X

Pobierz aplikację OvuFriend

Zwiększ szanse na ciążę!
pobierz mam już apkę [X]
Pamiętniki 🍀 długoooo... terminowa 🍀
Dodaj do ulubionych
‹‹ 3 4 5 6 7

24 lipca 2021, 11:49

Wróciłam!

Wróciłam z urlopu 😁
Urlopu udanego na 100%, bo wszystko co miało się posypać, wszystko co źle mogło się wydarzyć się NIE WYDARZYŁO!!
Dlatego oceniam wyjazd na mocne 10/10

A może jednak jest jakaś rysa? Hmm? Przecież miało się podczas urlopu WSZYSTKO wyjaśnić a nie zadziało się nic. Przecież widziałam cienie na testach, czułam idącą wredotę... Aż w połowie powiedziałam dość (i tak skończył mi się zapas testów, więc wybór miałam żaden). I z tym odpuszczeniem było mi dobrze, no może wahałam się zamawiając drina, ale tylko na sekundę.

Wróciłam do domu z najlepszą myślą, jaka może mi się trafić - a więc co? UDAŁO SIE PRZECIEŻ?! Okresu brak, czuję się świetnie, na ostatnim teście majaczył cień. Teraz tylko szybki test potwierdzający i zaczynamy świętowanie 🎉

Test w nocy po powrocie.
Test z samego rana.
Test, który znowu w życiu oblałam.
Test, który muszę dziś zdać uśmiechając się a w sercu czując tylko pustkę i ból.

Ps. Moje postanowienie urlopowe - zerwać z fatum 37 dnia, więc rozmyślam nad nową nazwą dla pamiętnika

3 sierpnia 2021, 20:40

10 DC
30 cykl starań(!!!)

Świeżo po monitoringu i z planem na 4 podejście do IUI 🤞🏻
Dziś zobaczyłam coś wyjątkowego, dwa pęcherzyki dominujące (15 i 17mm) 💚💚 - endometrium 10mm (poprzednio w dniu inseminacji ledwo 8mm było). Wiem, że może to nie znaczyć nic a może znaczyć dużo - podwójna szansa przy jednym podejściu.

Teraz dalej muszę utrzymać spokój ducha i ciała - za 3 dni
A potem znowu zaczniemy odliczać - zaczniemy mój ulubiony czas w cyklu - gdy wszytko może się zdarzyć.
🍀Bądź🍀

12 sierpnia 2021, 10:28

30 cs
19 dc
6 dpi (4x IUI)

Mam wytrzymać jeszcze tydzień z testowaniem, a zaczyna mnie ono prześladować... Zaczynam się zastanawiać, co to będzie. Z jednej strony te emocje są takie motywujące, bo przecież TO może stać się właśnie teraz - z drugiej strony - czy dam radę jeśli znowu się nie uda?
Sama IUI była spokojna, tzn. ja byłam podczas niej spokojna i jakoś dziwnie zrelaksowana. Może to fakt, że przed samym zabiegiem mieliśmy już wyniki męża, które były znacznie lepsze niż poprzednie dwa podejścia. A może to myśl o pięknym endometrium i aż dwóch pęcherzykach? Podwójna szansa? A może...
Tak niechcący (albo całkowicie i świadomie) nakręcam się. Tak bardzo pragnę, żeby się udało! Jednak nie podchodzę do tego jak do "teraz albo nigdy" a bardziej z wielką nadzieją i przeczuciem? Spokojem?
Za tydzień raczej już będę wiedzieć... 7-8 dni...
Wtedy będę mogła się tu wymądrzać czy moje myśli szły w dobrą stronę...
🍀


18 sierpnia 2021, 20:15

12 dpo
13 po ovi
beta 0,16

Jak się odgrodzić murem od tych 30 cykli i 4 IUI, wiadra łez i niekończącego się żalu...
Mam dość, dlaczego dzisiejsze przeczucie tak bardzo mnie rozczarowało?

Brak mi słów, brak pomysłów, brak tego "a może..."
Jedna wielka BEZNADZIEJA

16 września 2021, 07:29

31 CS
26 DC
3 dpo (?!)

Super, na serio s-u-p-e-r!!
Są takie dni, jak dziś w które wierzę najmniej. A właściwie nie wierzę wcale.
Dziś mam ten dzień, nie widzę w swojej/naszej przyszłości dzieci... Nie umiem sobie wyobrazić pozytywnego testu, rosnącego brzucha i kompletowania wyprawki. Czuję, że to się oddaliło w nieokreśloną przyszłość. W przyszłość nie dla mnie 😞
Piękny maraton przed rozpoczęciem procedury miał nam dać nadzieję na ostatni możliwy naturalny cud. Niestety jak go skończyliśmy z braku sił i wspólnego stwierdzenia (odczucia), że już po owulacji i możemy odetchnąć to sobie dopiero temperatura skoczyła w górę. Starania poszły w las, głęboko... A już myślałam, że jestem dobre 5-7 dpo
Chociaż raz nie mogło być tak jak sobie zaplanowałam?
Chociaż raz nie mogła ta nadzieja trwać trochę dłużej?
Chociaż raz, nie musiałabym żebrać o cień na teście, o piękna temperature, o (cholerka!) Cokolwiek!! Coś co da mi nadzieję na więcej niż przysłowiowe 5 minut.
Czuję, że wyczerpałam swoje pokłady pozytywnego myślenia, zostaje mi poddać się procedurze (która wykluczałam) i liczyć, że może w ten sposób się uda.
A jak nie?
Nawet nie potrafię o tym pomyśleć...

24 września 2021, 08:53

31 CS
34 DC
?? Dpo

No właśnie... To była ta owulacja czy nie? Zdał się na coś nasz maraton czy nie? Ostatnia szansa wykorzystana czy nie?
Czy to normalne, że zaczynam coraz bardziej bać się początku 32 cyklu, bo ten cykl ma być początkiem procedury, tej PROCEDURY o której boję się nadal mówić głośno.
Dzieki dobrej duszyczce z forum zagłębiam się w książki w tym temacie, ale starannie je chowam, żeby czasem nikt "obcy" ich nie znalazł.
Czy mi jest wstyd?
Tak, chyba to właśnie to uczucie. Wstydzę się, że nie potrafię być NORMALNĄ kobieta, która normalnie zachodzi w ciążę, normalnie rodzi... Normalnie...
Zaklepany od zawsze obrazek NORMALNOŚCI jest nie dla mnie, nie dla nas 😔
To jeśli nie jest normalnie to jak jest?

Ech... Już któryś raz mam wrażenie, że już wyczerpałam mój przydział cudów i rzeczy niemożliwych...

11 października 2021, 20:45

32 cykl starań
14 dzień cyklu


I nie wiem co dalej... Tzn. plan jest, spokój duszy chyba już też...

Pojutrze wracam do kliniki i działamy i sprawdzamy i dalej działamy - plan na kolejne dni, tygodnie..
Zaraz zaczynamy procedurę a ja nie mam do końca pojęcia jak ona ma właściwie wyglądać.
Czuję się zagubiona, nieprzygotowana, boję się zmarnowania pieniędzy, boję się zbyt małej diagnostyki,
Shhhit - strach, strach, strach!!! Czy jeszcze kiedyś będą dni kiedy nie będę się bać?

13 października 2021, 20:14

Zaczynamy już na poważnie akcję:

📅Plan:
1. Do 18.10 antykoncepcja
2. Od dzis codziennie (5dni) gonapeptyl - potem co drugi dzień
3. 26.10 - anastezjolog
4. 27.10 - wizyta - oficjalnyn start stymulacji odstawiam acard i wracam do heparyny (0,4)
5. 28.10 - genetyk - badac zarodki czy nie badać?
6. 3.11 - wizyta
7. 5.11 - wizyta
8. ?? - punkcja

Ad. 2 wcześniej mogłam nastawić się psychicznie na robienie zastrzyków z heparyną. Dziś przeżyłam szok, że znowu mnie to czeka i jeszcze spanikowałam przed zrobieniem sobie zastrzyku jak mała dziewczynka 😱
Ad. 4 acard odstawiamy na rzecz heparyny, żeby zapobiec niepotrzebnym krwawieniom
Ad. 5 bardzo poważnie rozważamy czy nie przebadać zarodków i być bardziej świadomym co i jak... Ale... Te koszty rozwalają mózg. Skonsultujemy się i wtedy podejmiemy ostateczna decyzję

Jak dobrze pójdzie, to przed świętami będę miała transfer ✊🏻

Najważniejsze, że jest plan! Jest się czego trzymać, o co walczyć.
Jest nowa energia!

27 października 2021, 20:30

Plan, planem i oczywiście już od początku idzie nie tak jak miało być...
Dziś miałam tu napisać, że zaczęło się, że oficjalnie wystartowaliśmy z procedurą.
A jednak... po 21 dniach antykoncepcji, dwóch tygodniach zastrzyków miałam dziś wizytę, która miała mnie przeprowadzić na drugą stronę mocy - przybliżyć do celu...
Ale... estradiol za wysoki i trzeba go "opanować" - więc do 2.11 będę robić dalej zastrzyki i po nich się okaże czy to tylko niewinny falstart ;)
Mimo wszystko jestem dziś spokojna, Dr chyba wyczuł moją panikę jak powiedział, że przesuwamy start i powiedział, że nie mam się martwić. A ja serio mu uwierzyłam, bo i tak przecież nie mam innego wyjścia, to on jest specjalistą.

NOWY PLAN DZIAŁANIA
27.10 codziennie gonapeptyl
2.11 - wizyta - oficjalny (drugi ;) start stymulacji odstawiam acard i wracam do heparyny (0,4)
8.11 - wizyta
10.11 - wizyta
12.11 - punkcja (?)

Wiadomość wyedytowana przez autora 27 października 2021, 20:33

1 listopada 2021, 07:47

Wczoraj wspomnienie ciąży spadło na mnie jak grom z jasnego nieba... Odwiedzaliśmy cmentarz w pobliskiej miejscowości i wiedzialam, że jest tam grób dzieci nienarodzonych. Odwiedziliśmy groby rodzinne i poszliśmy właśnie do TEGO grobu, gdzie stało tyle zniczy (a nie jest on malutki), że ciężko było postawić kolejny...

I wtedy pękłam... Chyba pierwszy raz pozwoliłam sobie przeżyć coś na kształt pożegnania (pogrzebu) i uświadomienia, że ta ciąża była na prawdę, że to dziecko było, że sobie tego nie wmowilismy. Pierwszy raz zapaliłam dla niego świeczkę, dla mojego dziecka 😢
I wczoraj bardzo mocno poczułam, że nasz Aniołek w niebie jest z nami...

7 listopada 2021, 18:06

Kolejna wizyta w klinice niestety nie oznaczała dla mnie początku stymulacji - jeden uparty pęcherzyk rósł sobie dalej i wykluczył ten cykl na dobre. Dostałam na 10 luteinę, czekam na okres i zaraz podchodzimy do stymulacji - chyba, że mój organizm znowu się zbuntuje i wymyśli jakąś nową historię... Pozostaje mi czekać, nieustannie odliczać kolejne dni i nastawiać się na wszystkie możliwości..
No właśnie - możliwości - jakie są? Jakie scenariusze mogą się pojawić?
Oczywiście ten najlepszy jest stworzony na 100% idealnie, piękna stymulacja, 3 zarodki 3 idealne ciąże, 3 dzieci (jeju to już nawet tu brzmi jak film albo bajka - niemożliwe do spełnienia)
Liczę się z tym, że coś może pójść nie tak, liczę się z tym, że może być mało zarodków. Nieudany transfer lub udany tylko na chwilę (ta myśl najbardziej mnie przeraża)
Boję się, że znowu uwierzę w cud a on szybko odejdzie...
I jest jeszcze jedna wersja, najgorsza, albo inaczej - taka, o której w zeszłym roku nie byłam nawet w stanie pomyśleć - brak dzieci... A teraz mówię o tym na głos i oswajam się.
Wolę się przygotować na każdą z "opcji" ale dziś już wiem, że nie będziemy się zarzynać, żeby za każdą cenę osiągnąć cel.
To co przeszliśmy do tej pory - 3 lata (jeju zaraz możemy "świętować" rocznicę) zabrały nam bardzo dużo, ale skłamię jeśli powiem, że nic w tym czasie nie zyskaliśmy.
Wzbogaciliśmy się o relację, na której najbardziej mi zależy. Mimo wypalenia długoterminowymi staraniami jesteśmy w tym oboje, stoimy trzymając się za ręce - razem w przyszłość.

Mimo wszystko chciałabym za rok przeczytać właśnie ten wpis, w międzyczasie tuląc swoje dziecko w ramionach ✊

17 listopada 2021, 17:17

3 LATA

Piękna rocznica, piękne dni i miesiące razem ❤️, ale...

No właśnie ALE...
Ale, które zabiera nam radość, życia
Ale, które uczy nas bezgranicznej cierpliwości
Ale, o którym nie chce się nam już mówić, albo jeszcze nie chcemy poruszać tego tematu
Ale... Głupie, niesprawiedliwe, niekończące się, wpływające na każdy dzień, tydzień i miesiąc.

Te 3 lata scementowały nas jak tylko moglibyśmy soboe zamarzyć, jednak jakim kosztem?
Po takim czasie mam w głowie tylko jedno pytanie: Czy my potrafimy inaczej, niestarając się?

6 grudnia 2021, 10:40

Wpis NR 100!!
Siedzę i czekam na telefon...
Dziś mam się dowiedzieć ile mamy zarodków i co się działo przez weekend...
Po punkcji czułam się wyjątkowo dobrze, znieczulenie zniosłam super (ostatnie razy przez kilka dni byłam nie do życia), jedyny dyskomfort jaki odczuwałam, to tak jakbym miała dostać okres stulecia ;)
Cały czwartek odpoczywałam z piękną myślą o 12 prawidłowych komórkach (z 17 pobranych). 6 oocytów poszło do mrożenia a 6 do zapłodnienia.
W piątek z samego rana dzwonił doktor, bardzo zadowolony powiedział, że już 4 się zapłodniły i czekamy co dalej...
Więc czekam...
Weekend na szczęście miałam zaplanowany na maxa i czas minął bez zastanawiania się za dużo. jedynie wieczorami razem z mężem zastanawialiśmy się co tam u naszych "bobasów"

A teraz... już byś mógł zadzwonić, przekazać dobre wieści, żebym mogła przygotować się na jutro na odbiór pierwszego z bobasów ;)

Wiadomość wyedytowana przez autora 6 grudnia 2021, 10:43

9 grudnia 2021, 11:46

Nie będzie transferu w 2021.
Nie będę testować w tym roku...

Na przyszły rok zostaje nam tylko/aż jeden zarodek, za to dobrej klasy (4.1.1) - mocarz - na którego stawiamy wszystko.

Nie lubię nie mieć innych szans, przeraża mnie myśl, że jest on sam 😟
A ja się bałam, że będzie ich więcej niż 4 - serio pomyślałam czy damy radę z taką ilością dzieci...
Teraz mam czas uzupełnić szczepienie, doprowadzić organizm do porządku po punkcji. Jeden cykl mam przymusowy odpoczynek i w kolejnym ponownie zgłaszam się do kliniki... Znając przygody z moimi cyklami będzie to początek lutego!!!

15 grudnia 2021, 10:00

#żalpost :(
Czuję się bezradna, jakbym stała obok życia.
Ciąże dziewczyn zasuwają jakby tydzień trwał jeden dzień, a u mnie dalej nic.
Trochę odpoczywam od forum, bo czuję, ze nie mam nic do powiedzenia...
Sama stymulacja, odliczanie i kontrole wprowadziły mnie na nowo w wir starań a teraz to wszystko zniknęło...
Jedyne, co teraz odliczam to czas, żeby pojawił się nareszcie okres i zniesiona zostanie "kwarantanna" na męża ;) oczywiście w głowi już z tyłu pojawia się myśl, ze są szanse żeby w tym cyklu "odpoczynku" coś udało się wyczarować, ale sama z siebie się już śmieję, bo z jakiej okazji po 34 cyklach nagle by miało zaskoczyć, skoro nawet przy inV z 6 szans dana nam jest tylko jedna próba?
Głupia jesteś niepłodność, robisz z ludzi naiwnych głupków i zabijasz marzenia!

19 grudnia 2021, 20:03

Odetchnęłam...

Nie, nadla czuję złość na to, co się dzieje a właściwie co się NIE-DZIEJE, ale chyba klimat świąt zaczął mi się udzielać.
Wczoraj miało miejsce, ważne dla mnie wydarzenie. Dla mnie jako człowieka, człowieka wierzącego - przystąpiłam do spowiedzi - najcięższej od wielu lat, spowiedzi w której musiałam wyznać, że moja miłość, że moje pragnienia, że droga którą nam została to błąd i grzech. Bardzo dużo nerwów mnie to kosztowało, przygotowywałam się tydzień, czułam się tak jak przed rozmową z rodzicami kiedy mówiłam im o inV.
I wiecie co się stało, ksiądz delikatnie "zignorował" moje wyznanie, a mówiąc o pokucie powiedział tylko "teraz po tylu latach Bóg będzie Wam tylko błogosławił". Bardzo potrzebowałam takich słów, mimo że nastawiałam się na dużą krytykę, a tu takie coś....
I poczułam ulgę, teraz wiem, że mogę być spokojna i w zgodzie ze sobą i w to co wierzę podjąć walkę o rok 2022! Zacne grono ciężarówek się szykuje a i team Mamuśki 2022 mają świetna ekipę i dziś całym sercem pragnę jak najszybciej dołączyć do pierwszej ekipy i po 9m-cach do drugiej ✊🏻

Ps. Powoli rozkręca się okres... Uff.... Boję się, że będzie kosmiczny ale cieszę się, że będę miała go za sobą w święta... I nareszcie minie zakaz "na męża" 🔥❤️🔥

24 grudnia 2021, 14:54

🎄🎄🎄
Dziewczyny!
Dziś na spokojnie, mimo, że wiem jak trudno jest kolejny raz samemu stroić choinkę, samemu dekorować pierniczki, czuć bardziej niż zawsze brak tych małych rączek 💔

Dziś niech będzie nam dobrze, tak jak jest. Niech będzie n przyjmie z najbliższymi bez rozmyślań, jakby mogło być.
Dziś doceńmy to, co mamy, całym sercem ❤️

Życzę tego Wam i sobie! Wesołych, prawdziwych Świat 🎄

16 stycznia, 12:05

Po co sobie to robię?

Oczywiście, zrobiłam test. Wczoraj i dziś.
Wczoraj jakby coś majaczyło, dziś ewidentnie bez cienia.

Muszę się psychicznie nastawić na zbliżający się transferze ale boje się go bardziej... Mogłoby się wydarzyć "to coś", jeszcze jeden cud...
Proszę o wiele?

19 stycznia, 10:15

35 cykl starań - Czas start!

Zmarwienia i zły humor zniknęly zaraz z pojawieniem się malpiszony. Wstąpiła dziś we mnie nowa energia 🔋i zamierzam ją dobrze wykorzystać 💪🏻
Jutro spotyk.sie z doktorkiem i zobaczymy co dalej. Początkowe ustalenia co do transferu mówiły o cyklu naturalnym.

Nowe postanowienia:
1. Przestanę martwić się na zapas
2. Co ma być, to będzie
3. Robię wszystko na co mam wpływ

25 stycznia, 19:43

Jak grom z jasnego nieba...
Zaczęli starania rok po nas... Mają roczne bobo a teraz... "UPS zapomnieliśmy wam powiedzieć, to juz 14 tydzień!"
Para, która jak zaczynała się starać, to nie wiedziała co to owulacja i o co z nią chodzi. Dziewczyna, która robi wszystko, żeby nie spędzać czasu z dzieckiem...

Domyślam się, że to się zdarzy prędzej czy później... Ale znowu boli, bo to tak blisko nas... To już 3 ciąża w tym roku wśród najbliższych, 3 bruszek który będzie się zaokrąglał nie u mnie...

Chciałam być twarda...

EDIT: stan ciąż w najbliższym otoczeniu:
- I.2022 - 3(!)
- II.2022 - 7(!!!)
- III.2022 - 1 nowa ciąża - ale wyczekiwana, za którą mocno trzymam kciuki
- IV.2022 - 2 :) 🍀

Wiadomość wyedytowana przez autora 24 kwietnia, 21:42

‹‹ 3 4 5 6 7