Odpowiedz

Endometrioza

Oceń ten wątek:
  • vintoyra Koleżanka
    Postów: 75 14

    Wysłany: 26 listopada 2014, 13:33

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Hello

    Mam 32 lata.
    Rok temu (na przełomie VII i VIII) miałam usunięte dwie cysty - dokładnie torbiel czekoladowa. Kazda torbiel o średnicy ok 8 cm. Dodatkowo usunięto mi część endometrium i generalnie stwierdzono endometrioza.
    Początkowo dostałam Madinette i od września do lutego 2014 r brałam pigułki.
    Od lutego musiałam odstawić bo w maju miałam planowany pobyt w szpitalu na oddziale endokrynologicznym.
    Podczas pobytu w szpitalu stwierdzono u mnie hiperprolaktynemię.

    3 miesiące temu na USG wyszło, że mam wodniaka na jajniku i znowu tworzy się torbiel (pewnie czekoladowa).

    Ponieważ zabieg z 2013 r nie był laparoskopowy tylko mam cięcię od pępką w dól - zostałam skutecznie pozbawiona możliwości laparoskopowego leczenia w przyszłości.
    Ginekolog długo się zastanawiał i stwierdził, że mam się starać i nie ruszać wodniaka.
    Co z endometrioża ?

    hmm

    pominę szereg innych schorzeń towarzyszących takich jak AZS, Cukrzyca.

    Staram się ale głowa pełna obaw, a oczy pełne łez

  • gosiek77 Znajoma
    Postów: 29 3

    Wysłany: 7 stycznia 2015, 23:51

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Czesc dziewczyny podczytuje ten watek bo tak samo jak Wy choruje na endomtrioze. Mam 37 lat. Przez 7 lat sllyszalam od ginekologa ze miesiaczkowanie ma bolec, bralam anty i na weekendy przez 2 dni nie wychodzilam z lozka. W tym czasie z partnerami nie bylo mowy o dziecku, wiec wierzylam ze tak ma bolec a zwlaszcza ze moja mama tez miala bolesne miesiaczki. Po trafieniu do innego gin i 1,5h rozmowie,wywiadzie skierowala mnie do kliniki z podejrzeniem endometriozy i guza w zatoce douglasa. Tam podjeto decyzje o laparatomii ale najpierw chcieli mnie odwiesc od tego twierdzac ze guz nie jest zwiazane z ginekologia. Gastroskopia,kolonoskopia nie dokonca dobrze przeczytane wyniki przez lekarza, wykluczylla 3 lata temu schorzenie inne niz wlasnie ginekologiczne. Wiec zrobiono laparatomie i uwolniono tylko zrosty. Guza nie usunieto. 9 m-cy visanne i guz ponoc zniknal. Po 6 m-cach wizyta i okazalo sie ze guz nadal jest. No ale starac sie mozna i robolam wyniki ok. Mavica ok jajniki ok, owulacja jest co m-c , ale doszly straszne bole krzyza i coraz mocniej bolace miesiaczki. Poszlam do kolejnego ginekologa aby potwierdzic ze wyniki ok i a on ze jednak prawdopodobnie ma to zwiazek z endomterioza i zaatakowaniem jelit i pecherza moczowego guz tam sie poprzyklejal. I znow mam miec laparatomie po 2 latach. Przy operacji ma byc chirurg ginekolog i chirurg ogolny. Boje sie ale tez wierze ze w koncu troche sie zmieni i zobacze upragnione 2 kreseczki
    Pisze to aby inne kobietki nie wierzyly jedemu lekarzowi tak slepo jak ja na poczatku i szukaly do konca pomocy.

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 8 stycznia 2015, 05:30

    Endokobietka lubi tę wiadomość

    2nn33e3kahe13vzw.png
  • Zajsonek Autorytet
    Postów: 2474 2400

    Wysłany: 8 stycznia 2015, 00:15

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    U mnie zabieg był 30 lipca 2014.
    Mam 21 lat i w maju 2014 podjęliśmy decyzję o staraniu się o potomstwo.
    Przed jednak chciałam sprawdzić czy wszystko jest w porządku :)
    Wybrałam się do ginekologa i okazało się, że na lewym jajniku znajduje się torbiel. Na początku przez pierwszy cykl DUPHASTON, który nic nie pomógł. Następny cykl na antybiotykach i lekach przeciwzapalnych (co się później okazała antybiotyk, który mi przepisano był na kaszelek :/).
    Na początku lipca udałam się do niej po raz ostatni z silnym bólem jajnika. Stwierdziła, że to może być torbiel endometrialna, bo przez 2 miesiące urosła 4cm, więc dostałam skierowanie na laparoskopie. 1 sierpnia było już po wszystkim, później oczekiwania na wyniki histopatologiczne przez 2 tygodnie i okazało sie, że jest to torbiel endometrialna i potwierdzenie diagnozy dot. endometriozy. Lekarz nakazał się starać, dwa cykle i nic. Musieliśmy przerwać starania ze względu na ślub, nie chciałam przekładać ślubu i nie chciałam być zabrana z kościoła na porodówkę. Teraz wznowiliśmy starania i czas pokaże. W grudniu byłam na kontroli i wszystko jest w porządku. Mam nadzieję, że w końcu nam wszystkim się uda i endometrioza nikomu nie stanie na drodze !

    TRZYMAM KCIUKI I ZIELONOŚCI ŻYCZĘ ! <3

    dqprj44jt7qos0i5.png
    dqprj44j14rw1kad.png
  • gaga Przyjaciółka
    Postów: 255 26

    Wysłany: 8 stycznia 2015, 14:42

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Hej, jestem tu nowa i lekko zielona w tematyce:)

    Moja historia pobolewania zaczęła się w grudniu (do grudnia wszystko było cacy jajniki w trakcie owulacji bolały naprzemiennie), w grudniu dopadł mnie ból z prawej strony podbrzusza-pomagały tylko tabletki przeciwbólowe gratisowo od kilkunastu tygodni pobolewają mnie plecy (może ale nie musi być z tym związane). Ból zmusił mnie do ekspresowej wizyty u ginekologa, która po zrobieniu wewnętrznego usg znalazła ciemną torbiel na jajniku-podejrzenie endometriozy, stwierdziła że leki antykoncepcyjne nic nie dadzą i dała od razu skierowanie na laparoskopię.
    Wczoraj byłam zapisać się na zabieg-data ustalona na 12 lutego, lekarz który mnie przyjmował zdziwił się że ginekolog nie przepisała mi żadnych tabletek (nie wiem czy dobrze zapamiętałam-gestageny?), a poza tym nie rodziłam wcześniej, a to jest ingerencja w jajniki.
    Obecnie zapisałam się do innego ginekologa, wizyta dopiero 16 stycznia, może on podleczy to lekami.

    Dziewczyny czy przed zabiegiem, którąś z Was lekarz leczył tabletkami (nie chodzi o antykoncepty) i czy to coś pomogło? Może udało się zapobiec laparoskopii? Czy tylko laparoskopia może dać ostateczna diagnozę czy to jest endometrioza czy nie?

    Dziś znowu zaczął się ból jajnika, a do wizyty daleko... :/

  • gosiek77 Znajoma
    Postów: 29 3

    Wysłany: 10 stycznia 2015, 09:27

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Z tego co wiem to podleczenie polegana na "wylaczeniu" na jakis czas miesiaczki. Natomiast diagnoza ostateczna stwierdzenia endometriozy to w wiekszosci opinii lekarzy laparaskopia,a przez usg jak pisza nie jest sie w stanie stwierdzic na 100% ze to ona.

    2nn33e3kahe13vzw.png
  • mar Autorytet
    Postów: 1417 1837

    Wysłany: 10 stycznia 2015, 13:15

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Hej endokobietki! Zapraszam Was do naszego wątku o endometriozie na forum - starając się z pomocą medyczną, tam też opisujemy nasze historie. Buziaki; )

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 10 stycznia 2015, 13:16

  • Endokobietka Autorytet
    Postów: 3166 1534

    Wysłany: 14 stycznia 2015, 13:51

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    gaga wrote:
    Hej, jestem tu nowa i lekko zielona w tematyce:)

    Dziewczyny czy przed zabiegiem, którąś z Was lekarz leczył tabletkami (nie chodzi o antykoncepty) i czy to coś pomogło? Może udało się zapobiec laparoskopii? Czy tylko laparoskopia może dać ostateczna diagnozę czy to jest endometrioza czy nie?

    Dziś znowu zaczął się ból jajnika, a do wizyty daleko... :/

    Hej, ja leczylam sie przed operacja (moja druga zaplanowana) visanne, ale tylko dlatego ze lekarz nie chcial mni operowac natychmiast, bo bylam w kiepskim stanie psychicznym (po wydarzeniach ktore opisuje ponizej). Z mojedo doswiadczenia moge z cala odpowiedzialnoscia napisac ze operacja przy podejrzeniu enometriozy to najlepsze co moze byc. Mnie endometrioza prawie zabila. Pekla mi cysta, doszlo do mega krwawienia, zemldenia, zapalenia otrzewnej, dotarlam do szpitala i trafilam od razu na stol operacyjny. Przed tym wydarzeniem lekarz ginekolog nic nie widzial w badaniu ginekologicznym, ba nawet stierdzila jak wprost zapytalam o endometiroze zebym sobie nie wymslala chorob, ktorych nie mam. Dziewczyny nie lekcewazcie tej choroby, bo ona naprawde moze nawet zabic.

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 14 stycznia 2015, 13:52

    17u93e5exqfllrog.png
  • neomi34 Autorytet
    Postów: 1056 178

    Wysłany: 18 stycznia 2015, 13:58

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Hej Dziewczyny :) też jestem tu nowa. Jestem już po dwóch laparoskopiach jedna 3 lata temu wycięta torbiel czekoladowa 5,5cm plus usunięcie endometriozy 1 stopnia, za pół roku wycięcie zrostów gdzie jajnik przyrósł do otrzewnej. Nie leczyłam się Vissane gdyż nie mogę 4 lata temu pochowałam mamę,która zmarła na nowotwór i w takich przypadkach lekarze nie zalecają hormonów. Od ponad dwóch lat staramy się z mężem o dzidzi i nic.Oprócz tego mam Hasimoto ale już uregulowane. Mój mąż ma super wyniki ale co z tego jak wiecznie co miesiąc nic. Mieliśmy 4 inseminacje, które zakończyły się fiaskiem. Kiedyś jeden profesor powiedział mi, że w takich przypadkach jak mój najlepiej skrócić czas i pieniądze i myśleć o in vitro. Wtedy jeszcze byłam na niego zła, co on mówi jak to przecież musi mi się udać. Minęło ponad rok starań i nic i zaczynam wierzyć, że chyba miał rację. Mam do Was pytanie Wasi lekarze też pokazują Wam tylko taką drogę?

    neomi34
  • neomi34 Autorytet
    Postów: 1056 178

    Wysłany: 19 stycznia 2015, 22:58

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    No właśnie po takim czasie starań zaczynam w to wierzyć.

    neomi34
  • Endokobietka Autorytet
    Postów: 3166 1534

    Wysłany: 20 stycznia 2015, 08:53

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Moj lekarz zalecil 3 miesiace staran ze wspomaganiem, kontola i stymulacja owulacji, zastrzyk na pekniecie pecherzyka. A jakby sie nie udalo w ciagu 3 miesiecy to invitro. Nam sie udalo w 3 miesiacu.

    17u93e5exqfllrog.png
  • neomi34 Autorytet
    Postów: 1056 178

    Wysłany: 20 stycznia 2015, 09:35

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Super zazdroszczę :) a jakie miałaś wspomaganie?bo może tu też leży problem. Ja miałam clo ale żadna z inseminacji nie przyniosła rezultatu :( słyszałam dobre słowa o gonalu ale nie wiem bo ja go nie dostałam :(

    neomi34
  • Endokobietka Autorytet
    Postów: 3166 1534

    Wysłany: 20 stycznia 2015, 10:58

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Clomifen doustnie pare dni na poczatku cyklu (nie pamietam juz ile i kiedy), potem Ovitrelle zastrzyk na pekniecie pecherzyka w brzuszek, po owulacji zel z progesteronu dopochwowo przez 14 dni. Przed ta kuracja oczywiscie wszystkie mozliwe badania moje i meza (zalecili nam tylko witamine D, bo oboje mielismy braki, badania byly w marcu wiec pewnie dlatego). Pol roku przed staraniami mega zdrowy tryb zycia cyzli 0 alkoholu, kawy, mocnej herbaty itp, codziennie kwas foliowy.

    17u93e5exqfllrog.png
  • mar Autorytet
    Postów: 1417 1837

    Wysłany: 20 stycznia 2015, 11:05

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    neomi34 wrote:
    Hej Dziewczyny :) też jestem tu nowa. Jestem już po dwóch laparoskopiach jedna 3 lata temu wycięta torbiel czekoladowa 5,5cm plus usunięcie endometriozy 1 stopnia, za pół roku wycięcie zrostów gdzie jajnik przyrósł do otrzewnej. Nie leczyłam się Vissane gdyż nie mogę 4 lata temu pochowałam mamę,która zmarła na nowotwór i w takich przypadkach lekarze nie zalecają hormonów. Od ponad dwóch lat staramy się z mężem o dzidzi i nic.Oprócz tego mam Hasimoto ale już uregulowane. Mój mąż ma super wyniki ale co z tego jak wiecznie co miesiąc nic. Mieliśmy 4 inseminacje, które zakończyły się fiaskiem. Kiedyś jeden profesor powiedział mi, że w takich przypadkach jak mój najlepiej skrócić czas i pieniądze i myśleć o in vitro. Wtedy jeszcze byłam na niego zła, co on mówi jak to przecież musi mi się udać. Minęło ponad rok starań i nic i zaczynam wierzyć, że chyba miał rację. Mam do Was pytanie Wasi lekarze też pokazują Wam tylko taką drogę?
    a mój profesor wręcz przeciwnie... On mówi, że w przypadku endometriozy udane in-vitro waha się w przedziale 10%, a czemu? Bo właśnie stan zapalny, który wytwarza endometrioza nie pozwala na zagnieżdżenie się zarodka - niestety. Więc nawet jeśli doszłoby do in-vitro to szansa na zagnieżdżenie i tak jest minimalna. Poczytajcie sobie o endometriozie i endo-kobietach, które podeszły do in-vitro i zobaczycie jaki duży odsetek z tych podejść zakończy się niepowodzeniem.

  • neomi34 Autorytet
    Postów: 1056 178

    Wysłany: 20 stycznia 2015, 16:37

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Co profesor to opinia :)

    neomi34
  • Endokobietka Autorytet
    Postów: 3166 1534

    Wysłany: 21 stycznia 2015, 12:39

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    mar wrote:
    a mój profesor wręcz przeciwnie... On mówi, że w przypadku endometriozy udane in-vitro waha się w przedziale 10%, a czemu? Bo właśnie stan zapalny, który wytwarza endometrioza nie pozwala na zagnieżdżenie się zarodka - niestety. Więc nawet jeśli doszłoby do in-vitro to szansa na zagnieżdżenie i tak jest minimalna. Poczytajcie sobie o endometriozie i endo-kobietach, które podeszły do in-vitro i zobaczycie jaki duży odsetek z tych podejść zakończy się niepowodzeniem.

    To zawsze 10%, bez in-vitro czesto te szanse sa rowne 0 :(

    17u93e5exqfllrog.png
  • Endokobietka Autorytet
    Postów: 3166 1534

    Wysłany: 21 stycznia 2015, 14:05

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Morisek pozostalo Ci tylko pozytywne nastawienie, to jest mega wazne w staraniach sie, dzieci chca miec szczesliwych rodzicow, wiec glowa do gory i mysl pozytywnie!
    Nasze szanse po badaniach moich i meza wynosily wlasnie ok 10%, te 10% bedzie mialo niedlugo roczek :)

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 21 stycznia 2015, 14:06

    Morisek28, mar lubią tę wiadomość

    17u93e5exqfllrog.png
  • Endokobietka Autorytet
    Postów: 3166 1534

    Wysłany: 21 stycznia 2015, 14:39

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Naturalnie ze wspomagaczami, czytaj gdzies powyzej na tej stronie.
    Ja na dodatek zachodzac w ciaze mialam 36 lat, wiec jeszcze czynnik wieku. Mlode jestescie - dacie rade!

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 21 stycznia 2015, 15:02

    Morisek28, mrth666 lubią tę wiadomość

    17u93e5exqfllrog.png
  • Endokobietka Autorytet
    Postów: 3166 1534

    Wysłany: 22 stycznia 2015, 14:05

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Znajomej bratowa zmarla pare dni temu w wieku 27 lat :((( Pekla jej torbiel endometrioalna i jakims cudem kawalek spowodowal zator:(((
    Leczyla sie od 2 lat, przeszla nawet zabieg invitro pare miesiecy temu, udany, ale poronila :(((

    17u93e5exqfllrog.png
  • mar Autorytet
    Postów: 1417 1837

    Wysłany: 22 stycznia 2015, 14:09

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    O kurcze. .... :( czemu ja ostatnio trafiam na same smutne endo historie. ....

  • Endokobietka Autorytet
    Postów: 3166 1534

    Wysłany: 22 stycznia 2015, 14:12

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Mar bo to taka wredna choroba, ale sa tez takie z happy endem.

    17u93e5exqfllrog.png
‹‹ 8 9 10 11 12 ››
Zgłoś post
Od:
Wiadomość:
Zgłoś Anuluj

Zainteresują Cię również:

Czy jestem w ciąży? - ciąża urojona a widoczne objawy ciąży

Zdarzyło Ci się usłyszeć coś, co bardzo chciałaś usłyszeć lub czego usłyszeć za wszelką cenę nie chciałaś, mimo panującej wokół ciszy? Czasem nasz mózg płata nam figle. Jeśli bardzo czegoś pragniemy, jesteśmy skłonni dostrzegać przejawy tego pragnienia, mimo ich braku. Wiele kobiet starających się o dziecko, co miesiąc zasatanawia się: "Czy jestem w ciąży?", dostrzega u siebie pierwsze objawy ciąży, po czym po wykonaniu testu ciążowego widzi jedną kreskę. Ciąża urojona czy "urojenie ciążowe" - jak je rozpoznać? 

CZYTAJ WIĘCEJ

Metody leczenia endometriozy - techniki leczenia, skuteczność, koszty

Endometrioza jest w dalszym ciągu bardzo tajemniczą chorobą. Nic dziwnego, że zarówno diagnostyka, jak i leczenie nie należą do łatwych. Jakie metody stosuje się w zależności od postaci endometriozy? Na czym polegają? Czy są one skuteczne? Jakie czynniki zwiększają szanse na powodzenie leczenia operacyjnego? Czy leczenie endometriozy jest drogie? 

CZYTAJ WIĘCEJ

Suchość pochwy - najczęstsze przyczyny, objawy i leczenie

Suchość pochwy to wstydliwa dolegliwość, która dotyka wielu kobiet. Kiedy się pojawia? Jakie są najczęstsze przyczyny problemów z odpowiednim nawilżeniem pochwy? Czy suchość pochwy można leczyć? 

CZYTAJ WIĘCEJ
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego