🌷KWIETNIOWE MAMY 2026 🌸
-
WIADOMOŚĆ
-
Mniej więcej nadrobiłam wszystko
Ogólnie ten poród co do szybkości bardzo mnie zaskoczył. Nie myślałam że częstotliwość skurczy możne się zmieniać w takim tempie. Z co 5 min na 4 -3-2
Nawet nie wiecie jaki to był ból. Nike w sali porodowej są do zaniesienia a te w ekstensywnych warunkach typu auto gdzie szybko jedziesz nie możesz normalnie usiać bo czujesz mega ucisk do tego zakrętu i skurcze. No dramat.
Także podsumowując wszystkie 3 porodu miałam bez znieczulenia z tym że ostatni pod względem bólu był mega bolesny ze względu na warunki.
Czuje się dobrze 1 szew został założony bo było pęknięcie oczywiście pytam czy dostanę znieczulenie na co położna że nie warto bo więcej będzie krwawić i na na żywca przebicie skóry igłą tak nie bolała jak zawiązywanie szwa🤦🏼♀️
Laktacja trochę się rozkręciła i wczorajsza noc była można powiedzieć ok a te pierwsze to dramat bo ciągle na cyckach.
Wczoraj się przeraziłam bo ulał krwią ale to była moja krew bo ma mi tak pogryzione brodawki. Żadne nakładki nie wchodzą w grę bo już przy pierwszym nie zdały egzaminu.
Dzisiaj jest za to bardzo niespokojny i mało śpi i ciągle na cycu wisi. Do tego przy jednym karmieniu 2 kupy potrafią iść. Wtedy dramat z przebieraniem drze się w niebogłosy jakby go ze skóry obdzierali 🙈

krolik, Monimoniii, Lolcia37, Idawoll, Lianaa, Tosik712, siesiepy lubią tę wiadomość
-
Lianaa wrote:Jedziemy na tym samym wózku prawie 🥹 trzeba się wspierać! Damy radę, jakoś wyjść muszą te bobo nie?
To nie tak, że chodzę i podśpiewuję wesoło pod nosem ale staram się chociaż zachować mentalny luz 🧘♀️
Jeszcze wczoraj myślałam, że mojego chłopa zabiję… albo on mnie.
Miałam atak lęku akurat jak pytał mnie o jedzenie wcześniej i ja mówię, to nie, tego nie mogę.. i napisał na czacie gpt że ma ciężarną żonę z cukrzyca i złym nastrojem i co może zrobić mi do jedzenia na poprawę humoru. A wiecie, on ma swoje ustawienia jak ma się zwracać, że ma być praktycznie i technicznie 🤣
ja tu bliska wybuchu , bo miałam lęk (chodziło o męża, nie wiem czemu uruchomił mi się lęk, że co jak kiedyś mu się coś stanie i nas zostawi i ja sobie nie poradzę… kulminacja stresu)a ten mi czyta teprzepisy a ja w ryk. Co ten dureń zrobił? Napisał czatowi, że to nie działa i żona mu wybuchła płaczem. Zaczął mi czytać jego „praktyczne i techniczne” porady i zaczęłam płakać i zanosić się smiechem jednoczesnie, no jak wariatka 🙈🤦♀️🤦♀️ specjalnie to zrobił. Ledwo oddech umiałam złapać 🙄 nie można się nawet posmucić.
Jakoś muszą wyjść…. 🤪 ja jeszcze wieczorem zrobiłam skromne 7 tys kroków, jakiś przypływ mocy miałam, trochę pokręciłam się na piłce i w sumie odpuszczam pierwszy raz od miesiąca ćwiczenia. Jak to było… będzie co będzie 💪🤗 a z tym czatem niezła akcja
ja ostatnio czytając aktualizacje w aplikacji odnoście 39 tc czytam czytam o skurczach i nagle na koniec PRZEPIS NA BATATY 😂🙈 apropo przepisów 😂
Nie ma smutania 🤪
Lianaa lubi tę wiadomość
-
Lianaa Twój to widzę humor w stylu mojego 😂 ale jeszcze nie wpada na to żeby z czatem o mnie rozmawiać 😂 w sumie to z jednej strony niefajna sytuacja z tymi lękami, ale sama w sobie komiczna 🙈 dobrze mieć taką osobę przy sobie, bo na pewno rozjaśnia takie ciemne dni
-
Lianaa wrote:Dziś mój mąż po telefonie do szpitala, naprawdę dostał przedporodowej odklejki 🤣 on już do pracy nie idzie, bo przecież jak to!
On musi czuwać, bo przecież w środę mogę urodzić. A ja mówię mu, że szanse są bardzo marne, że w środę w ogóle coś ruszy i że ma iść do roboty i zająć czymś ten łeb, bo mu już zaczyna odbijać 😅 on już by najlepiej ze mną na tym oddziale został i leżał i każdy etap obserwował. Jutro idzie do pracy, może mu się trochę przewietrzy między uszami 😆
Łazi i wszystko dokręca w domu, jeszcze na szybko łazienkę pomalować chce, bo musi być idealnie bo potem, jak to on stwierdził - już ma się tylko skoncentrować na ojcostwie. Wszystkich bliskich już poinformowa ł i teraz każdy czeka 😅
Hahah to mój podobnie miał. Codziennie w pracy nie mógł się skupić i mówił, że wolałby być w domu, bo ten stres i oczekiwanie jest nie do zniesienia 😅 A teraz jeszcze jestem w szpitalu, a on w domu lata jak perszing i kończy wszystko co miał zrobić i nie zdążył 😅 -
Ccarolinaa wrote:Wczoraj o 17.39 na swiat przyszła Nela 3810 55 cm , poród siłami natury ale to był dramat jeden wielki , dochodzę do siebie , naprawdę pierwszy poród to pikuś przy tym … mocno się namęczyłam ledwo dałam radę , potem mogę napisać coś więcej jeśli chcecie , malutka słodka i spokojna , póki co cały czas śpi i odsypia ten ciężki poród , próbujemy się przystawiać ale też średnio nam to idzie , więc walczymy żeby karmić piersią , mamy salę rodzinną więc mąż jest ze mną i jest dużo łatwiej , wczoraj nie byłam w stanie dojść sama do toalety , od razu słabo , duża utrata krwii
patrząc na malutką oczywiście wiem że było warto … 🥹
Gratulacje ♥️ dobrze, że mąż jest z Tobą i może Ci pomagać. Obyś szybko wróciła do pełni sił 💪 -
MaryLu wrote:Gratulacje Ccarolina 😍 odpoczywajcie i cieszcie się soba

Ja miałam dzisiaj akcję w nocy.. obudziłam się o 2:15.. cała mokra. Spodenki, poduszka między kolanami, łóżko trochę. Po prostu mokra… pewna że to wody. Nawet pachniały tak słodko, poszłam się zacząć ogarniać do łazienki w sumie zadowolona że tak się zaczęło samo.
Prysznic, ciuchy, jakieś jedzenie telefon do położnej i jedziemy do szpitala bo mam dodatki gbs.
Na izbie mega niemila położna twierdzi ze te wody niejednoznaczne i nie mam skurczy to po co przyjechałam… po chwili zapytała czy mam położna w szpitalu i kto prowadzi mi ciąże to trochę już była milsza ale oglnie sypała tekstami „jakby pani odeszły te wody to bym od razu na porodówkę wysłała a nie że mi tu Pani roboty dokłada, niejednoznaczne by przy odejściu wód nie wychodziły” itp i itd.. marudziła na ktg że mała śpi, kazała mi się kręcić z boku na bok, dłubać w brzuch palcem żeby ją obudzić bo ona nie będzie dzwonić po doktorka jak nic się nie dzieje.
Robiłam co kazała ale pod ktg leżałam chyba z 1,5 h. Zadzwoniła po lekarza jak zapis zaczął się lepiej pisać. Tu już było spoko, pan doktor mega miły, delikatny. Zrobił mi test na wody już nie papierkiem tylko taką wymazowka, zrobił usg zbadał szyjkę i wszystko.
Wody negatywne 😳
Szyjka na opuszkę wciąż długa
Waga małej 4 kg 😳😳😳
W trakcie tego wymazu zaczęłam trochę krwawić ale ponoć to od czopa, po USG już tej krwi było tyle co nic. Odesłali mnie do domu z info że w każdej chwili mam przyjeżdżać jak coś się zacznie dziać a te wody to musiała być duża ilość wodnistego śluzu przy tym odejściu czopu, bądź mała kopla mnie w pęcherz i nawet tego nie poczułam 😒
Dziś 40+4 i nadal w takim razie nie rodzę i średnio się zapowiada skoro pozamykane i długie. Na ktg jeden skurcz się zapisałam nawet nie wiem kiedy bo go nie czulam.
Nie wiem jak ja urodzę takiego klocuszka, dwa razy mierzył.. ja jestem drobna, szczupła, mała. Ten brzuch też dosyć mały. Nie wiem gdzie to się chowa 🫣 jutro mam przyjść na planowe ktg i będzie już mój doktor. Boję się że tyle zrobiłam żeby móc rodzić naturalnie a tu się skończy cc przez taka wagę
Trochę musiałam się tu wyżalić 🙃
O to właśnie u mnie tą wymazówką sprawdzali wody. Co do pomiarów to nie wiem jak u Ciebie, ale na tym USG, które mi robili było napisane +/- 590g, więc sporo. Noi faktycznie błąd był duży, bo zmierzyli mi Tosię na 3950g, a urodziła się 3450g. 🤷🏻♀️ Najgorzej, że błąd pomiaru działa w dwie strony u może być też na plusie 😬 Lekarka mi mówiła, że czasami „długa noga” zaburza wyniki. -
Angellka wrote:Ja przyvpierwszym dziecku tak robilam przewijałam po karmieniu. Teraz w szpitalu polozne mówiły zeby przewinąć przed karmieniem, posmarować dobrze kremem i po karmieniu juz nie przewijać żeby nie rozbudzać dziecka. Teraz tak robie i to się sprawdza.
Sorki ze tak odpisuje wyrywkowo, ale mam chwile i nadrabiam, a boje się że zaraz znowu nie dojdę do konca i w końcu nic nie odpisze 🙈
O kurczę i co żadne odparzenia się nie robią mimo tej kupy w pieluszce? Chyba i tak bym się bała tak zostawić, bo ryzyko ZUM i wgl -
Pomarańczowa wrote:jak długo tak izolowaliscie starszaka? Katar to u nas nie raz 7 dni trwa. Najgorsze noce, bo ona nie chce spać beze mnie. No nic, będziemy tłumaczyć żeby spala z tatą kilka dni. Albo nie wiem młody do wózka i w innym pomieszczeniu z mężem, tylko wtedy ja się zajadę wstając i bujając po kilka razy w nocy. Ona niby rozumie wszystko, a jak na przykład proszę że uspie małego i przyjdę do niej, że tata jej poczyta to nagle przy kąpieli wymyślą że nie wyjdzie z wanny dopóki nie przyjdę i nie mam wyjścia, muszę iść bo inaczej pisk i płacz:( i boję się, że w czasie izolacji będzie to samo. Że niby będzie rozumieć, ale swoje wymyślać

Hmmm coś kojarzę, że czytałam niedawno post na instagramie Ani z Nic Na Siłę właśnie o usypianiu nocnym starszaka przez tatę, gdy mama musi się zająć maluchem. Tam był taki fajny sposób z wymyślonym serduszkiem, coś w stylu „zobacz chowam do Twojej rączki tutaj serduszko, muszę pójść do maluszka, przyjdzie do Ciebie tata, a jak będę mogła wrócić to sprawdzę czy dalej mocno ściskasz serduszko w swojej rączce”. Coś takiego, z głowy teraz piszę, ale po raz kolejny polecam Anię z całego serca. Może sobie weźmiesz jakąś radę od niej dla siebie i może się sprawdzi, kto wie. -
Dorkaa87 wrote:Podjechaliśmy pod SOR mąż pobiegł po kogoś że rodzę a jak już wracał do auta to akurat urodziłam (zdążyłam ściągnąć spodnie i majtki bo czkam że wychodzi ) i tylko mówiłam żeby podniósł małego i mi podał z kanapy bo jedną ręką trzymałam tej rączki nad drzwiami a druga oparcia
O matko, szok! Jaka Ty jesteś dzielna! Poradziłaś sobie doskonale, a Aleksander jest przesłodki, moja babcia powiedziałaby „jak malowany” 🥰 Mam nadzieję, że psychicznie już Ci trochę lepiej i wierzę, że sobie poradzicie ♥️
Dorkaa87 lubi tę wiadomość
-
Ccarolina, Kobea gratulacje 🥰 obie jesteście bardzo dzielne. Teraz nic tylko tulić się z maluszkami.
Ccarolinaa super, że macie ta salę dla siebie. U nas nie było możliwości przez obłożenie i 2 noce w 3 osobowej sali poporodowej dały mi ostro w kość... praktycznie zero snu i bez męża 😔 😵💫 -
Kobea wrote:Hej🙂
My już po🙂 Leon urodził się dziś o 11:18, 4000g, 59 cm 10/10. Miałam wspaniałe CC ale prawie uciekłam że stołu operacyjnego tak spanikowałam po ostatnich przeżyciach z cesarka. Anestezjolog był normalnie aniołem i miała wielką cierpliwość do mnie bo panicznie bałam się o to że znieczulenie znowu nie zadziała, ogólnie cały zespół wspaniały i wspierający. Bardzo dobra miałam intuicję żeby jak najmniej ryzykować i nie robić indukcji bo rozeszła mi się blizna po starym CC. Mały od razu zakumal jak złapać brodawki i nie odchodzi od cyca. Miałam już pionizację i niebo a ziemia w porównaniu do ostatniej. Ehhh a tak się bałam a udało się całkowicie odmienić CC 🙂
Kobea gratulacje ♥️ rany, widzisz to tak jak u mnie z tym rozejściem blizny… a zupełnie bezobjawowo przebiegało to w ciąży i nie miałam żadnych bóli, a Ty? Cieszę się, że ten pęcherz płodowy pękł u mnie gdzieś wysoko i wody się sączyły z góry w dół bardzo pomału, bo gdyby pękł w jakimś niefortunnym miejscu i to rozejście by nie wytrzymało to jeszcze Tosia by się do brzucha urodziła 😱 Obie miałyśmy przeczucie, że nie chcemy indukcji, jednak intuicja matki jest nieoceniona.
Super, że tak miło wspominasz teraz drugi poród. Ja też śmigam po tym drugim cięciu, gdzie po pierwszym chodziłam w żółwim tempie i dosłownie nic wokół siebie nie mogłam zrobić bez bólu, tak teraz to kucam, chodzę, wstaję bez problemu. Nie wiem od czego to zależy, mam teorie, że jakoś lepiej mnie pozszywali teraz czy co 🤔
Leon super imię, uwielbiam małych Leosiów
-
No dobra, trochę pospamowałam, ale nie potrafię odpisać tak jak Siesiepy w jednym poście 🤣 muszę zacytować, bo wtedy widzę do czego się odnoszę, a pamięć mam w ciąży i po ciąży jak rybka, więc proszę mi wybaczyć 😅
Jutro chyba wychodzimy, przez to że cięcie miałam wieczorem to nie mogli nas wypuścić dziś. Mam nadzieję, że mała nie będzie mieć dużego spadku z wagi i normalnie nas puszczą. Trochę ją dokarmiłam z tego tytułu mm, stwierdziłam, że nie będę się zajeżdżać, bo już wypiłam 6 Femaltikerów i czekam na nawał 🫣😅
mon08kow, siesiepy, Angellka lubią tę wiadomość
-
@Ccarolinaa, @Kobea, GRATULACJE! 🥰
Ja jutro rano ruszam do szpitala, a w środę najprawdopodobniej cc. Nagotowałam obiadów, narobiłam zakupów, żeby mi tu towarzystwo nie głodowało. I stresuję się, jak to będzie... Jak Tomcio zniesie tych kilka dni, a potem jeszcze obecność nowego małego człowieka 🥺 -
Hermiona brzmiez pozytywnie 😁 trzymam kciuki za wyjście:)
Kitana będzie dobrze!
powodzenia
A ja pozdrawiam z nocnych skurczy(?), zrobiłam kakao, siadłam na piłce i jestem ciekawa jak się to rozwinie, nie jest źle, ale nasilają mi się bóle miesiączkowe, mała nie śpi co do niej niepodobne o tej porze 😅Nie zdarzyło mi się jeszcze w nocy podjadać i ta dziwna ochota na kakao 🙈 nawet dwójkę zaliczyłam, w nocy? 🤔 Pewnie za chwilę wszystko przejdzie, a mi tylko zostanie niewyspanie 🤪 żeby było zabawniej młodszej się pojawił katar i zaczyn kaszleć 🙃 obydwie na końcówkę musiały coś złapać eh 🤦do tego obydwie dziś strasznie niespokojnie śpią, starsza już trzy razy mnie wołała po tym jak zasnęła i miała silną potrzebę tulejka mnie do snu. Może one coś wyczuwają 🙈 -
Królik łączę się. Pierwszy raz coś takiego odczuwam, nawet zaczęłam liczyć te skurcze. Ciekawe czy coś się z tego rozkręci czy to tylko straszaki
-
Kurcze może u Ciebie coś z tego będzie 😁 ja u siebie podejrzewam straszaki już to przerabiałam że starszymi 😂 tylko nie goniło mnie do toalety, a już drugi raz byłam z biegunką 🙈 no chyba, że to jelitówka 😂
Dawaj znać chyba, że zaśniesz 😅
mon08kow lubi tę wiadomość
-
krolik wrote:Kurcze może u Ciebie coś z tego będzie 😁 ja u siebie podejrzewam straszaki już to przerabiałam że starszymi 😂 tylko nie goniło mnie do toalety, a już drugi raz byłam z biegunką 🙈 no chyba, że to jelitówka 😂
Dawaj znać chyba, że zaśniesz 😅
Ja mam wrażenie, że chce do toalety, ale nic z tego nie wychodzi 😂 myślałam, że już się uspokoiły te skurcze jak na miesiaczke, ale jednak miałam dłuższą przerwę. Trwają do 1,5 min co 10-20 min. Ciekawe 🤔Wiadomość wyedytowana przez autora: 14 kwietnia, 02:04
-
Mon08kow no ja miałam coś takiego wcześniej, przeszło, wróciłam do łóżka to znowu się brzuch zaczął spinać 😂 spać mi się w ogóle nie chce, rozważam ciepłą kąpiel 😂
U mnie to już nic z tego nie będzie, byle zasnąć. Jak Tobie się nie rozkręci to pewnie obie jutro sobie odeśpimy dzień 🙃 ciekawa jestem jak szyjka po takich nocnych ekscesach 😀Wiadomość wyedytowana przez autora: 14 kwietnia, 02:19
mon08kow lubi tę wiadomość
-
Cudownie czytać, że ktoś odczarował u ciebie CC w tak cudowny sposób 💕 gratuluję i cieszcie się teraz sobą 🥰Kobea wrote:Hej🙂
My już po🙂 Leon urodził się dziś o 11:18, 4000g, 59 cm 10/10. Miałam wspaniałe CC ale prawie uciekłam że stołu operacyjnego tak spanikowałam po ostatnich przeżyciach z cesarka. Anestezjolog był normalnie aniołem i miała wielką cierpliwość do mnie bo panicznie bałam się o to że znieczulenie znowu nie zadziała, ogólnie cały zespół wspaniały i wspierający. Bardzo dobra miałam intuicję żeby jak najmniej ryzykować i nie robić indukcji bo rozeszła mi się blizna po starym CC. Mały od razu zakumal jak złapać brodawki i nie odchodzi od cyca. Miałam już pionizację i niebo a ziemia w porównaniu do ostatniej. Ehhh a tak się bałam a udało się całkowicie odmienić CC 🙂walka o pierwsze 🦕 od 7.2022, bez zabezpieczenia od 2019
01.24 LEEP szyjki macicy (CINIII i HPV)
07.24 puste jaja płodowe 💔💔
9 x letrozol ❌
30♀️35♂️
◾PCOS, mała tarczyca, arytmia, łuszczyca, APCA i Castle, hiperlipoproteinemia
◾KIR AA, PAI hetero, MTHFR C677 hetero
◾crossmatch 25,3%
◾MSOME: 0% + 1%
03.25 IMSI 💉13MII →1❄️ 5BB
04.25 FET beta 10dpt <0,1
05.25 IMSI + FertileChip💉14MII→1❄️ 3AB
🌈naturals po scratchingu
30.07 ⏸️
accofil, neoparin, acard, encorton, luteina →neoparin 0,8
Kubuś 💙 5.04.2026 🐣

-
Hermiona5 wrote:Hmmm coś kojarzę, że czytałam niedawno post na instagramie Ani z Nic Na Siłę właśnie o usypianiu nocnym starszaka przez tatę, gdy mama musi się zająć maluchem. Tam był taki fajny sposób z wymyślonym serduszkiem, coś w stylu „zobacz chowam do Twojej rączki tutaj serduszko, muszę pójść do maluszka, przyjdzie do Ciebie tata, a jak będę mogła wrócić to sprawdzę czy dalej mocno ściskasz serduszko w swojej rączce”. Coś takiego, z głowy teraz piszę, ale po raz kolejny polecam Anię z całego serca. Może sobie weźmiesz jakąś radę od niej dla siebie i może się sprawdzi, kto wie.
Czytałam o tym sposobie z serduszkiem. Musimy spróbować, bo jak tak skakam od jednego do drugiego to mały jest potem tak rozdraziony, że w ogóle nie chce zasnąć i męczymy się długo. Wczoraj zasnął grubo po 22
w dzień w miarę śpi, a na noc dostaje jakiegoś pobudzenia i zanim się wyciszy to skacze od piersi do piersi odbija robi kupy ulewa. No cala gama. Nie sądzę, że to glod, tylko nie umie się wyciszyć na noc. Probowalam noszenia, spowijania, przytulania. Nic go nie wycisza. Mąz tez na niego zle dziala.
Oglądałam te podcasty. Ja ogólnie mam wrażenie, że córka dużo rozumie. Tylko jest bardzo wrażliwa. Z tym zasypianiem była dokładnie jak syn, że ciężko ją było wyciszyć i szybko chlonela wszystkie bodźce z otoczenia. Neurolog nam wtedy powiedział, że to jest niedojrzały silny układ nerwowy, który właśnie w przyszłości może przekładać się na dużą wrażliwość itd. I rzeczywiście z nią tak jest. No i pewnie wszyscy potrzebujemy czasu w tej sytuacji.
Ja dzisiaj znowu zaliczyłam taki zjazd, że siedziałam po południu i płakałam. Jak chciałam się pożalić mojej mamie to usłyszałam, że co bym zrobila jakbym miała ręcznie wszystko wyprac jak dawniej kobiety 🙃 i żeby nie przesadzać 🥲03.2023 🩷
04.2026 💙











