Forum Starając się - ogólne Są jakieś staraczki z rocznika '89? :)
Odpowiedz

Są jakieś staraczki z rocznika '89? :)

Oceń ten wątek:
  • dżelka Autorytet
    Postów: 310 263

    Wysłany: 30 sierpnia 2015, 14:07

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    dreambaby wrote:
    ... mam wrażenie że na tym forum zrobiło się ostatnio zawistnie.

    I ja też tak uważam po tym co czytam teraz tutaj. Gdyby każda miała takie podejście to ten wątek tak długo by nie przetrwał. Dobrze że są dziewczyny które przez wzgląd na swój ból potrafią współczuć innym..bo nie wiadomo kiedy my będziemy w takiej sytuacji.. ja staram sie ponad rok nigdy nie poroniłam ale współczuję tym co muszą przez to przechodzić. Tym co zachodzą zazdroszczę ale nie do takiego stopnia. Poprostu chciałabym być na ich miejscu ale mam nadzieje że i na mnie też przyjdzie czas. Każda z nas zaczynała starania uforią była podniecona faktem że już się zdecydowała..że za niedługo będzie w ciąży niestety ten czas się nie zmienił i trwa nie wiadomo ile jeszcze ale na litość boską naśmiewać/krytykować tych co 'mniej przeszły ode mnie?'

    Nie piszę na bieżąco ale czytam Was regularnie.


    Wiadomość wyedytowana przez autora: 30 sierpnia 2015, 17:27

    Dariaa lubi tę wiadomość

    f2wli09kb0h7bhmj.png
  • emilanka Autorytet
    Postów: 4200 2968

    Wysłany: 30 sierpnia 2015, 15:17

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Dziewczęta, jesteśmy chyba dorosłe. Owszem dziewczyny które starają się dwa miesiące i sieją panikę że nie wychodzi i biadolą na forum denerwują mnie okrutnie. Na zasadzie "jestem gruba jestem gruba" tylko po to żeby usłyszeć "nie, nie jesteś gruba".
    A skoro jesteśmy dorosłe to darujmy sobie zachowania zarezerwowane dla gimnazjum... Ja staram się 3 lata i owszem nigdy nie poroniłam - tzn nie wiedziałam o tym że jestem w ciąży ale prawdopodobnie zdarzyło się...

    Dlatego dobra rada cioci Emilanki... na testach jest po to napisane żeby robić je najwcześniej w dniu spodziewanej miesiączki żeby właśnie uniknąć sytuacji - test pozytywny w 10 dpo a za chwile krwawienie... Same wiecie że w pierwszym trymestrze może się wszystko wydarzyć - jest mi bardzo przykro z powodu strat jakie Was spotkały, i nie pochwalam naśmiewania się z nikogo ponieważ każda z nas jest inna ... Ale nie możemy również się obrażać za głosy rozsądku ...

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 30 sierpnia 2015, 15:18

    littleladybird lubi tę wiadomość

    https://ciazooporna.music.blog/
    PCOS, insulinooporność, hiperinsulinemia poposiłkowa, hiperprolaktynemia, niedoczynność tarczycy, hiperandrogenizm (zbyt wysoki DHEAs androstendion), nietolerancja glutenu, mleka krowiego, mutacje: MTHFR 1298ac, Leiden, PAI, DTRR, nieszczelne jelita...
  • littleladybird Autorytet
    Postów: 3539 1948

    Wysłany: 30 sierpnia 2015, 16:37

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    No cóż, nic dodać nic ująć.

    U mnie właśnie mija 13sty miesiąc starań. Przekroczyłam magiczną linię pełnego roku i uczę się cierpliwości, pokory i pozytywnego myślenia. Z każdym dniem jestem bliżej mojego upragnionego szczęścia, nawet jeśli przyjdzie mi jeszcze czekać kolejny rok, dwa, a może trzy... Nic na to nie poradzę, mogę jedynie wykorzystać wszystkie możliwości, które daje mi życie, medycyna i szczęście. Będę walczyć do skutku ;) i dziękować za każde nowe doświadczenie.
    Przykro mi z powodu strat dziewczyn :( wolę nie być w ciąży niż ją stracić. I cieszę się z każdej kolejnej szczęśliwej ciąży. Etap zazdrości mam za sobą, jednak nie ukrywam, że smuci mnie fakt moich niepowodzeń.
    A to forum nie jest od odreagowywania swoich złych emocji na innych dziewczynach.

    Dziewczyny, nauczmy się empatii.

    05ludzik.gif "Życie ma tyle samo wad ile zalet."
  • monirek Autorytet
    Postów: 319 237

    Wysłany: 31 sierpnia 2015, 07:15

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Z czyichś ciąż powinnyśmy się również cieszyć. W końcu to pozytywne emocje i bardzo ważny etap w życiu każdej z nas. Mi się zdarzyły dwa poronienia i faktycznie - już wolę cykl bez zajścia niż ucieszyć się a po chwili poczuć zawód. Tym bardziej, że wiem, że każde kolejne powodzenie ciążą będzie dla mnie stresujące - czy się teraz uda, czy może się nie uda?
    A na domiar wszystkiego za każdym razem jak wróciłam do pracy po poronieniu pracownik/pracownica oznajmiała mi że się spodziewa dzieciątka :)
    z mężem staramy się rok o dziecko, dwa niepowodzenia za nami. Bardzo współczuję wszystkim Wam, co staracie się dłużej i macie więcej niepowodzeń, ale również cieszę się z każdej ciąży, nawet po staraniu w I cyklu. Te Dziewczyny co do nas tutaj dołączają szukają wsparcia, zrozumienia i ciepłych słów. Niejednokrotnie właśnie uspokojenia. I co z tego, że nie mają takiej wiedzy na temat zachodzenia, ciąży jak my? Fajnie jest jak można taką osobę wesprzeć i pocieszyć ;)

    littleladybird, arien, Lorka, monika_89, czekolada, kwiatuszek789, perelka89, miszkaaa lubią tę wiadomość

    04.12.2014 - 7 tc :(
    22.07.2015 - 6 tc :(:(
    07.01.2016 - Maleństwo ma juz 1,5 cm :)

    09.08.2016 23:55 - na świat przyszła moja kochana Córeczka<3
  • dżelka Autorytet
    Postów: 310 263

    Wysłany: 31 sierpnia 2015, 08:46

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Ale ja się cieszę z ciąż, wydaje mi się że ułucie zazdrości każda ma. To nie jest zazdrość na zasadzie 'to miałam być ja' bo nie jestem bezpośrednio związana z dziewczynami na forum, z kimś z rodziny jest inaczej. Wiem ze każda z nas trochę już przeszła dlatego taka ktora zaszła tez musiała swoje 'odczekac'. Ale z drugiej strony każda co sie stara chciałaby być juz na miejscu tej drugiej.

    f2wli09kb0h7bhmj.png
  • jolaaa89 Ekspertka
    Postów: 420 56

    Wysłany: 31 sierpnia 2015, 12:44

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    zaglądam, zaglądam, ale nie mogę nadrobić zaległości. Ja właśnie wróciłam z urlopu. Trochę podładowałam akumulatory. :) A tak poza tym to nic nowego. Dalej pracuje mój lewy jajnik, prawego na razie nic nie rusza więc o ciąży mogę pomarzyć. Wszystkie koleżanki z mojego otoczenia zachodzą w ciążę pierwszą lub nawet drugą, a mi się wciąż nie udaje... Co mogę na to poradzić... Chyba nic. Już nawet płakać mi się nie chce. I jakoś ciężko mi uwierzyć w to "wszystko będzie dobrze, uda się i wam"... I szczerze mówiąc wkurzają mnie takie teksty... I podobnie jak Ty Madziu ciężko mi gratulować tym, którym udało się niemalże od razu. Bo nie wiedzą co znaczy przeżywać 27 cykl rozczarowań... I nie chodzi tu o zazdrość w złośliwym tego słowa znaczeniu. Po prostu ja też bym tak chciała... Żeby zajść w ciążę normalnie, po ludzku z miłości, a nie z kombinacji leków, temperatur, świecenia gołym tyłkiem przed lekarzem i innymi takimi...
    No i jak zwykle jak już coś napiszę to się rozpiszę...


    Madzia, Daria, a co u Was? Jakie plany, bo trochę wypadłam z obiegu...

  • monirek Autorytet
    Postów: 319 237

    Wysłany: 31 sierpnia 2015, 12:58

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    A my z mężem podeszliśmy też do tematu dziecka z tej strony - jak się uda to świetnie, a jak nie to będziemy żyli sobie we dwoje i to co byśmy inwestowali w Malucha to będziemy wydawać na wycieczki :)

    Dżelka -zawsze jest ukłucie zazdrości, bo wiadomo, że każda z nas marzy o ciąży i jej donoszeniu, ale super że się komuś udaje ;)

    littleladybird, monika_89, malika89 lubią tę wiadomość

    04.12.2014 - 7 tc :(
    22.07.2015 - 6 tc :(:(
    07.01.2016 - Maleństwo ma juz 1,5 cm :)

    09.08.2016 23:55 - na świat przyszła moja kochana Córeczka<3
  • littleladybird Autorytet
    Postów: 3539 1948

    Wysłany: 31 sierpnia 2015, 14:11

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    dżelka wrote:
    Ale ja się cieszę z ciąż, wydaje mi się że ułucie zazdrości każda ma. To nie jest zazdrość na zasadzie 'to miałam być ja' bo nie jestem bezpośrednio związana z dziewczynami na forum, z kimś z rodziny jest inaczej. Wiem ze każda z nas trochę już przeszła dlatego taka ktora zaszła tez musiała swoje 'odczekac'. Ale z drugiej strony każda co sie stara chciałaby być juz na miejscu tej drugiej.
    jolaaa89 wrote:
    I podobnie jak Ty Madziu ciężko mi gratulować tym, którym udało się niemalże od razu. Bo nie wiedzą co znaczy przeżywać 27 cykl rozczarowań... I nie chodzi tu o zazdrość w złośliwym tego słowa znaczeniu. Po prostu ja też bym tak chciała... Żeby zajść w ciążę normalnie, po ludzku z miłości, a nie z kombinacji leków, temperatur, świecenia gołym tyłkiem przed lekarzem i innymi takimi...

    Oczywiście, że każda czuje ukłucie zazdrości. Ja też, to całkiem normalne, dopóki nie przeradza się w chorobliwą zazdrość i chęć wydłubania oczu. Jednak nie rozumiem, dlaczego tak ciężko Wam gratulować dziewczynom, którym udało się szybko? Czym one zawiniły? Tym, że nam ileś tam miesięcy/lat się nie udaje? My mamy problem z płodnością, a one mogą mieć zupełnie inne problemy w życiu. Równie poważne jak nasz. Człowiek, człowiekowi wilkiem... Nie tak ma być. Teraz pewnie mi się oberwie za te słowa. W końcu staram się dopiero rok z haczykiem i nie wiem, jak to jest starać się dwa, trzy lata.
    Najgorsze co można zrobić, to użalać się nad sobą. Jeśli nie będzie dane mi mieć dzieci to co mam zrobić? Rzucić się z mostu? Czy cieszyć się, że mam dwie ręce, dwie nogi, zdrowy umysł i wspaniałego faceta, który mimo mojej wady chce być ze mną? Jeśli nie urodzę własnego, to adoptuję cudze i wychowam jak swoje.

    Każdy powinien znaleźć swój sposób na własne szczęście. Gdy los rzuca kłody pod nogi, musimy nauczyć się je przeskakiwać.
    monirek wrote:
    A my z mężem podeszliśmy też do tematu dziecka z tej strony - jak się uda to świetnie, a jak nie to będziemy żyli sobie we dwoje i to co byśmy inwestowali w Malucha to będziemy wydawać na wycieczki :)

    To są słowa mamy dwóch aniołków...
    Nie każda musi mieć takie podejście. Jednak słowa: "nie potrafię gratulować tym, którym się szybko udało, bo nie wiedzą, co znaczy przeżywać n-ty cykl rozczarowań" nie są na miejscu. Nawet jeśli tak myślicie, to nie ładnie wypisywać to na forum. Jak myślicie, dlaczego dziewczyny z tego wątku, które są w ciąży się tu nie udzielają? Bo nie chcą nam robić przykrości pisząc na ciążowe tematy. Wózki, łóżeczka, pokoiki, ciuszki, zdjęcia brzuszków, USG, ciążowe dolegliwości... każda z tych rzeczy może wywołać u nas smutek. Z tego samego powodu znikają dziewczyny, które pojawiły się nie dawno i udało im się bardzo szybko.
    To był naprawdę fajny wątek, fajnych dziewczyn.
    Przyznam szczerze, że wolę poczytać BBF niż takie teksty tutaj...

    P.S. Przykro mi, że tak długo walczycie o swoje szczęście i życzę Wam, by Wasze marzenia spełniły się jak najszybciej :)

    kwiatuszek789, monirek, dżelka, czekolada, monika_89, arien lubią tę wiadomość

    05ludzik.gif "Życie ma tyle samo wad ile zalet."
  • monirek Autorytet
    Postów: 319 237

    Wysłany: 31 sierpnia 2015, 15:04

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    littleladybird wrote:
    To są słowa mamy dwóch aniołków...

    Myślę, że pozytywne podejście jest zdrowsze. Tak jak piszesz - rzucę się z mostu? A może warto też pamiętać o mężu, na którego nasze smutki także źle wpływają? WAżne jest pamiętać o naszych mężczyznach i dać im szczęście w inny sposób - cieszyć się życiem jak się da!

    kwiatuszek789, littleladybird, czekolada, arien lubią tę wiadomość

    04.12.2014 - 7 tc :(
    22.07.2015 - 6 tc :(:(
    07.01.2016 - Maleństwo ma juz 1,5 cm :)

    09.08.2016 23:55 - na świat przyszła moja kochana Córeczka<3
  • littleladybird Autorytet
    Postów: 3539 1948

    Wysłany: 31 sierpnia 2015, 15:15

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Pozytywne myślenie to klucz do sukcesu ;)

    05ludzik.gif "Życie ma tyle samo wad ile zalet."
  • dżelka Autorytet
    Postów: 310 263

    Wysłany: 31 sierpnia 2015, 15:31

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Littleladybird nie wiem czy było to skierowane do mnie ale ja nie mam problemów z gratulacjami i nie wazne czy ktoś się długo starał czy tylko miesiąc. Właśnie tego nie rozumie to forum zostało stworzone żeby sie wspierać w tych złych i tych dobrych chwilach też..przeciez jasne ze w końcu komus sie uda.. a komuś nadal nie. Jednej odrazu a jednej po kilku latach i co takiej co odrazu zaszła gratulacje sie nie należą? Ze tylko 'starym koleżankom z forum' sie składa gratulacje? Kazda z nas chyba nauczona jest grzeczności..albo moze sie mylę. Popatrzcie jak to forum wyglądało na początku.

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 31 sierpnia 2015, 16:04

    littleladybird, kwiatuszek789, czekolada, miszkaaa lubią tę wiadomość

    f2wli09kb0h7bhmj.png
  • littleladybird Autorytet
    Postów: 3539 1948

    Wysłany: 31 sierpnia 2015, 15:37

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    dżelka, u Ciebie to mi chodziło o ukłucie zazdrości, z którym się zgadzam ;) tylko zapomniałam dodać tam swój komentarz :P

    dżelka lubi tę wiadomość

    05ludzik.gif "Życie ma tyle samo wad ile zalet."
  • Dariaa Autorytet
    Postów: 1075 295

    Wysłany: 31 sierpnia 2015, 19:33

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    zrobiła się dzika dyskusja że nie gratulujemy ciąż Madzią, w sumie nie o to się temat obił tylko o panikę panien wpadających na dwa cykle i zachodzących z łatwością, to nas stare staraczki boli, nigdzie nie napisałysmy że któraś z dziewczyn któraa obecnie udziela się na forum taka jest,a co gorsza nie cieszyłyśmy się z waszych porażek Madzia nawet napisała ze dobrze Was rozumie, bo sama poroniła Jola zresztą też. Ale widze każdy sprowadza temat w kierunku w którym chce,

    jolaaa89 wrote:
    zaglądam, zaglądam, ale nie mogę nadrobić zaległości. Ja właśnie wróciłam z urlopu. Trochę podładowałam akumulatory. :) A tak poza tym to nic nowego. Dalej pracuje mój lewy jajnik, prawego na razie nic nie rusza więc o ciąży mogę pomarzyć. Wszystkie koleżanki z mojego otoczenia zachodzą w ciążę pierwszą lub nawet drugą, a mi się wciąż nie udaje... Co mogę na to poradzić... Chyba nic. Już nawet płakać mi się nie chce. I jakoś ciężko mi uwierzyć w to "wszystko będzie dobrze, uda się i wam"... I szczerze mówiąc wkurzają mnie takie teksty... I podobnie jak Ty Madziu ciężko mi gratulować tym, którym udało się niemalże od razu. Bo nie wiedzą co znaczy przeżywać 27 cykl rozczarowań... I nie chodzi tu o zazdrość w złośliwym tego słowa znaczeniu. Po prostu ja też bym tak chciała... Żeby zajść w ciążę normalnie, po ludzku z miłości, a nie z kombinacji leków, temperatur, świecenia gołym tyłkiem przed lekarzem i innymi takimi...
    No i jak zwykle jak już coś napiszę to się rozpiszę...


    Madzia, Daria, a co u Was? Jakie plany, bo trochę wypadłam z obiegu...
    no Jolka ja bym chciała tak samo ale obecnie drugi cykl na Clo z monitoringiem kolejn cykl tak samo a potem myślimy dalej.... 4 lata i po mału mam dość latania jak napisałaś.

    2.06.2019 <3 mama Marysi nasz cud :*

    phv3n5q.png
  • Marronek Autorytet
    Postów: 1881 504

    Wysłany: 31 sierpnia 2015, 21:21

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Dokładnie Daria - nic dodać nic ująć.

    A czy rzucić się z mostu? Nie. Są różne sposoby na macierzyństwo. Można naturalnie, można na lekach, można za pomocą inseminacji, można in-vitro, można adoptować.
    Tylko jak patrzę jak wiele par kończy na tym pierwszym sposobie, zastanawiam się co ze mną jest nie tak. W czym ja jestem gorsza, że podchodzimy do przedostatniej metody na macierzyństwo. Dlaczego to muszę być ja? Dlaczego nie znajoma, która "wpadła" i lamentowała, że jej dziecko plany życiowe psuje (teraz dzieckiem opiekuje się babcia, a matka lata po świecie).
    No i oczywiście, że każdy ma jakieś problemy. Może ta czy tamta zaszła bez problemu w ciąże, ale ma kredyt na głowie, czy w pracy coś nie tak, a może w rodzinie. Ale dla mnie takie kilku postowe dziewczyny, co wpadają i za chwile znikają... po prostu za bardzo mi przypominają, jak ja beznadziejna i wybrakowana jestem. I dlatego nie mogę im złożyć gratulacji, bo to tak jakbym pisała - gratuluje, udało Ci się mnie jeszcze bardziej dobić.

    Dżejka - wiem jak wyglądało. Jestem tu praktycznie od samego początku. Zmieniło się, bo została nas garstka, starych, zmęczonych tym wszystkim staraczek i kilka nowych na forum (niekoniecznie od niedawna się starających). Te co zaciążyły, odeszły. Częściowo by nas nie ranić, a częściowo (może) dlatego, że nie miały o czym z nami pisać. Bo my tu piszemy np. o poronieniach, okresach, nieudanych próbach, a one wolą rozmawiać o wózkach, ubrankach, kołyskach. Oczywiście są też tematy na które każda może się wypowiedzieć, ale te dawno przestały być poruszane.
    Takie jedno pytanie (nie żebym była uszczypliwa czy coś), ale skoro mówisz, że każdej należą się gratulacje to czy jak widzisz na ulicy dziewczynę w ciąży to też jej gratulacje składasz? Bo tak to dla mnie wygląda, jak wpada dziewczyna o której nic nie wiem, pisze że jest w ciąży i "zmusza" nas do świętowania razem z nią. Ciebie znam z imienia, trochę o tobie wiem (tyle co tu napisałaś) i jak najbardziej złożę Ci gratulację gdy tylko Ci się uda. Ale nie jestem w stanie jak już pisałam, gratulować dziewczyną co w pierwszym poście piszą, że im się okres spóźnia, a w drugim że są w ciąży... Może jestem ułomna. Znaczy, ułomna na pewno jestem sądząc po tym wszystkim co u mnie wykryto...
    Możesz się ze mną nie zgadzać. Możesz uważać, że jestem zła, czy okrutna, lub bezduszna, albo po prostu chamska. Ale jak słyszę od dziewczyny, która praktycznie nic nie wie o staraniach tekst - wyluzuj się, twoja kolej też przyjdzie to po prostu krew mnie zalewa. Ta dziewczyna nie wie nic o mnie czy o innych tutaj, nie wie że ta czy tamta ma usunięty jajowód, inna ma niedrożne, a jeszcze inna jest zdrowa, ale mąż ma problemy. W takich sytuacjach słowa wyluzuj i się staraj, są zdecydowanie nie na miejscu.
    Nie oznacza to, że każda ma się starać ten rok. Co to to nie. Gdyby to ode mnie zależało, było by tak, że Ci co chcą od razu zachodzą w ciąże i rodzą zdrowe dzieci, Ci co nie to nie. Tak, żeby żadna para nie musiała poznać bólu rozczarowania, czy poronienia.


    Trochę się rozpisałam.
    Na koniec chcę tylko podkreślić, że nie mam na celu nikogo obrażać, czy urażać. Tylko chcę powiedzieć, jak to czasem z mojej perspektywy wygląda.
    Jeśli to co mówię, którąś z was uraziło to przepraszam nie taki był cel mojej wypowiedzi.

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 31 sierpnia 2015, 21:27

    jolaaa89 lubi tę wiadomość

    Hashimoto, endometrioza; problemy z drożnością jajowodów; Brak hamowania...
    25.03.2015 - biochemiczna.
    6 nieudanych transferów in-vitro (10 zarodków), w tym jeno puste jajo (14.03.2016).

    Naturalny cud w czerwcu 2020 roku :) Spodzewamy się synka :)
  • malika89 Autorytet
    Postów: 1288 2304

    Wysłany: 31 sierpnia 2015, 22:08

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Ja jeszcze niedawno cieszyłam się razem z Wami, że się udało. 2 cykl. Super. Szybko poszło.
    Szybko też straciłam tą ciążę.
    Wróciłam ponownie.
    Starania o dziecko to największa lekcja pokory. Teraz to wiem. Złość, zazdrość i zawiść tu nie pomoże.

    Dlatego wspierajmy się w tych cięższych chwilach, ale też radujmy w tych radosnych.

    <3 Synek - 3740g i 61cm szczęścia <3 urodzony 40+1 tc.
    dqpr3e5ekt0iowfy.png
    Start: 06/2015 -> 2 cykl zakończony 26.08.2015 [*] 6t+6dc.
  • kwiatuszek789 Autorytet
    Postów: 5541 1639

    Wysłany: 31 sierpnia 2015, 23:15

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Dziewczyny, tak sobie czytam i czytam te posty i musze stwierdzić, ze teraz jest lekkie odwracanie kota ogonem. Kilka tygodni temu wynikneła nieprzyjemna sytuacja, po której większość z nas zrezygnowała z pisania na różowej bądź w dużej mierze to ograniczyła. Wtedy nie chodziło tylko i wyłącznie o dziewczyny, które zaglądają na forum na cykl czy dwa. Sytuacja wygladała zupełnie inaczej, jednej z nas udało sie w pierwszym cyklu starań pomimo, ze kilka cykli była z nami, pisala, "uczyła się" swojego organizmu, tego samego dnia okazało się, ze druga z dziewczyn też zaskoczyła. To był przełomowy moment kiedy przelała sie czara goryczy u niektórych osób, dowiedziałyśmy sie jak to rażą staraczki nasze suwaczki ciążowe (pomimo, że ta sama osoba w momencie zajscia też od razu ustawiła takowy suwaczek i zeby nie było - bardzo mi przykro, ze stało się jak się stało). Ja zaszłam w drugim cyklu starań po podjęciu decyzji o dziecku i co jestem zła bo tak szybko? Może nie aż tak zła bo pisałam od dawna na forum tylko, ze tez jakoś nigdy nie "wpadłam". Ale cholera CLO chyba za szybko na mnie dobrze podziałało bo jednak szybko sie udało. Odnosze wrazenie, ze problem z zajściem w ciąże "starych" staraczek nie byłby aż takim problemem gdyby wiekszość z nas nie zaskoczyła. Może nie macie złych intencji w stosunku do nas ale niestety skoro wszystkie tak to odbieramy, jako atak na nas, ze jesteśmy złe bo sie nam udało to chyba coś w tym jednak jest. Chyba jednak troszke za dużo jadu jest w niektórych postach. Jeśli nawet to wychodzi podświadomie to uwierzcie, ze uderzają w nas takie "zarzuty" i brzmi to w stylu "kurna mi sie nie udaje to im tez nie powinno". Mnie osobiście nie byłoby stać na in vitro i nawet nie wiem czy byłabym w stanie podejsc do tego rządowego bo swój wkład finansowy też trzeba mieć wiec moje starania zakonczyły by sie pewnie na inseminacji albo i jeszcze wczesniej bo ona tez troszke kosztuje. Nie wiem jakbym sie zachowywała gdybym to ja miała taki problem z zajsciem w ciążę ale nie miałabym pretensji do innych o to ze im sie udaje - wczesniej bądź później. A na prawde tak to wszystko brzmi. Czujemy sie winne za nasze dzieci, że komuś sie nie udaje bo skoro ktos nie ma tyle szczescia to i ja nie powinnam. Sa tez pary, które po 10 lat sie starają i też mogą powiedzieć co wiedzą o bólu i cierpieniu te pary, które walczą od 3 czy 4 lat. I co wtedy? nie wywoła to poczucia winy i smutku, ze przeciez te trzy czy czteroletnie staraczki nie są winne temu, ze tamtym sie nie udaje? Każda z nas chce być szcześiwa wiec uważajmy na to co się mówi/pisze bo to szczescie, które spotkało czesc osób jest tłumione przez takie "ataki", które tutaj ostatnio czytamy.
    A co do gratulacji, nawet jeśli one się pojawily to teraz pozostaje pytanie czy były one szczere. Ale teraz to nawet nie ma zadnego znaczenia.

    Ot tyle ode mnie.

    Kazdej z Was z osobna zycze powodzenia - dla nowych staraczek i staraczek weterenek. Życzyłam wszystkim dobrze od samego poczatku i teraz tez czesto zagladam tutaj aby zerknąć jak sie sprawy mają bo nie patrze egoistycznie, ze skoro mi sie udało, to nie interesuja mnie te, które dalej walczą. Wierze, ze każda z nas utuli swoje szczęscie w ramionach.

    Pozdrawiam

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 31 sierpnia 2015, 23:20

    monika_89, monirek, czekolada lubią tę wiadomość

    klz9io4pkfldzhbc.png
  • emilanka Autorytet
    Postów: 4200 2968

    Wysłany: 1 września 2015, 00:22

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Z tego co zauważyłam na kilku wątkach w tym samym czasie zaczęły się zgrzyty o to samo - może to jednak wpływ super pełni ...

    Mam wrażenie, że niektóre osoby podchodzą do forum zbyt emocjonalnie. Mają pewne wyobrażenia wobec tego jak powinno to wszystko wyglądać i konsekwentnie starają się egzekwować to od innych.
    Staram się długo - i bardzo dużo przeszłam ale szczerze cieszy mnie każda ciąża a szczególnie dziewczyn którym mogłam w jakiś sposób pomóc dzieląc się swoim doświadczeniem... Denerwujące są natomiast towarzystwa wzajemnej adoracji dziewczyn które starają się krótko i albo panikują albo wymądrzają się nie wiedząc nic - wzajemne nakręcanie się. Jest jeden sposób przeciwdziałania temu - NIE CZYTAĆ :D ... A Nasza koleżanka forumowa której udało się w pierwszym cyklu jest przykładem ogromnej pokory wobec starań i szacunku wobec nas wszystkich. Jej ciąża mnie ucieszyła chyba najbardziej :)

    miszkaaa, czekolada lubią tę wiadomość

    https://ciazooporna.music.blog/
    PCOS, insulinooporność, hiperinsulinemia poposiłkowa, hiperprolaktynemia, niedoczynność tarczycy, hiperandrogenizm (zbyt wysoki DHEAs androstendion), nietolerancja glutenu, mleka krowiego, mutacje: MTHFR 1298ac, Leiden, PAI, DTRR, nieszczelne jelita...
  • Dariaa Autorytet
    Postów: 1075 295

    Wysłany: 1 września 2015, 06:59

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Dorotka rozmawialismy o tym nie raz na FB ja się cieszę ze tu tak wiele dziewczyn zaszło nie dają to zawsze w większej mierze zazdrości ale nadzieje ze z takimi czy innymi problemami mnie tez może się udać. Fakt ze czasem fala goryczy po takim czasie się przeleje i ktos może poczuć się urażony ale uważam też tak jak któraś z dziewczyn napisała wcześniej ze zaangażowanie zbyt wielkie na forum na pewno nie pomaga ją w większej mierze przestalam pisac bo mnie to w pewnym momencie przytłoczyło a nie powinno więc się usunęłam kto chce napisze do mnie na FB.w z Mojej strony to tyle.Amen

    2.06.2019 <3 mama Marysi nasz cud :*

    phv3n5q.png
  • Marronek Autorytet
    Postów: 1881 504

    Wysłany: 1 września 2015, 08:32

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Wiem Dorota o czym mówisz. Ale tak jak pisałam Ci już kiedyś - tamten dzień był moim najgorszym, wiele czynników się na ten mój wpis złożyło. Może gdybym na forum wtedy nie weszła, tylko dzień lub dwa później, to gratulowałabym dziewczynom z całego serca. Ale weszłam. I gdy zobaczyłam te wpisy, coś we mnie pękło.
    I fakt ustawiłam wtedy i to jest rzecz, której bardzo żałuję. Wtedy, gdy ciąże straciłam, postanowiłam, że więcej tego nie zrobię. Nawet jak się uda. A o tym, ze się udało czy nie, poinformuję najwcześniej, jak serduszko usłyszę. O ile w ogóle poinformuję.

    I nie chce byś ty, czy inne dziewczyny czuły się przez takie osoby jak ja, jako te złe bo im się udało. Cieszcie się tym ile się da. Nie ważne czy starałyście się miesiąc, rok czy więcej. Bo nikt nie ma prawa wam tego szczęścia odbierać, nawet takie stare zgorzkniałe baby jak ja. Mój żal nie jest skierowany do Was, tylko ogólnie do świata i tej niesprawiedliwości.
    I nie chodzi też o to, że skoro mnie się nie udaje to innym też nie może. Bo gdyby to ode mnie zależało, każda z nas już dawno byłaby w ciąży, albo tuliła swoje maleństwo. Po prostu, jak widzę ile osobom udaje się bez problemu, zaczynam się zastanawiać, w czym ja jestem gorsza, dlaczego to spotkało akurat mnie, a nie osobę która dzieci nie chce. Czemu takie problemy dotykają ludzi którzy chcą mieć dzieci, a tych którzy ich nie chcą, którzy porzucają - nie. Wam się udało to super. Cieszcie się.
    Tylko czasami, gdy widzę słowa od takiej dziewczyny, co raz dwa zaszła słowa - twoja kolej też przyjdzie, albo wyluzuj, to się uda... W sobotę miałam histeroskopię i HSG. Oba jajowody znowu niedrożne, więc niezależnie od tego jak bardzo się wyluzuję i ile będziemy serduszkować, nigdy się nie uda. Nasza ostatnia szansa na naturalne macierzyństwo to in-vitro. Kolejne udrożnienie nie wchodzi w grę - za duże ryzyko uszkodzenia jajowodów. Więc nie dziw się, że gdy widzę wpis - udało mi się, wam też się uda tylko wyluzujcie, to nie umiem takiej dziewczynie pogratulować. Bo widząc taki wpis, czuję żal, ale nie dlatego że ona zaszła a nie ja, tylko dlatego ze te słowa nigdy się nie spełnią.



    Emilaka - co jakiś czas w różnych wątkach wybucha wojna o to samo. O to, że jednym się udaje a innym nie. O to czy ciężarne powinny tu być czy nie (z rok temu ktoś nawet założył osobny wątek w którym wyganiał z forum ciężarne). No i co chwile są wojny o poglądy, albo o to czy dany temat pasuje na tę stronę czy na fioletową. No i oczywiście co jakiś czas się trole pojawiają. Była taka jedna, co udawała że się stara, potem że zaszła (losowa zdjęcia usg z neta wrzucała), a potem że poroniła, aby wzbudzić litość i współczucie. Nie wiem czy faktycznie chciała z nas sobie zażartować, czy po prostu była chora. Takie sytuacje niestety się zdarzają.
    Myśmy jakoś do tej pory się przed tym broniły i rozmawiały o wszystkim. Dzieliłyśmy się przepisami, o dupie maryni gadali. Tylko ostatnio takie tematy bez odpowiedzi pozostają.
    Możemy spróbować przywrócić tamtą atmosferę. Zaczynając chociażby od tego, ze zwracamy się do siebie po imieniu i próbujemy rozmawiać o czymś poza staraniami.
    Tak więc Emilia - jak Ci minęły wakacje? Wyjechałaś gdzieś? Odpoczęłaś? A może dopiero teraz we wrześniu gdzieś pojedziesz?

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 1 września 2015, 08:38

    Hashimoto, endometrioza; problemy z drożnością jajowodów; Brak hamowania...
    25.03.2015 - biochemiczna.
    6 nieudanych transferów in-vitro (10 zarodków), w tym jeno puste jajo (14.03.2016).

    Naturalny cud w czerwcu 2020 roku :) Spodzewamy się synka :)
  • pleasure Autorytet
    Postów: 1414 354

    Wysłany: 1 września 2015, 09:22

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Widzę, że szala goryczy się przelała. To forum na początku było bardzo sympatyczne, niosło wsparcie ale tak jak Madzia napisala, mogłyśmy pogadać o wszystkim. Nie skupiałysmy sie tylko ba staraniach i niepowodzeniach. Byla tu fajna atmosfera. Potem cos sie zepsulo. Z poczatkowej ekipy dziewczyny zaszly w ciazy i powoli znikaly od nas. Ja wiem, ze juz "nie pasowaly" do forum dla starajacych sie ale zawsze mozna bylo dalej pisac o pierdolach. Przyszedl tez moment, ze dolaczylo sporo nowych, ktore dopiero co zaczely. Ja sie wtedy pogubilam. Moja cierpliwosc w czytaniu postow typu " czesc, wlasnie zaczelam starania i okres mi sie spoznia 2 dni. Myslicie, ze jestem w ciazy??", "patrzecie na wykres mialam owulacje i zajde w ciaze?"...itp itd. Wolalam wylaczyc strone niz napisac cos bardzo chamskiego. Chociaz niektore wykazywaly anielska cierpliwosc i ladnie odpisywaly.
    Ale zgadzam sie z Madzia, ze teksty wyluzuj i kochaj sie z mezem a zajdziesz dzialaja jak plachta na byka. Jak Madzia ma wyluzowac skoro ma niedrozne jajowody i szykuje sie do in vitro? Jak Jola ma wyluzowac skoro ciagle lewy jajnik daje komorke a nie ma lewego jajowodu? I tak mozna wymieniac dalej. Po tylu miesiacach i latach staran czasem takie teksty sa nie na miejscu. I te co ledwo zaczely sie starac zamiast skupiac sie tylko i wylacznie na staraniach moglyby choc postarac sie poznac inne dziewczyny.
    Jakos nam sie udalo. Zwracalysmy sie po imieniu, wiedzialysmy z jakich miast jestesmy i nawet grupe na fb zalozylysmy. Bylo tak rodzinnie ;)
    Skoro na fiolecie mozemy stworzyc taka fajna atmosfere to dlaczego tutaj mialoby sie nie udac?
    To tyle ode mnie.

    monirek lubi tę wiadomość

    Marzec x 2 <3 <3
‹‹ 652 653 654 655 656 ››
Zgłoś post
Od:
Wiadomość:
Zgłoś Anuluj

Zainteresują Cię również:

Dieta Płodności w OvuFriend - jak otrzymać spersonalizowane zalecenia dietetyczne i przepisy na koktajle płodności?

Brak śluzu płodnego, endometrioza, nieregularne cykle, a może PCOS? Dieta Płodności w OvuFriend to spersonalizowane zalecenia dietetyczne i przepisy na koktajle płodności dopasowane idealnie do Ciebie i Twoich dolegliwości! Sprawdź instrukcję krok po kroku, jak otrzymać Dietę Płodności i zwiększyć szanse na zajście w ciążę. 

CZYTAJ WIĘCEJ

Przyczyny niepowodzenia in vitro - jakie?

Procedura in vitro to niekiedy jedyna szansa dla par bezskutecznie starających się o dziecko i walczących z niepłodnością. Choć skuteczność metody jest wysoka, niestety nie zawsze kończy się sukcesem... Jakie są najczęstsze przyczyny niepowodzeń przy IVF?

CZYTAJ WIĘCEJ

Mięśniaki macicy - przyczyny, objawy, leczenie

Mięśniaki macicy mogą występować nawet u 3 na 4 kobiety, w dowolnym momencie życia. U kogo jednak występują najczęściej? Czy znane są przyczyny powstawania mięśniaków macicy? Jakie są najczęstsze objawy i co powinno skłonić do wizyty u lekarza?

CZYTAJ WIĘCEJ