Lutówki 2016
-
WIADOMOŚĆ
-
nick nieaktualnyJem jem. Jem też smażony ser plemników z dżememPianistka wrote:Placki ziemniaczane ja jem zawsze ze śmietaną i cukrem
pyyycha
Kiełbasy ze smietaną nigdy nie próbowałam
frytki z majonezem zjem choć nie jest to moja ulubiona wersja frytek 
Ale jestem ciekawa czy próbowałyście kiedyś kanapki z serem żółtym i dżemem
Meeeega 
szkoda ze w ciazy nie mogę. Mniaaam
-
Agnesia wrote:Jem jem. Jem też smażony ser plemników z dżemem
szkoda ze w ciazy nie mogę. Mniaaam
Turek produkuje sery z mleka pasteryzowanego. W serach plesniopwych chodzi o możliwość zachorowania na listeriozę. W przypadku serów z mleka pasteryzowanego tego niebezpieczeństwa nie ma.
Nelly 10.2008, Nicol 05.2010,
Marcel 01.2013, Kaya 09.2014 29tc [*]

-
Skierka, no u mnie mąż zje WSZYSTKO. nie przepada za spaghetti ale jak zrobię raz na ruski rok to zje
Jak to mówię, nie zawsze jest niedziela
Jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma. Więc mój mąż wie, że nie mogę wiecznie gotować tego co tylko on lubi, ale czasem musi zjeść na co ja mam ochotę
Ale za 3 tygodnie on jedzie na tydzień do Polski więc już mu zapowiedziałam, że będę przez tydzień jadła to co ja lubię a on nie 
Tak na marginesie, mój Mc Donald już jest w drodze
Skierka lubi tę wiadomość
-
To mój mąż ma masę rzeczy, których nie lubi. Ryż, kasze, makron, to od biedy. Nie zje kopytek, pyzów, ani knedli. Nie ruszy innych pierogów niż ruskich. Racuchy, pancakesy też nie dal niego....no masa tego jest. Dlatego ja nie mogę się nim sugerować, bo bym jadła w kółko frytki z parówkami
Ehhh....
Nelly 10.2008, Nicol 05.2010,
Marcel 01.2013, Kaya 09.2014 29tc [*]

-
No to faktycznie... Mój mąż uwielbia makarony tak jak i ja
Ale nie lubi kaszy, cous cous
ale tak mu to umiem przemycić że zje ze smakiem 
Kopytka, pyzy, kluski śląskie i inne takie rzeczy z kuchni polskiej to to, za co dałby się pokroić
Racuchy
narobiłaś mi smaka
Skierka lubi tę wiadomość
-
Tak, pracuję w 2 firmach. W jednej szefowa wie o ciązy i jest ok, a drugą pracę dostałam w połowie maja... Mam umowę na stałe ale w Norwegii jest tak, że przez pierwsze 6 miesięcy umowę da się rozwiązać... po 6 miesiącach musiałabym dostać dyscyplinarkę lub firma musiałaby upaść abym została zwolniona... Więc nie martwię się o zwolnienie. Ale w obydwu firmach mam nienormowany czas pracy czyli dostaję grafik z tygodnia na tydzień i im bardziej szef mnie lubi, tym więcej mam zmian = większa wypłata = większy macierzyński.
Wg prawa w Norwegii mój urlop macierzyński rozpocznie się 3 tygodnie przed porodem. Żeby mieć prawo do macierzyńskiego kobieta musi przepracować minimum 6 miesięcy z ostatnich 10 z okresu przed urlopem. Czyli te minimalne 6 miesięcy to okres luty - lipiec. Dlatego muszę pracować minimum do końca lipca by mieć macierzyński... i tak z tych 6 miesięcy liczą moje średnie miesięczne dochody i mogę wybrać albo dłuższy macierzyński i płatne 80% albo płatne 100% sumy ale o 2 miesiące krócej... Dlatego muszę pracować do końca lipca, to jest minimum... Po lipcu mogę odpuścić. problem u mnie polega na tym, że zarabiam bardzo dobrze jeśli bardzo dużo pracuję. Ode mnie zależy ile dni i godzin mogę pracować. Zarabiam dużo ale mam gówniany kontrakt który nie gwarantuje mi de facto nic. Oczywiście jest na stałe więc po urlopie wracam do pracy. Ale tak to wygląda... im więcej zarobię przed macierzyńskim, tym więcej go dostanę... Ale nie mogę zapieprzać po 14 godzin dziennie bo co mi po kasie jak narażę maleństwo... dlatego zamierzam pracować do września/ października a potem albo będę pracowała tylko 3-4 godziny dziennie albo spadam na zwolnienie
Mąż zarabia dobrze więc damy sobie świetnie radę ale muszę sobie wypracować dobre macierzyńskie
prawda też jest taka że wszystko zależy od Pani w urzędzie
Jedna będzie chciała potwierdzenie wypłat z pół roku i na tej podstawie wyliczy wysokość macierzyńskiego a inna pani zadowoli się świstkiem z jednego miesiąca (najlepszego) i tyle będę dostawała.. Gdyby tak było to wystarczy mi wypłata z maja.. w Maju przepracowałam... 228 godzin!!! Także wyobraź sobie ile zarobiłam
Ale to było nieludzkie i więcej się nie powtórzy... w życiu nie byłam tak zmęczona jak w maju... Tym bardziej dziwię się że przy takim natężeniu obowiązków mój organizm "zezwolił" na ciążę w tym okresie!
Wiadomość wyedytowana przez autora: 28 czerwca 2015, 15:17
-
A bo zawsze udaje się w takich miastach momentach gdzie najmniej się tego spodziewasz. No tak niestety wychodzi..
Eee to nie wiedziałam że tam są takie warunki zatrudnienia Aby potem mieć macierzyński.
U nas biorą średnia aż z całego roku roku, ale ja już mykam na wolne. Teraz poszłam na urlop wypoczynkowy a potem już L4 i juz:-)
Oby jutro okazało się na badaniu ze jest zarodek, żeby tylko wszystko ok było. martwię się troszkę przed jutrem.. -
Doti, a który to Twój tydzień i dzień wg belly

Doti, co do momentów, to w ubiegłą środę miałam umówioną wizytę u Pani profesor w celu dalszej diagnostyki z problemami zajściem w ciązę, miałam udrażniać jajowody... 3 lata bezustannych prób...
Nie wyobrażasz sobie jak się zdziwiła gdy zadzwoniłam żeby anulować wizytę umówioną pół roku wcześniej!!!
-
Wg belly 6t 3 dzień... Ale wg mnie jest o wiele wiele wcześniej bo owulacje miałam bardzo późno kolo 20dc czyli gdzieś 4t i jak ostatnio byłam to był pęcherzyk,ciało żółte i jakiś tam prawidłowy pierścień ale zarodka nadal brak.... Zobaczymy jutro co wyjdzie...







w dupie go mam ^^


