CZERWIEC 2025
-
WIADOMOŚĆ
-
Blondi ja nie chodzę w staniku po domu w ogóle a jestem kp. Jak mi koszulka od czasu od czasu się poplami mlekiem to po prostu ją zmieniam. No tylko, że mój biust już prawie wrócił do swojego pierwotnego rozmiaru, więc chyba mam teraz jakąś miseczkę D, więc nie aż taka duża.
Anabbit z tymi ekipami to jak szukaliśmy to nam się trafil jeden wykonawca co w ogóle dał jakąś cenę z kosmosu, nawet nie rozpsiujac co za co było. Nie pamiętam już ile on dokładnie podał, ale coś mi się kojarzy, że 80 tys. za robociznę za którą ekipa wybrana ostatecznie wzięła 30 tys. -
Co do chaty to u nas działka 400 m kosztowała 300 tys. Dom drugie tyle. Plus to co do tej pory zrobiliśmy to kolejne 300 tys. Jeszcze nie wszytko skończone.Kuchnia zamiast dużej ,oddzielnej to jest aneks. Duża to był koszt 70 tys. Olaliśmy to. Mamy kuchnie w salonie. Tamto pomieszczenie ,40 m, stoi jako graciarnia. Ogród ,ogrodzenie to kwestia lat. Całą ziemię trzeba zmienić. Mąż większość robi sam. Tyle co ocieplenie ,pompe i zabudowe kuchni robiła firma. Dzięki temu nie popłynęliśmy z kasą na grubo. W tym tygodniu,o ile go ta noga go nie skasuje, to plytki na tarasie położy.
-
Jezu Karola współczuję jak nie wiem co. U mnie jak coś masz jeszcze co najmniej dwa razy narzekania w tym miesiącu. Należy ci się.
Ceny w Warszawie są mega chore. My szukamy domu już z wyposażeniem i urządzonego. Nienawidzę tego robić. Wkurza mnie to. Nie ogarniam co do czego pasuje, nie umiem w te wymiary i rysunki. Wiem co mam się podoba, ale nie jestem na tyle drobiazgowa żeby dawać krocie za projektanta wnętrz. Za pierwszym razem wyrwałam połowę włosów z głowy, teraz chce mieć to za sobą. Mogę co najwyżej wstawić łóżko albo stół, a reszta ma już być. No i pokój małej zrobię sobie sama. Jak już mamy się zakredytować na pół życia to z rozmachem.
Anabbit zazdroszczę takiego pięknego szybko spłaconego kredytu. Mam nadzieję, że i my się szybko spłacimy choć wątpię 🙃
Kasia wiem co czujesz z tymi ciążami i dziećmi. Ja i mąż początkowo mieliśmy teorie, że im więcej tym lepiej. Chcieliśmy 3, z opcją na 4. Potem mała dała nam popalić i kompletnie odrzuciliśmy jakiekolwiek opcje powiększania rodziny aż nagle wyszła między nami rozmowa i skłaniamy się ku temu żeby jeszcze spróbować. Oboje jesteśmy zdania, że w naszym przypadku co najwyżej będziemy żałować dziecka, którego nie mamy, a nie tego, które się urodzi. Z tym, że ja właśnie tak jak pisała koktajlowa jestem świadoma tego, że niepowikłana pierwsza ciąża nie gwarantuje kolejnych niepowikłanych ciąż. Panicznie boję się powikłanej ciąży albo powikłanego porodu. Właściwie gdyby ktoś dał mi gwarancje, że wszystko będzie okej to decydowałabym się nawet teraz, choćby kosztem kolejnego hnb. Jesteśmy rozdarci. Mąż to w sumie jest na tak, a ja się waham, bo ciągle się boję. No i nie widzę tego przy obecnym systemie usypiania i spania 😅 -
Tak z tymi fachowcami to masakra jakaś jest, najbardziej mnie rozbawił stolarz po znajomości który nam wycenił kuchnię na 50 tysięcy
dziękuję za takie znajomości, finalnie wybraliśmy firmę z polecenia, zapłaciliśmy o połowę mniej i jeszcze wlasciciel mnie przepraszał że nie może zejść niżej z ceny 😅
-
Karola, oby to jednak nie był gronkowiec 😬 A byliśmy w Alicante w Hiszpanii, a raczej w miasteczku 20 minut od Alicante. Cieszę się, że je wybraliśmy, było dużo spokojniej, ładniej i klimatycznie niż w dużym mieście. Samo Alicante nie zrobiło na nas zbyt dobrego wrażenia. Uwielbiam Hiszpanię, ale tam nie było zachwytów.
-
Ja mam właśnie to samo podejście co ty Karola. Jak są podłogi, ściany, łazienka i kuchnia to mogę mieszkać. Reszta mnie nie obchodzi. Stół i krzesła mogę mieć turystyczne i spać na materacu, a reszta stopniowo, ale jak ktoś mi każe cokolwiek urządzać to się wściekam na samą myśl. Dlatego liczę na to, że znajdziemy w końcu coś gotowego. Choć mąż gdzieś z tyłu ma w głowie budowę, ale jakoś nie widzę tego żebym jeszcze i to musiała ogarniać xd
-
kasssia wrote:Tanashi, Karola, mój prowadzący po porodzie powiedział, że nie bardzo da się cos z tym zrobić… po prostu mam skłonności do wcześniejszych skurczy. Ja sama już doszłam do tego po miesiącu w szpitalu. Jedyne co to mogłabym brać wcześniej większą dawkę luteiny i jeszcze bardziej i wcześniej się oszczędzać. Ale czy by podziałało 🤷♀️ who knows. W pierwszej ciąży jeszcze brałam metforminę, która wg mojej pierwszej dr też działa na profilaktykę porodu przedwczesnego. No ale pierwsza ciąża skoczyła się tylko tydzień później. Robiłam research na grupach wczesniaczych i dużo jest takich historii, że 3 dzieci to wcześniaki, bez wyraźniej przyczyny. Gdyby mi ktoś zagwarantował ten 34/35 tydzień tobym brała w ciemno. Ale jak urodzę 1 kg dziecko które będzie miało powikłania to boję się, że nie udźwignę tego i starsze będą przez to cierpieć.
Nie rozumiem sama siebie do końca, sorry 😅 kiedyś pełna rodzina w mojej głowie to było 2+2, teraz nie wiem czemu 2+3.
Do tego wcześniejszego porodu dokłada sie jeszcze kwestia organizacyjna, że mój stary zostałby sam z dwójką dzieci, gdybym znow wylądowała w szpitalu albo na leżąco. Na jego rodzinę nie możemy liczyć, a moi rodzice też nie są z gumy. Mama ma POCHp i pomoc w zeszłym roku przypłaciła szpitalem (to że pali papierosy nadal to inna sprawa - No comment). Jedyna opcja to by była niania, opcja droga ale wykonalna. No i myślę jeszcze o sobie, mam dużo zdrowotnych rzeczy do ogarnięcia których w ciąży i KP nie można robić.
Karola, już kiedyś miał gronkowca chyba? Kurczę domyślam się że to bardzo zaraźliwe… mam nadzieję, że młoda go nie dotykała po tej nodze 😢
Asiun, to spoko, myślałam, że to pierwsze studia 😅 ale to i tak 5 mniej niż ja, więc enjoy!
Anabbit, magnacie, serio gratulacje!
Podobne mam rozterki, przy pierwszej ciaży koncowka w szpitalu, przelezana a i tak wczesniak. Z synem teraz od poczatku mnie monitorowali ale to samo w 27 tyg szpital, sterydy itp., ale tutaj leżąc plackiem od tego 27 tyg dociągneliśmy aż do 38+6.
Przy 3 ciąży chcialabym rowazyc szew bo u mnie zawsze problem z szyjką no ale przez to że druga ciąża donoszona to sie nie kwalifikuje, no tylko jakim kosztem donoszona. Przy kolejnej ciąży musielibyśmy juz zatrudnic jakas nianie/pomoc domową a ja musialabym szybko na l4 uciec.
Narazie myślimy, ale obydwoje mamy w sobie takie mocne poczucie, że kogoś jeszcze nam brakuje, że jeszcze nie jestesmy tu wszyscy.
Zobaczymy, pewnie bliżej jesieni jak juz sie przeprowadzimy to będziemy działać.
Nie namawiam jak coś😀 ale chyba wiem co czujesz i rozumiem rozterki
Co do wykonczeniowki, będziemy zaczynać. Boje się jak ten proces będzie wygladac, narazie dostaliśmy projekt wnetrza i bardzo nam sie podoba.
-
Tanashi wrote:Ja się minęłam z powołaniem i powinnam być jakąś plannerka, przyjęć, wnętrz, jeden kij, kocham to 🫠 tylko budżet nie ten xD
Zbijam piątkę! Uwielbiam wykańczać dom, ale przy tym wykańczam się finansowo 😅 dajcie mi kasę to zrobię wszystko 😅 ale wykupiłam subskrypcje w lotto to może kiedyś uda się zrealizować plany 👀😅 -
Laski to ja wam dam budżet tylko mi zróbcie ten dom tak żebym sobie weszła i już układała majdan w szafkach xd Uwielbiam organizować imprezy, kocham organizować przestrzeń w sensie sprzątać dom i układać w szafkach, ale organizowanie podróży albo urządzanie wnętrza meblami to coś co przyprawia mnie o mdłości. Mogę wyszukiwać domy, działki, jeździć, negocjować, ale jak myślę, że miałabym potencjalnie wykończyć chałupę to 🤮
-
A właśnie - pytam czysto teoretycznie dla koleżanki xD
Jak miałam teraz pessar od 24 tc to myślicie, że przy kolejnej ktoś by coś już zapobiegawczo robił? Czy zostawia to losowi i by reagowali na bieżąco
Bo trochę przeraża mnie myśl znowu takiego przeżywać, mając małe dziecko i zero pomocy na miejscu. Pies z kulawą nogą tu od str męża nie zagląda. A nie daj Boże jakiś szpital. Zapewne moja rodzina by się tu tarabanila żeby pomóc, ale moi rodzice nie są na emeryturze, siostra też ma swoje życie. -
Dużo osób chwali Alicante za możliwość spacerów z wózkiem. Prawda to? Czemu nie zrobiło wrażenia?Marsol wrote:Karola, oby to jednak nie był gronkowiec 😬 A byliśmy w Alicante w Hiszpanii, a raczej w miasteczku 20 minut od Alicante. Cieszę się, że je wybraliśmy, było dużo spokojniej, ładniej i klimatycznie niż w dużym mieście. Samo Alicante nie zrobiło na nas zbyt dobrego wrażenia. Uwielbiam Hiszpanię, ale tam nie było zachwytów.
-
Nie wiem jak wyglądają wytyczne, ale wiem jak wyglądają realia. Oczywiście to zależy od lekarza, ale poobserwowaliby, pewnie dali ewentualnie jakąś luteinkę czy innego proga i czekali aż coś się stanie. Jakby coś się stało to są dwa uda. Albo się uda, albo nie uda. Może ja jestem jakaś spaczona, ale jak tak poobserwowałam k trochę słucham znajomych męża to oni się pochylają dłużej nad poważniejszymi przypadkami. Nikt chyba nic profilaktycznie nie zakłada o ile nie masz naprawdę czynników ryzyka typu ciąża w wieku 48 lat, in vitro, ostatni poród w 34 tygodniu dwa lata temu i dwa poronienia po drodze. Ale to tu u nas, nie wiem jak w innych miejscach. Mój mąż też pracuje w takim miejscu gdzie lecą trochę taśmowo i średnio empatycznie choć akurat porodówkę podobno polecają. No i to są moje luźne rozważania, bo moja mama miała podobną sytuację w swojej ciąży i bałam się, że jakoś to odziedziczę więc kiedyś pytałam męża o zdanie i jak u nich tam to działaElza1234 wrote:A właśnie - pytam czysto teoretycznie dla koleżanki xD
Jak miałam teraz pessar od 24 tc to myślicie, że przy kolejnej ktoś by coś już zapobiegawczo robił? Czy zostawia to losowi i by reagowali na bieżąco
Bo trochę przeraża mnie myśl znowu takiego przeżywać, mając małe dziecko i zero pomocy na miejscu. Pies z kulawą nogą tu od str męża nie zagląda. A nie daj Boże jakiś szpital. Zapewne moja rodzina by się tu tarabanila żeby pomóc, ale moi rodzice nie są na emeryturze, siostra też ma swoje życie.Wiadomość wyedytowana przez autora: Dzisiaj, 22:19
-
Smerfetka my też wybraliśmy motyw Safari na roczek 😅. Zaproszenia już się robią, dostałam wczoraj projekt 😁. Chcę rozdać zaproszenia na komunii córki, bo wszyscy będą i nie będę musiała później wozić tych zaproszeń dlatego też już zamówiłam. Po komunii zabiorę się za dekoracje typu balony itd, torcik zamówiony już w styczniu był, restauracja też zamówiona w styczniu więc w maju ogarnę resztę i będzie wszystko już.
xSmerfetkax lubi tę wiadomość
⏸️09.10.2024
🤱💙17.06.2025💙
⏸️ 08.12.2015
🤱💓 21.08.2016 💓 -
Karola, do końca miesiąca 2 tygodnie, zostaw sobie chociaż 2 szansę na narzekanie tak profilaktycznie 😂
A tak serio to możesz narzekać i codziennie, przynajmniej forum żyje i jest co czytać 😂 ja co chwilę przychodzę z płaczem, że mała nie śpi i jest szatanem 🙄 -
Blondi29 wrote:Ej Grzegrzula to ty będziesz drugą Gusia jeśli zdecydujecie się na trzecie na jesieni. Trójka dzieci co dwa lata. Wy wszystkie tutaj jesteście jakimiś robotami jak czytam 😆
Tylko cos Gusie wcięło, także musze to przemyśleć 😅
U mnie zawsze Mąż przejmuje część macierzyńskiego i rodzicielski a ja wracam do pracy po 14 tyg. Ale za 3 razem już tego nie powtórzę. -
Grzegrzula, Smerfetka to przybijam piątkę w marzeniach o 3 dziecku 🫠 powiem ci Grzegrzula, że ta szyjka wydaje mi się mniej problemowa niż te moje skurcze. Że częściej daje się dziewczynom donosić…
Elza, ja mam takie samo wrażenie jak Blondi. Nad ta moją koleżanką z sali z trojaczkami i niewydolnością szyjki i pęcherzem uwypuklonym w 19 tyg to pochylali się nad nią jak nad jajkiem a do mnie totalna olewka, przecież napewno donoszę ciążę, mam się tylko nie stresować 🙄
Jak czytam wasze plany na roczek to się czuję patomatką 🤣 planuję tylko torta i balony i zapraszam najbliższa rodzine (rodzice i rodzeństwo).Wiadomość wyedytowana przez autora: Dzisiaj, 22:47















