Forum Męskie sprawy Bezplemnikowcy - TESE/mTESE
Odpowiedz

Bezplemnikowcy - TESE/mTESE

Oceń ten wątek:
  • Nasza historia Autorytet
    Postów: 495 156

    Wysłany: 21 lutego, 20:49

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    monzaw wrote:
    Przykro mi, że tal wyszło..niestety wszyscy tu wiemy, że mtese jest totalnie zero jedynkowa..albo są albo nie...
    Z drugiej strony teraz możecie zacząć nowy rozdział😊 i masz rację, jest w tym pewna ulga. Zawsze lepiej wiedzieć na czym sie stoi😊 pamiętam o czym zawsze tu powtarzamy- to będzie wasze dziecko, tatą zawsze będzie twoj mąż. A wierzę, że jak będzie córka to będzie córeczka tatusia 😘 tylko to się liczy! 😊
    Życzę ci teraz pozytywnej odpowiedzi po stymulacji i pięknych jajeczek😅 oczywiście pisz tu o kolejnych etapach😊 Trzymam kciukasy i przesyłam moc wspierajacych uścisków 😘
    Dzięki Monzaw 😚 takich słów mi teraz naprawdę potrzeba.

  • KORRALIKK Autorytet
    Postów: 1473 1013

    Wysłany: 21 lutego, 21:04

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Nasza historia przykro mi, że się nie udało. Ale wszystko jeszcze przed Wami. Pamiętasz napewno, że my też mieliśmy dwa razy mtese i nic z tego. Ale odetchnęliśmy i z dawcą udała się za pierwszym razem inseminacja. Trzymam kciuki, zeby Wam też tak szybko się powiodło. Ale jeśli się nie uda od razu, to głowa do góry, trzeba próbować do skutku. My już czekamy z niecierpliwością na malucha, naprawdę to nie ma żadnego znaczenia, jaką drogę przeszliśmy :)

    Nasza historia lubi tę wiadomość

    16uddqk3narx0yfi.png
  • Nasza historia Autorytet
    Postów: 495 156

    Wysłany: 21 lutego, 21:04

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    mwm wrote:
    Ehhh Naszahistoria jak to możliwe? Aż ciężko uwierzyc.. Bardzo mi przykro. Myślisz, ze jesteś już gotowa na drugi etap? Może skoro dalej się zastanawiasz to warto zaczekać pare tygodni? Z drugiej strony wiem jak bardzo czeka się na to dzieciątko.
    Ale jedno muszę Ci powiedzieć, masz cudownego męża. Walczył do końca a teraz dalej chce żebyś nosiła swoje dzieciątko pod sercem. To piękne, jestescie bardzo silni i na pewno będziecie szczęśliwi, bo jest między Wami wielkie oddanie.
    Tak naprawdę ja już przygotowywałam się na dawcę gdzieś tam z tylu głowy, jak nam się przy pierwszej procedurze zapłodnia tylko jedna komórka. Mój mąż wspominał kilka razy o dawcy gdyby nie wyszło. Wiec teraz to nie jest decyzja podjęta w kilka dni.
    W tym roku będę kończyc 34 lata wiec zegar biologiczny tez tyka. Dzięki za wsparcie MWM, to prawda mąż jest wojownikiem o sobie myśli na samym końcu. Dlatego tez miałam wątpliwości co do dawcy, ze robi to tylko dla mnie a czy on będzie w stanie to zaakceptować. Twierdzi, ze chce żebyśmy mieli normalna rodzine. Na ostatniej biopsji mąż poznał na sali „kolegę” z tym samym problemem. Mówił, ze sobie porozmawiali o tym co ich spotkało i, ze stwierdzili, ze jak nic nie wyjdzie, to zdecydują się na dawców, bo przecież to ich żony urodzą te dzieci. Byłam zadowolona, ze sobie porozmawiał z kimś z takim samym problemem i nie jest sam.
    My kobiety mamy to forum i możemy się podnosić na duchu a często mężowie dusza to w sobie, dlatego każdy mąż zasługuje na medal za ta cała azospermie.

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 21 lutego, 21:10

  • utd Nowa
    Postów: 4 5

    Wysłany: 21 lutego, 21:06

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Nasza historia, przesyłam również dużo ciepłych słow. Jestem przekonany że nas wszystkich musi czekać szczęśliwy finał. Wysłałem Ci chyba zaproszenie do przyjaciół, jeśli byś nie miała nic przeciwko z chęcią bym trochę z Tobą popisał prywatnych wiadomości. Trzymajcie się wraz z mężem i życzę powodzenia :)

    Nasza historia lubi tę wiadomość

  • Nasza historia Autorytet
    Postów: 495 156

    Wysłany: 21 lutego, 21:09

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    KORRALIKK wrote:
    Nasza historia przykro mi, że się nie udało. Ale wszystko jeszcze przed Wami. Pamiętasz napewno, że my też mieliśmy dwa razy mtese i nic z tego. Ale odetchnęliśmy i z dawcą udała się za pierwszym razem inseminacja. Trzymam kciuki, zeby Wam też tak szybko się powiodło. Ale jeśli się nie uda od razu, to głowa do góry, trzeba próbować do skutku. My już czekamy z niecierpliwością na malucha, naprawdę to nie ma żadnego znaczenia, jaką drogę przeszliśmy :)
    Dzięki koralik! 😙Podczytuje inny wątek i tez tam jesteś, wiec jestem na bieżąco. Może będę miała do Ciebie kilka pytan, ale to dopiero jak będziemy po pierwszej wizycie w klinice.

  • Nasza historia Autorytet
    Postów: 495 156

    Wysłany: 21 lutego, 21:17

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    utd wrote:
    Nasza historia, przesyłam również dużo ciepłych słow. Jestem przekonany że nas wszystkich musi czekać szczęśliwy finał. Wysłałem Ci chyba zaproszenie do przyjaciół, jeśli byś nie miała nic przeciwko z chęcią bym trochę z Tobą popisał prywatnych wiadomości. Trzymajcie się wraz z mężem i życzę powodzenia :)
    Jasne, pisz jak masz jakieś pytania. 👍

  • Baniusia Przyjaciółka
    Postów: 119 26

    Wysłany: 22 lutego, 01:04

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Nasza historia wrote:
    Cześć dziewczyny.
    Cieszę się, ze o mnie pamiętacie.

    Cześć. Znam Twoją historię, bo przeczytałam to forum od deski do deski. Przykro mi, że się nie udało. Cieszę się, że jednak zdecdowsliscie się walczyć dalej. Zazdroszczę Ci męża i jego postawy. Mój nie chce słyszeć o dawcy. Nigdy się na niego nie zgodzi. Także jeśli nam się nie uda za którymś razem to nasze maleństwo zawiśnie na włosku, bo ja sobie życia bez dzieci zwyczajnie nie wyobrażam. Zobaczymy jak będzie, jeśli przyjdzie tą chwilą.

    LINDALIA a co u Ciebie? Mieliście zacząć w lutym a tu luty się kończy.

    U mnie średnio. Czy dlugi protokół czy krótki zdaje się, że ilość oocytów identyczna. No może są jakościowo lepsze. Okaże się po punkcji. Punkcja ma być najbliższy piątek albo sobotę.

    Emocjonalnie u mnie nic się nie zmieniło. Jestem jakaś wyprana z uczuć totalnie. Nie cieszy mnie tą procedura ani nie smuci. Po prostu odhaczam kolejne etapy.

    A jeszcze jak ostatnio szlam do kliniki pod drzwiami czekał na mnie czarny kot. Pamiętam, że po pierwszym transferze, jak wychodzilismy z kliniki, pod drzwiami leżał martwy ptaszek.

  • Nasza historia Autorytet
    Postów: 495 156

    Wysłany: 22 lutego, 16:35

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Baniusia wrote:
    Cześć. Znam Twoją historię, bo przeczytałam to forum od deski do deski. Przykro mi, że się nie udało. Cieszę się, że jednak zdecdowsliscie się walczyć dalej. Zazdroszczę Ci męża i jego postawy. Mój nie chce słyszeć o dawcy. Nigdy się na niego nie zgodzi. Także jeśli nam się nie uda za którymś razem to nasze maleństwo zawiśnie na włosku, bo ja sobie życia bez dzieci zwyczajnie nie wyobrażam. Zobaczymy jak będzie, jeśli przyjdzie tą chwilą.


    Baniusia, oby punkcja poszła pomyślnie, będę myślami z Toba.
    Wiem doskonale, co czujesz. Ja tez nie wyobrażam sobie życia bez dziecka, czuje się niespełniona i nieszczęśliwa. Same dobrze wiemy, jak to jest kiedy do okola rodzą się wszystkim dzieci.
    Decyzja z dawca nie jest łatwa, do końca nie jestem przekonana, ale bardziej chodzi mi o uczucia męża niż moje. Ja wiem, ze będę kochać to dziecko, a nie wiem co siedzi mojemu mężowi w głowie. Rozmawialiśmy niby trochę o tym, ale ja jestem takim typem, ze muszę mieć wszystko przegadane, a mój mąż powiedzial, ze się zdecydowa i nie potrzebuje drążyć tego tematu.
    Tak jak my kobiety cierpimy, to mężowie wydaje mi się jeszcze bardziej. Pewnie jesteśmy tak skonstruowane, ze mamy ten instynkt ale za ta cała azospermie obwinia się facet. Mój mąż niejednokrotnie powtarza, ze to wszytsko jego wina. To, ze musimy kontrolować teraz nasze wydatki, to kiedy wyniki są nie takie i ja płacze, kiedy rodzina ciagle wypytuje kiedy dziecko?!
    Może Twój mąż potrzebuje czasu?
    Mój jak szukał informacji o azoospermi, to czytał dużo o dawstwie. Myśle, ze dużo mu tez dała rozmowa z innym panem, który miał biopsje w tym samym czasie i sobie pogadali. A do tego mamy znajomego, który wychowuje córkę swojej żony od małego i dał jej nazwisko. Może to pomogło mojemu mężowi podjąć taka decyzje, bo naprawdę nie jest ona łatwa.
    Trzymam kciuki i walcz!! ♥️

    Baniusia lubi tę wiadomość

  • KORRALIKK Autorytet
    Postów: 1473 1013

    Wysłany: 22 lutego, 17:39

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Polecam też wizytę u psychologa od spraw związanych z bezplodnoscia, najczęściej pracują w naszych klinikach. Mi bardzo pomogła taka rozmowa, bo wciąż i wciąż martwiłam się nie o siebie, A o męża, co on ma w głowie, czy napewno zaakceptuje, pomimo że zapewniał, że jest zdecydowany. Psycholog pomógł mi poukładać sobie w głowie, przestawić myślenie, żebym też się tak nie martwiła o męża. To spotkanie było z nami oboje i najpierw długo drążyła z pytaniami męża, sama później widziała, że on jest bardziej pewny ode mnie.

    Baniusia może Twój mąż jeszcze nie jest gotowy na myśl o dawstwie, bo walczy. Faceci są zadaniowcami, dążą do celu do skutku. Jak już nie będzie nadziei, to może zakiełkuje mu myśl o dawcy. Na to też potrzeba czasu.

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 22 lutego, 17:43

    Baniusia lubi tę wiadomość

    16uddqk3narx0yfi.png
  • lindalia Autorytet
    Postów: 259 129

    Wysłany: 23 lutego, 12:42

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Nie odzywam sie, bo nie mam co pisać. Podpisanie umowy o dofinansowanie bardzo się przyciągnęło w klinice i dopiero w marcu mamy rozmowy i całe papiery.
    Czekanie mnie dobija. Mam taką karuzelę nastrojów, że zastanawiam się momentami czy sięgnąć po pomoc.
    W ostatnim miesiącu wszystkie młode kobiety z mojego towarzystwa chyba się umówily i zaszły w ciążę.
    Baniusia, myślę często co tam u Ciebie i bardzo trzymam kciuki!

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 23 lutego, 13:04

    Baniusia lubi tę wiadomość

    I IVF - stymulacja przerwana, za mała ilość pęcherzyków, bez punkcji
  • Baniusia Przyjaciółka
    Postów: 119 26

    Wysłany: 23 lutego, 23:13

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Nasza Historia, Korralikk i Lindalia dziękuję za dobre słowo.

    Z moim m to ciężka sprawa. Do psychologa nie pójdzie. Wogóle nie uznaje psychologii jako nauki. Psychiatria oczywiście, nie ma problemu. Psychiatra dla niego to lekarz, który diagnozuje, może wystawić receptę i leczy a psycholog to przyjaciel za pieniądze. Jak to kiedyś ujął: "psychologia do psychiatrii ma się jak astrologia do asyronomii".

    Odnośnie azoo wogóle nie czuje się winny. Zwłaszcza, że plemniki są produkowane. A czemu ich nie ma w nasieniu? Tego nie wiemy. Mój m twierdzi, że nie będzie się obwiniał za coś na co nie ma wpływu. Wszystkie wyniki ma świetne i nie widzi żadnej swojej winy w tym, że nie ma ich w nasieniu. No i ja się mu nie dziwię i faktycznie nie winię.

    Rozmawialiśmy nie raz o dawcy. Nawet zaproponowałam, że możemy adoptować cały zarodek. Tak, aby nie było, że dziecko jest tylko biologicznie moje i aby nie było w przyszłości o to zarzutów. Nie i koniec. Plemniki ma więc możemy ciąć jajka i korzystać z jego zasobów aż się uda.

    No tak to u mnie wygląda. U mnie pęcherzyków rokujących jest 10. Mniej niż przy protokole krótkim, ale faktycznie wszystkie równej wielkości, tak jak lekarz mój planował. A jak z jakością to się okaże. Jutro na wizycie dowiem się kiedy punkcja, ale na 99% w piątek. Emocji u mnie nadal darmo szukać. Powoli chyba jedynie zaczynam czuć się z tego powodu winna.

  • Baniusia Przyjaciółka
    Postów: 119 26

    Wysłany: 24 lutego, 19:47

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Jestem po wizycie. Pęcherzyków rokujących jest obcenie tylko 7. O 4 sztuki będziemy jeszcze walczyć dzis i jutro. W sobotę punkcja to się okaże po niej czy udało się wywalczyć.

  • Nasza historia Autorytet
    Postów: 495 156

    Wysłany: 25 lutego, 22:13

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Baniusia wrote:
    Jestem po wizycie. Pęcherzyków rokujących jest obcenie tylko 7. O 4 sztuki będziemy jeszcze walczyć dzis i jutro. W sobotę punkcja to się okaże po niej czy udało się wywalczyć.
    3mam kciuki! Moje pecherzyki tez rosły nierówno, dodatkowo mam wysokie AMH bo 4,8. Na podglądach rokujących miałam może 8, a finalnie było pobranych 12, wiec jeszcze do punkcji mogą dojrzeć! Będzie dobrze!! 🤞

    Baniusia lubi tę wiadomość

  • Baniusia Przyjaciółka
    Postów: 119 26

    Wysłany: 26 lutego, 10:24

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Nasza historia wrote:
    3mam kciuki! Moje pecherzyki tez rosły nierówno, dodatkowo mam wysokie AMH bo 4,8. Na podglądach rokujących miałam może 8, a finalnie było pobranych 12, wiec jeszcze do punkcji mogą dojrzeć! Będzie dobrze!! 🤞

    Dziękuję. A najśmieszniejsze jest, że na usg przed stymulacją w obu jajnikach w sumie zawsze miałam po 23-25 pecherzyki. Mało odpowiada na stymulację. Martwiło mnie to, kiedy czytałam, że inne dziewczyny miały pobierane po 15 czy po 20 a rekordzistka 34. Przestało martwić kiedy zrozumiałam, że nie ilość a jakość. Jak nie tym razem to następnym.

    Jutro punkcja a mnie najbardziej martwi jak mój piesek zniesie rozłąkę, bo pierwszy raz zostanie sama 😶.

  • lindalia Autorytet
    Postów: 259 129

    Wysłany: 27 lutego, 12:24

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Baniusia, jak punkcja ?

    Baniusia lubi tę wiadomość

    I IVF - stymulacja przerwana, za mała ilość pęcherzyków, bez punkcji
  • Baniusia Przyjaciółka
    Postów: 119 26

    Wysłany: 27 lutego, 15:04

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    lindalia wrote:
    Baniusia, jak punkcja ?

    7 ładnych oocytów. Poprzednio pobrano mi 8 pęcherzyków, ale na były puste, więc było 6 oocytow. Także teraz jest ciut lepiej z ilością.

    Z jakością zobaczymy. W poniedziałek embriolog ma zadzwonić i przekazać czy mamy zarodki oraz ewentualnie ile sztuk.

    Nasza historia lubi tę wiadomość

  • Nasza historia Autorytet
    Postów: 495 156

    Wysłany: 27 lutego, 18:03

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Baniusia wrote:
    7 ładnych oocytów. Poprzednio pobrano mi 8 pęcherzyków, ale na były puste, więc było 6 oocytow. Także teraz jest ciut lepiej z ilością.

    Z jakością zobaczymy. W poniedziałek embriolog ma zadzwonić i przekazać czy mamy zarodki oraz ewentualnie ile sztuk.
    Trzymam kciuki! Daj znać jak się sprawy maja. 🤞

    Baniusia lubi tę wiadomość

  • Baniusia Przyjaciółka
    Postów: 119 26

    Wysłany: 1 marca, 11:56

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Nasza historia wrote:
    Trzymam kciuki! Daj znać jak się sprawy maja. 🤞

    Dostałam info, że mamy 3 ładne zarodki. Transfer jutro.

    Nasza historia lubi tę wiadomość

  • lindalia Autorytet
    Postów: 259 129

    Wysłany: 1 marca, 12:43

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Trzy piękne szanse! Podajcie jeden ?
    Zaopatrz się w ananasa :)

    I IVF - stymulacja przerwana, za mała ilość pęcherzyków, bez punkcji
  • MałaMi93 Ekspertka
    Postów: 232 134

    Wysłany: 1 marca, 14:39

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Nasza historia bardzo bardzo mi przykro ze was to spotkało :(( przesyłam mnóstwo uścisków ! Każda decyzja która podejmiecie będzie dobra, najważniejsze żebyście byli jej pewni 😘😘😘

    Nasza historia lubi tę wiadomość

‹‹ 450 451 452 453 454 ››
Zgłoś post
Od:
Wiadomość:
Zgłoś Anuluj

Zainteresują Cię również:

Ciąża po 40 - jak zwiększyć szanse na zajście w ciążę

Czy starania o ciążę po 40 roku życia różnią się? Na co zwrócić uwagę i jak zwiększyć swoje szanse? Przeczytaj 5 sprawdzonych sposobów na zwiększenie szans na zajście w ciążę po 40 roku życia. 

CZYTAJ WIĘCEJ

Stres oksydacyjny w plemnikach jako przyczyna męskiej niepłodności

Wiadomo, że stres może mieć negatywny wpływ na funkcjonowanie całego organizmu. Ale co ma wspólnego stres oksydacyjny z plemnikami? Czy może być on przyczyną męskiej niepłodności? Dowiedz się, skąd bierze się stres oksydacyjny oraz jak diagnozuje się jego obecność w męskim nasieniu?

CZYTAJ WIĘCEJ

Progesteron - dlaczego jest tak ważny podczas starania o dziecko?

Progesteron to jeden z najważniejszych hormonów dla kobiecej płodności. Jaką rolę odgrywa podczas starania o dziecko, przy zapłodnieniu i we wczesnej ciąży? Jakie są normy i co się dzieje, kiedy stężenie progesteronu jest za niskie? Jak wygląda leczenie luteiną dopochwową i doustną? 

CZYTAJ WIĘCEJ
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego