13+5
Mam wynik panoramy .. tutaj nie wyszło nic, czym mogłabym się martwić.. gdyby nie to usg byłam naprawdę szczęśliwa, wiedziałabym że czekam na drugiego syna...
Niby myślałam że to dziewczynka, a to dla chłopca mam wymyślone imię... tatuś jeszcze nie wie, ale mi się marzy mały L... czy tak będzie, nie wiem... na razie się boję... Boże błagam, nie zabieraj mi tego malucha, a młodemu brata... 🙏 Błagam, niech to będzie coś, z czym będzie mógł normalnie żyć...
Kolejny test i kolejne rozczarowanie. Odpuszczam już testowanie do końca tygodnia. Jeśli miesiączka nie przyjdzie, to w poniedziałek pójdę na betę. Ale czuję w kościach, że niedługo się pojawi. Naprawdę, nie wiem na co liczyłam
W końcu...
Jutro nasz wielki dzień.... błagam, zostań ze mną.. 🙏🙏
15+1
Od wczoraj zaczęłam L4 i wrócę do pracy dopiero w 2027 roku. Nie wierzę w to ale 2 lata czekałam na ten dzień, były łzy, ciacho i prezenty. Dostaliśmy szumisia, od znajomych też zbieramy rzeczy do wyprawki. Na razie odpoczywam na L4, czytam książki. Za niedługo zacznę ćwiczyć mięśnie i miednicę - muszę kupić piłkę 🧿
W poniedziałek miałam wizytę i wszystko jest prawidłowo, czuję się świetnie, brzuch rośnie. Z tego co lekarz mówił na 70% będzie chłopak. Za 3 tygodnie potwierdzi na 100%. Tak bardzo się cieszymy, bo marzyliśmy by pierwszym dzieckiem był syn 🥹
25.09
Witam wróciłam po małej przerwie. Po badaniach okazało sie ze mam insulinoopornosc. Dostałam leki a dzis pierwszy dzień okresu więc dzwonimy umówić sie na badanie krwi.
Leki na insulinoopornosc nie przynoszą żadnych skutków ubocznych co mnie cieszy
Więc trzeba trzymać kciuki zeby wszystko poszło po naszej mysli
Kochane Słoneczko,
Dzisiaj ostatni dzień świąt. I bardzo dobrze, bo pewnie wiesz, że nigdy ich nie lubiłam. Odkąd pamiętam, czekałam na świąteczny cud. Na jeden dzień bez kłótni w domu, bez płaczu, bez raniących słów. Z czasem nauczyłam się, że moich rodziców na to nie stać. Dlatego obiecałam sobie, że swoim dzieciom stworzę taki dom, w którym nigdy nie zabraknie miłości, bliskości i ciepła. Tylko gdzie Ty jesteś?
W tym roku również nie będzie świątecznego cudu, a dom stoi pusty i zimny. Mimo że razem z tatą mocno się wspieramy i kochamy, to jednak nasze serca marzną na myśl, że już nie ma Cię pod moim sercem. Pamiętaj, kochanie, że nadal jest tam Twoje miejsce i czekamy, aż je zajmiesz. Niczego bardziej nie pragniemy na świecie niż zostać Twoją mamą i Twoim tatą.
Kocham Cię mocno,
mama
Już po... długo na to czekałam... 🙏
Czy 4ty transfer da mi 5ta ciążę, a potem 2 żywe dziecko? 🙏🙏
Czekamy na naszą wymarzoną dziewczynkę 🥹🥹🥹
6 lat temu był ten 6 z rzędu dzień mamy bez dziecka na rękach, ale ten pierwszy w którym mój mąż wręczył mi różę i powiedział - wszystkiego najlepszego z okazji dnia mamy....jeszcze nie było widać serduszka, jeszcze wiele się mogło zdarzyć....i zdarzyło Ona cudowna, piękna, idealna, On niesamowity, zaskakujący, niepowtarzalny, tylko gdzieś w tle ten cholerny chłoniak, a ja tak bardzo bym chciała patrzeć jak dorastają i towarzyszyć im, wspierać, chociaż wiem że bardzo daleko mi do idealnej mamy...
W nocy byliśmy w czwórkę na SOR bo tam nas odesłano po rozmowie z numerem alarmowym. Synkowi nie spadała temperatura po lekach. Okazało się że zapalenie oskrzeli, które właśnie kończy przeszlo w zapalenie płuc. Na szczęście wróciliśmy do domu wszyscy.
W ubiegłym tygodniu dostałam wyniki PET CT i przekazałam mojej onkolog. W trybie na citio zleciła mi biopsję cienkoigłową. Właśnie z niej wracam z pomieszaną głową, bo lekarz który mi ją wykonywał skrytykował sposób leczenia jakim jestem prowadzona. A zarówno on jak i moja onkolog to lekarze wysoko wyspecjalizowani, z mega dorobkiem naukowym i praktycznym. W końcu COI w Warszawie zobowiązuje....no i teraz nie wiem czy się martwić, czy nie, a przede wszystkim komu zaufać 😐😐😐😐
Mąż został z dziećmi dzisiaj. Cały zeszły tydzień byłam na L4 z powodu choroby synka, bo mąż związany z Prezydencją w RE lata ciągle do Brukseli. Wygląda na to że przedłużam do środy zwolnienie .....mój pracodawca lubi to🙄🥴🫢
Największy prezent już dzisiaj dostałam, bo wróciliśmy razem do domu ze szpitala. Teraz tylko żeby Maluch wyzdrowiał ❤️ no i ja....
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 maja 2025, 11:53
Trochę mnie tu nie było... Chyba brak weny i sporo pracy i standardowe staraczkowe czekanie. Oczywiście, o ja głupia znowu dałam wkręcić się w kołowrotek objawów, nadzieji i wszystkiego. Wiedziałam, że to bzdura, żeby nie słuchać ludzi, a nakręciłam się jak karuzela... nakręciłam się na ciążę naturalną przed in vitro, bo przecież mam zrobiony porządek w macicy, narzeczony ma bardzo dobre wyniki nasienia, przecież tylu osobom się to ostatnio zdarzyło więc kurde dlaczego nie mi. No właśnie jednak nie mi. Rozczarowałam się trochę tym, że właśnie okres się rozkręca. Czy wiedziałam, że tak będzie, no jasne. Czy zrobiłam sobie nadzieję jak idiotka...no wiadomo. Przez tydzień miałam pełen wachlarz dziwnych objawów. Nie chciałam się nakręcać, bo ten etap już za mną, ale te dziwne kłucia, ciągnięcia jednak narobiły mi nadzieji. Cóż, wracam teraz na ziemię i moją ostatnią deską ratunku jest nowa klinika. Czekam jak na szpilkach na pierwszą wizytę u lekarza. Boziu, tak bardzo chciałabym zacząć już stymulację. Jak jutro zacznie się taki prawdziwy okres, nie plamienia, to jest jeszcze iskierka szansy na rozpoczęcie stymulacji od czwartku. Nie chce znowu się nakręcić, na to rozpoczęcie stymulacji, bo byłam przygotowana na listopad, ale kurde niestety znowu to sobie robię.... robię sobie nadzieję. Wydaje się, że człowiek w tych całych staraniach, już nie ma tej nadzieji, że płynie z prądem, ale jednak karmi się tą cholerną, złudną nadzieją. I cóż czekam...czekam dalej i liczę na nowe spojrzenie, nowego lekarza, w nowej klinice. I szykuje się na kolejną walkę o marzenia...
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 października 2025, 23:44
13dc
Wczorajszy monitoring przyniósł same dobre wieści. Pęcherzyk gotowy do zastrzyku (21mm). Po tym cyklu faktycznie przejdę na antykoncepcję. Jednak nie zaczniemy stymulacji w styczniu jak myślałam, a już pod koniec grudnia, po świętach. Przed świętami podpiszemy dokumenty, zrobimy ewentualne badania, zaplanujemy stymulację i moment odstawienia tabletek. Jestem w szoku, że tak niewiele zostało mi do procedury. Mam pełne wsparcie męża, najbliższych, przyjaciół, a także chciałabym trochę bardziej wspomnieć o dziewczynach z tego forum.
Za niedługo mija rok odkąd aktywnie dołączyłam do forum (czytałam dobre pół roku zanim dołączyłam). Więzi jakie stworzyłam z niektórymi dziewczynami znacznie przekraczają definicję osób z internetu czy osób o nicku takim i takim. To realne przyjaźnie, takie bezinteresowne, które wspierają nas w tej ciężkiej i długiej podróży, które celebrują z nami każdą dobrą wieść i pocieszają przy każdej złej. Chciałam podziękować wam wszystkim za to. Mojej paczce przyjaciółek, każdej dziewczynie, z którą pisałam prywatnie lub w jakimś wątku i wam, które czytają ten pamiętnik. Jeśli miałabym podać największy plus tych miesięcy czy lat zmagań, to z pewnością są to relacje nawiązane na tym forum.
Rok 2025 dobiega powoli końca. Całe szczęście.
Od stycznia wracam na terapie. chaos w mojej głowie sam się nie posprząta.
Od maja ruszamy z procedura IN VITRO ICSI.
Dziś wyjątkowy dzień. Dla wielu szczęśliwy, upragniony, wyczekany. Jedne Mamy tulą do serca maluszki, kolejne były na przedstawieniu w przedszkolu lub tak, jak ja dostały własnoręcznie wykonany prezent od szkolniaka i noszą pod sercem drugiego Szkraba, są też Mamy dorosłych dzieci i Mamy aniołków. Nieważne którą z nich jesteś, dziś jest Twój dzień ❤️
Szczególnie w tym dniu ściskam wszystkie przyszłe Mamy. Te, które codziennie walczą o swoje marzenie i choć walka często bywa nierówna, głęboko wierzę w to, że każda z Was doczeka się swojego Dziecka. Byłam po obu stronach, warto przez to wszystko przejść. Siła jest kobietą, wiem, że dacie radę ❤️
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 czerwca 2025, 08:02
26.09
Dzis dostaliśmy zielone światło.do przyjmowania leków tj Letrozol i rozpoczęcie procedury.
6.10 usg i podjęcie decyzji kiedy inseminacja.
Chce mi sie ryczeć ale z radości mam ochotę skakać i tańczyć. Trzymajcie kciuki
53 dzień cyklu…
Czy moja niepłodność to moja wina?
W przeciągu kilku dni dowiedziałam się o dwóch ciążach „blisko mnie”, ciążach, które będę musiała obserwować, którym będę musiała kibicować i tak dalej. Po drugiej nowinie, mimo oczywistych pozytywnych uczuć, bo życzę tej dziewczynie wszystkiego najlepszego z całego serca, coś we mnie pękło. I tak, przeżywałam już ciążę innych, było mi smutno, ale to nigdy nie było tak… intensywne. Kołatanie serca, uderzenia gorąca, język, który się plątał, pobudka o 3 nad ranem i bezsenność wraz z kołowrotkiem myśli w głowie. Ból brzucha, mdłości. Płacz tak dławiący, którego nie da się powstrzymać, tak histeryczny. Jakbym wszystko to trzymała i trzymała i to nagle pękło i się wylało, ale z takim ciśnieniem, że porwało wszystko po drodze.
M. sobie z tym wybuchem nie poradził. Zirytowało go, że nocka nie pomogła, że nie obudziłam się w lepszym nastroju, a jego „nie martw się, będzie dobrze” nie pomaga. To było dla niego bardzo niekomfortowe. Wyrzut w jego oczach, gdy zapytał, czy już mi przeszło, a ja z półuśmiechem powiedziałam, że absolutnie nie, że dalej jest mi ogromnie smutno… No bo jak to tak, z taką smutna babą siedzieć? Usłyszałam od niego, że gdybym uprawiała sport regularnie, to lepiej bym sobie radziła z emocjami, nie reagowałabym tak emocjonalnie (w jego odczuciu nie reagowała tak, że widać że coś czuje, żeby nie wprawić go w zakłopotanie, takie mam przynajmniej wrażenie?). Stwierdził, że pewnie przez to się sypią moje cykle… Wszystko okraszone nutką wyrzutu, że się nie rozwijam, że się nakręcam z niczego, że wcale się aż tyle nie staramy (2 lata), bo inni to się starają z 10 lat.
Co czuję po tej rozmowie? Winę.
Ze wszystkich stron atakuje mnie przekaz, że to, co żywię energią, to przyciągam. Czy swoim cierpieniem spowodowanym niepłodnością tak naprawdę przyciągam niepłodność? Czy to wszystko moja wina? W jaki sposób mogę się odciąć od tych uczuć? Jak mam przestać płakać, jak mam przestać zazdrościć ludziom, którym się udało, jak mam udawać, że to marzenie, i tak już odarte z całego „romantyzmu”, który wszystkie mamy w wyobrażeniach, może nigdy się nie spełnić? Jak się poddać? Jak wyłączyć te emocje? Czy rzeczywiście jak zacznę chodzić na siłownię, to przestanę czuć? Czy to w końcu przestanie boleć?
Tak, wydawało mi się, że radzę sobie z tym, że mam taki luz i twardą skórę, że będzie jak będzie i będzie super. Nie spodziewałam się, że będę tak cierpieć.
Czy to wszystko moja wina?
Boże, to chyba wszystko moja wina…
Potrzebuję psychiatry 🤯
Na wieczornym teście widzę cień...
Boże, blagam, niech to będzie prawda... 🙏
Na co ja liczyłam? Test 4dpt oczywiście negatywny, ile bym się nie gapiła nic tam nie ma...
Jutro powtórka, we wtorek beta i chyba tyle mogę zrobić...
Okruszku, jeśli tylko możesz, walcz 🙏🙏
Wreszcie wszystkie badania są ok.
Być może histero do powtórki.
Rozpiska na cykl sztuczny, bo mam naprawdę krótkie cykle i trzeciego dnia po owulacji czuję już, że dostanę okresu. Także transfer w 4 czy 5 dpo miałby szanse mniejsze niż 0.
Nie liczę na to, że uda się w tym roku. Liczę, że po prostu się uda.
Koniec września 2025 r.
Z tydzień temu pogoda radykalnie się zmieniła - z upałów przeszło w chłód, a nawet przymrozki. Ponoć coraz więcej zachorowań na covid, za naszą wschodnią granicą niewesoło - mówi się o rzeczach, które kiedyś były totalnie abstrakcyjne. Mam nadzieję, że to okres przejściowy i niedługo będzie bezpieczniej… Idzie jesień- idzie koniec roku…Zwykle o tej porze dopadała mnie jesienna chandra, ale tym razem jest trochę inaczej, bo:
1. Nie chcę doświadczać jesiennej melancholii, chcę czerpać z każdej chwili z tego, co mam. Po 6 latach wracam na studia- liczę, że coś się zmieni a w dalszej perspektywie na pewno moja robota. Mega się cieszę 🥹
2. Remont u nas w mieszkaniu za chwilę- będę miała piękną łazienkę, na którą tyle czekałam. No po prostu jestem wniebowzięta z powodu tej zmiany.
3. Udało mi się wreszcie zrealizować jeden z ważnych celów dotyczących grobu moich bliskich. Jestem z siebie dumna, że to zrobiłam. Oczywiście, będą następne etapy ale małymi kroczkami i wszystko się ułoży.
4. Siostra dochodzi do siebie po operacji i pooperacyjnych szczepieniach- jej życiu nie powinno już zagrażać niebezpieczeństwo.
5. Na dziś i jutro przewiduję weekendowy relaksik - będę oglądać koncerty i tańce 😍
A teraz czas na coś, o czym dużo trudniej pisać. Mam już datę 6 transferu - odbędzie się w piątek 03.10.2025.
💊
Przed: 3 miesiące sztucznej menopauzy i antybiotykoterapia: metronidazol i doksycylina, 27 dni brałam equoral 2xdziennie, 3xdziennie estrofem, 1x dziennie acard, 2xencorton od 6dc.
Przed samym transferem 3xdziennie luteina oraz 2 zastrzyki z Accofilu - 8 dni przed FET i dzień przed FET
Po: zakładam że - accofil 1/3 ampułki co drugi dzień, kontynuacja leków zawierających progesteron, estradiol, kontynuacja acardu, encortonu. Zostaną włączone też: heparyna i prograf.
Aktualnie: jestem trochę podziębiona, będę starała się z tym walczyć. Nie chcę zaprzepaścić tej szansy, spróbuję zrobić, co mogę żeby było dobrze- a mogę na pewno być zdrowa 🤣 więc mam leki i ciepłe herbatki w pogotowiu. Cel: wyzdrowieć jak najszybciej i ogólnie czuć, że jestem osadzona w swoim ciele:)
Emocji multum. Wiadomo, że się gdzieś czają myśli, że jak do tej pory się nie udało, to pograne, ale chcę je od siebie odsuwać. Podjęłam decyzję, że próbuję, nie poddaję się - zaakceptuję swoje przeznaczenie i powołanie - tak sobie w duchu mówię. Postaram się zaakceptować ten czas, przyjąć go, może nawet się nim cieszyć? 🙃 to by było wyzwanie, ale na pewno nie chcę dopuszczać negatywnych myśli i lęków. One są, ale ja skupiam się na sobie - na moim tu i teraz.
I tak prawdę mówiąc, cieszę się. Poczułam ulgę, gdy dowiedziałam się o transferze. Raz, dlatego że miałam dzień wcześniej dziwne objawy i bałam się że znowu coś złego się wydarzyło - owulacja. Te myśli mnie wyniszczały. A dwa, że nigdy nie będę bardziej gotowa, żeby zrobić wszystko, co mogę i otworzyć się na nowy etap. Teraz jest ten moment, gdy chcę dać szansę moim 3 mrozaczkom. I póki będzie to możliwe, będę w nie wierzyć. Do samego końca będę wierzyć, że nasze dzieci przyjdą na świat 👶 chcę czuć spokój i jak najmniej skrajnych emocji, nie bać się marzyć.
W tym wpisie chciałabym jeszcze podzielić się moją decyzją- po długiej nieobecności postanowiłam dołączyć do wątku miesięcznego staraczek z ivf. Nie było mnie tam już z kilka lat. Nie miałam na to siły, nie umiałam dźwignąć tych emocji- czytać o kolejnych sukcesach innych dziewczyn, gdy u mnie same porażki. Na dzień dzisiejszy- jestem już chyba gotowa wrócić, udzielać się i też dopingować inne dziewczyny.
Jesteśmy mega siłaczkami, girls. Następny wpis planuję w okolicach transferu 🫰
Wiadomość wyedytowana przez autora 27 września 2025, 08:28
06.11
Moja pierwsza inseminacja sie nie udała.
Wczoraj miałam wykonana inseminacje w raz.
Teraz trzeba czekać 2 tygodnie by zobaczyc czy sie uda.
Wszystkie badania mialam w normie parametry partnera również były lepsze niż ostatnio.
Do zobaczenia za 2 tyg
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.