10 miesięcy

Dopadł nas regres snu, który dość mocno dał mi się we znaki. Uważam, że regres 4 miesiąca to pikuś przy tym teraz. Milion pobudek, kiepskie spanie, nieraz bujanie do 3 w nocy, bo inaczej ryk, nieraz udaje jej się zasnąć dopiero o 23:00.. Powoli zaczyna wszystko wracać do normy, chociaż jeszcze wczoraj od 2:00-3:00 bujałam ją w łóżeczku, bo inaczej budziła się i płakała, a dziś już trzeci raz jest przy cycku 🫣

Mamy już 7 ząbków i tu ogromny plus, bo ząbkowanie przechodzi naprawdę super, praktycznie bezobjawowo.
Umie już robić papa, brawo, śmiesznie macha głową na "nie", coraz więcej gada, ale wciąż są to nieraz jakieś dziwne piski, za to "mama" mówiła przez cały miesiąc, ku zadowoleniu mamy... 😂 Ostatnio wpadła do mnie koleżanka z dwójką dzieci, przy nich tak się rozgadała, że przez kilka dni buzia się jej nie zamykała, taki dobry wpływ mają starsze koleżanki 😎
Śnieg bardzo się jej podoba, o dziwo spacery w wózku polubiła mimo ubierania miliona warstw, chociaż teraz wózek odpada , bo chodniki zasypane totalnie, więc z racji tego zaliczyliśmy pierwsze sanki i czasem robimy sobie krótkie wypady właśnie na sankach, bardzo się jej to podoba ☺️ Mamy też piękną pamiątkę w postaci sesji świątecznej 🌲

Zaraz koniec roku. Co mogę powiedzieć ? Zdecydowanie to był najlepszy, najpiękniejszy a zarazem najtrudniejszy czas, który napewno zostanie w mojej pamięci już na zawsze. Nieraz wracam myślami wstecz i jedyne co pamiętam to ogromną dumę, radość i wdzięczność. Wszystkie inne, trudne wspomnienia schowałam gdzieś głęboko na dnie i nie mają dla mnie żadnego znaczenia w obliczu tego jak wiele mam i jak bardzo moje życie nabrało sensu dzięki temu małemu człowiekowi. I ktoś sobie może pomyśleć, jak tutaj jest słodkopierdząco na tym pamiętniku, ale kurcze... Tak właśnie jest ! ❤️

I jestem w szpitalu… nie oszacowałam dobrze i przyjechałam z rozwarciem tylko 3-4 cm.. jestem na patologii ciąży, sprobuje chwile złapać drzemki a potem rozruszać poród… masa Córeczki to około 3400 g. Każdy poród widać inny.. trzymajcie kciuki już ostatnia prosta do poznania Córeczki 😍

Zosis Pamiętnik starań Zosi 2 listopada 2023, 14:01

Jestem w ciąży!
31.10.2023 beta-HCG wynosiła 120 mlU/ml.
Dzisiaj - 349 mlU/ml - przyrost 190.8%. 🥹😭

Do dzisiaj nie mogłam w to uwierzyć.
Dzisiaj pozwalam już sobie wierzyć, że właśnie dzieje się mój osobisty cud.
Cud, na który czekałam ponad 2 lata. 28 miesięcy.

Kiedy otwierałam dzisiejszy wynik beta-HCG serce mi omal nie wyskoczyło.
Kiedy dotarł do mnie ten wynik - rozpłakałam się.
Ujście znalazły wszystkie emocje.
Płakałam i pierwszy raz w tych staraniach to były łzy ulgi i szczęścia.

Jestem w ciąży.
Chwilo, trwaj!

Maluszku, zostań z nami.

Wczoraj, czyli 7 dc, byłam na rundce po Warszawie.

Zaczęłam od kliniki, pogadałam z lekarką. Powiedziałam jej o braku zgody męża. Stwierdziła "widocznie tak miało być, nic nie dzieje się bez przyczyny". Z kwestii medycznych: ph pochwy nadal nie jest prawidłowe (wczoraj był 1.dzień bez antybiotyku, możliwe, że antybiotyk jeszcze działał), mam 3 dni stosować probiotyk dopochwowy, kolejne 3 ginekologiczny doustny ("jak najwięcej bakterii i jak najtańszy proszę kupić"). Za tydzień mam powtórzyć wymaz, czy dziadostwo ubiliśmy już.

Potem byłam na sesji akupunktury, która zawsze mnie relaksuje i wycisza. Zalecenia: przestać jeść nabiał, nie zabić Męża. Po sesji wyszłam taka mięciutka jak ugotowany makaron.

Na koniec został mi osteopata. Nie wiem, co porobił, ale zasnęłam na leżance. A w drodze powrotnej do domu musiałam się zatrzymać, gdyż zasypiałam za kierownicą 🤷‍♀️

Popołudnie z małą, poszliśmy na roraty. A tam Niepokalne Poczęcie. Cóż, nawet nie mam ochoty zbliżyć się do męża (ale też i chęć jego uduszenia minęła). Ksiądz na kazaniu mówił "nie zawsze nasze życie wygląda tak, jak tego oczekujemy; to nasz wybór czy zgorzkniale i po grudach realizować nasz plan, czy poddać się woli Bożej". Ehh. No trudne to jest. Trafiło, tam gdzie miało trafić, nie zmienia to tego, że było mi bardzo trudno. Za ścianą u sąsiadów popłakuje sobie 3-miesięczny Berbeć. Wczoraj w klinice po rodzeństwo wracała sobie rodzinka z niespełna rocznym Bobasem. Do tego tyle rozmów z Mężem. I jedno jego "nie".
Nie przypuszczałam, że chęć posiadania kolejnego dziecka będzie tak silna. Malinka osładza mi życie, oczywiście. Ale jak tylko pomyślę o tym, że z tych Zarodków mogą wyrosnąć tak fantastyczni ludzie jak ona, to mi jest smutno i źle.

Wieczór z przyjaciółką.

Dziś biorę się za walkę z molami, do tego mamy imprezę mikołajkową z pracy dla dzieci. I mocno ograniczam nabiał. Trzymam też kciuki za mózg mojego męża, żeby wrócił na właściwe tory.

Sheelie Moje życie 9 grudnia 2023, 13:04

Wy też macie takie sny okropne jak jesteście na końcówce ciąży? Pomimo że jeszcze 2 miesiące do porodu . To mam okropne sny .
Że poroniłam. Że krwawie , ze nie mam brzucha ciążowego ani dziecka .
Dzisiaj mi się śniło że ta linia która ciemnieje z czasem przy pępku w dół. Ona się nazywa jakoś ale nie pamiętam. To zrobiła się sina i pepek też zrobił się cały siny .
To jest okropne i za każdym takim snem , wstaje i sprawdzam na detektorze czy z małym jest wszystko wporzadku .

Maly dzisiaj jest ustawiony poprzecznie . Skąd to wiem ? A bo główkę ma na lewym boku a na prawym boku ma nóżki bo czuje je .
Ciekawe czy jeszcze się odwróci do porodu.. podobno się do 36 tygodnia może odwrócić. A jak mój synuś zaplanuje to już nie wiem .
Mi to obojętne czy będzie cesarka czy urodzę siłami natury . Aby tylko zdrowo się urodził i abym tylko usłyszała płacz jego o tyle .
Mam codziennie chociaż po raz lub 2 razy skurcze przepowiadające poród .. kilka minut trwają chyba z 2 minuty I puszczają.. pomimo brania magnezu to i tak je czuje .. do tego mimo że przyjmuje lek zawierający żelazo bo hemoglobiny miałam już poniżej normy i lekarz mi wdrożył lek . To nie mam zatwardzeń .. tak jakby organizm się oczyszczał? Codziennie rano czuje ból brzucha tak jakby na biegunkę. Jak już jest po wszystkim to to wszystko mija .. ciekawi mnie to ..

A wgl ostatnio jestem w szale zakupowym i gdy byłam w galerii to kupiłam mojemu synusiowi masę rzeczy z H&M ale jakie piekne i to za grosze..
Pajacyki za 17 zł.
Bodziaki 3 pak za 25 zł
3 pak taki zestaw czapka , spodnie i body za 30 zł.
Kurcze no sporo tego wzięłam.. I na drugi dzień pojechałam znów ale już były ciuszki te lepsze powybierane .. ale i tak kupiłam 3 rzeczy.
Nawet dla mamy się coś znalazło.. kupiłam sobie 2 staniki do karmienia za 60 zł.. chciałam zakupić także majtki ciążowe bo są mega wygodne ale były małe rozmiary .. tak więc lipa..


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 grudnia 2023, 09:35

Wynik NIFTY: wszystkie ryzyka niskie 🥹❤️

Czekamy na Dziewczynkę 🩷🎀🥹
Wiedziałam 😉 Już 2 razy mi się śniła, trochę odebrała mi urody no i jem tony słodkiego. I jak ta beta tak strzeliła na początku, to sobie pomyślałam, że musi być dziewczynką, bo dziewczyny takie waleczne 🥰

Kasiak89 Oczekiwanie 9 grudnia 2023, 20:56

Po 4 latach starań jest pierwsza diagnoza- Adenomioza.
Z jednej strony - super! Wreszcie coś wiadomo, niedługo konsultacja, dowiem się co i jak.
Ale z drugiej strony mamy internet.... No i czytam, że nie u wszystkich to powód niepłodności, że często nieoperacyjna, że znacznie zmniejsza prawdopodobieństwo implantacji... No i nie wiem. Nie wiem czy ta diagnoza cokolwiek zmieni... Cokolwiek da.

Jutro kończę 39 tc dla Mamy Wcześniaka to jest jakiś szok… tak się bałam, ze historia sie powtórzy a tu proszę może być inaczej.. 😍😍😍😍 od jutra chyba musze zajac się jakoś próba wywołania porodu, bo chciałabym uniknąć indukcji w szpitalu. Tym razem wybrałam już przezornie szpital 3stopien referencyjności.. tak dla odmiany od pierwszej ciąży, gdzie miała. Polozna prywatna w szpitalu 1stopnia a rodziłam w 2ce.. ostatnia prosta przed nami… co dziennie wydaje mi się ze zaczynam rodzic.. tez zupełnie inaczej bo z Synem zero zwiastunów po prostu odeszły mi wody.. ciekawe kiedy nasza Alicja będzie chciała dołączyć do Brata, który dzis ma imieniny 😍😍😍😍
Jestem szczęśliwa i jak się uda urodzić żywe dziecko to już pełnia szczęścia…. Podwójne Cudy będą z nami ❤️❤️❤️❤️

Ironwoman Na linii startu 8 kwietnia 2024, 23:23

Nie mam jakiś dużych nadziei jeżeli chodzi o ten cykl. Szykuje się na zawody więc też bardziej skupiona jestem na tym. Może i dobrze. Już się nie mogę doczekać maja tych wszystkich badań, żeby najzwyczajniej się dowiedzieć na czym stoimy.
Co nie zmienia faktu że kobiety w ciąży w moim otoczeniu rosną jak grzyby po deszczu. Patrząc na nie dalej robi mi się smutno, ale bardziej jestem wkurzona. Zawsze najlepsza w klasie a teraz każdy mój test „niezdany” negatywny. Nieważne jakbym się starała.

Jesteśmy po prenatalnych. Anatomicznie wszystko lux. Mała ma 6,37 cm co odpowiada 12+5 (wg apki mam 12+4, więc ideolo). Najpierw spała, potem zaczęły się podskoki i wiercenie. Ale mówiłam Pani Doktor, że Ona rano zawsze lubi sobie pospać, a wieczorem świruje 😀 Namierzyłam to już detektorem. Przezierność karkowa pięknie: 1,3 mm, nosek widoczny (to chyba po mamie 😉). Przepływy mam idealne, ciśnienie bardzo dobre, płyn owodniowy ok, ale muszę pilnować żeby pić 2,5 l wody dziennie, bo zimą i w ciąży jakoś nam z tym problem.
Wyniki Pappa powinnam mieć w środę wieczorem. Niby jest jakieś tam ryzyko, że mimo Nifty i USG wyjdzie coś nie tak, ale jakoś jestem już spokojna.

Byłam jeszcze na USG piersi i też wszystko dobrze (chociaż nie cierpię tego badania).

I tak upłynął dzień na wizytach, jedzeniu kanapek, zupy i spaniu.
W czwartek rano wizyta u Profesor.
Czuję się dziś bardzo zmęczona.. ale i szczęśliwa w taki spokojny sposób 😍

Ola.p Czułam, że tak będzie... 24 listopada 2023, 14:28

22cs
Pierwszy raz w życiu dostałam infekcji intymnej, na dwa dni przed podaniem zastrzyku na pękanie pęcherzyków...
Wyjątkowo czuję też jajnik z lewej strony więc miałam nadzieję, że może urośnie mi więcej pęcherzyków co zwiększy nasze szanse, ale ta infekcja przekreśliła moje nadzieje :(

Z kliniki wyszłam z dobrym nastawieniem, na szczęście infekcja nie przekreśla naszych starań.
Dobrze też wyczułam, że coś się dzieje na lewym jajniku, wychowywałam 2 pęcherzyki, 24mm na lewym i 18mm na prawym. Jedyne co to pierwszy raz będę musiała sobie podać sama zastrzyk, już uprzedziłam D że chyba mi pomoże, na tę informację zbladł ale mam nadzieję że damy radę.
Pytałam też o inseminację, lekarz jakby zapomniał, że o tym rozmawialiśmy i powiedział, że jesteśmy młodzi i najlepiej spróbować naturalnie więc jeszcze co najmniej 1,2 cykle postymulujemy. Ale przynajmniej wiem, że mogę wykupić zastrzyk i wykonać go w domu nawet w święta.

Wykonywanie zastrzyku w domu jednak jest dużo trudniejsze, D bardzo się stresował, ja myślałam, że nie, ale jak przyszedł czas na przygotowanie zastrzyku to zaczęłam się trząść, a podczas wbijania igły jeszcze bardziej, ale się udało.

Owulacji jednak później nie czułam, ani z lewej, ani z prawej strony, więc standardowo już się martwię na zapas. Temperatura wzrosła dopiero 4 dnia po podaniu zastrzyku. Nie wiem czy to oznacza, że owulacja się przesunęła, czy jej nie było, jednak chyba już nie mam zbytnio nadziei.
21dc jeszcze 7 dni do miesiączki, standardowo zaczęły mnie boleć piersi, pomału zaczynają też boleć plecy... Jak co miesiąc....
Zaklepałam już sobie kolejną wizytę w klinice. Jak nic się nie przesunie to zastrzyk będę mogła zrobić akurat jak przyjaciółka (która jest pielęgniarką) będzie jeszcze w domu, więc chociaż tu stres będzie mniejszy, bo przynajmniej będzie pewność, że ona zrobi to dobrze, pewnie i bez stresu.

Wczoraj spadła temperatura o 0.1 dzisiaj o kolejne 0.1 (mierze co prawda termometrem z jednym miejscem po przecinku ale wydaje mi się wystarczająco czytelny). Wczoraj się jeszcze łudzilam, dzisiaj już wiem. Zaraz po zmierzeniu temperatury udało mi się zasnąć, śniło mi się że wjechałam windą na sam szczyt bardzo wysokiego budynku, nagle winda się zerwała i zaczęłam spadać szybko w dół. Co miesiąc spadam, co miesiąc nadchodzi ten jeden dzień w którym mój świat się załamuje.
Dobrze, że klinikę umówiłam wcześniej, nie muszę się stresować, że nie będzie już miejsc. Spodziewałam się, że tak będzie, choć łudziłam się, że będę mogła ją odwołać.

28dc nie wiem czy i kiedy była owulacja więc nie wiem kiedy spodziewać się miesiączki, choć spodziewałam się jej dzisiaj lub maksymalnie jutro. Temperatura znowu urosła i trzymała się kilka dni wyżej, śluz nie zabarwił się na różowo co zawsze jest dla mnie wystarczajacą informacją na dzień przed miesiaczką. Do południa nic się nie zaczęło rozkręcac więc zrobiłam test. Tylko dlatego, że w żaden inny dzień nie mogłabym pójść zrobić bety. No ale nie zobaczyłam tam niczego czego bym się nie spodziewała, już nawet nie szukałam pod różnymi światłami czy kątami. Choć fakt, że do wieczora dalej nic nie ruszylo dał mi nadzieję, może test się pomylił?
Jako, że do wieczora nic nie ruszyło więc już wiem że przyjaciółka nie pomoże mi z zastrzykiem.... Już zaczęłam się bać, że może zrobiły mi się torbiele ale w 29dc coś ruszyło... Mam tylko nadzieję, że nowy cykl zdąży się zacząć jeszcze dzisiaj a nie jutro, żeby się nie okazało że na wizytę przyjadę mocno za szybko... Zaczynam wątpić czy kiedykolwiek nam się uda.


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 grudnia 2023, 12:00

24 cs, 1 dc
Dziś zaczynam kolejny cykl. Ostatni w tym roku.
Jaki był poprzedni?
Właściwie bez starań...przez choroby, stresy i takie tam...
Jak się z tym czuję?
Myślałam, że będzie dużo gorzej, ze spokojem powitałam okres. Tym razem wiedziałam, że nic z tego nie będzie.
Czy mam jakiś konkretny plan na ten cykl?
Mam nadzieję, że uda się nam starać odpowiednio często.
Mam nadzieję, że w święta nikt (teściowie) nie zaburzą mojego spokoju pytaniami czy sugestiami odnośnie dzieci...
Sylwestra planujemy spędzić tylko we dwoje...owu prawdopodobnie wypadnie pomiędzy świętami a nowym rokiem...
Czy taki obrót spraw jest gwarancją sukcesu? Takiej gwarancji nigdy nie ma.
Staram się też nie myśleć o tym, że to ostatni cykl, aby w 30 urodziny wiedzieć że jestem w ciąży...
Mamy pracę, czekamy na odbiór mieszkania, jesteśmy naprawdę gotowi.

Ale dobrze wiemy, że sama gotowość nie wystarczy...


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 grudnia 2023, 20:57

💠06.12.2023💠 15cs
Nigdy nie potrafiłam pisać dobrze wypracowań w szkole a co dopiero pamiętnika.
Podchodziłam do tego kilka razy- tutaj, w różnych momentach starań. Na końcu czytałam resztę i stwierdziłam, że wstyd coś takiego światu pokazywać a co dopiero sobie zostawiać na pamiątkę. Wiadomo z czym to się wiązało- usuwałam całą treść i tyle w tym pamiętniku zostawało. Białe strony do wpisu.
Nie chciałabym aby i tak tym razem było.
Chce napisać "coś"... dla każdej, która przechodzi ta drogę ale też dla siebie. Mieć tutaj ten ślad po tej cholernej drodze, która jeszcze się nie zakończyła. A może jeszcze nie rozpoczęła ?

Na dniach podchodzimy do inseminacji. Dostaliśmy zielone światło, badania wszystkie w "normie". W tamtym tygodniu byłam na podglądzie.
Lewy jajnik ruszył - 13mm i 11mm. Prawy ma jakieś jajo 8mm ale lekarz nie daje szans mu. Ucieszyłam się.
Powiedziałam, że podejdę do tego z pozytywnym nastawieniem. Ale wczoraj wieczorem miałam mieszane uczucia. Uczucie z "nie uda się, mały % ciąż jest po inseminacji" z " przecież to mogą być piękne święta z kropkiem, uda się, jestem prawie u celu".
Dodatkowe myśli w głowie nie dawały mi spać...czy jajka urosły ? czy dzisiaj dostanę zastrzyk ? Kiedy wypadnie nam wyjazd na inseminację? Czy się uda?

Dziś kolejny podgląd.

Bambi92 W stronę Słońca 6 grudnia 2023, 17:23

3 dc

Dzisiaj nie dojechalam do pracy, bo w drodze chwycił mnie ból brzucha i okropne mdłości. Prawie zemdlałam. Zadzwoniłam po pana Bambi i wróciliśmy do domu. Wymioty, osłabienie... Zasnęłam.

Po południu dalej jestem osłabiona, trochę mnie mdli, ale nic poza tym mi nie dolega. To jest powtórka z tego, jak zaczął mi się okres w maju. Potem się rozchorowałam. A teraz co? Covid nie covid? Endometrioza? Stan zapalny tak się objawia? Nie mam pojęcia. Jeszcze nie zdążyłam wziąć ani jednej tabletki antybiotyku. Mój organizm robi ze mnie wariatkę.

Niby wiem, że zdrowie najważniejsze, ale martwię się, że przez ostatnie nieobecności wyrzuca mnie z pracy, z której i tak chciałam odejść.

Zaczynam się denerwować przed wynikami NIFTY i prenatalnymi. Te drugie już w poniedziałek o 8:30. Właśnie dostałam wiadomość, że mam zjeść coś słodkiego 30 min przed i przynieść pen-drive'a. Jak wchodzę na maila, to serce szybciej bije. Najchętniej najbliższe dni bym przespała, żeby o niczym nie myśleć.

Na moje oko ciąża jest już widoczna. Może dla kogoś, kto mnie nie zna to wyglądam jakbym była trochę okrągleszja i w opcji z tyciem w brzuchu, ale ja bardzo dobrze widzę, że to typowo ciążowy brzuszek. Nigdy w brzuchu nie tyłam. Nawet jak miałam okresy, że trochę tyłam, to tylko nogi i biodra, brzuch zawsze płaski. Teraz nogi i tyłek takie same, bo jeansy spokojnie weszły, ale zapiąć się już nie było szans.
Cały czas wydaje mi się to wszystko surrealistyczne.

Bardzo Cię kocham córeczko ❤ już/aż 3 lata 💔

Dokładnie 3 lata temu dowiedziałam się, że Twoje serduszko przestało bić. Nic nie dało się zrobić. Brak przepływu do serca 😭 pamiętam każdy chwilę, godzinę,minutę, sekundę tego dnia. Pamiętam poród. Pamiętam pożegnianie i płacz pielęgniarek, które płakały razem ze mną. 10.12 tego dnia straciłam trzecią córeczkę.
Maleńka moja mam nadzieję że jutro będziesz pięknie się bawiła na chmurkach, będziesz się bawiła z siostrzyczkami i świętowała swoje 3 urodzinki. A ja będę wypatrywała znaków od Ciebie. Będę doszukiwała się Twojej obecności w każdym płatku śniegu,promieniu słońca...od rana już odwiedzę Cię na cmentarzu z prezentem.. bardzo Cię kocham ❤ córeczko normalnie napisałabym Ci "żyj sto lat" a tak napiszę...bądź szczęśliwa i wiedz,że jesteś moim małym spełnieniem marzeń ❤

miska122 Tęcza po burzy :) 7 grudnia 2023, 08:03

24 miesiące czyli 2 latka 🎉🎂❤️

Moje największe szczęście na świecie właśnie śpi koło mnie, odsypia wieczorne marudy którymi postanowił zakończyć ostatni dzień bycia roczniakiem 🤭 rozumiem, że teraz będzie już tylko i wyłącznie dobry humor? 😊
2 lata temu o 7:30 odeszły mi wody i karuzela zaczęła się kręcić. Pamiętam, że mój pies był w szoku gdzie my się wybieramy z tymi walizkami. Nie wiedział, że jego życie również zmienić się bezpowrotnie.
O 20:43 jego ludzki brat zameldował się na świcie, 9 grudnia w bardzo późnych godzinach wieczornych wróciliśmy do domu. Od tamtej pory nasze życie kręciło się wokół nowej istotki, takiej malutkiej, takiej idealnej.
Dzisiaj jest dwulatkiem. Dziwnie się czuję pisząc to. Już nie je z butelek, już śpi w swoim pokoju (zazwyczaj🤭), już ma swoje zdanie na każdy temat. Kocha zwierzęta, nawet wężom i pająkom na zdjęciach daje buziaczki 😂, chodzi na piłkę nożną i uwielbia te zajęcia. Jest mądry, odważny i nieustępliwy. Kocha samochody, traktory i dinozaury. Bardzo lubi tańczyć i krzyczeć z całych sił właaaaaa (jak dinozaur). Daje najlepsze przytulasy i buziaki na świcie. Uwielbia się wygłupiać i uciekać. Jest bardzo podobny do taty. Robi najlepsze masaże na świecie. Układa najwymyślniejsze wieże z klocków i innych zabawek.
Jest najlepszym dzieckiem o jakie mogłabym prosić.
Od dwóch lat sprawia, że wiem czym jest bezgraniczna miłość. Jest moim ulubionym człowiekiem i jestem niesamowicie wdzięczna za niego.
Sto lat syneczku, niech spełnią się Twoje marzenia, tak jak Ty jesteś spełnieniem naszych ❤️

Wczoraj zawalił mi się świat.
Telefon z laboratorium - nie mamy żadnej blastki.
Płakałam długo. 8-9 godzin.
Niepłodność, wygrałaś. Ale tylko na chwilę.

Hm. Łatwo mi nie jest. Jestem po rozmowie z psychologiem. Pomogła na płaczliwość, ale nie na ogólne samopoczucie. Sytuacja mnie tak przygniotła, że w tydzień schudłam 2 kg (z 56 na 54). To bardzo dużo. Mimo wcinania czekolady i ciastek. Teraz jest lepiej, tzn.mam postanowienie, żeby o siebie zadbać. Ale zwykle jedzenie w nerwach jest dla mnie ciężkie - nie wchodzi.

Bardzo pomaga mi zabawa akwarelami (odkryłam je dopiero przy małej, cudowne farby!). Dziś się umówiłam na wspinanko.

Obie jesteśmy chore. Mała coś przytargała. Zaraziła mnie. 3 dni byłam na opiece. Poszłam wczoraj do pracy jeszcze chora (zapalenie ucha) i usłyszałam od szefa "wie Pani, koniec roku, trzeba robić, żeby statystyka była zrobiona, tym bardziej, że Pani kilka dni nie było". Odpowiedziałam "jak Pan widzi przyszłam chora do pracy, żeby popracować, nie słyszę na ucho i mam chore gardło, powinnam leżeć w domu". Co usłyszałam? "Wiem, wiem. Ale koniec roku" 🤦‍♀️🤦‍♀️🤦‍♀️
Sytuacja w pracy dodatkowo mnie podłamuje, bo byłam przekonana, że zaraz ucieknę na L4 ciążowe. Na awans nie mam, co liczyć. Kilka dni temu zebrało się kolegium i mam 1 głos "za", 8 "przeciw" i 2 "wstrzymujące się". Niestety nie znam argumentacji, nie wiem też, który z członków kolegium jak głosował. Ale przypuszczam, że chodzi o kwestie związane z macierzyństwem, bo szef swoją opinię na mój temat zaczął tak: "w dniu 20 lutego 2020 roku poszła na L4 ciążowe..." 🤦‍♀️

Mąż nie przeprosił za swoje słowa (padły straszne, poza brakiem zgody, powywlekał różne rzeczy), widzę po jego zachowaniu, że on widzi, że totalnie popłynął. Dba o mnie w każdym aspekcie. Ale jeszcze jestem przed rozmową z nim. Układam siebie bez zasadniczości i na super miękko (co jest dla mnie trudne, zazwyczaj, gdy gdzieś idę, przede mną idzie moja zasadniczość, uczę się ją przełamywać). Chciałabym po prostu wiedzieć, że skoro nie teraz, to za pół roku, za rok, nigdy itd. Żebym mogła sobie inne aspekty życia ułożyć.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)