Majóweczki 2016 :D
-
WIADOMOŚĆ
-
Czytalam,ze dzieci urodzone wcześniej mają skoki o tyle pozniej o ile zabraklo im do urodzenia się w terminie i na moje oko wlasnie przezywamy skok od 14 tyg a Nina ma 16,gdzie 2 tyg wcześniej się urodzila..
Nina coś pokasluje mam nadzieję,ze z tego się nic nie rozwinie -
Ale kaszle chorobowo?. Bo gdzies kolo tego wieku dzieci się uczą kaszleć. A dwa produkuje sie duzo śliny i może sobie z nią nie radzi.
Moj ostatnio odkrył puszczanie bąbelków . A dzisiaj odkrył ze można ciągnąć głowę. Jak mu podam dwa palce to sie lapie i podnosi. Portem tak próbował na macie. Starszy tez rsk robił tyle ze miesiac pozniej .
Zamowilam szybsze smoczki. Może tak mu bedzie łatwiej jesc. Bo on wyglada jakby nie mial czasu jesc. Nie bedzie go marnowal skoro mozna duzo innych fajnych rzeczy robić. A nie uśmiecha mi sie go w nocy budzic zeby zjadl te 6 razyIwa81 lubi tę wiadomość
-
Hejka.
Justys, chcialam juz wczoraj napisac,ale jakos czasu w dzien nie bylo a wieczorem padlam nawet nie wiem kiedy. Ja mysle, ze to super,ze Twoj maz jest tak blisko z corcia:-) ale mama to mama i nikt jej nie zastapi. Trzeba jednak pamietac, ze nie jestesmy tylko mamami, ale tez kobietami i moze warto pogadac o tym z mezem?Wiadomość wyedytowana przez autora: 14 sierpnia 2016, 05:56
Patrycja24 -
Moj Misiu wczoraj byl okropny, za nami bardzo ciezki dzien. Albo na rekach albo placz. W sumie na rekach tez marudny.Nie wiem, chyba skok. Tyle dobrze, ze dal pospac i sie zregenerowac bo spal od 20-tej do 5-tej. Tylko raz wstalam, o 4-tej, podac smoka. Teraz tez spi.
Oj ciezko byc samemu z dzieckiem 24h na dobe. I tak do grudnia...Patrycja24 -
cześć dziewczynki w leniwą niedzielę
Wczoraj zostawiłam męża pierwszy raz na dłużej z małą, wykąpaną, nakarmioną, i miał ją uspać - ja musiałam pojechać pooglądać coś dla Mai na chrzest.
Przyjeżdżam cisza - hmm myślę sobie Mała śpi nic bardziej mylnego, wchodzę po schodach a tu mój mąż z córką na rękach, oczy jak 5 zł,
i mąż błagającym wzrokiem, " 3 razy ją odkładałem bo zasypiała na rękach"
po czym oczywiście moje dziecko się budziło ale się uśmiałam. Ale magia Mamy działa od razu, cycek i dziecko po 5 minutach spało
a z zakupów nici , chciałam kupić w Smyku sukieneczkę, w ogóle niema roz 62, na stronie już też nie mają takiego rozmiaru, więc musiałam pogrzebać na OLX i się udało znaleźć identyczną tylko dużo tańsząi.am.chappie, KokoszaNell lubią tę wiadomość
-
nick nieaktualny
-
Ale mąż nabiał toleruje, bitą śmietanę je, jajka też, zabielaną zupę i sos zje, truskawki ze śmietaną zmiksowane, lody, koktajl, płatki z mlekiem i z kakao, byle nie jest to białe;p Gdyby nie tolerował to chyba coś po mlecznych produktach mu było?
Edit. poczytałam, młody nie wymiotuje po mleku, biegunki też nigdy nie miałWiadomość wyedytowana przez autora: 14 sierpnia 2016, 11:43
-
Ale dziś mam już go dość... normalnie masakra... nie wiem czy to znowu skok czy co, ale on to mam wrażenie że ciągle ma skok... na palcach jednej ręki można zliczyć dobre dni w miesiącu...
Mąż wziął go na spacer bo już nie mam siły, południe a ja ani poczesana, w domu syf, z obiadem w lesie... Od 6 marudzi i płacze... z przerwą na krótką drzemkę... Ani jeść,ani spać, jedynie na rękach chwila spokoju, ale tylko chodzić, jak siądę to zaraz ryk... Uśnie też tylko w wózku, jak się z nim spróbuję położyć to oczywiście ryk..
Nawet już przy karmieniu musiałam z nim chodzić bo jak siadłam to zaraz zaczął wrzeszczeć...
U nas to raczej nie kwestia smoczka... właśnie wmusiłam w niego 70ml a trwało to 20 minut...
Boże niech on już ma rok... -
nick nieaktualnyTo już nie mam pomysłu ale przypomniało mi się, że jak Szymek w pierwszym miesiącu płakał i nic nie pomagało, nawet noszenie, to do akcji włączyliśmy suszarkę i to już nie chodziło o sam szum, tylko podgrzanie brzuszka. Raz miał kolkę i po 15 min. "suszenia" przeszło, a innym razem wychodziły bąki, więc można spróbować. Tylko, że u nas to były epizody.
-
i.am.chappie obyś nie wykrakała tej choroby... kurcze dziś od rana po każdym mleku po odbiciu idzie gęste, żółte mleko strawione już, taki ser... a wcale dużo nie je... po 60-80... Eh... masakra dziś...
Zobaczymy jak będzie jutro... a jak na złość nasza pediatra ma urlop do końca sierpnia... zostaje jeszcze ta ze szpitala do której jeździmy co miesiąc na kontroli, najwyżej dowiem się kiedy ma dyżur w szpitalu i do niej pojadę... bo do kolejnego pediatry mi się nie uśmiecha bo każdy też co innego mówi... -
i.am.chappie, to wszystko jest strasznie wykańczające... i w nocy zaczął się częściej budzić... ja już nie wiem co mu jest... gazy po tym mleczku już przeszły. W nocy go nie męczą, nad ranem też coraz rzadziej. Gdyby nie to jego marudzenie, brak apetytu, płacz przy jedzeniu i dużo w ciągu dnia i teraz to ulewanie to byłoby już dobrze...
Brzuszek go raczej nie boli bo miękki, na rękach noszony od razu się uspokaja.
Chyba pomyślimy o chuście albo nosidełku bo tak ciężko funkcjonować... -
nick nieaktualnyNie mam zamiaru nic krakać tak mi się nasunęło, bo jak chodziłam w ciąży na zajęcia dla ciężarówek, to mówili o tym w kontekście kp, że to przeciwskazanie. Niby rzadka choroba, a jedna babka się odezwała, że u niej w rodzinie występuje, bo jest genetyczna. Jak pełnoobjawowa to byś już wiedziała, ale jak jest się tylko nosicielem, to nie jest źle. Ta babka właśnie była nosicielem i z tego, co mówiła to jako dorosła nie za bardzo może jeść nabiał, poza tym to ok.
I dlatego mi się nasunęło, jak o mężu pisałaś. Ale oczywiście nie życzę tego i trzymam kciuki za Dominika, że pokaże się z tej grzecznej strony, bo współczuję tego płaczu i niespania.
Może też tak być, że częsta zmiana mleka robi mu rewolucję, chociaż Wam się nie dziwię, że zmieniacie, bo chyba sama bym tak robiła, gdyby coś było nie tak. Jeszcze Wam Humana została do testowania, podobno dobre mleko Dla dzieci z niską masą urodzeniową jest "0".
Bo te suplementy-probiotyki raczej na wiele się nie zdają.domi05 lubi tę wiadomość
-
domi05 wrote:i.am.chappie, to wszystko jest strasznie wykańczające... i w nocy zaczął się częściej budzić... ja już nie wiem co mu jest... gazy po tym mleczku już przeszły. W nocy go nie męczą, nad ranem też coraz rzadziej. Gdyby nie to jego marudzenie, brak apetytu, płacz przy jedzeniu i dużo w ciągu dnia i teraz to ulewanie to byłoby już dobrze...
Brzuszek go raczej nie boli bo miękki, na rękach noszony od razu się uspokaja.
Chyba pomyślimy o chuście albo nosidełku bo tak ciężko funkcjonować...Patrycja24 -
i.am.chappie wrote:Nie mam zamiaru nic krakać tak mi się nasunęło, bo jak chodziłam w ciąży na zajęcia dla ciężarówek, to mówili o tym w kontekście kp, że to przeciwskazanie. Niby rzadka choroba, a jedna babka się odezwała, że u niej w rodzinie występuje, bo jest genetyczna. Jak pełnoobjawowa to byś już wiedziała, ale jak jest się tylko nosicielem, to nie jest źle. Ta babka właśnie była nosicielem i z tego, co mówiła to jako dorosła nie za bardzo może jeść nabiał, poza tym to ok.
I dlatego mi się nasunęło, jak o mężu pisałaś. Ale oczywiście nie życzę tego i trzymam kciuki za Dominika, że pokaże się z tej grzecznej strony, bo współczuję tego płaczu i niespania.
Może też tak być, że częsta zmiana mleka robi mu rewolucję, chociaż Wam się nie dziwię, że zmieniacie, bo chyba sama bym tak robiła, gdyby coś było nie tak. Jeszcze Wam Humana została do testowania, podobno dobre mleko Dla dzieci z niską masą urodzeniową jest "0".
Bo te suplementy-probiotyki raczej na wiele się nie zdają.
Zmieniłam tylko stopniowo z pepti na enfamila - 4 dni zmieniałam, potem tydzień pił tylko enfamil i mało mi jadł bardzo i mało przybierał i zrobił się bardziej marudny, i zmieniliśmy na hippa i przez jakiś czas było lepiej. W każdym razie nie boli go brzuszek, kupka jest bardzo ładna jak na piersi, jedna dziennie, więc chyba nie chcę mu zmieniać o ile przybierze...
On chyba już taki jest... już w szpitalu mówili o nim najmniejszy i najgłośniejszy... jak go z noworodków wieźli to go słyszałam na sali, a miałam salę na drugim końcu długiego korytarza... Był wieczór że ani ja go nie mogłam uspokoić, ani dwie położne...
Poczekamy...może z tego wyrośnie a może będzie nas tak terroryzować swoim charakterkiem. Tylko żeby zaczął ładnie jeść...