CZERWIEC 2025
-
WIADOMOŚĆ
-
Cel mam podobnie, wiem co czujesz. Niby wiem, że muszę czasem wyjść z domu i że teraz muszę iść do pracy, ale jakoś tak wychodzi, że jak mała zapłacze to ja mam wyrzuty sumienia.
Elza miałam ostatnio taką samą sytuację. Albo wino do pieczeni i też mi było mega głupio. Tym bardziej, że ja jestem z tych totalnie niepijących więc mi podwójnie wstyd 😆
Margaretka no właśnie u nas nie ma opcji żeby mnie ktoś zmienił, bo mąż w sumie ma średnio trzy dyżury w tygodniu. Ona już jest z resztą tak przyzwyczajona do usypiania ze mną, że ciężko jest ją komukolwiek uśpić, szczególnie gdy jestem w domu. Obawiam się, że po prostu będziemy szły z nurtem. Najwyżej znowu naszprycuję się Dostinexem 🥲
W sumie ciekawe jest to co piszecie. Ja kiedyś rozmawiałam z CDL to faktycznie mówiła, że sporo kobiet daje radę fajnie rozkręcić laktację nawet bez dziecka, ale o tym żeby dziecko faktycznie dostawiało się do piersi w takim wieku to nie słyszałam. Mówiła, że była jedna mama adopcyjna, która karmiła piersią od początku, ale miała już swoje dziecko wcześniej więc laktacja hulała, a dziecko było u nich w opiece zastępczej praktycznie od samego początku więc to inna sprawa. -
Cel u nas te same zabawy z włosami. Też czasami czuję się jak opętana 😅
Karola jeszcze w temacie tej sytuacji z babką na ulicy to ciesz się, że ci nie groziła służbami. Jak nasza mała weszła w etap ciągłego krzyku i pisku, który trwał jakieś dwa miesiące to sąsiadka zagroziła nam wezwaniem mopsu. W sumie to wtedy nawet ją zachęciłam do zgłoszenia mówiąc, że może dostanę jakiegoś asystenta rodziny, bo już nie dawałam rady xd Śmiechem żartem: mam wrażenie, że ludzie są nadgorliwi nie tam, gdzie potrzeba, ale jak dzieje się faktycznie jakaś tragedia na ich oczach to odwracają głowy i udają, że nie widzą. Chociaż prawo w Polsce jest tak głupie, że jak koleżanka z domu dziecka opowiadała mi jak to wyglądało zanim ich w końcu odebrali to mi się nóż w kieszeni otwiera -
No ja juz sie po sądach włóczyłam z córką. Szkoła wniosła o demoralizację bo młoda z nimi nie chciała gadać w szkole. A ja nie chciałam im dać diagnozy,do której załatwienia mnie zmuszali. Poszłyśmy na rozprawę i sędzina się za głowę złapała jak nas zobaczyła. Powiedziała,ze ja śmiało teraz mogę zakładać sprawę tamtej wychowaczyni. Sama rozprawa to w ogóle dla mnie nie byl stres, bo wiedziałam, ze nic złego się nie dzieje ale te wizyty kuratora,mops,dzielnicowego...
-




