tak mnie dzis naszlo na podziekowanie.dla mojego meza.winne jestesmy je naszym mezom,narzyczonym i chlopakom,za to jak dzielnie znosza razem z nami przyjemnosci i smutki tych naszych staran.moj maz,ktory pomogl mi zniesc zalobe,choc sam musial sie z nia zmagac.za to,ze nie traci wiary,kiedy mi jej brak.za to,ze ma niegasnaca nadzieje,kiedy we mnie zaledwie lekko tli sie jej plomyk.za czule pocalunki w czolko,za to,ze jestem najpiekniejsza dla niego,choc czuje sie jak ostatnia poczwara.za to,ze wiem jakim bedzie wspanialym tata.i za te milosc,ktora w sobie nosi dla mnie,naszego dziecka,ktore odeszlo i dla tego,ktore jeszcze sie pojawi w naszym zyciu.dziekuje:)
Hej dziewczynki... Wlasnie nie dawno sie obudzilam... paskudna pogoda za oknem brrr wiec ja wole zostac w moim cieplym wielkim lozeczku
Czytam sobie o tym jak zajsc w ta wpragniona ciaze... Boje sie ze moge sie nigdy nie doczekac malenstwa 
Jesli ten cykl mi sie nie uda chyba sobie odpuszcze... To nie na moje nerwy
Serce mi sie kraja jak widze te kobietki, kolezanki z dzidziusami a ja musze przechodzic taka meczarnie zeby je miec!!!!!
Zastanawiam się jakie będą moje pierwsze badania.... na które skieruje mnie gin....
kolejny wieczor sama:(
siostra mi przysłała zdjecie swojego 4-miesiecznego synka, dobiła mnie tym kompletnie. jest mi tak przykro, ze ona tak szybko zaszła a ma dopiero 19 lat. a z drugiej strony ciesze sie, ze ona nie przechodzi tego co ja i moze cieszyc sie maluszkiem. niestety wychowuje go sama bo ten dupek zostawił ja jak zaszła w ciaze.
I gdzie tu sprawiedliwosc????
wreszcie wczoraj zobaczylam dwie mocne krechy na tescie owulacyjnym- mam nadzieje ze sie uda...
No to mam maly problem moze ktos pomoze? obudzilam sie dzis o 6 i musialam wstac ale zmierzylam temp i byla 36.66 to sobie mysle dodam 0.1 i bedzie ok ale o 7 byla 36.61 ;/ nie wiem czy to po tym wstaniu sie obnizyla. Jak myslicie dziwczyny? i woole nie wiem dlaczego juz taka niska mam myslalam ze pojdzie w gore a tutaj codziennie w dol ;/
2dpo tempka jakos slabo idzie do gory:/ buuu... dzis nawet troche spadla, chyba nic z tego nie wyjdzie.
No i HSG mam za sobą.
Czy było warto? I tak i nie.
Samo badanie do przyjemnych nie należy ale da się wytrzymać.
Gorzej z wynikami 
Prawy na wygląda na niedrożny (kontrast nie wypłynął) a lewy jest poskręcany.
Lekarz powiedział że szanse są ale musimy "celować" w ten lewy jajnik.
I tak mnie jakoś wzięło na płacz że wyję nawet teraz.
Taka strata która boli do dziś !! 1 listopada dowiedziałam się ,że jestem w ciąży ia byłąm mega szczęsliwa było to dla MNIE największe wydarzenie drugie dziecko z drugim mężęm wyczekane i wymarzone.Radość nie trwała długo w święta Bożego Narodzenia powiedzieliśmy rodzinie o dzidziusiu ,a 28 grudnia trafiłam do szpitala z krwawieniem już czułam co to jest a mianowicie poronienie samoistne byłam w 12 tyg a dzidziuś juz nie żył od 9 tyg. To było straszne dzień przed moimi urodzinami wyszłam ze szpitala obyło się bez łyżeczkowania już myslałam że jakoś się pozbieram i doczekam pierwszej miesiączki a tu krwotok i znowu szpital w nocy zabieg łyżeczkowania i znowu ból cierpienie, płacz i dobra mina do złej gry. Mam synka z pierwszego małżeństwa więc musiałam się jakoś trzymać ale gdyby nie on to nie wiem??????????Dziś jest 34 dzień od zabiegu miesiączki brak powiem szczerze , że kochamy się z mężem bez zabezpieczeń bo wychodzę z założenia ,że co ma być to będzie już nie ufam lekarzom tym co mówią miałam tyle robionych usg że wszystko oki a tu takie rzeczy. Postanowiłam robic testy owulacyjne ,ponieważ jeszcze nie dostałam okresu po łyżeczkowaniu więc chciałam wiedzieć co i jak beta juz spadła więc myślałam że owulka będzie i działamy.Bylismy na wakacjach z mężem żeby trochę zapomnieć i zblizyć się znowu do siebie testy owulacyjne robiłam i 5 marca pokazały się dwie magiczne krechy , po powrocie do kraju czekałam zeby zrobić test i zobaczyć co i jak a tu negatyw może jeszcze za wczesnie albo wpadam w paranoje ale tak pragnę naszego dzidziusia że zrobię wszystko !!!
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 marca 2013, 15:03
czekam na @, planowo powinna przyjść 19. nie zywie zbyt duzej nadzieji ze sie udało, ale gdzies tam w srodku mnie, tli sie iskierka, ze moze tym razem sie udało. najbardziej boje sie kolejnego rozczarowania.
No to wyniki odebrane
TSH 2.473 uUI/ml(norma 0.27- 4.7)
FT4 20.20 pmol/l(norma 10.6- 19.4)
jak czytam w necie norma ft4 jest do 25 wiec nie wiem moze podaja dla konkretnej grupy wiekowej na wynikach.
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 marca 2013, 16:27
a tak wogole to dietuje od zeszlej niedzieli i zlecialo mi 2 kg z czego sie ciesze:) nie jest to jakas drastyczna dieta z duzymi wyrzeczeniami, jem produkty bialkowe i duza ilosc warzyw, surowek, jogurty, produkty nabialowe ogolnie.
Mam bardzo kochanego męża zawsze w potrzebie mnie przytuli, pogada i wszystko zrozumie ;*
noo i dużo dużo ♥ ♥ ♥ bo chyba już jest owulka bo temp mi dzisiaj skoczyła trzymajcie kciuki kochane 
Dzień Dobry 
Temperatura spadła , ale się nie martwię .
Mam tak strasznie wrażliwe sutki , że aż bolą jeszcze dwa dni do zrobienia testu jestem pełna nadziei.
Wczorajsze objawy to okropna zgaga i ból podbrzusza oraz wrażliwe sutki.
Na zgage działają sucharki ! a jaka ulga.
Zaraz uciekam do klientki , a resztę dnia spędzę samotnie bo Łukasz ma popołudniówki.
Boli mnie brzuch = owulacja. Może wczorajsze staranka:)
dadzą pozytywny efekt. Tak naprawdę jakoś nie nastawiam się jakoś bardzo ale mała nadzieja się tli.
Sprzątałam sobie dziś domek, jutro sobota ale dziś miałam energię na porządki.Mieszkamy sami, dobrze nam się mieszka, biały pokoik obok naszej sypialni stoi pusty
;(, biały bo jak malowaliśmy pomieszczenia stwierdziliśmy, że jak urodzi nam się dzieciątko wtedy wymalujemy na jakiś fajny kolorek. Mieszkamy prawie 3, kolory nam zjaśniały w całym domu a biały nadal stoi biały:(
stoi pusty....
No może nie do końca pusty bo ,,zapchany" różnymi potrzebnymi lub mniej potrzebnymi rzeczami. Jak jestem sama w domu mam wrażenie,że zawsze będzie taki pusty, że nie usłyszę w nim tupotu małych stóp.
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 marca 2013, 21:01
I kolejna koleżanka w ciąży...a jaaa?
Mąż w pracy, jutro ma jakieś szkolenie. Pojadę do mamy i sióstr żeby nie siedzieć sama w domu. Jak lubię ciszę i spokój to ostatnio mnie dobija.
Dziś przyszła @,po 14 dniach... To już koniec...Kwas foliowy też odstawiam,nie ma sensu brać...I tak nie zajdę w ciążę,życie jest do d*py...Ogromny dół...Te moje cierpienie nie miało sensu,i tak wszystko wróciło do normy...To koniec...
Dzisiaj jest już nowy dzień i jest mi odrobinę lepiej.
Nie ma sensu płakać i lamentować bo to i tak nic nie da.
Na pewną wybiorę się na spokojnie do lekarza i ustalimy co dalej
A może jakieś zioła?
Tak sobie przed chwila pomyślałam że daję sobie rok.
A później "zaszaleję" z invitro.
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 marca 2013, 11:48
Nie marudzę,ale mam już dość,nic nie chce pomóc.Do gina pójdę dopiero,jak Mąż zrobi badanie nasienia.Czyli w kwietniu-jeśli nie wyjedzie w delegację...
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.