Pamiętniki W pogoni za szczęściem...
Dodaj do ulubionych
‹‹ 4 5 6 7 8

25 grudnia 2019, 21:39

SRODA
Beta 0.
Myślę że to była biochemiczna. 7dpt mogło być ok 5. A potem spadło.
Nie wiem co teraz tak naprawdę. Nie spodziewałam się takiego obrotu sytuacji. Nie mamy zarodków... Dlaczego? Co z tym zrobić? Nie sądziłam że ta procedura się szybciej skończy niż się zaczęła 😥
Co dalej?

8 stycznia, 22:44

ŚRODA
Dziś wizyta w klinice. Dostałam raport z pierwszej procedury in vitro... i co tam mamy. Wszystkie zarodki były klasy B w trzeciej dobie... Natomiast żaden zarodek po 3ciej dobie nie przekształcił się w morulę. 5tego dnia dalej były na poziomie stadium 3ciej doby :/ doktor mówi, że najprawdopodobniej wina plemników. Trzeba zrobić kariotypy, mąż odesłany do androloga (chociaż wszystkie badania z nasienia mamy dobre :/). Czuję, że jesteśmy tymi szczęściarzami i któreś z nas jest nosicielem jakichś wad :/ następna procedura na ultradługim protokole (3 miesiące zastrzyków wyciszających i dopiero potem stymulacja). Doktor nie kazała zajmować się immunologią na razie. Uważa, że za wcześnie. Ale ja i tak zrobię. A przynajmniej skonsultuję wyniki. Może coś tam też jest nie halo :/

Zmieniamy trochę styl życia. Tona supli dla męża. Pół tony dla mnie. Zapisałam się do dietetyka. Potrzebujemy jakiejś takiej zdrowej, zbilansowanej diety. Zeby nie brakowało witamin i minerałów. A suple żeby były tylko jako dodatek. Żadnych słodyczy. Mąż ma zrezygnować z energetyków które pije na wiadra (ma zamienić na kawę). Ja wracam na siłownię - bardzo dobrze się po niej czułam i psychicznie i fizycznie - pomogła mi przetrwać ten trudny okres przygotowawczy do in vitro... Intensywnie myślę nad redukcją godzin pracy. Nie da się tyle pracować co ja do tej pory... Bardzo się męczę psychicznie tam. Myślę znaleźć sobie też jakieś zajęcie zupełnie inne niż praca. Jakieś hobby, albo może wolontariat... Jeszcze sama nie wiem :) ale coś co by mnie odciągnęło od tych starań...

Jakby tego było mało... mąż zaczyna mieć problemy z potencją... no tego nam jeszcze brakowało. I teraz nie wiadomo czego to wina. Leków na nadciśnienie które bierze? coś z prostatą nie halo? Za dużo pracy i obowiązków? prawdopodobnie nasz mechaniczny seks na siłę również nie sprzyja sytuacji :( mąż mówi, że trzeba coś zmienić. Ale ja nie wiem co. Mamy takie fajne gry erotyczne, to on nie chce. Ja już nie mam sexy-ciuszków w które bym się miała ubierać, żeby było lepiej. Ku*wa. Jeszcze co 2 dni... Mnie też się rzygać chce jak musze to robić :( nie sądziłam, że seks może tak obrzydnąć :( płakać mi się chce do czego te starania nas doprowadziły :(

Psychicznie jest fatalnie. Chyba ta cała sytuacja się teraz na mnie dopiero odbija :( mam takie stany depresyjne, jestem płaczliwa, rozdrażniona, mam jakieś takie myśli, że może to znak, że nie pasujemy do siebie i dla tego nie możemy mieć dzieci, że może nie powinniśmy być razem i takie tam...
rozważam jakąś terapię... teraz już chyba poważnie. Nie potrafię sobie poradzić z tą całą sytuacją :( nawet mąż zasugerował, że powinnam się nad tym zastanowić, bo on nie może patrzeć jak się męczę :( nie wiem ile jeszcze dam radę tak to wszystko ciągnąć... może nie każdemu jest dane wejść na szczyt :(

14 stycznia, 09:30

Porada
Znalezione w internecie, pani psycholog radzi.

Ku pamięci.

DEKALOG LECZĄCYCH NIEPŁODNOŚĆ
-> Mówcie otwarcie o tym, że chorujecie na niepłodność
-> Uprzedzajcie pytania rodziny i znajomych
-> Proście znajomych, aby nie zadawali zbędnych pytań bo to dla was trudne
-> Powiedzcie przyjaciołom, żeby trzymali kciuki i nie udzielali mądrych rad, bo sami wiecie gdzie i jak się leczyć
-> Nie zamykajcie się w 4 ścianach
-> Nie wstydźcie się mówić innym, że cierpicie z tego powodu, że nie macie dzieci
-> Nie oskarżajcie się wzajemnie, niepłodność to choroba
-> Powiedzcie partnerowi czego od niego oczekujecie w tym trudnym czasie - sam może się nie domyślić
-> Dbajcie o seks, żeby nie został całkowicie podporządkowany zajściu w ciążę
-> Nie ustawiajcie całego życia pod potrzeby leczenia - niech będzie ono jedynie częścią, a nie treścią waszego życia

25 stycznia, 12:06

SOBOTA
Zrobiłam badania różne przeróżniaste i teraz czekam pokornie na wyniki. Niektóre już przyszły i co mi wyszło? Oczywiście rozjechana immunologia. No przecież! jak mogło wyjść inaczej dostal.gif
ana dodatnie, nk za wysokie. Oh yeah... więc z utęsknieniem czekam na resztę niespodzianek. Mam nadzieję, że nie dobiją mnie kolejne wyniki jeszcze bardziej boisie.gif

Psychicznie jest mi nieco lepiej. Odbijam się od dna. Staram się nie przesiadywać tyle na forum. Czytam książki, idę na siłownię (hahah nie wiem już które z kolei podejście, ostatnio dałam radę 2miesiące regularnie chodzic, a potem było in vitro wiec siłą rzeczy musiałam przerwać tuż przed transferem i tak do tej pory sie nie zebrałam jeszcze by wrócić, ale wiem, że już czas 8P.gif). Staram się nie myśleć o tym wszystkim tyle, bo pewnych spraw i tak nie przyspieszę. Takie w kółko myślenie mnie dołuje i zabiera chęc do życia. Muszę cierpliwie czekać na wyniki i potem sie zastanawiać. Na badaniach już byłam. Wizyty do specjalistów mam umówione. Nie pozostaje mi nic więcej jak tylko zająć się po prostu czyms innym. I cierpliwie czekać. Ulubiona słowa staraczki na dziś? "cierpliwie czekaj" dobani.gif taaaaaaaaaa...

Najgorsze jest chyba jeszcze to, że mój mąż być może będzie musiał wziąć antybiotyki przez miesiąc na żołądek jeśli wyjdzie mu bakteria. Więc z automatu nam się wszystko przeciągnie o 4 miesiące. No i potem co najmniej 3 miesiące suplementacji, żeby poprawić te plemniki... Oj coś czuję, że w jak dobrze pójdzie to kolejna procedura najwcześniej w okolicach wakacyjnych, albo dopiero we wrześniu.

Także tak... cierpliwie czekaj muza.gif

2 lutego, 09:54

NIEDZIELA
Okazało się, że mąż ma bakterię w żołądku :/ trzeba przeleczyć antybiotykami, które się bierze prawie miesiąc. Pod warunkiem, że dobrze pójdzie i kuracji nie bedzie trzeba powtarzać, albo zmieniać antybiotyki :/ ja pierdziele... tak tego nam było potrzeba. Tak więc druga procedura opóźni się o 7 miesięcy :( jestem przeszczęśliwa krecka_dostal.gif

We wtorek idziemy do doktora, którego mąż określa mianem "szamana". Żeby przebadał gruntownie męża. Ja też sie zapisałam, a co. Ponoć jest super naprotechnologiem i jest bardzo wnikliwy. Może czegoś nie zbadaliśmy itp. Wizyta kobieca trwa 1,5h :D mąż sie zaczął zastanawiać co on robi przez te 1,5h z tymi kobietami, że one nagle w ciąże po tych wizytach zachodzą czarodziej.gif trochę mnie martwi to, że gość jest ogromnym przeciwnikiem in vitro i uważa, że in vitro to zabijanie dzieci i takie tam. Więc troche sie boje jak zareaguje na to, że jesteśmy po tej procedurze. Zobaczymy :)

6 lutego, 15:27

CZWARTEK
My już po wizycie. Konkluzja: dalej nie mamy punktu zaczepienia. Ani ze strony męża, ani z mojej strony. Wszystko idealnie. Wizyta była bardzo dokładna, trwała 3h (bez kitu!). Nie znaleźliśmy nic czego by się można było uczepić... Na koniec jak doktor zaczął mówić o tym moim in vitro i o tym, że muszę dać sobie czas na żałobę to się popłakałam z tej bezsilności :( i znów mam spadek formy... na szczęście za tydzień kilka dni urlopu <3

15 lutego, 12:02

SOBOTA
Czas na... urlop drink.gif

22 lutego, 10:23

SOBOTA
wróciłam z urlopu chora, musiałam gdzieś zmarznac i proszę jest! Akurat jak szaleje koronawirus i przeniósł się do Europy! Dobry moment wybrałam na chorowanie, oh yeah 😎 no nic, poleżę w łóżku przez weekend może trochę wrócą mi siły witalne...

Musze opowiedzieć historie mojego męża z diagnostyką. Otóż mój mąż poszedł do diagnostyki oddać krew na bakterie w żołądku. Za 2 dni panie dzwonią że krew skrzepła i proszą go żeby przyjechał jeszcze raz. To pojechał do innego punktu diagnostyki żeby pobrali jeszcze raz i żeby zrobić kariotyp przy okazji. Oddał krew znowu, ledwie wrócił do domu dzwoni diagnostyka, że probowka im pękła żeby przyjechał jeszcze raz 😂😂😂 mąż już wkurzony jedzie kolejny raz, oddał krew ponownie. I nie uwierzycie... Dzwoni babka że ta krew znowu im skrzepła! Mąż się tak wkurzył, zabrał pieniądze, zrobił ta bakterie gdzie indziej (tam dziwnym trafem wszystko było ok, wynik był już wieczorem) . Ale z kariotypem niby wszystko ok. I teraz najlepsza część... Po ponad miesiącu czekania na wynik kariotyp dzwonią że coś z próbka krwi nie tak bo nie wyszło! 😅 Trzeba było widzieć minę mojego męża 🤣🤣🤣 awantura i rozmowa z kierowniczka niewiele dała, nawet przepraszam nie usłyszał. Postawa żenująca.
W sumie to nawet nie miałam siły się złościć. Beznadziejne laboratorium 😑 i teraz trzeba ten kariotyp zrobić gdzieś indziej i znowu 1,5 miesiąca czekania 😑 love it...

20 marca, 12:52

PIĄTEK
Dziewczyny przegapiłam termin składania wniosków na dofinansowanie in vitro beczy.gif. Okazało się, że na złej stronie szukałam, a konkretnie w złym dziale :-( w tym roku w innym miejscu było ogłoszenie. Ja pierd*lę beczy.gif nie ma już miejsc, było 36, jest 40 chętnych. Ryczeć mi się chce :-(
‹‹ 4 5 6 7 8
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego

Projekt OvuFriend: "Opracowanie nowych w skali światowej rozwiązań w obszarze uczenia maszynowego wspierających w planowaniu rodziny i pokonywaniu problemu niepłodności" współfinansowany przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju w ramach programu Inteligentny Rozwój 2014-2020.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)