Forum Poronienie Poród martwego dziecka
Odpowiedz

Poród martwego dziecka

Oceń ten wątek:
  • Asia1995 Debiutantka
    Postów: 6 0

    Wysłany: 5 lipca, 11:04

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    ja robilam i wszystkie wyszly ok

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 5 lipca, 13:51

  • Krysia1411 Przyjaciółka
    Postów: 84 22

    Wysłany: 5 lipca, 14:07

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Ja tez ;).
    Nawet się zastanawiałam czy to dobrze czy źle, bo z jednej strony chciałabym coś znaleźć, a z drugiej lepiej być zdrowym... ;).

    27tc - 😢 [*] 11.2020
  • Asia1995 Debiutantka
    Postów: 6 0

    Wysłany: 5 lipca, 16:18

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    to dobrze ze nic nie wyszlo ale z drugiej strony ta niepewność jak mogła być przyczyna smierci dziecka

  • Krysia1411 Przyjaciółka
    Postów: 84 22

    Wysłany: 5 lipca, 18:08

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Wiem, znam ten ból...
    Też do dzisiaj nie mam pewności co tak naprawdę się stało, ze zdrowe dziecko musiało umrzeć...
    Ale kiedyś mi lekarka powiedziala zs lepiej nic znaleźć, wiesz że jesteś zdrowa i to daje nadzieję na żywe i zdrowe dziecko w przyszłości ;) i chyba lepiej tak o tym myśleć....

    27tc - 😢 [*] 11.2020
  • Asia1995 Debiutantka
    Postów: 6 0

    Wysłany: 6 lipca, 10:25

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Dlamnie to jest dziwne ze zdrowe dziecko umiera bez zadnej przczyny . Tak dokładnie lepiej tak myslec

  • Lucy91 Autorytet
    Postów: 1861 1231

    Wysłany: 11 lipca, 18:28

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Krysia1411 wrote:
    Niestety dla lekarzy jesteśmy tylko statystyka..
    Dla nich "takie rzeczy się zdarzaja" A dla nas w jednym momencie wali się cały świat...
    Zlecili Wam chociaż jakieś badania przed staraniami o kolejne dzieci?
    Większość z nas tutaj ma to przerobione i na pewno chętnie pomoże ;).

    Mi nic nie powiedzieli co mogę zbadać. Tylko że kontrolą za 6 tygodni u swojego ginekologa oraz ściągnięcie szwow za tydzień.
    Masakra .
    Zaczęłam szukać I badać na własną rękę.

    Aniołek Franek - 36 tc (*) 20.03.2021

    16.07 - beta 35.1 (II)
    3.08 - mamy serduszko 💓
    14.09 - prenatalne I 💙

    Czekamy na Ciebie :
    c55f0dw4681gimwl.png
  • VianEthel2 Autorytet
    Postów: 3048 2045

    Wysłany: 13 lipca, 22:17

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Cześć dziewczyny.

    Dawno nie zaglądałam, ale opieka nad Dianą pochłania mnie całkowicie. Tata pracuje, więc można powiedzieć, że jestem z nią sama od rana do 17:00 a i potem w kryzysowych sytuacjach jestem potrzebna. Wieczorami znów, kiedy mała zaśnie to siły mam na tyle, żeby się jako tako ogarnąć i po raz ostatni usiąść z laktatorem. Generalnie, albo dotarłam do kresu wytrzymałości, albo coś niedobrego dzieje się z moim organizmem. Wieczne zmęczenie, brak sił i spadek wagi (w tym momencie nie jest to dla mnie powód do dumy, ale do szukania przyczyny, bo ważę 7kg mniej niż przed ciążą i zaraz zejdę poniżej 50kg)

    Diana jest bardzo radosnym dzieckiem. Wygląda na to, że pożegnaliśmy już kolki. Śmieje się, krzyczy i coraz więcej rzeczy ją interesuje. Ostatnio był etap fascynacji drzewami, teraz nauczyła się łapać przedmioty przed sobą oburącz, sięga do mojej twarzy i odkryła, że ma kolanka ;) Chyba idą też zęby bo wszystko ląduje w buzi, a najlepszym gryzakiem jak wiadomo są mamine palce.

    Żeby nie było za różowo to mamy troszkę rehabilitacji, bo jednak ma wzmożone napięcie i trzeba popracować.

    I tak mija dzień za dniem, gdzie każdą wolną chwilę próbuję przeznaczyć na ogarnięcie domu (no średnio mi to wychodzi przy jej turbo-drzemkach po 20 minut) lub ściąganie (dziś rekord - obudziła się po 1,5 minuty od włączenia laktatora). Minął mi czerwiec - mój najgorszy miesiąc w roku. Oczywiście nie zapominamy o Naszym Aniołku - przychodzimy we trójkę i Diana zawsze wtedy tak na nas mądrze patrzy (chyba, że akurat śpi) i jest zazwyczaj cichutko.

    Nie spamiętałam wszystkich, ale chcę przywitać nowe dziewczyny i jak zawsze powiem, że przykro mi Was tu widzieć. Wspieram całym serduszkiem w tych trudnych chwilach.

    Breath_less, Lucy91, Kitaja, Jagnieszka86, Kaja05, Lumi86, Evli, Pani Alenka, Kira93, Iruchna80, LaLa900 lubią tę wiadomość


    👸: 1,70cm ->4.86cm ->6.05cm ->129g ->174g♀️ ->395g ->522g ->683g ->998g ->1449g ->1881g ->2193g ->2518g-> 2720g
    Diana: 23.02.2021
    Weronika(ur. 25tc): 08-24.06.2019(*)
    Okolice Warszawy
  • Mgd Przyjaciółka
    Postów: 94 25

    Wysłany: 16 lipca, 13:48

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Cześć wam.

    Też dlugo tutaj nie zaglądałam.

    VianEthel
    A to dopiero początek 😅 potem raczkowanie, ciekawość wszystkiego i pilnowanie, pierwsze kroki itp itd., ale to wszystko to jest takie fajne, mimo że tez czasami i wykanczajace .

    A u mnie trochę nowych wieści.
    Z 2 tygodnie temu dowiedziałam się, że mój brat spodziewa się drugiego dziecka , wszystko pięknie ładnie, ale jak na złość mają termin całkiem na początek lutego - na ten termin byla moja córeczka, która urodziła się 26.01 - I ciągle myślę o tym, że jeśli los będzie tak złośliwy i urodzi im się w ten dzień to ręce mi opadną.
    Ogolnie ich ciążę to są złośliwe😜 ( wiadomo, że przypadkowo) bo pierwsze ich dziecko poczęło się w czasie kiedy nasza mała zmarła , po 2 tyg od naszej straty oni dowiedzieli sie, ze będą mieć dziecko. A teraz drugie na termin naszej zmarłej malutkiej .. Okropnie złośliwe zrządzenie losu. Dziwne odczucia.

    A tak z pozytywnych rzeczy, to po 3-4 dniach od wieści mojego brata okazało się, że ja też jestem w ciąży ( tyle, że termin na początek marca) 😳😀 także mam wielką nadzieję, że nasz synek doczeka się rodzeństwa , że wszystko skończy się dobrze ❤

    Jagnieszka86, Evli, Lucy91, Kira93, VianEthel2, LaLa900 lubią tę wiadomość

    Julka 26.01.2018🕯️💔
    Mikołaj 11.06.2019 🌈💙
  • Evli Autorytet
    Postów: 3511 2381

    Wysłany: 16 lipca, 20:53

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Vian widze że Ty też odciągasz pokarm przy drugiej ?
    Ja przy pierwszej nie miałam wyjścia ze względu na wcześniactwo i przy drugiej nie umiałam inaczej funkcjonować i wisiałam na laktatorze 9 mc 🙈
    Co do wagi to nie pomoge, może skonsultuj z lekarzem…ja chciałabym zgubić 😬

    Mgd Wielkieeeee gratulacje 🤩🤩🤩

    Co do dat..to u mnie w najbliżej rodzinie urodził się dzieciaczek w dniu kiedy moja córka zmarła.. Rano cała rodzina się cieszyła a wieczorem płakała.. Jest dziwnie ale do przeżycia 😶

    Nowe dziewczyny przykro mi bardzo 💔💔💔

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 16 lipca, 21:03

    2019 👧🏼 [*]6mż
    2020 👧🏼🌈
  • Mgd Przyjaciółka
    Postów: 94 25

    Wysłany: 17 lipca, 08:40

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Dziekuuje 😁❤

    O, to tak zaraz inaczej na duszy, że i w tym przypadku nie jestem sama, i to że piszesz, że jakoś to przeżyłaś. Mam nadzieję jednak, że ta data nie powtórzy się u nas i nie będę musiała próbować tego znieść.

    A jeszcze co do VianEthel to może to wszystko stres, przemeczenie, bo skoro tyle chudniesz to obstawiam, że b.mało jesz? Czy jesz normalne posiłki i mimo to spadek wagi?

    Julka 26.01.2018🕯️💔
    Mikołaj 11.06.2019 🌈💙
  • VianEthel2 Autorytet
    Postów: 3048 2045

    Wysłany: 19 lipca, 17:37

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Mgd no z jedzeniem różnie bywa, ale nie powiedziałabym, że jem mało. Podejrzewam, że może ciut mniej niż mój mąż (no dobra, on akurat jest bardzo drobny i do tego niski). Podejrzewam, ze tarczyca może wariować.
    Gratuluję fasolki pod sercem :)

    Evli no mam już dość tego laktatora. Diana w piątek skończy 5 miesięcy, mleka jest mało (na ok 3 karmienia z 7), będę podawać dokąd będzie, ale nie mam siły już walczyć o każdą kroplę czy zwiększanie ilości.

    U mnie była podobna sytuacja. Bratowa zaszła w ciążę mniej więcej w okolicy pogrzebu Weroniki. No a o Dianie dowiedziałam się w rocznice jej odejścia.


    👸: 1,70cm ->4.86cm ->6.05cm ->129g ->174g♀️ ->395g ->522g ->683g ->998g ->1449g ->1881g ->2193g ->2518g-> 2720g
    Diana: 23.02.2021
    Weronika(ur. 25tc): 08-24.06.2019(*)
    Okolice Warszawy
  • Lumi86 Autorytet
    Postów: 264 100

    Wysłany: 20 lipca, 12:26

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Mgd, gratulacje!!! <3
    Evli i Vian, miło was czytać :) Uściski dla was i waszych maluchów.

    Mój tęczowy synek skończy niedługo pół roku. Jesteśmy pod kontrolą nefrologa i fizjoterapeuty, ale ogólnie rozwija się bardzo dobrze :)
    Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że o niego walczyliśmy i że jest z nami.

    Mimo to myśli o córce są wciąż ze mną :( pewnie już tak zostanie.

    Trzymam kciuki za wszystkie dziewczyny w tym wątku.

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 20 lipca, 12:29

    LaLa900 lubi tę wiadomość

    09.2017 synek
    09.2019 [*] córeczka 40 tc
    04.2020 puste jajo płodowe
    02.2021 tęczowy synek <3
  • Mgd Przyjaciółka
    Postów: 94 25

    Wysłany: 21 lipca, 07:47

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Dziękujemy 😊❤

    No to jak normalnie jesz to może faktycznie np tarczyca, wizyta u lekarza powinna rozwiać wątpliwości.
    Trochę aż zazdroszczę tego chudnięcia, ode mnie jakoś tak same kg nie chcą odejść :))
    A co do karmienia ja miałam też mało pokarmu, w 3 miesiącu przestałam karmić, bo zanikł , a już wcześniej musiałam dokarmiać mm, bo inaczej by nie szło, a też nie myślałam, żeby z siebie wyciskać do ostatniej kropli no i męczyć się- co nie znaczy, że jestem jakas wyrodna matka :d

    Ciezko zniesc jak komuś pojawia się szczęście w okolicach dnia w którym nam wywrocilo życie do góry nogami.- przynajmniej mi.

    I myśli o naszych aniołkach już zawsze zostaną, nawet jakby się miało gromadkę dzieci to i tak będzie ta jedna mała pustka .

    Julka 26.01.2018🕯️💔
    Mikołaj 11.06.2019 🌈💙
  • KiniaKl Znajoma
    Postów: 30 3

    Wysłany: 26 lipca, 21:08

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Cześć wszystkim. Do 27.06.2021 żyliśmy w dużym szczęściu. Nic nam nie brakowało. Mamy już jedną córkę 11lat. Jesteśmy amatorami w chowie drobiu, uprawie jarzynki itd. Po prostu swoje to najlepsze. Wszystkiego mamy w tym roku na zaś. Żeby można każdego z najbliższych obdarować. W końcu zdecydowaliśmy się na kolejne dzieciątko. Mój instynkt macierzyński nie dawał mi spokoju. Rok starań, potem widok dwóch kresek. Co to za radość. Aż do momentu gdy wszystko stanęło w jeden ferelny tydzień. Wszystkie badania w ciąży wychodziły wzorowo. W 35tygodniu ciąży u lekarza gin wszystko w porządku. Ktg bez zarzutów. W 36tygodniu lekko spuchły mi nogi(w końcu upał,ciąża). Siostra też w ciąży puchła. Synek mniej się ruszał. Ale przecież coraz bliżej,coraz mniej miejsca miał. Córkę urodziłam w 38tygodniu. Wiem że w piątek jeszcze czkawkę miał. Ale coś musiało się stać i z piątku na sobotę musiał umrzeć. W sobotę nie byłam pewna czy wszystko ok. Już wiem że wtedy jego ciałko już się przewalało w brzuszku. W niedzielę z rana pojechaliśmy na szpital. Już jak nie mogli znaleźć tętna wiedziałam, że nie jest dobrze. I tak zaczęło się czekanie na poród dzieciątka, które wiedziałam,że nie powita nas płaczem. Trafiliśmy na położną anioła. Wszystkie kobiety, które do nas przychodziły naprawdę były ok. Jedynie do lekarza mieliśmy "ale". Ale dzięki innym osobom nie sprawił, by nasza trauma była jeszcze większa. Dzięki mojemu cudownemu mężowi przeżyłam ten poród na tyle na ile się dało. Z synkiem byliśmy dopóki po niego nie przyjechali. Był śliczny, miał 2670g i 52cm. Nic nie wyglądało by coś mu dolegało. I tak jutro minie miesiąc od tego porodu. Chodząc wcześniej po cmentarzu i patrząc na grobiki dzieci nigdy nie myślałam, że my też będziemy jednymi z tych rodziców. Cmentarz mamy niedaleko, więc mogę do synka jeździć w każdej chwili. I tak to co zaplanowaliśmy nagle straciło radość. Dobrze, że mamy córkę. Chociaż strata dziecka to coś czego myślałam, że nigdy nie doświadczę. Cały dzień człowiek myśli, w snach to samo. Ciężko jest...

    Marysia 30.04.2010r. 🌈❤

    💔Arturek 27.06.2021r. 37tc👼
  • Mgd Przyjaciółka
    Postów: 94 25

    Wysłany: 28 lipca, 10:54

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Strasznie mi przykro, że musiała do nas dołączyć.
    W tym całym nieszczęściu to dobrze ,że masz męża i córkę- łatwiej jest przejść przez tą stratę mając bliskich przy sobie. Chociaż strata boli bardzo długo, a w sumie to już chyba zawsze będzie boleć, tyle że z czasem jakoś oswaja się z tym bólem.
    I chyba żadna z nas nie myślała, że spotka nas taka tragedia jak strata dziecka. Okropny cios.
    A wiadomo jaka była przyczyna?

    KiniaKl lubi tę wiadomość

    Julka 26.01.2018🕯️💔
    Mikołaj 11.06.2019 🌈💙
  • KiniaKl Znajoma
    Postów: 30 3

    Wysłany: 28 lipca, 13:42

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Czekamy na wyniki z sekcji. Jutro będę dzwonić czy coś wiadomo. Dziwne, że wszystkie prenatalne itd. wyszły wzorowo, żadnych przesłanek, że może się coś wydarzyć. Nie do ogarnięcia, jak takie maleństwo może przestać oddychać. Jeszcze na koniec ciąży nie spodziewałam się. Narazie jestem na etapie co by było gdybym jednak pojechała.Niedowierzanie i szok. Życie jest niesprawiedliwe. Zawsze trzymałam się, że dobro powraca. A zastanawiam się czemu nas pokarało...

    Marysia 30.04.2010r. 🌈❤

    💔Arturek 27.06.2021r. 37tc👼
  • Mgd Przyjaciółka
    Postów: 94 25

    Wysłany: 29 lipca, 09:03

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    To chyba każda z nas rozmyśla 'dlaczego my, za co nam to się stało ' , ale to chyba nie tędy droga, to okropne zrządzenie losu, ogromny pech, przypadek.
    Też pamiętam, że miałam jak Ty, że moja mała mniej się ruszała, nawet mowilam do męża i rodziców o tym to nikt nie pomyślał, że może stać się tragedia, każda sądził, że jestem na końcówce i juz mniej miejsca ma (jeszcze do tego 2 dni wczesniej mialam ktg i wszystko bylo dobrze) - a możliwe że wtedy już coś mogłam zareagować🤷🏼‍♀️ . Mi jedynie los oszczędził kolejnego czekania w bólu, bo nasza mała byla owinięta pępowina i to to była przyczyna..

    Julka 26.01.2018🕯️💔
    Mikołaj 11.06.2019 🌈💙
  • Ekta Autorytet
    Postów: 330 342

    Wysłany: 1 sierpnia, 22:24

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Witajcie, nigdy nie sądziłam że będzie mi dane dołączyć do takiego wątku 😪

    Opowiem naszą historię.
    W lipcu zeszłego roku w dniu swoich 40 urodzin zobaczyłam na teście II kreseczki, radość była ogromna. W sierpniu w 7 tc na wizycie dowiedziałam się że niestety jest puste jajo płodowe. Stwierdziliśmy że trudno, czasem się takie rzeczy zdarzają. Na szczęście obyło się bez zabiegu.

    W październiku znów radość, może już z odrobiną niepewności. Beta ładnie rosła, wizyta serduszkowa pełna stresu, ale ulga, bo serduszko ładnie biło.

    Mój prowadzący z racji mojego wieku skierował mnie na USG genetyczne i Pappę do bardzo dobrej pani doktor w szpitalu. Jakoś nie stresowałam się już, aż tu w trakcie badania, widzę po minie że coś jest nie tak. Okazało się że moje maleństwo ma wadę serduszka i słabo widoczną kość nosową. Wytłumaczono mi że ta wada najczęściej jest przy zespole Downa. Po wynik pappy miałam wrócić za tydzień. Przez ten czas przeczytałam chyba cały internet w poszukiwaniu nadziei. Wynik niestety bardzo niekorzystny, ryzyko zD 1:4. Dostałam skierowanie na amniopunkcję i na echo serca. To był bardzo trudny czas, mąż szukał winnych w sobie, we mnie, w lekarzach. Amniopunkcję miałam zrobioną już w 14 tc, genetyk zakwalifikował nas na badanie mikromacierzy, więc na wynik czekaliśmy tylko 3 dni. 31 grudnia odebrałam telefon "państwa synek ma zespół Downa" świat zawalił nam się na głowę. No i pytania od lekarzy jaka jest nasza decyzja. Mąż się wahał, ja nie miałam wątpliwości. Kochałam już tą maleńką istotę.

    Trafiliśmy na wspaniałych lekarzy i panią psycholog, otoczyli nas najlepszą opieką. Wszystkie badania były bardzo dobre, rokowania też, wada serduszka niewielka, możliwe że obejdzie się bez operacji. Z każdym tygodniem coraz bardziej cieszyłam się na przyjście synka. W 29 tc zaczęłam robić wyprawkę.

    W 30 tc rutynowa wizyta, szybkie badanie, szybkie usg i usłyszałam wyrok, całościowy obrzęk płodu, szanse na przeżycie praktycznie żadne 😭 tego samego dnia szpital i taka sama diagnoza. Przyjęli mnie na patologię ciąży, porobili wszelkie badania, zebrało się konsylium wielu specjalistów, wszyscy mówili że mały nie dożyje porodu. Modliłam się o cud. Po 1,5 tyg pobytu mój stan się pogorszył, skoczyło mi ciśnienie, zaczęłam cała puchnąć wytworzył się u mnie tzw zespół lustrzany, czyli to co miało dziecko, to samo robiło się u mnie, wystąpiło zagrożenie mojego życia. Pozwolili mi zdecydować czy chcę rodzić naturalnie, czy CC. Porodu SN synek by nie przeżył, zdecydowałam że muszę dać mu szansę i poprosiłam o CC. 2 godz później Miłoszek przyszedł na świat, nawet mi go nie pokazali, od razu zajął się nim sztab specjalistów. Zobaczyłam go dopiero w nocy jak wstałam po CC. Mój maleńki synuś, podłączony do mnóstwa wężyków, wprowadzony w śpiączkę, ale żył. Stałam nad nim i prosiłam by walczył. Były dni lepsze i gorsze. Już mieliśmy nadzieję że wyjdzie z tego, by następnego dnia usłyszeć że nerki przestały pracować, potem wykryto komórki nowotworowe we krwi, wdrożyli chemię. Niestety 17 maja po 17 dniach walki nasz dzielny wojownik przywdział anielskie skrzydła 😪 przytrzymali go na oddziale żebyśmy mogli przyjechać i się z nim pożegnać. To był pierwszy i ostatni raz gdy mogłam go wziąć na ręce i przytulić.
    Mimo iż mam jeszcze 3 synów, to tak bardzo tęsknię za Milusiem 💔

    Przepraszam że tak długo, może ktoś doczyta do końca.

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 1 sierpnia, 22:28

    Pani Alenka lubi tę wiadomość

    Miłoszek ❤️30.04.2021 (31+5) 🖤 17.05.2021 💔😪
    Czekamy na synka z ZD ❤️
    13.10.2020 - 🍀⏸️ (22 dc)
    21.08.2020 - puste jajo 8tc 💔
  • KiniaKl Znajoma
    Postów: 30 3

    Wysłany: 2 sierpnia, 00:07

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Ekta tule Cie mocno. Nie ma słów by pocieszyć. Strata dziecka to coś czego nie da się przeżyć bez bólu. Ja właśnie dzisiaj mam problem z zaśnięciem bo ciągle mi łzy lecą. Przypominam sobie ciążę, poród i pogrzeb Arturka. Obejrzałam przed chwilą piękny film: Niebo istnieje...naprawdę. Szukam ciągle czegoś co by troszkę zmniejszyło ten ból. Jak to poukładać sobie wszystko w głowie, jak zacząć się cieszyć.

    Ekta lubi tę wiadomość

    Marysia 30.04.2010r. 🌈❤

    💔Arturek 27.06.2021r. 37tc👼
  • Kaja05 Przyjaciółka
    Postów: 84 50

    Wysłany: 2 sierpnia, 18:17

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Dziewczyny. Bardzo mi przykro, że również dolaczylyscie do tego smutnego grona.

    Nie da się opisać słowami tego co czuje matka i tego co czuje ojciec po stracie.
    Każda z nas jest inna i każda inaczej będzid sobie radzić z tym bólem.

    Paradoksalnie - dobrze ze tu jesteście.

    Jeśli macie pytania lub zwyczajnie chcecie pogadać to piszcie.

    Jeśli macie ochotę wpadnijcie na insta na mój profil @cichy_porod

    Stworzyłam go dla wszystkich, którzy myślą że są sami na początku tej drogi.

    Wiele dziewczyn pisze do mnie prywatnie właśnie na instagramie, bo czasem potrzeba pogadać z kimś kto przeżył to samo.

    Dużo siły wam życzę! 🍀

    KiniaKl, Ekta lubią tę wiadomość

    Aniołek 39 t.c. Luty 2020
‹‹ 464 465 466 467 468 ››
Zgłoś post
Od:
Wiadomość:
Zgłoś Anuluj

Zainteresują Cię również:

Inseminacja (IUI) koszt i wskazania. Jaka jest skuteczność inseminacji?

Inseminacja domaciczna jest zabiegiem mającym na celu, ułatwienie zapłodnienia, poprzez skrócenie drogi, jaką mają do pokonania plemniki do komórki jajowej. Czy warto ją wykonać, jaki jest koszt i przy jakich schorzeniach odnotowuje się najlepsze rezultaty? Przeczytaj również jakie badania należy wykonać przed inseminacją i jak się do niej przygotować. 

CZYTAJ WIĘCEJ

Poronienie - stres, obniżony nastrój i depresja po poronieniu.

Poronienie - bolesna strata, często przeżywana w ukryciu, samotności, niezaopiekowana i nienazwana. Dlaczego jest taka trudna? Czy kobieta, która straciła swoje dziecko jeszcze przed przyjściem jego na świat, ma prawo do żałoby? W jaki sposób sobie z nią poradzić? Jak przetrwać? Co zrobić, kiedy pojawi się depresja po poronieniu? Dowiedz się dlaczego warto pozwolić sobie na przeżycie żałoby i gdzie szukać pomocy. 

CZYTAJ WIĘCEJ

Metody leczenia endometriozy - techniki leczenia, skuteczność, koszty

Endometrioza jest w dalszym ciągu bardzo tajemniczą chorobą. Nic dziwnego, że zarówno diagnostyka, jak i leczenie nie należą do łatwych. Jakie metody stosuje się w zależności od postaci endometriozy? Na czym polegają? Czy są one skuteczne? Jakie czynniki zwiększają szanse na powodzenie leczenia operacyjnego? Czy leczenie endometriozy jest drogie? 

CZYTAJ WIĘCEJ
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego