9+0 (dziesiąty tydzień)

Dodaję aktualne zdjęcie. Niestety znów na leżąco (nie wiem jak to zmienić). Urosło Nam się :D

https://naforum.zapodaj.net/thumbs/29572965bd29.jpg

W sobotę wróciliśmy z dwutygodniowych wczasów nad polskim morzem. Pogoda cudna, ale upały mi trochę doskwierały. Zwłaszcza, że nadal mam mdłości i ten okropny posmak w ustach. Szkoda, takie pyszne posiłki nad morzem, a ja chwilę po zjedzeniu znów czułam tylko tą beznadziejną kwasotę bleee :/ Nie wiem jak długo to jeszcze potrwa, już powoli mam dość. Muszę też uważać na to co jem i w jakim tempie. Ostatnio często doskwiera mi ból brzucha. Na domiar złego ciągle chodzę głodna, często podjadam.
Od początku ciąży przybrałam 1,5kg i już wyszłam z niedowagi więc z tego się cieszę.
Aktualnie odczuwam lęk przed dniem jutrzejszym - wizyta. W ostatniej ciąży w tym właśnie tygodniu pożegnałam się z moim dzieckiem. Mam strasznie mieszane uczucia. Chciałabym wierzyć, że tym razem wszystko będzie dobrze, ale ten lęk ciągle mnie trapi. Ech... Musi być dobrze... po prostu musi!

Dzień dobry Cioteczki.

Ostatni wpis był o tym, że lekarze podjęli decyzję o indukcji porodu. Otóż nie :) Leoś postanowił ich uprzedzić i 4 godziny później o 13:45 odeszły mi wody :D
Skurcze pojawiły się dosłownie po chwili, kiedy się ogarniałam pod prysznicem.
O 15:00 były już silne oraz regularne co 3 minuty, więc akcja rozpoczęła się dość szybko.

15:30 - rozwarcie prawie na 4cm, położna zaczęła szykować wannę w łazience na sali porodowej. Zanim weszłam do wody okazało się, że moje ciśnienie wynosi 160/110 oraz że zaczynam krwawić - to niestety przekreśliło nasze plany porodu w basenie. W dalszym ciągu mogliśmy jednak korzystać z kąpieli :)
W związku z tym, że ból przerósł moje wyobrażenia oraz zrujnowanym planem porodu xD postanowiliśmy zdecydować się na ZZO (była to najlepsza decyzja ever). Jeszcze będąc w wannie ok 17:30 poprosiłam położną o ponowne sprawdzenie rozwarcia. Ta zaczęła kręcić nosem mówiąc, że obowiązują ich standardy sprawdzania rozwarcia (uwaga!) co pieprzone 4 godziny.
Delikatnie, ale dosadnie powiedziałam jej, że jednak nalegam oraz że bardzo się wkurzę, jeśli za godzinę lub dwie okaże się, że szyjka jest już zbyt rozwarta, żeby otrzymać epidural.
No więc o 17:45 wyszłam z wody, zrobiłyśmy KTG... rozwarcie na ponad 7cm :) Fleur coś tam zaczęła sugerować żeby użyć gas and air, ale biedna przestała jak zobaczyła determinację w moich oczach :D

18:45 - pojechałyśmy do pokoju anestezji. Tam przesympatyczny pan wcisnął mi do ręki papiery do przeczytania - o ryzyku związanym ze znieczuleniem zewnątrzoponowym. Mówię ok, robimy. Wszystko poszło pięknie i gładko, po podłączeniu kroplówki czułam nogi i delikatne napinanie się brzucha, natomiast wszelkie bóle odeszły w siną dal :) to było coś pięknego. Polecam.

Nie mogłam już wrocić na poprzednią salę, która wyglądem przypominała pokój domowy, musiałam przenieść się na salę bardziej "medyczną". W tym czasie nastąpiła też zmiana położnych i tak właśnie zaczęliśmy rodzić z przewspaniałą Lauren ♡

Akcja troszkę zwolniła. O 22:00 było 9cm rozwarcia. Po 24:00 prawie 9,5 - szyjka niemal zgładzona. Po godz. 2:00 - 10cm, pełne rozwarcie. Przez te wszystkie godziny czas upływał fajnie, miło nam się rozmawiało dosłownie o wszystkim. Mąż stwierdził, że nie przypuszczał iż poród będzie tak mozolny i nudny :D trochę się zdrzemnął w miedzyczasie.

Podjęłyśmy decyzję, że o 3:00 przestaję dozować sobie epidural (miałam taki przycisk, który mogłam używać co 10 minut. Uwalniał on wtedy 5ml znieczulenia, tak naprawdę używałam go co jakieś 20-30 minut, a i tak zużylam go niewiele, chyba 50 z 250 ml ).

Między 3:00, a 4:00 miałam narzuconą godzinną fazę odpoczynku. Wszystko po to, żeby dzidziuś miał ładnie unormowane tętno podczas porodu oraz żebym mogła normalnie czuć skurcze i przeć z całych sił. Popijałam sobie napój izotoniczny, żeby podnieść poziom cukru i nabrać energii.

4:00 skurcze były nie do zniesienia, ale nadal lżejsze niż ból nerek, z którym trafiłam do szpitala :D
Rozpoczęła się faza parcia. Główka pięknie schodziła w dół, małż dzielnie mnie wspierał podając na zmianę picie oraz przerając twarz wodą termalną.

5:00 dalej próbujemy przeć tak mocno, jak tylko się da. Znieczulenie kompletnie przestało działać... coś się zaczęło komplikować. Lauren pobiegła po lekarza.

5:10. Doktor sprawdził co się dzieje... głowka cofnęła się i obróciła bokiem.
Próbował ją odblokować i okręcić dłonią. Brak rezultatu. Zapadła decyzja o porodzie kleszczowym... musiałam podpisać papiery o zgodzie na użycie instrumentów do wyjmowania dziecka i ewenualnej operacji. Zaczęłam się denerwować.

5:15 Do naszego pokoju wpadło kilka innych osób, przewieźli mnie razem z KTG na salę operacyjną. Anestezjolog doładował epidural. Nie zadziałał! Coś się zablokowało, czułam dokładnie każdy skurcz i dotyk, o mało nie zaczęli roboty na żywca. Dostałam kolejne znieczulenie w kręgosłup - podpajęczynówkowe.
Straciłam czucie od żeber w dół.
Mąż czekał za drzwiami, ja dostałam ataku płaczu. Bałam się panicznie o nasze maleństwo.

5:30. Cesarskie cięcie. Kleszcze nie pomogły. Wpadło dodatkowych kilka osób. Mąż mógł wejść na salę i siedzieć przy mojej glowie. Jestem za to bardzo wdzięczna lekarzowi, zwykle jest to niemożliwe w takich sytuacjach. Leoś był bardzo źle zaklinowany, zostaliśmy uprzedzeni, że operacja może nieść za sobą większe niż zwykle komplikacje, ponieważ cięcie trzeba wykonać jeszcze niżej - groziło nam uszkodzenie pęcherza i jelit oraz kolejna operacja chirurgiczna.

5:40 z minutami. Ekipa spisała się na medal. Nasz synek urodził się cały, zdrowy i głośno krzyczał. Płakałam jeszcze bardziej, tym razem ze szczęscia:) Pępowinę odciął oczywiście lekarz, natomiast zostawił jakieś 20 cm i Lauren poprosiła mojego męża, żeby je odciął - tak symbolicznie.

Dłuuuga historia. Najważniejsze, że nasze największe szczęście i ogrom miłości jest z nami i ma już ponad tydzień :) dziękujemy za wszystkie gratulacje ♡♡♡

https://naforum.zapodaj.net/thumbs/f212290c0833.jpg



Wiadomość wyedytowana przez autora 15 sierpnia 2018, 11:45

Marti... Goniąc czas 22 sierpnia 2018, 11:39

Badanie sluchu ok
Wszystko dobrze. Uffffff

W drodze powrotnej ogarnelismy ulubionego kebsa. Mąż wziął urlop na żądanie.

Za to dzis ma po pracy służbową kolacje, więc cały dzień sama. Nie wiem jak ogarnę wieczor. 9la chodzi spac ok 19. Musze ja dzis wykąpać i do tego pies do wyprowadzenia. Czasem ta logistyka nie jest wcale łatwa. A niestety mam dziś gorszy dzien ehhh. :(


https://naforum.zapodaj.net/thumbs/48c2b3215548.jpg

Ola zaczyna łapać dwiema rączkami jeden przedmiot. Powoli tez zaczyna pchać wszystko do buzi :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 sierpnia 2018, 11:58

Marti... Goniąc czas 23 sierpnia 2018, 11:05

Dzis Ola konczy 3 miesiące. Wczorajszy dzień byl lekko mówiąc ciezko. Dzis zapowiada się podobnie. Probuje jej zajrzeć do buzi, zeby obejrzec dziąsła.... moze to ząbki. Zobaczymy.

Tymczasem Ola zasnela. I ja postanowiłam zrobić coś dla siebie. Juz 5 raz ćwiczę od tygodnia. Coś tam czuje, że brzuch lekko się spia i mięśnie odnajdują się powoli. Ale długa droga przede mna. Postanowiłam raz na 2 tyg wkleić tu zdjecie postępów. Inaczej moge stracić motywację. Wiecie. To jak z rzucanie fajek. Trzeba głośno wszystkim powiedziec, bo będzie wstyd zapalić. Wiec ja publicznie zobowiązuje się do treningów:) milego dnia!


https://naforum.zapodaj.net/thumbs/315a7789e226.jpg

https://naforum.zapodaj.net/thumbs/29d48b1e93cd.jpg
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/226fb3e46de5.jpg



Wiadomość wyedytowana przez autora 23 sierpnia 2018, 11:38

24DC 11dpo

Taka tam fotka obsikanego testu z rana. Nie wierzylam w to co widze, wiec rozlozylam go na czynniki pierwsze.

https://naforum.zapodaj.net/thumbs/d4ed8eced7c5.jpg

Ale oczywiscie nie moze byc zbyt pieknie. Wczoraj wieczorem mialam jedna plamke z rozowego sluzu na papierze, a dzisiaj juz od 13 krwawie. Nie jest to jeszcze okres, ale czuje, ze to sie dobrze nie skonczy...

13 DC

Nie napisałam co po wizycie, ale okazało się, że beta już w poniedziałek spadła do 1,39, a kontrola u lekarza pokazała, że wszystko ładnie się wyczyściło. Niby jest mi już lżej, ale są takie chwile, kiedy sobie przypominam o tym dziecku i o tym, że go nie ma... I że niewiadomo kiedy będzie...
Powinno być lepiej, ale w sercu zawsze pozostanie ta blizna.
Wróciłam do pracy, nic nie mówiłam i nie zamierzam mówić nikomu. O tym co się stało, wie tylko moja mama, siostra i przyjaciółka. Mam wrażenie, że nikt mnie nie rozumie, nie wie przez co przeszłam. Jak o tym mówiłam to było już po wszystkim i ja byłam z tym pogodzona, nie płakałam... W sumie sama nie wiem jak bym się zachowała, jakby ktoś zwierzył mi się z czegoś takiego, nie przeżywając tego.

Za tydzień jedziemy na wakacje, czeka nas dwa tygodnie nicnierobienia. Przyda nam się to baaardzo. Nie mogę się doczekać !

Co do starań, sama nie wiem co robić, Lekarz mówił, że zaleca się 2-3 miesiące przerwy, bo po poronieniu jest większa szansa, że stanie się to jeszcze raz, ale jak ma się stać, jak ja zachodzę w ciąże z częstotliwością raz na 24 miesiące!
Zrobiłam badania po poronieniu - z test DNA na trombofilię wrodzoną i celiakię oraz na zespół antyfosfolipidowy. Mój portfel ledwo co zipie, ale bardzo chciałam zrobić te badania teraz, kiedy coś może wyjść nie tak. Kiedyś martwiłam się o te wydatki, ale teraz mam to gdzieś.
Plan jest taki, że ten miesiąc w oczekiwaniu na wyniki badań się wstrzymujemy i suplementujemy witaminy i ja biorę leki. Zbieramy siły i może za 2 cykle wrócimy. Trzeba też zrobić te nieszczęsne badania emka!!! I z takim kompletem idziemy do lekarza, zobaczymy czy coś z tego wyjdzie.

Emek suplementuje:
-Ashwaghanda
-wit. C
-wit D
-kwas foliowy
-koenzym q10
-fertilman plus

ja:
-euthyrox
-bromergon
-wit. D
-wit C.
-koenzym q10
-ashwaghanda
-jod
-dong quai

Dorzuciałabym coś jeszcze, ale narazie bez szaleństw, i tak tego sporo. Oczywiście wydzielam codziennie sobie i emkowi porcje, żeby nie zapominał brać. Trochę się przy tyn onarzeka, ale koniec końców łyka wszystko jak pelikan :P Przez to widzę, że mu zależy :)
Zainstalowaliśmy netflixa, i teraz non stop oglądam seriale - teraz na tapecie Dexter. Polecam, jak ktoś lubi kryminały!
Poza tym przedwczoraj wróciłam do biegania. Po tej miesięcznej przerwie było ciężko, ale żeby się nie przemęczać zrobiłam tylko 3,5 km. Dzisiaj albo jutro powtórka. Uwielbiam biegać i słuchać muzyki, wtedy mi się najlepiej myśli o wszystkim i pozytywnie mnie to nastraja.
W pracy wszystko zaczyna mnie denerwować, ale nie będę tu o tym pisała. Oczekują tam niestworzonych rzeczy, znajdowania wyjścia z beznadziejnych sytuacji, z których wyjść się nie da! wszyscy zaczynają się czepiać o byle pierdołę, ale mam to w nosie. Widocznie wszędzie tak jest.

A z szyciowych nowości to tylko ta jedna, czyli wielgachny kocyk 1x1,5 m dla małej damy :) Może się schować pod niego razem z wszystkimi misiami! Ja bym tak zrobiła, wczoraj np. poszłam się zdrzemnąć koło 19 i obudziłam się koło 4 w nocy, potem nie mogłam zasnąć.

https://naforum.zapodaj.net/thumbs/f7905dddd0e3.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 sierpnia 2018, 18:33

Marti... Goniąc czas 3 października 2018, 13:18

Dzis byłyśmy po receptę na szczepionke 6w1, więc przy okazji ważenie. 7320 :) ok 80 centyl. Więc super. Wzrost zmierzymy 30 października przy szczepieniu. Ale na bank powyżej 68, bo pajace ze stopkami sa za małe:)

Drzemka teraz. Ja lecę robic pranie:) zaraz koleżanka na kawę wpada. A poznałam ja też ciekawie, sprzedając jej nienoszone ciuszki Oli. Sama ma termin na koniec pazdziernika. Bardzo przypadlysmy sobie do gustu. Wróżę z tego dluzsza znajomość:) brakuje mi w Wawie koleżanek. Wszyscy dobrzy znajomi zostali w łodzi lub wyjechi za granicę.

Drzemkowo:
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/2aeada02ab47.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 października 2018, 13:20

[36 dni pozostało...]
ŚRODA
Dziś temperatura poszybowała lekko w górę - 36,48. Cóż nie jest to coś czego oczekiwałam, ale być może jeszcze jutro będzie więcej. Owulka musiała być wczoraj, bo wczoraj już skończył mi się śluz, więc na pewno jest po. Miałam iść dziś na to badanie PCT, ale śluz mi zniknął za wcześnie, za późno się pojawił, trwał bardzo króciutko no i nie zdążyłam złapac momentu :P no nic, spróbujemy w przyszłym miesiącu (albo i nie, bo męża 3 tygodnie nie będzie). Ma niby wrócic na dni płodne, ale zobaczymy jak to będzie. Od jutra zaczynamy antybiotykoterapię i potem po 3 tyg znowu wymaz, najlepszy byłby na wykrywanie DNA. Gdzie ja znajdę placówkę w której mi coś takiego zrobią? :|

pomyślałam, że wstawię kilka zdjęć z wykresami temperatur, odkąd mam potwierdzoną owulację:
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/e9910a8053ab.png https://naforum.zapodaj.net/thumbs/8cbf55a5021c.png https://naforum.zapodaj.net/thumbs/1064f380576a.png https://naforum.zapodaj.net/thumbs/ff7607140883.png https://naforum.zapodaj.net/thumbs/3c37c7993798.png
takie te temperatury jakieś nie bardzo wskazujące na owu, a jednak za każdym razem była. I bądź tu człowieku mądry :|


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 sierpnia 2018, 14:07

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 3 września 2018, 08:51

https://naforum.zapodaj.net/thumbs/b240286e840a.jpg

przedszkolanka:) Pamiętnik przedszkolanki. 7 września 2018, 22:33

Dzień 1. Najnowsza przygoda

Hm,wczoraj wyszedł cień cienia..beta 34.33.. na usg wszystko ok,śluz ok,na upartego doktor mógł zobaczyć rozwijający się pęcherzyk..wow! Dzisiaj test już wyraźny :) post z września:
Otóż tak, 12 dpo progesteron 18,80 i beta 34,33.
Na wizycie:
śluz prawidłowy,szyjka też, macica i endometrium (?) prawidłowe (chyba pogrubione?) , wygląda na baaardzo wczesną ciążę, po lewej stronie można na upartego by wypatrywać pęcherzyk jak się tworzy. Póki co na tą chwilę wszystko ok. Lekarz zlecił bete w poniedziałek/ wtorek(jadę we wtorek) i w piątek rano wizyta ,która powie nam coś więcej. Rano robię sikacza,kolejnego w niedzielę bo mam dwa .
Czekamy cierpliwie..
Test z dzisiaj :
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/792b4b92f636.jpg

Rośnij fasolko <3
Póki co wie mąż,mama i przyjaciółka. Podchodzimy ostrożnie jeszcze,beta i wizyta będą decydujące na ten moment. Jeszcze kilka dni..


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 września 2018, 22:34

Dzień dobry.

Mój malutki cudaczek jutro skończy 7 tygodni.

Jest 5 rano, właśnie leży obok mnie nakarmiony i przewinięty, mam nadzieję, że jest szczęśliwym dzieckiem :) póki co śpimy razem w sypialni, tak nam wygodniej ze względu na cycanie, poza tym nie mam serca kłaść go samego do tak wielkiego łóżeczka ;D


https://naforum.zapodaj.net/thumbs/32631ca8ac3f.jpg

Od dłuższego czasu Leon zaczyna rozdawać na lewo i prawo w pełni świadome uśmiechy, bardzo dużo gaworzy, zaczepia rączkami zawieszki. Gdzie się podział mój maleńki dzidziuś?? :D



Marti... Goniąc czas 25 września 2018, 16:11

Ehhh. Wczoraj Ola skończyła 4 miesiące. Poza tym, że zaczęła ciągnąć mnie za włosy, łapać w ręce twarz i wbijać paznokcie, łapać się już czasem za stopy i gorzej zasypiać niż dotychczas, to nie zauważyłam nowych umiejętności nieopisanych dotychczas.
A. Mruczy czasem pod nosem az do 10 sekund jednym tchem naliczylam. Nie wiem kiedy oddycha ;)

Co do planów na przyszłość. To wbrew temu co pisałam wcześniej, to chyba poświęcimy nasze hedonistyczno egoistyczne życie i zdecydujemy się na rodzenstwo dla Oli. Robimy to dla niej. Nie dla siebie. Tak szczerze. W planach mam wizytę u gina jakos na początku listopada. Myślimy o staraniach od grudnia. Tak. Tak. Tak. Tylko krowy nie umieją zmienić zdania ;)

Anakin. Dopiero zauważyłam Twoj komentarz. Blw to metoda rozszerzania diety z pominięciem papek . Kaszek itd. Chodzi o wspólne jedzenie, aby dziecko uczyło się od nas przy stole, aby mogło zjesc z naszego talerza i wybrać sobie co chce jesc. Oczywiście odpowiednie produkty w odpowiednim czasie. Ja właśnie będę się doksztalcac. Dzis przyszły moje książki. Zamknęłam juz do alantkowych przepisów. Chyba sama zacznę jeść,przed Ola, tak fajnie niektore przepisy brzmią.

Moja lektura ;) po przeczytaniu blw, przekazuje ja tesciow i. Zeby mi nie pierdzielil farmazonow, że źle robię. Bo jakby nie było nawet teorie na temat smoczka ma. Wiec niech się doksztalci zanim zobaczy na czym polega blw;)

https://naforum.zapodaj.net/thumbs/080a43dce9ed.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 września 2018, 16:17

Marti... Goniąc czas 28 września 2018, 14:49

Lentilka. Odnośnie maty edukacyjnej a zwykłej piankowej. My od początku mamy zwykłą. Edukacyjnej nie kupowalam


My mamy takie rozwiązanie i super sie sprawdza. Siłowni a bedzie rosła wraz z mala, bo na siedząco tez bedzie zabawa. A na bieżąco na brzuchu ma po bokach do zabawy.

Polecam jakby co bardzo
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/e5cec7062c1b.jpg


https://naforum.zapodaj.net/thumbs/df40489d3742.jpg

I dodatkowo wspomaga przywracanie sie na brzuszek. U nas tak się zaczęło. Od leżenia na boczku. Wraz z rozwojem motoryki dokładamy kolejne elementy pianki. I tyle. Plus ulubione zabawki ;)

https://naforum.zapodaj.net/thumbs/b66889404219.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 września 2018, 15:00

Miru Wyczekany On ,teraz wymarzona Ona 26 września 2018, 20:05

14 dni
Od wczoraj jesteśmy razem w domu.
Mała grzeczna, je i śpi. Nie płacze. W nocy trzeba ją wybudzac.

Nati zachwycony. Teraz cieszymy się sobą.
A to Mała I. Vs Nati.



[urlj.net/ef761f33b644 1160 2244 8888 0100 3471 54590.jpg.html]https://naforum.zapodaj.net/thumbs/ef761f33b640.jpg[/url] https://naforum.zapodaj.net/thumbs/e9d5c1ec1df9.jpg

Marti... Goniąc czas 28 września 2018, 09:47

od dwoch dni chyba mamy regres snu 4-5 miesiaca....
Ola wyeliminowala sobie drzemke o 15... w srode poszla na nocne spanie o 17.30. spala do 6.30 - z pobodka o 3 w nocy na "imprezke". Wczoraj poszla spac 18.10 tez bez drzemki o 15. o 2 w nocy imprezka.

takze dziecko mi sie zepsulo.
na szczescie poki co, to jest jedna taka pobodka w nocy. resztee czasu przesypia.

ale nie to mnie martwi. dzis w nocy nosek zaszedl jej jakimis gilami. nie ma kataru w dzien, wszystko jest niby ok. ale od paru dni wyciagalam jej okropnie duze babole z nosa. sadzilam, ze to moze przy ulewaniu mleko itd. ale dzis w nocy prawie sie zadlawila pijac mleko. myslalam ze zawalu dostane.

zapytalam zatem kolezanki doswiadczonej (2 ka dzieci) co robic gdy pojawi sie katar. wkleje sobie tutaj dokaldnie co mi napisala, bo bedzie latwiej znalezc niz na mesengerze szukac. takze za chwile porada. a oto moja chwila (pierwsza drzemka Oli, a ja sie ruszyc nie moge ) :)

https://naforum.zapodaj.net/thumbs/dfffe0c245d4.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 września 2018, 10:00

Marti... Goniąc czas 30 września 2018, 18:54

Dzis pierwszy raz na basenie. Bałam sie logistyki najbardziej. Ale dokupiliśmy mężowi bilet do naszego karnetu. I dało radę.

Początek był taki sobie. Byla zdziwiona gdzie jest. Pozniej nawet się cieszyła. Az w polowie zajęć instruktorka wziela ja do pokazania kolejnego ćwiczenia z lezeniem na pleckach. Jak.zobaczyla obca osobę i światło zaczelo dawać po oczkach, Tak juz sie nie uspokoiła i musialam wychodzic z wody. Po basenie w aucie śmiech i gaworzenie. W domu szybko jedzenie i od razu drzemka. Zobaczymy jak będzie za tydzień.

A to my przed akcją z instruktorka;)

https://naforum.zapodaj.net/thumbs/f05de290df05.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 września 2018, 18:55

Kiepski dzisiaj dzień mam.
Myślę o wszystkim i o niczym.
Postanowiłam dziś ostatecznie pożegnać mojego drugiego aniołka.

Z prochu powstaniesz i w proch się obrócisz ... Jedyne co mi po niej zostało. Prochy mojej córki umieściłam w pudełeczku a to pudełko w białej szkatułce (niczym białej trumience). Schowałam tam też testy ciążowe (z pierwszej jak i z drugiej utraconej ciąży) oraz karty ciążowe, pieluszkę tetrową i śliczne malutkie body. Aniołki moje mają teraz swoje miejsce nie tylko w moim sercu, ale również w moim domu.

https://naforum.zapodaj.net/thumbs/5ff133e0c973.jpg

https://naforum.zapodaj.net/thumbs/88af57ac2ee6.jpg

Spoczywajcie w spokoju Michalinko i Marcelinko [*]

Izape_91 Szycioterapia - po 3 latach jest! 21 października 2018, 21:23

32 dc 12 dpo

Po weekendzie jakoś odżyłam. Dzięki mężowi i kursowi szycia. Kupiłam piękny żółty materiał i uszyłam z niego płaszcz na zimę. Jestem w połowie roboty. Nie mogę się doczekać kiedy go skończę i zacznę nosić !!! Szycie to jest coś co kocham, zastanawiam się, czy czasem nie iść w tym kierunku.

We wtorek mam endokrynologa. Zobaczymy jak moje TSH i co powie na poronienie.

Badanie męża i powtórka moich badań już za dwa tygodnie. Nie mogę się doczekac, a jednocześnie się obawiam, że nic się nie poprawiło. Ciekawe co to będzie... Zrobimy dodatkowo HBA i badanie chromatyny plemnikowej, żeby już mieć emka odhaczonego... i z 800 zł mniej w portfelu....

@ ma przyjść za dwa dni, ciekawe kiedy się pojawi, bo dzisiaj już od rana brzuch pobolewa @.

Chyba wracam do normy, w sensie, znowu wiem, że do dziecka nam jeszcze daleko... Tak jest mi łatwiej.


Wykres mam bardzo ładny, widać, że progesteron jak marzenie.
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/603f8f591174.png

Poza tym piję w tym cyklu zioła na drugą fazę o. Sroki, może to też coś pomogło. Muszę zamówić owulaki na allegro i za 3 tygodnie znowu owu...
Te cykle mi się ślimaczą od 4 miesięcy. W sumie odkąd zmieniłam pracę, zastanawiam się, czy miał na to wpływ stres? Przecież cykle wcześniej miałam ok. 25-28 dniowe, a teraz takie tasiemce po 34 dni. Staraczce to wcale nie pomaga...

Muszę powoli jakoś układać wszystko w głowie. Wiem, że muszę wszystko ogarnąć sama. Nikt mi w tym nie pomoże. Wiem napewno, że nie może być tak jak było teraz, bo to do niczego dobrego nie prowadzi. Sama siebie wykończe, a przy okazji i męża, a nie na tym mi zależy.
Boje się, że wyniki męża się nie zmienią, bardzo się tego obawiam, bo to chyba będzie znaczyło, że nic już się nie da zrobić i pozostanie nam tylko ivf.


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 października 2018, 22:05

Lady_E , 6 listopada 2018, 21:57

Witamy się w 27 tc <3

Byliśmy na wizycie wszystko super :) Malutka waży 970 g. Jest cudowna <3

https://naforum.zapodaj.net/thumbs/2165ad00b845.jpg

Izape_91 Szycioterapia - po 3 latach jest! 16 listopada 2018, 19:23

27 cs

Trochę mnie nie było, ale potrzebowałam spokoju, żeby się wyciszyć. Czuję się lepiej i chyba łatwiej wszystko znoszę. W tym cyklu sie nie staraliśmy za bardzo, bo akurat w owulację emek miał badanie, więc nic by z tego nie było tak czy siak, cykl na luzie. Trochę się cieszę, mimo, że się nie wstrzeliliśmy bo owulacja w 14-15 dc, a nie tak jak ostatnio bywało w 20-22, co przedłużało cały cykl o tydzień. Mam nadzieję, że ogranizm wrócił do normy, bo te cykle po 34 dni są męczące.

Wyniiki badań męża bardzo nas ucieszyły, jest poprawa !

Porównanie:
Badanie 01.02.2018 / badanie 05.11.2018

koncentracja: 33,3 mln/ml / 27,1 mln/ml(norma pow. 15 mln/ml)
całkowita licba w ejakulacie 136,5 mln / 122,3 mln (norma pow 39 mln)
ruch A+B 30 % / 39 % (norma pow 32%)
ruch A B C 37 % / 50 % (norma pow. 40%)
brak ruchu 63 % / 50 %
żywotność 51% / 62% (norma pow. 58%)
morfologia 0% / 2 %

Ogólnie rzecz biorąc wszystkie parametry są lepsze ! i to średnio o 10% więc jestem zachwycona! W ilości mamy mniej, ale tamto badanie było robione przy 4 dniach wstrzemięźliwości, a to przy 3 dniach.
Teraz patrzę na to wszystko bardziej optymistycznie. Zwłaszcza, że powtórzyłam badanie na 2betaglikoproteinę i znowu wyszła pozytywnie, więc myślę, że przeszkodą u mnie może być APS, a po tym jak dostanę leki to może się uda w końcu?

Poza tym HBA mamy 82% więc to bardzo dobry wynik, tak mi się wydaje. Czekamy jeszcze na chromatynę plemnikową, ale to dopiero bliżej grudnia.

Zapaliło się małe światełko w tunelu dla nas :)

Jakby któraś z walczących staraczek miała ten sam problem co my to informuję, że przez ostatnie 3 miesiące dawałam emkowi
koenzym Q10 100 mg,
witaminę c 1000,
folik,
Wit D 2000,
po jednej dziennie fertilman, żeby nie przedobrzyc, bo czytałam że jak za dużo się bierze to może być pogorszenie, ale nie było, więc teraz dawke zwiększyłam mu do 2-3 dziennie, docelowo 4 zrobimy. A no i do tego ashwaghande i Wit e + selen. Od czasu do czasu magnez jak mi się przypomniało. Teraz zamiast ashwaghande zamówiłam mace i zen szeń koreański, bo też podobno dobrze wspomagają spermatogenezę właśnie chyba na ruch i liczbe.

Emek strasznie dumny z siebie i ja z niego również :)

19.11 mamy wizytę u naszego ginka, a potem 4 grudnia urolog. W tym roku już się nie uda, ale może 2019 będzie dla nas łaskawszy ???


Tutaj ostatnie uszytki :)

https://naforum.zapodaj.net/thumbs/b9fb535f44e8.jpg https://naforum.zapodaj.net/thumbs/2bd37ed5cd5e.jpg

https://naforum.zapodaj.net/thumbs/a5bc4872ff61.jpg https://naforum.zapodaj.net/thumbs/909b0b2c0ae9.jpg

https://naforum.zapodaj.net/thumbs/1f9e3fe4fc0e.jpg https://naforum.zapodaj.net/thumbs/8dd25c876d97.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 listopada 2018, 09:10

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)