Pamiętniki Czekając i żyjąc...żyjąc i czekając...
Dodaj do ulubionych
‹‹ 2 3 4 5 6

30 września, 11:09

Środa 23 dc - cykl z criotransferem ( 38 cs)


2dpt

W poniedziałek rano transfer, więc to był dzień 0 dpt, dziś środa - 2 dpt. W zasadzie to czuje się dobrze. W poniedziałek sporo spałam i wieczorem mocno bolał mnie brzuch, ale nie tak, jak większość dziewczyn pisze, że okresowo. Nie. Bolało tak normalnie, chyba najlepsze porównanie to zakwasy na brzuchu. Wtorek już ok. Dziś też póki co w porządku. Na prawdę nic nie czuję...
Ze względu na nieprzychylne warunki pracy dla potencjalnej ciąży, jestem tydzień na zwolnieniu. Chciano dać mi 2 tygodnie, ale odmówiłam. Wynik transferu w zasadzie pewny będzie w poniedziałek. Przy negatywie nie ma co siedzieć w domu.
Większość dziewczyn w 2 dpt, czasem już w 1 dpt czuła bóle okresowe, kłucia, bóle jajników, zawroty głowy, często śpią, piersi swędzą . Ja nic takiego nie mam. Czuję się zwyczajnie.

Wiadomość wyedytowana przez autora 1 października, 17:35

2 października, 18:06

Piątek 25 dc / 38 cs - cykl z criotransferem

4dpt blastocysty

Jako że jestem tydzień na l4, to chodzę na zakupy w porach kiedy większość jest w pracy. Na mieście sama geriatria i babki z wózkami. I to jest właśnie to, o czym myślę codziennie jak chodzę po drobne zakupy ( co by w chałupie cały czas nie siedzieć, a i spacery wskazane) tzn. Mówi się o niepłodności, o tym że jest to duży problem. I jest to prawda, ale niestety nadal większość ludzi tego problemu nie ma i w statystyczny rok max 2 "robi" dziecioka. Dlatego kobiety ,które się starają latami jeszcze długo nie znajdą zrozumienia wśród innych kobiet, bo statystyczna większość po prostu tego problemu nie doświadczyła! I nie ma co w sumie mieć do nich pretensji, bo nie od dziś wiadomo, że syty głodnego nie zrozumie, a i z chęcią zrozumienia drugiej osoby u Polaków jest ciężko. I teraz nie wiadomo czy cieszyć się ze szczęścia innych czy płakać nad swoim pechem. 20% niepłodnych par to mało i dużo jednocześnie.

Dziś coś mnie podkusiło i zrobiłam test super czuły. I co? I Gucio. Nic. Jedna kreska. W teorii wiem, że blastocysta betę hcg zaczyna produkować w okolicy 5 dnia. Zakładałam więc że może... W końcu niektórym dziewczynom już tego 4,czy tam 5 dnia już coś wychodziło. Więc myślę sobie, będę tą szczęściarą! Ta... Taką samą szczęściarą jestem co wtedy kiedy myślałam,że zajdę w ciążę w cykl, dwa, no max. 3. Głupia jestem i tyle. Zresztą objawów ciągle brak tzn. Kręci mi się w głowie od 2 dni ale jakby to była ciąża to i test by potwierdził ten objaw. Widocznie jest to objaw po prostu niedotlenienia i kiszenia się w domu. I tyle. Obstawiam fiasko 😔
Mam jeszcze dwa testy. Zrobię sobie jutro i w niedzielę. W poniedziałek i tak ma być beta. Miesiączka około środy. Obstawiamy 30dc, bo owu była 16 dc.

Wiadomość wyedytowana przez autora 2 października, 18:20

3 października, 09:19

Sobota

5dpt test z moczu razi bielą. Jedna kreska. Jestem wkurzona to bardzo kulturalne określenie.
Od rana ryczę. Mąż śpi. I dobrze.
Ja nie dam rady tego znieść. Już po prostu nie dam. To za duży cios.
Człowiek mimo tego że wie że ivf za pierwszym razem wychodzi co 3 kobiecie, to jednak ma nadzieję. Ja zawsze jak mam nadzieję to przegrywam. Jeszcze się tego idiotko nie nauczyłaś? To czas dorosnąć.

5 października, 15:28

Poniedziałek 28 dc / 38 cs


Criotransfer 5 dniowej blastocysty nie udany.
Beta 0
Progesteron 19

Żeby jedni byli szczesliwi inni muszą cierpieć.

2 listopada, 11:58

PONIEDZIAŁEK 26 DC / 39 CS (cykl po nie udanym ivf)

Pozbierałam się częściowo. Musiałam. Od początku czas wypełniłam obowiązkami. Rzuciłam się w wir pracy + obowiązków domowych + myślenia co mogę jeszcze zrobić, dla siebie, dla duszy i dla co chyba najważniejsze dla PSYCHIKI. I tak po kolei:

1. Byłam na wizycie po nie udanym ivf w klinice u swojej prowadzącej. Dowiedziałam się, że blastocysta 3.2.2, którą miałam transferowaną uznawana jest za słabą, aczkolwiek ciąże czasami z takiej są, więc nie przekreślają (takie też informacje później wyczytałam w artykułach poświęconych embriologii ). Zarodki zamrożone 3 dobie, które mi pozostały to 8.1, i 6 ( drugiej cyfty nie pamiętam ), są zamrożone w dwóch oddzielnych słomkach. Jako , że ostatnio na histeroskopii wykryto mi zrosty, zostałam ponownie skierowana na histeroskopie. I tak powstaje punkt...

2. Histeroskopia w klinice u dr.D . Była w tym cyklu 12 dc. Zrostów nie było, na całe szczęście, ale zrobił się mikro polip w kanale szyjki macicy. Usunięto. Cała reszta prawidłowa, ujścia jajowodów, macica, endometrium też.

3. Owulacja była 17 dc - nie byłam na monitoringu, ale ja z tych co czują. Standardowo naturalnie mam w 16 lub 17 tak, więc punktualnie. od 19 dc luteina podjęzykowo + estrofem dopochwowo. Nie, nie na ciąże, a na plamienia przedmiesiączkowe. Zawsze były na tydzień przed miesiączką. Wkurzały mnie. Estrofem idealnie się z nimi rozprawia. Od wiosny mam z nimi spokój.

4. Zrobiliśmy z mężem badanie KIR u mnie i HLA-C u męża. Maż ma wynik C1+C2. Natomiast ja nie mam 4 genów aktywizujących i 2 hamujących. Geny implatacyjne 2DS1,2DS5 i 3DS1 posiadam. KIR rodzaj Bx. Niestety nie dokopałam się do info o tych genach, których nie posiadam.

Ale nic straconego, bo w środę ..,

5. Idę do immunologa prof. L . w jednej z warszawskich klinik. Może On mi wyjaśni, co nieco, podpowie , co można zrobić w kolejnym transferze, który jest planowany na koniec listopada właśnie. Idę z wynikami , które mam:

- trombofilia - tylko mutacja do kw. metylowanego B12 + foliowy
- ASA - negatyw
- AOA - negatyw
- ANA - negatyw
- CA 125 - ok
- kir u mnie + HLA-c u męża
- immunofenotyp - NK 13%

+ oczywiście inne typu : cytomegalia, toxoplazmoza, różyczka ( negatywy - nie mam i nigdy nie miałam kontaktu z wirusem ), które mogą coś wnieść do spotkania. No i oczywiście z informacją, że pierwsze podejście nie udane.

W środę oprócz immunologa mam także wizytę w klinice. Będziemy ustalać czy robimy na naturalnym czy sztucznym, czy podajemy jeden czy 2... Ja chyba chcę iść sztucznym. Mam problem z endometrium, jest cienkie. Obawiam się, że z takim, to i kolejne się nie uda. A na sztucznym to jednak da radę go "zrobić" hormonami, tak chociaż do 10 mm....moje małe-wielkie marzenie. Fizjologicznie to ja nawet tuż przed miesiączką takiego nie osiągam... ( choć miesiączki nie są znikome, krwi jest sporo, przez 3 dni, nie wiem skąd takie zapasy, heh....).

Dobrze. Dokumentacja już przygotowana. Czekam na środę.

Co do ratowania psychy...Stwierdziłam, że koniec wydawania hajsu na badania - mam co mam, pora wydać na siebie. Był w tym miesiącu fryzjer, była kosmetyczka, było kilka masaży relaksacyjnych, a mąż kupił sobie samochód hahahaha. Nasz dotychczasowy musi iść do sprzedaży, choć rewelacyjny, nie psuje się praktycznie wcale, ale niebawem straci za dużo na wartości. A dwa zupełnie nam nie potrzebne. Przez pierwszy tydzień nowego nawet nie mogłam dotknąć, taki mąż wrażliwy. Codziennie chodzi i kurze w nim ściera i progi przeciera hahahahaha. A w domu jakoś nawet nie wie jak to się robi... Faceci, nudny bez nich byłby ten świat. Odrobina komedii w życiu.

EDIT: A z nowości farmakologicznych, od 5 dnia po owulacji na noc przyjmowałam 2 mg Relanium. Dziś był ostatni dzień. Zawsze się nocami stresuję w okolicy implantacji, więc postanowiłam trochę się wyciszyć. Sypiałam nadzwyczaj dobrze i miałam sny z bardzo bogatą fabułą :) niczym w najlepszym filmie.

Wiadomość wyedytowana przez autora 2 listopada, 12:19

4 listopada, 20:17

ŚRODA 28 DC / 39 CS

Dzis dwa spotkania. Moja klinika - Novum, celem dogadania kriotransferu i Salve Medica - konsultacja immunologiczne z dr L.

W Novum zrobiłyśmy usg - tragiczne, jestem tuż tuż przed miesiączką a tu całe 7 mm, tym samym wiem, że w ciąży nie jestem ( na zdrowie 🍷właśnie raczę się kieliszkiem czerwonego gruzińskiego wina). Podpytałam o leki m. In viagre ( esperanza dziękuję, też o niej gdzieś słyszałam). I tak: absolutnie żadnych leków immunologicznych nie dopuszczają oprócz Neupogen - mam mieć podany jak się upre. Viagra też odpada. Zalecenia od 1dc:
- 3x2mg estrofemu, a po miesiączce aplikujemy dopochwowo
- witaminy jak brałam + ACC609

Z konsultacji u immunologa jestem bardzo zadowolona. Lekarz super, bardzo kontaktowy, gaduła. Generalnie to trochę zostałam wyśmiana, bo stwierdził, że za wcześnie do Niego przyszłam. Że 1 inseminacja i 1 ivf to jeszcze nic. Ale oczywiście powiedział, że postara mi się wszystko wytłumaczyć i nie wypuści mnie z niczym. Dałam wyniki, które miałam. On pytał też o inne, zadawał bardzo dużo szczegółowych pytań. Dobrze że miałam całą tą swoją teczkę badań, to mogłam cofnąć się w czasie, bo i o poziom witamin pytał o tarczycę, homocysteine, toxoplazmoze, cytomegalie, i masę innych... Teczka zdecydowanie mnie uratowała. Powiedział że profil limfocytarny jest o dupe potłuc, bo to duże ogólniki - dał zlecenie na dokładniejszy, aczkolwiek powiedział, że ten podstawowy jest ok, NK komórki też mimo że 13% są w normie i w pełni akceptowalne. Ogólnie dał chyba z 10 badań do wykonania, ale zaznaczył aby się nie spieszyć. Mam zacząć po kriotransferze. Ze swoich zaleceń do transferu przepisał :
- l arginina ( biorę, ale mniejsze dawki), on zlecił między 1000 a 1250 mg - przyjmować cały cykl
- siarę cielęcą czyli colostrum bovinum w dawce 700-1000 mg ( kurcze, wyleciało mi z głowy na co dokładnie, ale wspominał o układzie immunologiczny)
- dał receptę na clexane, zacząć od razu po transferze. Powiedział, że mimo, iż nie mam zaburzeń krzepnięcia, a i trombofilia ok, to mimo wszystko clexane przyda się na ukrwienie śluzówki macicy... Hm... No nie ja jestem specjalistą z 30 letnim stażem... Zapytałam czy mogę acard to powiedział, że acard to dla emerytów co by im cokolwiek dać aby się nie pluli. Podobno acard jest na zasadzie "nie pomoże, nie zaszkodzi". Wypisał receptę na clexane. Jeszcze się upewniłam pytając czy nie mając problemów, nie narobię ich sobie stosując zastrzyki, powiedział, że absolutnie nie.

Kolejna sprawa, która mnie zasmuciła to te kiry. HLA-c męża jest jak najbardziej ok. Ja swojego nie robiłam - jest na liście badań od niego teraz. Bardziej o ten wynik Kir-ów. Owszem mam duzo, w tym implantacyjne tj. 2ds1, 2ds5 i 3 ds1. Nie mam 6 innych w tym 2ds4 norm (gr. Druga). Powiedział że gdybyśmy się spotkali 10 lat temu, to by mi powiedział, że nigdy nie znajdę w ciążę bez niego ( a zrobić się nic nie da, bo to genetyka). Przez 10 lat, jednak ma pacjentki które bez tego genu, "normalnie" zaszły w ciążę, więc nie będzie u mnie wyrokował. Jest to gen hamujący NK, w zasadzie nic więcej nie wiem....Nie wiem, co mam o tym myśleć... Niby kazał się tym nie przejmować, a bynajmniej nie na tym etapie.
Dziewczyny, które są w ciąży - urodziły... Esperanza, Kąsi może..., te które robił kiry... Możecie mi pomóc? Popatrzcie w swoje wyniki. Co Wy na to? Macie czy nie gen 2ds4?

Jakoś tak jestem w rozkroku. Nie wiem, czy się cieszyć, czy już płakać. Niby powiedział że brak genu eliminuje moja możliwość bycia matka ale w sumie powiedział, że ciężko wyrokować bo ciążę są, a genetyke w sumie słabo jeszcze znamy.
Nie mogę Mu nic zarzucić. Byłam w gabinecie całą 1 godzinę zegarową. Facet dwoił się i troił, mimo iż na początku od razu powiedział że jestem w gorącej wodzie kąpana. Chciał ewidentnie mi pomóc. Dał leki, dał skierowanie, dał wiedze. Dał poczucie, że się stara, traktuje mimo wszystko mój przypadek poważnie. Nic więcej w sumie od lekarza nie wymagam.

Dziewczyny,jeszcze raz proszę... Sprawdźcie swoje kiry i ten konkretny gen.

13 listopada, 15:47

PIĄTEK 8DC / 40 cs - cykl z kriotransferem

Dziś wizyta monitorująca do kriotransferu. Dodatkowo pobrano wymaz do przeterminowanych badań tzn. Chlamydia + posiew z pochwy. Podpisaliśmy stosowne dokumenty.

I mamy tak, krótko i na temat.
* estrofem działa tzn. Żaden pęcherzyk nie rośnie, a moja endomenda ruszyła ze swoim rozwojem osiągając w 8dc tyle, ile mam zazwyczaj w dniu owulacji tzn niecałe 7,5 mm. Jest dobrze.
* kolejny monit we wtorek w 12 dc
* ewentualny kriotransfer przewidywany w okolicach 23-24 listopada (pon / wtorek)

Wlew z Neupogen najprawdopodobniej nie będzie potrzebny, za to zapytałam się czy praktykują Atosiban na skurcze - tak, jest to możliwe. Pomyśle nad tym, bo gdzieś ostatnio się doczytałam, że nie ma w sumie dowodów na jego skuteczność. Mam Relanium, podobno daje to równie zadowalające efekty. Hm...

Leki+suplementy, które przyjmuję :
- ACC600
- estrofem 3x2mg
- magnez
- metylowany kw. Foliowy
- metylowana b12
- l - arginina 1000mg
- Wit D3 2000j

Odpuściłam siarę bydlęcą, co mi proponował immunolog. Nie czuję, aby było to potrzebne mojemu organizmowi. Nie mam żadnych chorób immunologicznych, rzadko choruje.

W takim razie czekam na wtorek. Tymczasem weekend! W zeszły pochłonęliśmy z mężem serial na netflix "Gambit Królowej". Rewelacyjny! A główna aktorka hipnotyzuje. Polecam. Muszę coś znowu poszperać i znaleźć na wieczór.

16 listopada, 13:23

PONIEDZIAŁEK 11 dc / 40 cs

Chyba dopadły mnie skutki uboczne estrofemu. Od kilku dni bóle głowy, nudności, bóle żołądka i podbrzusza. Do tego kilkukrotnie odkąd biorę estrofem, w nocy, wybudzaly mnie mdłości. Kończyło się na wymiotach. Gdyby nie fakt, że jestem na cyklu sztucznym, to dałabym sobie rękę uciąć że jestem w ciąży. Dobrze, że tym razem się nie rozczaruje i wiem skąd objawy. Jutro mam wizytę w klinice. Muszę powiedzieć o tym prowadzącej. Bije się też z myślami czy mam jej powiedzieć o wizycie u immunologa i jego zaleceniu dot. Clexanu po transferze. W sumie to wskazań do Niego nie ma, ale dał bo założył że ułatwi to zagniezdzenie, ponieważ mimo stałych, ciągłych owulacji, miesiączki są w terminie. Dodatkowo nie wyszło ivf a dotychczasowe badania ok. Już sama nie wiem. Boję się że jak wezmę, a np ivf się uda, to będę musiała to kurcze brać całe 9 miechów...
Jejku jaka ja niereformowalna jestem. Jeszcze do transferu nie doszło, jeszcze w sumie nic nie wiem, a wybiegam w przyszłość. Po co ja sobie zaprzątam tym głowę. Żyj dniem aktualnym! Dziś poniedziałek, jutro wtorek i klinika, a co dalej zastanowię się jutro. Koniec kropka.

Wiadomość wyedytowana przez autora 16 listopada, 13:24

17 listopada, 13:50

WTOREK 12 DC - podejście do 2go kriotransferu


Po wizycie w klinice. Jest średnio dobrze. Przy suplementacji estrofem em 3x2mg, endometrium ma 8,3 mm. Za to śluz wypełnia wszystko, zalewa macicę, szyjkę macicy i pochwę.
Zwiekszyłysmy dawkę estrofemu i dostałam rozpis progesteronu od piątku.
W poniedziałek rano pomiar progesteronu. We wtorek transfer. Przed transferem i po kroplówka z Atosibanu.
Taki plan...

20 listopada, 19:46

PIĄTEK 15 dc/ 40cs - 2 podejście do kriotransf.

Od dziś oprócz estrofemu włączam progesteron w formie dopochwowej + podjezykowej. Będzie :
- 3x1 lutinus dopochwowo
- 3 x luteina podjezykowo
- 4 x 2mg estrofem

W poniedziałek rano pomiar progesteronu. Mam nadzieję, że ta dawka wystarczy, aby transfer się odbył. Moja prowadząca powiedziała, że najoptymalniejszy poziom do transferu to progesteron w okolicach 30. Nie wiem, to tylko 4 dni brania leków. Nie za mało, aby tak podbić jego poziom?

To podejście jest lepiej prowadzone, bo tylko przez moją prowadząca. Dodatkowo transfer będzie wykonywała Ona sama. Specjalnie przy mnie dzwoniła do lab, aby wpisać Jej nazwisko przy mnie i zarezerwować dla nas gabinet. Może przyniesie mi kobieta szczęście...

Dodatkowo na ostatniej wizycie u Niej wyspowiadałam się ze spotkania u immunologa. Biłam się z myślami czy powiedzieć o tym clexanie, ale w sumie nie chce niczego ukrywać. Jej reakcja była ok. I jak najbardziej powiedziała aby brać clexan. Mimo w sumie braku 100% wskazań medycznych Ona też by mi go radziła brać. Od siebie oprócz wlewu z atosibanu powiedziała, że przepisze mi scopolan, duże dawki magnezu i no spe, ponieważ atosiban nie będzie działał dłużej niż 24-48 godzin, a to może nie wystarczyć.

Od wczoraj w domu jestem sama. Mąż pojechał na weekend do przyjaciela. Chcemy pobyć sami. Musimy się wyciszyć, a przynajmniej ja... Mąż trochę niechętnie wyjeżdżał ale zrozumiał. Ja się po prostu boję. Boję że nie wyjdzie i druga i trzecia ostatnia. Pozostały tylko te 2 zarodki. Wiem, że nie powinnam myśleć negatywnie, ale ja już w głowie mam tylko te negatywne scenariusze. I cała masę planów, po nieudanym transferze, aby czymś zająć głowę... Czasem jest też tak, że łapie się na myślach że może ja wcale nie chce jednak być w ciąży, że to tylko pozory, bo teraz mi wygodnie i podświadomie nie chce tego stracić. No bo taka prawda. Jest mi wygodnie, praca, dom, spełnianie marzeń, pieniądze inwestujemy tylko w siebie i w swoje zachcianki, a nie w pieluchy, kaszki, wózki, smoczki etc Powiem szczerze, że już sama nie wiem. Czy ja faktycznie nie chce być w ciąży i mieć dziecko, czy to tylko moja psycha stara się mnie przygotować na porażke? Już sama siebie w tej materii nie rozumiem.

23 listopada, 11:13

18 dc / 40 cs - 2 kriotransfer

1. Wynik z dzisiaj progesteronu 69 nmol/l. Kurczę sporo. Norma w Novum jest do 75 nmol/l.
2. Dziś mają rozmrażać zarodek.
3. Jutro o 10:20 kroplówka z Atosibanu.
4. Transfer 11:20
5. Wolne jutro i środa. Od czwartku wracam do pracy. Prowadząca upierała się na l4, ale ostatnio bardzo źle to zniosłam. Będę po prostu bardzo, bardzo uważała podczas pracy z pacjentami.

I tyle, albo aż tyle.
‹‹ 2 3 4 5 6
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego