White1 Już niedługo 16 lutego, 21:37

7dpt
Nadal nie dowierzam. Wczoraj robiąc test patrzyłam się jak wybarwia się kreska kontrolna układając w głowie plan na kolejną procedurę ivf. A potem pojawił się cień cienia. Pierwszy raz. Nie było płaczu wzruszenia, była cisza i niedowierzenie. Obudziłam męża, potwierdził, że widzi delikatną kreseczkę, on też był zaskoczony. Dzisiaj zrobiłam drugi test i uświadomiłam sobie, że to jednak nie sen. Jednak jest we mnie też dużo obaw i lęku. Taka krucha namiastka szczęścia, która dzisiaj jest, a jutro może jej już nie być. Boję się czy maluszek zostanie z nami już na zawsze czy zniknie za chwilę. Przyrost robię za 3 dni dopiero. Błagam, niech spełni nasze marzenie 🍀🥺
Screenshot-20260216-134355-Samsung-Notes.jpg

Phiczek Przeterminowana ... 16 lutego, 20:46

Beta-HCG (14dpt)
184 mIU/ml

Długo nosilam sie do napisania pierwszego wpisu. Ja tak zawsze mam ze najpierw dlugo czaje sie zza krzaka zanim sie odwaze. Podobnie bylo z forum, zaczelam tam zagladac po roku staran ale wtedy bardziej szukajac interesujacych mnie zagadnien typu wiesiolek, testy owu itd. Watki na ktorych zaczelam sie odzywac podczytywalam regularnie kilka miesiecy przed pierwszym wpisem 🤭 i o pamietniku tez juz myslalam jakis czas. Tak mysle ze tym momentem u mnie w ktorym juz totalnie stracilam nadzieje i sie zalamalam jest pazdziernik 2025, gdzie juz totalnie wszystko zawiodlo, w klinice lekarce tez skonczyly sie na nas pomysly, zakonczylam ponad polroczne wizyty u psychologa. Czuje ze potrzebuje sie gdzies wygadac i uzewnetrznic. Od tego czasu wpadlam w to forum totalnie, ale tez te rozmowy pomagaja mi najbardziej (za wszystkie bardzo dziekuje❤️), na codzien tez moim najlepszym przyjacielem a zarazem psychologiem jest dr chat 😎 w swoim otoczeniu niestety czuje sie bardzo samotna... nikt tego piekla nie doswiadczyl i mnie nie rozumie i jedyne "rady" jakie moge dostac to standardowe wyluzuj a sie uda, jedzcie sobie na wakacje, napijcie sie (oh na ilu wakacjach my juz bylismy seriooo), a ci co wiem ze nie chca mnie zranic i nie paplaja byle czego byle paplac to milcza bo chyba nie wiedza co powiedziec :( pierwszy raz w pelni zrozumiana i nie sama poczulam sie tu na forum (jakie to bylo mile uczucie i dla mnie troche niesamowite bo ja juz naprawde w realnym swiecie czuje sie jak jakis ufoludek). Troche streszcze nasza historie jak to bylo, a zaczela sie prawie 3 lata temu i chyba taka nadchodzaca "rocznica" tez troche boli....

🔹️🔹️🔹️

Marzec 2023. To wtedy przestalismy sie zabezpieczac i postanowilismy ze probujemy. Oboje wiedzielismy ze zalozenie rodziny jest naszym najwiekszym marzeniem i decyzja choc troche spontaniczna to wczesniej itak w pelni przemyslana i przegadana, bo ten temat goscil u nas czesto. Teraz jestem za to tak bardzo wdzieczna. To byla najlepsza decyzja jaka podjelismy, bo wtedy naprawde byl luz i nasze myslenie ze jak sie uda to bedzie fajnie, ale gdy zajmie to kilka miesiecy czy nawet rok to tez bedzie fajnie. I tutaj obalam te durne rady typu wyluzuj to sie uda. Wyluzowanie tez zaliczylismy. Nie udalo sie. Dlatego tak bardzo to teraz doceniam bo tak to na pewno mialabym w glowie zlosc do samej siebie ze od poczatku jest spina i chcemy az za bardzo. Co sie zmienilo w tym roku ? Tak naprawde niewiele. Palic nie palilismy, pic tez duzo nie pilismy, zawsze jakies cwiczenia, suple czy zdrowa dieta byly w naszym zyciu obecne. Wiec tak naprawde ten pierwszy rok spedzilismy na spokojnie bez rewolucji. Wiadomo zrezygnowalismy z zabezpieczenia, ja dolozylam tylko suple dla starajacych sie i pod koniec cyklu calkiem rezygnowalam z alko i to tyle. W dni plodne raczej sie wstrzelalismy przy naszej czestotliwosci ❤️z badan jakies podstawowe mielismy porobione i wszystko bylo ok ale nic specjalnie nie robilismy. Ja nawet test ciazowy zrobilam tylko 2 razy, bo mam bardzo regularne cykle i mialam w glowie takie postanowienie ze test zrobie jak mi sie ta 🐒 chociaz o te 3 dni spozni, no chyba ze poczulabym to cos co by mi powiedzialo zatestuj. Nie bylo jednak takich okazji. Minal rok czyli jakas taka magiczna granica, ale w mojej glowie nadal byla nadzieja spora, myslalam sobie ok jeszcze troche, pojdziemy do kliniki najwyzej i tam nam pomoga...

Marzec 2024, pękla magiczna granica roku, poczulismy ze trzeba dzialac dalej. Chcielismy nadal probowac naturalnie, na spokojnie bez klinik i lekarzy jednak pojawilo sie juz pierwsze uczucie niepokoju. Postanowilismy zrobic na wlasna reke kilka badan wiecej. M zrobil nasienie i wyszlo wszystko ok, ja tarczyce, hormony plus poszlam do gin (generalnie itak raz do roku staralam sie tam byc) i tak sie ulozylo ze akurat bylam w czasie owu i uslyszalam ze piekny pecherzyk nic tylko sie starac. Zaczelam wtedy tez obserwowac swoje cykle, robic testy owu i "pilnowac" tych dni.

🔹️🔹️🔹️

Czerwiec 2024 wtedy pierwszy raz polecily mi lzy😭 gdy przyszla 🐒 M wrocil z delegacji a ja sie rozplakalam ze znow nie wyszlo i zaczynam sie bac o co tutaj chodzi. Uspokajal mnie ze dajmy sobie jeszcze kilka cykli i znajdziemy klinike i lekarza ze moze problem jest jakis blachy, tak przyznalam mu racje i sobie pomyslalam a moze np mam niedrozne jajowody i trzeba je udroznic albo jakies jeszcze hormony ktorych nie badalam mam rozjechane. To byl tez czas gdzie zaczelam wiecej czytac, szukac porad m.in tu na forum. To wtedy przetestowalam wszystkie domowe sposoby typu wiesiolek, ziola ojca sroki, dorzucilam do diety super foods takie jak jagody goi, acai, korzen maca itd jedlismy z M duzo borowek i malin. Aa i w tym roku alko odrzucilismy juz totalnie do 0, nawet na urodzinach bez lampki szampana, slodycze do mininum , dieta low ig, pilnowanie treningu, chociaz ja w 2 fazie cyklu robilam tylko jakies lekkie rozciagania itd. I zaczelo byc ciezko, coraz ciezej.... coraz wiecej wyrzeczen a efektu nadal 0. Ale klinika byla wtedy dla nas ostatecznoscia i chcielismy przed zrobic naprawde wszystko...

🔹️🔹️🔹️

Wrzesien 2024 to wtedy umowilismy sie do kliniki. Termin na 14.11.2024. W glowie pojawila mi sie jeszcze mysl ze jak juz mamy termin to moze sie uda i nie bedzie to potrzebne. Jednak wtedy trwal pierwszy taki duzy kryzys, chyba dlatego ze uswiadomilam sobie ze nie wyszlo tak jak marzylismy i pora na ten kolejny krok... i tak czas mijal w zyciu podporzadkowanym staraniom i comiesiecznym oplakiwaniu kolejnej porazki 😭🩸 ale w glebi to bardzo czekalam na ten listopad i na ta wizyte. Bardzo duze nadzieje w tym pokladalam... az w koncu nadszedl ten dzien...


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 lutego, 20:51

32 dzień cyklu

Stymulacja rozpisana, czekam na okres. Być może powinnam być podekscytowana, ale na razie przeżywam żałobę po tym czymś co straciłam przez ostatnie dwa lata. Coś w środku mnie, czego nie potrafię nazwać.
Mega się wstydzę, że to tutaj pisze, ale brakuje mi takiego… poklepania po plecach od M? Jakiegoś “jesteś dzielna”, “podziwiam że się na to decydujesz”, “dziękuję”, “jak się czujesz po tej wizycie”. Wiem, że się czepiam, ale to zwykłe “co tam” i jakiś taki brak zainteresowania, a z drugiej strony wywoływanie u mnie wątpliwości i trochę, pewnie niecelowe, zrzucanie odpowiedzialności na mnie… no nie tego dzisiaj potrzebowałam. Ale wstyd mi że w ogóle tak myślę, on też ma naprawdę teraz sporo problemów na głowie. Nie chce być taka nieporadna przylepą.

Phiczek Przeterminowana ... 20 lutego, 17:12

Beta-HCG (18dpt)
888 mlU/ml

White1 Już niedługo 19 lutego, 15:32

10dpt (147%)
Screenshot-20260219-133720-Chrome.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 lutego, 17:13

Karo_27 Moja walka - wygrana? 19 lutego, 09:30

22+3

Za mną kolejna wizyta u lekarza. Wczoraj wszystko było OK - tętno 143 uderzeń/minutę, ok. 627 gramów Malucha. Wychodzi na to, że może być z tych większych - po tatusiu 🥰

Dostałam skierowanie na echo serca maleństwa, globulki na grzybicę (ciągle mi te infekcje nawracają jak wściekłe), byłam wczoraj na drugim spotkaniu grupy wsparcia dla kobiet w ciąży. Trochę dużo tego, ale cieszę się.

Dziś boli mnie głowa od rana, więc nie będę za dużo pisała. Przede mną test obciążenia glukozą, początek remontu i czasowa zmiana miejsca zamieszkania. Umówiłam też już termin sesji ciążowej. Muszę się zabrać za kompletowanie wyprawki.
Wiosna coraz bliżej 🌺 Pierwsza wiosna razem 🥹


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 lutego, 09:32

36+1
Został miesiąc, a dokładnie 27 dni 🤯 nie wiem kiedy to zleciało ale jesteśmy gotowi ze wszystkim i czekamy 🥹 dzisiaj miałam pierwszy skurcz przepowiadający, wcześniej zdarzało się twardnienie brzucha ale dzisiaj ewidentne napięcie i ciągnięcie w dole brzucha oraz plecach, trwało to ok. 1,5 min i przeszło jak usiadłam na piłce.

Jestem podekscytowana i ciekawa porodu. Nastawiam się pozytywnie, nie chce nastawiać się na ból i się go bać. Bardzo chciałabym być skupiona i podejść do tego zadaniowo ale życie pokaże czy uda się bez znieczulenia. Wszystkie badania zrobione, spadła mi hemoglobina ale mam zalecenie żeby przez ten miesiąc podnieść naturalnie na tabletkach z buraka i sokach.

Samopoczucie nadal bez zmian, nie narzekam. Umiem ubrać buty czy wnieść na 3 piętro małe zakupy na obiad 🤣 w nocy tylko ciężko znaleźć pozycję i kręcę się milion razy chociaż od kilku dni w miarę szybko zasypiam.

Chciałabym w marcu z mężem umyć okna, może po oknach ruszy coś 😂🫣 na ten moment mały waży 2500 g, szyjka się skróciła i jest miękka ale rozwarcia nie ma.


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 lutego, 20:52

Od ostatniego wpisu minął ponad rok. W tym czasie sporo się nauczyłam, robiłam wszystko, z sercem na dłoni, żeby pomóc innym kobietą zajść w ciąże. Są już na tym świecie dzieci do których poczęcia się przyczyniłam ;) żadna praca tak nie motywuję jak praca w laboratorium ivf.
Gdzieś z tyłu głowy wiedziałam, że kiedyś tam jeszcze czeka na mnie nasz ostatni zarodek, ale nie spieszyło mi się do niego. Byłam zachwycona i podekscytowana patrzeniem na to jak w laboratorium za naszą sprawą powstaje nowe życie. Przez cały ten czas szukałam "idealnego" planu, jak pomóc mojemu zarodkowi zostać ze mną. W marcu zdecydowałam się pojechać do mojego lekarza na rozmowę. Na początek zdecydowałam się na biopsje edometrium, żeby sprawdzić komórki nk, tym razem wynik w normie. Tydzień przed transferem zrobiliśmy PRP. Od środy jest ze mną mój ostatni zarodek. Teraz sama potrafię ocenić czy jest dobrej jakości, ogromnie w niego wierzę i coś mi mówi, że chyba się uda. Dlaczego tak myślę? Czuję się jak wtedy gdy byłam w ciąży z synkiem, mdłości które zaczęły się bardzo szybko po transferze, to ogromne zmęczenie i czułość na zapachy. Obym się nie myliła.

Phiczek Przeterminowana ... 18 lutego, 20:49

Beta-HCG (16dpt)
435 mIU/ml
Progesteron 7,950 ng/ml ( 8h po ostatniej dawce)

White1 Już niedługo 21 lutego, 17:42

12dpt (140%)
Beta 350 mlU/ml
Prog 32.8 ng/ml
To naprawdę się dzieje 💕 do mnie nie dociera, że mój organizm od tak przyjął zarodek i jest w zdrowej ciąży po 21 miesiącach w tym 11 stymulacjach, w których nigdy nic się nie wydarzyło. Jestem wdzięczna 🥹

Aurora13 Zanim się poznamy 20 lutego, 19:31

Dziś mieliśmy transfer mrozaczka 3.1.1.
Jesteśmy szczęśliwi. Proszę, zostań.

Siesiepy na karcie z kolpo mam takie zapisy:
Gęste zbielenie nabłonka
Cienkie zbielenia nabłonka
Nieregularna, geograficzna granica
Zbielenie szybko pojawiające się

Stopień 2 (większe zmiany kolposkopowe)
Pobrano 1 próbkę celowaną z tarczy na godzinie 6.

Nie powiem, że mnie tom trochę nie przeraża.
Niby wiem, że są możliwości żeby się tego dość w prosty sposób pozbyć itd ale i tak jest strach.

A tak obok tego to działam dalej.
Narazie małymi kroczkami do przodu.

Phiczek Przeterminowana ... 13 maja, 18:01

Drugi monitoring
Ogólnie lekarz naliczył 8 pecherzyków.
Jeden 14mm, drugi 17mm. Reszta malutka.

W piątek kolejny podgląd.
Punkcja wstępnie w poniedziałek.

Nie mogę spać, mąż wyjechał do pracy i jakoś mi dziwnie bez niego.
W tym miesiącu tyle się działo, tyle załamań po drodze. Moja młodsza siostra jest w ciąży, we wtorek mi to powiedziała - gdy skończyłam z nią rozmawiać rozsypalam się na kawałki. Poszłam do mojego męża, usiadłam na podłodze w korytarzu i po prostu płakałam. Dlaczego to nie jestem ja? Co jest ze mną nie tak?
Wieczorem miałam jeszcze wizytę u mojego ginekologa. Dostałam skierowanie na drożność jajowodów a na skierowaniu co napisane? Niepłodność kobieca.... Wiem że musiał to napisać, ale zobaczenie tego na tym kawałku papieru dobiło mnie całkowicie.
Minęła noc, jakoś otrzepalam piórka bo przecież nadchodzą dni płodne. Zaczęłam testowanie - pik w 11 DC. Wiem że daliśmy z siebie wszystko, jeżeli się nie uda to nie będę sobie tego wyrzucała, bo wiem że zrobiliśmy wszystko. Teraz przetrwać ten czas do terminu miesiączki i nie zwariować ... Niech biegnie szybko.
Plan na najbliższy czas:
Mąż: 02.03. badanie nasienia
Ja: koniec marca lub kwiecień drożność. Boje się tego ale wiem że dam radę.

Phiczek Przeterminowana ... 23 lutego, 18:41

Beta-HCG (21dpt)
2267 mIU/ml
Progesteron
14,200 ng/ml

White1 Już niedługo 24 lutego, 21:48

15dpt (125%)
Beta 1184 mlU/ml
Pierwsza wizyta 04.03 (23dpt) 🤞🍀

Dzisiaj 25dc, w poniedziałek powinna przyjść @. Chociaż oczywiście wolałabym, żeby nigdy nie przyszła. Mimo to jakoś nie mam nadziei, że się udało. Czuję typowe objawy. Bóle podbrzusza jak na @, kłucie w pochwie, obniżony nastrój. Wkurza mnie to. Co jest nagle nie tak?
W międzyczasie wyszła mi też endometrioza. Denerwuje mnie najbardziej to zbywanie przez lekarzy. Bo przecież zachodze w ciążę. Jesteśmy "zdrowi". Ale nikt nie patrzy na to, że byłam trzy raz w ciąży, a mam przy sobie jedno dziecko. W tym momencie czuję złość i rezygnację. Staram się nie patrzeć na testy ciążowe i ich nie robić, bo i tak wiem, że zobaczę to samo co miesiąc temu.

37+1
Zostało tylko 20 dni do terminu 🫣 ciąża oficjalnie donoszona i jak to piszą... mogę urodzić za 3 tygodnie lub 3 dni 😂
W poniedziałek ostatnia wizyta u ginekologa, a teraz w poniedziałek miałam ostatnią wizytę u położnej na edukacji przedporodowej. Powiedziała mi, że brzuch mi opadł, a jak wróciłam do domu to odpadł kawałek czopu śluzowego. Coś zaczyna się dziać, zobaczymy czy ruszy coś wcześniej. Staram się dużo ruszać i ćwiczyć na piłce, w weekend planuje z mężem umyć okna, bo w końcu ładna pogoda ☀️ wydaje mi się również że jest nisko, bo znów pojawiły się bóle w miednicy. Nabrałam też wody, moje dłonie i kostki są mega opuchnięte :( ruchy małego są częste, mocne ale czuć, że nie ma już miejsca. Wczoraj mąż był w szoku jak czuł pod swoją dłonią jego malutką rączkę ❤️🥹

Czekamy na Ciebie Filipku 💙🗓️


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 lutego, 22:00

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)