Pamiętniki Dodatnie ANA i koncentracja plemników niepozwalająca na zbadanie ich morfologii
Dodaj do ulubionych
1 2 3 4

27 lutego, 12:49

Spadnę chyba z krzesła ze szczęścia!

Wizyta w Poradni Genetycznej 12 marca!!! Ponad miesiąc wcześniej niż miała być :) Zadzwonili z poradni z propozycją wcześniejszego terminu :) Yuppi! Helicobacter pylori w trakcie leczenia. Rezonans magnetyczny w trakcie umawiania. Czyli idziemy do przodu :) ależ mam dobry dzień i tą dobrą energię po światłowodach rozsyłam Wszystkim OvuFriendsom :)

4 marca, 20:25

Czwarta strona pamiętnika. Nie przypuszczałam, że tak to zejdzie.
Marzec i nadejście wiosny jakoś przyśpieszył i tak też w naszych staraniach to wygląda. Wcześniej pisałam, że przełożono nam o ponad miesiąc wcześniej wizytę w Poradni Genetycznej. A w piątek Mężuś dostał smsa, że wizytę u lekarza ma w poniedziałek (czyli dziś), a nie w piątek :) szybko trzeba było zrobić badania hormonów.

Wyniki:
estradiol: 74,17 (spadł w porównaniu z tym sprzed 2 tygodni o 20,87%, ale nadal przekracza normę męską, która jest do 44)
progesteron: 0,25 (spadł w porównaniu z tym sprzed 2 tygodni o 34,21%, ale nadal przekracza normę męską, która jest do 0,2)
testosteron: 9,1 (spadł w porównaniu z tym sprzed 2 tygodni o 18,75%, mieści się w górnej granicy normy do 9,23).

Także teges, także ten.

Lekarz na wizycie powiedział, że: zareagował dobrze na zaproponowane leczenie. FSH sprzed 2 tygodni przekracza normę, ale w ocenie lekarza, wynika to z tego, że organizm sam próbuje się wyregulować. Estradiol i progesteron spadają wolno, ale niektórzy tak mają i to jest ok. Testosteron zapewne jeszcze troszkę spadnie, ale nie powinien wrócić do poziomu startowego (około 2 jednostki). Mężuś pogadał też na temat ewentualnego rezonansu - zdaniem lekarza, na razie nie jest to konieczne, ale gdyby Mężuś się uparł, to proszę bardzo. Skoro jest reakcja na leczenie, to nie ma guza. No i ciekawostka w kwestii helicobacter pylori i przeciwciał przeciwplemnikowych. Lekarz powiedział, że helicobacter powoduje przeciwciała przeciwplemnikowe u 3% kobiet oraz u 6-7% mężczyzn. Jego zdaniem powoduje on powstawanie przeciwciał przeciwplemnikowych z komórek NK wtedy, gdy plemników jest mało. Komórki NK nie potrafią w takiej sytuacji rozróżnić, czy mają do czynienia z plemnikiem czy helicobacterem. Natomiast, gdy plemników jest dużo, potrafią rozróżnić i nie powodują powstawania przeciwciał przeciwplemnikowych, tylko przeciwciała przeciwko helicobacter. W ocenie lekarza, Mężuś powinien sprawdzić czy po kuracji hormonalnej produkcja plemników ruszyła. Jak ruszyła - nie przejmować się helicobacter. Jeśli nie ruszyła - przejąć się helicobacter i wyleczyć, bo leczenie antybiotykami jest mniej obciążające niż leczenie sterydami. My akurat i tak jesteśmy w trakcie leczenia helicobacter, to była raczej rozmowa - z czego to gówno wynika. I działanie nowych specyfików na helicobacter nie powoduje niszczenia plemników, ale powoduje, że składniki odżywcze, z których się one budują nie wnikają w ciało i plemniki nie mają z czego się zbudować.

Kontynuacja leczenia w zmniejszonej dawce, przełom marca/kwietnia badanie nasienia. Po badaniu nasienia i hormonów - wizyta u lekarza.

Ja czekam na @. Myślałam sobie, że może nie przyjdzie, może się udało. Ale dziś już czułam brzuch. Tak [email protected] czułam brzuch. Zobaczymy. Teraz jak biorę antybiotyki to może nawet lepiej byłoby gdyby się nie udało.
Jeśli @ przyjdzie: monitoring pomałpowy.

Z życia pozastaraniowego: złożyliśmy projekt na wstawienie okien i wykonanie stropu w Urzędzie Miejskim- przerabiamy strych na lokal mieszkalny. Czekamy na decyzję, a w międzyczasie czytamy o oknach. Plus Mężuś od tygodnia jest na diecie dr Dąbrowskiej - na schudnięcie i utrzymanie w ryzach cholesterolu. Wstępnie chciał iść na 2 tygodnie, żeby jednak 40-dniową dietą nie robić dodatkowego zamieszkania hormonom. Na wadze nic się nie zmieniło, ale widoczne jest (nie zmierzyliśmy na początku) w obwodzie talii i brzucha. Żałujemy bardzo, że nie mamy porównania z tym, jak wyglądały te obwody przed tygodniem. W zakresie sportu - ponieważ dotychczasowe treningi na siłowni i w domu nie przyniosły rezultatu w postaci utraty wagi i w miarę szybkiej poprawy sylwetki (różnica była zauważalna, ale dla Mężusia za mało), to wrócił miesiąc temu do uprawiania sportów walki. A mi po miesiącu wspinania tyłek się poprawił, łydki nabrały kształtów, siły w rękach przybyło (nie na tyle, by samodzielnie słoiki odkręcać ;P), nawet, jak to Mężuś stwierdził z przemiłym wyrazem zaskoczenia na twarzy - boki piersi się ujędrniły :D Szanowna Lożo Szyderców - proszę się nie śmiać, mi raczej nie ma co wisieć, za chuda jestem na takie rzeczy, a pączki z Tłustego Czwartku nie poszły w cycki, i jak się okazało można było co nieco poprawić ;) na jogę w dalszym ciągu śmigam - w ramach relaksu, rozciągania, poznawania ludzi, nauki spokoju. Te "ciężarówki", od których to miałam się pozarażać ciążą - cóż została utworzona dla nich odrębna grupa. Liczę na szybkie dołączenie do tej grupy.

4 marca, 20:25

2 dc, 17 cs świadomie (śluz, tempka, diagnozy, leczenie), a około 33 - 35 cs ze zdaniem się na los.

Drogie Dziecko Niepoczęte!

Proszę Cię, wybierz Nas, byśmy mogli być Twoimi Rodzicami. To będzie dla nas zaszczyt móc pokazywać Ci świat i kochać bezwarunkowo. Ten czas czekania na Ciebie sprawił, że jesteśmy odrobinę lepszymi ludźmi. Bardziej o siebie dbamy, bardziej dbamy o ludzi wokół nas, bo wiemy, jakie to jest szczęście być na świecie. Jesteśmy bardziej cierpliwi i uczymy się kochać bezwarunkowo. Powiem Ci coś w sekrecie: znalazłam Ci naprawdę fajnego Tatę. Nie masz się o co niepokoić. On sam jeszcze tego nie wie i chyba nie czuje, ale taki Tata, jakiego z niego uczynisz, to skarb. Ma niesamowity potencjał. Świetną pamięć do wszystkiego, co przeczytał. Talent do opowiadania. Ciepłe dłonie do tulenia i dawania Ci bezpieczeństwa. A na rękach takie przyjemne włoski. I wiesz, jak się nie ogoli codziennie, to ma taki lekko drapiący zarost. Jak będzie Cię z tym zarostem całował, to z pewnością będziesz czuł, że to Tata. Uwierz mi, nie da się tego pomylić z czymkolwiek innym. Jest bardzo ciepłym i wrażliwym Człowiekiem. Och, oczywiście, ma swoje wady, bo kto ich nie ma. Ale jego ciepło i wrażliwość zdecydowanie wygrywają. Poza tym robi świetną jajecznicę. On lubi taką mocno ściętą, śmieję się, że je taki "beton", ja wolę delikatnie płynną. I wiesz On zawsze tak zakombinuje, że dla mnie jest płynna, a dla Niego "beton". Jeśli więc obawiasz się, że nie będziesz miał/miała dobrej jajecznicy i dlatego nie chcesz Nas Sobą obdarować, to uwierz mi będzie co jeść. Kaszę z miętą poznałam właśnie dzięki Niemu. Jeśli zdecydowałeś się być Dziewczynką, a nie Chłopcem (znasz tą bzdurę: posadź drzewo, zbuduj dom, stwórz Syna), to uwierz mi, On tego chce. Chciałby mieć swoją Księżniczkę i pokazywać jej świat. Chłopcem też możesz być. Jeśli boisz się, że nie spełnisz Jego lub moich wymagań - uwierz mi, nie masz czego się obawiać. Bądź po prostu. Tęsknimy szalenie.

Wiadomość wyedytowana przez autora 7 marca, 08:24

13 marca, 10:02

8 dc, na monitoringu owulka trzeci raz z rzędu z prawego jajnika. Niby się tak czasem zdarza, ale dlaczego? Czy to objaw jakiegoś schorzenia? Naprodoktorek stwierdził, że zazwyczaj tak jest, jak pacjentka jest po laparoskopii lub innych zabiegach, albo jeden jajnik jest usunięty, to wtedy drugi przejmuje funkcje obu. W prawym dwa jajeczka, oba po 15 mm, przy czym jeden jest delikatnie zdeformowany. W lewym jest kilka około 7 mm, czyli nie ruszyły do wzrostu. Endometrium 1 fazy, grubość 6,1 mm. Poprosiłam o to, żeby sprawdził mi, czy widać śluz w środku. Był zaskoczony, że wiem, że to można zrobić, choć nie jest to rutynowe. A ja, jako osoba mająca malutkie ilości śluzu, wyczytałam o tym, na jakimś ovufriendowym wątku.

Naprodoktorkowi urodziło się piąte dziecko. Ma na oko 40 lat. Mojemu Szefowi na przełomie marca/kwietnia urodzi się trzecie dziecko. Ma około 43 - 45 lat. Ehhhh. Przestałam zaglądać w wątki ogólne, bo często można tam znaleźć - staramy się o drugiego maluszka, trzeciego, czwartego. Przerasta mnie to. Po co sobie dodawać problem? Nie zaglądam, udaję, że takich nie ma. Lepiej mi z tym, a przynajmniej nie gorzej.

Ale, ale w tym cyklu nie mogę narzekać na śluz. Śluzu jest więcej, jest częściej widoczny. Leki wykrztuśne biorę nie od ostatniego dnia miesiączki, jak zalecił naprodoktorek, nie od 5 dc jak w poprzednim cyklu testowałam, a od 1 dc. 1 dc - 1 tabletka musująca, od 2 dc do 6 dc po 2 tabletki, a od wczoraj 3 tabletki musujące. Do tego reszta arsenału bez zmian. Możliwe, że wyleczenie helicobacter też dało jakiś efekt??? Albo niedzielny kryzys. A w zasadzie sposób jego zażegnania. Oczywiście był to kolejny kryzys staraniowy. Bo dieta trzymana od 9 miesięcy nic nie daje (nietolerancje pokarmowe), bo przecież o siebie dbam, bo przecież Mężuś o siebie dba i mam taaaaaaakąąąąąą wielkąąąąą ochotę na pizzę na pszenicznym spodzie z dużą ilością żółtego sera z warzywami z mojej ulubionej pizzerii i piwo, a przecież tyyyyleee już nie piję alkoholu. Wobec siebie zachowuję się jak żandarm i super dużo od siebie wymagam. Mężuś zaproponował, że pojedzie na stację paliw po paczkę chipsów i piwka. Wrócił. Z paczką chipsów, 4 butelkami piwa i pizzą. Z mojej ulubionej pizzerii, z dodatkami takimi jak lubię. Na grubym cieście. Wpierdzieliłam bez zastanowienia 3 kawałki. Tak, uszy mi się trzęsły, tak, pszenica spowodowała wzdęcie. Wypiłam butelkę sommersby jagodowego. I się ululałam. Szczęście. Delikatny promyk radości. Dopiero przy chipsach pomyślałam sobie, że to tak strasznie słone i niezdrowe, bo pewnie na oleju palmowym. Na szczęście nie przeszkodziło mi to w ich chrupaniu. Mam więc też teorię, że pizza pomaga w produkcji śluzu na odpowiednim poziomie :) i tego się trzymam.

Z dobrych rzeczy: prawdopodobnie miałam stan zapalny endometrium. Stan zapalny endometrium objawia się brązowymi plamieniami (tak jak endomenda oraz niski progesteron, ale prog jest raczej w normie, nie wiem, co z endomendą, nie miałam laparoskopii). Ja takie miałam, czasem na początku cyklu, czasem na końcu cyklu, ale w każdym cyklu troszkę było, 1-2 dni. Leczy się to metronidazolem podawanym w II fazie cyklu, gdy endometrium rośnie. Metronizadolem leczy się też helicobacter pylori. U mnie się tak złożyło, że leczenie helicobacter zaczęłam w drugiej fazie cyklu. I kurka nie wiem, czy to jest możliwe, ale teraz miałam zupełnie czysty okres, ciemnoczerwony, czerwony, nie było nic, absolutnie nic brązowego.

Wizytę u genetyka odwołali. Genetyk zachorzał. Mają dzwonić z nowym, możliwie szybkim terminem, jak genetyk wróci do pracy. Immunolog w maju. Tydzień po owulce badania progesteronu, estradiolu, powtórzę nietolerancje pokarmowe, może niektóre już sobie poszły hen daleko ode mnie i zrobię kilka badań pod kątem immunologii, może sprawdzę poziom ASA po leczeniu helicobacter. Przełom marca/kwietnia powtórne badania nasienia i hormonów Mężusia, powtórka ASA, początek kwietnia wizyta u urologa i naprodoktorka, w zależności od wyników i tych wizyt, kwiecień/maj wizyta w klinice.

Pozastaraniowo: będziemy pisać wniosek o odstępstwo budowlane, żebyśmy mogli wstawić okno w naszą przyszłą sypialnię. Początek kwietnia wypad w góry na 2-3 dni, dalej moje szkolenie niedaleko Mężusia pracy, także odpoczynek służbowy (ugotowane jest, sprzątać nie trzeba, zmywać nie trzeba, można ponarzekać na te same zawodowe problemy), majówka - Alpy, a potem Mężuś stwierdził, że chce zobaczyć piramidy, długi weekend w czerwcu wyjazd w Sokoliki :)

Jest dennie, bo jest i nie ma co się oszukiwać, ale staramy się nie stracić siebie.

15 marca, 14:04

10 dc, monitoring:

Jajeczko 1,7 cm, endometrium I fazy: 7,8 mm. Śluz obecny. Nawet na zewnątrz. W poprzednim miesiącu takie endo miałam w 12 dc po pęknięciu jajeczka wielkości około 2 cm. W tym cyklu rzeczy, które zmieniłam to ilość i start przyjmowania leków wykrztuśnych (śluz), start picia soku z aloesu od 1 dc (śluz) i garść płatków migdałów od 6 dc codziennie (endo). I jest lepiej :)

A z ciekawych faktów, wartych zapamiętania: podczas wczorajszej współpracy serduszkowej wyszła nam taka fajna, zupełnie nowa i przyjemna pozycja, że wow. Strasznie byłam i jestem z nas dumna i nie wiem, czy to zasługa jogi, czy w ogóle mojego powrotu do regularnego wysiłku fizycznego. Nie wiem, polecam szczerze :D

18 marca, 10:09

Ponarzekam trochę. Próbowałam się umówić na konkretną datę do immunologa (prywatnie), bo zapisy na maj mieli przyjmować od dziś. O godzinie 8:30 nie było już miejsc, na czerwiec brak grafiku. Mężuś zapisał mnie do innego immunologa na 29 maja. A ja do tego konkretnego będę próbować zapisywać się w innej klinice około 22 marca.

Owulka była na 99,9% w sobotę. Tak mnie napitalał jajnik, że szok. Wczoraj w nocy za to obudził mnie ból podbrzusza i zalewająca fala gorąca. Mężuś zaordynował nospę fortę i wietrzenie sypialni. Na szczęście przeszło, jutro idę do internisty, może są jakieś pasożyty, które do tej pory nie wyszły mi w żadnym badaniu i trzeba to przeleczyć. Nie mam już pomysłu. A tych pasożytów uczepiłam się do tego stopnia, że dziś mi się śniły, normalnie śniły mi się różne robaczki z oczkami i uśmichami, sterczącymi nosami lub uszami. Ot takie tam wymysły sfisiowanej Krąsi.

A. Wyleczenie helicobacter pylori oraz prawdopodobnie stanu zapalnego endometrium wpłynęło super na mój śluz i mcs. W poprzednim cyklu mcs to było 2,67, w tym 9,66. I jeszcze jedna informacja: wczoraj popołudniu wyleciał ze mnie biały, gumowaty, bardzo gęsty niczym delikatnie zeschnięty klej, śluz. Pierwszy raz taki miałam, nie wiem, co to znaczy, z pewnością było już po owu. Przestraszyłam się tego, oprócz niego miałam 2 razy rozciągliwy, w bardzo małej ilości, ale zawsze i to dziwadło.

Zastanawiam się czy iść jutro na monitoring, żeby zobaczyć, czy wszystko jest w porządku. Będę 3 dni po owulacji i nie wiem czy jest sens coś oglądać, czy nie ma sensu.

18 marca, 15:26

Poniedziałki nie należą do najlepszych dni. Chociaż sama się w poniedziałek urodziłam. Zadzwonili z poradni genetycznej - wizyta 29 marca godz. 16:20. Super. Tylko, że jest problem, moje skierowanie nie dotarło. Mężusia tak, moje nie. Były wysyłane oddzielnie, bo mojego nie mogłam znaleźć. Ale znalazłam i następnego dnia wysłałam. Poleconym priorytetowym, bo przecież trzeba dosłać w terminie 14 dni od dnia zapisania się na wizytę. Mam zdjęcie potwierdzenia nadania, mam zdjęcie skierowania. Wysłałam do poradni, oni to rozumieją, ale nie mają tego. Na stronie śledzenia przesyłek poczty polskiej - adnotacja: doręczono. Pani z poradni mówi, że na poczcie nie potrafią powiedzieć, kto pokwitował odbiór. Dzwonię do Naczelnika tejże jednostki pocztowej. On słysząc całą historię - skierowane do genetyka, wizyta za 2 tygodnie, oddzwania do mnie po 4 minutach. Super. Naczelnik informuje mnie: Proszę Pani, poradnia ma uproszczony sposób doręczania listów poleconych, tj. poprzez wrzucenie do skrzynki pocztowej. Dużo korespondencji tam przychodzi. Ale nikt nie ma prawa od nich nic podpisywać, bo zrezygnowali z tej formy doręczenia. - Aha, mówi Krąsi, dziękuję Panu za Pana czas i uwagę oraz nakierowanie na rozwiązanie problemu. Dzwonię do poradni. Pani już mnie zna i mówię jej swoją wersję wydarzeń - aha, no ja rozumiem, ale my nie mamy tego skierowania, nic takiego w skrzynce nie było, to pierwszy raz się nam zdarza (Pani sobie blablabuje, a Krąsi włącza się tryb "Pani", czyli co 3 nanosekundy rzuca "rozumiem", "rozumiem", "rozumiem") - I co mam teraz zrobić? - Iść do lekarza rodzinnego, może wystawi kolejne skierowanie - A jak nie wystawi? - To będziemy myśleć. - Ze swojej strony, rekomenduję Pani udanie się do kierownika placówki czy też dyrekcji i rozmawianie, co zrobić z tej sytuacji, chciałam dowieźć to skierowanie, ale oczywiście byłoby to grzechem, dowieźć skierowanie na wizytę, bo przecież świat się skończy, jak nie będziecie mieć skierowania na miesiąc prze wizytą, a na 15 minut przed wizytą, a teraz to ja mam problem.

Z tego, co wiem, nie istnieją żądne przepisy ustawowe czy żądne rozporządzenie, w którym jest napisane: dostarczyć skierowanie 14 dni od dnia rejestracji, to są jakieś wewnętrzne regulaminy przychodni. Być może się mylę i coś takiego jest.

Ja p....dolę.

Dwa wyjścia widzę w chwili obecnej: jadę w przyszły piątek do tej poradni, wchodzę na pewniaka, wszak nadałam skierowanie i mam wydruk ze strony śledzenia przesyłek, że doręczono oraz obwiniam za zgubienie niekompetentnych pracowników. Dwa: próbuję dostać się do rodzinnego (sezon grypowy) i opowiedzieć mu ponownie moją historię oraz tym razem historię skierowania oraz liczyć na to, że nie istnieją żadne przepisy zabraniające mu wystawić ponowne skierowanie do tej samej poradni.

Pomysły???

Wiadomość wyedytowana przez autora 19 marca, 07:48

1 2 3 4
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego

Projekt OvuFriend: "Opracowanie nowych w skali światowej rozwiązań w obszarze uczenia maszynowego wspierających w planowaniu rodziny i pokonywaniu problemu niepłodności" współfinansowany przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju w ramach programu Inteligentny Rozwój 2014-2020.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)