Forum Starając się z pomocą medyczną Komórka dawczyni przy IVF
Odpowiedz

Komórka dawczyni przy IVF

Oceń ten wątek:
  • Magdala Autorytet
    Postów: 3379 13433

    Wysłany: 10 stycznia 2018, 14:50

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Wow.
    Weszlam na ta strone. Obejrzalam jedno video. Troche mnie wbilo w fotel. :)
    Taki troche harcerski mothers camp. Spacery, dieta, zabawy w wodzie. Prawie fabryka. I te brzuchate panny chodzace po lesie trzymajac sie za rece. O.o
    Nie, nie krytykuje, tylko nigdy tego nie widzialam z bliska. Jestem pewna, ze duzo par wyjezdza stamtad szczesliwych i z dzieckiem.
    Spoko, dojde do siebie. :-)

    Bedzie tak, jak chcesz zeby bylo.
  • nick nieaktualny

    Wysłany: 10 stycznia 2018, 15:32

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Wydaje mi się, że trzeba być realistą w okolicach 45 roku życia. Wiadomo, że każdy by chciał mieć dziecko z własnym partnerem, naturalnie, najlepiej w pierwszym miesiącu starań, przejść cudowną i bezproblemową ciążę i urodzić piękne, zdrowe i mądre dziecko...

    A bolesna prawda jest taka, że wiele z nas które teraz piszemy na różnych wątkach tu na Ovufriend nie doczeka się dziecka nigdy, z takich czy innych powodów. Może jestem zbytnią pesymistką, ale wydaje mi się że po czterdziestce to już czas na wybrzydzanie minął jeśli ktoś naprawdę bardzo chce mieć dziecko.

    njut lubi tę wiadomość

  • Magdala Autorytet
    Postów: 3379 13433

    Wysłany: 10 stycznia 2018, 16:34

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Niestety, ale to prawda co piszesz.
    A jeszcze zachowac w tym procesie zimna krew trzeba umiec.

    Bea77 lubi tę wiadomość

    Bedzie tak, jak chcesz zeby bylo.
  • kayama Autorytet
    Postów: 2502 1893

    Wysłany: 10 stycznia 2018, 16:47

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Dlatego nie wybrzydzam i rozważam kd a nawet gotowy zarodek :) Mysle ze można spróbować, skąd wiedzieć jak zareaguje mój organizm. Gin mi nie proponowała szukac surogatki, na początek nawet myślała o stymulacji z moich komórek ale zrezygnowała po obejrzeniu jajników :( Mój m. na pewno się nie zgodzi na surogatke, na razie kd nie może przełknąć.. Chyba za dużo pesymizmu dziewczyny, dużo tu widzę tych, ktorym się udalo. Trzeba wierzyć! I działać.

    Lukrecja lubi tę wiadomość

    n59ydf9h7aj0jxnd.png
  • nick nieaktualny

    Wysłany: 10 stycznia 2018, 16:55

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Ja widzę natomiast jeszcze więcej takich którym się nie udało mimo wielu lat starań. Powodzenia w każdym razie.

  • kayama Autorytet
    Postów: 2502 1893

    Wysłany: 10 stycznia 2018, 17:04

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Aha, może ja za krótko tu jestem i tak nie śledzę. Oby nam wszystkim się udalo. Może to kwestia czasu..

    never_lose_hope lubi tę wiadomość

    n59ydf9h7aj0jxnd.png
  • nick nieaktualny

    Wysłany: 10 stycznia 2018, 18:05

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    kayama wrote:
    Aha, może ja za krótko tu jestem i tak nie śledzę. Oby nam wszystkim się udalo. Może to kwestia czasu..

    Ja mocno trzymam kciuki, żeby każda z nas została mamą.. Wiem, że po takiej walce ta nagroda będzie najpiękniejsza. I chcę podziwiać sukcesy, nimi się inspirować, nastawiać pozytywnie, a nie dobijać tym ilu z nas się nie udało :/ Co to nam da??
    Realizm owszem, ale po co w takim razie starać się jeśli z góry zakładamy porażkę??

    Ja na chwilę obecną jestem pełna nadziei, przed piątkową wizytą..
    Być może za 2 dni będę śpiewać inaczej, ale teraz wolę być pozytywnie nastawiona..
    Każda z nas ma własny rozum i własne wypracowane podejście, nie powinnyśmy podcinać sobie skrzydeł..

    Bea77, kayama lubią tę wiadomość

  • Maxinka Koleżanka
    Postów: 58 55

    Wysłany: 10 stycznia 2018, 18:20

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Szklanka jest w połowie pusta lub w połowie pełna ;-)
    Ja też jednak obserwuję wiele sukcesów,po długich latach starań.
    Bez cienia nadziei trudno było by przechodzić przez to wszystko,czego doświadczamy.

    never_lose_hope lubi tę wiadomość

    POF
    morfologia 1-5% , słaba chromatyna
  • nick nieaktualny

    Wysłany: 10 stycznia 2018, 18:23

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    sylwia198808 wrote:
    Ja mocno trzymam kciuki, żeby każda z nas została mamą.. Wiem, że po takiej walce ta nagroda będzie najpiękniejsza. I chcę podziwiać sukcesy, nimi się inspirować, nastawiać pozytywnie, a nie dobijać tym ilu z nas się nie udało :/ Co to nam da??
    Realizm owszem, ale po co w takim razie starać się jeśli z góry zakładamy porażkę??

    Ja na chwilę obecną jestem pełna nadziei, przed piątkową wizytą..
    Być może za 2 dni będę śpiewać inaczej, ale teraz wolę być pozytywnie nastawiona..
    Każda z nas ma własny rozum i własne wypracowane podejście, nie powinnyśmy podcinać sobie skrzydeł..

    Nikt nie zakłada od razu porażki. Gdyby tak było to nikt by do in vitro nie podchodził i być może tego forum by nie było. Mówię tylko, że każdy ma inną sytuację. Wydaje mi się, że inaczej się mówi w wieku dwudziestu paru lat (Twój wiek) a inaczej po czterdziestce (lub nawet 45 roku życia). Inaczej również mówi się po jednej nieudanej procedurze a inaczej po dziesięciu. I wydaje mi się, że pewnien realizm jest wskazany, inaczej kliniki wykorzystują ludzkie pragnienia, naiwność i ufność.

    Prawdę mówiąc nie miałam pojęcia, że po 40 jest tak trudno zajść w ciążę. Oczywiście liczyłam się, że pewne trudności mogą być, ale miałam nadzieję graniczącą z pewnością, że skoro nie mam żadnych schorzeń i dobre AMH oraz nie mamy czynnika męskiego, bo jest wszystko OK, to pójdzie szybko. Okazało się, że po czterdziestce można być całkiem zdrowym, młodo wyglądać i tak się czuć, a jednak są stare komórki i klops. Mnie to wszystko bardzo zaskoczyło, dlatego uważam że należy o tym mówić głośno, bo osoby które dopiero zaczynają tą drogę powinny być świadome jak to wygląda. Ja żałuję, że mnie nikt nie uświadomił wcześniej. W prasie i telewizji masa kolorowych obrazków uśmiechniętych, wypoczętych, zachwyconych i odpicowanych czterdziestoletnich fit mamusiek... Można łatwo się nabrać.

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 10 stycznia 2018, 18:43

    Maxinka, Mila79 lubią tę wiadomość

  • Lil_m Autorytet
    Postów: 507 482

    Wysłany: 10 stycznia 2018, 18:36

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Bea, problem świadomości społecznej jest kolosalny. Ja dowiedziałam się, że jest coś takiego jak AMH rok temu. I w życiu bym się nie spodziewała, że w wieku lat 31 usłyszę "przedwczesna menopauza". Poziom wiedzy i edukacji w tym zakresie jest żaden. Gdyby wiedza o "tych sprawach" była powszechniejsza, zbadałabym się kilka lat temu.

    Bea77, Mila79 lubią tę wiadomość

    Rocznik ''86/ POF/ [*] 8tc XII 2017
    VII 2017 - AMH <0.01, FSH 96 -> mezoterapia jajników IX 2017
    MTHFR: C6777 homozygota CC, A1298C homozygota AA, niedobór białka S
  • nick nieaktualny

    Wysłany: 10 stycznia 2018, 18:37

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Co mnie jeszcze bardzo zaskoczyło to podejście klinik. Całkiem bezduszne i taśmowe. Dotąd wydawało mi się, że lekarzowi mogę w pełni zaufać i że jak idę do lekarza to przede wszystkim będzie mi chciał pomóc (misja) a dopiero potem zarobić. A teraz wydaje mi się, że to jest po prostu biznes jak każdy inny, gdzie każdy chce przede wszystkim dużo zarobić. A jak przypadkiem komuś się uda zajść w ciążę to super. A jak nie to trudno, shit happens. W końcu każdy przecież wie, że in vitro ma bardzo małą skuteczność wobec czego jest świetna wymówka dla kliniki i jak się nie uda to mówią, no cóż tak się zdarza, trzeba próbować dalej...

    Tak jakby to kosztowało 5 zł i nie miało żadnego wpływu na zdrowie pacjentki.

    Mila79 lubi tę wiadomość

  • nick nieaktualny

    Wysłany: 10 stycznia 2018, 18:44

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Lil_m wrote:
    Bea, problem świadomości społecznej jest kolosalny. Ja dowiedziałam się, że jest coś takiego jak AMH rok temu. I w życiu bym się nie spodziewała, że w wieku lat 31 usłyszę "przedwczesna menopauza". Poziom wiedzy i edukacji w tym zakresie jest żaden. Gdyby wiedza o "tych sprawach" była powszechniejsza, zbadałabym się kilka lat temu.
    Ja o AMH dowiedziałam się też jakiś rok, półtora roku temu (w wieku 39 lat!!).Tego powinni w szkole na biologii uczyć a nie jakichś głupot.

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 10 stycznia 2018, 18:49

  • Maxinka Koleżanka
    Postów: 58 55

    Wysłany: 10 stycznia 2018, 18:49

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Bea77 wrote:

    Prawdę mówiąc nie miałam pojęcia, że po 40 jest tak trudno zajść w ciążę. Oczywiście liczyłam się, że pewne trudności mogą być, ale miałam nadzieję graniczącą z pewnością, że skoro nie mam żadnych schorzeń i dobre AMH oraz nie mamy czynnika męskiego, bo jest wszystko OK, to pójdzie szybko. Okazało się, że po czterdziestce można być całkiem zdrowym, młodo wyglądać i tak się czuć, a jednak są stare komórki i klops. Mnie to wszystko bardzo zaskoczyło, dlatego uważam że należy o tym mówić głośno, bo osoby które dopiero zaczynają tą drogę powinne być świadome jak to wygląda. Ja żałuję, że mnie nikt nie uświadomił wcześniej. W prasie i telewizji masa kolorowych obrazków uśmiechniętych, wypoczętych, zachwyconych i odpicowanych czterdziestoletnich fit mamusiek... Można łatwo się nabrać.

    To fakt,mnie to trochę zwiodło :-( instynkty odezwały się gdzieś po 35 urodzinach,a wcześniej właśnie byłam pewna,że na spokojnie zdążę...przecież starsi mają bez problemów.Wizyty u ginekologa,usg zawsze wszystko idealnie,żadnych chorób,zabiegów,pobranie krwi raz do roku było dla mnie przeżyciem ;-) niestety o AMH nie słyszałam,moi ginekolodzy chyba też.W każdym razie nie wspominali.Ja bym na ich miejscu zasugerowała zbadanie AMH czy FSH 30-kilkulatce,która sobie spokojnie odkłada macierzyńskie plany...W rodzinie,wśród znajomych nie było takich historii,byłam w szoku jak odkryłam,że jednak mogę mieć problemy.
    A teraz jest lipa,ciężko to przełknąć,ale trzeba brać inne możliwości pod uwagę.
    Czytałam jakiś artykuł (nie polski),że wiele właśnie tych kolorowych mam w mediach w super formie 40+ ma dzieci z kd lub od surogatek..pomijając,że często mają milion monet ;-) trudno się porównywać

    Bea77, Mila79 lubią tę wiadomość

    POF
    morfologia 1-5% , słaba chromatyna
  • nick nieaktualny

    Wysłany: 10 stycznia 2018, 18:55

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Ja uważam, że dla każdej z nas te sytuacje są trudne - nieważne czy mam 29 lat czy jestem po 40tce.
    Tak jak mówisz Bea - każda z nas wyobrażała to sobie inaczej, udany pierwszy cykl starań, romantyczne zbliżenie, bajka - niestety dla większości z nas ta bajka przemieniła się w stymulacje, punkcje, seks na szkiełku itp.

    Kiedyś krępowałam się ginekologa, badań itp. - dziś bez zająknięcia ściągam portki u lekarza, nie rusza mnie to już w ogóle - i to jest właśnie straszne :(
    Że te nasze fajne wizje ciąży, planowania macierzyństwa zastąpiło to co mamy dziś, IVF, kd, az.. Większość z nas ma widzę większą niż małomiasteczkowy lekarz ginekolog :/

    Ja jestem teraz w takim wieku, że wszystkie moje przyjaciółki wpadają jedna po drugiej, żadna ciąża nieplanowana, żadna nie myśli o kwasie foliowym, nie wiedzą co to beta hcg, nie wiedzą co to poziom progesteronu.. Czasem siedzę w pokoju i wyję nad niesprawiedliwością tego co się dzieje.. Że dlaczego ja? Jestem młoda, to prawda, mam wiele lat na procedury i transfery, ale też nie chciałabym poświęcić całej młodości na to :/

    Tak jak mówisz - polityka klinik przeraża, dla nich jesteśmy tylko kasą. Nie uda się teraz, to będziemy próbować jeszcze 5 razy.. Mój pierwszy lekarz powiedział do mnie "pracuje pani, zarabia, wziąć kredyt i podchodzić ile się da". Dla nich to takie proste, ale kto tu o nas myśli?
    O naszej psychice, wytrzymałości, o tym że niepłodność jest ogromną próbą dla związku, próbą dla przyjaźni - gdy wszyscy obok zachodzą w ciążę, o naszym zdrowiu - bo przecież te stymulacje też odbijają się na organizmie.
    Dla nich jesteśmy tylko kasą.. I to niemałą.. Ceny przerażają i odstraszają, ale co mamy zrobić, jakie mamy inne wyjście? I kliniki to wykorzystują, ile się da..
    Badania zlecają dopiero po niepowodzeniach.. Po drugim niepowodzeniu kolejne badania, a przecież można zrobić to od razu i zaoszczędzić koszty procedury, już nie mówię o refundacji na leki, która obowiązuje tylko do 3 procedur..
    Mój pierwszy lekarz chciał usilnie próbować inseminacji, bez badań. Uparłam się, że chcę mieć najpierw drożność sprawdzoną, bo nie stać mnie na wywalanie w błoto kilku tysięcy na inseminację. I co się okazało? Jajowody całkowicie niedrożne. Mogliby inseminować do bólu.. I pewnie po trzecim niepowodzeniu skierowałby na laparoskopię..

    To wszystko jest chore.. Ale godzimy się świadomie na takie traktowanie, bo tak bardzo chcemy doświadczyć piękna macierzyństwa..
    Oby dla każdej z nas zakończyło się to happy endem :)
    Czy w polskiej klinice, czy w zagranicznej, czy dzięki kd, czy az, nieważne - byle każda z nas doświadczyła tego szczęścia :)

    Bea77, eM80 lubią tę wiadomość

  • nick nieaktualny

    Wysłany: 10 stycznia 2018, 18:55

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    W moim przypadku to spotkałam późno mojego męża. Z poprzednimi partnerami nie wyszły związki. Dlatego siłą rzeczy późno zaczęłam. Myślę, że gdybym miała wcześniej odpowiednią osobę u boku to bym wcześniej się za to wszystko zabrała. Tak czy siak myślałam, że góra 3-4 miesiące i będę w ciąży. Teraz się sama śmieję ze swojej głupoty.

  • nick nieaktualny

    Wysłany: 10 stycznia 2018, 19:10

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Bea, to żadna głupota, każda z nas tak myślała. Bo niby dlaczego miałybyśmy zakładać z góry, że będzie problem? O słodka naiwności :) Jak czytałam statystyki, że jedna na pięć par ma problemy to w życiu nie widziałam nas w tych statystykach, bo niby czemu :) Ale życie dało pstryczka w nos, jestem przerażona widząc na forum jak wiele z nas tego pstryczka dostało :(


    U nas w sumie historia jakich wiele - ślub w wieku 27 lat, o dziecko zaczęliśmy się starać pół roku później i ups, tu się kończy historia "jakich wiele".
    Na szczęście nie marnowaliśmy czasu i do gina poszliśmy po 4 miesiącach nieudanych starań, do dziś się cieszę, że nie czekaliśmy tego przysłowiowego roku, bo czas byłby zmarnowany :/ Najpierw badania po omacku przez lokalnego ginekologa. Badania i wyrok - niedrożne jajowody, przykro nam, tylko in vitro.. Oj jaka szkoda, oj taka pani młoda, oj jakie to niesprawiedliwe - wypowiadane przez lekarza dobijało jeszcze bardziej.
    Wybór kliniki, badania i kolejny news - mając 28 lat usłyszałam od lekarza w klinice, że mam AMH na poziomie kobiety 50-letniej. Jakby mnie ktoś w głowę kamieniem zdzielił, kolejny raz. Pierwsza myśl "w życiu nie będę miała dzieci, dlaczego ja, co teraz?!". Lekarz sam był zdziwiony moim wynikiem, mówi że jedna na 1000 pacjentek w moim wieku tak ma. Ups, jestem wyjątkowa :/
    Potem nieudana procedura, brak zarodków, badanie kariotypu i mutacji i kolejna bomba - błąd w kariotypie, szkoda czasu i kasy na IVF na moich komórkach.
    I teraz czekamy.. Boję się kolejnych bomb.. I właśnie w takich momentach włącza mi się pesymizm, na szczęście czasem udaje się go wyciszyć..

    Maxinka lubi tę wiadomość

  • nick nieaktualny

    Wysłany: 10 stycznia 2018, 20:30

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Przepraszam za mój pesymizm dziś, ale po prostu zdałam sobie sprawę ze swojego wieku oraz ile to wszystko trwa. Bo oprócz zajścia w ciążę to jeszcze trzeba donosić a potem wychować dziecko. Robi się bardzo bardzo późno.

  • Lil_m Autorytet
    Postów: 507 482

    Wysłany: 10 stycznia 2018, 20:49

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    My się nawet starać nie zaczęliśmy - odstawiłam plastry anty i przez 3 miesiące okres się nie pojawił, więc od razu zestaw badań i do kliniki z pytaniem "co teraz?". Także też czasu nie marnowaliśmy, zrobiliśmy genetykę i badania nasienia w ciągu pierwszego miesiąca od pojawienia się w klinice.

    Na szczęście odnoszę wrażenie, że dla mojej pani doktor nie jestem tylko kolejnym punktem na liście, widziałam autentyczną radość jak zobaczyła ciążę na usg i przerażenie i smutek, jak stwierdziła, że przestała się rozwijać

    Rocznik ''86/ POF/ [*] 8tc XII 2017
    VII 2017 - AMH <0.01, FSH 96 -> mezoterapia jajników IX 2017
    MTHFR: C6777 homozygota CC, A1298C homozygota AA, niedobór białka S
  • kayama Autorytet
    Postów: 2502 1893

    Wysłany: 10 stycznia 2018, 21:38

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Bea to przykre, jak najbardziej mamy mieć prawo na fazy podłamania psychicznego, zwłaszcza gdy ma się wrażenie walenia głową w ścianę. Ja sobie powiedziałam, że walić nie będę, jak będą się piętrzyły problemy to pewnie odpuszczę.. Tu nie ma żadnej sprawiedliwości, ani że 2x2= 4, i jak się doda wszystkie czynniki to będzie tak i tak. Moja siostra urodziła zdrowe dziecko w wieku 43 lat, nie miała żadnych problemów z zajściem w ciąże no ale to 2 dziecko. Pierwsze to była wpadka :) Bardzo jej zazdroszczę, tak pozytywnie, bo cieszę się ze ma pełną rodzinę.
    Wiem o czym mówisz bo też nie myślałam, o tym że to przecież długa droga, gin w Novum mi uświadomiła, że zajść w ciążę to dopiero początek, potem trzeba tą ciążę utrzymać, urodzić. Po drodze jest wiele momentów, kiedy coś może się posypać, zwłaszcza u kobiety po 40. Chciała bym być młodsza ale tak mi się, życie poukładało, co zrobić.
    Ja myślę, że pozytywne nastawienie to jest połowa sukcesu :), nie wolno myśleć negatywnie bo podobno wtedy nic się nie udaje.
    Z lekarzami to pewnie bywa różnie, jak z ludźmi.

    Bea77, njut lubią tę wiadomość

    n59ydf9h7aj0jxnd.png
  • kayama Autorytet
    Postów: 2502 1893

    Wysłany: 10 stycznia 2018, 23:36

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Lukrecja, przypomnij mi Ty miałaś kd czy adopcję zarodka?

    n59ydf9h7aj0jxnd.png
‹‹ 2 3 4 5 6 ››
Zgłoś post
Od:
Wiadomość:
Zgłoś Anuluj

Zainteresują Cię również:

Niedobór kwasu foliowego - zaskakujące wyniki badań

Niemalże każda kobieta starająca się o dziecko ma świadomość, że podczas starań oraz w czasie ciąży powinna suplementować kwas foliowy. Jednak najnowsze doniesienia lekarzy wskazują na duże problemy z jego przyswajalnością. Co to oznacza? Niedobór kwasu foliowego - jakie mogą być tego skutki? Nawet pomimo zażywania kwasu foliowego, kobiety w dalszym ciągu mogą być narażone na ryzyko chorób/powikłań związanych z jego niedoborami. Jak temu zaradzić? Przeczytaj najnowsze doniesienia i zalecenia ginekologów.  

CZYTAJ WIĘCEJ

Choroby endometrium - jakie są najczęstsze?

Czym jest endometrium, a czym endometrioza? Jakie mogą być inne choroby endometrium i jak się objawiają? Jaka grubość endometrium jest optymalna podczas starań o dziecko? 

CZYTAJ WIĘCEJ

Pierwsza wizyta w klinice leczenia niepłodności – jak się przygotować?

Nadszedł ten czas - przed Wami pierwsza wizyta w kierunku diagnostyki problemów z płodnością. Jak wygląda? Na co się przygotować? Czy przed wizytą warto wykonać wstępne badania? Jakie znaczenie mają obserwacje cyklu miesiączkowego podczas diagnostyki? Jak wygląda wywiad medyczny? 

CZYTAJ WIĘCEJ
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego