CZERWIEC 2025
-
WIADOMOŚĆ
-
Ja to się cieszę, że nie zapłaciłam za położne bo miałam świetną na sali plus pomoc w postaci studentki, więc wg mnie kasa nie jest wyznacznikiem 🙃 . No i męża obok
Tak samo brak opłaconej sali po porodzie miał taki plus że poznałam świetną dziewczynę i do tej pory mamy kontakt i się wymieniamy informacjami dot dzieci, macierzyństwa. No i jak męża nie było to zawsze któraś spoglądała na dziecko jak się szło do toalety i itp na tych początkach.
Bardziej myślę czy nie miało znaczenia to, że chodziłam na szkołę rodzenia tam gdzie rodziłam plus miałam stamtąd lekarza, bo dużo osób mnie pytało kto mnie prowadzi….no ale tu mogę gdybać czy to pomogło -
przygodami66 wrote:Ja to się cieszę, że nie zapłaciłam za położne bo miałam świetną na sali plus pomoc w postaci studentki, więc wg mnie kasa nie jest wyznacznikiem 🙃 . No i męża obok
Tak samo brak opłaconej sali po porodzie miał taki plus że poznałam świetną dziewczynę i do tej pory mamy kontakt i się wymieniamy informacjami dot dzieci, macierzyństwa. No i jak męża nie było to zawsze któraś spoglądała na dziecko jak się szło do toalety i itp na tych początkach.
Bardziej myślę czy nie miało znaczenia to, że chodziłam na szkołę rodzenia tam gdzie rodziłam plus miałam stamtąd lekarza, bo dużo osób mnie pytało kto mnie prowadzi….no ale tu mogę gdybać czy to pomogło
No właśnie najgorsze jest to że to czasem po prostu loteria xd ja rodziłam w tym samym szpitalu co Awokado i trafiłam na super zmianę, no ale nie było żadnej indukcji tylko poród szedł sam, więc też inaczej. Ale też nie mogłam narzekać na położne, były dwie, jedna młoda ucząca się i starsza, która jej pilnowała, ale w zasadzie młoda ogarniała wszystko i była mega sympatyczna, nawet mój mąż potem pytał jak się nazywała bo chciał napisać pochwałę do szpitala 😅
Ale żeby nie było za dobrze to w tym samym szpitalu przy porodzie z córką jak miałam godzinę 10 cm rozwarcia a córka jeszcze nie zjechała do kanału rodnego i krzyczałam jakby mnie ze skóry obdzierali, bo już nie mogłam z bólu, położna inna powiedziała: bez przesady, chyba aż tak nie boli xddWiadomość wyedytowana przez autora: 9 sierpnia 2025, 06:53
-
U mnie w szpitalu nie dało się płacić za położna ani żadną salę rodziną ale no ja trafiłam na cudowną młodą położną, będę ją dobrze wspominać do końca życia.
Mnie tylko lekarka rezydentka denerwowała, bo mruczała coś pod nosem i nie umiała mnie zszyć po
Dosłownie narzędzia jej wypadły z ręki na ziemię 🤡 szyła mnie 50 min i jestem za to zła, bo nie miałam wtedy dziecka ze soba
A na sali trafiłam na dwie fajne babki, bardzo mnie mentalnie wspierały jak płakałam przez to karmienie
Tzn jedna po drugiej, bo sale były 2 os
Młoda dziś spała od 22 do 3:30 🥹🥹 jak ją karmiłam w nocy to mąż z tego wyspania poszedł zmywarkę ogarnąć 🤣 potem bidulę kupa o 6 wybudziła, ale zjadła, pogadała z nami i już mi śpi na rękach, więc jest szansa na ciepłą kawę niedługo i śniadanie
Ale takie uśmiechy już do nas sadzi że aż mi się serce rozpływa
Revolutionary , kasssia lubią tę wiadomość
-
No z tym bólem to haha to chyba nikt głośno nie mówi że to tak boli, bo ja im gadałam, że chyba im umrę tak boli i nikt sobie z tego nie robil nic, jedynie że jak chce to możemy podać znieczulenie. Wtedy myślałam serio że prędzej wyjdę z siebie i dlaczego tylko mnie to tak boli a one jak gdyby nic. Tak jakby wszyscy dookoła obrali strategię ze aaaa przesadzasz albo no że poród to musi boleć. Tylko co by to dało jakby mnie głaskały po głowie i mówiły mi „że wiedzą że jest masakra” tak myślę czy wtedy bym się nie poddała
-
Ja też samego bólu nie pamiętam, pamiętam tylko, że byłam pewna, że zaraz umrę, bo to niemożliwe, żeby dało się coś takiego przeżyć. Ale ogólnie od pewnego momentu mam po prostu dziury w pamięci, nie wiem kto się kręcił po sami, pamiętam tylko lekarza z tej popołudniowej zmiany, który zdecydował o cc i położna, która pomagała mi się przebrać i pójść na salę, a tak to nie mam pojęcia co się działo.
Położna, która miałam na porodówce bardzo się starała, nie mogę o niej złego słowa powiedzieć, co do oksy to wypełniała polecenia lekarki i to do niej mam największe pretensje, szczególnie, że jest koleżanką mojej gin 🙄 która się już zresztą nasłuchała co myślę na ten temat. Na koniec położna już wpadła w panikę, ale to wiem od Starego, że w zasadzie stała w rogu i patrzyła co się dzieje wokół. Ogólnie gdyby nie zmiana lekarzy to nie wiem jak to by szło dalej. Najbardziej mnie rozbawiło jak z 2 tyg później ta lekarka na swoim insta wrzuciła posta akurat o indukcji 🤡
Żałuję po prostu, że nie trzymałam się tego, co przez większość dorosłego życia mówiłam - że jak mam rodzic, to tylko przez cc. Umawiasz, przychodzisz, wyciągają i jest. Tym bardziej jak pomyślę, że mogłoby tak być i drugi raz. Ale no na szczęście nie będzie 🤡Wiadomość wyedytowana przez autora: 9 sierpnia 2025, 08:13
-
Dostałam jakieś w tyłek, ale różnicy nie było. I jako jedyny poród na porodówce, wszyscy wiedzieli, że rodzę, bo tak się darłam, że nie dam rady.przygodami66 wrote:No z tym bólem to haha to chyba nikt głośno nie mówi że to tak boli, bo ja im gadałam, że chyba im umrę tak boli i nikt sobie z tego nie robil nic, jedynie że jak chce to możemy podać znieczulenie. Wtedy myślałam serio że prędzej wyjdę z siebie i dlaczego tylko mnie to tak boli a one jak gdyby nic. Tak jakby wszyscy dookoła obrali strategię ze aaaa przesadzasz albo no że poród to musi boleć. Tylko co by to dało jakby mnie głaskały po głowie i mówiły mi „że wiedzą że jest masakra” tak myślę czy wtedy bym się nie poddała
Położnej dodatkowej nie miałam, jeśli nie liczyć ciotki, ale ona nie konkretnie na porodówce jest. Pomogła potem.
Dziecko mi się "psuje" w drugiej części nocy już od kulku dni🥴jak pierwsze karmienie pójdzie łatwo i uśnie, tak drugie jest masakra, nie chce spać. Dziś od 3.30 do 4.30 próbowaliśmy, żeby usnął, a widać, że chce spać. Dał radę na godzinę. Dobrze, że dziś sobota to na zmianę możemy dospać.
Wiadomość wyedytowana przez autora: 9 sierpnia 2025, 08:30
-
No ja zgadzam się że kasa nie zawsze załatwia wszystko. Bardziej polecam mieć farta 🤪 ja trafiłam na położną, którą chciałam opłacić i super lekarza, no ale nie zdarzyłam się za to zabrać. A czytałam, że czasem opłacona może zawieść….
Co do mierzenia to mi mierzyli nawet przy pierwszym dziecku jak czekałam na pilne CC, pewnie położna musiała wszystko odhaczyc na liście.
Moje dziecko natomiast jest chyba obcym z innej planety… po karmieniu o 4 (jedyne w nocy) położyłam do łóżeczka, przebrałam pieluchę i się rozbudziła oczywiście, uśmiechała się, ale zostawiłam ją, poszłam spać a ona sama zasnęła po jakimś czasie rozglądania się 🤯
Revolutionary , Alex_92 lubią tę wiadomość
-
No z opłaconą po prostu trzeba mieć fuksa czasowo żeby akurat była po prostu
Ja na pewno dużo zyskałam na lekarzu i położnej.
Lekarz po terminie jeszcze raz wszystko przeanalizował i zdecydował o tej indukcji bo inna lekarka na IP jak jego raz nie było kiedy miałam ktg kazała przyjść prawie tydzień później.. był na oddziale, pomógł z tym balonem bo tylko on to umiał zrobić. Uspokajał mnie, zlecił że ma się skończyć ciaza tego dnia i koniec bez wędrówek w te i we wte..polecił mi też położną
A z nią miałam takie poczucie bezpieczeństwa, znałam już ją wcześniej itp więc też mimo bólu wiedziałam, że jestem w dobrych rękach. No i u mnie jak pisałam było mega oblężenie, ludzie czekali na sale porodowe dość długo i niekoniecznie mogli być z dziećmi bo miejsc nie było, mi się udało być na dostawkę do sali bo nie wyobrażałam sobie być bez Małej23/24 - odkrycie przeciwciał APS, zespołu Sjögrena, 1 kir implantacyjny
Wznowienie starań 09'24
1cs ⏸️ 🎉13/10 ładne przyrosty bety
6/11 - jest 💗 147/ min CRL 9,3mm
10/11 plamienia, IP, żyjemy 💪🏻
Prenatalne 9/12 - wszystko ok🥳🌈
3/01 - 137g Córeczki 🤗💗
21/01 - 220g mistrzyni jogi 💫🦔
II prenatalne 3.02 - 330g akrobatki 🌸
7.02 - 410g księżniczki 🥰
28.02 - 615g Córeczki ze zdrowym serduszkiem ❤️
13.03 - 781 gram Maluszka 🐨
8.04 - mamy już 1368 gram 😍
14.04 - piękne wyniki III prenatalnych🌷
7.05 Ważę już 2,4 kg👶🏻❤️
5.06 Mam już 3kg🥰
🍀🍀🍀🍀🍀🍀🍀


-
Blackapple wrote:Elza i Truskawka współczuję Wami bardzo.
Trochę mi głupio to teraz pisać, jak dziewczyny opisywały swoje problemy, ale byłam na kontroli u gin (krwawienie sprzed 2 tyg na szczęście ustało) i ogólnie według mojej lekarki prawie nie widać, że rodziłam. Mam jakieś mikro wypchnięcie tylnej ściany pochwy, które powinno się samo cofnąć do 6 miesięcy po porodzie, ale zachęcała mnie do wizyty u fizjo i ćwiczeń mięśni dna miednicy to szybciej pójdzie (i tak idę za tydzień do swojej fizjo to na pewno da mi ćwiczenia). Blizny po pęknięciu mi prawie nie widać i mam też dobre nawilżenie podobno. No generalnie czuje się jakbym wygrała na jakiejś loterii.
Do tego Józef mi zrobił prezent i podobno jak wyszłam to usnął jak tylko mąż go opatulił rożkiem w łóżeczku, więc teraz siedzę i pije kawkę (żeby nie było aż tak kolorowo to w nocy jadł co 2-3 godziny jakoś, więc standardowo jak na niego).
A Margaretka jak czujesz, że za bardzo analizujesz to wizytą u psychologa jest dobrym pomysłem, pamiętam, że ty gdzieś koło Alwerni (?) mieszkasz, więc nie wiem czy będzie Ci się chciało do Krakowa podjeżdżać, ale jakbyś potrzebowała to mogę podpytać mojej siostry, która jest psychologiem czy ma jakiegoś specjalistę do polecenia.
Asiun dobrze, że u Was lepiej.
Super, że u Ciebie wszystko ok po porodzie 😊
Dzieki wielkie za propozycje, ale mam już kontakt do pani psycholog ze szpitala i chyba z nią się umówię. A do Krakowa czasowo szybciej dojechać nam stąd niż czasem było przejechać z Bronowic na Hutę 😅
Blackapple lubi tę wiadomość
-
Margaretka no z Krakowem to tak jest, mój mąż nieraz na AGH dojeżdżał dłużej z Nowej Huty niż moja koleżanka z Jaworzna 😅
Teraz i tak jest lepiej, bo jest ta północna obwodnica, tak to nie wiem czy bym się zdecydowała na szpital w NH, bo bym się bała zawalonej Opolskiej xD
A tak jeszcze co do personelu, ja nie miałam nikogo opłaconego i do tego moja lekarka prowadząca nie pracuje w ogóle w żadnym szpitalu a trafiłam na bardzo cudownych i empatycznych lekarzy i położne. No i też mam poczucie, że oni wszystko robili z wyczuciem, bo np położna z pierwszej zmiany mi mówiła od razu, że czasem potrzeba dużo czasu, żeby oxy zaczęła działać i mi dawała minimalne dawki. Pamiętam, że mój max na tej kroplówce to było jakieś 8-9 jednostek. Nie wiem w czym to było podawane, może to nie zawsze są te same, ale kojarzę, że niektóre dziewczyny tu miały wartości w dziesiątkach lub setkach nawet.
W ogóle się zbieram,żeby napisać pochwałę dla personelu, tylko mi doby na to brakuje. -
Blackapple wrote:Margaretka no z Krakowem to tak jest, mój mąż nieraz na AGH dojeżdżał dłużej z Nowej Huty niż moja koleżanka z Jaworzna 😅
Teraz i tak jest lepiej, bo jest ta północna obwodnica, tak to nie wiem czy bym się zdecydowała na szpital w NH, bo bym się bała zawalonej Opolskiej xD
A tak jeszcze co do personelu, ja nie miałam nikogo opłaconego i do tego moja lekarka prowadząca nie pracuje w ogóle w żadnym szpitalu a trafiłam na bardzo cudownych i empatycznych lekarzy i położne. No i też mam poczucie, że oni wszystko robili z wyczuciem, bo np położna z pierwszej zmiany mi mówiła od razu, że czasem potrzeba dużo czasu, żeby oxy zaczęła działać i mi dawała minimalne dawki. Pamiętam, że mój max na tej kroplówce to było jakieś 8-9 jednostek. Nie wiem w czym to było podawane, może to nie zawsze są te same, ale kojarzę, że niektóre dziewczyny tu miały wartości w dziesiątkach lub setkach nawet.
W ogóle się zbieram,żeby napisać pochwałę dla personelu, tylko mi doby na to brakuje.
Tak, ja miałam wysokie wartości bardzo. Pamiętam ze tylko podkręcała i podkręcała ten przepływ... 😑2cs 🤞
17.10.2024 ⏸️🍀
18.10.2024 - 16dpo: Beta 381,000 mIU/ml, Progesteron 33,40 ng/ml ✊
21.10.2024 - 19dpo: beta 1067,000 mIU/ml 🍀
29.10.2024 - CRL 2,8mm, widać cień serduszka 🥹
06.11.2024 - CRL 1,03cm małego żelka 🥹 pięknie bijące ❤️
20.11 - 22.11 - szpital, podejrzenie CMV, wynik negatywny 🙏
22.11 - 2,14cm żelka Haribo, 180 uderzeń❤️
17.12.2024 - prenatalne, prawie 7 cm uparciucha, wszystko ok, chłopczyk (?) 💙 🥹
06.02.2025 - połówkowe, 370gram synusia 💙 😍
03.04.2025 III prenatalne - 1409g tłuścioszka 🤭
27.05.2025 - 36+1 - 3360g synusia 😶💪
25.06.2025 - N. 3530g, 58cm 💙
👩 30🧑 34 🐶 4
A journey of a thousand miles begins with a single step...

-
A jakie macie zalecenia ? Mi nikt nic nie powiedział xd, wypis dostanę poczta więc może z niego się dowiem czegokolwiek. Ten szpital jest patologiczny 🙉🙉🙉.Karola3xJ:D wrote:Asiun witaj w takim razie w drużynie poszerzonego ukm!
Piszecieno wełnie a ja dzisiaj piorę kombinezony wełniane😅⏸️09.10.2024
🤱💙17.06.2025💙
⏸️ 08.12.2015
🤱💓 21.08.2016 💓 -
No jest biorąc pod uwagę,nawet fakt braku wypisu w momencie opuszczenia szpitala.asiun wrote:A jakie macie zalecenia ? Mi nikt nic nie powiedział xd, wypis dostanę poczta więc może z niego się dowiem czegokolwiek. Ten szpital jest patologiczny 🙉🙉🙉.
Badanie moczu co 2 tygodnie. Wzmozona higiena czyli częstsza zmiana pampersa,mycie pupy pod wodą po kupię itp. W przypadku jakiegoś innego zachowania od razu łapać mocz i zawozić na badanie. W przypadku leukocytozy ,bakterii,białka azotynow albo duże ilości nablonkow okrągłych jechać na sor omijając poz. Kontrola w poradni nefrologocznej co 3 miesiące. Badanie z krwi to kreatynina co 3 miesiące. -
Zmienię temat na chwileczkę. Dziewczyny, które mają fotelik maxi cosi, wyjęłyście już wkładki noworodkowe? Przy jakiej długości i wadze?
My jeździmy wciąż z wkładką, ale fizjo nam 2 tyg temu zwróciła uwagę, że to już kwestia 2-3 tyg i powinniśmy wyjmować. Także się zastanawiam czy to juz czas -
Anabbit wrote:Zmienię temat na chwileczkę. Dziewczyny, które mają fotelik maxi cosi, wyjęłyście już wkładki noworodkowe? Przy jakiej długości i wadze?
My jeździmy wciąż z wkładką, ale fizjo nam 2 tyg temu zwróciła uwagę, że to już kwestia 2-3 tyg i powinniśmy wyjmować. Także się zastanawiam czy to juz czas
Wyjęłam tydzień temu ponad jakoś, czyli pewnie miał wtedy niecałe 4 kg i jakieś 58 cm, on jest raczej długi (choć bardzo drobny) i już widziałam, że mu niewygodnie z tą wkładką. -
Jezu dziewczyny współczuję każdej z Was, która ma traumę po porodzie... Przytulam mocno 🫂
Mnie też nie mierzyli przed porodem, więc nie wiem od czego to zależy i czy przypadkiem już od tego nie odchodzą.
Coś w tym jest, że te ciążowe hormony i potem narastający ból porodowy robią sieczkę z mózgu, dlatego bardzo się cieszę że mąż był ze mną i pilnował wszystkiego. -
Ja wyjęłam.Anabbit wrote:Zmienię temat na chwileczkę. Dziewczyny, które mają fotelik maxi cosi, wyjęłyście już wkładki noworodkowe? Przy jakiej długości i wadze?
My jeździmy wciąż z wkładką, ale fizjo nam 2 tyg temu zwróciła uwagę, że to już kwestia 2-3 tyg i powinniśmy wyjmować. Także się zastanawiam czy to juz czas















