Czyli jak krzyknę na córkę teraz, bo już nie wytrzymuje napięcia to jest źle, ale jak będzie mieć 10 lat to mogę się na niej wyżyć do woli i wyładować swoje frustracje związane z brakiem odpowiedniego systemu wsparcia? No sorry, ale nie mogę się z tobą zgodzić. Albo nie krzyczymy w ogóle, albo akceptujemy to, że jesteśmy ludźmi i staramy się kontrolować. Gdzie zaciera się ta granica wieku? Dla mnie ryczenie na 10 letnie dziecko to większy terror, bo 10 latek już weźmie do siebie nieco więcej i może zatracić poczucie własnej wartości, wykształcić traumę i nienawiść do samego siebie, a taki roczniak najwyżej się przestraszy i może nie wsadzi tego palca między drzwi. Krzyczenie na dziecko w każdym wieku jest słabe, nie usprawiedliwiajmy sie wiekiem…