Ten pamiętnik nie jest już staraniowy, bo chociaż u jego początków był plan na trójkę, to dziś dziękuję Bogu, że mam dwoje. Za więcej dziękuję. I teoretycznie zdrowotnie nie mogę. I praktycznie nie chcę. Mimo to pewnie zawsze gdzieś ten żal pozostanie... chociaż nie potrafię napisać tego co niektóre z Was, że jestem mamą aniołkową, no zwyczajnie tego nie czuję. Puste jajko i biochem w mojej głowie nie dawały mi prawa do określania się mamą wtedy, 10 i 6 lat temu, do przechodzenia żałoby za kimś. raczej była to żałoba za planami połączona z gorzkim rozczarowaniem. Dziś to "tylko" element mojej historii.
***
Ale też nie znaczy, że nie mam emocji i uczuć. Dziś mi się udało, gdy po miłej niedzieli, po seansie w kinie we dwie, wyprawie w kinie we dwie i wspólnej kąpieli...po przytuladsch i uśmiechach usłyszałam - " wiem że myślisz że jestem gównem". I to tylko dlatego że powiedziałam (po raz ,n-ty) - dziecko, ubierz się po kąpieli😐poryczałam się. Ja wiem, że to 6latka, że tekst na pewno z przedszkola bo u nas w domu tskei słowo nawet nie padło chyba nigdy, s dkeyrym robi swoje, ale czasami m kręcę opadają.

Ja nie czułam i nie czuje się kochana przez moich rodziców. Robię wszystko żeby niej dzieci czułe że je kocham przynajmniej się staram, a tu taki tekst.
Co zrobić żeby to tak wiele lat wyczekane dziecko czuło że ją kocham, że jest ważna? Żeby nigdy w to niewątpiła. Bo jeśli wątpi dziś, to co powie mi nastolatka i młoda kobieta?🥺

Karo_27 Moja walka - wygrana? 13 października 2025, 09:31

Przyrosty:
8 dpt 131
10 dpt 322

Stresuje mnie, gdy brzuch przestaje boleć, stresuje, gdy dzień później kreska na teście jest jaśniejsza. Ale chyba, chyba wierzę, że to się uda, że czeka mnie szczęśliwe zakończenie po tylu latach 🥰

Trzymajcie, proszę, kciuki 🥹

7.11.2025 – wizyta kontrolna

Na tej wizycie dowiedzieliśmy, ile „wykluło się jajeczek” (czyli ile zapłodnionych komórek dalej się tworzy) a więc mamy 10 zarodków i gdzie teraz ważną rolę odegra gen plemnia, czy go uchroni i dalej będzie rósł, czy zatrzyma się (nawet nie wiedziałam, że do 3 doby geny matki tworzą zarodek, a później geny ojca i matki pilnują, aby zarodek dalej rósł). Kolejna wizyta 18.11.2025 .
Modlę się o szczęście i ochronę naszych dzieci (to już są nasze dzieci nie ważne w jakiej formie ale bardzo je kochamy) bo są stworzone niby w laboratorium ale z miłości, siły i odwagi.

27w4d

Ech, od soboty trochę nerwowo :( Zrobiłam krzywą, tutaj wszystko pięknie. Wspomnienia z pierwszej ciąży wróciły, ale tym razem poszło sprawnie. Pewnie dlatego, że byłam z Mężem. Jego wsparcie zawsze pomaga 🥰 Morfologia też jak na tą chwilę bez zastrzeżeń. Za to mocz... Słabo. W sobotnim badaniu wyszły mi bakterie, leukocyty i pasma śluzu. Dziś powtórzyłam badanie z zachowaniem jeszcze większej higieny. Niestety nic to nie dało, leukocyty 46 ( norma do 38 ), erytrocyty 46 ( norma do 30 ), bakterie ponad 3000 ( norma do niespełna 400 ). Nie mam żadnych objawów infekcji co bardzo mnie dziwi przy takich wynikach. Jestem po konsultacji z lekarzem. Jutro mam zrobić posiew i po otrzymaniu wyników wdrażamy antybiotyk. Nie zawsze jest kolorowo. Mam nadzieję, że szybko pozbędę się tego dziadostwa 🙏

Edit. Mam wyniki posiewu. Wysłałam je do gina i czekam na odpowiedź.

Edit 2. Zalecenia: urofuraginum 4x1 dziennie przez 5 dni. Mam nadzieję, że pomoże 🙏


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 maja 2025, 06:00

13+0
Wchodzimy w II trymestr - jestem spokojniejsza już ale nadal niedowierzam jak widzę USG i widać małego człowieka 🥹
Wczoraj mieliśmy badanie prenatalne - wszystko wyszło prawidłowo. Ale dzidziuś jest wstydliwy i nie chce pokazać kto tak ładnie rośnie w środku. Termin mamy na 17 marca. Powiedzieliśmy też wczoraj przyjaciołom i rodzinie. U kilka osób były łzy szczęścia i radości, bo wiedzą ile przeszliśmy.

Ten 14 cykl dał mi tak w dupe… trwał 49 dni.
Obecnie 15 cykl starań, 37 dzień, i znów zastanawiam się tylko ile jeszcze będę czekać.

Nie robiłam jeszcze testu, ale czuję, że tym razem też się nie udało. Muszę powoli zacząć wracać do monitoringów i tak dalej, by w styczniu wystartować już z in vitro.

Mąż wciąż na Clostilbegyt, pod koniec miesiąca pewnie sprawdzimy seminogram. Boję się, że leczenie zamiast pomóc, pogorszy wyniki.

Szczerze mówiąc, temat starań wprowadza mnie w taki stan niepokoju, że wolę unikać go jak ognia. Nawet pisząc tutaj serce mi wali jak szalone - tak, jakbym pisaniem/myśleniem o tym/posiadaniem jakiejkolwiek nadziei miała jakoś “zapeszyć”. Tak, jakby świat tylko czekał na szansę by ukarać mnie za wszystko.

Dziwne dzisiaj emocje u mnie.


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 września 2025, 20:38

W każdym kolorowym,spadającym,jesiennym listku dostrzegam Was ..
Z wiatru powiewem czuję Waszą obecność...
W każdym promieniu słońca wiem, że jesteście ..
Czekam na płatki śniegu, w których będę Was widziała .. widziała i się uśmiechała, bo choć nie mogę Was przytulić, mogę Was czuć.. wiem, że jesteście obok. Wiem, że czuwajcie, wiem że tak bardzo chciałybyscie być obok mnie, tak jak ja bardzo chciałabym móc Was przytulić...przytulić, pocałować i czuć Waszych serca bicie.
Kocham Was i nigdy nie przestanę o Was myśleć, nie przestanę tęsknić, wspominać...każda błyszcząca gwiazda na niebie przypomina mi o Was..uśmiecham się wtedy wiedząc, że jesteście obok mnie.
Jagódka 💔 Polcia 💔 Gajusia 💔

Nie ma to jak zacząć nowy cykl w urodziny 😅.

Jako pierwszą chcę złożyć życzenia i podziękować sobie za przebyte lekcje życiowe, za cierpliwość, dążenie do celu, wytrzymałości, wiarę, odwagę, za popełnione błędy i nauka na nich.
Dziękuję za rodzinę, przyjaciół oraz znajomych, bo bez nich nie wiem, czy dała bym radę, dziękuję mojemu mężowi, że wytrzymuje z takim szaleńcem. 😂 Niech ten nowy cykl w życiu przyniesie mi wiele pomyślności i wytrwałości, bo resztę już mam 🥰

Prezent na urodziny dostałam od kliniki z informacją o ilości zarodków: 2 zarodki 4BA


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 listopada 2025, 12:47

monia53213 Marzenie - kiedy się spełni 14 września 2025, 11:12

Niedawno minęły mi moje urodziny, 29 lat na karku.
W tym dniu rano miałam moment załamania, ale szybko mi przeszedł.
CZEKAM CZEKAM CZEKAM.
Może w następnym tygodniu będą wyniki z posiewu. W sumie nie wiem na co liczyć. Może jak byłaby jakaś bakteria to usprawiedliwiłoby w pewien sposób wyniki nasienia?
W październiku robimy przerwę od Accofilu żeby chociaż trochę wyniki nasienia poprawić = takie zalecenie od naszego lekarza. Trochę mi się zrobiło przykro że musimy odpuścić jeden cykl ale za to wrócimy potężniejsi!!!!!!!!!

Zbliża się miesiączka.

Aurore Wyboje mojego życia. 13 września 2025, 20:40

Dziś mija tydzień odkąd urodziła się nasza córeczka.
Nadal jestem w szoku. Nadal trochę niedowierzam, że to się stało. Ona jest już z nami te 7 dni... 7 dni przeplatanych ogromem miłości, a czasem niepokoju i troski.
_______
Jest 4.09 a ja chodzę zniecierpliwiona, bo mój wyznaczony termin minął 22.08 a nadal nic się nie wydarzyło. Minął nawet termin indukcji 1.09 ale mój lekarz prowadzący nie naciska na mnie i pozwala mi czekać do 42 tygodnia ciąży pod warunkiem kontroli ktg dwa razy w tygodniu.
Wszystkie wyniki są prawidłowe, a ja nie umiem podjąć decyzji czy jeszcze czekać na samoistny poród. Długo rozmawiamy z mężem jaka decyzja będzie najlepsza.
_______
5.09 chwilę po godzinie 8 stawiamy się w szpitalu. Niestety, ale nic nie ruszyło samo, chociaż bardzo tego chciałam i robiłam wszystko w ostatnim tygodniu żeby jakoś wywołać ten moment.
No cóż...
W szpitalu wszelkie formalności związane z przyjęciem na oddział trwają do 11. W tym czasie przeprowadzają dokładny wywiad, robią mi dwa ktg (jedno przed i drugie po badaniu lekarskim).
Badająca mnie Pani Doktor jest bardzo uprzejmą osobą, która świetnie zna się na swoim fachu i widać, że jest tam z powołania. Po badaniu, w którym zauważa, że moje rozwarcie od 20.08 (ostatniej wizyty u lekarza prowadzącego) nic się nie ruszyło i nadal jest na opuszek palca decyduje, że nie będzie czekać i od razu założy mi balonik, bo szyjka wydaje się być już na tyle miękka, że niedługo ruszy cała akcja.

Z założonym balonikiem kieruję się na patologię ciąży. Tam mam zostać i czekać na dalsze decyzje zespołu. Jestem troszkę zdenerwowana, bo jak każdy chyba nie za specjalnie przepadam za byciem pacjentem szpitala.
Ostatecznie balonik wypadł mi koło godziny 16, ale nikt już nie męczył mnie ponownym badaniem rozwarcia. Decyzja miała zapaść następnego dnia.
_______
6.09.2025
Wielki dzień, ale ja jeszcze o tym nie wiem.
W nocy kilka razy się budziłam i odczuwałam ściągający ból jak przy okresie, ale nie jakoś super uciążliwy żebym nie mogła dalej spać.
Po porannym obchodzie melduję się w gabinecie innej Pani Doktor, która jest równie sympatyczna.
Moje rozwarcie zwiększyło się do 4cm! Jestem pod wrażeniem, że moje ciało to robi i w końcu rusza z tematem. Pada decyzja, że próbujemy z kroplówką z oksytocyną i zobaczymy jak zareaguję.
Zgadzam się i o 10 jestem na porodówce. Zapoznaje się z Super Położną, która będzie mnie prowadziła. Jest dla mnie łaskawa i zaczynamy powoli, a ja przyzwyczajam się do skurczy.
Intensywność rośnie, szyjka się rozwiera, a o 14:30 dostaję wiadomość, że mogę dzwonić po męża.
Kolejna fala szoku, że to się dzieje i że poznam naszą dziewczynkę już dzisiaj.
Przyjeżdża mąż, skurcze przybierają na sile, a ja pomału zaczynam mniej rozmawiać a więcej skupiać się na oddychaniu i panowaniu nad własnym ciałem.
Około 16 kończy się pierwsza porcja oksytocyny. Mam przerwę, podczas której korzystam ze zbawiennego prysznica. Mąż jest cały czas ze mną i polewa mnie wodą zgodnie z tym co czuję, że jest mi potrzebne. Imersja wodna okazała się w moim przypadku cudowna. Nie chciałam stamtąd wychodzić. Spędziłam tam prawie dwie godziny i jestem za to ogromnie wdzięczna, bo mogłam pracować na swoich, naturalnych skurczach, a nie tych podkręconych oksy.
Jest już coraz bliżej do końca porodu.
Wracam na łóżko i dostaję kolejną dawkę oksytocyny. Wiem, że chcę rodzic na kolanach. Dalej nie patrzę już na zegar. Jestem poza czasem.
Położna mówi mi, że widzi już główkę. Daje mi znać, że na razie okno jest otwarte, ale zamknie je na krótko przed tym jak maluch się pojawi.
Pracuję ze sobą i skurczami. Czuję, że muszę odpuścić i pomoc jej wyjść. Myślę, że nie dam rady.
Położna wstaje zamknąć okno, a ja pamiętam co to oznacza. Mała jest naprawdę blisko.
Kolejną falę przerywa płacz naszego pisklaka. Wyszła główka i mała już płacze. Słyszę męża, który z radości głośno się śmieje i roni kilka łez.
Dostaję kopa i wiem, że teraz albo nigdy.
Położna każe mi teraz mówić tylko "aaa". Więc śpiewam... I kiedy wydaje mi się, że to nie będzie koniec nagle czuję ulgę i... Widzę ten nasz cud w całej okazałości.
Jest 20:05.
Nasz świat się zmienił. Zalała go fala miłości.


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 września 2025, 12:23

Megmery Ten rok to rollercoster 11 listopada 2025, 12:00

https://zapodaj.net/plik-IazCI91bxZ

Dzisiejszy test 7 dpo, wyglądał na negatywny, ale po dwóch godzinach coś się pokazało.
Mam te same objawy co w poprzednich ciążach ( swędzi mnie całe ciało, łącznie z oczami).
Będę testować jeszcze jutro i pojutrze, bo pojutrze idę do lekarza w celu poszukania przyczyny powtarzających się ciąż biochemicznych. Już widzę tą rozmowę: "dzień dobry, poprzednio jak u pana byłam to byłam w ciąży, w której już nie jestem, ale jestem w kolejnej. Co mi pan doradzi"

Karolaa Odkopuję wspomnienia. 👼🏻 15 września 2025, 18:27

Już po badaniach prenetalnych, wygląda na zdrowego dzidziusia ale pobraliśmy jeszcze krew na NIFTY. Lekarz dał nam skierowanie na badanie, więc pokryje je kasa chorych a my musimy tylko dopłacić za oznaczenie płci. Czuję, że trafiłam na naprawdę dobrego lekarza i czuję się zaopiekowana. Zapobiegawczo przed przedwczesnym porodem muszę przyjmować progesteron. W przyszłym tygodniu odbierzemy wyniki i dowiemy się co siedzi w środku. Robimy małe Gender Reveal z najbliższymi i naprawdę nie mogę się doczekać. Większość rodziny obstawia 💙, moje serce oczywiście marzy o tym żeby konfetti w balonie było różowe 🩷 ale tak naprawdę najważniejsze jest dla mnie to, żeby dziecko było zdrowe i urodziło się o czasie. ❤️


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 września 2025, 18:27

Karolaa Odkopuję wspomnienia. 👼🏻 13 listopada 2025, 20:27

21+2
Jesteśmy po badaniach połówkowych. Na ten moment wszystko wygląda super i mamy już 455 gram prawdziwego człowieka 🥰 kopniaki są coraz silniejsze, jednego udało mi się nawet uchwycić na filmiku. Szyjka długa, zamknięta. Nic nie zapowiada, żeby sytuacja miała się powtórzyć... i tak bardzo marzę, żeby tak zostało. Córeczko do zobaczenia w marcu i nawet nie próbuj pojawić się szybciej!

Jestem po wizycie. Wszystkie badania niezbędne mam. Czekam na wyniki biopsji cd138. Mają być w ciągu tygodnia. Potem telefon do kliniki, ustalamy datę histero (będzie wiadomo, czy szukamy tylko zrostów czy czegoś jeszcze i czy przeleczamy kolejne gówno, no i będzie znany dc).

Dziś 18dc, cykl bezowulacyjny. Wkręciłam sobie, że wchodzę w perimenopauzę. Instagram oczywiście podrzucał mi algorytmem treści utwierdzające mnie w tym przekonaniu. A na wizycie "Ale ma Pani potencjał w tych jajnikach! Ani okres menopauzalny ani okres perimenopauzalny! Jest świetnie". Jeszcze usłyszałam, że AMH do mojego wieku jest super. Wyszłam podbudowana i spokojnie czekam.

Ogarnę sobie akupunkturę i jakoeś inne rzeczy wspomagające typu indiba. Aaa. Będzie cykl sztuczny.

Karo_27 Moja walka - wygrana? 10 grudnia 2025, 09:11

12+3

Wydaje mi się, że wciąż ciężko mi uwierzyć, że w końcu się udało. Za chwilę- 2 trymestr ciąży 🥹

Nawet jak to piszę, to brzmi to dla mnie abstrakcyjnie. Jak sen? Boże, jakie to wspaniałe uczucie i cudowne doświadczenie, jestem tak bardzo wdzięczna 🙏

Za nami I prenatalne - zdaniem Pani doktor wszystko jest dobrze, ryzyka niskie, ciąża dobrze się rozwija 😍 W poniedziałek było 6,4 cm człowieka i serduszko biło ok 158/160 uderzeń/min.

Wszystko wskazuje na to, że Niko jest chłopcem 🩵 Teraz będziemy myśleć nad imieniem. Mamy sporo pomysłów i trochę dylematów, zobaczymy, która opcja zwycięży. Chciałabym, żeby w Nowym Roku Niko miał już swoje imię.

Hm, nie wiedziałam, że takim wyzwaniem będzie dla mnie pisanie tutaj, gdy w końcu się udało. Tyle emocji - świat wydaje mi się zupełnie inny, nowy. Boję się cieszyć w obawie, że nagle zapeszę. Nie chcę się bać. Chcę wykrzyczeć, jak bardzo jesteśmy szczęśliwi. Mój Małżonek (szczególnie od kiedy wie o płci 🤣) pęka z dumy, widzę, że jest zaangażowany, że się autentycznie cieszy. Jest pięknie 🥹

Odstawiłam już leki immunologiczne. Zostałam na razie z acardem i neoparinem oraz powoli zmniejszam preparaty z progesteronem (robię to na spokojnie, bo trochę się boję odstawić za szybko). TSH na lekach ładnie mi spadło do poniżej 1. Super wynik jak dla mnie 😍

Powolutku ogarniam, że trzeba zająć się świętami. Wszystko wskazuje na to, że będą to zupełnie inne święta 🎅🧑‍🎄🤶 Głęboko wierzę, że tym razem będziemy po prostu szczęśliwi 💖

Przed świętami wybieram się na jeszcze jedno USG a w Sylwestra idę na kolejną wizytę do lekarza. Chciałam sobie sprawić prezent na Nowy Rok - spotkanie z Niko i upewnienie się, że wszystko u Małego gra 🥳 Na razie ponoć jest bardzo ruchliwy, więc chyba jest zadowolony z pobytu w brzuszku u Mamy, a to jest dla mnie najważniejsze 😁 Kolejny wpis pewnie przed świętami- nie mogłam sobie wymarzyć piękniejszej końcówki roku 2025.


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 grudnia 2025, 09:24

Phiczek Przeterminowana ... 14 października 2025, 13:20

Z 5 komórek. Uzyskaliśmy 2 ❄️❄️
Jestem w szoku 🥹🥹
Z tego co przeczytałam to jeden 4AA i jeden 4BB.

Nadal nie mogę uwierzyć

Jutro dzień dziecka utraconego.
Niby zwyczajny, a jednak jakże ciężki dla mnie dzień. Staram się już nie analizowac, nie rozmyślać, nie myśleć, ale w takich dniach jak jutrzejszy się nie da. I nie, z biegiem czasu wcale nie jest mi lżej. Nauczyłam się już żyć ze stratą. Nauczyłam się żyć z pustka w sercu, której nigdy nikt ani nic nie wypełni.
Kocham Was moje dziewczynki.
Nigdy nie przestanę.
Niby nie tak długo, a jednak wnet całe wieki...

White1 Już niedługo 9 grudnia 2025, 15:55

11dc / 11 dzień antykoncepcji
Dobrze, że czas w grudniu płynie inaczej, bo nie wiem jak bym zniosła te tygodnie oczekiwania, a tak skupiam się na pracy, obowiązkach, przygotowaniach do świąt i hobby. Kupiłam bieżnię do chodzenia, bo warunki na zewnątrz nie sprzyjają, a chciałabym chociaż trochę ruchu mieć. Okazało się to świetnym rozwiązaniem, wystarczy odcinek serialu i kilka tysięcy kroków nabite 🥳
Za tydzień nasza pierwsza wizyta in vitro, za 6 dni jeszcze wizyta z programu ochrony zdrowia prokreacyjnego, gdzie powinniśmy dostać wyniki takie jak moje AMH czy parametry nasienia męża.
Postanowiłam opisać tu krok po kroku in vitro z mojego punktu widzenia, a może ktoś kiedyś tu wpadnie i akurat się przyda. A jak nie, to przynajmniej będę miała dla siebie pełną historię 🥰 mam nadzieję, że będzie to krótka przygoda z happy endem 🩷🤞

5 dpt.

Test ciemnieje co bardzo mnie cieszy :) Jutro rano beta, estradiol, progesteron. Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Mocno w to wierzę 🍀

Dzisiaj (chyba) 10 dzień po owulacji. Chyba, bo nie jestem pewna, czy prawidłowo czytam wykres. Temperatura nadal wysoka, co jest niezwykłe w moim przypadku. Zrobiłam test, ale niestety jedna kreska. Nie wiem czego się spodziewam...

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)