CZERWIEC 2025
-
WIADOMOŚĆ
-
Ciazowo gicior. Ta ciąża jest naprawdę dla mnie baaaaardzo łaskawa. Dziś przy okazji jej wizyty u pediatry, zrobiłam sobie badania krwi i morfologia książkowa. TSH wciąż na 1,3. Ja w tej ciąży nie musiałam jeszcze zmieniać dawki leków, a z Lila brałam dwukrotnie mocniejszą niż przed ciążą.
Jedynie to ten brak snu, bo dziś dosłownie spałam 4,5h w nocy. Mąż nie może jej wziąć na ręce jak wyje, bo jest wrzask „mama”. Ja jej oczywiście nie noszę, ale muszę siedzieć, przytulać i głaskać 2 godziny zanim się uspokoi i zaśnie.
A moj synek zaczął wczoraj już tak oficjalnie kopać. Wcześniej to jakieś bąbelki a teraz prawdziwe kopniaki wieczorem dostałam. I machina ruszyła, oficjalnie pierwszy kilogram na plusie 😅
Blondi29, Elza1234, Margareetka, Revolutionary lubią tę wiadomość
-
Wow Anabbit eleganckie to TSH, gratuluję w miarę lekkiej ciąży i jednocześnie współczuję tych ciężkich nocek.
Blondi a ty bierzesz te jakieś leki od psychiatry? Martwię się o Ciebie jak tak piszesz o tych atakach paniki
Wiadomość wyedytowana przez autora: 29 września, 18:10
Anabbit lubi tę wiadomość
-
Czasem jak czytam posty Blondie to mam wrażenie że moja młodsza siostra ma alternatywne życie i ma męża i dziecko i się tu udziela 🙈
Jesteście tocka w tocke
A chyba macie tyle samo lat więc tym bardziej 🙈Wiadomość wyedytowana przez autora: 29 września, 18:26
-
Blackapple wrote:Wow Anabbit eleganckie to TSH, gratuluję w miarę lekkiej ciąży i jednocześnie współczuję tych ciężkich nocek.
Blondi a ty bierzesz te jakieś leki od psychiatry? Martwię się o Ciebie jak tak piszesz o tych atakach paniki
Te nocki słabe są naprawdę pojedyncze. Ona już raczej śpi te 9,5-10 godzin ciągiem w nocy także naprawdę po roku życia z nią, nie mogę narzekać. Wiadomo, chciałabym zaznać pobudki o 7, a nie 5:30, ale widocznie muszę poczekać aż pójdzie do szkoły 😂
Teraz ten kaszel ma i katar, więc się budzi i cholera wie czego płacze 2h, bo nic jej nie pasuje. Woda nie, przytulanie nie, głaskanie nie itp 😑😑😑😑 -
Mnie w życiu w domu z dziećmi najbardziej nie przebodzcowuja dzieci, tylko ilość obowiązków 😅 wychodzisz z domu do pracy to dom zostaje nietknięty przez re godziny, a jak jesteś z dziećmi to szykujesz te 4-5 posiłków, sprzątasz po nich, ogarniasz kilka razy w domu różne porządkowe rzeczy, bo bałagan robi się sam itd. Jak mam wszystko ogarnięte to ja się świetnie bawię z dziećmi 🤣 gorzej właśnie jak obiad niezrobiony, młody nie chce się odkleić, podłoga się klei bo ktoś coś wylał i już czujesz jak żyłka zaczyna drżeć na czole 😅
-
Truskawka mega nieciekawie to brzmi. Trzymam kciuki
żeby to szybko usunęli i żeby tym razem nie wróciło.
Anabitt ekstra, że czujesz się lepiej. Współczuję nocek. Jednocześnie zazdroszczę tym z was, które już uśpiły dzieci. U nas ostatnio to katorga. Mała nauczyła się, że z mężem zasypia normalnie, a ze mna ryczy dwie godziny i wymusza noszenie.
Nie biorę leków dziewczyny. Próbuje ogarniać terapia, idzie mi jak po grudzie, ale widzę progres w odniesieniu do ubiegłego roku. Długa droga przede mną. Z dwoma terapeutami i dwoma psychiatrami doszłam do wniosku, że mój stan jest o niebo lepszy gdy mąż jest w domu na noc i to jest jednym z głównych czynników wpływających na moje samopoczucie. Wiem, że nie mogę go tu mieć codziennie, ale jednak może przeżyję jeszcze kilka lat w ten sposób, bo jeśli mój lęk jest na poziomie 10% w obecności męża, a przy jedno nieobecności i dodatkowym wyzwalaczu wykracza poza skalę no to ja osobiście leków brać nie chce. Łatwo reguluje się obecnością zaufanych i bliskich osób. Takie sytuacje jak dziś zdarzają mi się dość rzadko. To jest jedyny temat, który uruchamia mnie do takiego stopnia, a dziś miałam wyzwalacz z dwóch niezależnych źródeł więc niestety poszła lawina. Wiem, że wy macie inne podejście. Ja mam inne i pomimo prób to leki nie są dla mnie w tej chwili opcją. Tym bardziej, że w mojej sytuacji to będą bardzo ciężkie i otępiające leki. Innych mi nie proponują. Rozumiem też, że dziwnie brzmią takie wypowiedzi na forum. Na ogół staram się nie uzewnętrzniać no ale muszę was poprosić o jakieś drobne oznaczanie takich treści, bo bardzo dbam o to żeby ich unikać z wyżej opisanych powodów -
Blondi w Twoim wieku,bez historii brania mocnych leków przez wiele lat,nie powinnaś na sam start dostawać mocnych leków. Zmień psychiatrę,niech da Ci coś słabego na początek.
Szarotka jak babcia?
Truskawka powodzenia w zrzucaniu wagi. Ja co schudnę 5 kg to przybieram. Masakra -
Karola też nie czaję czemu chcą mi dawać od razu leki typu alventa. Ja z mocnych leków to brałam hydroksyzyne na rzyganie dwa razy w podróży i może poleciało mi coś mocniejszego po operacjach w kroplówce. Nie wiem o co chodzi, ale no nie jestem do tego pomysłu dalej przekonana. Przerażają mnie działania niepożądane. Wiem, jestem głupia. Też cały czas próbuje sobie tłuc do głowy żeby zmienić nastawienie i przestać się męczyć.
U mnie waga się waha o 4 kg w przód i w tył. Też chciałabym zrzucić z 5, ale nie mam w ogóle motywacji. Jednocześnie jestem w swojej formie życia więc szkoda mi ją zaprzepaścić. Truskawka podziwiam cię, że masz w sobie tyle samozaparcia i będąc sama z małą jeszcze bierzesz się za ćwiczenia i pilnowanie diety. Szacun.
Edit Anabitt dopiero dotarło do mnie jakoś o tych kopniakach. Ale fajnie! Wydaje mi się, że to jakoś strasznie szybko 🥹Wiadomość wyedytowana przez autora: 29 września, 20:25
-
Babcia na szczęście trzymała się wczorajszych ustaleń, że jedziemy na sor. Miała być akcja, że jak sprawdzimy, że jest mała kolejka, to jedziemy. Obudziłam brata, który miał jechać z babcią, on się szybko zebrał i po nią podjechał, a ona przy nim włosy kręciła, bo jak to tak na sor bez ułożonych włosów. W międzyczasie z kilku osób zrobiło się kilkanaście oczekujących.
Ale same badania ok, sprawdzili ją na porządnie, razem z tomografią i ufff nic nie wyszło. Zalecili fizjoterapię, bo babcia ma te plecy dość pogarbione i prawdopodobnie stąd te bóle.
Ja się zaczynam zastanawiać, czy młodego nie puścić do żłobka od czwartku, do wieczora kaszlnął dosłownie kilka razy przy śniadaniu, później cały czas spokojnie. Smarki ma już lepsze i sporo mniej. Cały uchachany biega, szkoda mi robić mu taką długą przerwę
Elza1234 lubi tę wiadomość
-
Blondie - ja nie napisałam o mojej siostrze jakoś prześmiewczo
Po prostu na własnej skórze odczuwam codziennie jak to żyć w otoczeniu osób z nerwicą lękową - moja sis ma mocną hipochondrię do tego. Mam jeszcze jedną bardzo bliską osobę dokładnie z takim samym zaburzeniem. I niestety, żadna sama terapia sobie nie pomogła.
Tylko leki w połączeniu z terapią.
-
A to nie jest tak, że hydroksyzyna działa, ale nie długofalowo tylko na moment? Może jakieś kocopoły gadam, bo się nie znam, tyle co z autopsji.
Mnie na pewno bardzo pomogła sertalina i miałam najpierw w dawce 25 mg a potem 50 mg (to ogólnie bardzo malo według mojej psychiatry) a potem schodziłam powolutku z dawki i już nie biorę od 2 miesięcy, bo nie czuje takiej potrzeby.
No i moje największe odkrycie ostatniego roku to na pewno psychoterapia w nurcie poznawczo-behawioralnym, ale to już mówiłam kiedyś.
-
Moja sis też sertaline dostała i to Wg od internisty
Bo chłop w sekundę się skapnął z kim ma odczynienia i że ma ataki paniki, także zaczęła już brać zanim doczekała się psychiatry
Ogromną różnicę teraz widzę jak jest na lekach a i tak nie jest tak jak u zdrowych osób -
Blackapple ja o tej hydroksyzyne to napisałam tylko dla porównania co brałam z „mocnych” leków. Jest dokładnie tak jak piszesz. Co do sertaliny to ona chyba jest raczej na depresję aniżeli nerwicę, ale mogę się mylić. W każdym razie mi nikt nie proponował. Okej dobra edytuje, bo elza napisała, że jej siostra dostała na nerwice. W sumie nie wiedziałam. Jakoś mi się to kojarzyło z depresja, ale w sumie nie wiem co ja sobie myślałam pisząc to. Nic dziwnego, że w czasie studiów tylko z psychiatrii miałam poprawkę 😆
Elza współczuję twojej siostrze. Naprawdę z całego serca. W sumie wam też, bo nie wiem czy otoczenie nawet nie cierpi bardziej niż sama chora osoba. No ja próbuje się dopatrzeć tego sensu w terapii. Zobaczymy co dalej. Pewnie jest tak jak pisze Karola, ale no nie jestem jeszcze gotowa. Zbieram się, miałam już kilka podejść, ale nie chcę tego robić w tym momencie.
W ogóle sorki dziewczyny za ten offtop wokół mojego zdrowia psychicznego. Nie lubię tak angażować w to ludzi, ale dziś mam taki dzień, że to już było dla mnie trochę za dużo. Mam nadzieję, że to dla was nie problem. Nie lubię tego tematu.
Szarotka super, że z babcią wszystko w porządku. Przy okazji uwielbiam te kobiece priorytety. Moja babcia jak miała podejrzenie udaru to w oczekiwaniu na karetkę kazała sobie pomalować usta, a ja przed porodem codziennie kręciłam włosy na dysona żeby przywitać dziecko jak w reklamie szamponu (udało mi się 🤪)Wiadomość wyedytowana przez autora: 29 września, 21:05
-
Jak faktycznie będziesz korzystać z tych wszystkich bajerow typu kręcenie loków albo kręcenie na okrągłą szczotkę to tak. Ja korzystam więc polecam. Natomiast moja mama chciała tylko mocnej suszarki z jonizacją i w pełni zadowala ją Philips za 700 złotych. Osobiście testowałam u swoich koleżanek „podróbki” dysona z kilku różnych firm. Moja mama też sobie kupiła i no niestety nie umywają się moim zdaniem do oryginału. Jak już ogarnęłam jak to działa to nie wyobrażam sobie mieć nic innego do włosów. Odkurzacz też zmienił moje życie i też nie wyobrażam sobie już innego. Jeszcze czaję się na ten model mopujący w stylu hizero. Ogólnie dyson to moja ulubiona firma od jakiegoś czasu. Faktycznie mają moc. Mogłabym ich reklamować 😆😍Grzegrzula wrote:Blondi polecasz tego dysona? Odkurzacz zmienił moje życie ale sknera jestem i mi szkoda na tego do włosów
Wiadomość wyedytowana przez autora: 29 września, 21:44
-
Kurde, może sie szarpne, włosy mi się tak zmieniły po dzieciach, że jestem w szoku. Z bezobslugowych prostych włosów, mam jakąś harmonijke na głowie. I muszę suszyc na szczotce a i prostownicą doprawić.
Dzięki za opinie! Przedstawie Mężowi 😅
Chociaż u nas w domu to Mąż jest od wydawania a ja od żydzenia na wszystkim.













