Pamiętniki Wszystko sie jakos ulozy
Dodaj do ulubionych
‹‹ 4 5 6 7 8

16 maja 2017, 21:16

No to zaczynamy przygodę z in vitro... jutro pierwsza wizyta...nie wiem czy sie bac czy cieszyc...nie wiem czy sie modlic czy starac sie zapomniec i nie myslec o tym...

18 maja 2017, 21:44

2 zastrzyk za mna...

20 maja 2017, 20:48

I po monitoringu:D juz bylo widac po 5-6 pecherzykow z kazej stony:D takze zobaczymy co bedzie dalej:D
lekarz mowi ze kolo piatku soboty punkcja...ahhh miejmy nadzieje ze to ostatnie zakrety przed nami...ze wiecej rzeszkod nie edzie ze teraz juz pojdzie dobrze i skutecznie:D

26 maja 2017, 15:30

no i po punkcji -nie bylo tak zle:D dopiero teraz mnie bol lapie...ale leze w lozeczku i dzisiaj juz nie wstaje trudno:D naprodukowalam 13 jajeczek z czego 6 zaplodnia i jutro mam zadzwonic i sie dowiedziec co i jak potem bedzie decyzja czy transfer w poniedzialek czy srode..
Kurcze cena lekow mnie zaskoczyla masakra prawie 1000zl teaz wydalam za liteine,jakies zastrzyki femibion i estorfem. mam nadzieje ze wszytko sie uda:D kurcze tak bardzo bym ccia:D

27 maja 2017, 20:34

nie czuje sie najlepiej po tej punkcji...jajniki strasznie ciagna ajak tylko lkko mi sie w pecherzu nazbier bola fest..wczoraj culam sie super po samej punkcji wiec pozlam na zakupy-bo dzien matki wiec tzrea bylo drobny upominek kupic...ale jak po poludniu bo mnie zlapal to nie oglam wytrzymac i poszlam spac przszlo kolo 9 i bol glowy tez. dzisiaj wstala i tez juz bylo ok ale zas pochodzilam bo taka piekna pogoda...i teraz juz za mni ciezk...jutro caly dzien bede leniuchowac trudno:D

a i z tych mih 13 jajeczek 9 bylo dojrzałych zaplodnili 6 ale aplodnilo sie tylko 4...mam nadieje ze to nie jest malo i ze przetrwaja do srody

Wiadomość wyedytowana przez autora 27 maja 2017, 20:26

30 maja 2017, 10:33

aaaaaaaa jutro transfer o 13:D:D:D:D oby godzina okazala sie szczesliwa!!! matko ile emocji ile nerwow itd itd....

chyba zaczynam ie baaardzo mocno nastawiac....oby bylo ok oby sie w koncu udalo:D

2 czerwca 2017, 09:01

OOOO matko jak ja przetrwam do dnia testowania...zaczynam sie nastawiac na to ze jednak sie uda...nie wiem czy to dla mnie dobrze...

mam l4 z czego sie bardzo ciesze bo ani nie szarpie sie z dzieciaczkami ani z nikim nie musze znosic humorkow tym bardiej ze taka piekna pogoda. Tak cz siak od myslenia nie uciekne a przynajmniej bez streu:D



4 czerwca 2017, 16:27

Jak ja wytrzymam do dnia testowania no masakra....juz bym chciala wiedziec a zas z drugiej strony bardzo boje sie wyniku...
Raz jestem przeszczesliwa...raz zalamana...normalnie hutawka nastrojow straszna...

Za to Podobaja mi sie relacje z mezem teraz...miedzy nami bywalo roznie...raz lepiej raz gorzej ale tyle wsparcia co od niego teraz dostaje tyle ciepla tyle cierpliwosci...tak sie o mnie troszczczy tak dba...
od razu ja jestem spokojniejsza i nie taka sfrustrowana...a bywalo juz naparwde roznie...
Juz tyle czasu trwa ta walka o dzidziusia...tyle powsiecilismy tyle przewartosciowalismy...mogloby juz nam sie to marzenie spelnic...ahhh tyle mysli na raz

7 czerwca 2017, 19:52

Dzisiaj pierwszy dzien cos tam czuje.... nie wiem czy sobie nie wbijam...w sume czje brzuch jak na zblizajaca sie @...hmmm nie wiem cz dobrze czy zle na dwoje babka wrozyla...no i jeszcze jak aplikuje lutinusa to hmmm jak to napiac... ale wydaje mi sie ze "wchodzil"glebiej...nie wiem czy to jakis objaw czy nie...a moze ja juz swiruje...moze sama siebie chce przekonac...
nie wiem ale dzisiaj caly dzien bylam bardziej na tak niz na nie...OBY sie wszytko pozytywnie zakonczylo...

9 czerwca 2017, 18:13

kupilam dzisiaj dwa testy...z przeznaczeniem na jutro i tak mnie korci zeby teraz sikac...ahhhh ale poczekam zeby z porannego bylo...ojjj dobieram sie do tych testow ciagle hehe

10 czerwca 2017, 06:54

O matko o matko o matko...zrobilam sikanca...strumieniowy caly obsikany sikalam krzywo...i zalalam troche okienko nawet testowa wyszla do polowy...zas test 25czysty..teraz nie wiem co robic...czy zaczynac sie cieszyc czy to test byl do dupy...

13 czerwca 2017, 06:48

Rozpadlam sie na milion kawaleczkow...beta ponizej 1.2... jak zawsze...
Czemu ten sikacz sie pomylil....juz sie cieszylismy...a teraz zostalismy z niczym...nie mamy mrozaczkow...nie mamy kasy...nie mamy nadzieii...za to same dlugo i dziure w sercu...rozpadlam sie i nie umiem pozbierac...caly dzien wczoraj plakalam...cala.noc plakalam...doszlam do sciany ktorej nie przeskocze...tak sie balam tego momentu...jak ja mam dalej zyc...jak mam pracowac...boli....bardzo boli

14 czerwca 2017, 07:05

Mam wrazenie ze nikt mnie nie rozumie... a jak slysze slowa ze teraz boli ale przejdzie to az mna trzesie...bo co mi przejdzie?! Chec posiadania dziecka? Przejdzie mi..kiedy powiem ze jednak nie chce dziecka?? Chcialabym nie chciec...ciezko mi...

15 czerwca 2017, 15:01

@sie rozkrecila....rycze

16 czerwca 2017, 18:40

Podnosze sie...nie powiem zmoywowala mnie jedna z forumowiczek...dziewczyny w ogole jestescie nieocenione...
Niema sytuacji bez wyjscia...no i na brak kasy tez da sie cos zaradzic...
Oczywiscie mialam propozycje i od siostry i od brata i od szwagierki ze dadza nam na kolejna procedure...ze nie musimy splacac...ale to dla mnie nie byloby takie proste ot tak wziac kase i im nie oddac...inaczej mnie mama wychowala...
Z drugiej strony powinnam to olac i walczyc brac kase jak daja i nie martwic sie o nic...n ale

pojawila sie przed nami jeszcze opcja adopcji prenatalnej...i tak po nieudanym IVF mielismy odpoczac i ewentualnie pomyslec o adopci dzieciatka...mozemy wiec przeciez sprobowac zaadoptowac zarodek...a noz sie uda...i koszta zdecydowanie mniejsze jak przy rozpoczynaniu procedury od poczatku...

Swiatelko w tunelu

27 czerwca 2017, 21:51

hmm po wizycie...

badania kliniczne sa poza naszym zasiegiem poiewaz korzystamyz dawcy a dodatkowo mam stosunkowo wysokie AMH i istnieje ryzyko hiperki i tego ze nie dojdzie do transferu...za duzo przeciwskazan...

co do wnioskow po nieudanym IVF...zle ze niema zarodkow...obumarly wiec prawdopodobnie jest cos nie tak z komorkami...moze byc cos nie tak z komorkami...

mozemy zdecydowac sie na kolejne IVF wtedy zaplodnia wszytkie komorki jakie sie wytworza...ale lekarz mowi ze musi byc utrata wagi.

Mozemy tez zdecydowac sie na adopcje zarodka...to jest nasza wola...nasza decyzja..od tego omentu czekamy na odpowiedni zardek...czeka sie od kilku msc do pol roku...moze tez to byc w cgu kilku dni...i koszt juz zdecydowanie mniejszy jak IVF...

teraz robimy przerwe...odchudzanie na tapecie...ale najierw wakacje beztroskie musze sie zresetowac pozniej zabiore sie za odchudzanie...
na co sie zdecydujemy -nie wiemy...sklaniamy sie na adopcje zarodka ale nie zdeydowalismy jeszze...

takie to wszytko ciezkie...gdyby nas kasa nie ograniczala nie zastanawialibysmy sie tylko probowali IFV...a z dugiej strony planowalismy zaadoptowac dziecko jak juz wszytko inne zawiedzie...

czyzbysmy musieli sprobowac naprawde kazdej opcji?? ciezkie te wszytkie decyzje...

musze odpoczac...

27 lipca 2017, 19:45

No i stalo sie jestem na diecie... od tygodnia biegam i cwicze a dzisiaj nawet bylam na basenie:D

plan jest zgubic minmum 15kg i podejsc jeszcze raz do in vitro...zobaczymy czy mimo tego ze zaplodnia juz wszytkie komorki ktore beda cos przetrwa do tranferu...jesli dorobimy sie mrozaczkow to bedziemy probowac do skutku mysle ze bedziemy brali po dwa zarodki. jesli i ty razem in vitro nie zaskoczy to podejdziemy do adopcji zarodka. Ktoras proba juz musi przyniesc dzieciatko...jesli nie...to dajemy sobie spokoj...przynajmniej do momentu oddania dlugow...moze jakas praca zagraniczna...no zobaczymy...
kurcze no musi uz byc dobrze...

chociaz u nas nie moze byc tygodnia bez lekarza...wrocilismy z wakacji i maz chyba nadwyrezyl noge...wdalo sie zakazenie...mam nadzieje z nie bedzie gorzej...

7 sierpnia 2017, 22:06

Diete trzymam nawet sie nie lamie:D chociaz napilabym sie piwka:) skoncentrowalam sie na diecie i na cwiczeniach i nie mysle juz codziennie o swoich porazkach tylko mysle o tym ze robie to po cos...nie iem jak dlugo wytrzymam no ale zawsze cos:D w piatek ide do detetyka okaze sie czy cos to dalo po 2 tyg diety i cwiczen...moze nie cwicze codziennie ale staram sie jak najczesciej...
chodze z psem na pola puszczam go ze smyczy i ide szybkim tempem albo podbiegam troche i tak na zmiane...czasami rowerek stacjonarny ale zas tu mnie dupa boli wiec tylko po pol godzinki na rowerku...

bylam tez na basenie takim kryrtym 2 razy takze cos tam robie...mam nadzieje ze do konca roku zgubie troche tych kg...

16 sierpnia 2017, 19:30

o matko dzisiaj juz mi ciezko na diecie...3 tydien leci...jedzenie dobre i nawet nie jestem glodna ale ciagnie mnie na slodkie...ciagnie mnie do piwka i ciagn ie mnie do grila:D cwicze z ewka jest ciezko...ale mam nadzieje ze jakos wytrzym am...dobrze ze maz wspiera i ze mna dietuje:D

17 sierpnia 2017, 20:22

A zapmnialam napiac ze po dwoch tygodzniach dietki mialam 2 kg mniej i lacznie 14cm mniej... Takze to mnie pociesza:D i motywuje:D
‹‹ 4 5 6 7 8
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego