🍓Czerwcowe 🐝 Mamusie 🌺2026
-
WIADOMOŚĆ
-
racuszek wrote:Z przyjemnych porodow, to ja swój wspominam bardzo fajnie. Oczywiście CC to ból (już po) i tu nie ma co się czarować, ale zniosłam to wszystko rewelacyjnie, dzień po cięciu chodziłam już wyprostowana z 'mydelniczką' po korytarzu i wyszłam do domu po 49h. Tylko ja też sama siebie zmuszałam pomimo bólu do wyprostowania się i jak największej ilości ruchu, bo wiedziałam, że dzięki temu szybciej wrócę do sprawności.
W szpitalu byłam 100% sama (najsurowsze obostrzenia covidowe w tamtym czasie), ale bardzo podobało mi się to, że nie kręcili się żadni odwiedzający. Dzięki temu mogłam w spokoju i bez stresu poznać maluszka i nauczyć się jego obsługi.
No a samo cięcie ok - najgorsze było dla mnie wbijanie wenflonów w wierzchy dłoni i znieczulenie w kręgosłup. Ale nie to właściwe, z igłą grubą jak rura do odkurzacza, tylko to pierwsze znieczulenie powierzchniowe, aż mi łzy poleciały 😅 W trakcie operacji anestezjolog trzymała mnie za rękę, cały czas rozmawiałam z pielęgniarkami i moim prowadzącym, który robił cięcie. No nie mogę niczego nikomu zarzucić.
Nawet jedzenie szpitalne było ok
Ja moją cesarkę też wspominam dobrze, mimo że tydzień wcześniej miałam indukcję. To mąż przyjechał na cesarkę, wzięli mnie, wkłuli się w kręgosłup za pierwszym razem, zrobili próbę lodem czy czuję czy nie. Anestezjolog cały czas ze mną rozmawiala i coś żartowała. Cięcia nie czułam w ogóle, jedynie wiadomo czułam że coś gmerali. Pokazali mi młoda, potem ja mąż wziął jak było szycie i po szyciu już od razu do mnie i przewieźli nas na salę, tak leżałyśmy sobie z 2h. Potem ją wzięli ubrać itp, ja dalej leżałam. Koło 14 przyszła położna mi zagłówek podnieść bo o 10 miałam cesarkę, o 16 spionizowali mnie. Położna poszła ze mna pod prysznic. Dali mi lekka kolację. No i tak od tego czasu już chodziłam cały czas po korytarzu z mydelniczką. Dawali mi w kroplówce przeciwbólowe: oxycodon i paracetamol . Na drugi dzień albo nawet wieczór poprosiłam o odłączenie oxy, dodali za to ibuprofen. Rano już w ogóle o odłączenie kroplówki poprosiłam więc dawali w tabletkach. I znowu cały dzień chodzenie. W sumie najgorsze było wstawanie w pierwszych 2-3 dniach potem już spoko, no i znów podobnie po szwach.
Blizny praktycznie nie widać, jak w pracy pokazałam to pytali czy miałam cesarkę.
*Julia*, racuszek lubią tę wiadomość

👩 1995 (PCOS, IO) 👨 1988 🌼 Córka – 2021
💊 Leczenie: Lametta + Ovitrelle
⸻
🩷 CS2:
🧪 Beta-hCG:
• 12 dpo (16.10) – 63.65
• 14 dpo (18.10) – 208.56
18.11: 8+2 – zarodek 1,59 cm
01.12: 10+1 – CRL 3,5 cm, FHR 175
17.12 prenatalne: 12+6 – CRL 6,5 cm, ok. 67 g FHR 161
05.01: 15+4 - 10 cm i 130g
19.01: 17+4 - 200g chłopaka
🤍 II prenatalne USG: 11.02.2025
„Jeśli nasz Bóg jest przy nas, już nic nas nie zatrzyma!”
„Każdy wschód słońca Ciebie zapowiada,
nie pozwól nam przespać poranka.” -
racuszek wrote:Z przyjemnych porodow, to ja swój wspominam bardzo fajnie. Oczywiście CC to ból (już po) i tu nie ma co się czarować, ale zniosłam to wszystko rewelacyjnie, dzień po cięciu chodziłam już wyprostowana z 'mydelniczką' po korytarzu i wyszłam do domu po 49h. Tylko ja też sama siebie zmuszałam pomimo bólu do wyprostowania się i jak największej ilości ruchu, bo wiedziałam, że dzięki temu szybciej wrócę do sprawności.
W szpitalu byłam 100% sama (najsurowsze obostrzenia covidowe w tamtym czasie), ale bardzo podobało mi się to, że nie kręcili się żadni odwiedzający. Dzięki temu mogłam w spokoju i bez stresu poznać maluszka i nauczyć się jego obsługi.
No a samo cięcie ok - najgorsze było dla mnie wbijanie wenflonów w wierzchy dłoni i znieczulenie w kręgosłup. Ale nie to właściwe, z igłą grubą jak rura do odkurzacza, tylko to pierwsze znieczulenie powierzchniowe, aż mi łzy poleciały 😅 W trakcie operacji anestezjolog trzymała mnie za rękę, cały czas rozmawiałam z pielęgniarkami i moim prowadzącym, który robił cięcie. No nie mogę niczego nikomu zarzucić.
Nawet jedzenie szpitalne było ok
Popieram, CC bez komplikacji jest całkiem spoko. Zastanawiam się jak wygląda takie planowane bez rozpoczęcia akcji porodowej, czy później jest dużo gorzej przez to że się nie rozpoczęła?
Chociaż mnie najbardziej bolało obkurczanie macicy, miałam wrażenie że przeciwbólowe których dawki dostawałam srogie w ogóle nie pomagają, ale jak odpuszczało ich działanie to czułam że cośtam działają 😅
No i ta pierwsza pionizacja była dla mnie trudna z uwagi na ból, ten moment leżenie - siedzenie.
Ale! Leżałam z 7 innymi osobami na pooperacyjnej i żadna nie miała takich problemów więc to musi być kwestia indywidualna 🤪
Dlatego intensywnie myślę o planowanej CC w wybranym szpitalu, gdzie warunki są słabe, ale opieka złoto ☺️
-
*Julia* wrote:Popieram, CC bez komplikacji jest całkiem spoko. Zastanawiam się jak wygląda takie planowane bez rozpoczęcia akcji porodowej, czy później jest dużo gorzej przez to że się nie rozpoczęła?
Chociaż mnie najbardziej bolało obkurczanie macicy, miałam wrażenie że przeciwbólowe których dawki dostawałam srogie w ogóle nie pomagają, ale jak odpuszczało ich działanie to czułam że cośtam działają 😅
No i ta pierwsza pionizacja była dla mnie trudna z uwagi na ból, ten moment leżenie - siedzenie.
Ale! Leżałam z 7 innymi osobami na pooperacyjnej i żadna nie miała takich problemów więc to musi być kwestia indywidualna 🤪
Dlatego intensywnie myślę o planowanej CC w wybranym szpitalu, gdzie warunki są słabe, ale opieka złoto ☺️
Miałam planowaną, bo w niedzielę nie zgodziłam się na przebicie pęcherza płodowego. Tylko powiedziałam albo tną albo wypisuje się. Więc miałam zaplanowaną. Poszłam bez skurczy.
👩 1995 (PCOS, IO) 👨 1988 🌼 Córka – 2021
💊 Leczenie: Lametta + Ovitrelle
⸻
🩷 CS2:
🧪 Beta-hCG:
• 12 dpo (16.10) – 63.65
• 14 dpo (18.10) – 208.56
18.11: 8+2 – zarodek 1,59 cm
01.12: 10+1 – CRL 3,5 cm, FHR 175
17.12 prenatalne: 12+6 – CRL 6,5 cm, ok. 67 g FHR 161
05.01: 15+4 - 10 cm i 130g
19.01: 17+4 - 200g chłopaka
🤍 II prenatalne USG: 11.02.2025
„Jeśli nasz Bóg jest przy nas, już nic nas nie zatrzyma!”
„Każdy wschód słońca Ciebie zapowiada,
nie pozwól nam przespać poranka.” -
Dzień dobry!
🥥ChocoMonster super, ze tak fajnie opisałaś te modele. Jak wspomniałam pewnie bym sie skusiła na muszlowy ale obawiam sie ze nie rozkręcę laktacji. Moc ssania w Camino można ustawić indywidualne, mi nie poranilo sutek ale to jak z kp-po kilku dniach niektóre potrzebują na jhz lanolina bo sutkiem popękane, bardzo współczuję takiego doświadczenia 🫣 Pewnue jako przyszła mama kpi(a raczej hybrydowa) odezwę sie nie raz w kwestiach kryzysów laktacyjny i stabilizacji kiedy nie karmi sie juz dziecka kp a polega tylko na laktatorze 🤞
🥥racuszki marze o takim cc I przebiegu jak u Ciebie 😁
🥥Tak wogole jestem w szoku co spotkało dziewczyne mojego kuzyna w wojewódzkim w Olsztynie. Rodziła niedawno w styczniu, drugi porod, pierwszy odbył się przez cc po nieudanym sn. W marcu minęły by dopiero 2 lata, wiec świeża rana. Sam fakt, ze jej prowadząca kazała załatwić sobie zaświadczenie o tokofobii bo nikt jej nie zrobi cc "bo juz miala" bylo dla mnie przerażające 🤯 Oczywiście rola każdego ginekologa jest odradzanie cc, wspominanie ile to komplikacji a ile korzyści sn ale koniec końców się uparła na cc i ogarnela zaświadczenie o toko online za...650zl🤡 Prowadząca ustaliła termin na 39tc+ (środa) i wpisala do szpitala na planowane cięcie a ją chwyciło samo w niedzielę 3 dni przed. Pojechali z papierami a tam polozna do niej, ze skoro samo sie zaczęło to niech spróbuje sn 🤡 Czaicie ? Przecież to tokofobia - strach przed porodem a oni upierali sie na sn. Na szczęście ona jest mega szczekata a kuzyn (jej partner) pracuje tez w służbie zdrowia, wyprosił aby zrobili cc zeby nie przechodziła to co ostatnio. Po 40 minutach byla na sali operacyjnej. ..podobno pocieli ją jak świnie i brzydko zszyli - tłumacząc"jest jeszcze pani mloda"Wiadomość wyedytowana przez autora: Dzisiaj, 08:45
ChocoMonster, racuszek lubią tę wiadomość
👱♀️ '90 🧔♂️'96
👶🏼02.12.2022 💙
20.01.2024 7tc 💔
02.2024 cb 💔
👶🏻25.11.2024🩵
22.07.2025 ciąża bliźniacza 6tc💔 i 17tc 💔
11dpo: ⏸️
14dpo: Beta: 86,30mlU
Progesteron: 37,84 ng/ml
17dpo: 482,00mlU
19dpo: 1057,00 mIU
16.10.25: zarodek 0,24cm, FHR 128 💗
38dpo: 42870,00 mIU
22.10.25: zarodek 1,13cm🍓
05.11.25. 2,41cm cukiereczka 🍭
20.11.25. Sanco: Zdrowy chłopczyk ♂️
27.11.25. 12tc+4 🦫6,28cm
22.12.25. 16+1tc mamy 161g cudu 😍
15.01.26. 19tc+4 320g🥥
Czekamy na Ciebie Synku💙🫶

-
Polubiłam za pierwszą część postu.Megipta wrote:Dzień dobry!
🥥ChocoMonster super, ze tak fajnie opisałaś te modele. Jak wspomniałam pewnie bym sie skusiła na muszlowy ale obawiam sie ze nie rozkręcę laktacji. Moc ssania w Camino można ustawić indywidualne, mi nie poranilo sutek ale to jak z kp-po kilku dniach niektóre potrzebują na jhz lanolina bo sutkiem popękane, bardzo współczuję takiego doświadczenia 🫣 Pewnue jako przyszła mama kpi(a raczej hybrydowa) odezwę sie nie raz w kwestiach kryzysów laktacyjny i stabilizacji kiedy nie karmi sie juz dziecka kp a polega tylko na laktatorze 🤞
🥥racuszki marze o takim cc I przebiegu jak u Ciebie 😁
🥥Tak wogole jestem w szoku co spotkało dziewczyne mojego kuzyna w wojewódzkim w Olsztynie. Rodziła niedawno w styczniu, drugi porod, pierwszy odbył się przez cc po nieudanym sn. W marcu minęły by dopiero 2 lata, wiec świeża rana. Sam fakt, ze jej prowadząca kazała załatwić sobie zaświadczenie o tokofobii bo nikt jej nie zrobi cc "bo juz miala" bylo dla mnie przerażające 🤯 Oczywiście rola każdego ginekologa jest odradzanie cc, wspominanie ile to komplikacji a ile korzyści sn ale koniec końców się uparła na cc i ogarnela zaświadczenie o toko online za...650zl🤡 Prowadząca ustaliła termin na 39tc+ (środa) i wpisala do szpitala na planowane cięcie a ją chwyciło samo w niedzielę 3 dni przed. Pojechali z papierami a tam polozna do niej, ze skoro samo sie zaczęło to niech spróbuje sn 🤡 Czaicie ? Przecież to tokofobia - strach przed porodem a oni upierali sie na sn. Na szczęście ona jest mega szczekata a kuzyn (jej partner) pracuje tez w służbie zdrowia, wyprosił aby zrobili cc zeby nie przechodziła to co ostatnio. Po 40 minutach byla na sali operacyjnej. ..podobno pocieli ją jak świnie i brzydko zszyli - tłumacząc"jest jeszcze pani mloda"
A co do drugiej to… 😧 rany boskie. A później ludzie się dziwią, że są traumy, depresje poporodowe i kobiety przeżywają psychiczny koszmar. Dodajmy do tego szalejące hormony, babyblues… brak słów.
ZiarnoCzasu lubi tę wiadomość
-
Oho, widzę temat porodu. Ja miałam CC i mimo że było bez komplikacji, to czułam się jakbym umierała przez jakieś dwa tygodnie. 😂
Liczę, że teraz będzie lepiej, bo będę na pewno na starcie w lepszej kondycji fizycznej przez to, że synek nie pozwala mi leżeć i gnić
-








