Pamiętniki 🍀 długoooo... terminowa 🍀
Dodaj do ulubionych
1 2 3 4 5

12 lipca, 10:52

Dziś inny wpis, nie o mnie... no a może jednak trochę o mnie?

Są takie dni/ tygodnie, w których dzieje się magia, ten moment w którym nie ma przeciwności losu nie do zwyciężenia, w którym jest kosmiczna energia dająca sobie radę z wszystkim z czym walczymy od miesięcy i lat.
I tego właśnie dziś doświadczam - prawdziwe i realne szczęście i... NADZIEJA!!!
Dziewczyny, wiem, że Wy wiecie, że myślę o WAS!!
Dziś wchodząc na ovf mogę podać najlepsze dane statystyczne - wszystkie przyjaciółki, które mają udostępniony wykres SĄ W CIĄŻY i to jest przepiękne
I właśnie te chwile dają tego kopa, motywację i prawdziwe szczere wzruszenie!!!
Ocierając łezkę (albo i wiadro łez) staję się spokojniejsza, bo cholerka idzie tego dokonać? Idzie!!!!
A My, które jeszcze czekamy, walczymy i upadamy, My którym już tak często brak sił i ochoty, My które powoli godzimy się z porażką możemy odczuć TĄ POZYTYWNĄ ENERGIĘ i przepiękne uczucie nadziei <3
Dziś wiem, że nie chcę się poddać. Chcę zobaczyć piękne dwie krechy, chcę porównywać idealny przyrost bety, chcę usłyszeć serduszko i poczuć ruchy i martwić się o rozstępy i czy zdążę z wyprawką.
CHCĘ!!!
ps. i niezmiennie mocno zaciskam kciuki za NAS WSZYSTKIE!!!

24 lipca, 11:49

Wróciłam!

Wróciłam z urlopu 😁
Urlopu udanego na 100%, bo wszystko co miało się posypać, wszystko co źle mogło się wydarzyć się NIE WYDARZYŁO!!
Dlatego oceniam wyjazd na mocne 10/10

A może jednak jest jakaś rysa? Hmm? Przecież miało się podczas urlopu WSZYSTKO wyjaśnić a nie zadziało się nic. Przecież widziałam cienie na testach, czułam idącą wredotę... Aż w połowie powiedziałam dość (i tak skończył mi się zapas testów, więc wybór miałam żaden). I z tym odpuszczeniem było mi dobrze, no może wahałam się zamawiając drina, ale tylko na sekundę.

Wróciłam do domu z najlepszą myślą, jaka może mi się trafić - a więc co? UDAŁO SIE PRZECIEŻ?! Okresu brak, czuję się świetnie, na ostatnim teście majaczył cień. Teraz tylko szybki test potwierdzający i zaczynamy świętowanie 🎉

Test w nocy po powrocie.
Test z samego rana.
Test, który znowu w życiu oblałam.
Test, który muszę dziś zdać uśmiechając się a w sercu czując tylko pustkę i ból.

Ps. Moje postanowienie urlopowe - zerwać z fatum 37 dnia, więc rozmyślam nad nową nazwą dla pamiętnika

3 sierpnia, 20:40

10 DC
30 cykl starań(!!!)

Świeżo po monitoringu i z planem na 4 podejście do IUI 🤞🏻
Dziś zobaczyłam coś wyjątkowego, dwa pęcherzyki dominujące (15 i 17mm) 💚💚 - endometrium 10mm (poprzednio w dniu inseminacji ledwo 8mm było). Wiem, że może to nie znaczyć nic a może znaczyć dużo - podwójna szansa przy jednym podejściu.

Teraz dalej muszę utrzymać spokój ducha i ciała - za 3 dni
A potem znowu zaczniemy odliczać - zaczniemy mój ulubiony czas w cyklu - gdy wszytko może się zdarzyć.
🍀Bądź🍀

12 sierpnia, 10:28

30 cs
19 dc
6 dpi (4x IUI)

Mam wytrzymać jeszcze tydzień z testowaniem, a zaczyna mnie ono prześladować... Zaczynam się zastanawiać, co to będzie. Z jednej strony te emocje są takie motywujące, bo przecież TO może stać się właśnie teraz - z drugiej strony - czy dam radę jeśli znowu się nie uda?
Sama IUI była spokojna, tzn. ja byłam podczas niej spokojna i jakoś dziwnie zrelaksowana. Może to fakt, że przed samym zabiegiem mieliśmy już wyniki męża, które były znacznie lepsze niż poprzednie dwa podejścia. A może to myśl o pięknym endometrium i aż dwóch pęcherzykach? Podwójna szansa? A może...
Tak niechcący (albo całkowicie i świadomie) nakręcam się. Tak bardzo pragnę, żeby się udało! Jednak nie podchodzę do tego jak do "teraz albo nigdy" a bardziej z wielką nadzieją i przeczuciem? Spokojem?
Za tydzień raczej już będę wiedzieć... 7-8 dni...
Wtedy będę mogła się tu wymądrzać czy moje myśli szły w dobrą stronę...
🍀


18 sierpnia, 20:15

12 dpo
13 po ovi
beta 0,16

Jak się odgrodzić murem od tych 30 cykli i 4 IUI, wiadra łez i niekończącego się żalu...
Mam dość, dlaczego dzisiejsze przeczucie tak bardzo mnie rozczarowało?

Brak mi słów, brak pomysłów, brak tego "a może..."
Jedna wielka BEZNADZIEJA

16 września, 07:29

31 CS
26 DC
3 dpo (?!)

Super, na serio s-u-p-e-r!!
Są takie dni, jak dziś w które wierzę najmniej. A właściwie nie wierzę wcale.
Dziś mam ten dzień, nie widzę w swojej/naszej przyszłości dzieci... Nie umiem sobie wyobrazić pozytywnego testu, rosnącego brzucha i kompletowania wyprawki. Czuję, że to się oddaliło w nieokreśloną przyszłość. W przyszłość nie dla mnie 😞
Piękny maraton przed rozpoczęciem procedury miał nam dać nadzieję na ostatni możliwy naturalny cud. Niestety jak go skończyliśmy z braku sił i wspólnego stwierdzenia (odczucia), że już po owulacji i możemy odetchnąć to sobie dopiero temperatura skoczyła w górę. Starania poszły w las, głęboko... A już myślałam, że jestem dobre 5-7 dpo
Chociaż raz nie mogło być tak jak sobie zaplanowałam?
Chociaż raz nie mogła ta nadzieja trwać trochę dłużej?
Chociaż raz, nie musiałabym żebrać o cień na teście, o piękna temperature, o (cholerka!) Cokolwiek!! Coś co da mi nadzieję na więcej niż przysłowiowe 5 minut.
Czuję, że wyczerpałam swoje pokłady pozytywnego myślenia, zostaje mi poddać się procedurze (która wykluczałam) i liczyć, że może w ten sposób się uda.
A jak nie?
Nawet nie potrafię o tym pomyśleć...

24 września, 08:53

31 CS
34 DC
?? Dpo

No właśnie... To była ta owulacja czy nie? Zdał się na coś nasz maraton czy nie? Ostatnia szansa wykorzystana czy nie?
Czy to normalne, że zaczynam coraz bardziej bać się początku 32 cyklu, bo ten cykl ma być początkiem procedury, tej PROCEDURY o której boję się nadal mówić głośno.
Dzieki dobrej duszyczce z forum zagłębiam się w książki w tym temacie, ale starannie je chowam, żeby czasem nikt "obcy" ich nie znalazł.
Czy mi jest wstyd?
Tak, chyba to właśnie to uczucie. Wstydzę się, że nie potrafię być NORMALNĄ kobieta, która normalnie zachodzi w ciążę, normalnie rodzi... Normalnie...
Zaklepany od zawsze obrazek NORMALNOŚCI jest nie dla mnie, nie dla nas 😔
To jeśli nie jest normalnie to jak jest?

Ech... Już któryś raz mam wrażenie, że już wyczerpałam mój przydział cudów i rzeczy niemożliwych...

11 października, 20:45

32 cykl starań
14 dzień cyklu


I nie wiem co dalej... Tzn. plan jest, spokój duszy chyba już też...

Pojutrze wracam do kliniki i działamy i sprawdzamy i dalej działamy - plan na kolejne dni, tygodnie..
Zaraz zaczynamy procedurę a ja nie mam do końca pojęcia jak ona ma właściwie wyglądać.
Czuję się zagubiona, nieprzygotowana, boję się zmarnowania pieniędzy, boję się zbyt małej diagnostyki,
Shhhit - strach, strach, strach!!! Czy jeszcze kiedyś będą dni kiedy nie będę się bać?

13 października, 20:14

Zaczynamy już na poważnie akcję:

📅Plan:
1. Do 18.10 antykoncepcja
2. Od dzis codziennie (5dni) gonapeptyl - potem co drugi dzień
3. 26.10 - anastezjolog
4. 27.10 - wizyta - oficjalnyn start stymulacji odstawiam acard i wracam do heparyny (0,4)
5. 28.10 - genetyk - badac zarodki czy nie badać?
6. 3.11 - wizyta
7. 5.11 - wizyta
8. ?? - punkcja

Ad. 2 wcześniej mogłam nastawić się psychicznie na robienie zastrzyków z heparyną. Dziś przeżyłam szok, że znowu mnie to czeka i jeszcze spanikowałam przed zrobieniem sobie zastrzyku jak mała dziewczynka 😱
Ad. 4 acard odstawiamy na rzecz heparyny, żeby zapobiec niepotrzebnym krwawieniom
Ad. 5 bardzo poważnie rozważamy czy nie przebadać zarodków i być bardziej świadomym co i jak... Ale... Te koszty rozwalają mózg. Skonsultujemy się i wtedy podejmiemy ostateczna decyzję

Jak dobrze pójdzie, to przed świętami będę miała transfer ✊🏻

Najważniejsze, że jest plan! Jest się czego trzymać, o co walczyć.
Jest nowa energia!
1 2 3 4 5
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego