CZERWIEC 2025
-
WIADOMOŚĆ
-
Moja sie zachowuje jakby miała płacone za kilometrówkę w nocy. Tak jezdzi po łóżku. Do tego cycka ,którego traktowała spożywczo,teraz traktuje jak sprawę życia i śmierci.kasssia wrote:Sorry dziewczyny, ale dobrze czytać że nie tylko u nas się zesrało to spanie 😆
Do tego,ja -wrog światła w nocy i lampek,leże z nią np o 2 nad ranem i patrzymy na gwiazdki z królika cloud b.Wiadomość wyedytowana przez autora: 10 sierpnia, 23:09
-
Czy Wy zawsze musicie marudzić gdy ja chcę pochwalić moje dziecko? XDDD nie no tak śmiechem żartem, młoda znów przespała całą noc 19:30-5:40. Z tym, że o tej 5:40 już kategorycznie rozpoczęła dzień i musi wytrzymać do drzemki o 11:30 w żłobku. Będę trzymać kciuki na zdrowie psychiczne cioć żłobkowych.
Ja właśnie jadę na dermatologię w szpitalu na kontrolę tej pokrzywki (nie mam nic nowego, ale skoro mnie umówili to się przejadę)
Blackapple lubi tę wiadomość
-
Ja nie wiem jak ja zacznę wstawać po 5, żeby tam dotrzeć na 7, myśleć ciągle i wrócić do domu, mieć siłę się z młodą bawić a wieczorem jeszcze najlepiej ogarniać jedzenie i może jeszcze chociaż 5 min porozmawiać z mężem
Przepraszam, wiem że zaraz usłyszę że miliony kobiet tak żyją i żyją
Ale szczerze mówiąc w życi mam te miliony kobiet, myślę o sobie i o moich możliwościach
Widzę też że mój mąż zaczyna być co raz bardziej zmęczony
Jestem tym po prostu załamana
Dlatego po raz kolejny podziwiam was że decydujecie się na 2 dziecko jak to 1 jeszcze jest tak małe i wymaga takiej opieki.
U nas zepsuły się też drzemki, młoda śpi sama 40 min a resztę na mnie i leżałam z nią wczoraj i tak myślałam, boże jak ludzie usypiają dwójkę małych dzieci jak każde śpi o innej godz?
Przepraszam, jestem naprawdę dziś skrajnie zmęczona, idę po drugą kawę i zjem śniadanie bo hulające IO też mi nie pomaga -
Elza ja totalnie rozumiem twoje załamanie. Moja przyjaciółka teraz tak żyje. Na 7 musi być w pracy. po drodze odstawia młodego, kończy o 15, odbiera go i trzeb ogarniać życie.
Z tym, że ona ma dziecko, które samo się sobą zajmuje, a i tak JEST CIĘŻKO.
Czasem się zastanawiam, jak ona daje radę się rano ogarnąć, bo ja z tym moim diabłem nie wiem jak miałabym się chociażby lekko podmalować żeby nie straszyć ludzi w robocie.
Ja jem śniadanie i piję kawę dopiero gdy odprowadzę młodą do żłobka. -
Ja dziś też dołączam do marudzacych niewyspanych... Nie dość że poszedł spać o 22 to w nocy jakby jakiś diobeł w niego wstąpił, ryk i pobudki co 5min. Do tego wszystko rozgrywające się na mnie, bo przecież ojciec w nocy parzy 🫠 obudził się o 6 również z płaczem, udało mi się go przekonać na jeszcze chwilę drzemki i wstał o 7 w równie podłym nastroju co ja. Od razu mnie ciągnął za rękę że mam wstawać razem z nim i schodzimy z łóżka. Oczywiście wszystko to w płaczu. Mąż od 5 rano na budowie walczy, serio podziwiam go że po takiej nocy miał siłę wstać i jechać tam robić.
-
Elza1234 wrote:I szczerze? Też bym oddała do żłobka jakbym była w ciąży teraz z drugim. Tylko tak sobie wyobrażam przetrwanie tego
Ja mając 0 pomóc od kogokolwiek na miejscu, nie wyobrażam sobie inaczej. I jasne że czasem mam wyrzuty sumienia, że ją zaprowadzam i wracam do domu pić kawę, ale no prawda jest taka, że nie byłabym w stanie się nią zajmować od rana do wieczora, bo ona potrzebuje non stop atrakcji na tym etapie. -
Elza bardzo ci współczuję zarówno kolejnej nieprzespanej nocy, jak i powrotu do pracy w takim stanie. Dla mnie wszystkie dziewczyny wracające do pracy mając roczne dziecko, niezależnie od motywów, są bohaterkami. Też nie wyobrażam sobie ogarniać tego w taki sposób jak opisujesz. Wiem, że miliony kobiet to robią, wiem, że pewnie też dałabym radę, ale to jest dla mnie coś ponad ludzkie siły. Jak miałam iść do pracy od marca kiedy młoda w ogóle nie spała, a usypianie było tylko na rękach to zakładam, że po miesiącu leżałabym na ulicy, bo bym po prostu jebnęła. Serio Elza, przykro mi, bo wiem co czujesz i jak sfrustrowana jesteś. Najgorszy chyba jest ten brak perspektywy odespania… Niesamowite swoją drogą jest to jak łatwo jest wszystkim oceniać matki i krytykować decyzję o powrocie do pracy/pozostaniu w domu/decyzji o kolejnym dziecku/posłaniu dziecka do żłobka itp, nie znając sytuacji. Te dzieci i nasze sytuacje życiowe są tak różne, że ja już chyba nigdy nie spojrzę krytycznym okiem na żadną matkę. No, może poza taką, która stoi nad dzieckiem z papierosem i piwem
-
Anabitt, a tobie gratuluję kolejnej nocki. Daj znać jak po kontroli.
Margaretka Ciebie i twojego męża to niezmiennie podziwiam za to jak wy ogarniacie, w dodatku mimo tego wiecznego niewyspania . Wymagające małe dziecko w domu, drugie już w połowie drogi, mąż w pracy, budowa domu własnymi rękoma - czy wy jeszcze czegoś nie ogarniacie? Jeszcze może być się do kompletu na studia zapisała 🤪 Mam nadzieję, że uda ci się złapać chwilę odpoczynku. Te nasze dzieci to znowu przechodzą jakieś kryzysy jak tak czytam.
U nas dzień rozpoczął się o 6:40, ale wstała z bakiem w dupie i ewidentnie niewyspana. Nie wiem po co wstaję dużo za wcześnie, a potem marudzi do drzemki… Śniadania jeść nie chce. Ma strajk głodowy przez większość dnia. Albo mleko, albo nic. Rozwala poduszki po domu, kładzie się, tuli, ale spać nie pójdzie. Jęczy, stęka, wczoraj zasypiała dwie godziny. Aż się boję co z tego będzie, bo ostatnie trzy dni zasypia mi tylko na rękach… Ale ja już nie mam fizycznie siły żeby czekać trzecią godzinę aż zaśnie. Żeby nie było, ona jest zmęczona. Po prostu nie może zasnąć. Jakby nie była to bym jej nie zmuszała -
Z ciekawości pytałam sąsiadkę jak usypia dwójkę z różnicą 1.5 roku i mówiła że ona siada na kanapie albo łóżku, najmłodsza na piersi, a dwulatka kładzie się obok i mama ją głaszcze 😅 to tak a propos jak ludzie to ogarniają, bo też mnie to ciekawi xd
Wiadomość wyedytowana przez autora: 11 sierpnia, 08:41
-
Moja koleżanka ma dzieci 2 under 2Tanashi wrote:Z ciekawości pytałam sąsiadkę jak usypia dwójkę z różnicą 1.5 roku i mówiła że ona siada na kanapie albo łóżku, najmłodsza na piersi, a dwulatka kładzie się obok i mama ją głaszcze 😅 to tak a propos jak ludzie to ogarniają, bo też mnie to ciekawi xd
I dość dawno się z nią nie widziałam. Jak się ostatnio spotkałam z nią to właśnie zapytałam jak ona sobie radziła na początku, tu noworodek a tu 1.5 roczne dziecko
No i szczerze mi w końcu powiedziała, że skapitulowała po chyba 2 miesiącach i posłała starszego do żłobka
Plus miała pomoc do domu kogoś 2 razy w tyg. jej mąż jest ciągle w delegacji, rodzice mega daleko a teściowie pracują, no i mają duży dom
I jakoś mi się lżej zrobiło, bo czasem mam wrażenie że wszyscy na około dają radę, tylko nie ja -
Może to i dobrze że u nas ciągła beznadzieja z tym spaniem. Jak to mówią chujowo ale stabilnie 🤷🏼♀️
Ale moja to jest okropny niejadek. Może to dlatego tak w nocy te mleko chce.
W dzień mleka nie chce. Ma 4 posiłki, śniadanie,drugie śniadanie,obiad i kolacja. Ale je mało,na śniadanie jak zje kanapke z połowy bułki to uważam za sukces. Tak samo kolacja. Obiad je połowe tego co jej nałoże- a nie jest to duża porcja. Kaszki i owsianki nadal są ble.
W krzesełku nie chce siedzieć,wstaje i wychodzi z niego. Najchętniej to między zabawkami by jadła albo przyleci wezmie jedzenie do buzi i biegnie (czworakuje) dalej.
Nie nauczyła się nic nowego,nie chce chodzić.
Elza przytulam 🫂 -
Truskawka, moja w drugą stronę z jedzeniem. Ona je 6 posiłków dziennie plus przekąskę.
Ona je przed żłobkiem ogromne śniadanie ( np. 5 plackow z jabłkami), potem w żłobku je 4 posiłki i panie mówią że zje każdą porcję jaką dostanie i w życiu niczego nie odmówiła. Wraca do domu i od razu krzyczy am am - zjada batona owocowego/ owoc/ jogurt z musli. I potem ogromną kolację. Ona je serio taką porcję jak dorosły dzieciak typu nalesnik z twarogiem i pół nektarynki.
No, ale mi zależy żeby jadła dużą kolację, bo ona potem od 18:30 do 7/7:30 jest bez jedzenia od kiedy nie pije już mleka.
Czasem się zastanawiam czy nie powinnam jej zmniejszyć porcji bo roztyje dzieciaka. 😳 -
Nineq wrote:Jak nie je gówno żarcia, niech je. Jak wagowo stoi?
Muszę ją zważyć. Na 13 miesięcy miała dokładnie 10,580 czyli potroiła wagę urodzeniową (3530) .
27 sierpnia idziemy na bexsero to zobaczymy ile w miesiąc przybrała -
Myślę, że całkowicie normalnie. Waży ok. 0.5 kg więcej od mojego, ale i wagę urodzeniową miała większą więc jakby to złożyć do kupy to są w tym samym centylu praktycznie.Anabbit wrote:Muszę ją zważyć. Na 13 miesięcy miała dokładnie 10,580 czyli potroiła wagę urodzeniową (3530) .
27 sierpnia idziemy na bexsero to zobaczymy ile w miesiąc przybrała
Niech nauczy mojego jeść, bo on z rana (jak matka) nie lubi się najadać. -
Współczuję beznadziejnych nocek, ja to dzisiaj sama miałam regres snu przed pracą i się budziłam z 3 razy z czego raz rozlałam wodę i obudziłam młodego. Na szczęście on od razu usnął, za to ja nie.
Właśnie czekam na ostatni punkt medycyny pracy i będę jechać do biura, trochę mi już stres zszedł 😅
Bałam się, że młody będzie rano ryczał jak będę wychodzić, ale chyba mu się minimalna tatoza jednak odpaliła po wczoraj i nie chciał dać skorzystać mężowi z WC zanim ją wyszłam a potem się zajął nową maskotką Kicią Kocią I książeczka z Kicią i Nunusiem (zamówiłam mu cały komplet z Vinted, bo miał jedną książkę już od dawna i jest już bardzo zmęczona życiem, tak bardzo ją lubi).












