Grudniówki z pierwszych objawów :)
-
WIADOMOŚĆ
-
A ja znów przeboje... Moja pani ginekolog znów kieruje mnie do szpitala na podstawie zapisu KTG, ale tym razem nawet bez skierowania (bo nie byłam na wizycie, tylko potwierdzała wynik KTG, bo akurat pracuje również tam, gdzie to KTG co drugi dzień robie), twierdząc, że ciąża do rozwiązania...
Już widzę miny tych na IP, dla nich wszystkie zapisy są wzorcowe... A nie mam nic - zero akcji porodowej, czopa, rozwarcia, nawet szyjki nie mam chyba skróconej... nie chce, żeby mnie na patologii trzymali zanim się coś rozkręci, ale z drugiej strony nie jestem w stanie zignorować takiego polecenia, jeżeli coś by faktycznie miało być nie tak...
I według mojej pani ginekolog nie powinnam się w ogóle dać wyrzucić z tego szpitala, bo to jest ciąża do rozwiązania...
A ja czuję powtórkę z piątku i w sumie nawet nie chcę, żeby mnie tam zostawiali... No chyba, że faktycznie coś zagraża dziecku, ale wtedy co, wywołanie? na takim nieprzygotowanym organizmie? cesarka? Ech. Do dupy! -
Riri, zamów sobie doradcę laktacyjnego prywatnie. Jakby się nie wydawalo, kp nie jest intuicyjne, niestety czasem ktoś musi nam pokazać co robimy źle. Ja np. nie wiedziałam, ze mlody nie chwyci pełnej piersi, że muszę mleko odpuścić zanim przystawie. Nie poddawaj się, wszystkiego da się nauczyć. Sama przerobiłam laktator, nawał, butle, sztuczne mleko, kapturki... a tymczasem mamy 2 tyg. i pijemy z cyca bez niczego a na początku myślałam, że nie dam rady, że to niewykonalne.
-
Zgadzam się z Campari nie można się poddawać. Potrzebny jest ktoś kto powie co robimy źle. Ja trafiłam na super położna od noworodków która pokazała mi że dziecko do piersi się przystawia a nie odwrotnie. I że chwytać trzeba malucha za główkę i 'nasadza sie' ją na cycka Riri nie poddawaj sięCukrzyca t1, OPI, ChGB
Agusza.
Emil - 06.12.2016r - 53cm i 3490g miłości -
Kurczę Nasca współczuje. Najgorzej jak są zdania podzielone, jeden lekarz to, drugi co innego i człowiek zdezorientowany, nie wiadomo co robić Moze ta twoja pani ginekolog jest jakaś bardzo dokładna i przewrażliwiona? ;p skoro nie masz żadnych objawów porodu a z dzidziusiem wszystko ok. Bez sensu jest leżenie na patologii i wyczekiwanie kiedy sie cos zacznie. Nie wiem jak u Ciebie ale u mnie w szpitalu nie podają np oksytocyny ot tak, nawet rży takim rozwarciu 4cm jak ja mam. Jedynie jak wody odejdą i jest juz jakaś akcja skurczowa ale poprostu za mała to wtedy i to pewnie tez zależy od lekarza który jest akurat na dyżurze i decyduje. Co szpital to inne zasady. A ta Twoja ginka przynależy do szpitala czy nie? No i kurde, jak sie tak zaniepokoiła i Cię wysyła na oddział to mogła Ci skierowanie wypisać
Btw. Mam nadzieje ze sie szybko uporamy z tymi ciążowo-szpitalnymi tematami a nasze dzieciaczki nas zaskoczą i podziałają trochę tam w środku żeby sie w końcu jakieś skurcze pojawiły. Ja jeszcze sie łudzę ze moze dzisiaj i bym zdążyła wtedy wyjsć ze szpitala do soboty -
Irmelin, Lika - gratulacje!!!
Mnie nie przyjęli oczywiście. Ale wszystko sprawdzili, więc jestem spokojna. Kluczowe jest monitorowanie ruchów dziecka, żeby nic nie przegapić...
Co do lekarki - jest strasznie asekuracyjna. Mam wrażenie, że nawet nie względem mnie, tylko siebie. Zastanawiam się tylko co teraz dalej, jeżeli mnie pani doktor będzie wysyłać po każdej wizycie do szpitala... Chciałam już tę ciążę z nią dociągnąć, ale jakoś mnie teraz odrzuca. Ech.
Śmiesznie tylko, że ten szpital każe się zgłosić jak nie będzie wcześniej się nic działo do porodu 7 dni po terminie. Co w moim przypadku - termin 24.12, oznacza 31.01, hahaha -
Nasca ja byłam dzis załatwić tą położną środowiskowa i ona sie zdziwiła ze lekarz juz mi skierowanie dał do szpitala na dzień po terminie bo to chore żeby lecieć odrazu jak nic sie nie dzieje. Tylko właśnie obserwować ruchy i można spokojnie 5 dni po terminie w domku siedzieć jak wszystko jest si ale mówiła ze właśnie lekarze tacy są że trochę kobiety ciężarne tak traktują jak chore i dmuchają na zimne i odrazu szpital oddział obserwacja mimo ze ciąża przebiega prawidłowo.
No powiem Ci ze niezle z tym sylwestrem ale myśle ze jednak zdążysz urodzić do tego czasu heh tego Ci życzę! :*
Mi położna powiedziała ze jak mam takie rozwarcie to mam polowe porodu za sobą, sprawdziła brzuch i mówi ze juz sie macica napina wiec sie szykuje na wielki finał. Liczę na to ze jeśli poród będzie szybki to i do domu szybko wyjdziemy i ze załatwimy to wszystko jeszcze w tym roku ale bez stresu i pośpiechu, moze naprawdę nasze skarby chcą być wigilijneNasca lubi tę wiadomość
-
No mój cyca nie. Jemy z butelki.
Riri ja w szpitalu tak miałam. Kazały Małego kłaść do cyca a on nie mógł złapać. Okazało się po konsultacji z doradzą laktacyjnym, że mam tak nabombione piersi wodą po kroplówce plus nie pobudzoną laktację przez CC że kazała odciągać i dawać Małemu plus mleko mm ..No i teraz Mały cycem nie zje bo z butelki łatwiej.
No ale życie. Mój pokarm je, dojada mlekiem także jest oki
-
Shantelle, powiem Ci jak było u nas, może jeszcze powalczysz. Całą ciążę, ba, całe swoje życie byłam przekonana, że mam cycki stworzone do karmienia. A po porodzie moje sutki dziwnym trafem po prostu zniknęły. Zrobiły mi się jakieś piramidy, nie piersi. Mały nie miał co schwycić. Dostał mm ze szpitalnej butli, z której leciało jak z kranu, byłam przerażona, że już Go nigdy nie nakarmię...no ale najważniejsze, że dziecko najedzone. Kto oglądał moje cycki miał swoje cenne rady i dopiero doradczyni (super babka, choć jej ręce sprawiały ból) pokazała mi co jest nie tak. Że obrzęk trzeba, a co najważniejsze można zlikwidować, że sutki się pojawiają, przekonywała, ze młody ma maly dziub a pierś wielka, że dorośnie. W szpitalu odciągałam, dawałam swoją butlą o małym przepływie, dokarmiałam jak najmniej mm i przystawialam. Jakiś czas karmiłam przez kapturki, szło nam różnie, ale uczyliśmy się chyba oboje. Aż nawał minął, piersi zmiękły, maly zaczął robć szeroki dziôb, a ja w końcu nauczyłam się Go trzymać i nadziewać na pierś. Kilka dni temu pożegnaliśmy laktator i kapturki i idzie nam coraz lepiej. Może powalcz jeszcze a jeśli nie będziesz chciala, mogła to też świat się nie zawali od mm, nie zawsze w koncu wszystko idzie zgodnie z planem jestem z Tobą i wspieram
-
Nasca wrote:Irmelin, Lika - gratulacje!!!
Mnie nie przyjęli oczywiście. Ale wszystko sprawdzili, więc jestem spokojna. Kluczowe jest monitorowanie ruchów dziecka, żeby nic nie przegapić...
Co do lekarki - jest strasznie asekuracyjna. Mam wrażenie, że nawet nie względem mnie, tylko siebie. Zastanawiam się tylko co teraz dalej, jeżeli mnie pani doktor będzie wysyłać po każdej wizycie do szpitala... Chciałam już tę ciążę z nią dociągnąć, ale jakoś mnie teraz odrzuca. Ech.
Śmiesznie tylko, że ten szpital każe się zgłosić jak nie będzie wcześniej się nic działo do porodu 7 dni po terminie. Co w moim przypadku - termin 24.12, oznacza 31.01, hahaha
Kochana ja jestem z 31.12. i fjnie mieć wtedy urodziny głowa do góry Trzymam kciuki :)Moja Pani doktor też przy końcówce prawie po każdej wizycie wysyłała mnie do szpiatala.Ale lepiej na zimno dmuchaćmój synek urodził się dwukrotnie owinięty ciasno pępowiną wokół szyji i gdyby nie skierowanie Pani doktor zaraz po wizycie żeby wywołali poród to wolę nie myśleć do jakiej tragedii mogło dojść...lilka88 -
Pewnie Shantelle, powalcz. Skoro jest pokarm, pobudzaj laktacje, femaltiker podobno jest bardzo dobry, a jak zalapie to zobaczysz jaki spokój, cyc w buźke i cisza, nie płacze
Mój chrzesniak jest z wigilii, siostra poszła na kontrolne ktg po terminie i spotkała swojego lekarza, zrobił jej usg i okazało się, że maluch ma już 4,5 kg i od ręki cc jej zrobili wyszła w drugi dzień świąt jak tylko minęła druga doba czyli o 18:40
Także dziewczyny trzymam kciuki za szybkie ale i mało bolesne rozpakowanie Waszeframtid, Nasca lubią tę wiadomość
Igor - nasze szczęście ur. 9.12.2016 r. 3430 g 54 cm