Ostatnio te tygodnie nam lecą jak szalone.. nawet ciężko już robić tygodniowe zdjęcia brzuszka... jesteśmy już w 33 tc.. i robi się co raz bezpieczniej :) na ostatniej wizycie Lekarz stwierdził, ze może z ta waga to nie będzie tak złe, bo na Jego oko to około 3300 g, więc całkiem, całkiem luzik. Nie powiem Jego oko mi się podoba ;) udało nam się zrobić sesje ciążowa, chociaż mój Mąż był oporny, mieliśmy z tym tez trochę zamieszania, bo ostatecznie zmieniliśmy fotografa, nasz wybrany byłby dostępny dopiero od drugiej polowy lipca.. a jednak nie chciałam tego zostawiać na 9-ty miesiąc ciąży... takze udało się i zrobiliśmy! i uważam, ze to była świetna decyzja. Jasne, ze nie jest to tanie, oczywiście można te kilka stówek wydac na coś z wyprawki dla dziecka, rozumiem tez jak ktoś się nie czuje fizycznie albo zdrowotnie na siłach żeby robić, albo po prostu nie czuje się dobrze w swoim ciele w ciąży... ale u nas było w sumie wszystko na TAK ;) także zaszalałam i jeszcze wzięłam profesjonalny makijaż ;) także zwarci i gotowi ruszyliśmy. Sama sesja trwała ponad 2 godziny, ale Mąż i butelka zimnej wody i daliśmy radę ;) Mamy różne ujęcia, kilka stylizacji, bardziej lub mniej zakrywających ciało, a co tam! jak nie teraz to kiedy? kolejna sesja to noworodkowa, więc tam już nasz Synuś będzie w centrum a my to wersja naturalna na pewno, ale liczę, ze jakiś delikatny makijaż to sobie zrobię w przerwie miedzy ogarnianiem Maluszka ;)
Nadal udaje mi się korzystać z gimnastyki ciążowej, niestety jednak moje spacery przy tych upałach to mi nie wychodzą... Chyba powoli rozumiem jak różne osoby mi mówiły, ze 2-gi trymestr jest taki wspaniały, a w 3-cim to już chce się urodzic.. I przyznam, ze momentami, powoli powoli tez taka myśl mi czasem przejdzie przez głowę.. Dalej nie powiem, ze jest mi ciężko, bo w zasadzie u mnie to plus 7 kg, więc nie jest to jakoś dużo, tylko ze wróciły mi problemy żołądkowe... i bywają noce, gdzie przychodzi sen dopiero po wymiotach... także nie raz wole czegoś nie zjeść niż się potem męczyć... ale nie wiem czy to kwestia tylko jedzenia, czy jednak nie ucisku jakiegoś... ale tak czy siak szczęście nadal jest! co do wyprawki, to wychodzi na to, ze powoli, powoli idzie do przodu, chce zamknąć temat z końcem lipca no i potem już ewentualnie jakieś drobiazgi kupować. Czekamy na nasz Skarb, ale niech sobie ładnie doczeka do momentu ciąży donoszonej ;)

Zbieram się do złożenia wypowiedzenia w pracy, chyba zrobię to jutro. To jedna z trudniejszych decyzji jakie ostatnio podjęłam. Wiem, że jest dobra i słuszna, bo w końcu będę mniej pracować, znajdę czas dla siebie, przestanę narzucać jeszcze większą presję na starania, żeby jak najszybciej zniknąć z pracy, odejdzie mi dużo stresu i nerwów dnia codziennego, przemęczenie. Obecna praca ma dużo plusów, jest ciekawa i spotykam mnóstwo ludzi, ale czasami muszę być nie do końca fair, wymaga zbyt wiele ode mnie, dotarło to do mnie gdy pomyślałam o sobie jako o matce, gdy popatrzyłam na kolegów, którzy są ojcami i tak mało czasu mają dla swoich rodzin. Złamało mnie jak kolega nie mógł jechać nad morze z żoną i dwójką dzieci, w noc wyjazdu jedno z dzieci przyszło do jego łóżka i spytało czy może się z nim położyć bo chciałoby spędzić z nim chociaż trochę czasu. Powiedziałam sobie koniec. Czas na zmiany. Może nie jest zmiana na pracę idealną ale spróbuję czegoś innego. Mam wspaniałego męża, który mnie dopinguje i motywuje więc damy sobie radę jakby się dalej to nie potoczyło. Decyzja jest o tyle trudna, że nie porzucam starań więc pozostaje wiele niewiadomych.
Czuję, że składając wypowiedzenie poczuję ulgę, a może i zwolnię blokadę jaką założył we mnie stres.


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 czerwca 2021, 10:26

believer Trudna walka o dziecko z KD 29 czerwca 2021, 09:42

No i nie udało sie po raz 10. Test z rana negatywny a to dziesiąty dzien po transferze. Beta to formalnośc. A dzis urodziny męza. Nie powiem mu nawet nic dzisiaj, mam nadzieje ze dam rade ale mysle ze tak bo mam juz wprawe w radzeniu sobie z takimi wiesciami Tak w skrocie to do dupy to wszystko.

Hej! Mam 39 lat i tworzę po latach nowy wpis bo teraz, jestem staraczką z pomocą IVF i chciałabym wymieniać się doświadczeniami.
U mnie to drugi transfer mrożaczka ❄️ zarodek 5 doby stadium 4 2.1

Dziś niedziela 3.03.2024 6️⃣ doba po transferze i test bladzioch ✅️
Beta 8.05 (tak udało się zrobić w niedzielę)

Transfer mrożaczka ❄️ najwyżej klasy czyli zarodek 4BA stara nomenklatura Bl.4.2.1
odbył się w poniedziałek 26.02.2024
W 2dpt zrobiłam pierwszy test - nic kompletnie czysto nawet pod światło 🙈
W 3dpt jakiś zarys - wkręcam sobie? 🤷‍♀️
W 4dpt nadal jakby coś tam.... 😀
W 5dpt nie no chyba sobie nie wkręcam, ale no coś tam widzę!🤦‍♀️
Dziś! 6️⃣ dpt MAMY TO! Jest bladzioch, ale widoczny gołym okiem! 🩷 Widzi nawet mąż (a proszę mi wierzyć on to dopiero pesymista) 😅
Poleciałam ponad 20km na Betę z rana, na czczo, byle zdążyć od razu i wyszło 8.05 więc to poczateczek! Misiu (bo tak nazwała Pani w klinice mrożaczka) przyjął się! Oby się utrzymał. Bo z tym u mnie jest problem....

Invitro robię w Vitrolive w Szczecinie (prowadzi mnie Dr.Brelik).
Nigdy wcześniej nie miałam potrzeby by z tego korzystać bo zachodziłam sama w ciążę, ale... nigdy ich nie donosiłam 😞
A teraz? Nawet nie mogłam zajść bo Lewy jajnik (jedyny z jajowodem) oddał robotę prawemu a tamten choć pięknie działa nie ma jajowodu 🤦‍♀️ ot I myślę sobie ok Katarina musisz iść na IVF

Krótko o mnie

💔2010 - ciąża pozamaciczna (nie wiedziałam, że jestem w ciąży)... usunięcie prawego jajowodu (krwotok wewnętrzny, ledwo uszłam z życiem)
💔2011 - ciąża się zatrzymała, nie usłyszałam bicia serduszka
💔2020 - historia z 2011
💔2021 - biochem
💉💔2024 - pierwsze podejście do IVF nieudane
💉💚26.02.2024 - drugie podejście IVF będzie dobrze!
🧬 test pink 6dpt blada kreseczka + 🩸 Beta w tym dniu 8.05

Leki:
Rano:
💊 estrofem x1
💊 Encorton 10mg
💊 Oestogel x2 naciśnięcia (małe endometrium)
💊 duphaston x1 (problem z niskim progesteronem)
💊 Utrogestan dopochwowo x1
💊 Tenfertil Ona x2
💊 wit C x1
💊Folian Solgar 400 x1
💊Metformax 1000 x0.5 tbl. (Niby jakieś początki insulinooporności)

Obiad:
💊duphaston x1
💊 estrofem x1
💊 utrogestan x1
💊wit. D x1

Wieczór:
💊estrofem x1
💊acard 75mg x1
💊duphaston x1
💊Utrogestan x1
💊oestrogel x2 naduszenia pąpką
💊Tenfertil Ona x2
💊 folian 400 x1
💊Metformax 1000 x0.5 tbl
💉 prolutex 1 ampułka o 21:00
💉 clexane 600x1 (już dzien przed transferem)

5dpt
Podjęliśmy decyzję jutro beta. Dziś mam już wrażenie, że padnę na zawał, nie wiem, jak przeżyje jutrzejsze oczekiwanie. Oddam krew rano, wyniki będę koło 16... Tyle godzin...

Bardzo się boje, że pęknie mi serce... Mam dzis zle przeczucia. Do tego nie czuje już "boli miesiączkowych". Chyba one dawały mi nadzieję...

17dc, 2dpo? - coś w ten deseń ;)

Nie prowadzę jakiś większych obserwacji owulacji, swój organizm znam już na tyle że bez większego wysiłku wiem kiedy zbliża się owulacja. Stałe "objawy" u mnie to - wrażliwe sutki zaraz po owu, czasami bóle owulacyjne , ale to nie zawsze, plamienia okołoowulacyjne - właściwie na stałe zagościły w moim organizmie od kiedy przeprowadziliśmy się do Abu Dhabi, na początku były bardzo silne - wręcz lekkie krwawienia, ale teraz już na szczęście jest to tylko plamienie.
Czasami mam cykle kiedy w trakcie owulacji mam dość mało śluzu, czytałam i słyszałam ze często ten śluz jest, ale w środku i tylko na bieliznę nie wypływa , a że ja paluchów nie pcham tak gdzie się nie powinno to nie będę weryfikowała tej tezy ale brzmi ona sensownie. W tym cyklu jednak mogę wręcz powiedzieć ze mnie zalało. Tyle śluzu i to takiego książkowego płodnego to u siebie od dawna nie widziałam, aż czułam ze mi mokro . Nie wiem kiedy ten śluz dokładnie występuje czy w dniu owu czy dzień-dwa przed, w każdym razie u mnie najwiecej było go 2 dni temu i wczoraj tez jeszcze trochę, ale już bardziej wodnisty jak rozciągliwy.
No ale tak, owu owu i po owu. Teraz 2 tygodnie czekania najprawdopodobniej na następna @.
Myślę ze w ciążę kiedyś jeszcze zajdę, bo w sumie czemu nie, w dwie już zaszłam, ale czy będą one zdrowe i donoszone to już inna kwestia. Czy są szanse na ciążę w tym cyklu? Oczywiście ze tak. Kochamy się z O. regularnie przez cały miesiąc, ja mam tez ostatnio większe libido więc good for me, w ruch ruszyła tez z powrotem sexy bielizna, która zawsze sprawia ze czuje się jak 100 mln w łóżku :) ALE czy nastawiam się na @ czy na dwie kreski? No z doświadczenia oczywiście ze na @. Obydwie moje ciążę były raczej z zaskoczenia więc nie wyobrażam sobie ze zajdę w ciążę wtedy kiedy o tym myślę, głupie to no ale tak już w głowie mam i nic z tym nie zrobię. Nastawiona jestem znowu na długie "starania" a co będzie to będzie :)

believer Trudna walka o dziecko z KD 26 października 2022, 16:26

Kolejny transfer nieudany. Dwunasty. Niby na tym samym zestawie na ktorym poprzedni zaskoczyl. Powoli ide na rekord z ilościa transferów. Czy można byc większym pechowcem?

Telefonu z poradni genetycznej wciąż brak...
Ale zauważyłam światło w tunelu🔦 moja druga połówka zgodziła się na badania genetyczne prywatnie w kwietniu 💥 ogromny krok na przód ❤️

Za kilka dni 30.06, ci którzy mnie znają, wiedza co dla mnie znaczy ta data...
W tym roku tymbardziej mial to być wyjątkowy dzień... miałaś być tu z nami, miałabyś prawie 5 miesiący, a tymczasem prawie 8 odwiedzam Cię tylko na cmentarzu...
Co czuje? Pustkę, która próbuje wypełnić codziennością... praca która kiedyś dawała satysfakcję, a teraz stała się sposobem ba przeżycie kolejnego pustego dnia; zakończeniem remontu... A tak naprawdę ciągle się zastanawiam czy już zawsze tak będzie, czy poczuje kiedyś coś więcej niz ta cholerna pustkę? Czy gdzies czeka na mnie jeszcze żywe dziecko?

Byłam na monitoringu w 12 dc - na lewym jajniku jajo 21 mm
Dzisiaj jest 16 dc i na wykresie brak skoku temperatury.
Obudziłam się z potwornym bólem jajnika. Nie mogę chodzić ani dotknąć się w brzuch z bólu.
Dzwoniłam do ginekologa i potwierdził zespół LUF 😔
Mam brać od dzisiaj dupka zgodnie z planem i nospe.
Mogę jechać na izbę przyjęć do jego szpitala, ale tam zrobią mi tylko USG i zalecą to samo 😢
Także od przyszłego cyklu włączamy zastrzyk ovitrelle na pęknięcie 🙏🏻


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 czerwca 2021, 21:10

Nowy cykl zaczęłam 14.05.
Monitoring w 12 dc - pęcherzyk 19 mm
Zastrzyk Ovitrelle zrobiłam w 14 dc w moje urodziny 27.05
Owulacja wystąpiła w moje imieniny 29.05 🙈💜
Dzisiaj 10 dpo - rano siknęłam na 3 testy: facelle, bobo-test i pink. Na każdym delikatna różowa kreska 💜
Byłam na becie ale z wynikami szału nie ma 😔
Progesteron lichy, a beta 9,3 🥺

6d7ae03ab402eccd.jpg
W czwartek powinno się wszystko wyjaśnić 🙏🏻


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 czerwca 2021, 21:15

Jeheria No kiedy? 28 czerwca 2021, 21:23

8+0 wg om
Dziękuję za gratulacje ❤
Jutro pierwszy dzień do pracy, muszę wstać 5:30 więc idę już spać. Już tęsknię za Maciusiem... Jak ja dam radę bez niego... Będę cały dzień zamartwiać się, mój malutki synek ❤
Dziś posprzątałam i zakupy zrobiłam, prania itd aż krzyż mnie bolał :/
Jak pomyśle czasami o jedzeniu to mi niedobrze.
Nie wiem kiedy powiedzieć w pracy... Zaraz zaczną się ploty typu "to się napracowała"...
Za 2 tygodnie USG, może wtedy?
Czy być z nimi szczera i od razu? Bo zależy mi żeby za 2 lata mieć pracę. Chcą teraz mi dać jakieś nowe warunki pracy, nowe stanowisko więc pewnie będzie aneks do umowy. Czy mam im już powiedzieć??

Maćkowi idzie 8 ząb- dolna dwojka i od tygodnia słabsze noce a dzisiaj to w ogóle, ciekawe jaka będzie ta noc.
Dobranoc 😘


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 czerwca 2021, 21:23

(6cs) 15dc, 1dpo
Jestem na siebie zła i troszkę na prawie-męża, że mnie nie posłuchał. Muszę tu wylać swoje myśli, bo są trochę za ciężkie.
Przegapiliśmy owulację. No, ale jak to? Już tłumaczę.

Tak jak pisałam wyżej, w zeszłym cyklu zaczęliśmy za wcześnie, bo tak sugerowała aplikacja i kierowaliśmy się głównie jej wskazówkami. Skąd wiem? Dwa dni po wskazywanej przez Ovu owulacji, gdzie już spoczęliśmy na laurach, gdzie byliśmy już zmęczeni po maratonie naszych figlów, na teście wyszedł mi peak. Niestety nie mieliśmy już ani sił, ani zasobów.

W tym cyklu uznaliśmy, że będziemy działać tak, jak pokażą nam testy. Muszę zaznaczyć też, że kupiłam inne niż wcześniej. Zeszły cykl królowały Facelle, w tym cyklu Testeo z allegro. Od początku miałam wrażenie, że słabo się wybarwiają, ale machnęłam na to ręką, ponieważ zaczęłam testować już w 9dc, więc uznałam, że zwyczajnie daleko jeszcze do tego dnia.

Wczoraj (14dc) zrobiłam test około godziny 12 i wyszła mocna kreska. Wysłałam Madeline zdjęcie na WhatsAppie i obie stwierdziłyśmy, że mocna, ale to chyba jeszcze nie to. Pokazałam narzeczonemu, a on powiedział to samo: że nie, że ostatnio przy peaku ta testowa kreska była sporo ciemniejsza niż kontrolna, więc owulacja na pewno będzie jutro i będziemy kochać się z "nabojami" właśnie wtedy. W ogóle nie pomyślałam wtedy racjonalnie, że wtedy to w ogóle były inne testy i mogły się inaczej wybarwiać. Mam nauczkę. Ponadto sygnały wysyłane przez moje ciało mówiły, że to właśnie teraz; ukochany cały dzień się do mnie kleił, mówił, że pachnę jakoś inaczej, że pachnę seksem i ładnie wyglądam i nie może się doczekać aż mi jutro zrobi dziecko. Ja sama zresztą też byłam napalona jak królik, miałam dużo energii i cały dzień czułam lewy jajnik. Wieczorem to nawet tak mnie bolał, że było to dyskomfortowe i rozważałam tabletki przeciwbólowe.

W każdym razie kochaliśmy się wczoraj dwa razy i za każdym razem jęczałam mu, że to chyba jednak dziś, żeby wysłał żołnierzy, że przecież nawet jeśli owulkę mam teoretycznie jutro, to skoro po badaniu nasienia wiemy, że ma wyłącznie plemniki o ruchu wolnym, to one potrzebują czasu i nawet lepiej, żebyśmy naładowali mnie przed, ale nie - on się uparł, że ostatnio też mówiłam, że to już, a okazało się, że za wcześnie i teraz nie popełnimy tego błędu. Dlaczego tak się upierał? Bo on strasznie dużo czyta na ten temat, edukuje się i pragnie tej ciąży chyba bardziej niż ja. No i wyczytał, że plemniki są najsilniejsze 3 dni po wytrysku i wiele lekarzy uważa, że powinno kochać się co 2 dni. No okej. Nie polemizowałam zatem z chodzącą encyklopedią.

Dziś rano obudziłam się z katarem, przeszywającym bólem w lewym jajniku i z zerowym libido. Zrobiłam dwa testy. Jeden rano z ciekawości i drugi tak jak powinno się robić, czyli po 12-tej. Wynik: kreski już o wiele słabsze niż wczoraj. Czyli, kurdę blaszka, jednak miałam rację. To musiało być albo wczoraj wieczorem, kiedy mnie tak bolało, albo dziś raniutko.
Wzięłam te testy i pokazałam narzeczonemu. Jeju, gdybyście widziały te niedowierzanie i zawód na jego przystojnej buźce. Wkurzył się na siebie, a potem zaraz wyżył. Chwycił mnie za włosy i... Szybki numerek, żeby dostarczyć żołnierzy :D

Widzę jednak po nim, że złapał doła i czuje się winny. Nie bardzo wierzy, żeby poranne "good morning" zdążyło na czas.
Ja wierzę, że może jednak pyknie. Jeśli owulację miałam wczoraj (niedziela) to po pierwsze kochaliśmy się z finiszem w piątek i dziś rano. Biorąc pod uwagę, że dzięki ziołom Sroki mam zajebisty śluz, to jakaś banda plemników powinna przeżyć. W tym cyklu mam całkiem spokojny wykres, więc szybko wyłapię wszelakie anomalie. Tak mi się przynajmniej wydaje.

A taką dygresją jeszcze na koniec zarzucę. Generalnie, to my kochamy się prawie codziennie, ale dzięki temu, że narzeczony studiował tantryczną miłość, to potrafi kontrolować orgazm i dochodzić wtedy, kiedy chce. Bardzo to fajne w związku. Jak facet nie skupia się tylko na tym, żeby skończyć, a po prostu na bliskości, to raz, że jest na partnerkę bardziej napalony prawie przez cały czas, a dwa ma lepsze nasienie. Także polecam.

No, i podsumowując, obiecałam sobie, że wezmę na spokojnie to czekanie na ciążę i tak zrobię. Do trzech razy sztuka. W zeszłym cyklu mieliśmy fallstart, w tym cyklu za późno (chyba!), więc w kolejnym musi pyknąć.
Co nie?

P.S. Pisząc ten pamiętnik, to już nawet złość mi minęła. Będę oglądać swój wykres z ciekawością i rozbawieniem. Nawet jeśli się nie udało, to jestem bogatsza o nowe lekcje na kolejne cykle. Jest dobrze! :)

Dziś 33+0
Wizytę miałam wczoraj i to awaryjną, ale najadłam się strachu... wczoraj rano jak się ubrałam miałam plamienie brązowe dosyć mocne, potem jeszcze cały dzień bolał mnie brzuch tak napięciowo jak na okres... miałam sporo wątpliwości czy jechać na IP czy do mojej lekarki.
Zadzwoniłam do gabinetu ale moja lekarka jest na urlopie do końca tygodnia 🙈 przyjęła mnie inna lekarka o 14 młodsza, która pracuje w Bzielu. Sprawdziła mi szyjkę 2,5 cm czyli już się skraca, ale jeszcze zamknięta i twarda. Z Maja wszystko dobrze wazy 2,2 kg jest duża jak na ten tydzień tak powiedziała, ale to dobrze w razie przedwczesnego porodu. Wody tez w porządku AFI 13. No właśnie apropo porodu nie wiadomo skąd to plamienie, ale przy łożysku przodującym może tak być. Niestety nadal się nie podniosło jest przy ujściu szyjki ale narazie jej nie zakrywa, za to Maja opierała o nie główkę. Nakazała senatoryjny tryb życia, w razie krwawienia od razu IP. Mówił ze jak trafie do szpitala to mogą mnie już trzymać do rozwiązania. Także wizja szpitala bardzo mnie przestraszyła i już dzisiaj glownie leżę, zrobiłam jakiś obiad, ale głównie odpoczywam. Martwi mnie bo co jakiś czas odczuwam krótkie ale bolesne skurcze w szyjce...😕😕 mam nadzieje ze się nie skraca.
Proszę muszę wytrzymać jeszcze przynajmniej 3 tygodnie do odnoszonej ciąży 🙏🙏🙏
Chciałabym dotrwać do mojego Baby shower które miało być 17.07. I do sesje ciążowej na lawendowych polach ❤️🤭

7 dc, 5 dzień stymulacji... jajniki mocno dają się we znaki. Zrobienie siusiu to największe wyzwanie 🙈 Nawet paznokcie u stóp malowałam na raty, bo brzuch był zbyt mocno przyciśnięty.
Dziś dzwoniłam do siostry z życzeniami imieninowymi i po raz pierwszy słyszałam malutką, a ma już prawie 2 m-ce. Bardzo dziwnie się czułam. Nie mogłam się skupić na niczym poza słuchaniem kwilenia dziecka.


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 lipca 2021, 22:11

Stało się.
Mam mętlik w głowie, próbują namówić mnie do wycofania wypowiedzenia, mówią o podwyżce, zmianie miejsca i współpracowników jeżeli chcę... Zarabiałabym więcej... Ale z drugiej strony ten stres i zmęczenie. Mąż powiedział, że nie warto, szczególnie jak wiem, że nie chcę tego robić. Liczy na to, że zmiana i mniejsza presja wpłyną korzystnie na nasze starania (może coś w tym jest).
Jestem wśród 4 osób, które w tym miesiącu złożyło wypowiedzenie więc coś jest na rzeczy.
Boję się nowego. Ale wiem, że to dobra decyzja. Boję się starań ale wiem, że mogą jeszcze trwać latami więc nie mogę uzależniać od nich pracy. Muszę zapanować na strachem i zaufać, że wszystko ułoży się w odpowiedni sposób.

O 7 rano zamówiłam upacjenta, pobranie krwi. Mężowi ogólnie morfologię, glukozę,TSH oraz cholesterol,a dla siebie TSH, prolaktynę oraz cholesterol. Bardzo jestem ciekawa czy udało się zbić choć trochę TSH oraz jak z tą Prolaktyna,bo jeśli będzie wciąż wysoką będę musiała iść na badanie czy nie choruję na makroprolaktynemie :/. No nic, pozostaje czekać Wyniki wieczorem😊

Wczorajsza wizyta i kolejna porcja dobrych wieści ❤️ Pessar trzyma, jest wysoko, rozwarcie się nie powiększa i to najważniejsze. Cukrzycy ciążowej brak - wynik piękny. Tośka waży ok. 850-900g. Zaczynam powoli wszystko szykować do porodu i czuję się lekko przytłoczona. Na szczęście niewiele rzeczy muszę dokupić, kolejna ciąża pod tym względem jest dużo bardziej praktyczna i rozważna. Już wiem co się sprawdziło, a co okazało się niewypałem i co ważne, sporo rzeczy mam po Emili (nie pobywałam się większości, bo wiedziałam, że się przydadzą i właściwie od zawsze miałam przeczucie, że będę mamą wyłącznie córek ☺️). Co raz bliżej rewolucji w naszym życiu, czas leci jak szalony. Cieszę się bardzo, ale jestem trochę wystraszona jak to będzie. Ah i mój mąż niezmiennie najlepszy na świecie ❤️ A rola ojca dodaje mu tylko seksapilu. On autentycznie cieszy się jak głupek, że będzie miał "swoje dziewczyny" w komplecie. Opiekuje się nami jak zwykle wspaniałe i całą swoją pozytywną energią wypełnia nasze życie. Wieczny optymista ❤️ ostatnio nawet stwierdziłam, że przy nim trudno mieć gorsze chwile, bo zaraz mnie rozbawi, rozczuli i rozłoży na łopatki swoim entuzjazmem. Dobrze mieć takiego towarzysza życia! Wszystko z nim wydaje się... Łatwiejsze?

lufcik22 Piękny sen...niech trwa 30 czerwca 2021, 16:32

Jutro zaczynam nowa prace. moze uda mi sie zrobic tez oddech od forum. Doszlam dzis do wniosku, ze to wlasnie forum daje mi ciagle ta zludna nadzieje, bo raz na jakis czas czytam o dziewczynie, ktora nagle niespodziewanie zachodzi w ciaze. I jak glupia czasami mysle, ze moze kiedys to wlasnie mnie tak ciaza zaskoczy. ze nagle skupie sie na czyms innym, a tu bach nagle stiwrdze, ze okres mi sie spoznia czy cos. Choc w glebiu ducha sama w to nie wierze, przez tyle lat obserwacji znam ten swoj organizm zbyt dobrze. do dzis nie zapomne moich objawow w pierwszej ciazy, niby mialam PMS ale to nie byl ten pmsa wredny, ale ten taki co mnie rozklejal, ale to co najbardziej pamietam to ten bol piersi. zaczely bolec tuz zaraz po owulacji, ale nie tak standardowo, tylko ultra mocno i byly ciezkie jak kamienie. i od kiedy sie staram to wlasnie ten brak obajwu mnie utiwerdza, ze w ciazy nie jestem. Moja zlosc na brak hsg juz przeszla, coz poradzic, niektore dziewczyny maja wiekszego pecha.
Jutro nowy dzien, nowa praca, nowe wyzwania, boje sie i ciesze sie, moje wygodne zycie moze wlasnie sie konczy, ale wierze, ze dam rade! mam jeszcze w sobie ta chec do nauki, robienia czegos. mam nadzieje, ze sie nie zawiode!!

1 dc

Miałam przerwę. Ostatni miesiąc był na tabletkach przed laparoskopią która miała być dzisiaj. Tak, miała być i się nie odbyła.

Zameldowałam się dziś o 6ej rano w szpitalu po czym po 1:
Okazało się że lekarz się pomylił i pomimo że miałam skierowanie wystawione na 30 czerwca rozpisana byłam na wczoraj 🤦‍♀️🤦‍♀️
Po 2:
Na badaniu USG okazało się że mam rozpoczynający się okres.

Zostałam wypisana i mam wrócić 7 lipca. Ja pier… z jednej strony jak wyszłam z tego szpitala czułam się jakby mi ktoś życie darował bo strasznie się bałam. Na kolejną wizytę kazano mi dorobić AMH, LH, FSH. Badania których się boje najbardziej. Bo co jak się okaże że już nie mogę mieć dzieci?

Wczoraj stary robił badanie nasienia, dziś powinny być wyniki tyle, że nie zdąży już ich dziś odebrać.

I tak sobie myśle, co los chciał mi powiedzieć, że ta laparoskopia się nie udała dziś? Czy nasze badania wyjdą na tyle zle, że ta laparo i tak nie będzie potrzebna bo tylko in vitro nas uratuje? Mam tyle myśli w głowie 😵‍💫😵‍💫

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)