35 + starajace sie o pierwsze dziecko, czy sa takie?
-
WIADOMOŚĆ
-
MamaWPlanach wrote:Witajcie dziewczyny.
Przeczytałam już sporo wątków na tym forum, więc w końcu nadszedł czas, żeby się przywitać.
Na wstępie chciałam tylko napisać, że bardzo Was wszystkie podziwiam. I tylko Waszą siła, i wiara w powodzenie sprawia, że każdego dnia na nowo udaje mi się posklejać do kupy..
W tym roku kończę 39 lat i staramy się o pierwsze dziecko od stycznia 2025. Przez pół roku staraliśmy się naturalnie, ale ze względu na nasz wiek i niskie AMH (0.26) po pół roku skierowaliśmy się do kliniki leczenia niepłodności. I od czerwca walczymy z losem.
Długo nie miałam instynktu macierzyńskiego. Najpierw chcieliśmy złapać dobrą pracę, zmienić mieszkanie na większe, spłacić kredyt.. I tak mijały lata. W 2020 roku pojawiła się pierwsza myśl o dziecku, odwiedziłam nawet swojego lekarza, żeby poradzić się od czego zacząć. Ale przyszedł covid, teleporady, problemy w służbie zdrowia i strach jak w takich warunkach planować narodziny dziecka. Uciekły kolejne lata na beztroskie życie. Znajomi tak narzekali na brak czasu, spokoju, na nieprzespane nocki, często mówili: "nie róbcie sobie dzieci", więc pojawiały się obawy czy dziecko to dobry pomysł, czy dany radę, czy będę wystarczająco dobrą matką
W wieku 38 lat dojrzałam w końcu do tej decyzji. Żałuję, że tak późno. Żałuję, że w wieku 26-30 lat nikt mi nie powiedział, że nie warto odkładać tej decyzji, że nie wystarczy pstryknąć palcami i zachodzi się w ciążę. Że to długa, bolesna i kosztowna (psychicznie i fizycznie) droga. Podjęliśmy źle decyzję w życiu, ustaliliśmy źle priorytety i czasu niestety już nie cofniemy. Pozostaje nadzieja.
Od czerwca 2025 leczymy się w klinice w Szczecinie. Najpierw diagnoza hashimoto, insulinooporność, niskie AMH.. U męża wszystko w normie.
W październiku pierwsza wizyta kwalifikacyjna. Udało się dostać do programu. W listopadzie pierwsza stymulacja, która mimo niskiego AMH dała 2 mroziaczki- 3.2.1 i 3.2.2.
Transfer trzeba było odroczyć ze względu na polipa na macicy i zabieg histeroskopi.
W lutym 2026 pierwszy transfer, który zakończył się ciąża biochemiczną. W marcu 2026 drugi transfer- beta HCG 5.63, więc kolejne rozczarowanie
Pod koniec kwietnia (27.04) mam umówiona wizytę i podchodzę do drugiej stymulacji. Cieszę się i jednocześnie się boję. Ten zeszły rok to był dla mnie jeden wielki stres. Stres związany z oczekiwaniem, stres związany z pogodzeniem dojazdów 200 km do Szczecina z pracą, stres związany z przyjmowaniem tony leków i zastrzyków.. A największy stres wiąże się z faktem, że czas biologiczny ucieka, że AMH działa na naszą niekorzyść i pojawia się presją w mojej głowie, obwinianie siebie, że zrobiłam coś nie tak, skoro się nie udało po 2 transferach. Przecież jest tyle rodzin wielodzietnych, którym się udało bez pomocy invitro, to jakim cudem mi się nie udało z pomocą medyczną? Są kobiety, które nie dbają o siebie, które piją alkohol, palą papierosy, biorą narkotyki i rodzą zdrowe dzieci. A ja mimo dbania o siebie, suplementów, zerowych używek, respektowania wszystkich zaleceń lekarzy nie mam upragnionych dwóch kresek. Na pewno zrobiłam coś nie tak, na pewno niewystarczająco się do wszystkiego przykladałam. Przecież wszyscy mówi, idź do kliniki, tam się uda. I to właśnie nie całą procedura, nie wizyty 2 razy w tygodniu na monitorowanie sa w tym wszystkim najgorsze, ale własną głowa i własne myśli..
Dlatego pisałam na wstępie, że bardzo Was podziwiam, za to że macie w sobie tyle siły na tę walkę. Ja do pierwszego cyklu podchodziłam z wielkim entuzjazmem, ale ten rok zmiażdżył mnie doszczętnie. Walczę dalej i staram się nie obwiniać o to, że podjęłam życiowo złe decyzje, ale są takie dni, że ciężko mi to idzie..
Dziękuję, że jesteście i dzielicie się swoimi historiami💙
Trzymam za Ciebie mocno kciuki! Jakbym czytała o sobie, gdybym się wcześniej zainteresowała, że to nie takie proste… gdyby ginekolog poopowiadał jak to wygląda realnie z płodnością, tysiące tych „gdyby” bo jednak co innego starać się 10 lat i wiedzieć, że zrobiło się wszystko a co i innego mieć myśli, że szansa była tylko się je nie wykorzystało. Szkoda, że jest to temat tabu, że znajome zwykle mówiły „ a wiesz zaszłam za pierwszym razem”, podczas gdy w rzeczywistości były po dwóch latach wizyt u lekarzy czy kilku procedurach invitro. Ja już skończyłam 40, statystyka totalnie na niekorzyść bo i amh skrajnie niskie, w zasadzie działamy na totalnych oparach, od pół roku co miesiąc jestem na jakimś zabiegu w sedacji, jak nie punkcja to prp, dojeżdżam nawet dalej niż Ty, wykorzystałam już z 10 dni urlopu tylko na to w tym roku. Jedna klinika zmarnowała mi kupę czasu i z perspektywy działała kompletnie niezgodnie ze sztuką w moim wypadku ale umówmy się realnie problemem jest moment decyzji podjęcia starań, gdybym kiedyś wiedziała więcej o invitro, że mogę zrobić procedurę, zamrozić i transferować nawet parę lat później… Tego nie cofniemy, musimy znaleźć sposób jak z tym żyć, bo życie się toczy, ja jeszcze nie wiem jak, ale jakoś to pewnie będzie. Nadal po prawdzie nie czuję, że jest to moje największe życiowe marzenie co też niespecjalnie ułatwia całą sprawę ale niestety jest to zdecydowanie marzenie mojego męża i nie wiem też zupełnie realnie jak przetrwamy, kiedy przyjdzie sobie powiedzieć „dość”. W naszym wieku poza ogólnym zdrowym stylem życia zwróć uwagę na duże dawki ubiquinol 600-800 dziennie nawet. Powodzenia! -
Cześć dziewczyny, witam serdecznie nowe staraczki 🤗 W takim gronie zawsze raźniej. Niech Wasze drogi staraniowe nie będą długie, a wymarzona ciąża przyjdzie jak najszybciej 🍀🍀🍀
Lajla87_87 wrote:LS jak po dzisiejszej wizycie? 🙂 co JO nowego zaproponowała Wam?
Hejka przyszła mamuśko ☺️ super, że bobaski rosną, cieszę się razem z Tobą 🤗 To naprawdę piękny czas, ciesz się nim 😊
Byliśmy dzisiaj u JO. Zapytała, czy chcemy iść w immunologię (chociaż powiedziała, że sama w to nie bardzo wierzy, ale podała nazwisko dr Jarosz na wszelki wypadek), albo zrobić kolejny transfer. Mamy jeszcze dwa zarodki.
Powiedziała też, że robią eBIOM, ale podczas histeroskopii. Nie bardzo wiedzieliśmy, co robić, więc zdecydowaliśmy się na kolejny transfer dwóch zarodków. Doktor powiedziała, że dołoży heparynę i wszystko, co się da na wszelki wypadek, bo czasem po prostu nie wiadomo, co zadziała.
Jeśli tym razem się nie uda, to wtedy prawdopodobnie pójdziemy w diagnostykę immunologiczną. I tu mam pytanie czy jest sens coś robić teraz, czy lepiej już wszystko razem po ewentualnej nieudanej próbie? Jesteś trochę ekspertką od immunologii, więc może coś doradzisz 😁
@Just, nie robiłam tego badania, nikt mi go nigdy nie zaproponował. Hm, przy kolejnej wizycie poproszę o skierowanie. U mnie żelazo jest w normie, tylko ta nieszczęsna ferrytyna stoi nisko.
@Marysia, jak tam u Ciebie? 💛👩'89
HSG ✔️AMH 1,4 (07.2024) -->0,99 (04.2025)
Kariotyp✔️
❌Kir Bx (2DS1, 2DS5, 3DS1)
❌Niska ferrytyna 21-->27-->20
🧔♂️'74
Morfologia 1%❌
SCD 13%✔️
Kariotyp ✔️
_________________________________________
Invimed Wrocław🍀
IUI 10.2024 ❌
I IVF:
Kwalifikacja 2025.04✔️
2025.05 💉Menopur300, Rekovelle12 - 11MI🥚/ 10 - ❄️❄️❄️
2025.06 - histeroskopia✔️
2025.09 - FET 4AB ❌
2025.11 - CD138✔️, CD56✔️
2026.01 - FET 4BB, 4BA❌
II IVF:
05.02 💉Gonapeptyl
04.03 💉Gonapeptyl+ Menopur 200 + Gonal-f 100
17.03 punkcja - 9🥚⏳
20.03 ET -



