Mamusie luty 2015 ;)
-
WIADOMOŚĆ
-
my tradycyjnie od 6 na nogach, od 7.30 do 8.30 na dworze bo upalow ciag dalszy, drzemki bylo 10min, moze ok poludnia mala padnie, naprawde nie wiem skad ona ma tyle sil... i dzis basen bedzie:) prognozuja nam 37stopni
ja pije kawke, potem ide do sklepu i zrobie ciastka z amarantusem, sezamem i zorawina- odkad sie dowiedzilam ze amarantus ma tyle zelaza i magnezu na stale zagoscil w moim menu i corce tez bede podawac
i planuje krem z awokadodo, daktyli, kakao i orzechow jako zastepstwo nuteliGosiak lubi tę wiadomość
"Być może dla świata jesteś jedynie człowiekiem, lecz dla nas Twoich rodziców jesteś całym światem"
Dwa wymarzone Cuda(czki) - Laura 13.02.2015 i Adaś 23.02.2017 -
Hej Wam kilka dni mnie nie bylo. Przyznam sie bez bicia na FB troche pisze ale ogarniecie tu i tu jest dla mnie ciezkie. Jeszcze zapomnialam hasla tutaj i nie chcialo mi sie odzyskiwac.
Ostatnio totalnie nie mam czasu. Misio jest juz bardzo ciekawy swiata. Nie wiem czy mozna nazwac to raczkowaniem ale juz prawie. I przemieszcza sie z jednego konca lozka na drugie bardzo szybko. To samomna podlodze. Kojec jest juz nam koniecznie potrzebny bo mi ucieka na podlodze, a jednak sie boje bo na panelach twardo. Non stop jest brzuch pleacy plecy brzuch. Od dwoch dni zaczyna sie podnosic do siadu przez bioderko. Zatrzymuje sie na łokciu ( chyba nie wie co dalej) i tak cwiczy utrzymywanie rownowagi jak juz nie ma sil tomcyk na plecki no i wlasnie tu trzeba na glowe uwazac.
Zaczl span na brzuszku, i nawet to lubi choc nadal czasem podczas przerzucania na brzuszek w czasie snu potrafi sie wybudzic i byc w szoku ze jest nanbrzuszku.
No w kazdym razie bardzo sie ciesze z jego ruchowych postepow, uwielbiam jak po mnie wlazi, czuje sie jak nturalny tor przeszkod ale trzeba bardzon uwazac i non stop patrzec!!!!!ani chwili wolnego czasem nawet wspojnie na rekach do wc. -
Lara, u nas dokładnie to samo, dlatego kupiliśmy wczoraj dywan - kompletnie nieplanowany zakup, ale wczoraj intensywnie oglądałam matę skip hop i M. stwierdził, że nie będziemy kupować sztucznych rzeczy tylko wybrał dywan z wełny.
A kojec naprawdę się przydaje, mała siedzi w nim może z 3-4 razy dziennie po 5-10 minut, ale właśnie jak muszę do wc czy otworzyć drzwi kurierowi, to jest niezbędny. -
Ja Wam powiem ze przestawilismy lozko tak ze jest zagrodzone z trzech stron a od strony nog na noc stawiam krzesla, bo misio pospi w lozeczku tak do 24 1 a potem to juz chce ze mna. Choc zauwazylam ze juz odwraca sie odemnie i wyciaga pr,y spaniu jak duzy chlopczyk. Wiele osob patrzy na mnie jak bym robila cos zlego jak mowie ze spi ze mna. Karza odkladac walczyc. Juz przestalam nawet odpowiadac. Ja nie mam zamiaru walczyc jak to powiedziala Stokrota. Probowalismy kilka razy uspic na sile po kapieli. I zeby byl sam w lozeczku. Bylo tylko duzo placzu. Mam to w nosie chce to spi sam chce to ze mna. Nie bede go nasile do czegos zmuszac i czekac az sie wyplacze pomimo ze czasem juz jestem bardzo wkurzona.
Ale ogolnie ja lubie z misiem spac i go przytulac.monika_ lubi tę wiadomość
-
Do tego ja ledwo ukradkiem was czytam jak karmie bo zaraz zobaczy i koniec jedzenia. Ja nie spi i zobaczy tableta albo telefon to wyciaga raczkinzeby mu dac. No i ostatnio jak nie dam albo zabiore cos czym sie bawi i mu sie podoba juz jest rykkkkk i placz!!!!!
No i w ogole ostatnio uwielbia sie przytulac jak lezymy na lozku to sam podpelza i sie tuli -
Kurcze babki czytam ze Wasze juz prawie raczkuja i choc jakkolwiek glupio to zabrzmi to ciesze sie troche ze moja poki co kreci sie w kolo wlasnej osi ale nie pelza ;p jak zostawie ja na ziemi to nie musze sie bac idac do wc ze mi polezie gdzies gdzie nie trzeba hehehe ;p ale siadac juz by mogla bo ta gondola ciezka ;p a jakos mam opory by ja wsadzic w spacerowke poki nie siedzi sama
-
A to moja tez sie przerzuca na boki w gondoli lapiezadziera noge i probuje sie podniesc.. Ale poki co jeszcze chyba nie podnosi sie na tyle by z niej wypasc;p zreszta ona w gondoli to tylko spi.. Reszta spaceru to raczki ;p mam nadzieje ze spacerowka troche to odmieni:)
-
U nas trzecia drzemka - później niż zwykle, ale druga trwała 1,5h, mam nadzieję, że ta też tyle potrwa.
Mój M. w weekendy zawsze powtarza, że mamy złote dziecko. W ogóle nie płacze, ładnie się bawi - czasem samo czasem z nami. I mówi: jaka ona już jest mądra! Powtarza, że to moja zasługa. Miło mi, że docenia.
Mam koleżankę, która ma termin termin na wrzesień, do lipca nikt nie wiedział, że jest w ciąży, nawet jej najbliższa przyjaciółka. Ja się do niej w lipcu odezwałam, że jeśli by potrzebowała rady starszej stażem mamy, to służę pomocą. Wtedy odpisała, że się zbiera, ale cały proces jest dla niej bardzo trudny.
Odezwała się przedwczoraj - dziewczyna codziennie płacze (nie planowali dziecka) i nie może się pogodzić z sytuacja. Chodziła do psychologa, do psychiatry, brała coś homeopatycznego na ataki histerii, nic jej nie pomogło. Jak rozmawiałyśmy mówiła, że jeśli jej się po porodzie nie zmieni, to poważnie myśli o tym, że zostawi swojego męża z dzieckiem.
Proponowałam jakieś spotkanie - mówi, że musi już leżeć - widać, że nie chce. Ja zresztą nigdy nie byłam z nią jakoś blisko. Kurcze - nie wiem co robić. Jak pomóc... -
Gosiak, bardzo ciężka sprawa. Moja kuzynka też ma termin na wrzesień, o ciąży wszyscy dowiedzieli się, gdy trafiła na patologie w 4 miesiacu. Też nie była szczęśliwa, bo to wpadka, z chłopakiem nawet nie mieszka, studia nie skończone, dopiero rozpoczęta praca. Też ukrywała, też nie była szczęśliwa. Mówiła, że świat się jej zawalił. Bardzo dużo z nią rozmawiałam, podsyłałam milion artykułów, w końcu jak przyjechałam z Zoja, poprzebywała trochę z tak malutkim dzieckiem, zobaczyła, że to bezbronny mały człowiek, i jakoś samo jej się na szczęście odmieniło. Chociaż teraz też pisze do mnie, że ma depresje, że nie ma gdzie wyjść i z kim, że koleżanki nie rozumieją (te bezdzietne), bo ona do tej pory to 5 wieczorów w tyg to na spotkaniach ze znajomymi spędzała albo imprezki, wyjazdy jakieś. I jej ciężko. Niestety dziecko zmienia wszystko, ale myślę, że jak już urodzi to zmieni trochę pogląd na pewne sprawy.
Doradzić nie doradzę, bo tak jak opisałam wyżej, jej jakoś samo się odmieniło. Chyba najlepsza rzecz to rozmowa, wsparcie, pokazanie, że to nie koniec świata, sama nie wiem. U mnie chyba to pomogło.Gosiak lubi tę wiadomość
-
Cieszę się, że udało mi się ją namówić na spotkania okołoporodowe z Zuzą, ma rodzić przez CC i douli jako takiej nie potrzebuje, ale nie chodziła do szkoły rodzenia i chciałaby instruktażu co i jak. Więc spotka się z Zuzą przed porodem i potem kilka razy po. Może ona też jej pomoże, może komuś obcemu będzie łatwiej wysłuchać, doradzić.
Ona jest ze swoim facetem z 15 lat, kochają się, mieli brać ślub jakoś nawet... on jest ponoć przeszczęśliwy. Pozostaje trzymać kciuki, żeby jej się odmieniło. -
Mam nadzieję, że jak pozna swoje dziecko nie będzie w stanie go zostawić. Okres ciąży przypominał mi czas rozmów z "wymyślonym przyjacielem". Martwiłam się o swoje dziecko, pewnie bardziej przez jakiś instynkt czy uwarunkowania kulturowe, ale nie mogłam powiedzieć że kocham, tak nie było. Po porodzie też nie zalała mnie żadna fala miłości. Jestem zdania że każdej miłości trzeba się nauczyć, nawet do własnego dziecka. Dobrze, że nie trwa to strasznie długo:)
-
W końcu mogę pisać wczoraj do wieczora męczyłam się z musami owocowymi do słoików A to przez to, że znowu prądu nie mieliśmy.
Wczoraj z powodu braku prądu zrobiliśmy przymiarkę do spacerówki i syn prze szczęśliwy! I od razu spakowaliśmy się i do Ikei ochłodzić się i po kilka pierdół -
a dziś rano mąż wymyślił wycieczkę do Opola, żeby przejść się wzdłuż kanału Potem obiad na mieście i do domu. To była nasza pierwsza wycieczka! Było fajnie, ale jestem zmęczona, bo się stresowałam jak będzie.
A od 15 synuś śpiGosiak lubi tę wiadomość