Pamiętniki Ucząc się cierpliwości i pokory.
Dodaj do ulubionych
‹‹ 3 4 5 6 7

29 stycznia, 08:14

Wczoraj jakoś zapomniałam się rozpłakać. Pewnie w @ tradycyjnie nadejdzie ten czas, kiedy mam jakiś wyrzut hormonów, że pochlipuje pół dnia.
Jakie to szczęście, że mam swojego męża. Uwielbiam teraz te długie, zimowe wieczory z nim. Jak patrzę na obecnych, można powiedzieć i że "dorastających" teraz mężczyzn, to cieszę się, że mój jeszcze jest w tych dosyć "normalnych". Może to zasługa, że w dzieciństwie dużo czasu spędził przy dziadkach. A najbardziej w nim lubię, że mu się zwyczajnie "chce". O co nie poproszę to wstanie i zrobi. I że tak ciepło do mnie mówi, że potrzebuje bliskości, że lubi pomagać.
Pewnie go przechwaliłam i pewnie mnie dziś wkurzy, ale cóż. Trzeba mu przyznać, że sfiksowałabym bez niego. Jak tylko Go zobaczę wszystkie troski z moich myśli znikają. Działa na mnie zdecydowanie kojąco.

31 stycznia, 11:49

A mówiłam? Mówiłam, że @ przyjdzie dziś? 2. dzień zawsze najgorszy, a wiadomo, jutro mam gości. Dobrze, że mama zgłosiła ochoczo, że upiecze mi torta i ciasta. Niby to przesądy, ale mi w @ biszkopt nawet potrafił wyjść niebieski.

20 marca, 09:24

Rzadko tu ostatnio zaglądam, ale zwyczajnie jakoś mi lepiej psychicznie. Chyba wreszcie dążę do harmonii, wracam do życia realnego. Biorę leki, staramy się, mierzę temp. ale traktuje już to jak coś pobocznego. Myślę wreszcie o przyszłości nie tylko w kontekście dzieci. Rozplanowywuje urlop :)
W lutym byłam u napro, 3miesiące testuje inaczej trochę z lekami. Ten cykl stracony, obstawiłam, że owulacji to już nie będzie, przyszła za późno. Trudno, przegapiliśmy, nic na siłę ;)
I w pracy wreszcie wszystko ogarnięte uff, czekam na ciepełko i biorę wolne :)

15 kwietnia, 12:45

Nie pamietam kiedy ostatni raz byłam chora, ale po 1,5 miesiąca brania sterydu rozkłada mnie: łyz lecą, katar, gardło boli, że przełykać się nie da, stan przedgoraczkowy. Czyżby udało się obniżyć odporność?

24 kwietnia, 08:25

Taaa ostatnio pisałam o harmonii? Naiwna jestem. Chyba mam jakieś załamienie nerwowe. Całkiem niedawno śniło mi się, że jestem w ciąży.. zaawansowanej. Było super ciepło, łapałam słońce i chodziłam chodnikiem przed domem, żeby przyśpieszyć poród, bo był już odpowiedni czas. To było niesamowite uczucie nie do opisania. Za to wczoraj śniło mi się, że poszliśmy do szpitala, bo miałam już lekkie bóle. Czekaliśmy podeksytowani na moment porodu, ja chodziłam po szpitalu. Mieliśmy piękny pokój, z aneksem kuchennym, fotelem, kanapą. Przyszła tez teściowa do nas zajrzeć i powiedziała, żebym się nie męczyła i dała mi nospę. I wtedy się obudziłam z stwierdzeniem, ze brzuch boli mnie jak na okres. I od tamtej pory wiecznie pobolewa. Obudziłam się i podziękowałam Bogu, że chociaż w śnie daje mi poczuć jakie to piękne uczucie mieć małego człowieka w środku. Poszłam do pracy i zorientowałam się, że mamy przecież rocznicę ślubu, że życie sobie ze mnie drwi. Jakbym w pysk dostała, dlaczego tak jest, że jak wszystko się zaczęło w moim mózgu układać runęło przez ten sen? Martwi mnie to, że bóle znowu wracają. Minęło tylko pół roku od laparo. Jak już położyłam się do łóżka to plakałam. Nie swiętowaliśmy rocznicy. Nie mam ochoty i nastroju na jakiekolwiek przyjemności. Jest mi tak cholernie przykro i źle, bo minęło już tyle czasu, a ja nadal nie potrafię się pogodzić z losem, nie potrafię zrezygnować z tego najwazniejszego marzenia. Pisałam już tu nieraz, że zawsze marzyłam, żeby szybko założyć rodzinę. Ja nie chcę podróży, kariery. Zawsze chciałam założyć swoją rodzię, datego wybrałam drogę jaką wybrałam. Przyśpieszoną. A teraz jestem tu gdzie jestem i czuję się w tym źle. Ja nie potrafię zaakceptować tego, że nie potrafię zajść w ciążę, po prostu nie potrafię.

25 kwietnia, 14:50

Nie potrafię z telefonu odpowiadać na wiadomości prywatne.

Jako, że mam osłabiona odporność przez ten steryd złapałam infekcje gardła i nosa, nic nie pomagało, pohawiła się gorączka, więc zmuszona byłam wziąść antybiotyk. W 4 dobie antybiotyku zaraziłam się grypa jelitową od bratanka. Nie daje rady jeść, pić a co dopiero wziąść leki. Teściowa mnie pocieszyła, że z racji, że kolejny bratanek z kolei ma ospe, ja z obecną odpornością mam szanse na półpaśca. Jest 15ta ja mam 38,5 - ciekawe co będzie wieczorem, rano było tylko 37,4. Wszystko mnie boli. Pomyślcie o mnie ciepło. Nie pamietam, żebym tak się męczyła.

26 kwietnia, 08:37

Nic mi nie przechodzi :( ciągle biegam do toalety, a dziś z rana 4x rzyganko. Tak to jeszcze nie miałam... trzyma mnie tak już ponad 30 godzin...

Wiadomość wyedytowana przez autora 26 kwietnia, 08:37

11 maja, 12:08

W tym tygodniu mam takie super szczęście, że spotykam/widzę takie znajome osoby, że mam wrażenie, że wszyscy mają dzieci tylko nie ja. Nawet mąż dziś ledwo po otwarciu oczu mówi mi szczęśliwy, że śniło mu się, że byłam w ciąży i miałam taki fajny brzuszek. Zresztą często mu się coś śni tego typu. Utwierdza mnie to w przekonaniu jak bardzo chce mieć dzieci. Pamietam, że już za czasów szkoły średniej jak śniło mi się, że byłam w ciąży to mówił, że chciałby i wcale by się tym nie zasmucił. On ma jakoś więcej siły w sobie, coraz częściej przebąkuje o budowie własnego domu, żeby w razie potrzeby adopcji mieć już jeden podpunkt odhaczony. A ja się trochę obawiam, że moi rodzice nastawili się, że ja tutaj zostanę. Nawet jak tata drzewa sadzi to mówi, że to już dla nas, bo sam nie doczeka.
Dziś byłam na zakupach, jedna koleżanka z dwójką już dość dużych dzieci, druga w drugiej ciąży... mam 26 lat, więc te które pochodziły zaraz po szkole to ich dzieci zaraz pójdą do szkoły. A ja mówiąca od zawsze, że chcę mieć szybko rodzinę robię się coraz bardziej samotna, czuję się "wykluczona", bo nie jestem w tematach dziecinnych. Nie mówiąc, że moja koleżanka dziś przy kasie jawnie mnie się zapytała czy mam tam już coś w brzuchu i czemu nie, czy biorę leki. Jawnie powiedziałam, ze nie, "a to czemu?". Już zirytowana powiedziałam, że nie idzie i tyle. Oczywiście dwie kasjerki wywaliły na mnie oczy, a świadkami rozmowy jeszcze była moja mama i mąż kolezanki. Niektórzy są mistrzyniami taktu.

16 maja, 14:34

Pisałam tu w sobotę ostatnio, w niedzielę poszłam do kościoła, a tutaj w ławce przed dalsza sąsiadka z dużym brzuchem w drugiej ciąży, a dwie ławki do przodu moja niegdyś przyjaciółka też z pokaźnym brzuchem. Jednak przyszła wiosna i trzeba się oswoić z myślą, że ciężarne i dzieci będą z domów wychodzić ;)
Wczoraj, gdy byłam w ogródki po rzodkiewkę odwiedził mnie bocian, chyba tak blisko nigdy obok nie byłam, a potem będąc już na podwórku usiadł na kącie dachu. Ma tupet. Nawet pomyślałam, że to dobry znak, ale jednak gniazdo mam prawie na przeciwko domu i sytuacji podobnych bywało masę, choć cześciej ma je mąż. On to jednak w przeciwieństwie do mnie 3/4 czasu spędza na powietrzu.
A dziś fryzjer na poprawę humoru. W przyszłym miesiącu ustaliliśmy wooolne od starań, odpoczynek dla żołądków. Przyda się taki oddech. W sumie jestem zdania, że gdyby miało się udać to by się udało. Może u mnie już zwyczajnie jest za późno z tak rozległą endometriozą? Za to coraz mniej myślenia o staraniach to i w związku lepiej. No ile w końcu można fiskować, co nie?
‹‹ 3 4 5 6 7
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego

Projekt OvuFriend: "Opracowanie nowych w skali światowej rozwiązań w obszarze uczenia maszynowego wspierających w planowaniu rodziny i pokonywaniu problemu niepłodności" współfinansowany przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju w ramach programu Inteligentny Rozwój 2014-2020.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)