Hej, wpadam tutaj po chwili nieobecności, dochodzę do siebie po powrocie do pracy. Ciężko jest mi się odnaleźć, przygotowania rano zajmują mi więcej czasu niż bym chciała, później 7h w robocie, odbieram małego i wracam do bajzlu po szykowaniu rano śniadania. Nie mam jak czego ogarnąć, bo mały cały czas przyczepiony do nogi i się wspina na mnie. Najczęściej wychodzę na spacer, wracam, rozgarniam syf żeby przyszykować kolację, dopiero jak pójdzie spać idzie coś ogarnąć, tylko w tym momencie mam ochotę paść na twarz.
Dobre informacje są takie, że wczoraj patrzę się na fotkach ze żłobka i widzę, że siedzi sam w kółeczku dzieci, a zawsze był tulony na kolanach u cioci. Tak sobie myślę, że może jest progres w dalszym adaptowaniu i tak! Po tych dwóch miesiącach pierwszy raz usłyszałam, że prawie nie płakał i miał dobry dzień. A dzisiaj to samo ❤️
W samej pracy też spoko. Staram się traktować powrót po przerwie jak okazję, żeby lepiej poukładać sobie pewne sprawy, które wcześniej potoczyły się nie tak, jakbym chciała. Pierwszego dnia tylko bardzo mi się oczy zmęczyły i myślałam, że się tam zamrugam aż powieki zwichnę.
Nineq, Elza, trzymam za Was kciuki!
I jeszcze nie miałam okazji wcześniej napisać, więc nadrabiam:
Smerfetka, podwójne gratulacje, ale news!
Anabbit, gratulacje i życzę Ci, żeby Lila wyczerpała potencjał high needa na Twoje dzieci i syn był oazą spokoju
🙍♀️ 32 --> endometrioza, celiakia, AMH 1,89
🙍♂️ 32 --> obniżona ruchliwość plemników
04.2024 💔 ciąża pozamaciczna, wyleczona metotreksatem
06.10.2024 ⏸
19.06. 3850g Synek na świecie 💙
