udany transfer- ciążowe rozważania - edycja II
-
WIADOMOŚĆ
-
Cynamonka wrote:Dopiero po weekendzie będę się widziała z lekarzem, ale na pewno nie idę znowu tym samym scenariuszem. Wcześniej mówiliśmy, że następnym razem cykl naturalny i wlew z osocza przed transferem dla poprawy receptywnosci. No i sama z siebie robię teraz badania krzepliwości, bo nigdy nie robiłam (ponoć jedna ciąża nie gwarantuje, że nie ma z tym kłopotów). Sztuczna inteligencja twierdzi, że nadal mieszczę się w normach statystyk z tymi niepowodzeniami 😮💨 W lipcu działamy, jak to nie wyjdzie, to już chyba będę szukać problemów z immunologią.
Cynamonowa, wielkie kciuki!
Potwierdzam: jedna ciąża nic nie gwarantuje. Moja szwagierka zachodziła w ciążę ot tak. Pierwsza kompletnie bez problemów. Potem trzy straty z rzędu, w tym jedna późna. Okazało się, że ma trombofilie i problemy z immunologią. Na accofilu i heparynie donosiła bez żadnych dramatów kolejną ciążę.
Cynamonka lubi tę wiadomość
👱39 🧔38
Starania ok.2 lat
👱 Amh 3,95,
🧔 Tetrazoospermia
1. IFV
04.2023
19 komórek pobranych/13 zapłodnionych
5 ❄️ 2x5.1.1, 5.1.2,5.2.1, 5.2.2
Pgt-a: 1❄️ czeka
Transfer 5.1.1 ❤️🍀21.07.2023 🙏
6dpt Beta 41,1 mIu/ml 🙏
10 dpt Beta 242,2 mIu/ml 🙏
17 dpt beta 5233 mIu/ml 🙏 i w USG mamy pęcherzyk 🙏
19 dpt w USG mamy pęcherzyk żółtkowy 🙏
21 dpt w USG mamy zarodek 2 mm i ❤️
12t1d 6,2 cm. chłopaka, USG prenatalne wszystko w normie, nifty: niskie ryzyka 🥳
21t1d 464 g. Synka
II USG prenatalne wszystko w normie 🥳
26t2d 914 g. Synka
III USG prenatalne wszystko w normie 🥳
29t4d 1561 g. Synka
32t2d 2039 g. Synka
35t2d 2631 g. Synka
38t2d 3514 g. Synka
3.04.2024 (39+3) Miłosz 😍🥳😍 🥳3740 g. 10/10 pkt.

-
🤣
'89, PCOS, brak jajowodu po cp
Pierwsza stymulacja, wrzesień 2023: ❄️❄️❄️ (niebadane)
1 Transfer (4bb) - 10dpt 423 -> 14dpt 1981 -> 16dpt 3721
USG 29dpt - jest ❤️

2 Transfer (4bb) ❌ beta 0
3 Transfer (3bb) ❌ biochem
Druga stymulacja, luty 2026: ❄️❄️❄️ (PGT-A ✔️)
histero - obraz niejednoznaczny 🤨
cd138 ✅ eBiom ✅
4 Transfer (3bb) ❌ beta 0 -
U nas się właśnie zaczęły i nie wiem jak sobie z tym radzić. Wszystko praktycznie co my chcemy jest na nie, jest płacz, obrażanie i krzyk ! Tragediamonester wrote:Jak był temat afer to już miałam wam pisać, że my mamy chyba to za sobą ale tylko tak pomyslalam i drama goni drame 😂
[/url] -
Ja daję wybór zawsze. I sam wybiera więc nie ma dużych tragedii. Przykład sprzed chwili - jak weźmie coś niedozwolone do ręki to mówię że o zostawiłam bo zapomniałam i musi to odłożyć na miejsce za mnie, albo ubranie czy woli najpierw ubrać to czy to. Na mycie zębów mam sposób od dłuższego czasu, że wymieniam co zjadł i mówię że muszę poszukać czy zostało na zębach albo że będę zgadywać co jadł bo widzę to na zębach. Działa !!! Co do powrotow do domu to bywa ciężko ale też zwykle mówię że ma sobie coś dokończyć i potem jeczze coś i dopiero pójdziemy a nigdy w trakcie. Aha i nigdy nie obiecuję nic czego nie spełnie, być może dlatego daje się przekonać. W sensie widzę na placu zabaw że rodzice mówią że tylko na chwilę wyjdziemy i zaraz wracamy a potem nie wracają, a mówią tak tylko po to żeby dziecko wyszło. No i głód i zmęczenie wzmagają dramy wiadomo. Ogólnie to czekam też że wszystkimi czynnościami aż on je zdobi typu włożenie prania, wyjecie, włączenie zmywarki, rozpakowanie zmywarki itd. bo potem są dramy że on chciał. Ale też ja jestem mega dyspozycyjna czasowo to mogę sobie pozwolić na to, że tyle czasu mi schodzi na podstawowych czynnościach. Jeśli zmieniamy pieluchę a on nie chce to zawsze mówimy żeby zabrał sobie ta zAbawke która się bawi i stanął albo na przewijak i też nawet działa. Natomiast mój mąż nie do końca wie o co mu w danym momencie chodziło i nie potrafi zapobiegać, a wtedy to już pozamiatane. Ale ogólnie moim zdaniem jest lepiej niż było, ale może to się zmieni jezcze. Miałam kilka takich akcji że leżał i płakał i wyciągał do mnie ręce, ale jednocześnie mnie odpychał, to tylko siedziałam i czekałam aż mu przejdzie i się przyjdzie przytulić. Natomiast są moemnty gdzie widzę że to ja muszę zapanować nad swoimi emocjami, żeby mnie nie poniosło. I jestem całkowicie przekonana że gdybym miała dodatkowe obowiązki zawodowe to nie miałabym tyle cierpliwości. Najbardziej się boje żebym się nie zaczęła zachowywać jak własnw matka😄. Też macie czasem na końcu języka te hasła słyszane w dzieciństwie?Hope_89 wrote:U nas się właśnie zaczęły i nie wiem jak sobie z tym radzić. Wszystko praktycznie co my chcemy jest na nie, jest płacz, obrażanie i krzyk ! Tragedia
Krakus lubi tę wiadomość
-
Hope_89 wrote:U nas się właśnie zaczęły i nie wiem jak sobie z tym radzić. Wszystko praktycznie co my chcemy jest na nie, jest płacz, obrażanie i krzyk ! Tragedia
U nas działa spokój i czas, jak wpadnie w szał to czekam spokojnie obok aż się uspokoi i szukamy rozwiązania. Proponuję mu coś innego, albo odwracam uwagę od tego co dramę wywołało. Nigdy młodego nie okłamuję, nie obiecuję czegoś co się nie wydarzy itp. Natomiast czasem ubarwiam rzeczywistość - jak myjemy zęby to mówię że teraz ciocia doktor łączy się z paszczą i ogląda jak myjemy zęby i to działa bo Młody uwielbia naszą dentystkę.
Świetnie nam się sprawdza pójście do ulubionego pluszaka ( wielki hipopotam) żeby coś mu pokazać, albo wolałam Lucjana (kot) i jemu coś pokazujemy- np jak miał katar to chodziliśmy pokazywać odciągnięte gluty 🤣i dzięki temu sam zaczął sobie nosibo odciągać.
Mam takie pokłady cierpliwości o które nigdy bym siebie nie podejrzewałam, a kiedy mam kryzys i czuję że jestem o milimetr od płaczu/ wybuchu to sobie myślę że Młody ma jeszcze trudniej w tej chwili i jakoś mi się lepiej robi.
-
A ja właśnie czasami mam a czasami nie. Ale no jak ona odpowiada na wszystko "nie" to ja czasami wysiadam. Czy zjesz czy nie zjesz, czy będziesz grzeczna. Nauczyła się też krzykiem odpowiadać ! No jak stara 🤦😅AnkaSłomianka wrote:U nas działa spokój i czas, jak wpadnie w szał to czekam spokojnie obok aż się uspokoi i szukamy rozwiązania. Proponuję mu coś innego, albo odwracam uwagę od tego co dramę wywołało. Nigdy młodego nie okłamuję, nie obiecuję czegoś co się nie wydarzy itp. Natomiast czasem ubarwiam rzeczywistość - jak myjemy zęby to mówię że teraz ciocia doktor łączy się z paszczą i ogląda jak myjemy zęby i to działa bo Młody uwielbia naszą dentystkę.
Świetnie nam się sprawdza pójście do ulubionego pluszaka ( wielki hipopotam) żeby coś mu pokazać, albo wolałam Lucjana (kot) i jemu coś pokazujemy- np jak miał katar to chodziliśmy pokazywać odciągnięte gluty 🤣i dzięki temu sam zaczął sobie nosibo odciągać.
Mam takie pokłady cierpliwości o które nigdy bym siebie nie podejrzewałam, a kiedy mam kryzys i czuję że jestem o milimetr od płaczu/ wybuchu to sobie myślę że Młody ma jeszcze trudniej w tej chwili i jakoś mi się lepiej robi.
[/url] -
Czyli jednak te instagramowe, idealne mamy, robiące wszystko jak podręczniki każą istnieją!!! 😉 podziwiam i zazdroszczęmonester wrote:Ja daję wybór zawsze. I sam wybiera więc nie ma dużych tragedii. Przykład sprzed chwili - jak weźmie coś niedozwolone do ręki to mówię że o zostawiłam bo zapomniałam i musi to odłożyć na miejsce za mnie, albo ubranie czy woli najpierw ubrać to czy to. Na mycie zębów mam sposób od dłuższego czasu, że wymieniam co zjadł i mówię że muszę poszukać czy zostało na zębach albo że będę zgadywać co jadł bo widzę to na zębach. Działa !!! Co do powrotow do domu to bywa ciężko ale też zwykle mówię że ma sobie coś dokończyć i potem jeczze coś i dopiero pójdziemy a nigdy w trakcie. Aha i nigdy nie obiecuję nic czego nie spełnie, być może dlatego daje się przekonać. W sensie widzę na placu zabaw że rodzice mówią że tylko na chwilę wyjdziemy i zaraz wracamy a potem nie wracają, a mówią tak tylko po to żeby dziecko wyszło. No i głód i zmęczenie wzmagają dramy wiadomo. Ogólnie to czekam też że wszystkimi czynnościami aż on je zdobi typu włożenie prania, wyjecie, włączenie zmywarki, rozpakowanie zmywarki itd. bo potem są dramy że on chciał. Ale też ja jestem mega dyspozycyjna czasowo to mogę sobie pozwolić na to, że tyle czasu mi schodzi na podstawowych czynnościach. Jeśli zmieniamy pieluchę a on nie chce to zawsze mówimy żeby zabrał sobie ta zAbawke która się bawi i stanął albo na przewijak i też nawet działa. Natomiast mój mąż nie do końca wie o co mu w danym momencie chodziło i nie potrafi zapobiegać, a wtedy to już pozamiatane. Ale ogólnie moim zdaniem jest lepiej niż było, ale może to się zmieni jezcze. Miałam kilka takich akcji że leżał i płakał i wyciągał do mnie ręce, ale jednocześnie mnie odpychał, to tylko siedziałam i czekałam aż mu przejdzie i się przyjdzie przytulić. Natomiast są moemnty gdzie widzę że to ja muszę zapanować nad swoimi emocjami, żeby mnie nie poniosło. I jestem całkowicie przekonana że gdybym miała dodatkowe obowiązki zawodowe to nie miałabym tyle cierpliwości. Najbardziej się boje żebym się nie zaczęła zachowywać jak własnw matka😄. Też macie czasem na końcu języka te hasła słyszane w dzieciństwie?
-
Hahaha nie nie, w życiu bym tak o sobie nie pomyślała! nie mam energii poza tym już na nic😅 zabawy sensoryczne to sortowanie brudnego prania 😅 ja nie mam nic wspólnego z insta mama. No i do dziecka cierpliwość mam ale do starego już nie 😅Mi_Lusia wrote:Czyli jednak te instagramowe, idealne mamy, robiące wszystko jak podręczniki każą istnieją!!! 😉 podziwiam i zazdroszczę
-
I przez tą szufladę nie jest w cale za wysokie? Barierkę macie częściowa, że zostaje kawałek na wyjście ?Krakus wrote:Hope89, moja śpi w swoim pokoju na niskim łóżku podłogowym 80x160 cm z barierką odkąd miała 15 miesięcy. My mamy akurat takie z szufladą wysuwaną i to polecam jako super miejsce, żeby schować kocyki itd.
[/url] -
Mam chwilę, bo właśnie udało się uśpić, zajrzałam i od razu widzę, że tematy jak najbardziej "moje".
Nr 1: histeria. Zawsze może i wszędzie. I o wszystko, bo weszłam do wc, bo kazałam odejść od kuchenki, bo zmiana pieluchy, koniec zabawy na placu zabaw, czyli klasyka gatunku..no lekko nie jest. Staram się przeczekać, kończy się na "weź mnie przytul", albo sam nagle się czymś zainteresuje i w moment uśmiech.
Nr 2 nocnik: na razie siada ale nie robi nic, wyjmuje wkład i zakłada na głowę jak kapelusz. Ale po moim tłumaczeniu wie, do czego to urządzenie służy, bo dziś uparł się, że bierze na spacer z psem, prawdopodobnie chciał, aby pies skorzystał 🤣..i oczywiście skończyło się histerią, bo nie pozwoliłam zabrać na wyjście.
Może to nieładnie z mojej strony, ale cieszę się, że macie podobnie, bo trochę zaczynałam się martwić, że jednak za dużo tych nerwów.
AnkaSłomianka lubi tę wiadomość
-
Hope zmierzyłam właśnie tam gdzie jest szuflada od podłogi do góry materaca jest 30cm i mamy barierkę na 3/4, więc nie ma szans, żeby spadła. Nigdy nie miala problemów z samodzielnym wejściem i zejściem z takiej wysokości.
Hope_89 lubi tę wiadomość
I FET 🩷 07.2024
IV FET 🩵 04.2026 -
No to się teraz zastanawiam, czy to źle, że mój syn nie robi fikołków 🤡'89, PCOS, brak jajowodu po cp
Pierwsza stymulacja, wrzesień 2023: ❄️❄️❄️ (niebadane)
1 Transfer (4bb) - 10dpt 423 -> 14dpt 1981 -> 16dpt 3721
USG 29dpt - jest ❤️

2 Transfer (4bb) ❌ beta 0
3 Transfer (3bb) ❌ biochem
Druga stymulacja, luty 2026: ❄️❄️❄️ (PGT-A ✔️)
histero - obraz niejednoznaczny 🤨
cd138 ✅ eBiom ✅
4 Transfer (3bb) ❌ beta 0 -
Zaraz sobie coś poszukam , chciałabym właśnie z szufladąKrakus wrote:Hope zmierzyłam właśnie tam gdzie jest szuflada od podłogi do góry materaca jest 30cm i mamy barierkę na 3/4, więc nie ma szans, żeby spadła. Nigdy nie miala problemów z samodzielnym wejściem i zejściem z takiej wysokości.
[/url]










