X

Pobierz aplikację OvuFriend

Zwiększ szanse na ciążę!
pobierz mam już apkę [X]
Pamiętniki starania codziennie inna melodia maluje mój świat... :)
Dodaj do ulubionych
‹‹ 5 6 7 8 9 ››

5 listopada 2015, 20:01

Dzięki dziewczyny, miło posłuchać słów otuchy, tudzież je poczytać, ale nic z tego nie będzie ;) nie przy takich wynikach męża.
Dzisiaj po drodze z pracy kupiłam dwa testy, jeden siknęłam od razu a drugi z myślą na jutro rano jeśli małpencja nie przyjdzie. Po 5 minutach miałam wrażenie, że test jest walnięty bo w miejscu gdzie ma być druga kreska wyglądało tak jakby coś było odciśnięte. Wyrzuciłam do kosza ale parę godzin później chciałam pokazać mężowi a tam ten popularny cień cienia ;) Szkoda, że po kilku godzinach najprawdopodobniej się pojawił i test nie jest pozytywny i tak.
Próbowałam zrobić zdjęcie ale na zdjęciu telefonem i przy lampce wychodzi ta kreska taka blada że szkoda czasu to tu wrzucać. Jeszcze pomyślicie że jestem szalona bo mam zwidy :P ale mąż też widział ;) Taki ot chichot losu jak już nie ma nadziei ;)
Jutro rano, jeśli franca nie przyjdzie, to powtórzę test i napiszę tutaj jaki wyszedł, czyli że negatyw ;)
Boję się, że odstawienie bromka mogło coś mocno rozregulować, chociaż lekarz stwierdził że w takiej dawce jaką brałam to nie powinno. I kłuje mnie czasem lewy jajnik, wczoraj bardziej, dzisiaj mniej, ale boję się że się tam zrobiła jakaś torbiel albo coś i dlatego nie dostaję :(

Wiadomość wyedytowana przez autora 5 listopada 2015, 20:02

6 listopada 2015, 06:05

Negatyw. Test wygląda tak samo jak wczoraj czyli jakby cos tam bylo odbite w miejscu drugiej kreski ale na pewno nie jest to ladna rozowa kreseczka. Czekam na @, mam nadzieje ze skoro się jeszcze nie pojawila to wytrzyma do niedzieli, bo jutro będziemy caly dzień jeździć szzukac samochodu do kupienia :) chcemy jakiegoś większego kombiaka z mysla o nowych pasażerach :)

8 listopada 2015, 07:21

Nooo wreszcie! Zaczęło się plamienie, brzuch boli, więc dzisiaj albo najpóźniej jutro @ rozkręci się na dobre :) Miałam jeszcze kupiony jeden test ale będzie grzecznie czekał do testowania po transferze kiedy to pokaże mi dwie piękne krechy :D Już miałam w planach poniedziałkowe badanie prolaktyny bo się bałam że to odstawienie bromka coś namieszało. Ale może profilaktycznie w 3-5dc zbadam i tak.
Wniosek? Z organizmem nie wygrasz. Zrobi sobie i tak jak będzie uważał za słuszne.

Kupiliśmy autko :D Jestem przeszczęśliwa bo wyhaczyliśmy super okazję już praktycznie w pierwszy dzień jeżdżenia za samochodem :) Bo trochę się obawiałam, że temat zajmie nam kilka kolejnych sobót i pochłonie niepotrzebne kilometry. Pojechaliśmy po nie ze znajomym mechanikiem aż na Śląsk ale opłacało się :) Kupiliśmy Fiata Cromę, bardzo fajnie wyposazone i WIELKIE rodzinne auto! Jest bardzo przestronne i z przodu i z tyłu, będzie mi bardzo wygodnie również koło dziecięcego fotelika ;) Dodatkowo auto jest pewne bo cały czas było serwisowane w aso, przebieg ma nieduży a poprzedni właściciel bardzo o nie dbał i nie oszczędzał na nim więc ma w środku wiele sprawnych niedawno wymienionych rzeczy które potencjalnie niedługo mogłyby wymagać naprawy. Właściciel sprzedawał je już od kilku miesięcy i systematycznie opuszczał cenę więc pojawiliśmy się w dobrym momencie. Teraz tylko zadbać o nowego pasażera albo nawet nowych pasażerów :D

Dla równowagi spieprzył się nam nasz duży komputer, który pełni również funkcję telewizora :/ Albo jest jakiś problem z windowsem, bo nie może go znaleźć, i mąż to jakoś przeinstaluje i naprawi, albo poszedł twardy dysk, ale może nie... Nauczona doświadczeniem magisterkę piszę bezpośrednio na google drive, bo jakby było inaczej to mąż by mnie znalazł rano zimną po zawale na kanapie.

Życzę wszystkim udanej niedzieli! :) I w miarę znośnego poniedziałku :)

9 listopada 2015, 13:25

Małpencja się rozszalała na całego. Chyba próbuje nadgonić za to spóźnienie.
W obecnej sytuacji wizyta u gina wypada w 17dc, lepiej by było po 20 ale już nie będę przesuwać. W tym samym dniu mam usg piersi i wątpię, że udałoby mi się przenieść obu lekarzy na tydzień później. Myślę że tam może temu ginekologowi nie zrobi dużej różnicy. Nie wiem, może w tym cyklu też ruszę z dupkiem od 16dc.
Chciałam się też dzisiaj umówić do laryngologa, przyjmuje w soboty, ma dobre opinie, wszystko elegancko tyle że w tej przychodni cały dzień jest zajęte. Ktoś po prostu podniósł słuchawkę. Jeszcze będę próbować. Mam cały czas czerwone gardło i czuję jakąś wydzielinę, ale ani nie mam bólu ani temperatury więc przypuszczam, że to przeciążenie głosu. Mam zamiar więcej pić, stosować więcej preparatów nawilżających z a+e i popijać siemie lniane. Może mi to coś pomoże. Leki alergiczne też nie pomogły więc to chyba nie jest reakcja alergiczna. W suchych i mocno nagrzanych pomieszczeniach czuję dodatkowy dyskomfort, więc pewnie mam po prostu mocno przesuszone gardło. A że głosem pracuję cały czas to trudno jest je zregenerować :(
Czy którą pani nauczycielka stąd też tak miała i sobie poradziła jakoś z tym?

12 listopada 2015, 14:30

Małpka się kończy, dobrze bo już mam wielką ochotę posercować <3 muszę jeszcze zaliczyć laryngologa w sobotę, bo z tym gardłem to z tego co sama w necie wyczytałam raczej jakiś zarazek albo grzybica :/ miałam długo niedoleczone, cały czas mocno eksploatowane to miała cholera dobre warunki do rozwoju. Od wczoraj posysam regularnie chlorchinaldin, który jest typowo przecigrzybiczny i przeciwbakteryjny i bardzo pomaga, dużo bardziej niż jakieś cholinexy, więc to pewnie to :/ czytałam, że w ciąży często się takie przypadłości zdarzają więc mam nadzieję, że leczenie będzie nieinwazyjne i nie wpłynie na in vitro. No i mam nadzieję, że będę mogła normalnie chodzić do pracy, bo podjęłam decyzję że po transferze idę na l4 do bety i teraz chcę pracować jak najwięcej. Może transfer zbiegnie się z okresem świąteczno - końcoworocznym i nie będę musiała brać dużo wolnego. 2.01 mamy studniówkę no ale się nie wybieramy, właśnie ze względu na dzidziusia. Pewnie by się nic nie stało ani tam ani w pracy ale wolę dmuchać na zimne. Jeśli nie będę mieć samochodu do dyspozycji to będę spacerować 30min w jedną stronę do szkoły i to w mocno zabiegany dzień potrafi zmęczyć a w pracy też jestem cały dzień na nogach, raczej nie siedzę za biurkiem. A po becie zobaczymy, jak będzie pozytywna i nie będzie przeciwwskazań to myślę, że wrócę. Może, że lekarz zaleci inaczej. No a jak negatywna to wiadomo że wracam. Ale będzie pozytywna :)
A propos pracy dzisiaj jedna dziewczyna zapytała mnie "dlaczego ja do niej dymię". No cóż.

14 listopada 2015, 20:05

Już po laryngologu! Okazało się, że mam gardło w kiepskim stanie dość ale szczęśliwie nie przez żadne grzybki czy tym podobne tylko mam baaardzo przesuszoną śluzówkę. Mam odstawić wszelkie tabsy do ssania i wszystko inne, bardzo dużo psikać do gardła takim aerozolem nawilżającym i pić kropelki z witaminy a i d3 też w dużych ilościach. Mam zamiar nimi nacierać kąciki ust też bo coś pękają i są suche. Jestem przeszczęśliwa że żadne antybiotyki nie są potrzebne :) i na in vitro nic nie wpłynie :) A gardło niestety, skutek niedoleczenia od razu, doleczania tabletkami no i pracy.

Wizyta już za mniej niż dwa tygodnie :D czekamy :D

Aaaa i jeszcze jedno. Powiedzieliśmy też naszym bliskim znajomym. Ostatnio widzieliśmy się z nimi jakoś w sierpniu. Wiedzieli o problemie i byli ciekawi co tam. I dostaliśmy dużo zrozumienia i wsparcia :) kolejne kciuki są za nas trzymane :)

Wiadomość wyedytowana przez autora 14 listopada 2015, 20:06

17 listopada 2015, 15:49

Do wizyty tydzień i jeden dzień :) już teraz praktycznie tydzień ;) tak sobie w niedzielę uświadomiłam że wizyta jest akurat w moje imieniny, chciałabym na prezent dostać receptę na leki i zielone światło po tej @. Liczyłam +- i niestety punkcja wypada mi bardzo blisko Świąt, zależy jak @ przyjdzie, może nawet wypadnie w Święta. Mam nadzieję, że klinika wtedy pracuje w takim trybie zabiegowym. Przecież jeżeli punkcja albo transfer wypadną w taki dzień to się tego nie będzie dało przesunąć. A może to będzie taka symboliczna data i najlepszy prezent jaki moglibyśmy dostać? :) Jestem pełna wiary i nadziei, że tak!
Musimy się z mężem przypilnować bo na wizycie robi też seminogram i żeby się nam czasem nie zapomniało o wstrzemięźliwości :P

Po 1,5 roku od ślubu wystawiłam też swoją suknię na sprzedaż :D Dzięki Adin za motywację :D
No i pierwszy rozdział pracy już skończony :) Wszystko pchamy do przodu :) Chociaż codziennie kończę korki o 19,20 i mało tego czasu jest, ale właściwie chyba robię więcej niż jakbym miała wolne całe dnie. Całe wakacje praktycznie miałam wolne i do niczego się nie zabrałam. Teraz mam nóż na gardle to się spinam.

Czekamy na wizytę :)

19 listopada 2015, 22:20

Dzisiaj zrobiłam coś bardzo głupiego i pomieszałam na kolację rzeczy które w ogóle do siebie nie napsują :/ jak wiele dni w ciąży ma tak wyglądać to będzie ciekawie!
Zostałam dzisiaj słomianą wdową do soboty, mąż wyjechał na taką delegację aż do Szczecina! Przypominają mi się licealne czasy kiedy w takich sytuacjach że któraś miała wolne mieszkanie to schodziła się moja paczka przyjaciółek, siedziałyśmy i robiłyśmy głupoty. Ach, to były czasy beztroski, czy może raczej trosk które z obecnego punktu widzenia były niczym. Ale kto to wtedy mógł wiedzieć? Piękne czasy kiedy człowiek nie miał innych tragedii niż jakieś pierdoły.
Dzisiaj drogi się porozjeżdżały, każda mieszka trochę w innym miejscu a wygospodarować czas w tygodniu to już jakiś kosmos. A jak nasze życia się pozmieniały. Dziewczyna która w liceum była zagorzałą przeciwniczką macierzyństwa wpadła i teraz jest szczęśliwą mamą, druga zjechała pół Europy i schodziła chyba wszystkie góry w Polsce a ja się leczę w klinice leczenia niepłodności. Ale kto to wtedy mógł wiedzieć. W zasadzie zdecydowanie lepiej że nikt nie wiedział.
Wow, ale się zrobiłam sentymentalna.

23 listopada 2015, 22:04

Żyję już tylko środą! :) do tego stopnia, że dzisiaj w nocy nawet mi się śniło, że jadę z mamą (?!) na tą wizytę i biegałyśmy w panice po Krakowie żeby się nie spóźnić. Tak w realu to mama jest cały czas na bieżąco i bardzo wspiera i gorąco wierzy. Ostatnio częściej myślę też o jej poronieniu, w takim kontekście, że w niebie przecież mam braciszka albo siostrzyczkę. Wcześniej, zanim nie zaczęłam się starać i nie przeczytałam tutaj tylu historii Aniołkowych Mam nie przeżywałam tego aż tak bardzo. Może mój tata i mały aniołek pomogą mojemu maleństwu tu na ziemi?
A co do wizyty to jest we mnie praktycznie 100% ekscytacji i pozytywnych myśli :) jedyne czego się boję to badanie męża. Z tego co się dzisiaj dowiedziałam przez telefon to seminogram będzie po prostu bogatszy o morfologię, która przy wcześniejszych badaniach była pomijana ze względu na bardzo niską liczbę plemników. Na ostatnim seminogramie mamy jednak wzmiankę, że te plemniki które są żyją i ruszają się, więc napawa mnie to pewnym optymizmem że będzie dobrze i biopsja nie będzie konieczna. Może w ogóle bym się nie martwiła gdyby nie jego gorączka na początku listopada. Ale, może będzie dobrze, czemu ma nie być :) Może ta garstka która została będzie waleczna jak Spartanie :D
Od wizyty u laryngologa nawilżam mocno gardło i pomaga! Nie jest już takie przekrwione, zniknęła biała kropka która była tam kilka tygodni (dalej nie wiem co to było, ale już uciekło), mam wrażenie, że jest mniej spuchnięte przy migdałkach. Jeszcze nie jest 100% ok bo jednak codziennie go używam ale jest o niebo lepiej. Czyli faktycznie nie miałam żadnej infekcji. Mój jedyny problem obecnie to pękające i bardzo suche kąciki ust. Zażywam wit d3 1000, myślałam że przy niej takie rzeczy nie powinny się robić. Obecnie smaruję je tylko kremem silnie nawilżającym, może zapytam w aptece o jakąś maść ale dla ciężarnych, bo teraz już nie chcę przyjmować żadnych leków które mogłyby zaszkodzić. Nie wiem po jakim czasie takie substancje są usuwane z organizmu. Pewnie nic by się nie stało ale wolę dmuchać na zimne.
Ale dalej się zastanawiam co z l4 po transferze, iść czy nie? Praca niby nie ciężka ale na nogach cały dzień. Z drugiej strony może transfer wypadnie przy świętach, a potem wracam do pracy tylko na 1,5 tygodnia i mam ferie zimowe więc może nie będę musiała brać żadnego wolnego.

Oby do środy :)

25 listopada 2015, 20:17

Już po :) przywiozłam do domu imieninowy prezent czyli pen do zastrzyków :D receptę też dostałam ale jest już w aptece i za 3,4 dni leki do odbioru :) Czyli teraz czekam na @ (a dziś dopiero 17dc!!! grrr!!!) i w 2dc ruszamy ze stymulacją :D a w 7dc pierwsze kontrolne usg.
lekarz powiedział, że seminogram zrobimy dopiero w trakcie stymulacji, mina męża po 3 cięzkich dniach wstrzemięźliwości bezcenna :D ja to się nawet cieszę bo im dalej od tej gorączki męża tym lepiej. Usg piersi też wyszło czyściutkie :) nic tylko ruszać :)
Jedyne co to dzisiaj były okropne opóźnienia. Mieliśmy wizytę na 14 a weszliśmy dopiero po 15!! Ale z drugiej strony lekarz poświęca każdemu pacjentowi naprawdę tyle czasu ile potrzeba, cierpliwie odpowiada na wszystkie pytania. Potem o 16.30 miałam mieć usg piersi które robił kto inny i ten lekarz miał jakiś problem z samochodem i był dopiero po 17. Ale strasznie przepraszał, też był bardzo sympatyczny. Trudno, każdemu może się zdarzyć. Między wizytami skoczylismy na smaczne imieninowe ciacho do całkiem przyjemnej kawiarni.
Trochę mnie martwi, że na to kontrolne usg będę musiała się pewnie zwalniać z pracy. Będę mieć przynajmniej dwa, być może nawet trzy przed moje wysokie amh i duże ryzyko przestymulowania. Może uda mi się ustawiać to popołudniami.
Teraz po prawie całym dniu w klinice jestem padnięta ale naprawdę szczęśliwa :) A mąż też widzę bardzo się cieszy i tylko "Nie kupuj teraz ubrań bo i tak za chwilę zacznie Ci rosnąć brzuszek" itp. Widzę, że bardzo przeżywa i że też bardzo się cieszy.
Aniołki dobre, czuwajcie nad nami i doprowadźcie nas do szczęśliwego zakończenia.

29 listopada 2015, 21:26

Dziękuję dziewczyny!! :)

z ostatniej wizyty w klinice został mi jeszcze w głowie jeden obrazek. Kiedy czekałam na usg przyszła jakaś starsza pani przyprowadzona przez swoją córkę. Córce zadzwonił telefon, wyszła, a mama co? A mama modliła się na różańcu. A za nią oprawione w ramki "realizujemy rządowy program in vitro" :) ale podniosło mnie to na duchu bardzo, nie powiem :)
Dzisiaj DOPIERO 21dc, 3 dupki za mną, ale przede mną jeszcze 7! Mam nadzieję, że w tym miesiącu małpencja się spisze i przyjdzie na czas. A potem że stymulacja będzie trwała tyle, że zdążę z punkcją przed świętami. Boję się tej punkcji, nie powiem że nie. Krótka bo krótka ale jednak narkoza. Może chociaż dadzą wcześniej coś na ten mój strach.
I za mną też imprezowy weekend. Od piątku codziennie coś, a ja jestem typem domatora i nic nie odpoczęłam. Muszę czekać do następnej wizyty.

Kupiłam sobie już kalendarz na przyszły rok, taki z ręcznie robioną okładką zieloną z różowym kotem :) a co, przecież następny rok będzie szczęśliwy, no nie? :)

2 grudnia 2015, 09:52

6 dupków za mną, 4 przede mną, zbliżamy się do celu :D W domu mam już cały arsenał in vitrowych leków. Te wkłady do pena do puregonu spoko, ale jak wyjęliśmy z mężem ten cetrotide z pudełka to wow! Strzykawa aż miło. Ale co zrobić, trzeba zacisnąć zęby i iść za ciosem. Dobrze, że to nie jest dożylne bo chyb a bym nie dała rady sama. Narkomana by ze mnie nie było.
Chciałam sobie pozwężać kilka ciuchów, przesunąć kilka guzików ale ekscytacja męża nie daje :) "Po co to robisz? Za chwilę będziesz musiała znowu poszerzać bo Ci zacznie rosnąć brzuszek" :) Kocham go za to :) Ano, pochwalę się że odkąd zaczęłam się odchudzać w lecie to stuknęło już 12kg! Nie jest to może wynik imponujący jak na taki czas ale dla mnie to naprawdę dużo. Czuję się naprawdę lepiej, ale mam wrażenie, że to też zasługa ostawienia bromergonu. No i teraz już nie redukuję wagi tylko utrzymuję poziom, więc po prostu sobie trochę folguję ;)
Dzisiaj tylko się zmartwiłam bo obudziłam się prawie z 38 stopniami, ale zażyłam vicksa (dla nas dużo lepsze niż gripex czy fervex) i już jest lepiej. Nie mam żadnej infekcji gardła ani nic takiego więc pewnie mnie gdzieś przewiało, jako że z czapką żyję w nieprzyjaźni a ostatnio aura nie sprzyja. Ale to się zmieni! Jak rano powiedziałam mężowi że się źle czuję to od razu że mam o siebie dbać, odwołać wszystko i leżeć. Ale w pracy napięty okres, korki w domu dla mnie nie są męczące więc stwierdziłam, że nie ma sensu. Dzisiaj w szkole i tak byłam tylko godzinę. Może jutro już będzie w porządku.

Mykam gotować obiad, coś może ogarnę dom bo potem korki do 19. A praca magisterska stanęła w miejscu. Może dzisiaj się coś za nią wezmę.

3 grudnia 2015, 10:36

no i jednak l4 ;/ dzisiaj obudziłam się z prawie 39 stopniami, bólami mięśni i zawrotami głowy i już wiedziałam, że do pracy nie pójdę. Dzisiaj i jutro zostaję w domu, dzisiaj do tego poodwoływałam korki i będę się leczyć... Na szczęście nie dostałam antybiotyku tylko coś przeciwwirusowego. Mam nadzieję, że do poniedziałku się wygrzeję. Bardzo na l4 nie chciałam iść teraz ale co zrobię :( Przed in vitro nie będę ryzykować że mi się przyplątają jakieś ciężkie choróbska.

4 grudnia 2015, 07:10

Jeden dzień nicnierobienia to widać za długo bo zaczynam głupio myśleć.
Zaczęłam się bać różnych rzeczy, począwszy od tego że nie wyhoduję żadnych komórek do pobrania albo nie będą dobre, przez to że żadna się nie zapłodni aż do tego że się nie uda.
Z drugiej strony pocieszam się że moja historia jak do tej pory jest taka, że nie ma nic co by wskazywało na takie scenariusze. Dlaczego miałabym nie zareagować na leki albo dlaczego żadna komórka miałaby się nie zapłodnić? No i dlaczego miałoby się nie udać?
Dzisiaj 26 dc, dzisiaj zażywam 8 dupka i do małpy mam nadzieję, zostały mi 4/5 dni. Chciałabym żeby za miesiąc o tej porze już było po wszystkim.
Gorączka mi ustąpiła ale zaczęła się walka z żołądkiem. Ciążowe objawy, jak co miesiąc o tej porze :D

Wiadomość wyedytowana przez autora 4 grudnia 2015, 07:09

8 grudnia 2015, 13:40

2 dzień bez dupka, czekam na @.
Wczoraj przed snem miałam poważny kryzys, dostałam takiego pietra że szok, jakbym już leżała na tym stole przed punkcją. Boję się tego jak cholera. Dzięki Anuszka za zapewnienia że to nic wielkiego ale ja się boję takich rzeczy jak złego. Przyszły mi do głowy wszystkie czarne myśli jakie tylko mogły mi przyjść. W końcu wstałam do łazienki i dałam sobie mentalnego kopa w dupę, że muszę się pozbierać, zacisnąć zęby i przejść przez to wszystko. Od zastrzyków przez tą cholerną punkcję aż do wiadomości o liczbie i stanie zarodków. Potem transfer to już fiu. Jak przeżyję to wszystko to już będzie z górki.
Ale czasem pocieszam się że poród przecież też nie będzie łatwy a też trzeba będzie to przejść i nie ma rady.
Obudziła się też wczoraj we mnie wielka frustracja, że dlaczego my z mężem nie możemy pójść po prostu do łóżka i zrobić dziecko, dlaczego dla nas jedyna szansa to jakieś laboratorium i tona leków. Cóż, porzucę te pytania bo i tak nikt mi na nie nie odpowie. Doszłam za to do wniosku że ta historia dała mi bardzo dużo siły. Nie przypuszczałabym nigdy, że będę w stanie przejść przez to, przez co przechodzę. Ale przecież my babeczki jesteśmy silne i jak my nie damy rady to kto? :) Zaciskamy zęby i idziemy za ciosem. Niech ta @ się już pojawi i walczymy dalej...zanim się spietram ucieknę.
A z innych rzeczy to podjęliśmy chwilowo decyzję o niesprzedawaniu naszego starego auta. I tym sposobem mogę dumnie ogłosić: mam całkiem swoje własne cztery kółka :)

10 grudnia 2015, 17:55

Jutro będzie ważny dzień, ważna data, bo za jakiś miesiąc dodam tutaj wpis:

Ciąża rozpoczęta 11 grudnia :)

bo dzisiaj zaczęłam plamić i jutro zapewne @ się rozkręci :) I od soboty ruszamy z puregonem. Mam nadzieję, że fasolkę przetransportujemy pod moje serce jeszcze w tym roku i już cały 2016 spędzimy w trójkę :) Boję się bardzo tego wszystkiego ale tyle dziewczyn daje radę to ja nie dam? Mąż mi mówi że jestem niepoważna bo przecież tak na to czekamy to się powinnam cieszyć a nie bać. A on będzie cały czas ze mną.
Jeszcze tylko jutro, będzie bardzo pracowite bo w pracy mam zastępstwa więc więcej lekcji niż zwykle + odrabiam w domu korki z innego dnia i będę mieć więcej uczniów. Ale w sobotę ruszam w miasto z zapomogą świąteczną :D Chcę kupić prezenty świąteczne i ozdoby do domu :) Dzisiaj za to była rada pedagogiczna i odwołałam wszystkie korki a skończyła się niespodziewanie szybko i mam czas na mały relaks :) Zacznę pisać w końcu drugi rozdział a potem wskoczę do wanny i pod kołderkę z dobrą książką :)

14 grudnia 2015, 07:03

Jest zle :/ @ do tej pory nie przyszla a dzisiaj juz 36dc. Odkąd biorę leki na wywołanie nie zdarzył mi sie taki dlugi cykl i musial mi sie przytrafić akurat teraz :/ bole brzucha i plemienia juz praktycznie ustaly i nie wiem czy malpa w ogóle przyjdzie :/ dodatkowo znowu sie pochorowalam i znowu idę na l4... Tak jak ostatnim razem mam głównie temperaturę ale czuje sie beznadziejnie!! Raz mi za zimno, raz mi za gorąco, boli mnie wszystko :/ wczoraj miałam niecale 38 i pomyślałam, ze jeszcze nie bede zbijać bo może organizm z czymś walczy i będzie niedobrze jak taka niewysoka zbije no i mam :/ po drodze od lekarza zbadam prolaktyne zobaczyć czy to ona nie jest winowajca tego zamieszania. I zastanawiam sie czy tak pro forma nie kupic testu, ale przeciez u nas naturalna ciaza jest niemożliwa i brak @ pewnie wynika albo ze zlej prolaktyny albo z choroby :(

15 grudnia 2015, 07:59

Dzisiaj 37dc, @ dalej nie ma. Zrobiłam wczoraj test, co prawda nie z porannego moczu, ale myślę, że gdyby miał pokazać dwie kreski, to już by pokazał. Zrobiłam prolaktynę, tsh i progesteron i wszystko w normie, z tym, że progesteron jak dla mnie wysoki. Norma dla II fazy to 1,5 - 20 a ja miałam ponad 17, więc nie wiem, może w tym cyklu była jakaś owulacja i wystąpiła bardzo późno? Poczekam jeszcze kilka dni, może progesteron spadnie i @ przyjdzie. W zasadzie im później przyjdzie tym lepiej dla mnie, bo 1. jestem na antybiotyku i chciałabym zacząć stymulację możliwie jak najpóźniej. Może uda się, że skończę antybiotyk zanim przyjdzie @. Zadzwonię do artvimedu jak już się franca pojawi bo bardzo nie chcę żeby ten miesiąc przepadł. 2. teraz jestem tydzień na l4 i najlepiej jak podglądania i cała procedura wypadną już w okresie świątecznym, kiedy nie będę chodziła już do pracy. Cóż, widać zdarzył mi się jakiś bardzo długi cykl i to akurat teraz. Może to stres, bo naprawdę to wszystko mocno przeżywam, może to osłabienie organizmu. Ale teraz muszę się już porządnie doleczyć.

16 grudnia 2015, 18:29

No i chyba będziemy powoli kończyć ten przydługi cykl. Pojawiło się już krwawienie, ale jak na razie jest bardzo skąpe. Poczekam co będzie wieczorem i w nocy. Jeśli się rozkręci, to na dzisiaj zaznaczam początek cyklu i jutro ruszam z zastrzykami. Jeśli to tylko straszak, to czekam dalej. Bóle brzucha już są do tego, więc raczej ten dzisiejszy dzień zostanie policzony jako pierwszy. Może jakaś bardziej doświadczona in vitrowa staraczka mi podpowie kiedy zacząć stymulację w przypadku tak słabego krwawienia?
Podjęłam decyzję o nieodwlekaniu tego o miesiąc. Czuję się już w porządku, moja najwyższa temperatura w ciągu dnia to 36,8 bez żadnych leków zbijających, myślę, że jutro rano już całkiem wróci do normy. Zastanawiam się nawet nad przerwaniem antybiotyku. Dzisiaj jest 3 dzień z 5 i czuję się już dobrze, a do tego pomimo leków osłonowych mój żołądek bardzo się buntuje. Dalej jestem w domu na l4, nigdzie się nie wybieram, zażywam duużo wit c + domowe sposoby typu herbata z imbirem itp. Może, że @ się nie rozkręci, to jeszcze jutro zażyję.
Ale mam stracha. Chyba jakaś część mnie bardzo gorąco się modli o to, żeby @ rozkręciła się jak najpóźniej. To niemądre, wiem.
Może w końcu w domu teściów w święta poruszony zostanie temat in vitro, bo do tej pory nie było okazji. Nie to, żebym miała jakieś ciśnienie że muszą wiedzieć, albo żebym się jakoś szczególnie obawiała ich reakcji. Po prostu moja mama jest ze wszystkim na bieżąco i dla mnie to jest jakieś strasznie nienaturalne że oni nie wiedzą nic. Nie mamy złych stosunków, nikt nikomu nic złego nie zrobił, odwiedzamy się na kawę i teściowie są bardzo uprzejmi ale nie ma między nami żadnej takiej bliskości. Takiej, żeby np. mówić sobie o takich rzeczach. Może oni też się boja tego tematu? Przecież prosiliśmy teściową o te badania męża z czasów kiedy był dzieckiem więc na pewno się czegoś domyśla, tylko pewnie nie chce być wścibska i się nie pyta. Albo może boi się zapytać, nie wiem. Może, że szwagierka zostanie z chorym synkiem w domu i nie będzie okazji do spotkania, to temat pewnie wtedy nie wypłynie. Może to we mnie jest problem i nie powinno mi być nieswojo z tym, że nie wiedzą.

Z dobrych nowin to czekam na decyzję uniwerku odnośnie stypendium na ten semestr. Mój ostatni (oby) semestr. Daliby już :)

Wiadomość wyedytowana przez autora 16 grudnia 2015, 18:36

17 grudnia 2015, 15:32

39dc i @ dalej nie ma, mam ochotę tylko usiąść i wyć. Jestem tym totalnie załamana, muszę jakoś wyluzować bo mam wrażenie, że to przez moje nerwy i stres i psychikę @ nie może się rozkręcić. Muszę jakoś wyluzować to może przylezie. Przecież hormony są w normie to co może być nie tak???? Dziś się pojawiło trochę krwi ale to bardziej podbarwiony śluz, w żadnym wypadku porządna @. Już mi totalnie nie zależy na tym co w który dzień wypadnie, czy będzie jakiś monitoring w święta albo punkcja w nowy rok, już mnie to nie obchodzi, niech ten cykl się tylko wreszcie skończy.
‹‹ 5 6 7 8 9 ››