No i przyszedł okres. Zawsze po odstawieniu luteiny był po 3 dniach, teraz minęło 7. Wizyty i badania już umówione, więc w tym tygodniu okaże się czy jest sens w tym cyklu jeszcze działać.
Ostatnio mam za dużo myśli związanych z całą tą niepłodnością, nie pomaga do tego sytuacja rodzinna. Chyba przytłaczają mnie posty i relacje na Instagramie i Facebooku dotyczące poronień, zachowania podczas świąt, starań itd sporo tego w ostatnim czasie. Do tego na około co raz więcej zdjęć z sesji świątecznych z małymi dziećmi.

Za dużo tego wszystkiego 😒

Wszystko zaczęło się latem, ustaliliśmy z mężem że od września naprawdę dajemy z siebie wszystko i walczymy o bobaska. Wcześniej wiadomo stres związany ze ślubem więc odpuściliśmy. Przyszedł taki czas gdzie zaczęły się pytania od znajomych i rodziny "No to kiedy dzidzia ?" Z racji tego że jesteśmy oboje rolnikami z powołania odpowiadaliśmy żartobliwie "po żniwach" (🙈)
Przyszedł ten upragniony wrzesień połowa pierwszego cyklu, owulacja cieszyliśmy się jak dzieci. I potem przyszedł pierwszy cios. Okazało się że teść (74) ma złośliwego raka płuca z przerzutami do kości. Ta wiadomość nas kompletnie załamała, mnie tym bardziej bo teść jest dla mnie jak ojciec którego nigdy nie miałam (oprócz męża mojej mamy) . Po pierwszym szoku, po tysiącach litrów wylanych łez siedliśmy z mężem i rozmawialismy co robić i postanowiliśmy że nie odpuścimy ani chorobie teścia ani w staraniach o nowego członka rodziny. Kilka dni później kolejny strzał w kolano, dowiedzialam się że u mojego ojczyma (52) też wykryto raka. Widać było wcześniej że coś się z nim dzieje złego. Chłop jak dąb,130 kg wagi nagle schudł w ciągu miesiąca 45 kg to już był znak że jest źle. Najgorsze jest to że u teścia wiadomo gdzie jest guz, walczymy teść przyjmuje chemię, u ojczyma po wielokrotnych badaniach, jeździe do Warszawy (mieszkany wszyscy w Świętokrzyskim niedaleko Kielc) nie wiadomo gdzie jest to cholerstwo, ale wiadomo że wątroba jest bardzo zniszczona. A lekarz ostatnio powiedział że daje mu 4 miesiące życia 😢


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 grudnia 2022, 15:51

Nie, nie, nie... Znowu się leje, jak z kranu. Jeszcze skrzepy lecą.
Wczoraj było spokojniej, dziś od rana nawet nieźle. Widać było, że to się uspokaja, jakieś plamienia, brudzenia, kolor już inny.
Siedzę sobie spokojnie, a tu ból brzucha, okresowy jakby dupe miało rozerwać przy zatwardzeniu.
No i leje się... Wzięłam luteinę pod język bo miałam w torebce. Ale godzinę temu brałam też porcję proga.
W domu czeka prolutex...

Boję się, że to koniec ☹️
Wieczorem udało się dostać na usg.
Błagam o kolejny cud 🙏

Ostatni maluszek trafił dziś do mojego brzuszka 🍀 Emocje są skrajne. Niby się cieszę, bo zmieniłam lekarza, który zdecydował o zupełnie innym przygotowaniu do transferu. Okazało się to strzałem w dziesiątkę. Maluch ma warunki jakich nie miał żaden inny. Teraz muszę włączyć tryb wyczekiwania. Wiadomo, jest jakaś nadzieja ale jestem realistką.

Dziś zamiast euforii jest przygnębienie. Skończyliśmy procedurę, która miała być pewniakiem. Zamknął się mega trudny i ważny etap. Cztery dobrej klasy zarodki miały dać conajmniej jedną zdrową ciążę. Po cichu liczyłam nawet na dwie. Tymczasem nadal jestem bez dziecka, z pustym kontem i pocharataną psychiką. Czuję ogromny zawód. 5 długich lat starań i 2 lata z kliniką doprowadziły mnie do nikąd.

Chcemy jeszcze spróbować z nową kliniką ale przyszłość rysuje się dość czarno. Niespodziewanie jestem na wypowiedzeniu. Za chwilę zostanę bez pracy i wynagrodzenia. Jak zaczynać ivf 400 km od domu nie mając stałego dochodu, ubezpieczenia? Z drugiej strony jak podjąć pracę w nowym miejscu jeśli, ze względu na wiek, muszę szybko rozpocząć nową procedurę? Stanęłam nad przepaścią. Nie spodziewałam się znaleźć w takim miejscu. Za kilka dni kończę 37 lat i jestem w najczarniejszej d... na każdej płaszczyźnie życia. Mam tylko nadzieję, że to już jest dno i gorzej być nie może.

Beta 2,3 .. także hmmm czy coś było i spadło.. czy test mnie oszukał.. jutro mam termin spodziewanej miesiączki, w sobotę mam odstawić Duphaston.. nie wiem czy sens jest robić betę w sobotę.. czy można się coś łudzić… widać jednak to nie jest wszystko takie „różowe” jak się wydawało…czyżby jednak trzeba było znowu wejść w immuno.. za duzo pytan, za mało odpowiedzi.. i jeszcze ten cholerny żłobek 🤷‍♀️🤦‍♀️
Z jednej strony jest mi przykro, bo wiadomo chcemy bardzo, ale z drugiej jest nasz Synuś, mamy plan na kolejny cykl, wiec może trzeba uzbroić się w cierpliwość..


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 grudnia 2022, 15:08

Kilka dni temu zauwazylamnze mam mniej mleka w prawej piersi.
Doszlam do wniosku, ze bez sensu rozkrecac bo z lewej piersi mleka sporo a w prawej prawie nic...

Na dodatek w czwartek po 21.30 jak umylam sie i rane psikalam octaniseptem zauwazylam dziurke z ropa...
Zestresowalam sie i fo poloznej napisalam wraz ze zdj. Rozchodzila się rana choc nawet szwów nie zdjelam.
Pojechalam na sor - taksowka zamowiona... w jednym szpitalu odeslali , bo nie mieli dyzhru ale polozne zobaczyly i powiedzialy , ze na tą chwile tylko czekac i przyjsc w czasie dyzuru.
Poszlam obok do drugiego mieli dyzur. No to rozeszla sie troche skóra z zew... ale dopoki szwy są trudno powiedziec czy rozejdzie się.

Wczoraj polozna mi zdjela szwy. Kazala obserwowac, pylek z widlaka sypac tak zeby tez do rany otworzonej weszlo - aby wysuszylo...

Dzisiaj patrze ze strachem w oczach , rozchodzi sie... jutro maja dyzur w tym szpitalu co mialam cc...
Jutro tesciowie przyjada rano 9-10 to z mezem pojade . Niech zobaczy dr moze szew zaloza... czy cokolwiek. Spokojniejszy czlowiek bedzie.

Już po wszystkim 🙈 mam wyniki ale narazie tylko TSH 2,6 niby pokazuje że mieści się w normach zobaczymy jak będzie reszta. Jutro i tak muszę jechac po wyniki na papierze i od razu skocze do gina bo jest obok 😁

Wyniki nie są takie złe ☺️ Nawet lepsze niż przy udanej inseminacji w maju. Poza upłynnieniem. Jutro musimy się poradzić, skąd to wynika.
Mąż podbudowany ☺️ w listopadzie był trochę załamany wynikami, przy kolejnej inseminacji. Wydaje mi się, że wyniki źle wyszły przez ostatnie stresy w pracy 🤔

8.12.2022r.
3 ml
64,61 mln/ml
193,83 mln ogółem
13% o szybkim ruchu
8% o wolnym ruchu
59% żywych

19.11.2022r. inseminacja
2,5 ml
54,02 mln/ml
135,05 mln ogółem
0% o szybkim ruchu
3% o wolnym ruchu

20.05.2022 inseminacja
6 ml
20,87 mln/ml
125,22 mln ogółem
9% o szybkim ruchu
13% o wolnym ruchu

X.2021 - start IVF
30.11.2021 - punkcja
06.12.2021 - 3 blastki ❄️4AA ❄️4AB ❄️3AA
23.12.2021 - transfer blastki ❄️4AA
29.12.2021 - 6dpt - beta hcg - 39.40 mlU/ml
31.12.2021 - 8dpt - beta hcg - 115.00 mlU/ml
03.01.2022 - 11dpt - beta hcg - 550.00 mlU/ml
05.01.2022 - 13dpt - beta hcg - 1223.00 mlU/ml
12.01.2022 - 20dpt - beta hcg - 21306 mlU/ml
18.01.2022 - 26dpt - 6tc+1 pierwsza wizyta - CRL 0.55cm i bijące serduszko 😍
26.01.2022 - 7tc+2 - CRL 1.5cm i miarowo bijące serduszko 😍
01.02.2022 - 8tc+1 - CRL 2.1cm.😍
01.03.2022 - 12tc+1 niskie ryzyka, 7.5cm chłopca 💙💙💙
25.03.2022 - 15tc+4 10.5cm, 149g, przepływy ok 💙 rośnij dalej synku 💙
15.04.2022 - sprawdzenie przepływów 🙏🙏🙏
15.04 - 18+4 - 270g 💙
21.04.2022 - polowkowe
06.05- 21+4 - 500g 😍
23.05 - 24+0 - 740g Antka
13.06 - 27+0 - IP, 1135g
15.06 - 27+2 - 1203g
22.06 - 28+2 - 1473g

_ _ _ _

zostały 2 blaski ❄️4AB ❄️3AA


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 marca 2024, 19:11

12 cs.
A więc doszliśmy do tej umownej granicy dwusnastu cykli, w których miało się udać. Wbrew pozorom nie dołuje mnie to, jest to jeden z najbardziej odpuszczonych cykli moich starań. Owszem mierzę temperaturę i nadal łykam ovarin i jod ale nic więcej nie mam zamiaru w tym cyklu robić - jedynie sikać na owulaki ale tylko jako kontrolny aspekt funkcjonowania organizmu. 📝
Dzisiaj 9 dc ale nie czuję nic - wizja ciąży wydaje mi się odległa jak nigdy wcześniej, mimo to nie przysłania mi to całego świata.

Widzę zmiany w swoim zachowaniu w kwestii starań i podzieliłam je na aspekty serca i rozumu.

Aspekt ROZUMU. 🧠
Po wizycie w klinice i kolejnym nieudanym cyklu uświadomiłam sobie, że problem leży gdzieś głębiej. Że zrobiliśmy wszystko co na tym etapie mogliśmy zrobić. Że teraz będzie potrzebna Nam pomoc, bo sami nie poradzimy sobie z tym, a jedynie będziemy kręcić się kółko. Przyznałam się do tego i pogodziłam się z tym. Minął mi etap wewnętrznego wkurwu i poczucia niesprawiedliwości. Podzieliłam się odpowiedzialnością za moje przyszłe dziecko z lekarzem prowadzącym. Mogłam w końcu odpuścić, bo znalazłam specjalistę, kogoś "kto wie lepiej" i komu spróbuję zaufać.

Aspekt SERCA. ❤️
Mój Mąż. Znamy się od 7 lat, od ponad roku jesteśmy małżeństwem. Wspaniały człowiek, nie wyobrażam sobie iść przez życie z kimś innym u boku. Mąż zawsze był silnym człowiekiem. I w aspekcie wizualnym i w obyciu. Zawsze pocieszał mnie po każdym nieudanym cyklu, wycierał łzy, "kłócił się" z moim brzuchem, że nic tam nie rośnie i pocieszał, że kolejny miesiąc będzie Nasz. Dawał mi ten komfort, że mogłam być słaba, mogłam czerpać z jego siły by ponownie stawać na nogi i próbować dalej.
Teraz wiem, że nadszedł ten etap, gdy to ja muszę być Jego SIŁĄ. Zadbam o niego tak jak on zawsze dbał o mnie. Starania nie są łatwe, a te długoterminowe potrafią być prawdziwą próbą.
Widziałam ból w Jego oczach, gdy dowiedział się, że z znów się nie udało. Po raz pierwszy tak mocny i tak dosadny. Poczułam, że oboje zatracamy się w tych staraniach. Dlatego w tym cyklu odpuściliśmy. Nie rozmawiamy o dziecku, w tym miesiącu ten temat nie istnieje. Skupiamy się na sobie - chodzimy na spacery, randki, przeglądamy projekty domów, pijemy wino i kochamy się kiedy chcemy. Chcę zdjąć z Niego presję, ból, zwątpienie. Nie chcę by pierwsze lata małżeństwa wspomniał jako pasmo niepowodzeń, zawodów i ciągłego wyczekiwania. Chcę pozwolić Mu teraz być słabym, niech czerpie z mojej siły.
***
Ostatnio byliśmy na jarmarku świątecznym i poczuliśmy magię nadchodzących Świąt 🌲.
Mąż ustrzelił mi nawet pluszaka - małego pieska, który teraz grzecznie siedzi na komodzie w sypialni i czeka na nowego Lokatora. Oczywiście nie mówimy o tym głośno żeby nie zapeszyć ale pierwsza maskotka do łóżeczka już jest - i to jaka! Ze świątecznego polowania Starego 😁

1 dzień cyklu.. ten poprzedni hmmm nie powiem wzbudził nadzieje.. ale trzeba iść dalej.. dobrze, ze mamy Synka ❤️ On rozjaśnia i daje tyle szczęścia 😍 kiedyś może będzie miał Siostrę albo Brata 😉
Jutro rezygnuje ze żłobka którego nie czuje, nie mam zaufania… będziemy probowac z innymi miejscami…

Z plusów udało mi się zapisac do Mojej Pani Doktor z kliniki! Oooo dzwoniłam trzeci raz i była inna Pani w recepcji i nagle nie musiałam być na wizycie rok wcześniej (Pani Doktor nie prowadzi ciąży). Brawo ja! Wizyta u Dr Anioła w lutym ❤️
Czasem mnie korci żeby rzucić starania o drugiego bobasa, zmienić prace, zostać w składzie takimi jaki jesteśmy, ale czy nie obudzę się za kilka lat, ze chce rodzeństwo dla Syna.. w styczniu kończę 35 lat.. duzo i niedużo…


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 grudnia 2022, 21:03

40+5
Dziś zapadła decyzja lekarzy po zbadaniu.
Szyjka nie drgnęła. Więc lewatywa, przebicie wód, oksy. Jak nie pójdzie wieczorem CC.
Lewatywa udana
Przebicie wód, darłam się jak położna próbowała się dostać. Nie dała rady, za długa szyjka.
Teraz podłączyli mnie pod oksy z myślą że może ruszy.
Nastawiona na CC już jestem koniec tego. Naturalnie nie ruszy. Próbowałam jednak jestem ciężkim przypadkiem.

celina550 Celinowy notes 🤰 16 września 2021, 10:37

BADANIA PIERWSZEGO ETAPU

⏺️badania hormonalne w pierwszej fazie cyklu:
- LH, FSH (stosunek jednego do drugiego najlepiej jak jest w okolicach 1)
- estradiol, prolaktyna (delikatnie podwyższona to często wynik stresu lub złej godziny pobrania krwi), testosteron, DHEAS, SHBG, 17-OH-progesteron (to nie to samo, co zwykły progesteron), kortyzol, aldosteron
- TSH (do starań najlepsze poniżej 2❗), ft3, ft4, anty TPO i anty TG

⏺️ badania hormonalne w drugiej fazie cyklu (po owulacji)
- progesteron

⏺️badania metabolizmu, często niezwykle ważne❗
- cukier i insulina na czczo (robić razem, z tego wylicza się indeks HOMA - powyżej 2 może świadczyć o insulinoopornosci, jeśli nigdy się nie robiło, warto sprawdzić krzywą cukrową i insulinową)
- lipidogram (u mnie LDL podwyższony ALE ➡️ trójglicerydy są w porządku, więc lekarze mówią okej"
- próby wątrobowe
- sód, potas (nieprawidłowe wyniki mogą świadczyć o problemach z nadnerczami)
- podstawowy profil krzepnięcia: APTT (za długie źle, za krótkie źle❗), czas protrombinowy i fibrybogen
- żelazo i ferrytyna (żelazo pływa we krwi, może być go dużo, ferrytyna to żelazo już przyswojone do komórek, jej niski poziom oznacza złe wchłanianie żelaza)

⏺️ dla pełnego obrazu warto zrobić, choć można w późniejszym etapie:
- kwas foliowy (za mało lub za dużo może świadczyć o złym wchłanianiu - trzeba będzie brać metylowany kwas foliowy)
- witamina B12 (powinna być w górnej granicy normy)
- homocysteina (do starań najlepiej 6-8, najlepiej badać w punkcie, które ma laboratorium a nie odsyła probówki)
- witamina D (również bardzo ważna dla płodności)

❗ UWAGA
kwas, homocysteine i B12 dla najlepszego obrazu najlepiej zrobić jednocześnie!


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 października 2021, 08:57

Nie rozumiem siebie. Wczoraj pomyślałam, że mam juz dosyć staran. Zajmowania się tym tematem czyli czytania forum, czytania info w necie, rozmyślania, calego tego świata staraczki skupiającego się na czekaniu na dziecko. Pomyslalam, ze chciałbym się zająć życiem, bardziej docenić, że mam świetnego Meza, więcej sie uśmiechać, gdy on zartuje (on sie chyba szczerze cieszy, gdy uda mu się mnie naprawdę rozbawić i widzi moją radosc), zajac głowę innymi rzeczami, zapomnieć o sobie, a raczej o pragnieniu zeby to dziecko sie wkoncu pojawilo, zauważyć ludzi wokół siebie. Zeby to nie był już temat nr 1 na codziennej tablicy mysli i trosk. Zeby wizyty u lekarza i badania były czyms normalnym,a nie ekscytującą wycieczką, na którą sie czeka 3 miesiące z nadzieją, że lekarz cos znajdzie. Dobrze mi było z tymi myślami 🏖
A dzis wchodzę sobie na forum i czytam, ze komus sie udało po dłuższym czasie i znowu te mysli, "a kiedy my?" Męczące, niechciane.
Czuje się jakbym JA i moje emocje to były dwie inne osoby. Albo inaczej, że moje emocje to nie jestem JA, bo JA wiem, ze dziecko nie spowoduje, że moje życie zacznie byc idealne, ze przestane byc takim melancholikiem, problemy znikną, nie bedzie trudów. Moje życie juz teraz moze byc piękne. A emocje jakby nie dają mi tej stabilności, tylko wciąż wpędzają w jakiś brak, niecierpliwość, smutek.
Jakie jesteśmy podobne, które staramy się o dziecko i czekamy. Jak mamy podobne emocje..
Jestem bezradna. Moge jeździć po lekarzach, poddawać się badaniom ale nie mam wpływu na to kiedy dziecko sie pojawi i czy się pojawi. Po co ta spina zatem?

Rozciągliwy śluz od rana. A właściwie od wczoraj późnego wieczora, więc to po wizycie u gina zdaję mi się bo babeczka nieźle mnie przetrzepala tam na dole 🙈😅 owulaki potwierdziły owu w 15dc. A wczoraj mi powiedziała że na USG nie widać jeszcze właściwego jajeczka. Badania 27-28.12 więc zaraz po świętach zobaczymy co wyjdzie. W poniedziałek mój staruszek idzie do lekarza na kontrolę sprzętu 🙈 A po świętach idziemy zbadać wariaty 💦

Estadiol 119,00
Progesteron 7,68
TSH 2,600
Toxoplasma IgG 0,0
TOG 75g
na czczo 94,6
1h 136,46
2h 72,75

Co myślicie?


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 grudnia 2022, 18:54

Sheelie Moje życie 2 września 2023, 12:19

Cześć ja mam pytanie czy któraś z was miała może bol w lewym rogu w ciąży oraz takie kłucie pochwy ? Mam to od środy .. w czwartek byłam u ginekologa i powiedział że wszystko jest wporzadku .. łożysko, macica jak i dziecko . Że wszystko jest prawidłowe..
Może to dziecko ? Bo gdy robił mi usg to dziecko było w lewym rogu ...
Jednak ja się martwię trochę tym .. wiem że nie powinnam .. może popadam w paranoje ? Dlatego ze mialam juz poronienie w 9 tygodniub.
Brak serduszka bylo .
Caly czas sobie wmawiam że to dziecko jest silniejsze i wszystko bedzie dobrze ..
Czasami ten bol ustępuje a czasami jes lt uporczywy ... cały czas sprawdzam detektorem tętno od czwartku mojego dziecka i jest prawidłowe...
Może to więzadła albo jakoś macica rośnie i na coś uciska ?

Dodam jeszcze że nie mam ciągłości tego bólu jedynie jak siedzę na kanapie , nie twardnieje mi brzuch ani nic innego nie dolega. Tylko ten bol i kłucie.


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 września 2023, 12:38

4 dzień @ a ja nawet zapomniałam że minął 1 dzień cyklu .
Praca żlobek dom - jest zmęczenie i dlatego nie podejmuje leczenia bo marzyłam o dziecku ale upominanie sie o 2 to dla mnie za dużo wydaje mi sie że nie mam do tego prawa, żeby oczekiwać 2 po tych moich przejsciach związanych ze staraniami cp poronieniem i cieżką ciąża ktora na szczęście szczęśliwie sie skończyła. W kwestii drugiego dziscka nie mam motywacji checi na to co robilam ,zeby miec w ogóle dziecko zostawiłam sprawy losowi nie biorę tabletek nie licze dni płodnych nie szaleje tak jak robiłam to wcześniej. Przychodzi weekend a ja jestem wykończona . Brakuje mi też wolengo czasu tylko dla siebie teraz życie się zmieniło jest pieķne mam to czego chciałam alee nie mam czasu na ksiazki zasypiam przy filmach bo tylko wieczorem moge cos zobaczyć a i tak juz po paru minutach usypiam :D
Postanowiłam , że bedę wczesniej chodzic spac wczesniej wstawać dlatego że wieczorem nie jestem w stabie już nic zrobić i sprzatam np o godz 5 /6 gotuje wcześnie a wieczorem leże noc nie robie bo nawet pranie mi nie wychodzilo odkrylam opcje opóznienia prania ( prania jest bardzo dużo niestety i wi3cznie zalegam z tą kwestią) z drugiej strony myśle, że jakby los chcialby dac nam jeszcze 1 dzievko niech to bedzie teraz bo juz mam coraz mniej sily z wiekiem cierpliwości i checi na cokolwiek.

40+2

Nieźle takiego przebiegu wydarzeń się nie spodziewałam.
Chciałam minimum dotrwać do 36 tc a przegoniłam termin.
W zeszły piątek byłam na USG u gina. Lepiej być nie może szyjka 5,5 cm przepływy super. Wg lekarza szybko porodu nie będzie..szybciej będą mi wywoływać albo CC zrobią.
W środę w dzień terminu kolejne ktg które nic nie wykazało. Dobrze że była konsultacjacu giną. Jak zobaczył szyjkę to był pewien że to nie czas na poród. Ale kiedy zajrzał w papiery zmienił zdanie. Stwierdził że nie będę dojeżdżać 60 km co 2 dni. Stwierdził że czas wywołać poród. Zgodziłam się. Jutro mam się zgłosić na oddział. Mają założyć balonik aby szyjka opadła. Jak się nie uda naturalnie to w poniedziałek lub środę CC. Bo na wtorek 13 się nie zgodziłam. Jestem przesadna a 13 w większości sprawiała mi pecha.
Ja się obawiam że dojdzie do CC. Nie sądzę aby naturalnie poszło. Z Piotrem nie ruszyło to teraz ruszy. No cóż zobaczymy. Jestem w strachu.
Dobrze że przynajmniej covid nie ma i są odwiedziny. Bo 2 lata temu czułam się jak zamknięta w klatce.
Mam nadzieję że babcia i chłop dadzą radę z Piotrem. Bo ten stał się typowym maminsynkiem
Nie wiem czy on przeczuwa coś czy nie. Ale dziś nie mógł zasnąć. Po raz pierwszy płakał kiedy go usypialam. Ale jakoś się udało. Nie wiem jak to będzie. Jedno jest pewne niedługo zobaczę 2 synka.

paula654 Ostatnia umiera nadzieja 19 maja 2024, 11:08

8dc
Przez ostatnie dwa dni nie mierzyłam temperatury, ponieważ trochę pozwoliłam sobie z alkoholem, a czytałam że podnosi właśnie temperaturę. Więc to ostatni imprezowy weekend i wracam do abstynencji i mierzenia tempki. W tym cyklu wróciłam do suplementów, znowu zaczęłam brać kwas foliowy i kompleks witamin. Mężowi również kupiłam zestaw witamin. Może coś pomoże. Brałam witaminy wcześniej przez 2-3 miesiące ale zrobiłam pół miesiąca przerwy. Jeden lekarz mówił że nie można brać ciągle kwasu foliowego, nie wiem ile w tym prawdy, bo z kolei drugi ciągle każe zażywać kwas foliowy. I bądź tu mądry.
Wczoraj byliśmy ze znajomymi na koncercie. Trochę się pośmiałam, trochę potańczyłam, naprawdę mi się podobało. Rano wstałam z lekkim kacem. Aplikacja dzisiaj poinformowała że zaraz zaczną się dni płodne, choć wydaje mi się że jeszcze trochę, ponieważ aplikacja wyznaczyła owulację na 17dzien a mi się wydaje że bardziej powinnam mieć koło 20 dnia, jeśli w ogóle wystąpi. Jak to mówi mój mąż: czas pokaże!

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)