Cukrzyca ciążowa
-
WIADOMOŚĆ
-
nick nieaktualnyDobrotla, dziękuję za polecenia słodkości
zrobiłam screena i będzie testowanie. Tak, też słyszałam, że potem jest łatwiej, bo organizm przyzwyczaja się do braku słodkiego smaku. Realia z niedomowymi, tradycyjnymi obiadami, które tak uwielbiam to mnie jeszcze czekają, bo na razie odpuściłam do pierwszej wizyty u diabetologa wszelkie słodycze i słone przekąski, pieczywo białe. Zapewne ma miejscu dowiem się, co w moim przypadku właśnie z ziemniakami, smażonym, mięsem - i dopiero się zacznie przyzwyczajanie, a też jestem team "dobrze sobie podjeść" 😔
-
O widzisz Dobrotka mi po plackach ziemniaczanych nie wybija. Po tortill pelnoziarnistej natomiast tak !
Dziewczyny gdzie są lody bez cukru ???
Aaa już widzę, w lidlu. Dzięki 🥰
Jak lubicie słodką kawę to w twoim markecie jest cappuccino ze stewiąWiadomość wyedytowana przez autora: 21 marca, 10:57
-
Ruevue wrote:Podziwiam. U mnie poziom trudności wynika chyba z faktu, że po prostu lubiłam co jakiś czas zjeść coś słodkiego albo wsunąć chipsy do filmu. Genetycznie szczupła budowa ciała, to myślałam sobie, że można mi więcej, a to mimo wszystko rujnowanie zdrowia od wewnątrz. No nic, trzeba się uczyć nowej rzeczywistości do końca ciąży, a nuż wyrobię zdrowe nawyki i wyjdzie mi to tylko na zdrowie. Początki na pewno są najgorsze, potem z górki.
No i właśnie - chipsiki do filmu, strasznie mi tego brakuje (wiem, że to totalny syf), ale jednak jak robimy sobie wieczorki filmowe to nie wiem co by tu pochrupać, jeśli macie jakieś patenty to poratujcie ...Ruevue lubi tę wiadomość
-
tygrysek7773 wrote:O widzisz Dobrotka mi po plackach ziemniaczanych nie wybija. Po tortille pelnoziarnistej natomiast tak !
Dziewczyny gdzie są lody bez cukru ???
tygrysek7773 - ale Ci zazdroszczę! ja na początku jeszcze mogłam, ale niestety wczoraj jak zjadłam nawet takie gotowane w mundurkach i schłodzone to miałam 130 przez 3-4 godziny, masakra ...
Sprawdź te, które podałam we wcześniejszym poście, ja je kupuję w Lidlu (jedne to ich marka własna).tygrysek7773 lubi tę wiadomość
-
Ruevue wrote:Dziewczyny z cukrzycą, pozwalacie sobie czasem na jakieś odstępstwo, czy tak naprawdę zero-jedynkowo trzymacie się diety? Mój czwarty dzień bez czegoś słodkiego od kiedy się dowiedziałam i aż mnie nosi. Nie chce zaszkodzić maluszkowi i jakoś się trzymam, ale to dołujące, że to dopiero 10 tydzień i jeszcze tyle przede mną, a niedługo lato, lody, oj będzie ciężko... 😓
Jeśli jem słodkie to tylko do obiadu/posiłku/ dużej ilości wody i pestek słonecznika:D Lody również.
Glukoza po 1h i 2 h ok. Jeśli to się zmieni to wtedy zrezygnuję.
Słodkie tzn. czekolada/wafel/batonik. Nie jadam ciast raczej ani tym bardziej wypieków typu drożdżówki, pączki itp.
Czekolada 70% z gruszką, limonką, pomarańczą to już w ogóle nie jest problem.Ruevue lubi tę wiadomość
-
tygrysek7773 wrote:Le_bonheur nie. Ja skrobię mogę jeść, jem ziemniaki w każdej postaci, nawet tłuczone i nie wybija mi cukru.
O pani, zazdroszczę szczerze. Jako miłośnik ziemniaków ubolewam, bo niestety mogę jedynie śladowe ilości (np. talarki cienkie w sałatce), a wszystkie pyzy, kopytka, itp. totalnie odpadają.
Ruevue wrote:Ja to swoją cukrzycę co prawda sama zdiagnozowałam po wyniku krzywej właśnie w 10tc, bo wizytę u diabetologa mam dopiero w piątek, no ale cukier na czczo 94 więc to cukrzyca i nie ma co gadać. Ginekolog po moim telefonie zaprosił mnie na wizytę, co mi będzie doradzał poza godzinami pracy 😋 Po godzinie od jedzenia mam 77, po dwóch 92, ale to nie ma znaczenia - cukrzyca to cukrzyca i pewnie dietę mieć trzeba. Korci do wizyty i ustalenia przez specjalistę sobie czasem odpuścić i zjeść, ale będę silna. Tak naprawdę glukometru jeszcze nie mam, dostanę go pewnie na wizycie i wtedy będę próbować po czym mi wywala. Ale lato to prawda - ja uzależniona od lodów - to będzie kosmos wspiąć się na wyżyny wytrzymałości.
Może być tak, że tylko te poranne będziesz miała za wysokie, skoro po posiłkach masz takie ładne wyniki. Niestety te na czczo są najtrudniejsze do ogarnięcia dietą, ale trzymam mocno kciuki!
Dobrotka wrote:Bardziej niż słodyczy brakuje mi tradycyjnych obiadów, na samą myśl o kopcu placków ziemniaczanych chce mi się płakać
Jejku, jak ja Cię rozumiem. Placki ziemniaczane, babka ziemniaczana, kopytka z cebulką, kiszka ziemniaczana - jestem z województwa podlaskiego, więc u nas to w zasadzie regionalne przysmaki, a nie pamiętam kiedy ostatnio miałam je w ustach. Tęsknie bardzo.
tygrysek7773 wrote:O widzisz Dobrotka mi po plackach ziemniaczanych nie wybija. Po tortill pelnoziarnistej natomiast tak !
Dziewczyny gdzie są lody bez cukru ???
Aaa już widzę, w lidlu. Dzięki 🥰
Jak lubicie słodką kawę to w twoim markecie jest cappuccino ze stewią
Mi również wybija po tortilli pełnoziarnistej. Wcześniej jeszcze dobrze je znosiłam, a nawet te pszenne przechodziły, bo jadałam McWrapa i było okej, ale później już zaczęły mi szkodzić.Tak samo było np. z drożdżówką mojej mamy - wcześniej mogłam pozwolić sobie na kawałeczek, teraz już absolutnie.
Tak, są lody bez cukru w Lidlu - np. Willisch, ale niestety u mnie wybijają cukier.Mogę zjeść może z 5 łyżeczek bez konsekwencji, ale co to za przyjemność.
U mnie w okolicy niestety nie ma takich sklepów jak Twój Market - widzę, że głównie województwa wielkopolskie oraz kujawsko-pomorskie.
Dobrotka wrote:tygrysek7773 - ale Ci zazdroszczę! ja na początku jeszcze mogłam, ale niestety wczoraj jak zjadłam nawet takie gotowane w mundurkach i schłodzone to miałam 130 przez 3-4 godziny, masakra ...
Ale to przecież norma. Marzyłabym o takim cukrze po ziemniakach. 🤣 -
U mnie cukry poranne na isnulinie 88,89, a dzisiaj 84. Chyba przekąska po zastrzyku lepiej mi robi.Bo od 21.30 do 7.20 to jednak za długa przerwa bez posiłku :<
Le_bonheur o której zaczynasz?
Trzymam kciuki żeby sprawnie poszło, a Ty daj nam znać -
nick nieaktualny
-
U mnie lody śmietankowe zwykle też nie wywalały, nawet raz skusiłam sie na lody w macu bez polew i było całkiem ok. Ale też z tym cukrem różnie bywa, np zjem 2-3 ziemniaki do obiadu i jest ok, a innym razem skok. Mi teraz wszystko chyba coraz bardziej wariuje bo t już 32 tydzień, zaraz 33. Leciutko liczę na poprawę za 3 tygodnie😏
-
smoothie wrote:U mnie cukry poranne na isnulinie 88,89, a dzisiaj 84. Chyba przekąska po zastrzyku lepiej mi robi.Bo od 21.30 do 7.20 to jednak za długa przerwa bez posiłku :<
Le_bonheur o której zaczynasz?
Trzymam kciuki żeby sprawnie poszło, a Ty daj nam znać
Mam być na 8:00, ale impreza - oksytocyna - zaczyna się o 9:00.Jak nie będzie rozwoju to 17:00-19:00 cesarskie cięcie.
Trzymajcie kciuki, koniecznie!tygrysek7773, Midi, Ruevue, EwiczekM, Nosa lubią tę wiadomość
-
le_bonheur wrote:Mam być na 8:00, ale impreza - oksytocyna - zaczyna się o 9:00.
Jak nie będzie rozwoju to 17:00-19:00 cesarskie cięcie.
Trzymajcie kciuki, koniecznie!
To ja w pierwszej byłam o 9,przed 10 oksytocyna. A cięcie 19.25 ale proponowali też powtórkę scenariusza kolejnego dnia.
Tylko u mnie ta szyjka w zasadzie ani drgnęła. Życzę żeby poszło wszystko po Twojej myśli
Kciuki zaciśnięte🍀 Czekamy❤️
le_bonheur lubi tę wiadomość
-
nick nieaktualny
-
Lovi25 wrote:@Dobrotka a 130 to źle?
Po dwóch godzinach poziom cukru powinien spaść poniżej 120. Natomiast ja mam ogólne zalecenie od swojego diabetologa, żeby starać się nie przekraczać tych 130, przynajmniej w moim przypadku.
le_bonheur - trzymamy kciuki i czekamy na wieści, będzie dobrze!le_bonheur lubi tę wiadomość
-
le_bonheur wrote:Mam być na 8:00, ale impreza - oksytocyna - zaczyna się o 9:00.
Jak nie będzie rozwoju to 17:00-19:00 cesarskie cięcie.
Trzymajcie kciuki, koniecznie!38👩& 37🧔
PCOS, IO, Stwardnienie Rozsiane, AMH: 8,68
Kariotypy ✅️
28.04.24 11dpo ⏸️, 24.06.24 💔 12+1 poronienie chybione
13.10.2024 10dpo ⏸️🌈 Czekamy na Witka! 💙
Acard 150, Euthyrox 75, Pueria Duo, wit.D., Magnez
🍫 cukrzyca ciążowa na nocnej insulinie
🩺 19.03. 1055g słodkiego chłopczyka 💙 (26t6d)
🩺 16.04. następna wizyta i 3 prenatalne (30t6d)
-
Kochane, szybkie streszczenie sytuacji... ☺️
Od godziny 9:00 byłam podłączona do oksytocyny, zaczynaliśmy od 3 ml/h, a kończyliśmy na wysokim przepływie 24 ml/h. Skurcze były w miarę regularne, ale niestety raz bolące, później się zmniejszały i nie bolały, i tak w kółko. Spacery, piłka, aromaterapia. Rozwarcie przez 8 godzin zwiększyło się z 0 cm do 1,5 cm, także tyle co nic... 🤷🏻♀️ Mała totalnie się nie spieszyła do wyjścia. O godzinie 17:00 lekarz zadecydował, że przy cukrzycy ciążowej muszę urodzić dzisiaj, a naturalny poród nijak się nie rozwija niestety, więc zgodziłam się na cesarskie cięcie. Takim oto sposobem o 17:55 na świat przyszła moja cudna córcia - 10/10 - 3370 g, 55 cm. Mąż kangurował jako pierwszy, żeby mnie mogli na spokojnie ogarnąć, także spisał się na medal. Gdy już przywieźli mnie na salę poporodową to był kontakt skóra do skóry i pierwsze przystawienie do piersi. Mleka chyba nie mam, mała trochę nieumiejętnie jeszcze przystawia się do piersi (pcha rączki pod buźkę i tym samym odpycha sobie sutek od ust i się denerwuje), ale jestem dobrej myśli i mam nadzieję, że jakoś z tym ruszymy. Położne anioły, także mam super wsparcie. Mała nie ma hipoglikemii i ogólnie jest wszystko w porządku, także moja cukrzyca ciążowa nie namieszała za bardzo. 😪
Na chwilę obecną leżę, przysypiam, czucie w nogach już wróciło. O 22:00 małą zabrali mi na noc, żebym po CC mogła na spokojnie dojść do siebie i mają mnie wybudzać na przystawianie do piersi, gdyby chciała jeść, ale chyba śpi spokojnie, bo jeszcze ani razu u mnie nie była. ☺️
Dziękuję za wszystkie kciuki! 💐 A wpisy na forum nadrobię, gdy będzie mi to dane. 😂asiun, smoothie, Biedronka@, Lovi25, Midi, Sunday92, Nosa, tygrysek7773, bluebell lubią tę wiadomość
-
le_bonheur wrote:Kochane, szybkie streszczenie sytuacji... ☺️
Od godziny 9:00 byłam podłączona do oksytocyny, zaczynaliśmy od 3 ml/h, a kończyliśmy na wysokim przepływie 24 ml/h. Skurcze były w miarę regularne, ale niestety raz bolące, później się zmniejszały i nie bolały, i tak w kółko. Spacery, piłka, aromaterapia. Rozwarcie przez 8 godzin zwiększyło się z 0 cm do 1,5 cm, także tyle co nic... 🤷🏻♀️ Mała totalnie się nie spieszyła do wyjścia. O godzinie 17:00 lekarz zadecydował, że przy cukrzycy ciążowej muszę urodzić dzisiaj, a naturalny poród nijak się nie rozwija niestety, więc zgodziłam się na cesarskie cięcie. Takim oto sposobem o 17:55 na świat przyszła moja cudna córcia - 10/10 - 3370 g, 55 cm. Mąż kangurował jako pierwszy, żeby mnie mogli na spokojnie ogarnąć, także spisał się na medal. Gdy już przywieźli mnie na salę poporodową to był kontakt skóra do skóry i pierwsze przystawienie do piersi. Mleka chyba nie mam, mała trochę nieumiejętnie jeszcze przystawia się do piersi (pcha rączki pod buźkę i tym samym odpycha sobie sutek od ust i się denerwuje), ale jestem dobrej myśli i mam nadzieję, że jakoś z tym ruszymy. Położne anioły, także mam super wsparcie. Mała nie ma hipoglikemii i ogólnie jest wszystko w porządku, także moja cukrzyca ciążowa nie namieszała za bardzo. 😪
Na chwilę obecną leżę, przysypiam, czucie w nogach już wróciło. O 22:00 małą zabrali mi na noc, żebym po CC mogła na spokojnie dojść do siebie i mają mnie wybudzać na przystawianie do piersi, gdyby chciała jeść, ale chyba śpi spokojnie, bo jeszcze ani razu u mnie nie była. ☺️
Dziękuję za wszystkie kciuki! 💐 A wpisy na forum nadrobię, gdy będzie mi to dane. 😂
Najważniejsze, że mała królewna urodziła się zdrowa i że jej dzielna mama to wszystko przetrwała.
Super !!!le_bonheur lubi tę wiadomość
-
le_bonheur wrote:Kochane, szybkie streszczenie sytuacji... ☺️
Od godziny 9:00 byłam podłączona do oksytocyny, zaczynaliśmy od 3 ml/h, a kończyliśmy na wysokim przepływie 24 ml/h. Skurcze były w miarę regularne, ale niestety raz bolące, później się zmniejszały i nie bolały, i tak w kółko. Spacery, piłka, aromaterapia. Rozwarcie przez 8 godzin zwiększyło się z 0 cm do 1,5 cm, także tyle co nic... 🤷🏻♀️ Mała totalnie się nie spieszyła do wyjścia. O godzinie 17:00 lekarz zadecydował, że przy cukrzycy ciążowej muszę urodzić dzisiaj, a naturalny poród nijak się nie rozwija niestety, więc zgodziłam się na cesarskie cięcie. Takim oto sposobem o 17:55 na świat przyszła moja cudna córcia - 10/10 - 3370 g, 55 cm. Mąż kangurował jako pierwszy, żeby mnie mogli na spokojnie ogarnąć, także spisał się na medal. Gdy już przywieźli mnie na salę poporodową to był kontakt skóra do skóry i pierwsze przystawienie do piersi. Mleka chyba nie mam, mała trochę nieumiejętnie jeszcze przystawia się do piersi (pcha rączki pod buźkę i tym samym odpycha sobie sutek od ust i się denerwuje), ale jestem dobrej myśli i mam nadzieję, że jakoś z tym ruszymy. Położne anioły, także mam super wsparcie. Mała nie ma hipoglikemii i ogólnie jest wszystko w porządku, także moja cukrzyca ciążowa nie namieszała za bardzo. 😪
Na chwilę obecną leżę, przysypiam, czucie w nogach już wróciło. O 22:00 małą zabrali mi na noc, żebym po CC mogła na spokojnie dojść do siebie i mają mnie wybudzać na przystawianie do piersi, gdyby chciała jeść, ale chyba śpi spokojnie, bo jeszcze ani razu u mnie nie była. ☺️
Dziękuję za wszystkie kciuki! 💐 A wpisy na forum nadrobię, gdy będzie mi to dane. 😂
Super, gratulacje !!♥️
Wszystkiego co najlepsze dziewczyny 🍀🍀
A zdradzisz nam imię córeczki?
le_bonheur lubi tę wiadomość