In vitro z komórką dawczyni
-
WIADOMOŚĆ
-
Dzieję się, super! Praha na wiosnę fajna wycieczka 😀Olamonola wrote:Cześc dziewczyny!
W Prague Fertility Center znaleźli nam dawczynię w 1 dzień!
Ja juz za rada którejs z Was, w formularzu nie robiłam zbytnich obostrzeń, nawet co do grupy krwi.
nawiązując do tematu Eesti ' zamierzam powiedzieć o tym dziecku, uważam że ma prawo wiedzieć jak bardzo chciałabym zeby było na świecie. I że ja go wybrałam z całą niewiedzą
Ale! W formularzu zaznaczyłam że bardzo zalezy mi żeby dawczyni miała talent muzyczny. i UDAŁO się
To już się dzieje!
Poczułam to dziś mocno i konkretnie. Ona zaczyna stymulacje we wtorek! Jupi!
To znaczy że za dwa tyg będziemy lecieć do Pragi
Podoba mi się Twój entuzjazm, ja bylam raczej przybita procesem doboru dawczyni i dniem zapłodnienia
Było to dla mnie trudne, musiałam podejsc do tego zadaniowo i wyłączyć głowę
A z ciekawości możesz napisać coś więcej o kosztach w tej klinice, jak to wygląda na tle Reprofitu? Moze być na priv, żeby tu dziewczynom nie zaśmiecać wkrętami czeskimi 😉 -
Dziękuję Ci bardzo za odpowiedź i czas poświęcony moim obawom. Z nich wszystkich te związane z ewentualnymi problemami dziecka z własną tożsamością są w tej chwili największe. Krótko mówiąc, nie chciałabym tego nowego Człowieka unieszczęśliwić. Mieszkam w Polsce, ale czytam czasem amerykański Reddit i widzę, że dla wielu młodych dorosłych poczętych z dawstwa te brakujące 50% wiedzy o genetycznych więzach to potężny problem (w USA dawstwo anonimowe albo z klauzulą ujawnienia w 18 r.ż.). Stąd tak wielka popularność baz typu '23 and me' i odkrywania korzeni na własną rękę. Zaznaczę, że dotyczy to najczęściej osób, które dowiedziały się przypadkiem lub za późno, co gigantycznie skomplikowało im percepcję własnego ja. Dlatego wiem, że jeśli wybralibyśmy tę drogę i gdyby się udało, to od najmłodszych lat opowiadałabym historię magicznego jajeczka, mając nadzieję, że pomoże to - na późniejszym etapie - zaakceptować dziecku sposób, w jaki zostało powołane do życia.HappiBara wrote:1/ Jak zamierzacie opowiadać dzieciom historię ich poczęcia?
Cześć! Sama bardzo chętnie poczytam, co inne Mamy będą tu mieć do powiedzenia - chyba wszystkim nam towarzyszą takie pytania, jak widać po odpowiedziach Evie!
Moje odpowiedzi poniżej, jestem obecnie w 14 tygodniu ciąży z KD, mamy 3.5 letnie "naturalne" starsze dziecko. I mieszkamy w UK, gdzie podejście społeczeństwa i prawodawstwo jest inne niż w Polsce.
1: już zaczęłam po troszku - opowiedzieliśmy starszakowi jak nowy dzidziuś znalazł się w brzuchu mamy (pomoc lekarzy i "nasionka" od taty i pani Dawczyni która oddała jedno ze swoich, kiedy mama nie miała). Był ciekawy, po co tyle wyjeżdżaliśmy w trakcie leczenia, dowiedział się, i oczywiście zupełnie zero reakcji ☺️
Planujemy po prostu od początku wplatać zgodne z faktami i nauką informacje, w odpowiedzi na zwykłe dziecięce pytania, od początku życia malucha.
Warto się zastanowić zawczasu jakie macie wartości jako rodzina i jakie byłoby "idealne dla Was" przekazanie informacji, żeby wiedzieć, na czym Wam zależy w tym kontekście, i upewnić się że otoczenie: rodzina, medycy itd będą Was w tym wspierać.
2: szczerze mówiąc wręcz liczę na to. My z decydowanie wolelibyśmy jawne dawstwo od anonimowego.
W UK w ogóle istnieje wyłącznie jawne, a prawodawstwo uznaje wiedzę o swoim genetycznym dziedzictwie za prawo człowieka. Niestety, z tego powodu jest tu bardzo mało dawczyń, więc skorzystaliśmy z anonimowego w Polsce.
Jeśli maluch będzie chciał szukać krewnych przez bazy danych DNA, to będziemy to wspierać.
Niepokoi mnie tylko "nieuregulowany" aspekt takiego podejścia - mam nadzieję że dawczyni sama też skorzysta z bazy danych, i to dlatego, że będzie chciała zaoferować potomkom ze swoich komórek informacje i kontakt.
Niestety, może być tak, że połączenie znajdzie się poprzez dzieci dawców / przyrodnie rodzeństwo, a potem i tak nie uda się nawiązać kontaktu. Przecież anonimowi dawcy zwyczajnie mogą tego nie chcieć, skoro warunkiem była anonimowość. Więc młody człowiek może wtedy przeżyć rozczarowanie albo poczucie odrzucenia.
Póki co to wielkie gdybanie, więc staram się nie nastawiać na żaden scenariusz.
Warto też pamiętać, że podejście dzieci z dawstwa do szukania genetycznych krewnych bywa skrajnie różne - trudno przewidzieć co wybierze dziecko za osiemnaście lat, więc po prostu zakładamy że będziemy mu pomagać.
3. Tu trochę szkoda nam nie tyle braku wiedzy, ale raczej, że w dawstwie będzie mniej szans np dobrania szpiku lub tkanek do przeszczepu w razie chorób. Mniej genetycznych krewnych = mniej szans na zgodność i przeszczep. pocieszam się znikomym prawdopodobieństwem i tym, że medycyna idzie do przodu!
Brak wiedzy o obciążeniu genetycznym to oczywiście problem, ale nie uważam, żeby był dużo większy niż w zwykłych rodzinach:
Dla przykładu, w naszych dwóch rodzinach, mimo genetycznego pokrewieństwa, te same informacje są trudno dostępne lub nie do końca wiarygodne: diagnostyka w poprzednich pokoleniach była słaba, do tego dochodzą luki w przekazach, ukrywanie problemów, zerwane więzi, śmierć w młodym wieku...🙈 naprawdę trudno powiedzieć, co konkretnie komu dolegało, nawet w pierwszym pokoleniu wstecz, a co dopiero dalej! Dawczyni przynajmniej wypełnia ankiety z historią swoją i rodziny. Wiarygodne czy nie, to więcej, niż wymagamy od mężów i partnerów 😉
Ogólnie, staram się utrzymać pozytywne nastawienie. Możliwe że będą problemy w którymś z tych tematów. może nawet we wszystkich! Ale po prostu będziemy je rozwiązywać na bieżąco - nie wiedząc, co konkretnie się zdarzy, i martwiąc się na zapas, na pewno sobie nie pomożemy.
Polecam korzystanie z konstytucji psychologicznych, psycholodzy przy klinikach mają bardzo duże doświadczenie z wątpliwościami przyszłych rodziców. No i mam nadzieję, że Twoje własne przemyślenia pomogą Ci wybrać najlepszą dla Was drogę.
Uważam, że to piękne, w jaki sposób Ty i Evie budujecie swoje rodziny, mając już swoje genetyczne dzieci 🩷Wiadomość wyedytowana przez autora: Dzisiaj, 19:53
-
U mnie zawsze jak zachodziła implantacja czułam takie lekkie ćmienie w macicy, jakby na miesiączkę. Tylko u mnie zazwyczaj pojawiały sie dopiero 4-5 dpt, 3 akurat zazwyczaj była cisza i oczywiście panika, że nic się nie dziejeEvie wrote:No dobra … dziś mamy 3 dpt i zaczynam świrować …. Oczywiście plan był taki żeby odpoczywać ale z racji że wyjeżdżamy na święta to latam jak kot z pęcherzem ….
Jakieś objawy z 3 dpt, które przesądziły o ciąży w waszym przypadku?
Jak nie czułam nic w macicy, to beta zawsze 0.
Evie, tak w ogóle to kciuki 🤞🍀Wiadomość wyedytowana przez autora: Dzisiaj, 19:47
Evie lubi tę wiadomość
-
Taaaaak, Cara, to musiał być ten sam Redditowy wątek!!!! Pisałam przed chwilą u HappyBary, że to najczęściej głosy ludzi, którzy dowiedzieli się przypadkiem albo za późno. Ale dla każdego, kto przymierza się do tematu KD (tak jak ja) to miejsce na Reddicie jest niczym cios w splot słoneczny. Tyle tam gniewu, goryczy.... Dziękuję Ci za odzew 😘Cara wrote:Chyba czytałyśmy te same fora na Reddicie 🙈 Masakra co tam można znaleźć. Ja po tym zwątpilam, czy nadal chcę KD, nawet rozważaliśmy zostawienie zarodków, które juz mieliśmy. Trochę naprostowała mnie psycholog, że na takich forach piszą najczesciej mocno sfrustrowani ludzie i nie są oni reprezentatywni dla calej rzeszy ludzi poczętych z dawstawa. Więc lepiej w to głębiej nie wchodzić

Ja z kolei nigdy nie zdecydowałabym się na KD gdyby dawstwo nie było anonimowe.Wiadomość wyedytowana przez autora: Dzisiaj, 20:07
Cara, HappiBara lubią tę wiadomość
-
Eesti wrote:Taaaaak, Cara, to musiał być ten sam Redditowy wątek!!!! Pisałam przed chwilą u HappyBary, że to najczęściej głosy ludzi, którzy dowiedzieli się przypadkiem albo za późno. Ale dla każdego, kto przymierza się do tematu KD (tak jak ja) to miejsce na Reddicie jest niczym cios w splot słoneczny. Tyle tam gniewu, goryczy.... Dziękuję Ci za odzew 😘
Oh, tu zdecydowanie przyda się dystans, na Reddit czy nawet Mumsnet pojawiają się naprawdę radykalne głosy! (moja osobista faworytka, o której do dziś nie mogę zapomnieć, porównała poczęcie i urodzenie dziecka z dawstwa do okaleczenia dziecka przez FGM 🙈)
Trudno po przeczytaniu takich postów nie zwątpić w swoje intencje. Ale może pomóc wyobrażenie sobie, co mogłoby taką osobę skłonić do pisania:
- często to ludzie, dla których wiedza o pochodzeniu była szokiem (dowiedzieli się późno lub wbrew intencjom rodziców) i którzy w momencie pisania jeszcze nie przyszli żałoby, i nie przepracowali tego.
- nie mamy pojęcia, jak wyglądało ich dzieciństwo, sytuacja rodzinna, ani bieżące zdrowie psychiczne (czy pochodzenie z KD albo ND stało się dla nich uzasadnieniem wszystkiego, co szwankuje w ich życiu? mogą też mieć inne, niezależne trudności)
- prowadzą swoje krucjaty w Internecie gdzie ich (skądinąd pewnie mocne) poglądy dodatkowo się radykalizują i tracą niuanse po prostu przez medium, którego używają - niekoniecznie wyrażaliby te same opinie "na żywo"
- mimo że głośne, takie osoby stanowią ogromną mniejszość. Prawda jest taka, że "szczęśliwe" dzieci z dawstwa nie będą szukać potwierdzenia swoich uczuć w internecie, i raczej też nie będą bronić swoich "uprzywilejowanych" narracji. A na pewno jest ich o wiele więcej! Reddit czy inne fora niekiedy zmieniają się w bańki, gdzie osoby o podobnych poglądach i doświadczeniach zbierają się by nawzajem się "nakręcać".
- "skrzywdzone przez dawstwo" osoby zwykle powołują się na własne doświadczenie i są bardzo wokalne, a mało kto wchodzi z ich głosami w polemikę; nikt przecież nie chce zaprzeczać uczuciom i doświadczeniu innych, szczególnie jeśli od razu prezentują się jako ofiary lub osoby dotknięte traumą.
Ripostą byłoby stwierdzenie "a ja w podobnej sytuacji czuję się okej" ale przecież to wręcz nietaktowne na takim forum!
Nie jestem za tym, żeby ich głosy ignorować - chcę choćby wiedzieć, z czym w przyszłości może się zmierzyć moje dziecko, kiedy jako kilkunastolatek zacznie googlać i wpadnie w tę króliczą norę.
Ale warto szukać głosów z przeciwnego bieguna badań naukowych itd, wtedy się okazuje że te dramatyczne historie dotyczą naprawdę niewielu jednostek.
O, a w duchu "nie dajmy się zwariować" polecam: Donor Conception Network.
dcnetwork.org - jest tam naprawdę sporo danych naukowych oraz osobistych historii, z naprawdę różnych rodzin.
Szczególnie polecam te artykuły:
rodzice nastolatków / starszych dzieci z jawnego i anonimowego dawstwa:
dcnetwork.org/life-with-teenagers
dcnetwork.org/parenting-children-conceived-using-donated-eggs-or-sperm-is-it-different/
dorosła kobieta poczęta z anonimowego dawstwa, z wyważonym podejściem do anonimowości:
dcnetwork.org/kate-donor-conceived-adultWiadomość wyedytowana przez autora: Dzisiaj, 21:29
Evie lubi tę wiadomość
-



