec biszkopt z masą budyniową... Już się piecze w piekarniku.
Albo sama go zjem albo wezmę ze sobą do teściowej i zjemy razem...
No i najważniejsze: Dzisiaj będzie auto!!! Pierwszy spacer i zobaczymy jak się prowadzi!!! Jeszcze parę godzin i mężuś nim przyjedzie...
A teraz troche porno hi hi hi hi hi
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/e5f37c261c5d.jpg
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/03b7249a634a.jpg
Jutro do pracy...Minie szybko-jak zawsze. Tydzień za tygodniem pędzi nieubłaganie. Dzisiaj z mężu jedziemy do kina...ja oczywiście siedziałabym w domu (za-piecuchy tak mają). Zmusił mnie do tego wyjazdu, ja tam lubię siedzieć w domu. On domu ma dosyć (pracuje w nim), więc po pracy ciągnie go do ludzi, tych prawdziwych-nie z komputera. Ja z kolei odwrotnie, po dniu w pracy: hałas, gwar, stres (ot szkolna rzeczywistość) mam ochotę zaszyć się w kącie.
po 15 test owulacyjny Afrodyta pokazał owulację...
Wcześniej testy pokazywały tylko kropki. Myślę, że źle testowałam (śliną nie spod języka, a tak trzeba).
Zastanawiam się nad moim wykresem...mam jakiś niepokój w sobie, po raz pierwszy nie umiem go zinterpretować. Nie wiem, czy owulacja była, czy nie. Może ten tester Afrodyta kłamie. Na ulotce było napisane, że po poronieniu/ciąży nie robić przez 2 cykle-a ja jak ten dureń robię.
O wynikach biopsji nie myślę...sama nawet jestem zdziwiona, że się nie nakręcam. W środę się okaże, co w tarczycy piszczy. W czwartek mam USG nerek-trzeba zastępstwo koleżeńskie wziąć. Boję się troszkę, że dyrka będzie krzywo patrzyła, ale już przygotowałam sobie mowę na ewentualność jej nieprzychylnej decyzji. A i dzisiaj strasznie boli mnie torbiel w lewym cycuchu...ja to cała jakaś lewa jestem...MADE IN CHINA.
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/1ee4fce35d3f.jpg
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 lutego 2014, 20:21
Jakiś marny mam śluz w tym cyklu...może jeszcze się rozkręci...
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/f0171f57a675.jpg
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/d2a33fc99bf3.jpg
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 marca 2014, 20:30
Mój dzisiejszy nabytek.
Zapowiada się wyjątkowo ciekawie.
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/acf664374003.jpg
http://nadziejananowezycie.pl
Spędziłam 1,5 godziny w kolejce do lekarza rodzinnego...i pomyśleć, że byłam pierwsza. A potem jeszcze 40 minut na pobranie krwi...niektórym to chyba krew przetaczali. o 15 będą wyniki.
TSH 2,150
ANTY-TPO 373,24
ANTY-TG 31,64
FT3 2,77
FT4 1,23
Moja lekarz rodzinna powiedziała, że już nie może mi wypisywać na skierowaniu FT3 i FT4, bo ma z tego powodu nieprzyjemności. No to ja się kurwa pytam, na co idą te moje składki, skoro nawet jak leczę się u specjalisty, to nie mogę być kontrolowana na NFZ. I tak oto koszt moich miesięcznych badań wzrósł z 50zł do 90zł (a gdzie wizyty u endo. i gina?). W pracy napisałam podanie o zapomogę na leczenie...może chociaż troszkę odciąży to budżet domowy.
Miałam zrobić też progesteron, ale nie wiem czy ta moja owulacja w ogóle była 
Wczoraj dowiedziałam się, że szwagierka jest w 7tc.
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/06e74280e063.jpg
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 marca 2014, 20:22
Jestem po KTG i wizycie .
Skurczy żadnych nie ma , ani jednusieńkiego. Szyjka 1,5 cm , rozwarcie 1,5 - 2 cm 
Masaż szyjki, cóż.. był moment, że szło się obsrajtolić na koniec, ale ogólnie, do przeżycia.Spociłam się tylko 
Waga : +20kg
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/7c34af7f1834.jpg
No cóż.. czekamy, może coś się zadzieje - mam nadzieję 
Kochane! Wiecie co,wyczytałam to juz kiedys ale tak sie teraz zastanawiam czy to prawda ,ze faceci ktorzy niebawem zostana ojcami zaczynaja zmieniac swoj wizerunek,szukaja nowego zajecia i podejmuja sie nowych wyzwan? Jak myslicie? Moj chlop od niedawna zapuszcza brode(wyglada jak Pan Kleks),zwariowal na punkcie harleyowcow i chce sobie kupic bluze z slynnego serialu "Sons Of Anarchy" ,nie powiem,bo mnie tez ten serial wciagnal ,ale nie do tego stopnia,zeby upodabniac sie do bohaterow. Wlasnie jednego z nich delikatnie juz zaczyna przypominac http://naforum.zapodaj.net/thumbs/0a5475f02c56.jpg
Tak ,dokladnie tego;D
a teraz z innej beczki,co myslicie o takim wozeczku? Nie za "grochowiasty" dla chlopca?
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/90930900783c.jpg
No to wrzucę wreszcie tę aktualizację brzusia:
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/047c3116a0c0.jpg
Na wadze +6kg, tragedii nie ma ale muszę ograniczyć słodycze chyba bo ostatnie 2kg to przyszły za szybko...
Obwód brzusia jakiś 95cm, ale ciężko mi to zmierzyć dokładnie 
Maksio właśnie się uroczo wierci
lubię patrzeć na brzuch gdy tak się wierci 
Za 4 dni zaczynamy 3 trymestr!
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/8c4950c8d547.jpg
Moje 6 mm szczęścia 
Nie widać jeszcze zarodka ale lekarz mówi że jeszcze za wcześnie. Kolejna wizyta 18 czerwca
Witam wszystkie forumowe ciocie :* Na ostatnim usg tak ślicznie się prezentuję
Pani doktor nie zajrzała co tam mam między nóżkami,bo troszkę się wstydzę
Mama ma przeczucie,że jestem dziewczynką
Mam zadarty nosek po tatusiu 
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/65a53b2186c0.jpg
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 listopada 2015, 09:28
Tydzień 20 dzień 0 (czyli dokładnie 50%)
konsekwencja w pisaniu -10
radość z życia +20 
Leci ten czas nie wiadomo kiedy, niniejszym osiągnęłam półmetek mojej ciąży i z tej okazji podejrzałam moje maleństwo
Na dobry początek badania moja mała Justynka (jak na szanującego się nurka przystało) uniosła kciuk do góry. Co było jednoznacznym sygnałem, że wszystko gra 
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/b43c5a3d78ee.jpg
Potem pani doktor wszystko pięknie pomierzyła, tłumacząc co dokładnie widzę na monitorku. Prawda jest oczywiście taka, że niewiele widziałam, ale radośnie kiwałam głową na wszystkie komentarze
Jedyne co zrozumiałam doskonale, to że noszę pod sercem 100% kobietę i że wszystkie pomiary są w normie. W zasadzie te informacje mi wystarczą. Juuuuuuuupiiii!!! 
Bliżej nieokreślony foch na niemałża układa się w sinusoidę. Co pewnie wskazuje bardziej na chwiejność hormonów niż jego winę, ale tej wersji trzymać się nie będę 
No czyż nie mam racji, skoro będąc w ciąży nie mogę się doczekać, by:
1. sprzątnął okruszki po krojeniu chleba
2. umył po sobie talerz lub garnek od razu
3. powiesił żyrandol W KOŃCU
4. przyniósł mi kwiatka ot tak bez powodu
Czy to naprawdę za dużo?
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 marca 2014, 12:51
Mamo to już 7 miesięcy? !
- kiedy to zleciało? ? http://naforum.zapodaj.net/thumbs/6e3f956bb54f.jpg
Tydzień 20 dzień 5
Wczoraj znów widziałam moje maleństwo
Pani doktor patrząc na moją Justysię w 3D powiedziała, że ma kobiece rysy ... Hmmm no tak zupełnie szczerze mówiąc, ja na ekranie widziałam małego ufoludka
Ale co najważniejsze mojego, kochanego, maleńkiego ufoludka 
A oto moja Justysia
Mój M stwierdził, że tu wygląda jak Jaruzelski ... uwielbiam jego wrażliwość 
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/1ef229648484.jpg
Wiecie co,mam do sprzedania sukienkę Desperado, rozmiar M. Idealnie dopasowana- na maxa.
Miałam ją na sobie kilka godzin. Kupiłam na studniówkę, ale nawet w niej nie poszłam, więc jedynie na zakończenie roku. Pozostawiona w szafie- troszkę z niej "wyrosłam" , zaciasna w biuście i tyłku
Pomyślałam,że wrzucę ją też tutaj, może któraś z Was chciałaby się w nią wcisnąć, bo ja już niestety nie mogę
Długość przed kolanko.
Wygląda i jest jak nówka . Sprzedam za 70 zł z przesyłką
(Dałam 199zł)
Ramiączka szersze, gumowane (pas też) Góra jest z podwójnego materiału . Dół pojedynczy:)
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/9a60c865c1f3.jpg
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/d742f1b9fb48.jpg
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/f820c05c62ed.jpg
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/db2094a62417.jpg
A tak wygląda na ciele , zdjęcie z neta:
przód:
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/13769dc3721f.jpg
tył:
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/8403a0802466.jpg
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 kwietnia 2014, 15:47
Wczoraj nareszcie coś się ruszyło z testami.
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/bfc22ac0207e.jpg
22tyg 3dni
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/aea6bf22594a.jpg
O jeju, jeju, jeju! Bedziemy mieli synka! Tak jak wiekszosc ludzi przepowiadala
Siedze i w kolko slucham Ania Dabrowska - Charlie i placze ze szczescia 
Jestem zakochana po uszy, nasz synek, nasz Karolek, Charlie
JEZU!
I nie ma zadnych watpliwosci co do plci
Jak tylko pani zajrzala pod tylek wszyscy wyraznie widzielismy, haha
Maly w ogole sie ze swoimi skarbami nie ukrywal.
W ogole mam takie smieszne mysli teraz w glowie o tym jak przy przebieraniu pieluszki bedzie sikal pod sufit
Tatus tez bardzo szczesliwy, nawet mi powiedzial, ze uronil lze jak zobaczyl, ze chlopak.
Ahh, nie wierze, taaaakie szczescie!
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 kwietnia 2014, 17:50
U gin wszystko ok.
Szyjka zamknięta, macica miękka 
Niczego nowego się nie dowiedziałam
no może tylko tyle, że pierworódki u nas w szpitalu nacinają, później w kolejnych porodach unikają nacięcia, bo już jest inaczej. Wskazania do cc muszą być medyczne, np. cukrzyca ciążowa, wcześniejszy uraz miednicy itd.
Zapewnił mnie, że mały ma jeszcze czas żeby się obrócić 
A to ja. Waga +16 kg !
Czyli 86 kg .
Jakoś to będzie, wszystko jest do zrzucenia, ciało plastyczne jest, więc nie ma rzeczy niemożliwych 
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/6b9693c1e58c.jpg
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/c34e58edf794.jpg
Wieczorem już pojawiły się przed owulacyjne kreseczki na mikroskopie 
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/d0dcb30d8544.jpg
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.