CZERWIEC 2025
-
WIADOMOŚĆ
-
Blondi29 wrote:Smerfetka kciuki za lepsze samopoczucie.
Karola rzyga tylko po podaniu leków albo od kataru. W sumie to z raz na dobę, góra dwa, ale zawsze jest to powiązane z którąś z tych rzeczy. Pije normalnie, coś tam je więc jeszcze nie szpital.
Elza spoko rozumiem. W sumie myślę to samo. No mój mąż jest specyficzny i ma ciężkie podejście do życia rodzinnego jak się okazuje. Szkoda, że nie wiedziałam tego wcześniej. Ojcem jest na medal, ale no niestety dziecko nie może się dostosować do grafiku, a moje moce już dawno się skończyły. Z pustego i Salomon nie naleje
Blondi jeden mój krewny to lekarz i mimo, że dobry ogarnięty i pomocny to przez jego pracę żona się dorobiła chorób z przemęczenia z trójką. A kobieta bardzo ogarnięta i silna.
Też nie mógł z pracą robić jak chce bo trochę szef się na niego uwziął.
Także można z jednej strony zazdrościć stabilności pracy oraz zarobków, z drugiej masz ciężki kawał chleba.23/24 - odkrycie przeciwciał APS, zespołu Sjögrena, 1 kir implantacyjny
Wznowienie starań 09'24
1cs ⏸️ 🎉13/10 ładne przyrosty bety
6/11 - jest 💗 147/ min CRL 9,3mm
10/11 plamienia, IP, żyjemy 💪🏻
Prenatalne 9/12 - wszystko ok🥳🌈
3/01 - 137g Córeczki 🤗💗
21/01 - 220g mistrzyni jogi 💫🦔
II prenatalne 3.02 - 330g akrobatki 🌸
7.02 - 410g księżniczki 🥰
28.02 - 615g Córeczki ze zdrowym serduszkiem ❤️
13.03 - 781 gram Maluszka 🐨
8.04 - mamy już 1368 gram 😍
14.04 - piękne wyniki III prenatalnych🌷
7.05 Ważę już 2,4 kg👶🏻❤️
5.06 Mam już 3kg🥰
🍀🍀🍀🍀🍀🍀🍀


-
Tanashi myślę, że dzielenie się opieką to słowo kluczowe i praca 2 osób bo wtedy muszą się dograć.
Tu żłobek miał pomóc, ale z tymi chorobami słabo niestety.23/24 - odkrycie przeciwciał APS, zespołu Sjögrena, 1 kir implantacyjny
Wznowienie starań 09'24
1cs ⏸️ 🎉13/10 ładne przyrosty bety
6/11 - jest 💗 147/ min CRL 9,3mm
10/11 plamienia, IP, żyjemy 💪🏻
Prenatalne 9/12 - wszystko ok🥳🌈
3/01 - 137g Córeczki 🤗💗
21/01 - 220g mistrzyni jogi 💫🦔
II prenatalne 3.02 - 330g akrobatki 🌸
7.02 - 410g księżniczki 🥰
28.02 - 615g Córeczki ze zdrowym serduszkiem ❤️
13.03 - 781 gram Maluszka 🐨
8.04 - mamy już 1368 gram 😍
14.04 - piękne wyniki III prenatalnych🌷
7.05 Ważę już 2,4 kg👶🏻❤️
5.06 Mam już 3kg🥰
🍀🍀🍀🍀🍀🍀🍀


-
Podpisuję się rękami i nogami pod tym co napisała Tanashi
W nosie bym miała te domy, auta u nie wiem co jeszcze, będąc właściwie samodzielną mamą.
Ale ja się po prostu na to nie godzę.
I broń Boże nie chcę atakować Cię Blondie ale mam wrażenie że twój mąż również wykorzystuje twój wiek i to że jeszcze nie masz rozkręconej kariery.
Zrobienie sobie kolejnego dziecka w takiej sytuacji - przy twoim zmęczeniu i stanie psychicznym - to już gwóźdź do trumny może być
Przepraszam ale miałam analogiczną sytuację wśród najbliższych / ona młoda ledwo po studiach, on wielki pan dr - zrobił z niej niewolnicę Izaure na grube 10 lat -
Blondi ja się dołączam do dziewczyn... Musisz nim potrząsnąć mocno, żeby się ogarnął. Wiadomo młody lekarz ambitny ale kurde ma malutkie dziecko. Potrzebujesz jego pomocy, a nie tylko worków pieniędzy jakie zarobi (wiem że niektórzy faceci uważają, że zarabianie to jest ich nadrzedny cel w życiu i tym pokazują swoją troskę o rodzinę).
Serio dwa dni opieki nie zawalą jego kariery, a Ty potrzebujesz chwili odpoczynku. Chory bobas w domu to na prawdę praca dla trzech
Współczuję w ogóle wszystkim chorowania
I ząbkowania oczywiście też. Z tym jednym u nas już spokój na chwilę, bo przebiły mu się ostatnie dwie trójki.
Truskawka jak coś to 68 też jakieś pojedyncze kompletuje 😅
Młody w nocy też dowalił nie śpiąc od północy do czwartej 🤦 -
Tanashi wrote:Cel ale ja nie mówię że ma rzucić pracę i przejąć połowę opieki na dzieckiem. Mówimy dosłownie o 2 dniach opieki na dziecko w ciągu roku, gdy mama już nie daje rady sama. Serio to nie jest lot w kosmos 🤷🏼♀️
No to w sumie też jest prawda jak to 2 dni.
Myślę, że żłobek miał być złotym rozwiązaniem, ale no jednak w razie choroby Blondi rzeczywiście masz przerąbane
23/24 - odkrycie przeciwciał APS, zespołu Sjögrena, 1 kir implantacyjny
Wznowienie starań 09'24
1cs ⏸️ 🎉13/10 ładne przyrosty bety
6/11 - jest 💗 147/ min CRL 9,3mm
10/11 plamienia, IP, żyjemy 💪🏻
Prenatalne 9/12 - wszystko ok🥳🌈
3/01 - 137g Córeczki 🤗💗
21/01 - 220g mistrzyni jogi 💫🦔
II prenatalne 3.02 - 330g akrobatki 🌸
7.02 - 410g księżniczki 🥰
28.02 - 615g Córeczki ze zdrowym serduszkiem ❤️
13.03 - 781 gram Maluszka 🐨
8.04 - mamy już 1368 gram 😍
14.04 - piękne wyniki III prenatalnych🌷
7.05 Ważę już 2,4 kg👶🏻❤️
5.06 Mam już 3kg🥰
🍀🍀🍀🍀🍀🍀🍀


-
Nineq wrote:Mój młody został dziś w żłobku ugryziony w policzek przez inne dziecko 😥nie spodziewałam się, że 1.5 roczne dzieci już są agresywne w stosunku do innych. Chyba żyłam w jakiejś bańce.
Są xd moja w czwartek się pobiła ze starszą koleżanką o zabawkę. Nic żadnej się nie stało jak coś -
Blondi ja też się zgadzam z dziewczynami. Wiadomo, każdy by chciał siedzieć w domu, jeździć fajnymi autami z salonu i mieć dom przed trzydziestką, ale jakim kosztem?
Ja mam szoguna na chacie i gdyby mój mąż nie uczestniczył 50/50 w wychowywaniu jej to serio nie mielibyśmy drugiego dziecka. A co dopiero brak snu i zajmowanie się chorym bobasem. Może w twoich oczach on jest ojcem na medal, ale na pewno nie jest dobrym mężem, bo z samej troski i szacunku do ciebie powinien zaoferować pomoc, a nie „nie uznawać opieki na dziecko”.
No i mam podobne wrażenie co Elza, jest starszy, ma kierowcę a ty nie, więc to wykorzystuje.
Nie daj się tak traktować, bo za jakiś czas już tego nie zmienisz. Obserwowałam takie przypadki w mojej rodzinie niestety. -
Nineq wrote:Mój młody został dziś w żłobku ugryziony w policzek przez inne dziecko 😥nie spodziewałam się, że 1.5 roczne dzieci już są agresywne w stosunku do innych. Chyba żyłam w jakiejś bańce.
Mój drugi brat był takim egzemplarzem i wiecznie gryzł wszystkich. Raz tak ugryzł kuzynkę, że miała ślad na pół twarzy, a ona była w trakcie procedury adopcyjnej i rodzice mieli spotkanie z kuratorem tego dnia 🙈 -
Gryzą,biją,włosy wyrywają 😅 Nie wiadomo skąd takie umiejętności u nich.
Miałam dziś miec na 17 wizyte u lekarza z PZU po skierowanie na mri.
Przed samym wyjściem zmieniałam pampka małej i taki dramat z tego urządziła że sie porzygała- na siebie,na mnie,na łóżko. Jak ona wymiotuje to A. dostaje jakiegoś pierdolca,stoi macha łapami i drze sie że do lekarza ją bo jest nienormalna a ona przez to jeszcze bardziej sie zanosi i wymiotuje. Potem on sie obraża xD
Tak więc na wizyte nie dotarłam,guz co raz bardziej wypukły. Mam nadzieje że wytrzyma 🥲 -
Kurde,trzymam kciuki,zeby Ci trzymało jak najkrócej. MasakraxSmerfetkax wrote:Raz lepiej raz gorzej, ratuje mnie xonovea, ale mój skutek uboczny to to, że budzę się zmęczona 🫣 także byle przetrwać pierwszy trymestr i oby było z górki 😅 jutro mam wizytę
xSmerfetkax lubi tę wiadomość
-
Karola3xJ:D wrote:Teuskawka ale.czemu nie dotarłaś?
Bo była już 16.30. Zanim mała się uspokoiła to troche potrwało. Ja cała w rzygach,smierdzialam nimi cała i musialam isc pod prysznic. Mała tak samo. Zanim wszystko ogarnelam to wybiła 17 - do lekarza 20minut droga.
A jak ja ide do lekarza to jest wyjazd rodzinny- A z małą jadą ze mną i czekają na mnie,bo sam nie zostanie z nią. Szczegolnie po takiej akcji 🙂 -
Truskawka mega współczuję. Domyślam się, że mała nie dała rady się uspokoić więc nie dotarłaś. Spróbuj tam zadzwonić i jednak umówić tę wizytę.
Grzegrzula u nas pani sama uprzedzała, że może się pojawić gryzienie. Nie wiem co to za moda w żłobkach na to gryzienie, bo tak to nigdy nie widziałam żeby dzieci gryzły siebie albo kogoś innego. Ciekawe w sumie o co chodzi. Natomiast na pewno się leją, bo ciągle słyszę.
Dziewczyny, wy macie rację, ale rozmowy nic nie dają. Nawet dziś powiedziałam, że mąż musi na przyszłość brać zwolnienie, ale mówi, że to niemożliwe, bo ma dyżur za dyżurem (to prawda) i je ciężko przełożyć (też prawda). Powiedziałam, że są rzeczy ważne i ważniejsze i że ja potrzebuje wsparcia i na taki zwykły dzień w pracy jak dziś mógłby mnie odciążyć i w sumie wyszła z tego wielka afera. Jak zawsze właściwie. Wiecie, wy piszecie o tych workach pieniędzy i autach czy domach, ale ja nie potrzebuję tego wszystkiego. Mówię mu to chyba codziennie, że wolę mieć wszystko później albo dużo gorsze niż żyć w taki sposób. Ja naprawdę nie potrzebuje dużo do życia. No ale niestety to wszystko jak grochem o ścianę. Wasze rady i spostrzeżenia są naprawdę cenne i trafne, ale ja już chyba wyczerpałam pulę wszystkich dostępnych możliwości. Po prostu czasem muszę się gdzieś z tego wyżalić, bo nie mam komu o tym opowiedzieć. Wiem, że jest źle, domyślam się jak to się skończy, ale w tej chwili nie mam jeszcze siły żeby cokolwiek z tym robić. Ja serio walczę odkąd mała się urodziła -
Jest o operacjiTruuskaawka wrote:Karola cały dzień myśle o tym co wczoraj mowilas. Tam wszystko ok poszlo?
Dla niewtajemniczonych . Moja mama wczoraj trafiła na chirurgię z kamicą pęcherzyka i ostrą trzustką. Dzisiaj ją operowali.
Moj mąż wczoraj też dowalił bo "wypadł mu dysk". Rano mial lekarza i o 13 juz rezonans.Wiadomość wyedytowana przez autora: 21 września, 17:54













