CZERWIEC 2025
-
WIADOMOŚĆ
-
Tanasi ,życzę Ci żeby jednak za te 300 zl okazał sie zdrowy.
Ja od 3 dni żyje w jakieś czarne dziurze. Ciągle myślę o tych jelitach małej. Boję się ,ze okaże się ,ze np jest chora i wymaga tej operacji. Przypominam sobie te wszystkie operacje jelit na chirurgii,ten syf, te stomie,zespolenia,niedrożności pooperacyjne,sepsy.
Wczoraj mąż wrócił z pracy ,a ja stałam w majtach i staniku (w pralce rozszarpała sie guma z dywanika,zatkala filtr i woda zalała łazienkę, wiec jak sprzatalam to cala mokra byłam), krew ze skrzepami ciekła mi z nosa (mała mnie tak niefortunnie udrapała). Młody zaś biegał w kołko i trzepał rękami (jak się coś dzieje to on się nakręca). Myślałam, że oszaleje. Wszystko mi leciało z rąk,co bylo do przypalenia to przypaliłam,o do wykipienia to wykipiało. Wieczorem byłam głodna, więc złapałam byle co tzn serek wiejski. Jak go zjadłam, to doszło do mnie,że moja dieta bez bmk bposzła się właśnie paść. Jeszcze na sam wieczór ścięłam się z kumpelą,bo dzwoniła się pożalić jak jak jej ciężko w życiu bo rodzeństwo i była macochą ją denerwują. Setny raz jej tłumaczę,ze ma ich olać i nie dyskutować bo to ja zatruwa,a ona mi na to ,ze mi łatwo mówić ,bo ja mam takie spokojne życie. Ja jebie. Laska bez dzieci,kredytów, chorób . -
Tanashi, super, że młodemu lepiej. Gorzej, że pewnie lekarz was oleje jeśli traficie na buca. Niewiadomo czy się cieszyć, czy nie. Daj znać po wizycie.
Karola rozumiem cię. Masz natłok wszystkiego w jednej chwili, drążysz co się dzieje z małą, a oprócz niej masz w domu jeszcze jedno dziecko i jeszcze gdzieś obok musi się toczyć życie. Narzekaj ile wlezie. Ja też tak teraz mam. Za dużo wszystkiego jak na jedną osobę, szczególnie u ciebie. A dla ludzi umniejszającym cudzym problemom powinno być specjalne miejsce w piekle. Też nie lubię takich sytuacji, że ktoś dzwoni, żali się i prosi o radę, a potem robi wszystko dokładnie odwrotnie i mówi, że nie wiem jak to jest. Frustrujace i zdecydowanie za duże jak na ten etap życia -
To i ja się dołączę do narzekaczy choć mój problem to w sumie problem pierwszego świata. Dopadają mnie potworne wątpliwości czy dobrze robię idąc do tej pracy. Czuje się ostatnio przytłoczona ilością obowiązków i jeszcze ich sobie dołożę. Mam jeszcze tydzień żeby ewentualnie się wycofać, nad czym intensywnie myślę. Cała rodzina niestety naciska twierdząc, że to mi pomoże się wyrwać i rozwinąć skrzydła. Sęk w tym, że nie wiem czy ja tego potrzebuje. Wydaje mi się, że potrzebuje chwili dla siebie, a nie kolejnego zobowiązania i wyrzutów sumienia, ze zostawiam dziecko z kimś innym.
-
Zrobisz co uważasz, ale ja bym na Twoim miejscu nie szła. Zdążysz się rozwinąć, nie masz 70 lat i braku czasu na to.Blondi29 wrote:To i ja się dołączę do narzekaczy choć mój problem to w sumie problem pierwszego świata. Dopadają mnie potworne wątpliwości czy dobrze robię idąc do tej pracy. Czuje się ostatnio przytłoczona ilością obowiązków i jeszcze ich sobie dołożę. Mam jeszcze tydzień żeby ewentualnie się wycofać, nad czym intensywnie myślę. Cała rodzina niestety naciska twierdząc, że to mi pomoże się wyrwać i rozwinąć skrzydła. Sęk w tym, że nie wiem czy ja tego potrzebuje. Wydaje mi się, że potrzebuje chwili dla siebie, a nie kolejnego zobowiązania i wyrzutów sumienia, ze zostawiam dziecko z kimś innym.
-
Karola jesteś mega silną babką. Narzekaj ile Ci potrzeba,może nie pomożemy jakoś realnie ale 'wysluchamy'. Czasami samo wyrzucenie z siebie tego przynosi ulgę 😉
Blondi to jest ciężka decyzja,bardzo Ci wspolczuje. Na pewno musisz sama podjąć decyzję,żebyś później nie miała pretensji do kogoś że poszłaś do pracy i zostawiłaś dziecko albo że zostałaś w domu i zmarnowałaś swoją szansę.
Osobiście podzielam zdanie Nineq. Wiadomo ze są różne sytuacje i po prostu trzeba iść do tej pracy,ale jeżeli nie liczysz kasy od 1 do 1 i masz taką możliwość to zostałabym w domu.
Oczywiscie jeśli ktoś ma kupę kasy ale i tak chce wracać do pracy to sie nie czepiam,bo wie czego chce i jest zdecydowany 😊
Tanashi super że się polepszyło 😊
A lepiej wydać te 300zł i usłyszeć ze dziecko jest zdrowe niż potem latać po lekarzach i wydawać jeszcze wiecej 😉Wiadomość wyedytowana przez autora: 5 lutego, 11:41
-
My dzisiaj jedziemy do kardiologa, pediatra nie słyszała już niby żadnych szmerów, więc pewnie też (mam nadzieję) wyszarpiemy się przy EKG i echu, wszystko dobrze, 450zł, do widzenia 🤣 najgorzej, że mamy na 17.20, jak będzie znowu jakaś obsuwa to młodemu zrobi sie nerwowo, ale miałam do wyboru jeszcze tylko 15 i 16, a wtedy drugą drzemkę by szlag trafił. I tak źle i tak niedobrze xD
Do kompletu przez sen popsuła mi się szyja z jednej strony, a wczoraj otwierałam akurat drzwi z garażu, przez które z drugiej strony z impetem postanowił przejść stary i coś mi się odpierdololo z nadgarstkiem. Na szczęście to prawy, a cały ciężar młodego zazwyczaj trzymam na lewej ręce, ale i tak dziś ciężko xd
Dobra, też ponarzekałam 🥲
Młodemu strzeliło 8 miesięcy, masakra, że tak szybko. No ale na te miesięcznice dostaje kardiologa xD -
Karola narzekaj ile potrzeba. Ty tak ogarniasz to turbo niełatwe życie. A wizja operacji małego dziecka na pewno nie jest prosta, tym bardziej że sama w tym siedzisz i wiesz co jak wygląda.
Blondi trudna decyzja przed Tobą, ale skoro tak bardzo się wahasz to ja chyba bym zrezygnowała. Tym bardziej, że masz córkę raczej z tych trudniejszych, jesteś młoda, więc na prawdę jeszcze będziesz mieć nie jedną okazję do rozwinięcia skrzydeł zawodowych. A dziecko tylko raz jest tak małe.
Ja ostatnio się popłakałam, bo trafiłam na filmik jakiegoś dziecka ze żłobka, na którym było napisane że stawia swoje pierwsze kroki. Chciałabym jak najdłużej towarzyszyć swojemu dziecku w jego pierwszych razach. Wiadomo nie demonizuje żłobka, pewnie sama pośle młodego, bo hajs, ale dla matki to jest takie trudne. -
Kkk powodzenia, oby wszystko było dobrze ❤️
Dzięki dziewczyny za jakieś słowa wsparcia. U nas właśnie sytuacja jest niełatwa, bo mąż pracuje na 7:35 plus dyżury i dodatkowa praca więc bywa, że nie ma go po trzy dni w domu. Ja miałabym poniedziałek - piątek 7:00-13:00. Mamy opiekę dla małej w tym czasie, jakieś tam kwestie organizacyjne jeszcze spoko, do ogarnięcia bo mamy narzędzia żeby się wspomagać, ale no ta praca to głównie moja fanaberia. Ja mam takie ciśnienie, że muszę coś znaleźć, bo przed ciążą nie byłam zatrudniona i po prostu nie chce siedzieć tak „na pusto”, a jednocześnie żal mi tego czasu z małą, bo tak naprawdę nigdy niewiadomo jak to będzie później. Teoretycznie zakładamy, że chcemy mieć więcej dzieci za jakiś czas, ale same wiecie, że życie pisze różne scenariusze więc nie chcę pozbywać siebie i córki tego czasu. Gorzej, że to oferta jedna na milion więc się na nią tak szybko rzuciłam… Muszę pomyśleć. Mam oczywiście presję z każdej strony. Odnoszę wrażenie, że nie mogę podjąć żadnej decyzji przez to jak jestem bombardowana radami i oczekiwaniami z każdej strony. Ciągle zmieniam zdanie, ale w tej sytuacji ciężko tego nie robić.
Karola, trzymam kciuki żeby mała nie wymagała żadnej operacji i ogólnie żeby jej się poprawiło. Kkk za was też kciuki żeby nic nie wyszło, Tanashi u was też. Ogólnie życzę nudnych konsultacji -
Rady radami, możesz posłuchać każdej strony, ale nie powinno to wywierać na Tobie takiej presji. To Twoje życie i Twoja decyzja.
Ja mam znowu rozkminy czy iść do nowej pracy i starać się o kolejne dziecko dopiero w 2028 i rodzić w 2029 (36 lat to trochę późno, a mój K. jest dekadę starszy🫠), bo nikt nie da mi umowy na stałe. Czy wrócić do starej, przemęczyć się i na spokojnie po ślubie starać się o kolejne od maja 2027.
Druga opcja bardziej rozsądna, bo jak młody w żłobku zacznie chorować to łatwiej tu mi się zwolnić czy urwać niż jako świeżak. -
Blondi ja bym chyba też zrezygnowała, ale masz taki zawód, że że tak powiem AI Cię nie zastąpi 😅 i pewnie jak dzieci podrosną to na luzie też znajdziesz pracę. A jak finanse Was nie gonią, to tego czasu z małymi dziećmi nikt nie zwróci. Rozumiem też chęć robienia czegoś dla siebie, ale też prawda jest taka że nikt Ci na starość nie da nagrody za to że wróciłaś szybciej do pracy. Mnie motywują tylko finanse na styk przy kredycie 😅 gdyby nie to, to bym w ogóle nie wracała do pracy przy maluchach.
Margaretka też widziałam to nagranie i mimo że nie mam dziecka w żłobku to się poplakalam xd Poruszyło mnie to jakoś bardzo. 🥲
KKK powodzenia na wizycie!
Karola nic Ci mądrego nie powiem, bo się nie znam, życzę tylko żebyście mieli możliwie jak najłagodniejszą diagnozę tych problemów, oby udało się bez operacji 😔 -
Tanashi czyli nie tylko ja taka wrażliwa jestem 🥲
Elza powodzenia na usg 🤞
Nineq ja z robotą mam masę podobnych rozkmin... Zadzwoniłam do HR, żeby mi umówili spotkanie z naszą nową szefowa, żebym z nią pogadała jak ona widzi mój powrót i czy w ogóle widzi. Myślę że to mi dużo ułatwi w kwestii podjęcia decyzji o drugim dziecku. Mój mąż ciągle za mną chodzi i mówi, że no nie musze iść do pracy, no ale sory z jednej pensji nie wybudujemy tego domu... -
Ja jakbym kiedyś się jakimś cudem jeszcze decydowała na 2 Dzuecko to kompletnie oleje czas umowy, byle by mieć uop
Miałam uop nieokreśloną od lat i co z tego xD
Blondi też mam rozkminy, mimo, że mój Mąż pracuje z doskoku, a ja mam 30 lat także z czym do ludzi. Tyle, że mam relatywniedługie i ok doświadczeniezawodowe, dostanę odprawę i trochę oszczędzam więc jak mu się finalnie pouklada do lata to byśmy mogli sobie pozwolić żebymbyla z nią ten jeden rok. Kosztem braku większych luksusow dla nas
Jeszcze rozważamy opcje, że on swoje tematy ogarnia po nocach jak mu się nie pouklada a w dzień jest z dzieckiem, a ja coś znajduje ale do 15 max
Tyle, że u nas zawsze jest jakis tam dupochron w postaci rodziny gdyby coś nam nie poszło, a Dziecko nie było w żłobku.
Też z innej perspektywy ten żłobek wygląda naprawdę miło i jest malutki więc nadal rozmyślam
Ale jakbym miała ofertę roboty 7-13 to bym wzięła, to są super godziny pracy. Zastanów się na spokojnie. Jakbyś nie dała rady, czy coś się stanie?Wiadomość wyedytowana przez autora: 5 lutego, 13:40
23/24 - odkrycie przeciwciał APS, zespołu Sjögrena, 1 kir implantacyjny
Wznowienie starań 09'24
1cs ⏸️ 🎉13/10 ładne przyrosty bety
6/11 - jest 💗 147/ min CRL 9,3mm
10/11 plamienia, IP, żyjemy 💪🏻
Prenatalne 9/12 - wszystko ok🥳🌈
3/01 - 137g Córeczki 🤗💗
21/01 - 220g mistrzyni jogi 💫🦔
II prenatalne 3.02 - 330g akrobatki 🌸
7.02 - 410g księżniczki 🥰
28.02 - 615g Córeczki ze zdrowym serduszkiem ❤️
13.03 - 781 gram Maluszka 🐨
8.04 - mamy już 1368 gram 😍
14.04 - piękne wyniki III prenatalnych🌷
7.05 Ważę już 2,4 kg👶🏻❤️
5.06 Mam już 3kg🥰
🍀🍀🍀🍀🍀🍀🍀


-
Jak powrotu nie widzi to drugie?Margareetka wrote:Tanashi czyli nie tylko ja taka wrażliwa jestem 🥲
Elza powodzenia na usg 🤞
Nineq ja z robotą mam masę podobnych rozkmin... Zadzwoniłam do HR, żeby mi umówili spotkanie z naszą nową szefowa, żebym z nią pogadała jak ona widzi mój powrót i czy w ogóle widzi. Myślę że to mi dużo ułatwi w kwestii podjęcia decyzji o drugim dziecku. Mój mąż ciągle za mną chodzi i mówi, że no nie musze iść do pracy, no ale sory z jednej pensji nie wybudujemy tego domu...
Ja wolę mieć umowę na stałe - nawet jakby mi zlikwidowali stanowisko to 3 miesiące wypowiedzenia + urlop do wykorzystania. A potem możliwość wychowawczego. A na określonym - przedłużą do porodu, zapłacą urlop i sayonara, bezrobotna.












