Forum Poronienie Poród martwego dziecka
Odpowiedz

Poród martwego dziecka

Oceń ten wątek:
  • maja35 Autorytet
    Postów: 1141 921

    Wysłany: 24 stycznia 2015, 20:10

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    mamaNieMama na mnie tez ksiazka zrobila lepsze wrazenie.Zaraz sobie zobacze ten film co ty napisalas,bo nie slyszalam o nim.

    Suri przykro mi z powodu Twojego aniołka i trzymam kciuki za szczesliwe rozwiazanie.Tym razem musi byc u nas dobrze.

    yn3dsvl.png
    córcie 17 lat i 19 lat.
    Moi 2 Anielscy synkowie [*] [*] 20.02.2014. (18tc)
    Ciocia aniołka Julci (*) 24.01.2015 (37tc)
  • maja35 Autorytet
    Postów: 1141 921

    Wysłany: 24 stycznia 2015, 20:20

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    suri nikt nikogo tu nie bedzie linczował.To kazdego indywidualna sprawa,kto gdzie i w jakim wieku.Powiem Ci tylko,ze mam córke w Twoim wieku :-) Trzeba sie teraz modlic o nasze malenstwa zeby urodzily sie zdrowe.Ja moja corke tez urodzilam jak mialam 18 lat :-)
    Moge wiedziec,czemu nie powiedzialas chlopakowi o waszym utraconym malenstwie? a rodzice wiedzieli?

    yn3dsvl.png
    córcie 17 lat i 19 lat.
    Moi 2 Anielscy synkowie [*] [*] 20.02.2014. (18tc)
    Ciocia aniołka Julci (*) 24.01.2015 (37tc)
  • nick nieaktualny

    Wysłany: 24 stycznia 2015, 20:46

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Jejku przeraszam. teraz zobaczylam ze napisalam w zlym watku . mialam to napisac w aniolkowych mamach :(
    Nie powiedzialam rodzicom. :( Balam sie. Teraz oczywiscie widza i bardzo sie ciesza ze beda dziadkami.
    Jemu nie powiedzialam bo nie potrafie tego powiedziec na glos.
    Wtedu nie bylismy te tak blisko ze soba. On pracowal za granica, potem duzo w Polsce i zadko sie widywalismy. Moze kiedys sie odwaze i mu powiem.

  • maja35 Autorytet
    Postów: 1141 921

    Wysłany: 24 stycznia 2015, 21:09

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    suri nic nie szkodzi,ze napisalas tutaj.Wszystkie tutaj mamy aniołki w niebie i nie ważnie czy urodziły sie naturalnie czy bylo to poronienie.Każda istotka jest dla nas ważna ,obojetnie czy to będzie 8 czy 30 tydzien.

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 24 stycznia 2015, 21:10

    yn3dsvl.png
    córcie 17 lat i 19 lat.
    Moi 2 Anielscy synkowie [*] [*] 20.02.2014. (18tc)
    Ciocia aniołka Julci (*) 24.01.2015 (37tc)
  • nick nieaktualny

    Wysłany: 24 stycznia 2015, 22:47

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Agnb6 dzięki za polecenie filmu. Jest piękny... Też się poryczalam, tak bardzo wiedziałam co ona czuje. Chciałabym doczekać się zdrowego, żywego maleństwa...

    agnb6 lubi tę wiadomość

  • maja35 Autorytet
    Postów: 1141 921

    Wysłany: 25 stycznia 2015, 14:25

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Ja też sobie sciagnelam ten film ale obejrze go sobie dopiero po porodzie.

    MamaNieMama doczekasz się jeszcze zdrowego maleństwa. Znam dużo osób które po takiej tragedii mają zdrowe dzieciatka.Najważniejsze,to sie nie załamywać i walczyc dalej.

    yn3dsvl.png
    córcie 17 lat i 19 lat.
    Moi 2 Anielscy synkowie [*] [*] 20.02.2014. (18tc)
    Ciocia aniołka Julci (*) 24.01.2015 (37tc)
  • nick nieaktualny

    Wysłany: 25 stycznia 2015, 14:38

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Czytałam książkę...ryczałam jak bóbr.
    Zresztą, kiedy ja nie ryczę jak bóbr? ;((

  • nick nieaktualny

    Wysłany: 25 stycznia 2015, 16:26

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Return to zero ..ogladalam wczoraj i wylam tez jak bóbr..piękny film,ale niestety tragizm..wszystkie rozumiemy, co ona czula,każda z nas to przeszla..ja.dzis.bylam u synka na cmentarzu,śnieg zasypal grobem...niedlugo pomniczek bxedziemy stawiać..aż,mnie to przeraża,ale chce żeby mial przepiękny pomnik, aniolki, które będą.go strzegly ii kwiatki, które będą przypominać mu o nas,ze.my pamiętamy..ja wiem i wierze,ze.moim synkiem w niebie opiekuje.sie.mój tata i mojego partnera tata, dzadziusiowe [*] i nie tylko oni,chronią ich..a kiedys my.dolaczymy do nich.
    To wszystko straszne..ja tez nie wiedzialam,ze tyle.aż nas.tu,ze.tyle takich przypadków,śmierci maleństw..slonce dla nas zaświeci,nic bez.powodu sie.nie dzieje!
    Ja.ciągle.nie.moge sie pogoodzic sie.ze.strata.synka,ciągle pamietam porodowke,caly ten ból..
    Miedzy mna a partnerem tez kolorowo nie jest,nie olazujemy sobie żadnych. Uczuć i mieszkamy jak lokatorzy..dzis.w koncu wyszliśmy na.spacer..bylo inaczej,mam zamiar starać sie.i walczyć o nas,chce kolejnego dziecka,chce dac mu milosc,kochać..nigdy nie zapomnę o synku,ale.musze zapelnic pustkę,bo mnie to poprostu zabija..nade nnamj mieszka maleńki chlopczyk..jak slysze jego śmiech..nie musze chyba mowic co czuje wtedy..gdy mówi mama i tata..
    Jest mi hak bardzo ciezko...w. środę mina 3 tygodnie od porodu, 2 od pogrzeBU..

    Aniolek[*] 07.01.15

  • nick nieaktualny

    Wysłany: 25 stycznia 2015, 16:38

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Pani psycholog na ostatniej wizycie spytała mnie czemu tak reaguję na siostrę męża a całkiem inaczej na moją siostrę, która urodziła syneczka 5 dni przed naszym ślubem? (Pozwolę nadmienić, że nasz ślub odbył się w sierpniu a trzy tygodnie wcześniej miałam zabieg)
    I dało mi to sporo do myślenia.
    Moja siostra zaszła w ciążę, jeszcze za nim my zdecydowaliśmy się też się postarać. A z siostrą męża zaszłyśmy niemalże tego samego dnia (w terminach porodu było 12 dni różnicy) i sądzę, że to jest właśnie ta kolosalna różnica, która sprawia, że ile razy pomyślę o siostrze męża albo gdzieś się widzimy od razu wpadam w smutek, żal i złość.
    Drugą różnicą jest kontakt. Wiadomo, z moją siostrą tu się pokłócimy, tu coś ale jednak trzymamy kontakt. Z siostrą męża kontakt się urwał kiedy się wyprowadziła z domu.
    Fakt pozostaje faktem, że cierpię ile razy zobaczę jakąś kobietę w ciąży albo czyjeś maleństwo...

    Jestem w strasznym szoku, ile kobiet traci swoje dzieci.
    Dopóki wyżej wspomniana siostra nie poleciła mi tego forum myślałam, że jestem jakimś ...brakuje mi słowa. Chodzi mi o taką osobę, która jest jedną z nielicznych i na dodatek wytykanych palcami. Dowiedziałam się, że niestety jest nas więcej, ale dzięki temu możemy się wzajemnie wspierać.

  • nick nieaktualny

    Wysłany: 25 stycznia 2015, 17:03

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Moja bratowa jedna ma dwójkę dzieci,jeden chlopczyk 2 latka,w tym roku 3,jegomoge wziac na ręce,przytulić..drugi ma niecale pól roku,jestem jego chrzestna..nie potrafię go znów wziac.na ręce,gdy sie do mnie uśmiecha nawet mnie to nie ciesze,y..udaje,ze tak,żeby nie robic przykrości..zabobon..nie bądź chrzestna w ciazy,u niego bylam..nuw mam pretensji,ani żalu,ale poprostu nie potrafię wziac go na ręce i przytulić,boje sie,bo mój maly synek mi sie przypomina i boli mnie,ze to.jego.powinnam trzymac..druga bratowa tez ma dwójkę dzieci,w tym jedno to noworodek i mialysmy tak samo.ostatnia miesiaczke i ten sam termin..niedlugo robia chrzciny a ja nie wiem czy pojedziemy..boje sie zobacze,byc tak maleńkie dziecko..żal.mi bo.my tez powinniśmy zrobic chrzciny..wszystko bylo zaplanowane..nie mogę patrzeć na wózki,które.jeżdżą po chodniku, bo to mnie wprowadzVw rozpacz..zbyt świeże rany..
    Jest taka książka "kolysanka dla aniola"po stracie d,iecka..probowalam czytać,ale nie dalam rady..historie opisane podobne do naszych..jak sobie radzić..moze komuś pomoze..ja spróbuję jeszcze raz przeczytać...

  • nick nieaktualny

    Wysłany: 25 stycznia 2015, 17:13

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Tą książkę masz w tradycyjnej formie czy w pdf ?

  • nick nieaktualny

    Wysłany: 25 stycznia 2015, 17:43

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Właśnie też miałam spytać o książkę, bo nie mogę jej nigdzie znaleźć.
    Moja bratowa urodziła miesiąc przede mną. Mój mąż został chrzestnym ich dziecka. Chrzest już był jak mojej córki nie było na świecie, oboje bardzo to przeżyliśmy, nie mogę patrzeć jak mój mąż trzyma noworodka na rękach, czuje się wtedy, że go bardzo zawiodłam, że nie urodziłam żywego maleństwa. Widzę jak mąż patrzy na dzieci, jak bardzo pragnął naszej córeczki.
    Moja bratowa w ciąży czuła się fatalnie, ciągle wymiotowała, miała cukrzyce... a ja w ciąży czułam się idealnie, mogłabym być ciągle w ciąży, miałam piękne włosy, piękną cerę, piękny biust. Ona narzekała, ja byłam przeszczęśliwa. Ona urodziła zdrowego żywego synka, ja zdrową, ale martwą córeczkę.
    Tak bardzo jej zazdroszczę, że go ma, zazdroszczę każdej kobiecie, którą widzę z maleńkim dzieckiem, ale z drugiej strony cieszę się, że mają zdrowe dzieci i nie przeżyły tego co my.
    Czarna ja tak samo chcę szybko postawić pomniczek dla mojej małej, chcę żeby miała ładnie, chociaż tyle mogę dla niej zrobić. Radzę Ci żebyś zadbała o swój związek, partnerowi też jest trudno, on też stracił dziecko, a w takich tragediach każdy zapomina o ojcach. Każdy użala się nad matkami, pomijając ich. A oni cierpią tak samo jak my, a nawet bardziej, bo widzieli nas cierpiące w szpitalu i nie mogli nic zrobić, nie mogli odebrać nam bólu...

  • nick nieaktualny

    Wysłany: 25 stycznia 2015, 19:23

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Rotenkopf wrote:
    Tą książkę masz w tradycyjnej formie czy w pdf ?
    tradycyjnetradycyjnej formie,ale moge przeslanowac i wrzucić,jeśli chcesz..

  • nick nieaktualny

    Wysłany: 25 stycznia 2015, 19:25

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Z.moim partnerem sprawa wyglada inaczej..ale mniejsza oto..

  • nick nieaktualny

    Wysłany: 25 stycznia 2015, 21:09

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Bylabym wdzieczna ;)

  • nick nieaktualny

    Wysłany: 25 stycznia 2015, 22:42

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Jutro przeskanuje i wysle.

  • Mama_Mai Autorytet
    Postów: 1797 1497

    Wysłany: 26 stycznia 2015, 10:32

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Czarna23 czy ja też mogłabym poprosić cię o tą książkę?

    Aniołek 6/8 tc [*] 16.11.2013
    Maja zD 40tc [*] 23.10.2014❤❤❤
    Wojtuś 19.11.2015 ❤❤❤
    Zosia 10.08.2017 ❤❤❤
  • nick nieaktualny

    Wysłany: 26 stycznia 2015, 11:44

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    tak patrze na facebook, znajomi zamieszczają zdjęcia swoich uroczych dzieci, a matki tychże uroczych dzieci płaczą nad swoim losem, użalają się że muszę karmić dzieci, że muszą się z nimi bawić. poczytajcie http://matkapauka.blogspot.com/2015/01/a-niech-mi-ktos-ka-powie.html

    nawet kurw* nie wiedzą ile dałabym żeby być na ich miejscu !!!!!!!!!

  • Mysia 15 Autorytet
    Postów: 1560 870

    Wysłany: 26 stycznia 2015, 12:44

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    I ja właśnie nie rozumiem tych bab. Nie wiedzą jakie to ogromne szczęście urodzić żywe, zdrowe dziecko. Mnie też ta ich głupota potwornie denerwuje. "Biedne" skrzywdzone przez los, ponieważ siedzą w domu z dziećmi, karmią, przewijają i są tak potwornie nieszczęśliwe.

    Maja nasz kochany Groszek 20 tc 23.12.2014 [*] Tak ciężko dalej żyć.
    zem32n0alr3vfj1n.png
    iv09cwa14ccjvtbo.png

  • magdzia26 Autorytet
    Postów: 6509 11640

    Wysłany: 26 stycznia 2015, 16:02

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    mam nadzieję, że się nie obrazicie że napiszę parę słów od siebie bardzo wam wszystkim współczuję i modlę się o to abyście jak najszybciej znalazły ukojenie swojego cierpienia bo nie jestem w stanie sobie nawet wyobrazić tego jakie to musi być straszne :(
    Ja mogę się cieszyć swoim synkiem całe szczęście i każdego dnia dziękuję Bogu, że dał mi mojego skarba niestety nie było tak kolorowo od początku. Moj maluszek po 20h porodu zaczął tracić tętno, szybkie cc, niestety nie usłyszałam płaczu i nie zobaczyłam swojego dzieciątka byłam tak oszołomiona bólem i znieczuleniami, że nie zdawałam sobie sprawy co się dzieje dopiero jak trafiłam na salę pooperacyjną przyszła lekarka i oznajmiła, że stan mojego dziecka jest bardzo poważny że jest wspomagany sztucznym oddychaniem, że prawdopodobnie ma infekcję którą przejął odemnie jak był w moim brzuszku oraz wrodzone zapalenie płuc. Zostałam sama niemogąc się ruszyć, nie mogłam zebrać myśli to było takie straszne uczucie leżeć ze świadomością że gdzieś mój maluszek walczy o życie i nie móc go nawet zobaczyć to były najdłuższe godziny w moim życiu leżałam i wyłam obok mnie leżały dwie dziewczyny tez po cc ze swoimi dzieciaczkami a ja byłam sama i nie wiedziałam co się dzieje z moim skarbem...Po 12 h od cc mogłam pójść do swojego maluszka był taki biedny cały pokłuty i z tym wszystkim ponaklejanym na swoim malusim ciałku :( całe szczęście antybiotyki zadziałały i mój maluszek doszedł do siebie ale jak sobie pomyślę, że tak mało brakowało, że przez durne upieranie się lekarza który nie chciał wcześniej zrobić cc pomimo że były do tego wskazania mój synuś mógł się udusić...

    zrz6x1hpqvnjwkat.png
    dqpr2n0afwpg3f4t.png[/url]
    Aniołek 16.08.2016 <3
‹‹ 17 18 19 20 21 ››
Zgłoś post
Od:
Wiadomość:
Zgłoś Anuluj

Zainteresują Cię również:

Histeroskopia skuteczna metoda diagnostyki i leczenia niepłodności

Histeroskopia to metoda, która pozwala wykryć i wyleczyć niektóre przyczyny niepłodności: polipy macicy, zrosty, mięśniaki. Histeroskopia diagnostyczna czy histeroskopia zabiegowa - kiedy warto zdecydować się na zabieg?  Jak wygląda histeroskopia? W którym momencie cyklu wykonuje się zabieg? Jakie mogą być skutki uboczne? 

CZYTAJ WIĘCEJ

Plamienie i krwawienie międzymiesiączkowe - najczęstsze przyczyny

Czym najczęściej jest spowodowane plamienie lub krwawienie międzymiesiączkowe? Jak odróżnić plamienie od krwawienia z pochwy? Czy brązowe plamienie przed okresem to niepokojący objaw? Kiedy warto skonsultować się z lekarzem? 

CZYTAJ WIĘCEJ

Metody leczenia endometriozy - techniki leczenia, skuteczność, koszty

Endometrioza jest w dalszym ciągu bardzo tajemniczą chorobą. Nic dziwnego, że zarówno diagnostyka, jak i leczenie nie należą do łatwych. Jakie metody stosuje się w zależności od postaci endometriozy? Na czym polegają? Czy są one skuteczne? Jakie czynniki zwiększają szanse na powodzenie leczenia operacyjnego? Czy leczenie endometriozy jest drogie? 

CZYTAJ WIĘCEJ
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego