CZERWIEC 2025
-
WIADOMOŚĆ
-
Ja to polecam kojec na nielizanie syfu na czas wyjść do łazienki, jeśli ktoś ma miejsce.
Generalnie mój wózek stoi na klatce albo w przedsionku, bo ja mam zawsze przed oczyma ptasie odchody spod wiaduktu w Bronowicach (ktoś wiecznie wysypuje tam chleb dla latających szczurów).
Też przejeżdżam mopem parowym co drugi dzień i bez dziecka też to często robilam ze względu na męża alergika, bo jednak kot (niby domowy), ale łazi wszędzie po domu i sierść zostawia. No i jeszcze pies się czasem zapuści, chociaż on ma jakieś dziwne stresy z przebywaniem w niektórych pomieszczeniach po remoncie, więc głównie siedzi na korytarzu i w kuchni a tam młodego na razie nie puszczam. -
Grzegrzula wrote:Nam dobrze z taka roznica wieku, mam nadzieję, że dzieciom tez będzie 🙂
Ale jak to mowia, jest intensywnie 😁
Synchronizacja drzemek to marzenie. No i w ograniczony sposób można przygotowac starsze 2 letnie dziecko na rodzenstwo, ale to chyba nigdy nie da sie w pelni przygotowac, bardziej zalezy od dziecka jak zareaguje, zazdrosc zawsze jakos sie tam objawi.
Nie spieszylismy sie z potomstwem dlatego nie mamy duzego zapasu na dluzsza przerwe a chodzi nam po glowie 3 🙈
Dzięki za odpowiedź!
Dzieciom chyba tak, ja mam małą różnice z moją sis i jeszcze mamy takiego najbliższego kuzyna też w podobnym wieku i się super dogadujemy, czasem się oczywiście biliśmy w dzieciństwie, ale zazwyczaj się super razem bawiliśmy i teraz też mamy dobry kontakt we trójkę.
Grzegrzula lubi tę wiadomość
-
Blondi29 wrote:A z ciekawości - jak przygotowywaliście tak małe dziecko na pojawienie się rodzeństwa? U nas na razie temat zszedł na dalszy plan, ale zastanawiam się jak ograć to przy dziecku mniejszym niż 4/5 lat
Opowiadalismy jej duzo co sie zmieni, ze bedzie nowe łóżeczko, ze mama ma dzidziusia w brzuchu, ze pojedzie do szpitala, no u nas sie to troche wysypalo jak musialam byc tydzien w szpitalu w 7 miesiacu bo bardzo tesknila i bala sie pozniej ze mama pojdzie do szpitala. Ale ostatecznie jak odeszly mi wody o 2 w nocy i nie mielismy jej z kim zostawic to zabralismy ja ze soba, żeby odwiozla mame to sama przygoda jej sie nawet podobala.
I fajny jest ten Pucio - umie opowiadac, ktory jest o tym ze mama jest w ciazy i ze urodzilo sie bobo. Sensownie przedstawia jak wyglada sytuacja bez zbednych szczegolow ale tez wszystko ujmujac. Ona wtedy byla za mala troche na to bo ją to nie interesowalo, ale teraz bardzo lubi jak jej czytamy i tak jakby sobie wspomina jak to bylo jak sie brat urodzil.
Blondi29 lubi tę wiadomość
-
Wczoraj robiłam zakłady z kumplem,że dziecko było martwe dużo wcześniej i wcale nie zamarzło. Chyba, że zamarzło ktoś je zostawił samo na długi czas i później je naubierali w te warstwy. Coś tam nie gra z tym naubieraniem tego dziecka.Nineq wrote:W ogóle jest dużo o tym dziecku, które zmarło z powodu mrozu. To u mnie w mieście. Pomijam, że to patologiczne kamienice... to jak matka mogła nie być świadoma jak jest zimno. No kur... jakieś to dla mnie naciągane wszystko.
-
Nie słyszałam tej historiiNineq wrote:W ogóle jest dużo o tym dziecku, które zmarło z powodu mrozu. To u mnie w mieście. Pomijam, że to patologiczne kamienice... to jak matka mogła nie być świadoma jak jest zimno. No kur... jakieś to dla mnie naciągane wszystko.
Ostatnio omijam wiadomości bo mam tyle problemów swoich i wśród najbliższych że już sobie ukróciłam kolejne dawki kortyzolu. -
Elza1234 wrote:Nie słyszałam tej historii
Ostatnio omijam wiadomości bo mam tyle problemów swoich i wśród najbliższych że już sobie ukróciłam kolejne dawki kortyzolu.
Jezu mam jakąś niemoc w pisaniu do was.
To ja podobnie, żyje w bańce nieświadomości 🙈 o wszystkim dowiaduje się od faceta albo od was.
Ja przy drugim dziecku to nawet nie wjeżdżam wózkiem do domu, stoi na korytarzu. Buty też w zimie na korytarzu bo nie lubie sprzątać podłogi co chwila 🙈.
Ale pięknie spadł śnieg w Warszawie. Zostawiła starsza w domu, trochę bo jej kaszel przestraszył a po drugie nie chciało mi się wychodzić. Teraz mam wyrzuty sumienia, bo tak fajnie mają w tym przedszkolu 😅 no nic pójdziemy na spacer. -
Tak samo jak Elza maksymalnie ograniczam wszystkie newsy ostatnio, bo mam tendencję do panikowania. A algorytmy są tak inteligentne, że wystarczy kliknąć w coś raz i później nie da się wyjść z tego koła tragicznych informacji ze świata. Ten artykuł jednak przeczytałam i też mam przypuszczenia, że tam raczej doszło do zachłyśnięcia albo była jakaś ukryta wada czy bezobjawowa infekcja. Ja podobnie ubieram córkę na spacer i wracając do domu, nawet przy tych temperaturach -8 była ciepła po wyjęciu z wózka, czasami wydawała mi się wręcz przegrzana. Może się nie znam, ale nie wydaje mi się żeby dziecko w kombinezonie, śpiworku i kocach mogło tak łatwo zamarznąć. Dziwne rzeczy się dzieją, ale nic mnie już chyba nie zdziwi jeśli chodzi o tego typu przypadki
-
Dzięki za wyczerpującą odpowiedź. W sumie mieliście przygodę z tą nocną jazdą z córką. Mnie to właśnie trochę przeraża. W ogóle boję się kolejnego porodu pod kątem drogi do szpitala, bo mój pierwszy odbył sie tak ekspresowo, że gdybym nie leżała już wcześniej na patologii ciąży to obstawiam, że urodziłabym w samochodzie albo w ogóle w domu. Mała na pewno przeżyła ciężko ten okres kiedy cię nie było w domu. Tego też sobie nie wyobrażam. Byłyście mega dzielne. Jeszcze nie czytałam tego Pucia. W ogóle przyznam, że nie czytałam żadnego, ale wczoraj dostałyśmy dwa Pucie i wyglądają sensownie. Dostałyśmy też tę książeczkę od Owies i Len… na tę pozycję spuszczę zasłonę milczenia. Może nie operuje jakaś turbo poprawna polszczyzną w mowie potocznej i tu na forum, ale jednak od książki oczekiwałabym nieco więcej. Tam nie ma w ogóle ładu i składu. Ciężko się to czytaGrzegrzula wrote:Opowiadalismy jej duzo co sie zmieni, ze bedzie nowe łóżeczko, ze mama ma dzidziusia w brzuchu, ze pojedzie do szpitala, no u nas sie to troche wysypalo jak musialam byc tydzien w szpitalu w 7 miesiacu bo bardzo tesknila i bala sie pozniej ze mama pojdzie do szpitala. Ale ostatecznie jak odeszly mi wody o 2 w nocy i nie mielismy jej z kim zostawic to zabralismy ja ze soba, żeby odwiozla mame to sama przygoda jej sie nawet podobala.
I fajny jest ten Pucio - umie opowiadac, ktory jest o tym ze mama jest w ciazy i ze urodzilo sie bobo. Sensownie przedstawia jak wyglada sytuacja bez zbednych szczegolow ale tez wszystko ujmujac. Ona wtedy byla za mala troche na to bo ją to nie interesowalo, ale teraz bardzo lubi jak jej czytamy i tak jakby sobie wspomina jak to bylo jak sie brat urodzil.
Grzegrzula lubi tę wiadomość
-
Blackapple masz ten kojec taki jak łóżeczko, czy taki podłogowy? Ja chciałam jakiś kupić, ale o obu słyszałam dziwne historie i żaden mnie nie przekonuje. Chyba wolę wsadzać ją w zwykłe łóżeczko ze szczebelkami albo biegać za nią po całym domu. Choć przyznam, że mnie ten podłogowy bardzo kusi.
-
Ja z książek o rodzeństwie mogę polecić "Czekamy na dzidziusia" z serii Obrazki dla maluchów (u nas to był giga hit), lubię też serię Tosia i Julek (taka NVC), tam też jest część że czekają na brata, jest dużo o trudnych emocjach dziecka związanych z tym, że mama w ciąży nie wszystko może robic. Z takich naprawdę dla maluszków to też jest Jadzia Pętelka wita dzidziusia
Wiadomość wyedytowana przez autora: 28 stycznia, 08:59
Blondi29, Margareetka lubią tę wiadomość
-
Blondi29 wrote:Blackapple masz ten kojec taki jak łóżeczko, czy taki podłogowy? Ja chciałam jakiś kupić, ale o obu słyszałam dziwne historie i żaden mnie nie przekonuje. Chyba wolę wsadzać ją w zwykłe łóżeczko ze szczebelkami albo biegać za nią po całym domu. Choć przyznam, że mnie ten podłogowy bardzo kusi.
W sumie to mogę powiedzieć, że oba, tylko ten jak łóżeczko to babci, więc jest doraźnie używany.
Jakie dziwne historie? Mam z Lionleo taki 1.2x1.8 i nie licząc historii z zasuszonym robakiem w paczce 🙈 to jest porządny, rurki mocne. Na spód dałam matę, więc jest miękko i ma zabawki, wymieniam rotacyjnie, więc na tyle, żeby pójść na 5 min do WC to się zajmie.
A ten jak łóżeczko to doraźnie spoko jak tam jesteśmy na chwilę, ale na stałe to bez sensu jak już się na łóżeczko, prawie na to samo wychodzi. -
Tanashi, dzięki! W sumie nie wiedziałam, że jest więcej takich sensownie wyjaśniających książeczek, które zrozumieją też takie maluchy. Zawsze wydawało mi się, że to dla tych dzieci właśnie 4+.
Odnośnie tego, że Grzegrzula i jej córka były dzielne to jeszcze chciałam dodać, że w sumie podziwiam was wszystkie. Córka Kasi też swoje przeszła, córki Gusi, Tanashi. Właściwie to każda z was jest dla mnie bohaterką, niezależnie od ilości dzieci i dni spędzonych w szpitalu, jak tak dłużej pomyśleć.
Blackapple może odpuszczę sobie pisanie tych historii, bo nie chce wywoływać żadnej burzy, ale no te łóżeczka wydają mi się po prostu niebezpieczne przy bardziej żywiołowych dzieciach. Ale ja jestem paranoiczką i miałam ekspozycje na dość skrajne przypadki więc może dlatego jestem przewrażliwiona i najchętniej trzymałabym dziecko na podłodze całe życie
Tanashi lubi tę wiadomość
-
Jeszcze zarzucę pytaniem z zakresu prawno - finansowego. Nie ufam czatowi GPT w tej kwestii. Wiecie może jak zrezygnować z tego Kosiniakowego? Od marca nie będzie mi się już należało, a dodzwonić się do mojego ośrodka graniczy z cudem. Ewentualnie przejdę się tam osobiście w przyszłym tygodniu, bo w tym nie mam czasu ani nerwów na urzędowe sprawy.
-
Blondi moj syn jak mial 7 miesięcy to przechodził górą barierki na schody. To sobie wyobraź moj stres😅
U nas nowy level problemów nocnych,bo mala jak śpi obok mnie to schodzi główką do dostawki i ma tyłek w górze, na moim łóżku,a twarz w dostawce. Jak śpi w dostawce to przełazi połową do nas,to też niebezpiecznie. Wszystko oczywiście na brzuchu. Ona ma jakiś problem z czuciem na twarzy. Ewidentnie widać ,ze jest po cc. -
Karola no ja właśnie z historiami o podobnym klimacie więc poniekąd rozumiem twój stres 😆Karola3xJ:D wrote:Blondi moj syn jak mial 7 miesięcy to przechodził górą barierki na schody. To sobie wyobraź moj stres😅
U nas nowy level problemów nocnych,bo mala jak śpi obok mnie to schodzi główką do dostawki i ma tyłek w górze, na moim łóżku,a twarz w dostawce. Jak śpi w dostawce to przełazi połową do nas,to też niebezpiecznie. Wszystko oczywiście na brzuchu. Ona ma jakiś problem z czuciem na twarzy. Ewidentnie widać ,ze jest po cc.
Co do problemów nocnych z dostawką to u nas było to samo. Dostawka szybko wyjechała na rzecz łóżeczka. A teraz już uprawiamy to nieszczęsne współspanie, ale strasznie mnie to mierzi -
No moje dziecko jest na etapie pełzajaco-wstępnie raczkująco-siedzącym, więc przez gorę barierki nie przejdzie a jak zacznie wstawac to wciąż chyba za wysokie te barierki, żeby przez nie fiknął.
W pewnym etapie pewnie też będzie musiał po prostu ze mną chodzić do tego WC, przecież go nie zostawię jak się będzie wspinał po kanapie a kiedyś to pewnie nastąpi.
Nie wiem czy taki chill w związku z brakiem wizji potencjalnych katastrof związanych z dzieckiem (i nie tylko) jest normalny? Czy jednak muszę zrezygnować już z sertraliny, bo za mocno mi wjechała na rozluźnienie i może sama terapia u psychoterapeuty wystarczy?












