"Oh, I'm a wreck without you here
Yeah, I'm a wreck since you've been gone..."
Witam się z wami jako mama 🥰
Nasza córka przyszła na świat 30 stycznia o godzinie 13:50. Bianka o wadze 3 kg i 54 cm 10/10 Apgar
Od piątku miałam dość silne skurcze między 23 a 3 nad ranem. Mąż akurat na nocce w pracy więc nawet pójście na siku to był mega stres i strach że się zacznie. Sobota ta sama sytuacja 🙈 zaczęłam się zastanawiać czy to nie przez olej z wiesiołka który w środę zaczęłam brać też dopochwowo. Niedziela była naprawdę na luzie, mąż skończył nocki więc czułam się bezpiecznie. Pytał czy planuje dziś rodzić to powiedziałam że za tydzień w niedzielę 5 lutego bo ma być pełnia 🌕. Standardowo po 22 poszłam do sypialni a on odpalił sobie grę na laptopie. Przed 3 znowu boli i czuje skurcze, patrzę a ten dziad dalej w salonie. Piszę mu sms że zapraszam do spania, zgasil kompa przebrał się w piżamę a ja poszłam siku. I tutaj zdziwko bo pojawiła się biegunka. Wracając do sypialni poczułam że "sikam". Wróciłam szybko do wc a tam mokre spodnie. 🤭 Już serce mi wali, wącham ale czułam dość intensywnie wiesiołka więc to nie mocz. Dotykam papierem a tam lekko różowe zabarwienie. Poszłam do sypialni, mąż się na mnie gapi a ja stoję i się nie odzywam, wyszłam, poszłam po portfel mbo miałam w nim 2 paski lakmusowe od położnej. W między czasie mąż mnie wola do spania a ja się drę by dał mi spokój 😁 pasek zabarwiony na ciemno zielono, granatowo. Stoję w łazience bez spodni i znowu coś leci mi po nogach. Ale jaki kolor miał mieć ten pasek?! 😂 Szybko wujek google, nie mogę znaleźć, ale w zeszycie ze szkoły rodzenia napisane jak byk: ciemny kolor = wody płodowe. I tak zaczął się nasz wspólny poród 😜
Wróciłam do sypialni i męża który już obracał się na drugi bok by iść spać więc mówię, Misiek odeszły mi wody, a on do mnie: dobrze, połóż się idziemy spać. 😁 Po chwili zrozumiał sens moich słów, zerwał się na równe nogi, jedziemy do szpitala, Boże miśka ty rodzisz, będę tata 🥰 oczywiście mąż chciał jechać od razu, trzeba psa zaprowadzić do jego rodziców, a ja w lament bo podłogi nie odkurzone, bałagan w mieszkaniu bo obiecałam sobie ogarnąć wszystko rano. Poszłam się kąpać (w międzyczasie sprzątałam łazienkę 😅) a mąż zaczął ładować zmywarkę 😜 co ta adrenalina robi z ludźmi 🤭 skurcze miałam co 3 minuty, trwały po 25-30 sekund ale były znośne, w końcu przed samą 6 wsiedliśmy w samochód i ruszyliśmy do szpitala bo w końcu nasza córka postanowiła przyjść na świat 😍
CIĄG DALSZY JUŻ NIEBAWEM ❤️❤️❤️
32 dc, wg apki 8 dpo
HSG umówione na 23.02.2023. O 7:00 mam stawić się w szpitalu.
Nie, nie jestem dumna ze sposobu, w jaki dosłownie wyrwałam ten termin.
Jednak nie zamierzam mieć najmniejszych wyrzutów sumienia. Taki mamy w tym kraju system. Nic nie poradzę.
Co nie zmienia faktu, że MAM TO. Dokładnie za dwa tygodnie zaplanowane mam HSG. 😯
To wydaje się aż nieprawdopodobne, biorąc pod uwagę wczorajsze przeboje.
Muszę tylko zrobić jeszcze badanie czystości pochwy, bo mam ostatnie z 24.01.2023, więc niby tak na styk z jego ważnością, ale jednak Doktorek poprosił o bardziej aktualne. Zadzwonię jutro do mojej Pani Dr. to może gdzieś mnie wciśnie, żeby zrobić wymaz, bo oczywiście w moim mieście nie ma nigdzie punktu diagnostyki ginekologicznej, gdzie wymaz pobraliby sobie na miejscu. Taki klimat...
***
Jeśli chodzi o moje samopoczucie to nie czuję się ani okresowo ani ciążowo.
Także "na dwoje babka wróżyła"...
Czuję się po prostu normalnie...
***
Cuda zdarzają się w mgnieniu oka. Dzisiaj jest dzień cudów!
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 lutego 2023, 13:08
Dziewczynki dzisiaj mają pięknie ❤ tak bardzo cieszy mnie że większość rodziny (mojej i M) o nich pamięta i każdy je w dzisiejszym dniu odwiedził.
Kocham Wam przeogromnie i co roku powtarzam że nie powinno Was tam być, czasu jednak nie cofnę więc jedyne co mogę zrobić to to abyście miały pięknie...
Za 4 dni synuś skończy 1.5 roku 😮 jak? Kiedy? Przecież niedawno byłam w ciąży... chciałabym aby czas się dłużył i abym mogła nacieszyć się nim takim maleńkim zdecydowanie dłużej. 🥺
Co za sen. Po wczorajszej wizycie u lekarza śniłam, ze byłam w gabinecie, „może czas pogodzić się z faktem, ze nigdy nie będzie pani miała dzieci”. Mój mózg jest okropny.
8w+0d
zaczynam mieć jakąś depresję i spadek formy.
Od kilku dni cały czas śpię, jak się nie położę to zasypiam na siedząco... Nie mam siły nic zrobić, totalny brak weny, maluszek ewidentnie rośnie bo rozpieranie w podbrzuszu daje się w znaki.
Osoby które dobrze mnie znają już wiedzą, że jestem w ciąży, domyśliły się. Sąsiadka wiedziała w sumie od samego początku, że coś jest na rzeczy... Wariat siedzący na podwórku cały dzień i robiący coś przy zwierzyńcu lub ogródku nagle z domu ledwo wychodzi.... podejrzane.... Znajomi cieszą się z tej ciąży bardzo
zastanawiam się czy nie bardziej niż ja z mężem bo my jeszcze jednak troszkę dmuchamy na zimne...
Do wizyty został tydzień. We wtorek kolejne spotkanie z groszkiem. Wtedy też będę się dowiadywać co dalej, co z prenatalnymi, zapytam o te wszystkie testy genetyczne i powoli zaczynam pisać listę z pytaniami... ostatnio jej nie zrobiłam i zapomniałam o kilku rzeczach...
A teraz idę się drzemnąć 
2dc
Wczoraj po południu dostałam okres. Nadzieja rozwiana, a rano była ogromna bo spóźniał się już dobrych parę dni. Faza lutealna trwala 20dni. Myślę że to z powodu podwójnej owulacji.
Zaczynamy nowy cykl, ale wykres prowadzi maz.
W tym cyklu zaczynam stosować dodatkowo kubeczek menstruacyjny z Rossmana. No i regularnie zbliżenia co 2-3dni od razu od okresu do przynajmniej tygodnia po owu, jak nie dłużej. Wszystko jest możliwe. Nie ma co codziennie tego robić, bo słyszałam że plemniczki nie są zbyt wykształcone. A preferujemy tylko wykształcenie wyższe 🤣
Nowy cykl, nowa nadzieja.
Widzę, że ten pamiętnik stał się koszem na moje negatywne emocje. Wrzucam tu każdą frustracje. Co miesiąc 1 post by napisać, że się nie udało by wypłakć się w słowa. Nie wiem na ile sposobów można opisać ból, ale bardzo dużo mam już za sobą. Czerpię dużo siły z Waszego pozytywnego myślenia, czytając Wasze plany i pełne ekscytacji kroki, bo przecież każdej z nas musi się w końcu udać, przecież czytamy o sukcesach i spełnionych marzeniach.
Mam w sobie tyle emocji, że zabrakło by mi życia by to wszystko opisać. Nie wiem gdzie szukać siły na to życie.
Któryś dzień cyklu, plamienia... nic z tego, kolejne rozczarowanie i ból...
26 dc
Dzisiaj wystąpił skok temperatury. Aplikacja automatycznie oznaczyła 2 dpo. Czy była ta owulacja? Nie wiem. Aczkolwiek mniej więcej zgadzałoby się to z wyliczeniami Pani Dr. Śluzu typowo płodnego, rozciągliwego nie było. Był natomiast jakieś 2 dni śluz taki ni to kremowy ni wodnisty i 1 dzień taki typowo wodnisty. Może wystarczy. Plus jest taki, że jeśli apka ma rację, to owu była akurat po moim powrocie z delegacji, więc udało nam się z Mężem podziałać. Myślałam nawet dzisiaj, czy by nie zbadać progesteronu 8 dpo. Tylko chyba szkoda mi kasy. Jak była owulacja to fajnie. Jak nie, to i tak nic nie poradzę. Trzeba czekać spokojnie kolejne 12 dni, żeby okazało się, czy tym razem szczęście się do nas uśmiechnie. Nie zamierzam testować wcześniej niż 14 dpo. No, chyba że będę miała jakieś ewidentnie ciążowe objawy. 😉
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 lutego 2023, 17:23
39+0 7 dni do terminu 😱
Zleciało 😊 9 miesiąc to już wogole leci jak szalony. Bardzo bym chciała uniknąć indukcji porodu, na KTG nic się jeszcze nie pisze, w najbliższy poniedziałek ostatnia wizyta u lekarza. Hemoglobina zaczęła spadać więc będę musiała to skontrolować po porodzie. Aktualnie 10,8 więc to raczej moje normy nawet przed ciąża. Myślę że tak miesiąc po porodzie zrobię morfologię, teraz nie chciałabym brać żelaza bo wiadomo że często powoduje zaparcia.
Dzis dzień szczególny. Dokładnie rok temu 27 stycznia 2022 byliśmy w klinice Invicta na pierwszej wizycie przygotowującej do in vitro. Niesamowite emocje nam wtedy towarzyszyły, a teraz uśmiecham się na myśl o tamtym dniu chociaż wtedy mi do śmiechu nie było.
Bardzo bym chciała poznać już ta mała dziewczynkę, ciekawi mnie jak będzie wyglądać, czy będzie spokojna czy płaczliwa, jak będą wyglądać nasze pierwsze tygodnie. Tyle przygotowywaliśmy się do tej chwili a teraz gdy wiem że to już lada moment to mój umysł tego nie ogarnia 😊
Kolejny wpis będzie mam nadzieję piękna historia narodzin naszego cudu z in vitro. Oby wszystko potoczyło się szybko i sprawnie 🥰
8.02.2022
11t5d
Czas mija, umówiłam się na badania prenatalne, które należą mi się na NFZ. Oj nie było łatwo znaleźć terminu do lekarzy polecanych przez mojego gina. Ale w końcu udało się umówić do dwóch i teraz mam dylemat kogo wybrać 😆
Wcia jest to dla mnie jakieś nierealne.. a jednocześnie bardzo się boję, co ten wynik pokaże.
Choć tak na prawdę bada on aberracje chromosomowe na chromosomach, które w moim kariotypie są prawidłowe, więc powinno być wszystko ok. No ale nigdy nic nie wiadomo.
Przy moim kariotypie dobrze byłoby zrobić test Sanco Plus lub Nifty Pro. Przewertowałam już Internet. Zakres mają bardzo podobny.
Moj Gin polecą Sanco, bo jest robione w laboratorium w Polsce, z kolei gdzie nie szukam na forach to wszyscy robią Nifty że względu na większą ilość wykonanych badań. Choć z drugiej strony, jest oni robione w Honkkongu..
Muszę to jeszcze przegadać z lekarzem.
Ale pojawią się też dylemat moralny - co jeśli kariotypie dziecka wyjdzie nieprawidłowy? Terminacja ciąży wg prawa nie wchodzi w grę.. jedynym plusem zdaję się być wcześniejsze przygotowanie na najgorsze.. ciężka decyzja.
Dni mijają bardzo powoli. Po ostawieniu duphastonu jest ok.
Jednak wciąż męczą mnie wzdęcia i zaparcia "( Do 14 ciągle chodzę głodna i co chwile bym jadła.. a potem chodzę wzdeta i jakby opuchnieta na brzuchu i koło się zamyka 
Do tego wiecznie niedospana przez bezsenność kolo 2-3w nocy a potem nad ranem koło 6. A tu trzeba 7.20 wstać, ogarnac świecko, przedszkole i pracować.
Tego ostatniego na prawdę mega mi się nie chce.
W pierwszej udanej ciąży pracowałam do 7mca i to z biura i wcale kami to nie przeszkadzało, a teraz najchętniej rzuciłabym to w cholere. Wydaje mi się, że to przez te wszystkie leki no i Wiek już też robi swoje.. zobaczymy jak dlugo wytrzymam.
Z innych objawów - wciąż mam mega czułość na zapachy , odrzut od kawy i herbaty.
No i oczywiście średnio raz dziennie schizę, że coś jest nie tak 😀
Drżącą ręką zamówiłam koszulkę z napisem dla Starszej w ramach formy poinformowania rodziców. Może odważę się J w weekend im powiemy ?
Czas pokaże.
Prenatalne w przyszłym tygodniu.
Kropku, walcz i proszę zostań z nami już na zawsze 🙏🙏
Dziś kolejny 💉 Menopur 200.
Szczerze mówiąc na nic się nie nastawiam. Nie wiem czemu, ale podchodzę do tego wszystkiego strasznie obojętnie. Chyba trochę życie mnie tego nauczyło.
Pierwszy monitoring przed punkcja 02.06.2025r. w 8dc ✊🏼
Michał 8 tygodni 5300 g
Piotrek 2 lata 4 miesiące 15 kg
Dawno nic nie pisałam. Po prostu nie mam kiedy. Czas leci jak szalony a tu już prawie 2 miesiące za nami.
Niestety u młodego kolki się nasiliły.
Są gorsze niż u Piotrka. Dobrze że jest mama ona dużo pomaga i potrafi te kolki załagodzić ja nie. Mąż znowu na boku na nie radzi sobie. Czekam az one się skończą i będzie lepiej.
Piotrek nadal zazdrosny nie umie się przełamać. Jemu coś się przestawiło że spaniem jak nie miał drzemki w dzień zasypiał o 19. Teraz to trwa od 21-22
Pan kolkowy w dzień śpi jak mysz pod miotła bo Piotrek stale go budzi. Za to nocki tylko na karmienie. Dziś nie jadł od 23-5.30 jaka cudna noc była.
Nie wiem co się dzieje z Piotrem zawsze lub siedzieć na dole odkąd jest mały, prosi aby z nim iść na górę i tam siedzi. Raczej broni. Zazwyczaj popołudnia z ojcem spędza. Ja wtedy z maluchem.
Michał szybko rośnie już wchodzimy w rozmiar mała 62. To Piotruś długo w 56 chodził ale był drobny a on o kg grubszy.
Ale za to bardzo są podobni.
Na spacery jeżdżą razem. Dobrze że mam ten wózek 😍
Co fajnego. Powinnam do 15 stycznia opłacić ten ostatni zarodek. Myślałam że z kliniki zadzwonią upomną się. A tu cisza. Pewnie oddali lub oddadzą go do adopcji.
Ciężka to była decyzja ale wiem że więcej dzieci mieć nie będę. Może gdybym miała te 25 lat. A tak ..... Może ten maluszek komuś pomoże. A jego rodzice będą się nim opiekować jak należy. Nigdy nie sądziłam że to tego dojdzie. Bardziej się obawiałam że nigdy w ciąży nie będę a tu niespodzianka. 2 transfery udane i to za pierwszym razem. Cud prawdziwy cud.
Za to w marcu składany papiery do przedszkola mam nadzieję że uda się dostać miałabym po drodze do pracy byłoby idealnie. Zobaczymy jak to będzie.
Jak patrzę na Michała i Piotrka to Michał jednak rozwija się szybciej.
Szybciej zaczął się rozglądać , czy też uśmiechać. Jest bardziej sztywniejszy. Piotruś to była slabinka. Wiadomo wcześniak urodzony miesiąc wcześniej.
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 lutego 2023, 21:44
Córcia już prawie zdrowa. Został trochę katar i kaszel. Mam nadzieję, że ten drugi nie zejdzie na oskrzela ale narazie puściłam ją do żłobka. Czuję, że powinna zostać ale nie mam siły. Naprawdę muszę odpocząć.
Wróciłam do łóżka i po prostu leżę.
Dziś dopiero mam ten moment, tą chwilę kiedy jestem sama ze sobą. Z myślami o moim synku, o utraconych marzeniach i planach. O tym, że Iza byłaby cudowną starszą siostrą, o tym, że na spacerze brakuje mi w dłoni drugiej małej rączki, o tym, że w nocy mam sny, że czuję ruchy dziecka. Zamykam oczy i widzę siebie, mamę parki, z małą różnicą wieku.
Tego już nie ma... Prysło jak bańka mydlana. Nigdy już nie wróci.
Mój stan psychiczny pozostawia wiele do życzenia choć staram się trzymać naprawdę się staram.
Fizycznie jest lepiej, byłam na wizycie. To co było w środku dalej jest ale mniejsze, lekarz mówi, że obserwujemy i robimy wszystko żeby uniknąć łyżeczkowania bo to jak gwóźdź, a ja już mam za dużo gwoździ.
Czasem bardzo boli mnie brzuch ale po nospie przechodzi. Twraz ciężko określić czy to macica się obkurcza czy dzieje się coś złego.
36 DC 14 dni po zastrzyku. Nie wytrzymałam zrobiłam test tylko fakt nie z moczu porannego i co oczywiście jednak kreska. I tak się popłakałam nie ma siły na to. Nie ma siły znów na seks bo dni płodne bo trzeba!
Bolą mnie okropnie piersi od wczoraj aż bez staniki chodzę. Mdłości ma ale to od luteiny pod język ona jest gorzka. I już głowa sobie wmaiwa że to na pewno ciąża. A to guzik. Pewnie bolą mnie piersi od przewagi estrogenowej bo tym cyklu brałam więcej niż normalnie. Eh już wiem i czekam tylko na okres. Jeszcze miałam brać jutro luteinę ale ma już dosyć i nie będę brać.
Nie wiem czemu się nie udaje wszystko jest super i co dupa... witaminy brane wszystko okej i dalej ciąża nie ma. Zwiększyłam ruch i dalej nic..jak pogodzić się z tym bólem
Nowy Rok. Nowe zmartwienia. Nowe szczęścia i smutki. W tym roku zostanę bez pracy. W tym roku mjszę podjąć decyzję co ze żłobkiem małego. W tym roku poznam mnóstwo nowych umiejętności Bartusia i tylko to się dla mnie teraz liczy. On jest najważniejszy, jego dobro,bezpieczeństwo,szczęście i zdrowie. Jest całym moim światem. Wiem, że jeszcze wiele ciężkich chwil przed nami, ciężkich decyzji, ale i te cięższe rzeczy czegoś nas uczą. Dzisiaj próbuję skupić się na tych dobrych stronach. Niedługo skończę 36 lat. Czuję się tak przeprana przez życie jak jakiś weteran wojenny, ale i po wojnie człowiek może odetchnąć, prawda? Najważniejszą wojnę w swym życiu już wygrałam, więc teraz będę delektowała się smakiem wygranej:)
Bardzo dużo myślałam, analizowałam...Niki zmusiłaś mnie do refleksji-dziękuję❤ wyciągnęłam wnioski z ważnej lekcji..wystarczył 1 komentarz,abym inaczej spojrzała na życie:)
Także jeszcze raz witajcie w Nowym Roku! Niech nam się darzy! ❤
Myślałam, że mnie życie zaskoczy 🤷.
Głupia...😣
5+0
Wg apki. Dziwnie to pisać
Korzystając z lepszego samopoczucia mogę coś napisać. Trochę lepiej śpię. Nadal mam nocne pobudki na siusiu, ale tak od 4:00 do 6:00/7:00 jestem w stanie drzemać i nawet mieć dziwne, kolorowe sny. Zaczęłam częściej jeść, może chodzi o cukier. W każdym razie jest lepiej i od razu humor i poziom energii inny. Przynajmniej na kilka godzin, bo wczoraj też rano wydawało mi się, że jestem wulkanem energii, po czym jak mnie ok 14:00 ścięło to do 17:00 leżałam. Wieczorem mdłości i uderzenia gorąca. Dziś na razie jest dobrze. Mąż wyjechany do popołudnia, Piesek u mojej siostry "na weekendowych feriach", ja sobie poleżałam do 8:00, zjadłam śniadanie, wzięłam leki, suple i popijam zbożową Inkę.
Świeci słońce, więc przejdę się na spacer.
Mam też wyniki pozostałych badań, które robiłam. Jestem zadowolona.
B12 - 496 pg/ml (dorzucę sobie)
Kwas foliowy - 14,9 ng/ml (tu szok, bo zawsze miałam problem z nadmiarem, w grudniu było 31, suplementuję cały czas, Kropek chyba potrzebuje)
Homocysteina - 5,7 µmol/l (super)
Robię dzisiaj przegląd supli i zamawiam to, czego mi brakuje lub się kończy - B12, witamina D, cholina.
Moje emocje. Chłodne. 100% racjonalne. Tyle tu przykrych historii czytam, obserwuje od lat, mam swoje przejścia, więc wiem, że to jest takie 50/50. Teraz wszystko wygląda dobrze, ale czekamy do 24.02 kiedy powinno być serduszko. W żadną stronę lepiej się nie ekscytować. Pewnie to moje dziwne, chłodne, zdystansowane podejście to taka reakcja obronna, tarcza. Wierzę w Kropka, ale wiem, że nie na wszystko mam wpływ. Jestem obstawiona lekami, ale wady chromosomalne się zdarzają. Poronienia się po prostu zdarzają. Na razie jest ok, beta była dobra, objawy ciążowe są silne, nie ma plamień, nie ma histerycznych zachowań. Powiedziałam Mężowi że ciężko teraz będzie wytrzymać prawie 2 tygodnie do USG, to dał mi złotą radę: "nie myśl o tym". :DDDDDDDDDDD
Nieśmiało myślę sobie, że fajnie by było, aby była już wiosna, aby wszystko było dobrze,moglibyśmy powiedzieć Rodzinie i znajomym. Ale czekam. Cierpliwie czekam. Zacznę dziś jakąś książkę aby się wkręcić i zająć głowę. Na Netflix nie mogę już patrzeć. Średnio 1 na 50 filmów jestem w stanie obejrzeć.
Dobrego dnia Wszystkim 
Plamie na brazowo. Wzielam progesteron, napisalam do lekarza i leze.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.